oleg3
24.01.21, 13:33
Wczoraj trochę przesadziłem. Żona zaczęła pyskować, ręka sama poleciała. Córka oberwała przy okazji. Dziś ani żona ani córka nie może ugotować obiadu. A niedzielny obiad to staropolska tradycja. Walnąłem z rana setę i do internetu. Znalazłem kurczaka na butelce . Bardo mi było żal tej butelki, ale może po obiedzie córka będzie w stanie kupić parę innych?
Czosnek, paprykę, masło znalazłem bez trudu. Zioła prowansalskie i pieprz cayenne były w drugim rzędzie. Zostało też trochę soli. Gazu jeszcze nam nie odcięli.
Krzysiowi życzę równie udanego niedzielnego obiadu!