Dodaj do ulubionych

"Kaczka orła nie pokona, skończy tak jak WRONA :O)

28.10.20, 03:46
Frasyniuk po wystąpieniu Kaczyńskiego"

Beata Maciejewska
27 października 2020 | 22:29

Czy możemy przełamać hegemonię PiS? Zadaje pani to pytanie w kraju, w którym obywatele przełamali siłę czołgów i towarzyszy radzieckich - mówi Władysław Frasyniuk, jeden z najodważniejszych w walce z autorytarną władzą.

Beata Maciejewska: Gdy w czerwcu ubiegłego roku na manifestacji w obronie wolnych sądów, sparafrazował pan hasło z więziennych czasów: “jebać i się nie bać”, odezwały się głosy oburzonych, że Frasyniuk nakręca agresję. Że nie możemy być tacy, jak “oni”.
Władysław Frasyniuk:
A ja powtarzałem, że boję się naszej poprawności, gdy oni plują nam w twarz. Poprawność jest potrzebna w parlamencie. Ale my, obywatelki i obywatele, mamy prawo do ostrego języka.

I Strajk Kobiet sięgnął po to prawo. Od kilku dni ulicami miast i miasteczek maszerują tłumy, które skandują “wypierdalać”. To słowo wszystkich rozgrzewa.
- Mamy prawo do takiej formy protestu. Tym bardziej, że władza z upodobaniem obraża obywateli i jednocześnie cynicznie nawołuje do kulturalnego dialogu: swołocz, dzicz, neoPolacy, targowica, gestapowcy, element animalny, wdowy ubeckie...

Mam dalej wyliczać? Byłem na marszu, widziałem dziewczyny, które niosły transparenty z hasłem “grzeczne już byłyśmy” i to jest bardzo trafna uwaga. Jak były grzeczne, to nikt ich nie słuchał.

“Powinniśmy rozmawiać ze sobą językiem innym niż wulgaryzmy i ogromna agresja” – stwierdził prezydencki minister Paweł Mucha, a poseł PO Sławomir Nitras zmartwił się, że “radykalizm, bluzgi na antenie tv czy na ulicy nie służą sprawie”.
- Mam głębokie przekonanie, że politycy i komentatorzy są zawsze trochę spóźnieni w stosunku do tego, co się dzieje na ulicach. Słowo “wypierdalać” nie jest dziś wulgaryzmem lub zwykłym sloganem. „Wypierdalać” stało się właśnie programem wyborczym, którego od paru lat wyraźnie nam brakuje.

Tak samo jak słowo “wojna”. Dopóki politycy nie zauważą, że to jest wojna, że to jest moment, w którym społeczeństwo mówi „dość”, nie będą umieli skutecznie zareagować na to, co się dzieje.

A co się właściwie dzieje? To protest przeciwko wyrokowi Trybunału Przyłębskiej, czy coś więcej? „Sorry za utrudnienia, ale mamy rząd do obalenia!” - takie hasło trzymali na szybach samochodów kierowcy, którzy w poniedziałek blokowali ulice.
- Był Sierpień '80, jest Październik 2020. Dziś toczy się walka o podobne wartości, ludzie wyszli w obronie wolności, godności, tolerancji, podmiotowości.

Jak ten zryw skończy się dla PiS, zależy wyłącznie od naszej determinacji, od tego jak silny i długotrwały będzie ten „wkurw”. Ale skoro ulica krzyczy, że trzeba „było nas nie wkurwiać”, to warto, by Kaczyński w ten głos się wsłuchał.

I co PiS powinien teraz zrobić?
- Prezes już powiedział: konfrontacja. Problem polega na tym, aby nasza strona zrozumiała, że to jest wojna. Nie ma już powrotu do tego, co nazywamy kompromisem aborcyjnym, tak jak nie może być przymykania oczu na domykanie systemu represyjnego przez PiS. Do nas musi dotrzeć, że to również koniec „polskiego średniowiecza”.

Nie ma częściowych praw człowieka, tak jak nie można być tylko trochę tolerancyjnym. Pełne prawo do aborcji, pełne równouprawnienie dla osób LGBT, świeckie państwo - to wyznaczniki europejskiej chadecji i konserwatyzmu.

Jeśli politycy opozycyjni niewłaściwie odczytają intencje tego protestu, to za chwilę pojawi się na ulicy hasło, które już słyszy każdy, kto ma doświadczenie w takich protestach: "Wypierdalać. Ale wszyscy!"

Poseł KO Mirosław Suchoń pytany, czy Koalicja Obywatelska poprze projekt Lewicy liberalizujący przepisy antyaborcyjne, stwierdził, że kompromis wypracowany w latach 90. był tą wartością, którą należało chronić. “PiS podeptał ten konsensus. Wszedł z buciorami w życie Polaków i Polek. Niech teraz z Lewicą te dwie skrajności próbują się porozumieć”. Nie uważa pan, że to kapitulacja?
- To nie jest kapitulacja tylko granie w orkiestrze Kaczyńskiego. Większość polskiej opozycji ma poglądy zbliżone do niego, więc ten „dyskomfort estetyczny” nie jest de facto spowodowany brzydkimi słowami, tylko tym, iż oni, podobnie jak koledzy z Prawa i Sprawiedliwości, na kolanach, co niedziela, wzmacniają ten nasz polski zaścianek.

Nie mam nic przeciwko temu, aby ci wszyscy esteci, którzy jeszcze niedawno pisali, że język ulicy jest wulgarny, a poważni ludzie nie siadają na ulicach, wyszli jutro na ulice i krzyczeli: „Uprzejmie prosimy, odejdźcie”. Niech pokażą swoją skuteczność.

Na razie dyskutują głównie o tym, co ich uraża, a nie o tym, co uraża manifestantów. Aleksander Hall – współautor kompromisu aborcyjnego z 1993 r. – oburza się w rozmowie z Markiem Sterlingowem na “próby wdzierania się do kościołów w czasie mszy świętej, bazgranie na murach kościołów, czyli kierowanie agresji w stosunku do instytucji Kościoła i w stosunku do religii jako takiej”. I dodaje z ubolewaniem, że ton temu protestowi nadają środowiska skrajne. To kulturalna wersja tezy o ataku lewackiej dziczy, lansowanej na prawicy. Pana też to oburza?
- To, co mnie oburza, to polski kościół katolicki, który stał się przybudówką PiS. Oburza mnie ksiądz Dziwisz, który chowa pod swoją sutanną księży pedofili, kościół, który nigdy nie był tak pazerny na kasę, jak dziś, i tak pozbawiony wartości. Protestujący w kościele z hasłem „Módlmy się o aborcję” to głos społeczeństwa obywatelskiego, które nie przyszło protestować do świątyni, tylko do siedziby partii.

Zwolennicy tzw. kompromisu chcą zagwarantować spokój społeczny. Może porozmawiajmy o tym kompromisie, który „był taką wartością” przez 27 lat, dopóki Jarosław Kaczyński nie wysadził go w powietrze. Pan uważa, że już się nie da go obronić?
- Szczerze mówiąc, to co 27 lat temu wydawało się kompromisem, dziś jest pozbawieniem kobiety jej podstawowych praw. Kompromis nie może polegać na pozbawieniu człowieka prawa wyboru lub stanowienia o własnym ciele i zdrowiu.

Dlatego Marta Lempart ma absolutną rację - nie ma powrotu do tzw. kompromisu aborcyjnego. I ma rację, iż referendum nie może decydować o podstawowych prawach obywatelskich. Prawa kobiet są podstawowymi prawami człowieka i nie mogą podlegać ograniczeniom.

"Myślę, czuję, decyduję" - to jedno z haseł Strajku Kobiet.
- Oraz „Jebać PiS” i „Wypierdalać”. Wszystkie te hasła są wyrazem siły i podmiotowości obywatelek i obywateli biorących udział w tej rewolucji.
Obserwuj wątek
    • benek231 "Kaczka orła nie pokona, skończy jak WRONA :O)-2 28.10.20, 03:58
      Na razie to państwo podejmuje decyzje, a obywatel ponosi konsekwencje. PiS wysadza w powietrze kompromis aborcyjny, ale programy pomocowe dla rodziców dzieci niepełnosprawnych mają być dopiero rozwijane.
      - Naiwna wiara, iż PiS-owi zależy na dobru jakiekolwiek grupy społecznej, doprowadzi również tę część społeczeństwa, która na nich głosuje, do upadku. Oni gdzieś mieli i mają te narodzone i nienarodzone dzieci, potrzebujących, katolików czy rolników. Część społeczeństwa już o tym wie, musimy zrobić wszystko, by ta wiedza stała się w Polsce powszechna.

      O co właściwie chodziło Jarosławowi Kaczyńskiemu? Co chciał uzyskać podpalając lont w czasie pandemii?
      - A musimy to wiedzieć? W państwach totalitarnych uwaga wszystkich ugrupowań jest skupiona na wodzu, jego intencjach i pragnieniach, a nie na pragnieniach obywateli. Kaczyńskiemu się wydaje, że jest reżyserem w teatrze, że będzie ustawiał społeczeństwo, lepił je na nowo.

      Ale to jest żywioł, nad którym nie ma kontroli. Zmienia się i tej zmiany nie można powstrzymać. Teraz nadszedł czas na wkurw bylejakością polskiej polityki, bylejakością klasy politycznej i państwa polskiego. Wkurw na pychę i arogancję. Wyrok Trybunału Przyłębskiej przelał czarę goryczy.

      Co opozycja powinna teraz zrobić? Czy coś w ogóle może zrobić?
      - Po pierwsze, nie powinna ratować PiS-u. Pomysły w rodzaju “nie publikujmy wyroku TK” i “zróbmy referendum” są skierowane przeciwko protestującym. Zgadzam się z Martą Lempart, że ta sytuacja może doprowadzić do upadku rządu i raczej skupiłbym się na tym, żeby zagrać na ten upadek.

      Odpowiedzią na zniszczenie kompromisu aborcyjnego jest przedstawienie przez całą opozycję projektu aborcji na żądanie. Nie po to by ten projekt negocjować, lecz by go doprowadzić do końca.

      Obawiam się, że się nie dogadają.
      - To rewolucja zmiecie ich razem z Kaczyńskim.

      Jest szansa na przełamanie hegemonii PiS-u? Na manifestacjach dominowali młodzi ludzie.
      - Rewolucja zawsze niesie nadzieję na zmianę. Od siły i determinacji liderek i liderów, organizacji, planu politycznego oraz zaangażowania społeczeństwa obywatelskiego zależy jej sukces.

      Czy możemy przełamać hegemonię PiS? Zadaje pani to pytanie w kraju, w którym obywatele przełamali siłę czołgów i towarzyszy radzieckich.

      Słucham właśnie wystąpienia Kaczyńskiego. Już grozi. Wzywa “wszystkich członków PiS i wszystkich, którzy nas wspierają, do tego, by wzięli udział w obronie Kościoła” i ostrzega demonstrantów, że popełniają poważne przestępstwo, na które władze odpowie. Mam wrażenie, że to już oglądałam - w 1981 r.
      - Kaczka orła nie pokona, skończy tak jak WRONA.

      wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/7,35771,26447276,kaczka-orla-nie-pokona-skonczy-tak-jak-wrona-frasyniuk-po.html?_ga=2.123912458.1447466309.1603701207-214425431.1529977133#S.koronawirus-K.C-B.3-L.1.male
      O tym, ze kk ma swoje plany co do Polski i jej ustroju zdazylem zorientowac sie w polowie lat 90ch, ub wieku. Nie mialem wowczas watpliwosci, ze chodzi klero-faszystom o jakas forme panstwa wyznaniowego - o zamordyzm po ich mysli.
      W koncu znalezli sobie wykonawce swych planow - komunistyczny tlusty leb, ktory nigdy nie wierzyl w jakakolwiek demokracje. Znalezli Kaczynskiego, ktory "zaspal" na stan wojenny, gdyz wolal nie narazac sie dla nieswojej sprawy. Tchorza ktory intrygami, knuciem i gierkami doszedl do swojej obecnej pozycji.
      • benek231 Polska Rzeczypospolita Wulgarna 28.10.20, 07:47
        boomerang napisał:

        > „Jebać PiS” i „Wypierdalać”. Wszystkie te hasła są wyrazem siły i podmiotowo
        > ści obywatelek i obywateli biorących udział w tej rewolucji.


        **
        Gdy 3 lata temu bylem w Polsce zauwazylem, ze jezyk ktory kiedys byl jezykiem rynsztokowym wszedl do powszechnego obiegu. Uzywali go wszyscy: ludzie prosci i z uniwersyteckim wyksztalceniem. Na ulicach, w domach, kinach - wszedzie uzywali wulgarnego jezyka. Byl on tak powszechny, ze - sila rzeczy - wlasnie przez to... stracil na wulgarnosci. Gdybym pobyl tam troche dluzej to pewnie bym sie przyzwyczail, choc sam nie uzywam - czy to w jezyku polskim czy angielskim.

        Z wulgarnoscia podobnie jak z ekskluzywnoscia. Jedno i drugie traci na swym znaczeniu w miare upowszechnienia.

        Gdyby w Sejmie poslanki podtykaly Kaczynskiemu przed oczy tabliczki z napisem "Wypierdalaj", zamiast "Zrezygnuj" to on na siedzaco narobilby w gacie. A wlasnie o to chodzilo.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka