Dodaj do ulubionych

"Czas politycznych cwaniaków. Nie przykryje :O)

20.10.20, 07:23
Nie przykryje się śmierci ględzeniem"

Eliza Michalik
20 października 2020 | 06:00

Przewiduję, że już za chwilę politycy PiS zaczną apelować do Tuska o zakopanie podziałów i "solidarne" działanie w pandemii. Ale choć coraz bardziej desperacko chcą podzielić się odpowiedzialnością, nie ukryją, że są jedynymi winnymi sytuacji pandemicznej w kraju.


Jest taki film Woody`ego Allena "Drobne cwaniaczki", którego bohaterowie to nieudolni, nieporadni przestępcy, którzy próbują zrobić podkop pod cukiernię. Za co się nie wezmą, psują, nic im nie wychodzi, nie mają mądrości, ani zdolności przewidywania. Za to są bardzo mocni w gębie i wydaje im się, że tacy z nich wielcy bonzowie, że wszystkich oszukają i będą rządzić światem. Oczywiście policja natychmiast wpada na ich trop. Otóż taką postacią, allenowską "drobną cwaniarą" zawsze była dla mnie minister Jadwiga Emilewicz. Choć oczywiście można bez cienia przesady nazwać w ten sposób każdą postać z rządu czy partii PiS.

"Czas pandemii to nie czas na polityczną wojnę. Rolą opozycji jest pozwolić działać rządowi i solidarnie wspierać społeczeństwo w przestrzeganiu zasad. Rozliczanie skuteczności zostawmy na wakacje 2021. Zapraszamy Borysa Budkę do współpracy" – napisała na Twitterze Emilewicz. Niestety, nie jest to konstruktywna propozycja współpracy, tylko – dość zresztą ordynarna i grubymi nićmi szyta – próba podzielenia się odpowiedzialnością za nieudacznictwo i przekręty, zaniechania, śmierć i cierpienie, które za chwilę staną się udziałem tysięcy Polaków. Za śmiertelne, bolesne żniwo epidemii i rozpacz ludzi pozostawionych samym sobie w obliczu bankructwa.

Moralizatorski ton ministra zdrowia
Emilewicz to także osoba słynąca z okolicznościowej głuchoty (nie dosłyszała na przykład słów Kaczyńskiego o "chamskiej hołocie"). Ma czelność zwracać się tak do opozycji, której jej partia wyłącza mikrofony w Sejmie i skraca czas wystąpień, blokuje od lat możliwość jakichkolwiek polemik, nazywa kanaliami. W dodatku karze obcięciem pensji za dyskusję czy niezgodę, lekceważy i poniża przy procedowaniu najważniejszych dla państwa ustaw, wkłada każdy akt prawny do zamrażarki. W dodatku złośliwie urąga opozycji przy każdej okazji. Jeszcze niedawno rząd kazał jej "siedzieć cicho, popierać i nie przeszkadzać".

Podobnie wzruszający jak Emilewicz, w swoim drobnym cwaniactwie jest minister zdrowia Adam Niedzielski, następca bohatera walki z pandemią, Łukasza Szumowskiego, który niczym kapitan Concordii, opuścił pokład, gdy statek zaczął tonąć. Niedzielski tonem moralizatora tak oto upomina obywateli na Twitterze (sic!):

"Jestem przerażony brakiem odpowiedzialności osób prześcigających się w pomysłach na obejście obowiązujących obostrzeń. Nie szkodzicie tylko sobie, ale narażacie na niebezpieczeństwo innych – szczególnie osoby z grup ryzyka. To skrajny egoizm". Co przytomniejsza osoba mogłaby unieść brew w górę, pytając, czy naprawdę takie słowa serio wypowiada facet, którego koledzy partyjni, premier i prezes jego partii, biegają publicznie bez masek, ale ponieważ przyzwyczailiśmy się już wszyscy do codziennych kłamstw i absurdów władzy, nikomu już nawet nie chce się pytać.

Przy okazji: jest to także ten sam człowiek, który przyznał publicznie, że rozmiar pandemii zaskoczył rząd i że władza nie jest przygotowana na to, co się dzieje.

Gadanie jest zasłoną dymną
Ludzie będą umierać. Niestety. I im więcej ludzi będzie umierać, im większa będzie powszechna rozpacz i niezadowolenie, tym częściej będziemy słyszeć o solidarności i zakopywaniu podziałów od ludzi, którzy podzielili Polaków tak, jak nikt wcześniej w historii. Od ludzi skrajnie interesownych i niesolidarnych, myślących tylko o własnym finansowym interesie. Gadanie jest zasłoną dymną PiS od dawna: w istocie, im więcej o czymś mówią, tym mniej tego mają - solidarności, szacunku, troski o obywateli i dobro wspólne, praworządności.

Pandemia jednak, choroba i śmierć to rzeczywistość, rzecz zbyt realna, żeby można ją było przykryć gadaniem. A to sytuacja dla PiS nowa, stąd brak rozeznania w powadze sytuacji i nawykowa próba przykrycia wszystkiego gówniarskim cwaniakowaniem, kompletnie bez zrozumienia, że tym razem się nie da.

Nie przykryje się śmierci ględzeniem, nie wyleczy chorych propagandą, nie zwiększy liczby łóżek w szpitalach szczuciem na lekarzy, nie podłączy duszących się chorych do nieistniejących respiratorów.

Chcę jasno powiedzieć: to wszystko, co się dzieje, co już się stało i jeszcze się stanie to wina PiS. Jasna i stuprocentowa. Wina zaniedbań i nieudacznictwa, wina braku współpracy z ekspertami, planowania i zwiększania nakładów na służbę zdrowia latem, gdy był na to czas. Wina ich rażących obrzydliwych w kontekście nadchodzącej katastrofy kłamstw, dwóch miliardów złotych wydanych na szczucie w TVP zamiast na podwyżki dla lekarzy i leczenie chorych, organizowania wyborów i świadomego narażania ludzi na niebezpieczeństwo, produkowania i przykrywania afer, robienia interesów na pandemii zamiast skupienia się na ludziach, na ich zdrowiu, na tym, co ważne.

To PiS jest winny i mam nadzieję – poniesie odpowiedzialność.

wyborcza.pl/7,75968,26412431,czas-politycznych-cwaniakow-nie-przykryje-sie-smierci-gledzeniem.html
No prosze, a takie mondrale byli gdy odziedziczyli kwitnaca gospodarke i bezproblemowe rzadzenie. Skupili sie wowczas na antyustrojowej rewolucji i rozwalaniu wszystkiego co tylko sie da.
Teraz natomiast gdy przyszedl czas na wykazanie sie wiedza i umiejetnoscia rzadzenia nie potrfia pierdoły dac sobie rady nawet z pomoca kleru, czyli najlepszych specjalistow od wszystkiego.
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka