Czym nie chwala sie klero-faszysci :O)

30.05.21, 06:55
Sprawdziliśmy ranking V-Dem. Tym pierwszym miejscem premier Morawiecki się nie pochwali

Bartłomiej Nowotarski
29 maja 2021 | 05:57


Systemów oświaty, ochrony zdrowia, bezpiecznej emerytury nie będzie, bo to inwestycje długoterminowe, a wybory trzeba wygrywać co rusz.

Bartłomiej Nowotarski - prawnik konstytucjonalista, politolog, profesor Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu. Specjalizuje się we współczesnych dyktaturach, kryzysach demokracji oraz procesach jej rozwoju

Oczywiście nie idzie o układzik wokół prezesa Orlenu. I nie dlatego, że ów nie daje się jednak domknąć z powodu wciąż istniejących niezależnych sędziów czy dziennikarzy śledczych (o wielkiej roli tych ostatnich w demokracji dowiedzieliśmy się na początku XX wieku, gdy ratowali USA przed monopolistycznymi fuzjami dokonywanymi przez tzw. zbójeckich baronów w rodzaju Rockefellera czy Morgana, zdobywając społeczny aplauz i przyczyniając do antymonopolistycznej polityki prezydentów Wilsona i Tafta). Chodzi o układ przez wielkie „U", jaki badacze nazywają „wyborczą dyktaturą": państwowy reżim, w którym odbywają się wielopartyjne wybory, ale wygrywać ma tylko partia rządząca. Takie układy domknęły się już w Rosji, na Węgrzech, w Turcji czy Wenezueli.

Co w takich państwach robią rządzący, aby wytrącić wyborcom możliwość ich rozliczenia? Wszystko: od paraliżowania większości niezależnych instytucji, np. sądów, by zapewnić sobie bezkarność, po kupowanie lojalności wyborców, a nawet klonowanie w elektoratach opozycji partii politycznych mających rozbijać ich spójność.

Ale najważniejszym celem takich reżimów jest trwałe zbudowanie zwycięskiego elektoratu. Zbudował, z rdzennych Indian, swoje el pueblo dyktator Boliwii, zbudowali nowe klasy średnie rządzący w Singapurze czy na Węgrzech. Należą do tych nowych klas i biedniejsi, i bogatsi. Pierwsi mają głosować, drudzy – głosować i płacić na politykę. Lojalność pierwszych się kupuje takimi programami jak 500 plus czy właśnie ogłoszony „Polski ład", drugim organizuje się tzw. państwowy kapitalizm. A oba podukłady mają się zamknąć w jeden wielki układ – wyborczej dyktatury ufundowanej na państwowym kapitalizmie.

Liderzy w psuciu demokracji
Mamy pierwsze miejsce na świecie. Ale nim premier się nigdy nie pochwali. W marcu V-Dem, jedna z najbardziej renomowanych pracowni badawczych, ogłosiła regres Polski do kategorii „wyborczej demokracji" (naukowcy i tak byli dla nas łaskawi, bowiem według ich danych tak naprawdę powinniśmy wpaść do kategorii „wyborcza dyktatura", w której Węgrzy są osadzeni już od 2018 r.).

Z raportu wynika też, że zajmujemy pierwsze miejsce w szybkości degeneracji naszej demokracji. Jej implozja w roku 2020 była najszybsza i najgłębsza w całym staczającym się w różne autokratyzmy świecie. Straciliśmy na jej jakości aż 34 proc. w 5 lat, podczas gdy Węgry na stoczenie się potrzebowały 10, a Rosja 12 wiosen.

Biorąc zaś pod uwagę poszczególne kategorie, to Polska straciła najwięcej, aż 65 proc., w kwestii dostępu do wieloźródłowej rzetelnej informacji publicznej. Powody? Stan naszych mediów publicznych i próby zamachu na media wciąż niezależne, ale też ogólne zakłamywanie polityki przez PiS. Po 30 proc. straciliśmy w kategoriach niezależności sądów i organizacji społeczeństwa obywatelskiego. I – po doświadczeniach wyborów prezydenckich – 23 proc. w aspekcie równości (fair) procesu wyborczego jako takiego.

By było nam wygodnie
Oczywiście wyniki V-Dem oraz innych światowych pracowni w rodzaju Freedom House można potraktować wzruszeniem ramion, bo w jaki sposób to nas, zwykłych obywateli, dotyczy. Wszak, jak pokazują badania m.in. prof. Krystyny Skarżyńskiej („My. Portret psychologiczno-społeczny Polaków z polityką w tle"), głosujemy z reguły za wygodnym i bezpiecznym życiem, a od państwa oczekujemy sprawczości oraz zaopiekowania i tyle. Ale właśnie jeśli tak głosujemy, to nie możemy być spokojni.

Tego typu instytucje badawcze świata wyczulone są na pojawianie się instytucji tzw. wykluczających, a więc grożących dyskryminacją, a w konsekwencji także społecznym i ekonomicznym wyzyskiem całości lub części społeczeństwa przez władzę i jej popleczników. Działa tu prawo grawitacji: wykluczające polityczne instytucje przyciągają zjawiska społeczno-gospodarczych wykluczeń oraz takowe instytucje.

Formalne i nieformalne instytucje wykluczające są przeciwieństwem instytucji włączających, które mają włączać nas, jako obywateli, w obieg decyzyjny oraz życie społeczne, gospodarcze i polityczne kraju. Sytuacja jest typu zero-jedynkowego, ponieważ już samo niszczenie instytucji włączających stanowi dyskryminację, czyli wyłączanie. I tak np. nietrudno wyobrazić sobie władzę, która próbuje skutecznie zniszczyć niezależne media. Dopóki istnieje nieskrępowany dostęp do internetu czy anten satelitarnych, znająca obce języki część społeczeństwa jakoś sobie poradzi. Ale nieznający zostaną z fałszywą wiedzą i ogłupieni, a zatem wykluczeni.

Inne przykłady? Już same instytucje zbytnio koncentrujące i centralizujące władzę polityczną (np. osłabiające władzę sądowniczą) dyskryminują, ponieważ mogą skutkować bezkarnością rządzących. Tymczasem wieloletnie badania historyczno-instytucjonalne pokazują, że to właśnie instytucjom włączającym zawdzięczamy rozwój naszej cywilizacji, w tym również rewolucję przemysłową oraz technologiczną. Bowiem instytucje takie zaczęły przeszkadzać w bezkarnym wyzyskiwaniu kolejnych części poszczególnych społeczeństw.

Republika Wenecka kwitła do 1300 roku, bowiem jej polityczne uspołecznienie – ogólnie mówiąc, parlamentaryzacja, która osłabiła władzę dożów – pociągnęło za sobą rozkwit instytucji spółek i umów umożliwiających światowy handel morski. Jako produkt uboczny tej pluralizacji pojawiły się: profesjonalna administracja publiczna oraz niezależne sądy, a więc praworządność. Jednak gdy tylko zaczęto instytucjonalnie ograniczać upowszechnienie władzy, republika upadła, wyludniła się, a jej mieszkańcy zaczęli wozić turystów gondolami.

To właśnie parlamenty, jeśli tylko nie ograniczano do nich dostępu, zaczęły być najlepszymi instytucjami niwelującymi zakusy dyskryminacyjne. Parlament Anglii, który po okresie tzw. Chwalebnej Rewolucji (1688) uszczuplił władzę króla, zaczął – w dobie wielkich geograficznych odkryć – reprezentować interesy przedsiębiorców i kupców, nie króla. Uchwalił też licencję dla Jamesa Watta, wynalazcy maszyny parowej, która rozpoczęła przemysłową rewolucję, a wzorce polityczne i gospodarcze powędrowały za ocean, do Ameryki. Tymczasem odwrotne wzorce, czyli absolutyzmu królewskiego Hiszpanii czy Portugalii, pożeglowały wraz z odkrywcami do dzisiejszej Ameryki Łacińskiej, determinując jej rozwój.

Cesarstwu rzymskiemu, w przeciwieństwie do okresu republiki, w miarę wygodne życie zapewniały tylko podboje, bo cesarze zlikwidowali instytucje włączające zgromadzeń obywatelskich, a cesarz Tyberiusz dokładnie w czasie ich likwidacji kupił lud Rzymu darmowymi oliwkami, chlebem, winem oraz zbożem. To prawdopodobnie on jako pierwszy zaproponował „chleb i igrzyska", a stojąc na straży tradycyjnych rzymskich wartości oraz takowych relacji społecznych, nawet kazał zabić wynalazcę nietłukącego się szkła, aby wynalazek tych relacji mu nie zaburzył.

W XIX i XX wieku demokracje cywilizacji zachodniej miały spory potencjał naprawczy: mogły poszerzać prawa wyborcze, adresować nowe usługi publiczne do coraz szerszych kręgów, w czym przeważały nad ofertami ówczesnych twardych dyktatur. Choć dziś światowe demokracje takiego potencjału już nie mają, to u nas, myśląc o odnowie demokracji, wciąż warto będzie postawić na budowę instytucji włączających w sferze decyzji politycznych oraz publicznych usług. W Polsce jest jeszcze na to potencjał.

Zależność zamiast niezależności
Niestety, strategie władzy PiS polegają albo na niszczeniu instytucji i relacji włączających, albo na budowaniu tych dyskryminujących.


    • benek231 Czym nie chwala sie klero-faszysci :O) - 2 30.05.21, 07:00
      Zamiast niezależnych mają być sędziowie politycznie zależni. Media niezależne mają zostać zastąpione przez media kontrolowane i pokorne. A dzięki pierwszej prezes Sądu Najwyższego oraz Trybunałowi Konstytucyjnemu możemy wkrótce mieć nowe wykluczenie, gdy ten drugi sąd jeszcze bardziej ograniczy dostęp obywateli do publicznej informacji.

      Ocierająca się o poniżanie rywali społeczna polaryzacja jest najlepszym świadectwem tej polityki. Ze straszenia wiernych Kościoła, poniżania imigrantów, kobiet, osób LGBT+ rządzący uczynili wyborczy rydwan. Dobrze, że egejska wyspa Lesbos należy do Grecji, bo gdyby była polska, większość rządząca już dawno przegłosowałaby zmianę jej nazwy.

      Wyborcze dyktatury wciąż mają w arsenałach także tradycyjne rodzaje broni: lepienie na nowo tożsamości społeczeństw (polityką historyczną, patriotyczną czy wokół tzw. tradycyjnych wartości), propagandę i jej bliźniaczą siostrę cenzurę (także w internecie) oraz kupowanie lojalności.

      Autokracja ma jeden cel
      Badania pokazują, że autokraci wydają więcej publicznych zasobów niż demokracje. Przy czym demokracje mają wiele celów, autokracje tylko jeden – utrzymanie się u władzy i przedłużenie okresu bezkarnego wyzysku.

      Gdy układ państwowo-biznesowy działa, wciąż kumulowane są zasoby na kupowanie politycznego poparcia, nie trzeba więc uciekać się do strategii represji czy wyborczych oszustw. Ponieważ to broń ostateczna, ale i obosieczna. A jakimi instytucjami są 500 plus czy, w wersji dotąd ogłoszonej, „Polski ład"? To chytra kombinacja, ponieważ mają charakter włączający i wyłączający zarazem. Po pierwsze, pomagają żyć (czyli włączają), ale kosztem tych, których taka danina nie obejmuje (np. samotnych matek czy ojców, bezdzietnych rodzin na dorobku itd.) lub wręcz do niej dopłacają (przedsiębiorcy, płatnicy składki zdrowotnej, samorządy itd.). Chytrość oferty polega także na tym, że nie wszyscy przedsiębiorcy będą stratni i wyzyskani. Ci dobrze żyjący z władzą oczywiście nie, co pokazuje doświadczenie węgierskie oraz liczne praktyki wykluczającej instytucji przetargów: ograniczonych czy bez zachowania konkurencji.

      Problem dla obywateli jest jednak głębszy, w istocie filozoficzny, bowiem oczekując od publicznej władzy podarunku, przyznajemy, że to rząd jest właścicielem państwowych zasobów i może je rozdawać po swoim uważaniu.

      O „Polskim ładzie", czy raczej jego aktualnej propagandowej wersji, trudno rzetelnie dyskutować. Został zakomunikowany, a nie społecznie skonsultowany. Bo co premier miałby konsultować? Chyba tylko, jaki jest wspaniały. To typowe dla paternalistycznego „państwa kurateli". Nowymi dobrami objęci będą: biedniejsi, emeryci oraz rodziny z dwójką i więcej dzieci (to razem 55 proc. rodzin). Tak się składa, że rodziny te w 80 proc. mieszkają w gminach do 200 tys. mieszkańców, w 60 proc. na wsi i tylko w 8 proc. w dużych miastach, dodatkowo z przewagą na tzw. ścianie wschodniej, a dochód 58 proc. z nich nie przekracza 3 tys. zł. Nietrudno zatem zgadnąć, czyimi w większości są wyborcami.

      Mimo to, a może właśnie dlatego, „Polski ład" może jednak wyglądać na zestaw instytucji włączających. Ale włączających do czego? Do rozwiniętych i stabilnych systemów: oświaty i edukacji, ochrony zdrowia, bezpiecznej emerytury? Takich systemów w państwie PiS nie będzie, bo to inwestycje długoterminowe, a wybory trzeba wygrywać co rusz.

      Tymczasem matki (podaję za GUS i IPSOS) w wielodzietnych rodzinach są młode (średnia wieku 33 lata), prawie 50 proc. z nich nie ma nawet średniego wykształcenia (wyższe tylko 20 proc.) i tylko 40 proc. pracuje w pełnym wymiarze. Za to w krajach skandynawskich, jak opisuje wybitna norweska historyczka kultury polskiego pochodzenia prof. Nina Witoszek, od 50 lat kobiety, konkurując na rynku, wypracowują aż 20 proc. tamtejszych PKB, za co np.

      Norweżki wynegocjowały jeden z najdłuższych i najlepiej płatnych w świecie urlopów macierzyńskich. Tak buduje się reputację państwa o najwyższym światowym stopniu społecznego zaufania.

      Jakie szanse emancypacyjne rozpościera przed polskimi matkami i ich dziećmi „Polski ład"? Żadne. Zero pomysłów i instytucji prawdziwie włączających. A w efekcie spadające dalej zaufanie do państwa jako całości. Kto z polityków myśli dziś o emancypacyjnej i wieloletniej ścieżce rozwoju dla tych rodzin (dziwić się można też lewicy, że nie myśli), o państwie jako aktorze emancypacji? Z błogosławieństwem Kościoła „Polski ład" utrwali tylko paternalistyczny wzorzec rodziny. Ponieważ taka rodzina to przyzwolenie dla paternalistycznej władzy.

      Coraz bliżej do Rosji
      To oczywiste, że autokratyczne rządy muszą zarabiać na kupowanie lojalności wyborców. Trzeba przestrzegać tylko jednej zasady: w żadnym przypadku nie karmić niepotrzebnie swoich oponentów. A to dość łatwe, ponieważ tylko władza decyduje o redystrybucji politycznych rent, czyli zysków, a nie, jak w statecznej demokracji, gra różnych grup interesów. Wszyscy płacą podatki, ale licencje, kontrakty rządowe, dotacje, ubezpieczone przez państwo tanie kredyty idą tylko w jednym kierunku – do „swoich". Tak niekontrolowana i bezkarna zarazem władza popada w syndrom kleptokracji, czyli korupcji, na coraz szerszą skalę połączonej z wyzyskiem przeciwników.

      Z reguły nie wygląda to dziś tak dramatycznie jak pół wieku temu w Ghanie, gdzie premier Busia o mały włos, niskimi cenami produktów rolnych, nie zagłodził rolników, ponieważ kupował sobie poparcie mieszkańców miast. Tygrys koreański za generała Parka budował wspólną potęgę finansową tamtejszych polityków oraz managementu Samsunga czy Hyndaia kosztem rodzin robotniczych, podobnie jak przez wiele lat czynił kontrolowany przez państwowe holdingi Singapur. Tam w dążeniu do budowania zaplecza politycznego z technicznie dobrze wykształconej klasy pracowników korporacji bezpardonowa władza doprowadziła przez 30 lat do dewastacji małej i średniej przedsiębiorczości oraz rodzinnego biznesu, w którym zatrudnienie spadło aż o 30 proc.

      „Polski ład", dociążając samozatrudnionych, może powodować podobne skutki. Przypomnijmy, że Orbán postawił Singapur za wzór pożądanego rozwoju, a PiS lubi powielać sprawdzone węgierskie scenariusze. Na Węgrzech premier wykorzystał covidowe dekrety, aby po przetargach bez zachowania warunków konkurencji do zaprzyjaźnionych biznesmenów trafiło 27 proc. środków publicznych. Wprowadzono jednocześnie nowy podatek detaliczny, który w 2021 roku pozbawi prywatny biznes 54 mld forintów, lecz nie dotknie oligarchów.



      • benek231 Czym nie chwala sie klero-faszysci :O) - 3 30.05.21, 07:04
        Problem w tym, że taki partyjno-państwowo-biznesowy patrymonialny układ nie musi być niewydajny, przynajmniej do czasu, i szczególnie w krajach odbijających się od totalnego dna. Jednak tylko wtedy, gdy silna władza nie dopuszcza do indywidualnego łupienia państwa przez „swoich". Zadziwiającym fenomenem są nie tylko Chiny, ale również Rwanda. Tamtejszy autokrata, prezydent Kagame, zbudował trzy państwowe holdingi, w całości obsadzone przez członków jego partii, które zaczęły zasysać krajowy i zagraniczny prywatny biznes. Z tych holdingów idzie stała dywidenda dla rządzącej partii, przy jednoczesnym jednak ostrym zwalczaniu indywidualnej korupcji jej działaczy. Stąd też finansowane są różne publiczne dobra, np. infrastruktura, za co Rwandyjczycy są wdzięczni. Państwowy kapitalizm się kręci, ponieważ nie ma tam wyzysku jakiegoś „gorszego sortu". Przeciwnie, po traumie wojny domowej pomiędzy plemionami Tutsi i Hutu państwo Kagamego zaczęło otwierać się na ludzi obu plemion. W efekcie rządząca partia nie ma finansowych konkurentów, ponieważ niezależny biznes się do Rwandy nie pcha. Nie ma potrzeby odrębnego kupowania wyborczych głosów i układ trwa z braku mocnych oponentów, których trzeba by zwalczać i wyzyskiwać.

        Za to podobny system sypie się obecnie w Malezji z powodu permanentnego kupowania ubogich Malajów oraz pazerności tamtejszych partyjnych działaczy. Model społeczno-gospodarczy państwowego kapitalizmu nie jest w stanie wytrzymać zatem trzech rent politycznych, które są jego nieodłącznymi cechami: okradania państwa przez partię, okradania indywidualnego przez jej funkcjonariuszy, kupowania głosów na koszt politycznych oponentów.

        Dla Polski oczywiście pozostaje otwarte nadal pytanie, które z oblicz państwowego kapitalizmu PiS nam narzuci. Do Singapuru i do Rwandy prawie jednakowo nam daleko: historycznie, społecznie i mentalnościowo. Ale do Rosji, w której nawet prezydent i premier stali się oligarchami, zdecydowanie bliżej. Zwłaszcza przez Włochy Salviniego.

        Domknąć układ
        Ale – czy narzuci? Układ się domknie, gdy władza, po pierwsze, wymieni lub zastraszy większość sędziów, tak aby wyrokowali po jej myśli. Po drugie, zagłodzi, wykupi lub ocenzuruje krytyczne media, wywołując przy okazji – znane z czasów komunizmu – zjawisko autocenzury. Po trzecie, gdy zafałszuje podręczniki. Ale przede wszystkim, po czwarte, gdy uda jej się stworzyć państwowy kapitalizm, czyli skuteczne połączenie politycznego sterowania z państwowym i niepaństwowym biznesem. W pierwszym przypadku biznes uprawiany na koszt i za pieniądze podatników przez „państwowych kapitalistów" typu Obajtek, a w obu przypadkach z rentą polityczną, czyli z zyskiem przeznaczanym dla rządzącej partii i jej ludzi.

        Po udanym zamknięciu takiego układu wystarczy będzie rzucić, niezwykle przecież społecznie popularny, postulat likwidacji lub choćby obniżenia budżetowego finansowania partii, aby opozycja znalazła się w kompletnym potrzasku. Tyle że nie o opozycję tu chodzi, lecz o alternatywę i możliwość wyboru dla nas – suwerena.

        wyborcza.pl/magazyn/7,124059,27131678,v-dem-naukowcy-policzyli-rosji-stoczenie-sie-do-wyborczej.html#s=BoxWyboImg2
        Pomyslalem sobie, ze moze znajdzie sie ktos kogo to zainteresuje.







        --
        A czy jest ktos kto moze byc jednoczesnie zoologicznym wrogiem demokracji, przynaleznosci Polski do UE, rasista, mizoginem, antysemita, homofobem, ksenofobem, antyszczepionkowcem, antymaseczkowcem, antyociepleniowcem, socjopata, katolickim fundamentalista-integrysta, oraz wrogiem praw kobiet?
        Jak najbardziej moze gdyz jest to, po prostu, KretynLuka znany tez jako notoryczny XiaKretyn - plynne gowno w ludzkiej skorze. Ruski troll. To jeden z was, Najmilsi - to kazdy z was.
        • boomerang Re: Czym nie chwala sie klero-faszysci :O) - 3 30.05.21, 07:47
          i znowu zaliczyłeś trifectę w ilości bzdur nie do ogarnięcia
          • qwardian Re: Czym nie chwala sie klero-faszysci :O) - 3 30.05.21, 13:42
            Nie zgodzę się z Tobą Boomerangu, gdyby Benek wpompował to wszystko w cysternę i wylał na moim polu z ogórkami, to by rosło i kisło w glinianych garnkach, a potem sprzedało na lokalnym bazarze, ulica Grochowska w Poznaniu..
            • kalllka Re: Czym nie chwala sie klero-faszysci :O) - 3 30.05.21, 14:25
              Enie, bydlęcy obornik się wybiera, wywozi na pole i kładzie, tak by przegryzł z ziemia. Dopiero po miesiącu, od oczyszczenia stajni/ Augiasza/ i w kontakcie z ciepłym, wiejskim powietrzem, pole: ziemia z obornikiem, nadaje pod uprawę; ma właściwe dla ogórków, gruntowych, PH.
              Lepiej wiec benkowego strumienia świadomości nie traktować jako podkład czy grunt i pod cokolwiek. Wieloletnie doświadczenie, choćby zastosowania go na wyborczej, pokazuje ze wyjalawia środowisko i to raz na zawsze. Amoniak.


              • qwardian Re: Czym nie chwala sie klero-faszysci :O) - 3 31.05.21, 08:47
                Nawet gdybym był Salomonem, z pustego nie naleję, ale od rana głowię się jak to zrobić..
                • benek231 Czym nie chwala sie klero-faszysci :O) - 3 31.05.21, 09:01
                  qwardian napisał:

                  > Nawet gdybym był Salomonem, z pustego nie naleję, ale od rana głowię się jak to
                  > zrobić..

                  **
                  Otoz to. Z pustego nie nalejesz, chocbys nie wiem jak sie glowil.


                  --
                  A czy jest ktos kto moze byc jednoczesnie zoologicznym wrogiem demokracji, przynaleznosci Polski do UE, rasista, mizoginem, antysemita, homofobem, ksenofobem, antyszczepionkowcem, antymaseczkowcem, antyociepleniowcem, socjopata, katolickim fundamentalista-integrysta, oraz wrogiem praw kobiet?
                  Jak najbardziej moze gdyz jest to, po prostu, KretynLuka znany tez jako notoryczny XiaKretyn - plynne gowno w ludzkiej skorze. Ruski troll. To jeden z was, Najmilsi - to kazdy z was.
    • xiazeluka Re: Czym nie chwala sie klero-faszysci :O) 30.05.21, 10:22
      Wklejasz bzdury, Kretynie52, a potem skarżysz się, że nikt nie chce ich komentować. Pierwszy przykład z brzegu:

      "Stan naszych mediów publicznych i próby zamachu na media wciąż niezależne, ale też ogólne zakłamywanie polityki przez PiS."

      To zdanie nie znaczy nic, nie ma żadnej treści. Jest pustą pretensją, wielką kulą gnoju, którą podrzuca się do ogródka nielubianego sąsiada. Stan mediów publicznych jest zawsze taki sam: to tuba aktualnie okupującego TenKraj gangu politycznego, który dorwał się do koryta. Media "publiczne" są polityczną własnością zwycięskiego układu i nic od lat tutaj się nie zmieniło. Skoro jednak jakieś Fałdem odejmuje za to punkty, to znaczy, że stan mediów "publicznych" pod zarządem gangu Tuska mu nie przeszkadzał, a pod władzą gangu Kaczyńskiego już tak. Czyli to nie żadna obiektywna ocena, że wyraz fobii.
      Po drugie: co to takiego te "próby zamachu" na media niezależne? PiS prześladuje "Najwyższy Czas!"? Bo chyba nie jest mowa o cuchnących zależnością od politycznie wyrazistych ośrodków mediach w rodzaju "Judische Zeitung" czy "Njusłik"? Żadnego w tej pretensji konkretu, a jedynie tworzenia atmosfery: podejmowane są nieokreślone "próby" ograniczenia niezidentyfikowanych mediów w nieznany sposób. Czyli ponownie brak treści, sensu i rzeczowości, zwykłe bicie piany przez nienawidzących Proletariatu i Socjalizmu NN macherów od oceniania poziomu demotfukracji.
      No i po trzecie: "zakłamywanie polityki przez PiS". Znowu: co to znaczy? Na czym polega to zakłamywanie i czym się różni od - jak by to nazwać - pielęgnowania prawdy przez jakieś inne ugrupowania? Co to jest "zakłamywanie polityki", jak można odnieść się do takiego magicznego zaklęcia, które nic nie znaczy? Bo chodzi o mówienie prawdy przez polityków? Ta czynność w odniesieniu do owych łajdaków jest kategorią kabaretową...
      • benek231 Czym nie chwala sie klero-faszysci :O) 30.05.21, 15:26
        kretynaluka napisała:

        Kupe kretynizmow - jak zwykle.

        **
        Jesli pisalem cos o komentowaniu to z cala pewnoscia nie ciebie mialem na mysli. A dlaczego - powinienes wiedziec gdybys tylko nie byl az takim glupkiem. Po prostu pisior jestes, Kretyn - antydemokratyczne gowno, z ktorym nie dyskutuje sie.

        Nastepnie jestes debil, zadajac objasnien zdania ktore zacytowales. Moze zrozumialbys o co chodzi gdybys przeczytal takze inne zdania, zarowno poprzedzajace jak i nastepujace. Ale osobiscie watpie, by i to ci moglo pomoc. Bo jestes tepy pisior oraz antydemokratyczne gowno, Kretyn. I tego nie da rady zmienic.

        Nie zdajesz sobie przy tym sprawy, oczywiscie, ze autor napisal to zdanie tak wlasnie gdyz wiedzial, ze ja natychmiast bede wiedzial o co chodzi, natomiast przed toba postanowil zataic sens tego zdania. Tak samo jak ja uwaza pan Nowotarski, ze lepiej bedzie dla wszystkich jesli ty pozostaniesz takim ciemniakiem jakim jestes.



        --
        A czy jest ktos kto moze byc jednoczesnie zoologicznym wrogiem demokracji, przynaleznosci Polski do UE, rasista, mizoginem, antysemita, homofobem, ksenofobem, antyszczepionkowcem, antymaseczkowcem, antyociepleniowcem, socjopata, katolickim fundamentalista-integrysta, oraz wrogiem praw kobiet?
        Jak najbardziej moze gdyz jest to, po prostu, KretynLuka znany tez jako notoryczny XiaKretyn - plynne gowno w ludzkiej skorze. Ruski troll. To jeden z was, Najmilsi - to kazdy z was.
        • xiazeluka Re: Czym nie chwala sie klero-faszysci :O) 31.05.21, 10:55
          Z "poprzednich zdań" również nic nie wynika. Z następnych zresztą również, jako że omawiany akapit właśnie się skończył. Całość wygląda tak:

          "Biorąc zaś pod uwagę poszczególne kategorie, to Polska straciła najwięcej, aż 65 proc., w kwestii dostępu do wieloźródłowej rzetelnej informacji publicznej. Powody? Stan naszych mediów publicznych i próby zamachu na media wciąż niezależne, ale też ogólne zakłamywanie polityki przez PiS. Po 30 proc. straciliśmy w kategoriach niezależności sądów i organizacji społeczeństwa obywatelskiego. I – po doświadczeniach wyborów prezydenckich – 23 proc. w aspekcie równości (fair) procesu wyborczego jako takiego."

          Regularne pustosłowie, urozmaicone dowolnymi procentami od niewiadomej. To nawet nie jest bełkot, to jest po prostu dezinformacja. Sam nie wiesz, o co tu chodzi, potrafisz jedynie przytakiwać tym, którzy piszą tak, że potrafią zaspokoić Twoje niewygórowane gusta. Poszczekać na pis? Poszczekamy absurdalnymi zbitkami słów bez znaczenia, Kretyn52 się zachwyci i w dodatku będzie utrzymywał, że cokolwiek zrozumiał. A że niczego nie zrozumiałeś to dowiodłeś powyżej:

          "Nie zdajesz sobie przy tym sprawy, oczywiscie, ze autor napisal to zdanie tak wlasnie gdyz wiedzial, ze ja natychmiast bede wiedzial o co chodzi, natomiast przed toba postanowil zataic sens tego zdania."

          Funkcjonariusze medialni publikują artykuły pisane pod Kretyna52. Twoja globalna ważność robi odpowiednie wrażenie, aczkolwiek nasuwa się reakcyjne pytanie o powody takiego postępowania - Mła konserwatywnie wydaje się, że mediom chodzi o zasięgi, a nie kwaziseksualne zaspokajanie pojedynczych kretynów.
    • benek231 Nie chwala sie tez promem w Szczecinie :O) 31.05.21, 07:34
      Brudziński: Nie będę tłumaczył się hołocie i popaprańcom

      I choc na razie odpowiedz ta oficjalnie skierowana jest do opozycji to faktem jest, ze tym samym nie ma klero-faszysta zamiaru tlumaczyc sie z czegokolwiek swemu wlasnemu elektoratowi. No bo prawde mowiac po co? Mial byc ten elektorat ( czyli Qwardian, Oleg3, Kretyn, Perla, Institoris, Sz0k...) zrobiony w balona no i zostal zrobiony, jak nalezy. Bo chodzilo wylacznie o efekt propagandowy do czego najzupelniej wystarczala sama stepka.

      next.gazeta.pl/next/7,151003,27144853,kleska-budowy-promu-zapowiadanego-szumnie-przez-rzad-brudzinski.html#do_w=58&do_v=132&do_st=RS&do_sid=377&do_a=377&s=BoxOpImg14
      Tymczasem pisiorska holota nie zdaje sobie sprawy z tego, ze gdy w przyszlosci to ona zażąda od swych idoli by wytlumaczyli sie z tego czy owego to Brudzinski z Kaczynskim odpowie im tym samym, oraz wysla bandytow w policyjnych uniformach by ciekawskich spalowali, i powsadzali do aresztow.



      --
      A czy jest ktos kto moze byc jednoczesnie zoologicznym wrogiem demokracji, przynaleznosci Polski do UE, rasista, mizoginem, antysemita, homofobem, ksenofobem, antyszczepionkowcem, antymaseczkowcem, antyociepleniowcem, socjopata, katolickim fundamentalista-integrysta, oraz wrogiem praw kobiet?
      Jak najbardziej moze gdyz jest to, po prostu, KretynLuka znany tez jako notoryczny XiaKretyn - plynne gowno w ludzkiej skorze. Ruski troll. To jeden z was, Najmilsi - to kazdy z was.
    • qwardian Re: Czym nie chwala sie klero-faszysci :O) 31.05.21, 12:28
      Czym ja się chwalę, że na Cyprze neonaziści podwoili swój stan posiadania, ale proszę mnie z nimi nie mylić, bo jestem tylko nazistą..

      www.theguardian.com/world/2021/may/30/far-right-cyprus-election-parliament
      • benek231 Czym nie chwala sie klero-faszysci :O) 03.06.21, 16:57
        qwardian napisał:

        > Czym ja się chwalę, że na Cyprze neonaziści podwoili swój stan posiadania, ale
        > proszę mnie z nimi nie mylić, bo jestem tylko nazistą..

        **
        Co mnie obchodzi jakis Cypr skoro w Polsce jestescie glupole nie do pokonania. Morawiecki udawal, ze przybija pamiatkowa tabliczke do tej stepki, ktora zostala po innym niezrobionym statku, a Pedofil w randze biskupa z rozmachem ją pokropil. Nie orientowali sie przy tym ciemniaki, ze taki prom to, owszem, mozna zrobic ale nie w tej stoczni. A teraz Brudzinski denerwuje sie gdy mu te nieszczesna sepke przypominaja.

        Za oryginanej "Solidarnosci" mielismy w lodzkim zarzadzie niejakiego B. ktory odpyskowywal ludziom w podobnym stylu. Ilekroc cos spieprzyl, nie zalatwil choc byl zobowiazany, a ktos sie o to dopytywal to B. wstawal i z grubej rury besztal pytajacego, ze jak on z paroma innymi bohaterami organizowal lodzka "S" to bardzo trudno bylo znalezc kogos do pomocy. A teraz ci co ich wczesniej nie bylo potrafia sie tylko przypieprzac. Czym oczywiscie zamykal pytajacego.
    • benek231 PiS nie chwali sie tez Banasiem i Maksymowiczem:O) 31.05.21, 15:56
      "Obu władza chciała boleśnie ugryźć". Przypadki Banasia i Maksymowicza pokazują, jak działa PiS

      Karolina Lewicka
      31 maja 2021, 12:19

      Milczący Marian Banaś raptem stał się nadzwyczaj rozmowny. Przejrzał też na oczy i w całej okazałości zobaczył to, czego wcześniej nie dostrzegał. Podobnej iluminacji doznał Wojciech Maksymowicz, do niedawna poseł Porozumienia i lojalny członek klubu PiS, teraz w Polsce 2050. Obaj narazili się władzy, z którą długo było im po drodze.

      Obu władza chciała boleśnie ugryźć i już nawet szarpała za nogawkę. Wyprowadzone ataki były brudne, profesora medycyny usiłowano skompromitować zawodowo, prezesowi NIK-u uderzono w rodzinę. Nadzwyczaj czynne były służby, fruwały anonimowe donosy. Brakowało tylko końskiego łba w łóżkach obu polityków, by obrazek stał się kompletny.
      Po ludzku trzeba współczuć, ale trudno uwierzyć w szczere intencje obu, wyliczających teraz patologie rządzących, na które przez lata mieli zamknięte oczy, opisujących mafijną wręcz strukturę obozu władzy, do której to struktury dobrowolnie przynależeli, czerpiąc zeń profity. Zaczęli krytykować system, gdy system zaczął ich osobiście uwierać, gdy system chciał ich wypchnąć poza swój nawias, gdy Marian Banaś – jak mówi – "dostał sztyletem w serce".
      Wcześniej ta władza niszczyła dziesiątki ludzi, a Maksymowicz i Banaś nie wpadali w alarmistyczne tony. Więcej, profesor – wcześniej związany z PO i ludowcami – zdecydował się na start z list PiS w 2019 roku, kiedy to sposób działania tej partii był świetnie rozpoznany, a bilans jej rządów w pierwszej kadencji powszechnie znany. Mimo to profesor postanowił ją podżyrować swoim autorytetem. Naprawdę mandat poselski był dla tego wybitnego neurochirurga aż tak łakomym kąskiem? Naprawę bycie blisko władzy, bez względu na to, jaka to jest władza, jest aż tak uzależniające?

      Marian Banaś to trochę inna historia, jeszcze bardziej nie do uwierzenia. Zdjęcia nie kłamią – w końcówce sierpnia dwa lata temu widzimy w ławach rządowych rozanielonego Banasia, którego właśnie Sejm wybrał na prezesa Najwyższej Izby Kontroli. Triumfalnie się uśmiecha. Wprawdzie opozycja próbowała wsadzić kij w szprychy, poseł PO Robert Kropiwnicki gardłował o problematycznych oświadczeniach majątkowych kandydata na prezesa, ale Elżbieta Witek bezpardonowo wyłączyła mu mikrofon w pół zdania.
      Banaś jest wtedy istotnym elementem obozu władzy, ma iść do NIK-u po to, by NIK nie kontrolował tego, co władzy nie wyszło, co chce ukryć przed światem i opinią publiczną. Ma być czapą nad kontrolerami Izby, nie inaczej. Tyle, że kilka tygodni później staje się dla władzy problemem. I dopiero wtedy to, jaka ta władza jest, staje się też problemem dla Mariana Banasia.

      Są to zatem bohaterowie, na których nie zasługujemy. Co wcale nie oznacza, że nie warto przyjrzeć się temu, co teraz o wnętrzu Zjednoczonej Prawicy mówią, potwierdzając przy okazji dotychczasowe, stawiane z oglądu zewnętrznego diagnozy. Generalnie, wyłania się nam obraz jak z przywołanego na początku "Ojca chrzestnego". Capo di tutti capi siedzi na Nowogrodzkiej, a Mariusz Kamiński dostarcza mu "haki na każdego, na wszelki wypadek", bo nawet swoi swoim nie ufają.
      Służby są na służbie nie państwa, tylko partii, a "ludziom w służbach łamie się kręgosłupy i sumienia". Poza tym niektórzy funkcjonariusze "są powiązani ze strukturami mafijnymi". I jeszcze jeden fragment z wywiadu prezesa Banasia dla DGP: "PiS jest skuteczny w utrzymywaniu monopolu władzy, a każdy monopol władzy jest niebezpieczny dla państwa i narodu". Banaś nie chce expressis verbis orzec, że mamy władzę autorytarną, ale za to wyraźnie zaznacza, że "jest zachwiany trójpodział władzy", a "władza PiS stosuje dokładnie te same metody zastraszania ludzi, co władze komunistyczne".
      W podobnym duchu wypowiada się Wojciech Maksymowicz. Też mówi o zbieraniu haków oraz sposobach ich używania. Oto ci, którzy z powodów "etycznych lub estetycznych" planują rozbrat z władzą, "są zapraszani na spotkania, gdzie pokazywano im pewne rzeczy, po których zmieniali zdanie”. Wobec tych, którzy ośmielają się władzę krytykować – np. lekarzy – "używane są metody nieakceptowalne, dezawuujące osoby, które występują przeciwko niewłaściwym decyzjom władzy". Profesorowi, tak jak prezesowi NIK-u, też ta władza kojarzy się dość jednoznacznie z PRL-em.

      Zapewne żaden fragment tych wynurzeń Państwa nie zaskoczył. Koń, jaki jest, każdy widzi. Nie sądzę też, by ukazanie bezprawia i niesprawiedliwości Prawa i Sprawiedliwości było nośne społecznie, choćby nawet robili to ci, którzy na własne oczy widzieli, bo ramię w ramię z PiS-em maszerowali. Odłączeni od kolumny stali się niewiarygodni dla wyborców Jarosława Kaczyńskiego.

      Ich słowa zostaną potraktowane jak zemsta, ich postawa jak zdrada. Jeśli jednak obaj – Banaś i Maksymowicz – politycznie przetrwają, mogą przetrzeć szlak dla innych, którzy w duchu mówią już "dość" i chcą się ewakuować spod czujnego oka ministra spraw wewnętrznych. Mniejsza o prawdziwe powody tej ewakuacji, zwykle czysto pragmatyczne. Każde odejście osłabia PiS, a każda opowieść o jego prawdziwej naturze czyni wyrwę w propagandowym murze.

      natemat.pl/356289,lewicka-nawroceni-na-prawo-i-sprawiedliwosc-obnazaja-pis-felieton
      Pisiory typu Oleg3, Boomerang, czy Kretyn nie zdaja sobie sprawy z tego, ze te ochlapy ktore dostaja od swojej ukochanej wladzy sa wylacznie dla pozatykania im pyskow. Klero-faszysci nie daja ze swoich wiec coz im szkodzi dac jeszcze jedno 500+. Tym bardziej, ze daje ono gwarancje, iz Kretyn z kolegami nie beda pyskowac na grabiez Polski przez pisiory. Dla jednych 500+ a dla innych kilkaset tysiecy miesiecznego dochodu, z budzetu, czyli wszystkim sie oplaca. Dla jednych becikowe a dla innych miliony.







      --
      A czy jest ktos kto moze byc jednoczesnie zoologicznym wrogiem demokracji, przynaleznosci Polski do UE, rasista, mizoginem, antysemita, homofobem, ksenofobem, antyszczepionkowcem, antymaseczkowcem, antyociepleniowcem, socjopata, katolickim fundamentalista-integrysta, oraz wrogiem praw kobiet?
      Jak najbardziej moze gdyz jest to, po prostu, KretynLuka znany tez jako notoryczny XiaKretyn - plynne gowno w ludzkiej skorze. Ruski troll. To jeden z was, Najmilsi - to kazdy z was.
      • oleg3 Re: PiS nie chwali sie tez Banasiem i Maksymowicz 31.05.21, 16:45
        Krzysiu!

        życzę ci udanego seksu z Murzynem. Nieważne czy za tydzień, miesiąc , rok. Liczy się uczucie.
        • pikrat Re: PiS nie chwali sie tez Banasiem i Maksymowicz 31.05.21, 20:15
          oleg3 napisał:

          > Krzysiu!
          >
          > życzę ci udanego seksu z Murzynem. Nieważne czy za tydzień, miesiąc , rok. Lic
          > zy się uczucie.
          >
          ======================
          Ale ty, oleg, jesteś beznadziejne ścierwo. Bluznałeś Benkowi bez powodu i to oklepane "seks z Murzynem" jak na logika z pretensjami do posadzanie się o przynależność do intelektualistów tego forum to naprawdę DNO DNA.
          Ile razy tłumaczyłeś się z wystawiania fałszywego świadectwa swojemu spowiednikowi?
          A może byłeś materacem. Wtedy przeproszę.
      • boomerang Re: PiS nie chwali sie tez Banasiem i Maksymowicz 31.05.21, 23:57
        Czy ta Karolina z tych Lewickich od Talmudu? Tekstu nie przeczytałem, bo się nie dało. Pojęcia nie mam kto to Banaś ani Maksymowicz. Czy Krzyżtof Benedykt Nudny czasem nie na wyrost nazwał mnie Pisiorem?
    • qwardian Moi nordyccy bracia wpadli na genialny pomysł.. 03.06.21, 17:40
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,27161298,dunski-parlament-przeglosowal-kontrowersyjne-przepisy-uchodzcy.html
      Duński parlament zagłosował w czwartek za przepisami, które umożliwią utworzenie przez Danię ośrodków dla uchodźców w innych krajach, prawdopodobnie na terenie Afryki - podaje agencja Associated Press. Z medialnych doniesień wynika, że mogłaby być to m.in. Rwanda.
Pełna wersja