Dodaj do ulubionych

Tak oto powstaje panstwo policyjne :O)

10.11.20, 19:01
Trybunał Przyłębskiej na pomoc Ziobrze. Zdecyduje, czy wbrew Sądowi Najwyższemu prokuratura może nas szeroko inwigilować

Ewa Ivanova

10 listopada 2020 | 18:00


W czerwcu 2018 r. Sąd Najwyższy unicestwił przepis, który pozwala na wszechwładzę prokuratorów i wykorzystanie podsłuchów zdobytych przy okazji legalnych operacji. Zbigniew Ziobro poszedł więc do Trybunału Konstytucyjnego, który właśnie ogłosił, że już w przyszły wtorek zajmie się jego wnioskiem.

Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro w lipcu 2018 r. skierował do podporządkowanego PiS Trybunału Konstytucyjnego kierowanego przez Julię Przyłębską wniosek dotyczący przepisów regulujących kwestie podsłuchów. TK ma się zająć sprawą w przyszły wtorek. Jeśli zgodzi się z wnioskiem Ziobry, to szeroko otworzy możliwość wykorzystania podsłuchów zdobytych - bez zgody sądu - przy okazji prowadzenia legalnej kontroli operacyjnej.

Kto decyduje o podsłuchach

W Polsce zgodę na kontrolę operacyjną (np. podsłuch) wydaje sąd. Przy czym po inwigilację można sięgać tylko w ograniczonym zakresie - gdy w grę wchodzą najpoważniejsze przestępstwa wymienione wprost w ustawie. Są to przestępstwa katalogowe, np. udział w zorganizowanej grupie przestępczej, zabójstwo, zamach na prezydenta, ciężki uszczerbek na zdrowiu. W innych przypadkach nie wolno sięgać po podsłuchy.

Resort Ziobry wprowadził w kwietniu 2016 r. przepis, który miał poszerzyć zakres posługiwania się podsłuchami w śledztwach. To art. 168b kodeksu postępowania karnego, który pozwala prokuratorowi wykorzystać podsłuchy szerzej, niż przewidywała to zgoda sądu – czyli co do innych osób lub co do innych przestępstw niż tych, których dotyczyła zgoda sądu.

Przykład? Załóżmy, że prokuratura miała zgodę sądu na podsłuchiwanie drugoplanowego polityka opozycji albo jakiegoś biznesmena, ale kontaktowały się z nim inne osoby. I przy okazji podczas podsłuchu nagrano też rozmowy wskazujące na niezgodną z prawem działalność innego ważnego biznesmena albo kluczowego polityka. Zgodnie z literalnym brzmieniem przepisu Ziobry podsłuchy można byłoby wykorzystać także przeciwko takim "przypadkowym" osobom i w razie innych przestępstw, niż przewidywała to zgoda sądu na podsłuch.

Święczkowski: Pomijać uchwałę Sądu Najwyższego

Przepis resortu Ziobry budził wielkie wątpliwości w sądach. W efekcie w czerwcu 2018 r. Sąd Najwyższy w składzie siedmiu sędziów z Izby Karnej - odpowiadając na pytanie prawne jednego z sądów powszechnych - de facto unicestwił art. 168b kpk. W ocenie sędziów SN ustawodawca ustalił katalog najcięższych przestępstw, przy których sąd może zgodzić się na kontrolę operacyjną na etapie śledztwa (zgoda pierwotna), nielogiczne więc byłoby, aby prokurator decydował o wykorzystaniu materiału z podsłuchów w szerszym zakresie niż sąd (zgoda następcza).

SN uznał też, że nowy przepis należy interpretować w zgodzie z konstytucją i międzynarodowymi konwencjami, które chronią prawo do prywatności i swobodę komunikowania się. Prokurator może zatem decydować o wykorzystaniu podsłuchu, ale tylko co do przestępstw katalogowych. Nie może mieć szerszej władzy niż sąd.

