benek231
10.01.21, 20:24
Projekt PiS: Mandaty mają zatrzymać protesty. Już nie będzie można ich nie przyjąć
Łukasz Woźnicki
9 stycznia 2021 | 07:40
Uczestnicy protestów masowo odmawiają przyjmowania mandatów, a sądy nie zgadzają się na ich karanie. Dlatego PiS chce zlikwidować możliwość odmowy przyjęcia mandatu. Teraz trzeba będzie płacić i samemu odwoływać się do sądu. "Odmowy są impulsywne i nieprzemyślane" - uzasadnia projekt PiS.
Projekt ustawy w piątek wieczorem opublikowano na sejmowych stronach. Zapewne powstał w resorcie sprawiedliwości, ale w Sejmie złożyła go grupa 32 posłów koalicji rządzącej (ich przedstawicielem jest poseł Solidarnej Polski Jan Kanthak). W ten sposób PiS kolejny raz korzysta z szybszej ścieżki legislacyjnej, omijając przy tym obowiązek konsultacji.
Najnowsza nowelizacja zmieni kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia, regulujący sprawy inicjowane przez policję i straż miejską. Najważniejsza zmiana dotyczy możliwości zaskarżenia mandatów za wykroczenia. Jeśli ustawa wejdzie w życie, nie będzie już można odmówić ich przyjęcia. Przepis, który dziś to reguluje, po prostu zostanie z kodeksu wykreślony.
„Proponuje się przyjęcie założenia, że grzywna staje się wykonalna, a ukarany nie może odmówić przyjęcia mandatu” – czytamy w uzasadnieniu projektu.
„Odmowa przyjęcia mandatu niejednokrotnie ma charakter impulsywny i nieprzemyślany, a w konsekwencji powoduje konieczność podjęcia szeregu czynności związanych z wytoczeniem oskarżenia” - uzasadnia zmianę PiS.
Dr Wojciech Górowski, karnista z UJ, komentuje na Twitterze: „Uzasadnienie kuriozalne. Władza wie lepiej, jakie emocje są dla nas dobre. Niebywałe”.
"Czyli obywatel nie myśli i działa w emocjach, ale za to policjant wie lepiej, dokładnie zna prawo, nie działa w emocjach i na pewno słusznie nałoży na nas mandat karny..." - dodaje kolejny krakowski karnista dr hab. Mikołaj Małecki.
Niech płaci i się odwołuje, jak już bardzo chce
Dziś po odmowie przyjęcia mandatu policja kieruje do sądu wniosek o ukaranie. Po zmianach sprawca wykroczenia zostanie ukarany w momencie wręczenia mu mandatu. A jeśli nie poczuwa się do winy? Sam będzie musiał odwołać się do sądu rejonowego. Dostanie na to siedem dni, czyli tyle, ile będzie miał na zapłacenie grzywny. W przypadku kierowców brak odwołania zakończy się naliczeniem punktów karnych.
„Czyli obywatel musi zapłacić mandat, nawet bezpodstawny, a później może się odwoływać. Jak wygra, to może zwrócą. Bez odsetek” – komentują sędziowie z Iustitii. Przewidują, że ukarani będą składać do sądów wnioski o wstrzymanie wykonania mandatów, ale w wielu przypadkach może dojść do egzekucji przed decyzją.
„Proponuję, żeby policjant od razu wyciągał z portfela delikwenta równowartość grzywny, a później niech się ten odwołuje” – napisał na Twitterze krakowski sędzia Maciej Czajka ze stowarzyszenia Themis. „A następnie może uchwalą: niech najpierw odsiedzi, a potem może się odwoływać” – dodaje rzecznik Iustitii sędzia Bartłomiej Przymusiński.
„To przerzucenie rozstrzygania odpowiedzialności za wykroczenia praktycznie wyłącznie na policję i straże miejskie/gminne przy bardzo ograniczonych możliwościach uchylania tych decyzji przez sądy. Ewidentnie niekonstytucyjnie” – uważa sędzia sądu okręgowego w Łodzi Tomasz Krawczyk.
„Każdego uważa się za niewinnego, dopóki jego wina nie zostanie stwierdzona prawomocnym wyrokiem sądu” - stwierdza art. 42 Konstytucji.
"Propozycja jest oczywiście niekonstytucyjna, bo przewiduje nałożenie kary i konieczność uiszczenia grzywny mimo braku stwierdzenia winy prawomocnym orzeczeniem sądu. Godzi to w prawo obywatela do rozpatrzenia jego sprawy karnej przez niezawisły sąd" - analizuje dr hab. Mikołaj Małecki.
"Ten projekt to realny krok w stronę państwa policyjnego i politycznego sterowania represjami" - uważa Małecki, bo kary wymierzać będzie policja zobowiązana do podległości służbowej i wykonywania rozkazów. - Wymiar sprawiedliwości ma sprawować sąd, a nie policja! - podkreśla prawnik.
"Autorzy projektu ubolewają, że wskutek odmowy przyjęcia mandatu policjant będzie miał trochę więcej pracy, bo musi udowodnić, że obywatel popełnił wykroczenie. Na tym właśnie polega państwo prawa, że to nie obywatel ma wykazać, że jest niewinny, tylko oskarżyciel (policjant, prokurator) ma podjąć właśnie "szereg czynności związanych z wytoczeniem oskarżenia". Propozycja przewiduje niekonstytucyjne odwrócenie tej relacji" - kontynuuje Małecki.
Pokłosie demonstracji i porażek władzy w sądach
Samo postępowanie przed sądem ma toczyć się na specjalnych warunkach. Jeśli ukarany nie wskaże w odwołaniu wszystkich znanych mu dowodów swojej niewinności, później już nie będzie się mógł na nie powoływać.
"Czyli obywatel - działający zazwyczaj impulsywnie i bez przemyślenia, jak stygmatyzuje go projektodawca - ma bezbłędnie wskazać wszystkie dowody swojej niewinności, a później przed sądem nie może już powoływać innych dowodów, nawet jeśli wcześniej źle ocenił znaczenie czy przydatność określonych okoliczności, które były mu znane" - zauważała Małecki.
"Absurd naruszający szereg przepisów Konstytucji, od prawa do realnej obrony, przez prawo do sądu, skończywszy na naruszeniu zasady domniemania niewinności i wymogu dowodzenia winy przez oskarżyciela" - dodaje.
Sąd uchyli mandat albo go utrzyma. Ale może również wymierzyć surowszą karę. Zakaz pogorszenia sytuacji ukaranego, który jest ważną gwarancją procesową, tu nie będzie miał zastosowania. Od wyroku będzie przysługiwać apelacja.
A czy jest ktos kto moze byc jednoczesnie zoologicznym wrogiem demokracji, przynaleznosci Polski do UE, rasista, mizoginem, antysemita, homofobem, ksenofobem, antyszczepionkowcem, antymaseczkowcem, katolickim fundamentalista-integrysta, oraz wrogiem praw kobiet?
Jak najbardziej moze. To Kretyn znany tez jako notoryczny Lowca_komuchow