benek231
20.05.21, 17:40
Komisja Europejska straciła chyba cierpliwość do polskich władz, zwodzących Brukselę w kwestii praworządności
Michał Wawrykiewicz
20 maja 2021 | 12:43
Kolejne wyroki trybunałów w Luksemburgu i Strasburgu, środki tymczasowe oraz opinie rzecznika generalnego TSUE, a także wyroki sądów polskich wydane w ślad za wykładnią prawa europejskiego dokonywaną przez unijny trybunał tworzą coraz ściślejszą i pełniejszą ocenę zmian dokonanych w zakresie funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości i szerzej - praworządności w Polsce po 2015 roku.
Co prawda minister Czarnek twierdzi i chce wpajać uczniom, że Unia Europejska jest „tworem niepraworządnym”, wiceminister Kaleta mówi o opinii rzecznika generalnego TSUE dotyczącej reżimu dyscyplinarnego wobec sędziów, że zawiera „kompletne bzdury” oraz „kłamstwa”, a „elity w Brukseli próbują ingerować w ustrojową suwerenność Polski”, Julia Przyłębska mówi o wyroku ETPCz w sprawie dublerów w TK, że został wydany „bez podstawy prawnej i poza kompetencjami”, prokuratorzy w nielegalnej Izbie Dyscyplinarnej działają pełną parą, chcąc obecnie zabrać immunitet sędziemu SN prof. Włodzimierzowi Wróblowi, zaś wiceminister Buda poleca obywatelom zamiast rzecznika praw obywatelskich Ministerstwo Sprawiedliwości, ale rzeczywistości prawnej nie da się zaczarować słowami. Europejska pętla jurydyczna powoli, ale konsekwentnie zaciska się na szyi tych, którzy dokonali zamachu na polską praworządność. Na finalne skutki przyjdzie nam jeszcze zapewne chwilę poczekać, ale nieuniknione nadchodzi.
Kolejne wyroki trybunałów w Luksemburgu i Strasburgu, środki tymczasowe oraz opinie rzecznika generalnego TSUE, a także wyroki sądów polskich wydane w ślad za wykładnią prawa europejskiego dokonywaną przez unijny trybunał tworzą coraz ściślejszą i pełniejszą ocenę zmian dokonanych w zakresie funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości i szerzej - praworządności w Polsce po 2015 roku.
Jest to ocena druzgocąca dla rządzących w naszym kraju i ich sojuszników na różnych szczeblach sądownictwa. Jest to też ocena w pełnej rozciągłości potwierdzająca opinie całego w zasadzie prawniczego świata na ten temat, od samego początku destrukcji państwa prawa realizowanej przez PiS. Począwszy od powołania „dublerów” do Trybunału Konstytucyjnego i faktycznego przejęcia politycznej kontroli nad tym organem, przez nielegalne odwołanie członków poprzedniej Krajowej Rady Sądownictwa i powołanie na jej miejsce podporządkowanej rządzącym neo-KRS, utworzenie sądu specjalnego w postaci Izby Dyscyplinarnej oraz awansowanie do Sądu Najwyższego i wszystkich innych sądów ogromnej już liczby osób w nielegalnej procedurze przy udziale właśnie tej nowej Rady.
Wszystkie te elementy tzw. reformy wymiaru sprawiedliwości były jednoznacznie ocenione jako niezgodne zarówno z polskim porządkiem konstytucyjnym, jak i z prawem Unii oraz europejską konwencją praw człowieka.
Tak mówiły wszystkie bez wyjątku polskie autorytety prawnicze, dziesiątki organów, organizacji i instytucji, tak mówiła Komisja Wenecka (nazywając wprost tworzony w Polsce model „sowieckim”), Komisja Europejska, parlament, ONZ, Europejska Sieć Rad Sądownictwa, stowarzyszenia sędziowskie z UE, licząca ponad 400 tys. członków American Bar Association itd., itd. Zdanie przeciwne prezentowali wyłącznie rycerze „dobrej zmiany” i ich prawniczo nieudolni giermkowie, którzy za państwowe apanaże napiszą każdą opinię.
Ostatnie tygodnie i dni obfitują w wydarzenia o charakterze orzeczniczym, na poziomie europejskiej kontroli praworządności w Polsce. Rzecznik generalny TSUE Jewgienij Tanczew (rzecznik generalny to taki doradca trybunału, który przed wydaniem wyroku przedstawia swoją opinię o prowadzonej sprawie) 6 maja wydał opinię w sprawie ze skargi Komisji Europejskiej dotyczącej całokształtu nowego reżimu dyscyplinarnego wobec sędziów w Polsce (tej, w której TSUE wydał 8 kwietnia zeszłego roku zabezpieczenie zamrażające działalność Izby Dyscyplinarnej). Ocenił kategorycznie, że uregulowania te naruszają unijny porządek prawny. Wspomniany Sebastian Kaleta zareagował na to dość nerwowo, deprecjonując także samego rzecznika, któremu wypomniał „zawrotną karierę” w czasach komunistycznych. Jeśli Trybunał, który wyda wyrok w ciągu najbliższych miesięcy, podzieli zdanie Tanczewa (a w świetle tego, co dotychczasowych powiedział w polskich sprawach, nie można raczej spodziewać się innego orzeczenia), to polskie władze i sama nielegalna Izba będą musiały natychmiast zastosować się do tego rozstrzygnięcia. System dyscyplinarny kierowany ręcznie przez ministra sprawiedliwości i nominowanych przezeń „śledczych” oraz sędziów dyscyplinarnych nie będzie miał podstaw prawnych dalszego funkcjonowania. Jeśli wyrok taki byłby zignorowany, Bruksela może wystąpić do Luksemburga o nałożenie wysokich sankcji finansowych (tak jak w przypadku Puszczy Białowieskiej). Poza tym będzie to z pewnością podstawą do zastosowania po raz pierwszy nowego mechanizmu „fundusze za praworządność”. Nie wspominając o tym, że nadal nie został zaakceptowany przez Komisję Europejską Krajowy Plan Odbudowy (KPO), dokument rządowy, który ma być podstawą wydatkowania miliardów euro z Unii. Komisja widzi problem w tym, że brakuje w nim wystarczająco wiarygodnego mechanizmu monitorowania wydatków, a poza tym nie ma w polskim KPO uwzględnionych rekomendacji unijnych w zakresie praworządności, wynikających z CSR (Country Specific Reccomendation), czyli zaleceń Rady EU dla Polski w związku z Funduszem Odbudowy. Można się spodziewać, że Unia tego tak łatwo nie odpuści.
Oczekujemy także na wydanie kolejnego zabezpieczenia TSUE w sprawie tzw. ustawy kagańcowej. Skarga w tej sprawie została złożona 31 marca br. Sądzę, że ten interim measure powinien być wydany pod koniec maja lub w czerwcu. To będzie oznaczać, że bezpodstawne stanie się ściganie i karanie polskich sędziów m.in. za wykonywanie wyroków europejskich, zadawanie pytań prejudycjalnych i inne czynności z zakresu obrony rządów prawa (co dzieje się nagminnie dzisiaj). Co więcej, zabezpieczenie będzie też oznaczać (jeśli zostanie wydane w kształcie wnioskowanym przez KE), że wszystkie dotychczasowe decyzje Izby Dyscyplinarnej utracą swoją moc (np. te, które pozbawiły immunitetów i odsunęły od orzekania sędziów Beatę Morawiec i Igora Tuleyę). I znów – niewykonanie takiego postanowienia Trybunału skutkować może szybkim wnioskiem o zastosowanie sankcji finansowych.
Komisja Europejska straciła już chyba definitywnie cierpliwość do polskich władz, zwodzących, a w zasadzie oszukujących od lat Brukselę w kwestii praworządności.