Uchwała SN miała olbrzymie znaczenie dla sądów karnych w całej Polsce - działa siłą swego autorytetu na wszystkich sędziów. Ale to rozstrzygnięcie nie podobało się prokuratorowi krajowemu Bogdanowi Święczkowskiemu, jednemu z najbliższych współpracowników Ziobry. Jak ujawniła w lipcu 2018 r. "Wyborcza", rozesłał on śledczym "do wiadomości i bezwzględnego stosowania" polecenie ignorowania uchwały Sądu Najwyższego.

Święczkowski nakazywał prokuratorom - wbrew uchwale SN - literalnie stosować przepis wprowadzony przez resort Ziobry. Mieli więc wydawać zgody na wykorzystanie podsłuchu, jeśli przypadkowo dostarcza on dowody na inne przestępstwa lub na inne osoby, niż przewidywała to zgoda sądu.

Już wtedy prokurator krajowy twierdził też, że SN w swej uchwale nie dokonał interpretacji przepisu kodeksu postępowania karnego, ale „dokonał oceny jego konstytucyjności”. Zdaniem Święczkowskiego jeśli jakiś sąd miał wątpliwość co do zgodności przepisu ustawy z konstytucją, powinien skierować wniosek do Trybunału Konstytucyjnego, a nie pytanie do SN.

Dokładnie ten kierunek myślenia próbuje realizować wniosek Ziobry do TK. To próba unicestwienia skutków uchwały SN za pomocą innego organu, na którego skład ma wpływ partia rządząca. Składowi, który będzie orzekał we wtorek - po ponad dwóch latach od wniesienia wniosku przez Ziobrę - będzie przewodniczyła osobiście Przyłębska. Prywatnie bywa u niej w domu - co ujawniła "Wyborcza" - prezes PiS Jarosław Kaczyński, a jej mąż jest ambasadorem w Berlinie z nominacji "dobrej zmiany".

Decydować o wniosku mają także Zbigniew Jędrzejewski (sprawozdawca), Justyn Piskorski, Wojciech Sych i Michał Warciński. Piskorski to sprawozdawca w niedawnym wyroku TK dotyczącym aborcji i "dubler" wybrany na miejsce obsadzone prawidłowo przez innego sędziego.

Na celowniku opozycja?
Jeśli Trybunał w swoim wyroku opowie się za wykładnią Ziobry - a więc uzna, że wykładnia SN jest niekonstytucyjna - prawnicy będą mieć w obrocie dwa sprzeczne rozstrzygnięcia kluczowych organów. Zarówno sędziowie, jak i prokuratorzy będą musieli rozstrzygać, którą wykładnię uznają za obowiązującą.

- Zastanawia nas determinacja Bogdana Święczkowskiego i Zbigniewa Ziobry w sprawie tego przepisu. O jaką sprawę chodzi? W jakiej sprawie politycy są w stanie poruszyć niebo i ziemię, aby móc wykorzystać przypadkowo zdobyte dowody przy okazji legalnego podsłuchu? - mówi nam jeden z prokuratorów, prosząc o anonimowość. - Początkowo podejrzewaliśmy, że chodzi o sprawę powoływania się na wpływy w SN, w której pojawił się problem dopuszczalności wykorzystania podsłuchów. Ale niewykluczone, że chodzi o zupełnie inne postępowanie, np. dotyczące przeciwników we własnej partii, przeciwników z opozycji czy zwalczanych przez obecną władzę biznesmenów czy prawników. O postępowanie kluczowe z jakiś powodów dla prokuratora generalnego i krajowego.

wyborcza.pl/7,75398,26496281,trybunal-zdecyduje-czy-prokurator-moze-w-sprawie-podsluchow.html#S.DT-K.C-B.1-L.1.duzy
Myslal i wymyslil Ziobro ze Swiaczkowskim sposob na poszerzenie zakresu wlasnych uprawnien. Niby tylko najciezsze przestepstwa podchodza pod paragrafy inwigilacji, ale okazuje sie, ze Ziobro bedzie mogl podsluchiwac kogo tyko zechce. Bo to wlasnie jest sposob na zmudne dochodzenie do wszechwladzy.

Nawiasem mowiac metoda Ziobry bardzo przypomina mi gestapowski "kociol". Trzeba go bedzie podkapowac do Kaczynskiego, bo ten nie lubi Niemcow.
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka