Dodaj do ulubionych

"Kaczyńskiemu marzy się suwerenny zamordyzm :O)

18.10.20, 20:14
Anne Applebaum i Radosław Sikorski: Kaczyńskiemu marzy się suwerenny zamordyzm z poparciem USA. A tego z członkostwem w UE pogodzić się nie da

WYWIAD Bartosz T. Wieliński

Z sondaży wynika, że 80 proc. Polaków popiera Unię. Ale obawiam się, że to poparcie może być powierzchowne. Bo gdy w sondażu pada pytanie, co jest lepsze: przyjąć uchodźców czy wyjść z UE, to 56 proc. jest gotowych na polexit, byleby uchronić kraj przed obcymi. Z Anne Applebaum* i Radosławem Sikorskim** Rozmawia Bartosz T. Wieliński.

*Anne Applebaum publicystka „Washington Post”, zdobywczyni Pulitzera za książkę „Gułag”
**Radosław Sikorskiminister spraw zagranicznych w rządzie PO-PSL, wykładowca Uniwersytetu Harvarda

BARTOSZ T. WIELIŃSKI: Opozycja w Polsce straszy, że nasz rozwód z Unią jest coraz bardziej możliwy. Czy polexit to nie jest jednak histeria?

RADOSŁAW SIKORSKI: Nie. W 2004 r. Prawo i Sprawiedliwość w ostatniej chwili się przemogło i poparło wejście Polski do Unii Europejskiej, ale przecież jedna trzecia partii była przeciwko ratyfikacji traktatu lizbońskiego. W PiS jest twarda frakcja antyeuropejska, której przedstawiciele nosili na marszach baner z napisem „Konzentrationslager Europa”. Jarosław Kaczyński musi tę frakcję brać pod uwagę. Na razie wierzę, że nie ma intencji wyprowadzenia Polski z Unii. Ale jego wypowiedzi i posunięcia świadczą o tym, że wzorem jest dla niego Hiszpania z czasów dyktatury Franco czy Portugalia rządzona przez Salazara. Marzy mu się suwerenny zamordyzm z poparciem USA. A tego z członkostwem w UE pogodzić się nie da.

Anne Applebaum: Z sondaży wynika, że 80 proc. Polaków popiera Unię. Ale obawiam się, że to poparcie może być powierzchowne. Bo gdy w sondażu pada pytanie, co jest lepsze: przyjąć uchodźców czy wyjść z UE, to 56 proc. jest gotowych na polexit, byleby uchronić kraj przed obcymi. A pamiętajmy, że w Polsce jeszcze nie trwa zmasowana kampania przeciwko Unii Europejskiej, jaką rozpętano w Wielkiej Brytanii. Czy jeśli się zacznie, to utrzyma się pogląd, że wszystkie te pozytywne zmiany, jakie zaszły w kraju w minionych latach, to w 90 proc. efekt członkostwa w Unii?

Polexit oznaczałby odcięcie nas od Zachodu, izolację, katastrofę.
R.S.: Zależy dla kogo. Są przecież ludzie, którzy uważają, że Zachód to sodoma i gomora, którzy nie akceptują społecznej różnorodności, którzy uważają, że Europa to tylko chrześcijaństwo, a nie oświecenie. Nawet w kategoriach ekonomicznych twierdzą, że unijne dopłaty dla rolników to tylko rekompensata za otwarcie polskiego rynku, że na integracji z UE i globalizacji Polska więcej traci, niż zyskuje. To absurdalny pogląd, ale on pokutuje w sporej części polskiego społeczeństwa.

Nie ma się czemu dziwić, skoro jedna trzecia narodu wierzy, że prezydent Lech Kaczyński zginął w zamachu. Nasz kraj się rozwija, goni Zachód tak szybko jak jeszcze nigdy w historii, a i tak niektórzy uważają, że Polska jest w ruinie.

A.A.: W Wielkiej Brytanii, gdzie populiści i skrajna prawica nigdy nie byli silni, gdzie ekstrema nie miała takich historycznych tradycji jak w Polsce, i tak udało się przekonać prawie 52 proc. głosujących, by w referendum opowiedzieli się za rozwodem z Unią. Szybko okazało się, że nie mieli bladego pojęcia o znaczeniu członkostwa w UE i dopiero teraz dochodzi do nich, jak trudne do rozerwania są to więzi i ile można stracić. W Polsce może nie poszłoby to tak łatwo. Ludzie widzą nowe drogi zbudowane za unijne pieniądze, lotniska, dworce.

Spodziewała się pani, że będzie się zastanawiać, czy Polska może wyjść z Unii?
A.A.: Po raz pierwszy chyba w 2015 r. Rok po wybuchu wojny na Ukrainie rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow mówił na Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium, że nic w Europie nie jest ustalone raz na zawsze, że podważyć w sensie prawnym można nawet zjednoczenie Niemiec. Ludzie patrzyli na niego jak na wariata. Podważanie zjednoczenia Niemiec wydawało się szaleństwem. Doszło do mnie, że politycy Moskwy chcą się cofnąć do 1989 r. i odbudować dawne sowieckie wpływy. Nie tylko na Ukrainie, także w Polsce i w całej Europie.

To, co mnie zaskoczyło, to fakt, że Polacy, mając tak tragiczne historyczne doświadczenia, dali się w tę grę tak łatwo wciągnąć.

Celem Rosji jest rozbicie Unii Europejskiej. Dlatego popiera skrajnie prawicowe partie: francuski Front Narodowy, brytyjski UKIP, niemiecką AfD, polski ONR. Prorosyjskość nie ma dla niej znaczenia. Ważne jest antyunijne, antyzachodnie nastawienie.

We Francji nie udało jej się zdobyć wpływu na władzę. Prezydencki wyścig przegrała otwarcie wspierana przez Rosję Marine Le Pen. W Czechach przy wsparciu koncernów energetycznych udało się Rosji zainstalować jako prezydenta prorosyjskiego i antyunijnego Milosza Zemana.

A gdy Rosjanie nie mają do dyspozycji partii, korzystają z takich ludzi jak Antoni Macierewicz, wokół którego, jak się okazuje, są osoby w jakiś sposób powiązane z Rosją. Macierewicz i inni politycy PiS mogą być przekonani, że są najbardziej antyrosyjskimi politykami świata. Ale robią dokładnie to, co chce Kreml. Osłabiają Polskę, niszczą jej reputację, wypychają ją z Europy, odcinają od sojuszników.

Może jednak coś się zmieni w stosunkach polsko-rosyjskich? Pana następca Witold Waszczykowski w wywiadzie dla „Kommiersanta” zapowiada, że bardzo chętnie spotka się wreszcie z szefem rosyjskiej dyplomacji Siergiejem Ławrowem.
R.S.: Rosja to trudny partner, wobec którego powinniśmy okazywać solidarność z rządem. Minister Waszczykowski mówi kilka słusznych rzeczy, ale one nie powinny się znaleźć w gazecie. Powinien je przekazać Ławrowowi osobiście. Mam wrażenie, że ponieważ minister Waszczykowski nie ma kontaktu z rosyjskim kolegą, próbuje z Rosjanami negocjować za pośrednictwem mediów. Wysyła między innymi zdumiewający sygnał, że jest gotów nie zabiegać o więcej amerykańskich żołnierzy w Polsce. To całkowite nieporozumienie. Dla zapewnienia Polsce bezpieczeństwa potrzebujemy dwóch amerykańskich brygad na stałe, a nie rotacyjnego batalionu. Poza tym z Rosją się w taki sposób nie rozmawia.

Wreszcie popełniony został błąd w sztuce dyplomatycznej. Nasz minister mówi o możliwym spotkaniu z Ławrowem w ONZ. Takich rzeczy nie zapowiada się przed faktem. Wystarczy, że Rosja do spotkania nie dopuści, i w ten sposób Polskę publicznie upokorzy.

Trzeba jednak też zaliczyć na plus, że minister Waszczykowski po dwóch latach na stanowisku odkrył, iż Rosja nie chce oddać wraku prezydenckiego tupolewa nie dlatego, że Polska do tej pory nie dość usilnie o to zabiegała.

A.A.: W Rosji tuż po katastrofie smoleńskiej pierwszą reakcją było powszechne współczucie. Ludzie, także politycy, byli autentycznie zszokowani, zawstydzeni. Przed polską ambasadą składano kwiaty, rosyjska telewizja pokazała „Katyń” Wajdy. A potem, gdy na Kremlu zobaczyli, jak sprawa katastrofy Polskę dzieli, zaczęli tym grać. I robią to do dziś. Wraku nie oddadzą, bo polscy politycy w sprawie katastrofy skaczą sobie do gardeł. W rosyjskim interesie jest, by to trwało.

R.S.: Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, który polski polityk przyczynił się najbardziej do podgrzewania tego sporu poprzez rozsiewanie teorii spiskowych, rzucanie fałszywych oskarżeń, zachęcanie Polaków do awantur. I kto, mówiąc o zamachu, zdjął z Rosjan odpowiedzialność za to, za co co są naprawdę odpowiedzialni, czyli za błędy kontrolerów lotów. Zarzuty postawiła im za rządów PO niezależna prokuratura. Dzięki nieustannemu odgrzewaniu tematu katastrofy Macierewicz odbudował swoją karierę polityczną. A jednocześnie, antagonizując Polaków, osłabiał polskie społeczeństwo. To wszystko jest na rękę Rosji.

A.A.: Z polskiej armii odeszli generałowie, którzy studiowali na amerykańskich, brytyjskich, niemieckich uczelniach, którzy zdobywali doświadczenie bojowe w Iraku czy Afganistanie. Jak to wytłumaczyć inaczej niż tym, że Macierewicz chce osłabić polską armię?
Obserwuj wątek
    • benek231 "Kaczyńskiemu marzy się suwerenny zamordyzm :O)- 2 18.10.20, 20:30
      A.A.: W Rosji tuż po katastrofie smoleńskiej pierwszą reakcją było powszechne współczucie. Ludzie, także politycy, byli autentycznie zszokowani, zawstydzeni. Przed polską ambasadą składano kwiaty, rosyjska telewizja pokazała „Katyń” Wajdy. A potem, gdy na Kremlu zobaczyli, jak sprawa katastrofy Polskę dzieli, zaczęli tym grać. I robią to do dziś. Wraku nie oddadzą, bo polscy politycy w sprawie katastrofy skaczą sobie do gardeł. W rosyjskim interesie jest, by to trwało.

      R.S.: Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, który polski polityk przyczynił się najbardziej do podgrzewania tego sporu poprzez rozsiewanie teorii spiskowych, rzucanie fałszywych oskarżeń, zachęcanie Polaków do awantur. I kto, mówiąc o zamachu, zdjął z Rosjan odpowiedzialność za to, za co co są naprawdę odpowiedzialni, czyli za błędy kontrolerów lotów. Zarzuty postawiła im za rządów PO niezależna prokuratura. Dzięki nieustannemu odgrzewaniu tematu katastrofy Macierewicz odbudował swoją karierę polityczną. A jednocześnie, antagonizując Polaków, osłabiał polskie społeczeństwo. To wszystko jest na rękę Rosji.

      A.A.: Z polskiej armii odeszli generałowie, którzy studiowali na amerykańskich, brytyjskich, niemieckich uczelniach, którzy zdobywali doświadczenie bojowe w Iraku czy Afganistanie. Jak to wytłumaczyć inaczej niż tym, że Macierewicz chce osłabić polską armię?

      R.S.: W czyim interesie było publikowanie w tzw. raporcie w sprawie WSI nazwisk ludzi, którzy podjęli z patriotycznych pobudek współpracę ze służbą specjalną stworzoną w wolnej Polsce? W czyim interesie było publikowanie danych oficerów tej służby i zdekonspirowanie naszej agentury? W czyim interesie było tłumaczenie tego dokumentu na język rosyjski? Komu może coś takiego przyjść do głowy? Niektórzy uważali, że przesadziłem, nazywając pana ministra Antoniego Macierewicza „świrem”. Teraz rewiduję ten pogląd. Boję się, że możemy mieć do czynienia z o wiele gorszą sytuacją. To, że członek polskiego rządu podejmuje od tylu lat tyle działań korzystnych dla nieprzychylnego nam kraju, chyba nie może być przypadkowe.

      Uważa pani PiS za marionetkę Rosji?
      A.A.: Ta partia wprowadza Polskę na bardzo niebezpieczny kurs. Choćby przedkładając w tej chwili Trumpa nad zjednoczoną Europę. To niedorzeczność twierdzić, że jeden sojusz zapewni Polsce bezpieczeństwo. Nawet gdyby prezydentem pozostał Obama czy zostałaby nim Hillary Clinton, Polska nie byłaby dla USA strategicznie ważnym partnerem. Amerykanie sami mówią, że Polska to odległy kraj, o którym nic nie wiedzą i który nie ma z ich perspektywy większego znaczenia.

      R.S.: PiS nienawidzi Rosji, ale politykę wewnętrzną postrzega w dokładnie tych samych kategoriach co Władimir Putin. Chce w podobny sposób scentralizować władzę, czuje też awersję do pluralizmu, ma tak samo etatystyczne podejście do gospodarki. Antyzachodniość PiS to wskrzeszanie panslawizmu, który najpierw próbował narzucić nam carat, a potem Władysław Gomułka.

      Nie rozumiem, jak moi koledzy z prawicy mogą z jednej strony twierdzić, że bronią Polski przed zakusami Rosji, a z drugiej – realizować dokładnie jej politykę. Nie rozumiem ich zachwytów nad wystąpieniem Trumpa w Warszawie – nad pięknymi słowami, jakie wtedy padły, nad rozległą wiedzą Trumpa o polskiej historii. To dowód na nieprawdopodobną naiwność.

      Przecież było widać, że Trump, przemawiając na placu Krasińskich, te piękne słowa widział po raz pierwszy na oczy. I był szczerze zaskoczony tym, że Niemcy napadli Polskę razem z Sowietami, że powstańcy warszawscy tak zażarcie walczyli.

      Jak można nie zdawać sobie sprawy z tego, że USA, mimo że są globalnym mocarstwem, nie są w stanie same nas obronić przed atakiem ze Wschodu? To problem logistyczny. Nie da się do Polski przerzucić amerykańskiego wojska, nie korzystając z baz na terytorium Niemiec. A więc decyzja o przyjściu Polsce z odsieczą zapadnie zarówno w Berlinie, jak i w Waszyngtonie. Każdy, kto naraża na szwank stosunki polsko-niemieckie, działa na szkodę naszego kraju.

      Kaczyński zapowiedział właśnie walkę z Niemcami o reparacje wojenne. Według prorządowych mediów w grę wchodzi 6 bln dolarów.
      R.S.: Aby uzyskać od Niemiec reparacje, o których mówi PiS, trzeba by Niemcom wypowiedzieć wojnę i ją wygrać. A taki scenariusz bym odradzał. Bo oni te żądania po prostu wyśmieją.

      A.A.: Cała niemiecka polityka jest od lat 60. nastawiona na integrację europejską. Niemcy czują moralną odpowiedzialność wobec Europy. Boją się własnej siły, dlatego doprowadziły do takiej europejskiej konstrukcji, by Berlin nie mógł już nikomu zagrażać. I teraz ktoś miałby Niemcom, trzeciemu powojennemu pokoleniu, wmawiać, że muszą jeszcze dodatkowo zapłacić za Hitlera? Europa patrzy na te żądania i puka się w czoło.

      W innej sytuacji są Rosja i Japonia, które formalnie nie podpisały traktatu pokojowego i wiele spraw między tymi krajami, chociażby przynależność Wysp Kurylskich, jest otwartych. Ale Polska z Niemcami podpisała już traktaty. Niemcy są sojusznikiem.

      R.S.: Może sprawę rozstrzygnie nasz Trybunał Konstytucyjny, wyrok zostanie opublikowany, rząd sporządzi fakturę i prześle ją do Berlina do Urzędu Kanclerskiego.

      Taki numer Trump wyciął podobno Angeli Merkel w marcu, podczas jej pierwszej wizyty w Białym Domu. Faktura za niedostateczne inwestycje w obronność miała opiewać na 300 mld dolarów...
      A.A.: Tyle że amerykańscy dyplomaci natychmiast ruszyli uspokajać niemieckich partnerów, tłumacząc, że prezydenta nie można brać na poważnie, że nie ma doświadczenia. Czy polscy dyplomaci w sprawie reparacji zachowają się tak samo? Wielu doświadczonych ludzi opuściło MSZ, by nie firmować tego typu polityki.

      R.S.: Nie ma sądu, który może rozstrzygnąć, czy Polsce należą się reparacje. To sprawa polityczna. Można zakładać, że Berlin powie Warszawie to, co Rosjanie w sprawie wraku prezydenckiego Tu-154: „Nie mamy pańskiego płaszcza. I co nam pan zrobisz?”.

      Co by zresztą było, gdyby Czechy zażądały od Polski odszkodowań za zajęcie Zaolzia w 1938 r.? Pukalibyśmy się w czoło.

      Dlaczego w Polsce tak łatwo rozpętuje się antyniemiecką nagonkę?
      R.S.:Bo wydaje się, że antyniemiecka retoryka łatwo się sprzeda. Jednak Kaczyński w poprzednich wyborach wielokrotnie próbował grać antyniemiecką kartą i zawsze na tym źle wychodził. Jeśli teraz będzie inaczej, będzie to zasługa propagandy w TVPiS.

      Atakowanie Niemiec w takiej sytuacji to skrajna głupota. Nie wykluczałbym jednak, że Kaczyńskiemu chodzi o przygotowanie artyleryjskie do ataku na media należące do niemieckich koncernów prasowych, które PiS chce repolonizować.

      • benek231 "Kaczyńskiemu marzy się suwerenny zamordyzm :O)- 3 18.10.20, 20:37
        Z Niemcami będziemy się bić o reparacje, z Francuzami bardzo poróżniliśmy się o kontrakt na helikoptery. Czesi i Słowacy są z Warszawą coraz bardziej na dystans. Polska ma jeszcze jakichś przyjaciół w Europie?
        A.A.: Jedyny kraj, który przyjaźni się z Polską PiS, to orbánowskie Węgry. Tam również rządzą nacjonaliści, którzy przetestowali na swoim społeczeństwie te antydemokratyczne metody, które wdraża Kaczyński. Ale nacjonalizm węgierski różni się od polskiego, sama niechęć do Unii Europejskiej, uchodźców, George’a Sorosa to za mało, by sojusz Polski i Węgier był trwały. Viktor Orbán robi to, co przynosi mu zyski, co utrwala jego władzę. W jego relacjach z Kaczyńskim jest dużo teatru. Gdy będzie mu się to opłacać, zdradzi partnerów z PiS.

        R.S.: Już raz to zrobił, nie popierając sprzeciwu Warszawy wobec kandydatury Donalda Tuska. Poza tym podpisał umowy na dostawy gazu z Rosji i Rosja rozbuduje węgierskie elektrownie atomowe.

        Na prawicy słyszałem ostatnio kilka głosów bijących na alarm, bo sytuacja międzynarodowa Polski się pogarsza. Padło tam rozsądne pytanie, dlaczego nasza prawica, która niedawno uważała, że w latach 30. Polska powinna była zawrzeć sojusz z III Rzeszą i wspólnie iść na wojnę z ZSRR, dziś twierdzi, że sojusz z Merkel jest nie do przyjęcia.

        Nie uważam, że cofnęliśmy się do lat 30. Choć oczywiście wiele elementów Polski PiS przypomina sanację: najważniejsze stanowiska są obsadzane miernymi, ale wiernymi, wszystko podlewa się bogoojczyźnianym sosem. Chciałbym, byśmy pamiętali, jaką tragedią to się wówczas skończyło. Ludzie, którzy przed wojną najgłośniej mówili o honorze, jak choćby szef dyplomacji Józef Beck, 17. dnia wojny uciekli do Rumunii. Okazali się największymi tchórzami, zostawiając kraj na pastwę losu.

        Co Kaczyński zyskałby na polexicie?
        R.S.: Dla niego najważniejsza jest władza. Gorset unijnych norm i wartości go krępuje, co widać w sprawie Trybunału Konstytucyjnego. A przykładów krajów doprowadzanych do ruiny z powodu ambicji władców mamy wiele. Przywódcy Korei Północnej, Wenezueli, Kuby, rujnując swoje kraje, zawsze przekonują, że są patriotami i kierują się wyłącznie dobrem narodu. Posłuchajmy autokraty z Zimbabwe Roberta Mugabego, gdzie szaleją hiperinflacja, bezrobocie, nędza.

        Polska to nie Zimbabwe
        R.S.: To kwestia proporcji. W każdym kraju są ludzie myślący racjonalnie. W Korei Północnej znalazłoby się ich kilku, w Rosji – kilkanaście procent. Przez długi czas myśleliśmy, że w Polsce to zdecydowana większość.

        Uważam, że nad polskim członkostwem w UE wisi przede wszystkim klątwa tortu z euro. Premier Donald Tusk kroił go po zakończonych sukcesem negocjacjach nad nowym budżetem UE, gdy udało nam się wywalczyć dla Polski rekordowe 105 mld euro. To był gigantyczny sukces, ale staliśmy się jego zakładnikami. Zbyt wielu Polaków zaczęło Unię kojarzyć wyłącznie z kasą. A mówiąc o UE, nie można się koncentrować jedynie na pieniądzach. Trzeba mówić o innych korzyściach.

        A.A.: Chociażby o tym, że to Unia Europejska również gwarantuje Polsce bezpieczeństwo. W dyskusji nad brexitem nie miało to znaczenia. Wielka Brytania leży na wyspach i ma broń jądrową. A Polska jest krajem na flance. Samo członkostwo w NATO nie zagwarantuje pokoju. Potrzebuje wsparcia, także wtedy, gdy musi stawić czoła zagrożeniom innym niż rosyjskie czołgi.

        Za jakiś czas staniemy się płatnikiem netto. Do argumentu, że Unia zmusza nas do przyjmowania islamskich terrorystów i propagowania ideologii gender, dojdzie kolejny – że musimy na nią płacić.
        R.S.: Będzie to argument zupełnie chybiony. Środki z tego budżetu będą wydawane do 2023 r. W kolejnych budżetach większość polskich regionów będzie poniżej 80 proc. unijnej średniej, w związku z czym będą one dostawać pieniądze z funduszy strukturalnych. I tak będzie do końca kolejnej dekady. Płatnikiem netto, czyli zamożnym krajem, który nie potrzebuje wsparcia z funduszy strukturalnych i w efekcie wpłaca do unijnego budżetu więcej, niż z niego dostaje, będziemy dopiero w latach 30., czyli – jeśli nie dojdzie do żadnej katastrofy – za kilkanaście lat. To dopiero będzie polski sukces – z bardzo biednego kraju w ciągu niespełna 20 lat awansujemy do unijnej czołówki. I wtedy będzie nas stać na wspieranie np. Mołdawii.

        Ale nawet wtedy, jeśli policzymy korzyści, jakie Polska czerpie z udziału we wspólnym rynku, jeśli dodamy transfery pieniędzy od Polaków, którzy pracują w innych krajach UE, którzy założyli tam firmy, to będą to o wiele większe kwoty niż wsparcie strukturalne. Gdyby nie Unia, toby ich nie było.

        A.A.: Być może ludzie nie zdają sobie sprawy, co się stanie, gdy Polska znajdzie się poza wspólnym rynkiem, gdy wprowadzone zostaną kontrole na granicach, gdy kraj będą omijać zagraniczni inwestorzy. Oznacza to stagnację, biedę i zacofanie. Polska będzie słaba. To, co przeraża, to fakt, że politycy z ustami pełnymi frazesów o patriotyzmie i niepodległości ściągają Polskę na tak niebezpieczny kurs. To szaleństwo!

        R.S.: Moim zdaniem oni wcale szaleńcami nie są. To przejaw tchórzostwa. Politycy PiS muszą stosować mimikrę, nieustannie dostosowywać się do otoczenia i mniej lub bardziej szalonych zachcianek prezesa. Wiedzą, jak to się może skończyć, ale boją się reagować. Optymistycznie można jedynie powiedzieć, że Wielka Brytania będzie musiała za rozwód z Unią słono zapłacić. Polskę może wyrzucą z UE za darmo.

        wyborcza.pl/magazyn/7,124059,22222986,anne-applebaum-i-radoslaw-sikorski-kaczynskiemu-marzy-sie.html
        Trzy lata temu nie zauwazylem tego wywiadu. Na szczescie przypadkowo nan natrafilem. I okazalo sie, ze dzis jest on tak samo aktualny jak wowczas.
    • benek231 "Kaczyńskiemu marzy się suwerenny zamordyzm :O) 19.10.20, 15:12
      "Celem Rosji jest rozbicie Unii Europejskiej. Dlatego popiera skrajnie prawicowe partie: francuski Front Narodowy, brytyjski UKIP, niemiecką AfD, polski ONR. Prorosyjskość nie ma dla niej znaczenia. Ważne jest antyunijne, antyzachodnie nastawienie."

      **
      W Polsce doszedl teraz do ONRu PiS, oraz Konfederasci.
      • benek231 "Kaczyńskiemu marzy się suwerenny zamordyzm :O)- 3 21.10.20, 19:40
        benek231 napisał:

        > "Celem Rosji jest rozbicie Unii Europejskiej. Dlatego popiera skrajnie prawicow
        > e partie: francuski Front Narodowy, brytyjski UKIP, niemiecką AfD, polski ONR.
        > Prorosyjskość nie ma dla niej znaczenia. Ważne jest antyunijne, antyzachodnie n
        > astawienie."
        >
        > **
        > W Polsce doszedl teraz do ONRu PiS, oraz Konfederasci. Oraz Kretyn z Olegiem3.
    • benek231 "Kaczyńskiemu marzy się suwerenny zamordyzm :O) 20.10.20, 15:06
      "A gdy Rosjanie nie mają do dyspozycji partii, korzystają z takich ludzi jak Antoni Macierewicz, wokół którego, jak się okazuje, są osoby w jakiś sposób powiązane z Rosją. Macierewicz i inni politycy PiS mogą być przekonani, że są najbardziej antyrosyjskimi politykami świata. Ale robią dokładnie to, co chce Kreml. Osłabiają Polskę, niszczą jej reputację, wypychają ją z Europy, odcinają od sojuszników."

      **
      Dodalbym do tego warchola Kaczynskiego, Du*e i katolickich biskupow, w wiekszosci warcholow, oraz koniecznie Rydzyka z Kretynem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka