Dodaj do ulubionych

Deja Vu :O)

11.10.20, 16:51
Papież i Mussolini, czyli kto był diabłem w tym pakcie

Marcin Zegadło
10 października 2020 | 05:53


Kiedy reżim morduje socjalistę i grozi to upadkiem rządu, papież Pius XI staje po stronie faszystów

Benito Amilcare Andrea Mussolini. Dyktator.

Jego zbezczeszczone przez tłum ciało wisi głową w dół na stacji benzynowej na Piazzale Loreto w Mediolanie, u boku ciała kochanki Clary Petacci. Jest 29 kwietnia 1945 r. Wszystko skończone. Wcześniej – romantyczne zdobycie władzy, „czarne koszule”, marsz na Rzym, dramatyczne próby odbudowy rzymskiego imperium, sojusz z Hitlerem i przegrana wojna powodują, że upadek jest spektakularny i bolesny. Upokorzony przez Niemców dyktator marionetkowej Republiki ginie od serii z broni maszynowej. Tak umarł Duce, syn kowala.

Achille Ratti. Pius XI. Papież.

Wcześniej belfer w mediolańskim seminarium, prefekt Biblioteki Watykańskiej, przez Benedykta XV wybrany na jego emisariusza w Polsce, nad którą wisi groza Armii Czerwonej szykującej się do podbicia Europy. Lęk przed groźbą komunizmu wniknie w niego głęboko. W 1939 roku poważnie niedomaga. Żylaki i astma nie dają mu spokoju. Zamierza jednak zapoznać biskupów ze swoim stanowiskiem w sprawie przyjęcia przez Mussoliniego nazistowskiej ideologii rasowej, ale słabnie, oddycha z trudem. Ma obok siebie kardynała Pacellego, który za moment zostanie Piusem XII. Rodzona siostra pragnie się z nim zobaczyć przed śmiercią, ale zostaje oddalona. Ciało Achillego zostaje złożone z należnymi honorami na katafalku. Tak odszedł Pius XI, papież, syn kierownika przędzalni jedwabiu.

Krew na ulicach
Słowo „fasci” oznacza po włosku „związek” lub „liga”. W roku 1919 na skutek wezwania byłego socjalisty Benito Mussoliniego powstaje Fasci Italiani di Combattimento. W roku 1921 na bazie Fasci Benito utworzy Narodową Partię Faszystowską. Porządek, hierarchia i dyscyplina. Rok później „czarne koszule” pomaszerują na Rzym, a król Wiktor Emanuel III, chcąc uniknąć rozlewu krwi, powierzy Mussoliniemu tekę premiera. Marsz to ich „metoda” i zarazem „forma”.

Droga do władzy nie była procesem jej demokratycznego przejęcia. Marsz na Rzym to właściwie zamachu stanu. Na tej drodze przemoc i śmierć były narzędziem, którego faszyści używali świadomie i metodycznie. Pobicia, zabójstwa, porwania. Do gardeł politycznych oponentów lało się olej rycynowy. Trudno się podnieść po tym, kiedy defekuje się publicznie. To fakty.

Wiedza na ich temat mogła umknąć przymierającemu głodem sycylijskiemu chłopu, ale nie mogła ominąć głowy Kościoła katolickiego. Jeśli tak, pozostaje pytanie, kto w tym pakcie odegrał tę rolę. Czy Zły siedział pod sutanną, czy może ukrył się pod stalowym hełmem? A może to był po prostu dobry interes dla obu stron?

Mussolini wie, że rewolucja jest rewolucją, ale w społeczeństwie niemal w stu procentach złożonym z katolików kwestia ułożenia się państwa z Kościołem jest więcej niż istotna. Czy Kościół zatem gotów jest związać się z każdą władzą pod warunkiem, że owa władza zapewni mu status, pieniądze i przywileje?

Zarządzanie tego typu przedsiębiorstwem nie jest proste. Wszystko komplikuje jednak Ewangelia. Jezus nie miał pojęcia o funkcjonowaniu rynku. Pius XI, podobnie jak inni biskupi Rzymu, musiał to zauważyć. Jezus nie potrafiłby się cieszyć urokami władzy. Pius i jego poprzednicy, a także jego następcy, owszem. A przecież faszyzm jest rewolucją, podobnie jak bolszewizm, przed którym papiestwo drży u progu lat 20., kiedy zagony Armii Czerwonej Trockiego zbliżają się do linii Wisły.

Czy Kościół chce rewolucji, czy się jej przeciwstawia? Czy Kościół to nie jest dom na skale? Jakaś „stała”? A faszyzm to przecież tylko „zmienna”. Dla faszyzmu życie to pole walki. Istotą Kościoła jest trwać. Istotą faszyzmu są czasowniki. Faszyzm to czyn. Kościół przynajmniej nominalnie to miłość i pokój. Faszyzm nakręca konflikt, kult siły, przemoc jako narzędzie walki politycznej i postawa społeczna – nareszcie wojna i wojenna chwała. Co zatem zbliża do siebie te dwie, zdałoby się przeciwstawne siły. Odpowiedź może być prostsza, niż się wydaje. Pragnienie władzy, umiłowanie hierarchii i wymóg posłuszeństwa wobec innych. Ale czy na pewno?

Klaustrofobia i syfilis
Achille Ratti myślał, że do końca życia będzie bibliotekarzem. Nominacja kardynalska, wybór na głowę Kościoła były decyzją pragmatyków, którzy uważali, że jego cechy charakteru i brak doświadczenia pozwolą nim sterować. Lubi risotto z szafranem, do tego kieliszek wina i szklanka wody. Gustuje w alpejskich wspinaczkach, a teraz klaustrofobia w dusznym Watykanie. Zarządzał niewielkim zespołem bibliotekarzy, a teraz w rękach los 300 milionów katolików. Ciężar urzędu go zmieni. Bliscy będą się z nim umawiali przez sekretarza. Oddali się od dawnych znajomych. Będzie mówił o sobie, że jest teraz ojcem innej Rodziny.

Benito otrzymuje swoje imię na cześć Benito Juareza, ubogiego Indianina, który zostaje prezydentem Meksyku. Zanim zobaczy w sobie nowego Cezara, jest niechętnym Kościołowi dziennikarzem, socjalistą. Lubi kobiety. Choruje na syfilis. Jest frontowcem. Jego zwrot światopoglądowy zmieni historię Europy i świata. Antonio Salandra napisze, że połączył w sobie geniusz i wulgarność. Sir Ronald Graham zauważy, pisząc o Mussolinim: „Niepotrzebna afektacja, przywodząca na myśl Napoleona (…). Krok sztywny, ręka na piersi, spojrzenie wbite w jeden punkt. Posępny, nigdy się nie uśmiecha”. Ponadto nie kąpie się regularnie, uznając to za drobnomieszczański nawyk, za to obficie skrapia tanią wodą kolońską – pisze David I. Kertzer, autor książki „Papież i Mussolini”. Na ponad 20 lat Mussolini stanie się również pierwszym faszystowskim dyktatorem w dziejach planety.

Tęsknota za średniowieczem
Czy to możliwe, żeby byli do siebie podobni?

„Choć bardzo się od siebie różnili, łączyły ich wspólne wartości. Żaden nie wierzył w wolność słowa ani w wolność zrzeszania się. Obaj uważali komunizm za śmiertelne zagrożenie, a ponadto żywili przekonanie, że we Włoszech panuje kryzys polityczny, który da się zażegnać wyłącznie w wyniku radykalnej zmiany ustroju” – zauważa Kertzer. Obaj byli niezdolni do prawdziwej przyjaźni.

Pius XI w swojej encyklice „Ubi arcano Dei” ubolewa nad upadkiem obyczajów, nie podoba mu się świeckość państwa, a nawet to, jak ubierają się kobiety, nie podoba mu się udział dziewcząt w zawodach gimnastycznych. Za klika lat będzie prześladował księży, którzy opuścili stan kapłański, będzie starał się ingerować w to, jak mają się ubierać i zachowywać kobiety, co należy czytać, co oglądać w kinie i w teatrze.

To wyrzucenie z życia Chrystusa – napisze – nie jest synonimem postępu, ale powrotem do dzikich obyczajów ludów barbarzyńskich.

Nie podoba mu się Liga Narodów.

Papież pragnie utworzenia Królestwa Chrystusowego na ziemi, co w praktyce oznacza powrót do średniowiecza. Wydawać by się mogło, że jego sojusznikiem nie może zostać rozpustny syfilityk. A jednak. W konsekwencji działań Mussoliniego krzyże wracają do szkół, na salę sądowe i do szpitali.

W szkołach przywracana jest nauka religii. W kierunku Kościoła płyną miliony lirów. Kościół je przyjmuje bez mrugnięcia oka. Żeby być bardziej wiarygodnym, Benito chrzci żonę i dzieci. Dla Włochów to sygnał, że rewolucja, którą proponują faszyści, nie jest taka straszna i że nadal są u siebie w domu. Papież nie ma powodu do narzekań. Może się pławić w swoim dostojeństwie bez obaw, że czerwoni odbiorą mu jego ziemskie królestwo. Jednocześnie wie, że poparcie Watykanu jest reżimowi potrzebne. Młoda dyktatura potrzebuje poparcia mas. Kościół może jej to ułatwić. Kiedy reżim morduje socjalistę Mattottiego i grozi to upadkiem rządu, Pius XI staje po stronie faszystów. Odmawia audiencji rodzinie ofiary, a w przemówieniu oświadcza, że katolikom nie wolno współpracować z ugrupowaniami socjalistycznymi. Wkrótce faszystowskie imaginarium zacznie się splatać z katolickim – pisze Kertzer. Jeden zero dla
Obserwuj wątek
    • benek231 Deja Vu :O) - 2 11.10.20, 17:03
      „Jeśli się da, zapewnimy ład i spokój dzięki miłości. Jeżeli będzie trzeba, dzięki przemocy” – mówi Mussolini i wdzięczny papieżowi za wsparcie zapisuje swoje dzieci na religię.

      Całowanie pierścienia
      Po trwającym kilka lat romansie faszystowski reżim i papiestwo decydują się na małżeństwo. Traktaty laterańskie podpisano 11 lutego 1929 r. Porozumienie składało się z trzech części. W pierwszej Watykan otrzymał status suwerennego terytorium pod papieską władzą (0,44 km kw.), ale odtąd papież był u siebie. W dalszej części konkordat, w którym włoski rząd zobowiązywał się, że nie dopuści do naruszenia statusu Watykanu jako „świętego centrum religii katolickiej”. Do kalendarza wprowadzono kilka świąt kościelnych. Włochy uznały śluby kościelne jako formę gwarantującą zawarcie małżeństwa w obliczu prawa. Nauczanie religii stało się obowiązkowe. Trzecia część traktatów dotyczyła kwestii finansowych. Ponadto do Watykanu płynął strumień pieniędzy.

      W zamian za to Stolica Apostolska rezygnowała z wszelkich roszczeń do terytoriów wchodzących wcześniej w skład Państwa Kościelnego.

      W drodze na uroczystość podpisania traktatów Mussolini i Dino Grandi rzucają monetą. Pocałować papieski pierścień czy nie pocałować go. Wychodzi na to, że jednak pocałować. Są rozbawieni. Wobec podpisania traktatów laterańskich Kościół katolicki jednoznacznie staje po stronie faszystowskiego reżimu. Papiestwo i faszyzm są ze sobą związane formalnie. Mussolini, przemawiając w Izbie Deputowanych, oświadcza: „Państwo włoskie jest państwem nie tylko katolickim, ale też faszystowskim. Przede wszystkim faszystowskim”. Papież dostaje prztyczka w nos. Czy może to wynagrodzić prezent, upominek lub order? Na przykład komża wykonana z koronki z weneckiej wyspy Burano? Oczywiście, że może. W końcu jak to w małżeństwie, ileż się można gniewać? Dwa zero dla Mussoliniego.

      A skoro mowa o Bogu, teraz Benito spokojnie może się zająć budowaniem kultu Duce. Kościół nie będzie jednak zaniedbywany, większość faszystowskich ceremonii będzie się odbywała z udziałem katolickiego kleru. Sutanny mają czarną barwę. Pasują do faszystowskich czarnych koszul.

      Jezus Aryjczyk
      Pius XI rozumie totalitarny faszyzm. Informuje jednak Duce, że Włochy potrzebują również totalitaryzmu katolickiego. Niepokoją go zarówno protestanci, jak i „żydowska nienawiść do ludu Chrystusowego”. Żydzi obarczani są odpowiedzialnością zarówno za rewolucję francuską (sic!), jak i bolszewicką. Pisze o tym katolicka prasa. Początkowo Duce jest tej optyce niechętny. Z czasem mięknie i faszystowska prasa zaczyna pisać o „żydowskim spisku”. To refren tej samej piosenki, którą wkrótce na całe gardło będzie śpiewał niemiecki sojusznik Mussoliniego Adolf Hitler.

      Mussolini trzyma w gabinecie popiersie Napoleona.

      Hitler ma w swoim popiersie Mussoliniego.

      Początkowa nieufność papieża do Hitlera ustępuje. Powodem jest nazistowski antybolszewizm. To klucz do jego wnętrza. Papież łagodzi niechęć niemieckich biskupów do Hitlera. Watykan podpisuje z nazistowskim reżimem konkordat. Rosenberg w „Micie dwudziestego wieku” robi z Jezusa Aryjczyka. Apostołowie jako Żydzi skazili jego naukę, stąd katolicyzm to religia skażona żydostwem. Kiedy Watykan się zorientuje, z kim się związał, będzie już za późno.

      Trzy zero dla faszystów.

      Tym razem zdobywcą bramki jest austriacki kapral, napastnik grający w niemieckich barwach. Mussolini nie ma zamiaru wspierać papieża w jego utarczkach z nazistami. Ma większe zmartwienia. Zresztą megalomania i rozdęte ego głowy Kościoła jest dla Duce od dłuższego czasu męczące. Edith Stein prosi o pomoc dla niemieckich Żydów. Papieski sekretarz odpowiada jej, że papież się modli. To wszystko. W roku 1942 nawrócona Żydówka Stein wraz z siostrą trafią do komory gazowej w Auschwitz – Birkenau. Ale wtedy wobec Zagłady milczał będzie już inny papież – Pius XII. Na prześladowania Żydów w Niemczech Ratti pozostaje obojętny. Wkrótce zostaną uchwalone ustawy norymberskie. Zagłada Żydów odtąd pozostaje kwestią czasu.

      Ilu jest diabłów w tym pakcie. Jeden? Dwóch? A może trzech? W chwili, kiedy Hitler się zastanawia, jak pozbyć się Żydów z Niemiec, papieska „La Civilta Cattolica” zastanawia się, czy Żydów lepiej nawracać na katolicyzm, czy może przesiedlić ich do Palestyny. Jedno jest pewne. Zdaniem gazety należy pozbawić ich praw obywatelskich.

      Tymczasem Duce wkracza do Abisynii. Papież wobec inwazji zachowuje milczenie. Biskupi zagrzewają żołnierzy do walki. Wojsko morduje bezbronnych cywilów i bombarduje bezbronne miasta. Sprzeciw Ligi Narodów, w tym Francji i Wielkiej Brytanii, przez reżim i papiestwo utożsamiany jest z żydowskim spiskiem. Zawsze są jacyś Żydzi i zawsze jest jakiś spisek. A jakże! „Odkąd papieże władali Państwem Kościelnym, nie pamiętano tak ścisłego sojuszu między klerem i rządem. Ba, Kościół nie odgrywał równie dużej roli w podżeganiu do wojny od czasu krucjat” – pisze Kertzer. Duce ogłasza zwycięstwo. Rzym znów jest stolicą Imperium. To kolos na glinianych nogach, ale teraz nikogo to nie obchodzi. Wkrótce Włosi wyślą 80 tysięcy żołnierzy na pomoc Franco robiącemu faszyzm w ogarniętej wojną domową Hiszpanii. To zbliży Duce do Führera. Oś Rzym – Berlin to już niedaleka przyszłość.

      Czy Ratti rozumie, w czym uczestniczy? Czy Pius XI wie, co w perspektywie oznaczać może współpraca z faszyzmem i bierność wobec nazizmu? Czy Pacelli, który stanie się kiedyś Piusem XII swoją bierność wobec Zagłady europejskich Żydów będzie mógł postrzegać jako konsekwencje przyjętego przez Kościół milczenia w obliczu zła, które opanowało stary kontynent w pierwszych dziesięcioleciach XX stulecia? Dlaczego zmiana poglądów papieża dotycząca antysemityzmu nie przerodziła się w działanie Watykanu? Tymczasem „La Civilta Cattolica” pisała: „Jest oczywistą prawdą, że Żydzi stanowią element wywrotowy, gdyż właściwie jest im dążenie do dominacji i stoją za ruchami rewolucyjnymi”, będzie też wychwalała antyżydowskie prawodawstwo uchwalane w innych państwach.

      W roku 1938 Duce będzie miał już przygotowany grunt pod atak na włoskich Żydów. Włosi okażą się Aryjczykami, a Mussolini przyjmie politykę rasową. Na próby przeciwstawienia się tej koncepcji będzie już za późno. To nie dyktator zależy teraz od Kościoła. To Kościół uwikłany w pieniądze i przywileje, które otrzymał od faszystowskiego reżimu, ma związane ręce. I chyba jednak nie dość woli, żeby działać.

      Ostatecznie dochodzi do kompromisu. Reżim zgadza się nie stosować wobec Żydów restrykcji surowszych niż te, które na przestrzeni dziejów stosował Kościół (sic!), a Kościół w zamian zobowiązuje się nie krytykować antysemickich przepisów. „L’Osservatore Romano” podkreśla konieczność podjęcia przez rząd działań przeciw Żydom. 1 września rząd pozbawia obywatelstwa wszystkich Żydów naturalizowanych po roku 1919. Rząd przyjmuje ustawodawstwo rasowe. Papież milczy. W Niemczech trwa noc kryształowa. Ratti, Pius XI nie kontroluje już niczego.

      ***
      Kertzer w swojej książce proponuje pasjonującą podróż przez Włochy i Europę pierwszej połowy XX stulecia. To sugestywny obraz epoki, światów, których już nie ma. Ale czy możemy być pewni, że zagrożenia, z którymi mierzyła się tamta Europa nie wrócą? Skąd pewność, że kiedykolwiek odeszły?

      Kończąc, nie mogę się oprzeć zacytowaniu Imrego Kertesza, który naturę totalitaryzmów przeniknął do głębi:

      „Spójrzmy prawdzie w oczy – pisze Kertesz – totalitaryzm, panowanie nad masami, nad środkami materialnymi i nad duszami to wynalazek Kościoła. Jeżeli jednak uważacie to określenie za przesadne, to niech wam będzie, pozostańmy przy słowie: wzór”.

      wyborcza.pl/magazyn/7,124059,26383996,papiez-i-mussolini-czyli-kto-byl-diablem-w-tym-pakcie.html#S.zajawka_magazynowa-K.C-B.3-L.1.duzy
      Oczywiscie mialem na mysli polskie deja vu z udzialem bi
      • benek231 Deja Vu :O) - 2 11.10.20, 23:28
        benek231 napisał:

        Oczywiscie mialem na mysli polskie deja vu z udzialem bi
        **

        Dopiero dzis zauwazylem, ze nie zmiescila sie koncowka mojego tekstu.


        Oczywiscie mialem na mysli polskie deja vu z udzialem biskupow, ktorzy - tak jak Pius XI i PiusXII Mussoliniemu i faszystom - tak oni inspirowali i wspierali wszelkie antydemokratyczne gowno, ktore teraz najlepiej widac pod sztandarami PiSu i reszty prawicy. Wspolnie z klerem ci ludzie pragna cofnac Polske do epoki kamienia lupanego, a w najlepszym przypadku do sredniowiecza



        • oleg3 „Eksperymentalny model zjawiska deja vu” 12.10.20, 15:42
          Chyba się Krzysiu nie obrazisz, że celem wyjaśnienia twojego deja vu odwołam się do nauki. Spodziewam się nawet aplauzu. Przejdźmy zatem do rzeczy.

          Badanie przeprowadzone przez Marcina Małeckiego, doktoranta, psychologii ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej, w ramach pracy doktorskiej pt. „Eksperymentalny model zjawiska deja vu” pod naukową opieką dr. hab. Jerzego Karyłowskiego, prof. Uniwersytetu SWPS. wyjaśnia co się z tobą dzieje.

          Nauka twierdzi, że "jeden znany element może przenosić wrażenie znajomości na całą sytuację. Wtedy powstaje poczucie, że całe zdarzenie jest znajome, mimo że jawi się jako obiektywnie nowe." – Jeśli polecisz na fascynującą wycieczkę na Bora Bora i wejdziesz do hotelu, w którym nigdy nie byłeś, do pokoju, w którym nigdy nie spałeś i zaczniesz mieć wrażenie deja vu, to poszukaj czy przypadkiem w kącie pokoju nie stoi lampa podobna do tej, jaka stała u twojej babci, lub czy nie wisi obrazek przypominający ci sceny z dzieciństwa. Poszukaj w otoczeniu czegoś znanego, bo to ta rzecz, przez nieuwagę wywołała w twoim umyśle deja vu – tłumaczy autor.

          Dla ciebie jedyny "znany element" to oczywiście "złodziejski kościółek". Stąd nieustannie przeżywasz swoje deja vu i zanudzasz nas tym klerofaszyzmem bez umiaru.
          • benek231 „Eksperymentalny - i bardzo ladnie :O) 12.10.20, 18:57
            oleg3 napisał:

            > Nauka twierdzi, że "jeden znany element może przenosić wrażenie znajomości na
            > całą sytuację. Wtedy powstaje poczucie, że całe zdarzenie jest znajome, mimo ż
            > e jawi się jako obiektywnie nowe."
            **
            W takim razie mowilem o czyms wiecej niz deja vu - znacznie wiecej.

            Bo na to "deja vu" sklada sie nie tylko twoj zlodziejski i antydemokratyczny kosciolek ale takze antydemokratyczne ugrupowania polityczne, na czele z pisiorami i konfederastami. By bylo ciekawiej to wszyscy nastawieni sa przynajmniej sceptycznie do przynaleznosci Polski do UE (co akurat nie przynalezy do naszego "deja vu" ale moze byc odpowiednikiem owczesnej niecheci do Ligi Narodow). Czyli bardzo podobnie do tego co przed wojna - sojusz antydemokratycznego kosciolka z antydemokratycznymi faszystami w celu ustanowienia zamordyzmu, ktory bedzie na reke jednym i drugim. Ale to sa oczywiscie jedynie pozorne podobienstwa - mylace, zwodnicze, o niczym nieswiadczace.

            Twoj zlodziejski kosciolek byl antydemokratyczny od zawsze a od ok.250 lat, gdy demokracja stala sie faktem, twoj zlodziejski kosciolek zrobil sie reakcyjny. Tak jak wy, pisiorki skonfederowane.
            • oleg3 Historia według Kretyna52 13.10.20, 16:35
              benek231 napisał:

              > By bylo ciekawiej to wszyscy nastawieni sa przynajmniej sceptycznie do przynaleznosci Polski do UE (co akurat
              > nie przynalezy do naszego "d eja vu" ale moze byc odpowiednikiem owczesnej niecheci do Ligi Narodow).

              www.e-historia.com.pl/70-katalog-nazw/666-liga-narodow
              Liga Narodów - utworzona po I wojnie światowej na mocy podpisanego 28 VI 1919 r. traktatu wersalskiego organizacja międzynarodowa z siedzibą w Genewie, której głównym celem było zapewnienie pokoju oraz rozwój współpracy międzynarodowej; głównymi organami Ligi Narodów były: Zgromadzenie, Rada i Sekretariat; Liga Narodów nigdy nie stała się organizacja powszechną (nie przystąpiły do niej Stany Zjednoczone, Związek Radziecki należał w latach 1934-1939, Niemcy i Japonia wystąpiły w 1933 r., a Włochy w 1937) i okazała się niezdolna do zapewnienia pokoju, a w praktyce służyła utrzymywaniu hegemonii politycznej Francji i Wielkiej Brytanii; faktycznie zakończyła swoją działalność wraz z wybuchem II wojny światowej, a formalnie została rozwiązana uchwałą Zgromadzenia z 18 IV 1946 r.

              > Twoj zlodziejski kosciolek byl antydemokratyczny od zawsze a od ok.250 lat, gdy demokracja stala sie faktem, twoj zlodziejski kosciolek zrobil sie reakcyjny.

              Podobno demokracja liczy nie 250, a prawie 2500 lat. To oczywiście drobiazg. Skupmy się na roku 1770, kiedy to ,zdaniem Kretyna52, stała się faktem. Demokracja Kretynie polegała wtedy na tym, że normy Dekalogu stosowano wprost. I to tak ostro, że Średniowiecze tego nie znało. Państwo zaglądało do łóżek i karało za śmiech.

              • benek231 Historia według antydemokratycznego gowna :O) 13.10.20, 17:00
                oleg3 napisał:
                >
                > Podobno demokracja liczy nie 250, a prawie 2500 lat.
                **
                Widze, ze zabolal cie ten kop prosto w jaja. I jak zwykle od razu zaczales czepiac sie dupereli. Jaki skrupulat i aptekarz - no no. Powinienem byl dokladniej porachowac by wyszedl rok 1789, gdy konstytucja USA weszla w zycie. To wowczas twoj zlodziejski kosciolek z konserwatywnego stal sie reakcyjny - tak jak banda do ktorej nalezysz. To dlatego tak latwo mogl wejsc w sojusz z faszystami. Bo i oni byli reakcyjni, w stosunku do demokracji. Bo i oni, jak wy, raczej woleli zamordyzm jednostki niz mozliwosc samostanowienia obywateli. Czyli takie samo gowno jak ty czy Kretyn. Takze scyptyczni jesli nie wrogo nastawieni w stosunku do UE (w zamian), ktora stala sie popularna plaszczyzna porozumiewania sie niemal wszystkich krajow europejskich. Przez co gryzie was w oczy tak jak gryzie Putina.

                A tamten rezym sprzed 2500 lat nazywal sie demokracja, tak jak PRL nazywal sie demokracja, niemniej byl rzadami arystokracji, czy tez oligarchii, jak kto woli. Co takze wiedzialbys gdybys nie byl antydemokratycznym gownem.
                • oleg3 Re: Historia według antydemokratycznego gowna :O) 13.10.20, 17:26
                  benek231 napisał:


                  >. Powinienem byl dokladniej porachowac by wyszedl rok 1789, gdy konstytucja USA weszla w zycie. To
                  > wowczas twoj zlodziejski kosciolek z konserwatywnego stal sie reakcyjny

                  Pisz więcej! Im więcej piszesz o historii tym jaśniejsza się staje twoja ignorancja. Termin "reakcyjny" w odniesieniu do polityki czy ideologii pojawił się dopiero w latach 1820-tych . Tajemnicą twoją i Murzyna pozostanie reakcjonizm praktycznie nieobecnego w r. 1789 w USA KK.

                  pl.wikipedia.org/wiki/Ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82_katolicki_w_Stanach_Zjednoczonych#Epoka_kolonialna
                  Na początku Rewolucji amerykańskiej katolicy stanowili zaledwie 1% społeczności wśród trzynastu kolonii, a tylko jeden z sygnatariuszy Deklaracji niepodległości Charles Carroll był katolikiem.
                  Pierwszą diecezją na terenie Stanów Zjednoczonych była archidiecezja Baltimore założona przez Johna Carrolla w 1789. W 1790 roku w Stanach Zjednoczonych było 35 tys. katolików.


                  • benek231 Historia według antydemokratycznego gowna :O) 13.10.20, 18:37
                    oleg3 napisał:


                    > Pisz więcej! Im więcej piszesz o historii tym jaśniejsza się staje twoja ignora
                    > ncja. Termin "reakcyjny" w odniesieniu do polityki czy ideologii pojawił się d
                    > opiero w latach 1820-tych .
                    **
                    Nie wiem, moze i masz racje gdyz moze w jezyku polityki czy ideologii pojawil sie reakcjonizm w latach 1820-ch, niemniej nastawienie kk do amerykanskiej demokracji bylo z natury reakcyjne, od samego poczatku istnienia Republiki. Czyli znow wyszlo zes kiep, ty antydemokratyczne gowno.
                      • benek231 Historia według antydemokratycznego gowna :O) 13.10.20, 19:49
                        oleg3 napisał:

                        W roku 1789 miał na głowie naprawdę poważne kłopoty. W Europie!
                        **
                        A mimo to byl wrogo nastawiony do amerykanskiej demokracji, jak na reakcjoniste przystalo.

                        Owczesne klopoty kk w Europie niczego nie zmieniaja, gdyz kk zawsze prowadzil rownolegle polityki, o czym wiedzialbys gdybys nie byl antydemokratcznym gownem.
                        • oleg3 Re: Historia według antydemokratycznego gowna :O) 13.10.20, 19:59
                          Kretyn!!!!


                          benek231 napisał:

                          > oleg3 napisał:
                          >
                          > W roku 1789 miał na głowie naprawdę poważne kłopoty. W Europie!
                          > **
                          > A mimo to byl wrogo nastawiony do amerykanskiej demokracji, jak na reakcjoniste
                          > przystalo.
                          >
                          > Owczesne klopoty kk w Europie niczego nie zmieniaja, gdyz kk zawsze prowadzil r
                          > ownolegle polityki, o czym wiedzialbys gdybys nie byl antydemokratcznym gownem.
                          >
                          >
                          >
                              • benek231 Jako donosiciel jestes skreslony, Olegu3 :O) 15.10.20, 16:11
                                kapusiu


                                *
                                oleg3 napisał:

                                > Spierdalaj. Nie rozmawiam z hienami cmentarnymi.

                                **
                                A ja nie rozmawiam z wulgarnymi kapusiami, ty kapusto.

                                W dodatku z idiotami, ktorzy nie moga zrozumiec tego, ze gdyby o wszystkich nalezalo sie wyrazac w samych superlatywach, tylko dlatego, ze umarli, to sam ten termin stracilby na znaczeniu.

                                O ludziach nalezy mowic prawde. Czasem, na okazje pogrzebu, zamiata sie pod dywan przerozne drobne grzeszki i przewiny ale tak zwyklo sie robic bo na pogrzebie znajduje sie rodzina danego denata ktora raczej woli kryc wszelkie brudy niz je upubliczniac. Stad zwyczaj zamiatania pod dywan. Bo w przeciwnym przypadku mogliby zostac ochlapani zyjacy czlonkowie rodziny oraz ich przyjaciele. Tak jak wy teraz.

                                A ja nie jestem czlonkiem waszej rodziny - jestem osoba ktorej wyrzadziliscie wiele zla, przy czym szczegolne zaslugi, szczegolne osiagniecia, mial na tym polu Szkop alias Borsuk. Choc ja przyszedlem na to forum po to by dyskutowac a nie po to by byc branym pod but i ustawicznie opluwanym. Nie po to bym notorycznie nie mial moznosci dyskutowania gdyz uniemozliwiala je wasza sitwa. Bo mialem inne poglady niz wy, a takich to wy potraficie wylacznie opluwac, brac pod but, sekowac, zniechecac, wykluczac - eliminowac z dyskusyjnych forow przy uzyciu tych wszystkich brudnych srodkow, ktore uzywaliscie przeciwko mnie, wy parszywcy. Pod wodza tej swini Szkopa alias Borsuk - antydemokratycznego gowna.
    • qwardian Re: Deja Vu :O) 12.10.20, 07:38
      POwieszenie Benito i jego kochanki Clary Petacci podpowiada jakie środki powinno stosować się wobec lewicy zanim przejmą władzę. Dlatego moim anglosaskim braciom w Ameryce radzę przyjąć model nazistowski w ostatecznym rozwiązaniu zamiast faszystowskiego..
        • qwardian Re: Deja Vu :O) 12.10.20, 09:45
          Żadna parszywa zbrodnia lewacka nie może mnie przerazić, natomiast deprecjowanie faszyzmu z nazizmem przez tzw. prawicę przyprawia mnie o ból głowy. Gloryfikowanie pedała z Oregonu przypisując mu cechy nazisty, albo faszysty obraża moje uczucia etyczne i milionów ludzi, którzy polegli w szlachetnej wojnie z komunizmem..

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka