oleg3
28.04.21, 12:58
Tytuł wątku jest oczywiście podyktowany przewidywaną klikalnością. Pro publico bono zamierzam zrobić z PF wykształconego człowieka. Powiadacie, że profesor musi być wykształcony? To bzdura. Może kiedyś tak było. Już nie jest. I se ne vrati.
PF całe swoje rozumowanie opiera na oczywiście fałszywej tezie, że za wszelkie publiczne zło w Polsce odpowiada starszy już dr prawa, powszechnie znany jako jarkacz. Otóż logika wskazuje, że z fałszu wynika wszystko. Poniżej to już tylko wypisy z pewnego dobrze mi znanego autora, codzienni sypiającego z moją żoną. Zachęcam profesora i i innych forumowiczów do czytanie innych notek tego Anonima.
www.salon24.pl/u/disamis/540547,falsum-sequitur-quodlibet
Ktoś próbował wykpić B. Russella, ogłaszając list otwarty, w którym zaproponował mu do rozwiązania następujące zadanie: Ponieważ według pana można udowodnić wszystko na podstawie jednego zdania fałszywego, proszę na podstawie fałszywego zdania "5 = 4" udowodnić, że jest pan papieżem.
Na pierwszy rzut oka zadanie to może się wydać niewykonalne. Intuicyjnie bowiem nie potrafimy dojrzeć żadnego związku między zdaniem "5 = 4" a zdaniem: "B. Russell jest papieżem". Intuicji nie można jednak wierzyć ślepo, jest bowiem zawodna. Russell podjął zadanie i rozwiązał je w wyniku następującego rozumowania:
Opierając się na regule głoszącej, że od obu stron równości wolno odjąć tę samą liczbę, odejmuję od obu stron równości: "5 = 4", liczbę 3. Wyprowadzam w ten sposób ze zdania "5 = 4" zdanie "2 = 1".
Dowód, że jestem papieżem, jest już teraz zupełnie prosty: papież i ja to dwie osoby, ale 2 = 1 (w tym przypadku papież i B. Russell, czyli dwie osoby są jedną osobą), więc jestem papieżem.