Dodaj do ulubionych

"Dziś znowu mężczyzna pouczył mnie, :O)

29.10.20, 15:52
że źle się bawię"

Katarzyna Wężyk
2020-10-27

Że mój tekst jest „emocjonalny”, wulgaryzmy „niepotrzebne”. Sam protest zaś „efemeryczny”, do tego w temacie zastępczym.

Trochę ochłonęłam, więc rozwinę moją odpowiedź.

Czas pouczających starszych panów się skończył. Definitywnie. Ja wiem — sorry, edit, nie wiem, nigdy nie byłam w tej pozycji, wszak jestem tylko kobietą — wyobrażam sobie: to boli, jak cię nagle zrzucą z piedestału, jak przestają spijać z ust twych mądrości, jak twoje zmarszczenie brwi już nie wystarczy, żeby niegrzeczna dziewczynka przeprosiła i wróciła na swoje miejsce w szeregu. Ale to się dzieje.

Nie wierzysz mi, idź na protest. Zobacz te tysiące dwudziestoparolatek z transparentami „no uterus, no opinion”, „jebać PiS”, „kastracja księży”, „this pussy bites back”, zobacz nastolatki krzyczące do księdza, żeby pokazał macicę albo wypierdalał, zobacz dziewczynę kwitującą pultanie się narodowca, że na żadne profanowanie kościoła nie pozwoli, krótkim a celnym „mam na to wyjebane”. Na tweety zatroskanych „radykalizmem” i “niewłaściwym, szkodzącym sprawie językiem” odpowiadają, owszem. Transparentami „uprzejmie proszę wypierdalać”.

I zobacz te tysiące chłopaków, dla których to jest zupełnie normalne, że czasem mogą się posunąć i dziewczyny wesprzeć.

Kobiety nie zachowują się jak damy? Nie są eleganckie, nie łagodzą obyczajów, nie siedzą cicho, uśmiechając się uprzejmie, za to drą mordę i machają pięścią, pełnym głosem wyrażają swój gniew? A fe, to takie niekobiece! Ok, boomer, pora przemyśleć swoją definicję kobiecości. Bo właśnie czołowo zderzyła się z rzeczywistością.

Te protesty nie są po to, żeby wam się podobać. Nikt was, dzbany, nie pyta o pozwolenie i nikt was nie pyta o zdanie. Znosiłyśmy wasz mentorski ton, wasze protekcjonalne pouczanie, wasze infantylizowanie, wasze „gówno wiem i mnie to nie dotyczy, ale bardzo chętnie się wypowiem”, wasz mansplaining, wasze uciszanie i przerywanie, bo tak nas niestety socjalizowano. Do bycia grzeczną, miłą i sympatyczną, do unikania konfrontacji, do bania się, że ktoś nas nie polubi, do nierobienia problemów, do poświęcania się dla dobra ogółu, który to ogół zazwyczaj okazywał się waszym dobrem. Jak widać, te nastolatki i dwudziestolatki już nie są. Przyzwyczajajcie się, bo one to już w ogóle do dzbanów i boomersów (kategoria mentalna, nie wiekowa) nie mają cierpliwości.

Coś pękło i najlepiej to uczucie podsumowuje genialne — brawo Strajk Kobiet — hasło protestu: WYPIERDALAĆ. Ono zbiera gniew, który narastał od trzydziestu lat, a dostał przyspieszenia przez ostatnie pięć. Na państwo, które na obywatela i obywatelkę się wypina. Na usługi publiczne, które ledwo zipią. Na szczucie na osoby LGBT. Na wszystkie dotychczasowe rządy, od udawanej lewicy do katoprawicy, które prawa kobiet uznawały za „temat zastępczy”, i na wyścigi je przehandlowywały za poparcie Kościoła. I tak, na Kościół. Zwłaszcza na Kościół: instytucję patriarchalną, mizoginiczną, homofobiczną, przemocową, szerzącą pogardę i mowę nienawiści, zaglądającą nam pod kiecki i do łóżka, i mimo tego mającą status świętej krowy i monopol na pouczanie, zawstydzanie i stygmatyzowanie. No więc ten status i ten monopol się skończył. Zakończył go wyrok tzw. TK, o który Kościół lobbował od 30 lat, a potem triumfował.

Wypierdalać oznacza, że doszłyśmy do ściany. Że ta ekipa rządząca, zblatowana z Kościołem, nie zasługuje na nic innego. Że o jeden raz za dużo zostałyśmy potraktowane z buta, walnięte pięścią w splot słoneczny i oplute. Że o ten jeden raz za dużo odebrano nam prawa w imię politycznych rozgrywek. Że przyzwolenie na tortury, że nakaz rodzenia bezczaszkowców, że uznanie naszego cierpienia i naszej woli za nieważne, to, surprise, jednak za dużo.


Ta cipka się odgryza.

Ani rząd, ani Kościół nie zasługuje dziś na zaproszenie do rozmowy, nie zasługuje nawet na tzw. kulturalne wezwanie do odejścia. Z osobami odmawiającymi ci podmiotowości się nie rozmawia. Z osobami uważającymi, że zygota albo zaśniad ma więcej praw od właścicielki macicy, nie prowadzi się kulturalnych sporów. Osoby przez lata używające mowy nienawiści, szantażujące Hitlerem, wyzywające od morderczyń, uważające, że mogą dysponować ciałami kobiet, bo ich bóg i biskup tak chce, nie zasługują na dialog. Wchodzicie w nasze życie i nasze ciała, to się nie dziwcie, że wchodzimy wam do kościołów. Szerzycie z ołtarzy nienawiść, to się nie dziwcie, że ktoś przed nim staje z transparentem „Aborcja jest ok”.

Z przemocowcami się nie negocjuje. Przemocowcom każe się wypierdalać.

P.S. Wykrzyczenie, pełnym głosem, jak dalece maseczka pozwala, wypierdalać, jebać PiS, biskupie, mam cię w dupie, ma też efekt katartyczny i transgresyjny. Tak bezwstydne otwarte okazywanie gniewu, w słowach, które „nie przystoją damie” i szargających tzw. świętości, jest symbolicznym przekroczeniem granicy dzielącej stary porządek od nowego, który się, mam nadzieję, tworzy. Takiego, w którym kobieta traktowana będzie — tak, wiem, to radykalny postulat — jak człowiek.

studioopinii.pl/archiwa/201073
Chyba jednak idzie rewolucja kulturalna. Jednak szkoda, ze Szkop nie doczekal.
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka