benek231
08.02.21, 15:34
Aborcja wychodzi z podziemia. Argentynki będą mogły na żądanie i bezpłatnie usunąć ciążę do 14. tygodnia
Jacek Pawlicki
07.02.2021, 20:00
Na mocy ustawy uchwalonej w grudniu umorzono też postępowanie wobec półtora tysiąca kobiet i lekarzy za złamanie dotychczasowych przepisów antyaborcyjnych.
To, co się stało w bastionie katolickiego maczyzmu, ojczyźnie papieża Franciszka, który przyrównał aborcję do „wynajmowania płatnego zabójcy”, można bez przesady nazwać przełomem. Głębokie zmiany nie byłyby jednak możliwe, gdyby nie tysiące ludzkich tragedii – niepożądanych ciąż i nieświadomych poronień, za które można było trafić tam do więzienia.
Dwa lata temu na pogotowie w Burruyacú na północnym zachodzie kraju trafiła 11-letnia Lucia. Skarżyła się na ostre bóle brzucha. Kiedy lekarze stwierdzili, że jest w 16. tygodniu ciąży, dziewczynka przyznała, że zgwałcił ją 65-letni partner babci. Matka poprosiła lekarzy o aborcję. Obowiązujące wówczas przepisy umożliwiały w takiej sytuacji jej wykonanie – i to w ciągu 48 godzin. Urzędnicy odwlekali jednak decyzję, powołując się na względy proceduralne. Sytuację komplikował fakt, że Lucia trafiła pod opiekę babci, ponieważ jej starsze siostry były wcześniej wykorzystywane seksualnie przez partnera matki.
Aborcję Lucii torpedował Gustavo Vigliocco, sekretarz zdrowia uchodzącej za bardzo konserwatywną prowincji Tucumán. Mydlił oczy opinii publicznej, mówiąc, że Lucia chce urodzić dziecko, choć dziewczynka dwa razy próbowała targnąć się na życie, a szpitalnym psychologom mówiła: „Wyjmijcie mi z brzucha to, co wsadził mi ten stary!”. Vigliocco nasłał na szpital działaczy z organizacji antyaborcyjnych przebranych podobno za lekarzy. Namawiali dziewczynkę do porodu, grożąc, że w przeciwnym wypadku usuną jej macicę.
Mijały tygodnie. Sprawa trafiła do sądu, ale Vigliocco zakwestionował wyrok nakazujący aborcję, dając lekarzom asumpt do odmowy jej przeprowadzenia ze względu na klauzulę sumienia.
Do będącej w 23. tygodniu ciąży Lucii wezwano położników z prywatnej kliniki, ale ci nie zdecydowali się na tradycyjny zabieg aborcyjny z powodu zagrożenia życia pacjentki. Ostatecznie wykonali operację przypominającą cesarskie cięcie. Dziecko przyszło na świat żywe, ale ważyło kilkaset gramów i wkrótce zmarło.
– Ocaliliśmy życie 11-letniej dziewczynki, która była torturowana przez system zdrowia prowincji – oświadczyła gorzko po zabiegu doktor Cecilia Ousset. O systemowych torturach 11-latki mówiła też popularna pisarka Claudia Piñeiro. W stolicy i kilku innych miastach doszło do demonstracji. Wrócił temat legalizacji aborcji. Ale w kraju, w którym przy wejściu do parlamentu wisi tabliczka przypominająca, iż patronką posłów i senatorów pozostaje Matka Boża z Luján, odżyły też stare podziały. Publicysta Mariano Obarrio na łamach dziennika „La Nación” gromił „aborcjonistów, którzy zdołali wyciągnąć bezbronną i niewinną istotę ludzką z łona matki”. Biskup Tucumán wzywał wiernych do obrony każdej formy życia, używając przykładu Lucii.
Według oficjalnych danych odsetek dziewcząt rodzących dzieci wynosi tam aż 15 proc., a blisko 80 proc. tych ciąż jest wynikiem gwałtu. To jednak dramat nagłośniony przez media 11-latki z Burruyacú przelał w końcu czarę goryczy.
(....)
(W Hondurasie) Aborcja jest zakazana od 1997 roku, a za złamanie zakazu grozi kara sześciu lat więzienia. Z danych ONZ wynika, że mimo to rocznie wykonywanych jest tam od 51 do 82 tys. nielegalnych zabiegów. Organizacje kobiece szacują, że 40 proc. ciąż w tym kraju to ciąże niechciane bądź nieplanowane. Co rok ponad 30 tys. nastoletnich dziewcząt rodzi dzieci. W 2017 roku matkami zostało 820 dziewczynek w wieku 10-14 lat, a więc poniżej ustalonego prawnie minimalnego wieku, od którego osobę uznaje się za zdolną do wyrażenia zgody na stosunki seksualne. – Życie z niechcianą ciążą, będącą wynikiem przemocy seksualnej, jest jak tortura – mówiła Christina Alvarada z organizacji pomagającej ofiarom gwałtów.
Cztery lata temu Amy Braunschweiger i Margaret Wurth z Human Rights Watch przeprowadziły śledztwo. Dotarły do kobiet, które trafiały do aresztu zakute w kajdanki zaraz po wyjściu ze szpitala, gdzie dowiedziały się, że były w ciąży, ale poroniły. Jedna z lekarek opowiedziała im historię pacjentki, która próbowała usunąć płód przy pomocy metalowego pręta i omal przy tym nie zmarła. Zdaniem autorek raportu HRW część winy za dramatyczną sytuację w tym kraju ponoszą Kościoły chrześcijańskie. Kobiety zmusza się do rodzenia, bo aborcja uchodzi za grzech śmiertelny, a kobiety, które się na nią decydują, podejmują nie tylko ogromne ryzyko, ale de facto skazują się na społeczną banicję.
www.newsweek.pl/swiat/aborcja-w-argentynie-prawa-kobiet-w-ameryce-lacinskiej-czyli-aborcja-wychodzi-z/9b4dlpb
Mam nadzieje, ze za 10-20 lat to koscielne bandyckie prawo wyzwoli podobna energie spoleczna, a ta zmiecie Pedofilow z pozycji wladzy i umiesci ich gdzie ich miejsce - w kruchcie. To jest wiecej niz pewne, ze dojdzie do takiego samego potraktowania tego zlodziejskiego kosciolka jak w Irlandii.
Przez kolejnych kilka lat przezyjecie przebijanie sie tych zboczencow w (slusznej) politopoprawnosci i np. polowania na kobiety powracajace z zagranicy, pod katem przylapywania ich na przebytej aborcji.
Jak na razie zboczency w sutannach doprowadzili do skrajnego ponizenia polskich kobiet, skazujac je na taki sam los jak los kobiet w Hondurasie.
--
A czy jest ktos kto moze byc jednoczesnie zoologicznym wrogiem demokracji, przynaleznosci Polski do UE, rasista, mizoginem, antysemita, homofobem, ksenofobem, antyszczepionkowcem, antymaseczkowcem, katolickim fundamentalista-integrysta, oraz wrogiem praw kobiet?
Jak najbardziej moze. To Kretyn znany tez jako notoryczny Lowca_komuchow