Dodaj do ulubionych

Benek jest prośba o wklejkę

26.01.21, 14:39
Dziękuję i zapraszam do dyskusji. Na ten temat jest już jeden wątek.

wyborcza.biz/biznes/7,177151,26720497,spor-na-linii-knf-nbp-minister-obala-tezy-adama-glapinskiego.html#s=BoxOpImg8
Minister obala tezy Adama Glapińskiego. Fundamentalny spór resortu finansów i NBP

Minister finansów ośmielił się sprzeciwić prezesowi Narodowego Banku Polskiego. Czy to już otwarta wojna, czy uda się załagodzić konflikt wśród urzędników PiS?
Bank centralny robi wszystko, abyśmy na powrót pokochali gotówkę. - Narodowy Bank Polski zawsze będzie obrońcą gotówki, polskich banknotów i monet, ponieważ zwłaszcza w trudnych sytuacjach zapewnia ona bezpieczne i nieprzerwane funkcjonowanie gospodarki, pozbawione zewnętrznych wpływów i ryzyka
Obserwuj wątek
    • benek231 Wklejka :O) 26.01.21, 16:32
      Minister obala tezy Adama Glapińskiego. Fundamentalny spór resortu finansów i NBP

      Anna Popiołek
      26 stycznia 2021 | 09:26

      Minister finansów ośmielił się sprzeciwić prezesowi Narodowego Banku Polskiego. O co chodzi w instytucjonalnym sporze o gotówkę w portfelach i pieniądzach na koncie w banku?

      Bank centralny robi wszystko, abyśmy na powrót pokochali gotówkę. - Narodowy Bank Polski zawsze będzie obrońcą gotówki, polskich banknotów i monet, ponieważ zwłaszcza w trudnych sytuacjach zapewnia ona bezpieczne i nieprzerwane funkcjonowanie gospodarki, pozbawione zewnętrznych wpływów i ryzyka przerwania realizacji zobowiązań - mówił pod koniec listopada prezes NBP Adam Glapiński.

      Ba, według prezesa banku centralnego eliminacja gotówki generuje ryzyka dla bezpieczeństwa i suwerenności państwa oraz dla wolności obywateli. Dlaczego? Prezesowi może chodzić o to, że organizacje kartowe jak Visa czy MasterCard to firmy, kontrolowane przez zagraniczny kapitał, a polski system Blik nie jest tak powszechny.

      Później było jeszcze ciekawiej. Kilka dni temu Adam Glapiński zaczął zachęcać Polaków do… trzymania swoich oszczędności w bieliźniarkach i materacach. Aby ułatwić im przetrzymywanie góry banknotów, zapowiedział nawet wprowadzenie banknotu z nominałem 1000 zł.

      - Jak ktoś chowa banknoty gdzieś w bieliźniarce, boi się tego, co się stanie z jakichś powodów, to wygodniej jest odłożyć 500 zł czy 1000 zł niż tę samą kwotę w banknotach 50 zł - powiedział szef NBP.

      Co się ma takiego stać, że bezpieczne będą tylko banknoty pochowane po bieliźniarkach, a w domyśle zagrożone te ulokowane na kontach? Tego już Adam Glapiński nie zdradził. Nie wspomniał też, że depozyty w bankach chronione są ustawowo do równowartości 100 tys. euro.

      Niestety, jak pokazują ostatnie dane, Glapiński tylko podsyca nieuzasadnione lęki Polaków. W ciągu roku zasoby gotówki poza kasami banków (w tym tej zachomikowanej po bieliźniarkach i materacach) wzrosły bowiem o rekordowe 80 mld zł. Dla porównania, rok temu było to nieco ponad 20 mld zł.

      Zaledwie w ciągu dwóch miesięcy po wybuchu pandemii - w marcu i w kwietniu 2020 r. - w obiegu pojawiło się o ponad 46 mld zł więcej gotówki poza kasami banków. Ostatni raz taki wzrost miał miejsce w październiku 2008 r., czyli tuż po wybuchu światowego kryzysu finansowego.

      I zapewne dlatego do tablicy poczuł się wywołany minister finansów Tadeusz Kościński.

      Pieniądze do banków, a później na zakupy
      To pierwszy raz, kiedy inny urzędnik nominowany przez PiS dosyć stanowczo pokazał, że ma zupełnie inną wizję niż Adam Glapiński. Wcześniej ku zdziwieniu prezesa buntowały się jedynie banki (również te państwowe!), które niechętnie przyjmują wprowadzony już przez NBP banknot 500-złotowy.

      Kościński ma bowiem zupełnie inne spojrzenie i na bezpieczeństwo finansowe Polaków, i na to, co teraz powinni robić ze swoimi pieniędzmi. I w końcu odniósł się do tego publicznie.

      - Walczę z tym cały czas, gotówka jest kosztem i nie wnosi nic do polskiej gospodarki. Zachęcam wszystkich, żeby wyciągnąć gotówkę spod materaca i włożyć do banku - powiedział na antenie radiowej Jedynki.

      Choć nie odważył się wprost odnieść do pytania o odkładanie w bieliźniarkach banknotów z nominałem 1000 zł, to powiedział, gdzie jego zdaniem jest właściwe miejsce na nasze oszczędności. Jeśli nie na kontach w bankach, to najlepiej przeznaczyć ją na zakupy.

      Jego zdaniem to nie jest bowiem dobry czas na oszczędzanie. - Nie jest tak źle, ludzie nie tracą pracy. Zacznijmy te pieniądze wyciągać, używać na konsumpcję i inwestycje, o to nam chodzi, aby popierać takie działania - mówił.

      Gotówka jest paliwem dla szarej strefy
      Choć ostatnie wypowiedzi ministra pokazują, że sprzeciwia się kontrowersyjnym tezom prezesa Glapińskiego, to i tak jest dużo bardziej wstrzemięźliwy z wygłaszaniem swoich poglądów niż jeszcze kilka miesięcy temu.

      - Gotówka jest paliwem dla szarej strefy. Wszyscy myślą, że gotówka nic nie kosztuje, nie trzeba bowiem płacić opłaty interchange, prowizji przy wypłacie z bankomatu itp. W rzeczywistości gotówka kosztuje ponad 1 proc. PKB [czyli ok. 20 mld zł], to olbrzymi koszt dla gospodarki - mówił minister Kościński jeszcze w ubiegłym roku.

      Być może to właśnie dlatego obrót gotówkowy tak mocno wzrósł w tym roku. Z powodu pandemii gospodarka wpadła w recesję, a dołek koniunkturalny to naturalne środowisko, w którym szara strefa się rozwija. Ludzie bowiem, by utrzymać swój poziom dochodów, są skłonni przyjmować płatności za towary i usługi czy też choćby część pensji, pod stołem.

      Trudno przypuszczać, że w tym czasie minister Kościński zmienił swoje poglądy o 180 stopni.

      Promowanie obrotu gotówkowego oznacza bowiem de facto promocję szarej i czarnej strefy w gospodarce. A w konsekwencji: niższe wpływy podatkowe. Dlatego, ważąc korzyści i ewentualne koszty, większość krajów dąży do ograniczenia obiegu gotówkowego.

      Czy zwiększanie ilości gotówki jest bezpieczne?
      Trzymanie pieniędzy w bankach jest jednak dziś o tyle trudne, że po pierwsze oprocentowanie lokat jest znikome, a inflacja spora, a po drugie same banki nam to uniemożliwiają. Dwie wielkie państwowe instytucje - Pekao SA i PKO BP - przestały praktycznie przyjmować depozyty.

      Konsekwencje ultraniskich stóp procentowych mamy już od dawna. Posiadacze zasobów finansowych wolą je ulokować tak, by móc liczyć na zwrot. To jedno z paliw, które podsyca wzrost cen mieszkań, który nie przystopował w czasie pandemii.

      Co by się stało, gdyby Polacy poszli za radą prezesa Glapińskiego i wielką atencją zaczęli darzyć gotówkę? Mielibyśmy co najmniej kilka problemów.

      Przede wszystkim w bankowych skarbcach fizycznie jest znacznie mniej gotówki, niż w ich bilansach.

      Po drugie, banki ucierpiałyby też przez to, że mniej pieniędzy w bilansie banków, to mniej możliwości udzielania kredytów. A to na kredytach banki zarabiają. Relacja między depozytami, a udzielonymi kredytami to sedno bankowości, równowaga mogłaby zostać zachwiana.

      To też oznaczałoby, że banki nie miałyby już takich możliwości kupowania obligacji rządowych - no i tym samym finansowania programów społecznych (czyli 500+, 13 i 14 emerytury).

      W dodatku bankom trudno by było sprzedawać polisy ubezpieczeniowe, zarabiać na kartach kredytowych, a nawet pośredniczyć w inwestycjach giełdowych w TFI - wszystkie te transakcje przechodzą przez system elektroniczny, a nie gotówkowy.

      Pieniądz elektroniczny zasila też cały sektor e-handlu, który podczas pandemii rozrósł się na niespotykaną skalę, straciłby klientów, którzy płacą przecież w internecie kartami i telefonami, a nie gotówką. Ta z kolei płynęłaby do sprzedających na bazarach i targowiskach. Gdzie - jak wiemy z autopsji - nie za często wydaje się paragony.




      A czy jest ktos kto moze byc jednoczesnie zoologicznym wrogiem demokracji, przynaleznosci Polski do UE, rasista, mizoginem, antysemita, homofobem, ksenofobem, antyszczepionkowcem, antymaseczkowcem, katolickim fundamentalista-integrysta, oraz wrogiem praw kobiet?
      Jak najbardziej moze. To Kretyn znany tez jako notoryczny Lowca_komuchow
      • oleg3 Redakcja Biznes GW 26.01.21, 17:21
        zatrudnia też dziennikarzy. Trafiają się dobre teksty (ukłony dla Benka).

        Jak przeczytamy ten tekst z dobrodziejstwem inwentarza (trochę stereotypów z mainstreamu padło), to zobaczymy o co chodzi. Kwestia depozyty-kredyty jest raczej drugorzędna. Idzie o kontrolę nad finansami jeszcze wolnych (?) obywateli.
        • institoris2 Re: Redakcja Biznes GW 27.01.21, 01:32
          jesli Glapinski rzeczywiscie wprowadzi banknoty o nominale 1000 pln, to zasluzy sobie na medal, a osobiscie dorzucilbym kolejne dwie, atrakcyjne asystentki.

          oleg3 napisał:

          > zatrudnia też dziennikarzy. Trafiają się dobre teksty (ukłony dla Benka).
          >
          > Jak przeczytamy ten tekst z dobrodziejstwem inwentarza (trochę stereotypów z ma
          > instreamu padło), to zobaczymy o co chodzi. Kwestia depozyty-kredyty jest racze
          > j drugorzędna. Idzie o kontrolę nad finansami jeszcze wolnych (?) obywateli.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka