polski_francuz
14.04.21, 17:29
Przeczytalem chyba kilkadziesiat ksiazek Grishama. Grisham byl adwokatem az kiedys jakas rozprawa tak nim wstrzasnela, ze postanowil napisac ksiazke. Od od tej pory duzo pisze i jego majatek uzyskany z pisania jest szacowany na kilkaset mln US$.
Dzieki lekturze jego ksiazek poznalem dobrze i Stany z ich slabosciami, ktore sie koncza przed sadami, ich wiezienia i ich system prawny. Ale, czy caly system prawny? Ano, raczej nie. Raczej jego slabosci, jego ciemne katy i takie cechy tego systemu, ktore sa bardziej sensacyjne i ktore zaciekawiaja czytelnikow ksiazek pisarza.
Wizja prawa pokazana przez Grishama jest sensacyjna, dajaca sie sprzedawac i sluzy uwidocznieniu prawa czytelnikow. Nie mozna powiedziec, ze Grisham jest prawnikiem. Jest pisarzem i rozwija popularna wizje amerykanskiego prawa.
Po przeczytaniu ksiazek Grishama nie moge powiedziec, ze znam amerykanskie prawo. Pozostaje tym kim bylem: czytelnikiem.
Dosc podobnie byloby, gdybym zaczal pisac dziela o uniwersyteckich profesorach czy o kierownikach projektu w przemysle. Bylaby to fikcja. Mimo, ze sie na jednym i na drugim troche znam. Ale, pisanie ksiazek na te tematy byloby zupelnie inna aktywnoscia niz wykonywanie tych zawodow.
I literacka fikcja pozostanie literacka fikcja.
PF