Dodaj do ulubionych

Kochanek demotfukracji ma okazję się wykazać

06.06.21, 19:39
Oto, co spotkało pana posła Brauna:
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,27168632,grzegorz-braun-wyrzucony-z-debaty-obrazal-spolecznosc-lgbt.html#do_w=46&do_v=142&do_st=RS&do_sid=289&do_a=289&s=BoxNewsImg9
Kretynie52, zagrzmij ze szczytów Oregonu, że ograniczanie wolności słowa i swobodnej debaty wyborczej to potworna zbrodnia popełniana na demotfukracji.
Obserwuj wątek
    • benek231 Nie przed toba, Kretyn :O) 06.06.21, 22:35
      kretynaluka napisała:

      jak to kretynaluka...
      **
      Juz wczesniej usilowales sprowokowac mnie tekstem u odcieciu Trumpa od Twetera i Facebooka, a teraz wyrzuceniem Brauna. Nic z tego.

      Ty jestes antydemokratyczne gowno na uslugach Putina. Takze koscielna kurwa na uslugach tego zlodziejskiego i antydemokratycznego kosciolka. Czyli jestes ostatnia osoba z ktora chcialbym rozmawiac na temat demokracji, zwlaszcza. Nie jestes dyskutantem, nie jestes polemista. Gdybys choc sprobowal nie byc ruskim trollem to do tej pory - z moja wielokrotna pomoca w tym zakresie - doszedlbys sam do odpowiedzi na swoje pytania. Mozliwe tez, ze jestes kompletny imbecyl, niezdolny do myslenia i nauczenia sie czegos. Ale to juz nie jest moj problem. Na ciebie moge wylacznie splunac.

      I to jest w zasadzie wszystko co moge ci odpowiedziec, Kretyn.
      • xiazeluka Re: Nie przed toba, Kretyn :O) 07.06.21, 07:17
        Czyli demotfukracja w praktycznym zastosowaniu polega na wykluczaniu i dyskryminacji, wieloletni jej studencie Kretynie52? W przypadku Trumpa i Brauna nie chodziło o Mła, lecz o wyżej wymienionych. Wyszczekałeś czekistowski akt oskarżenia, wydałeś wyrok i strzeliłeś salwą w kierunku swojej ukochanej demotfukracji, pocieszny matołku.
    • t_ete Stankiewicz o .... 08.06.21, 00:32
      xiazeluka napisała:


      >ograniczanie wolności słowa i swob
      > odnej debaty wyborczej to potworna zbrodnia popełniana na demotfukracji.

      "(...) Komitet Wyborczy posła Konfederacji i kandydata na prezydenta Rzeszowa – Grzegorza Brauna wystosował oświadczenie. Zdaniem jego komitetu, prowadzący program, Andrzej Stankiewicz, miał „czelność pouczać i upominać, a ostatecznie arbitralnie wykluczyć z debaty pana Grzegorza Brauna (...), odwołując się do skrajnie subiektywnie pojmowanego i nigdzie niezdefiniowanego pojęcia mowy nienawiści”. Nie uważają oni, by słowa Brauna, użyte przez niego w debacie, były obraźliwe. Jak twierdzą, ich definicje można znaleźć w Słowniku Języka Polskiego.

      „Prawo do zdecydowanych i jednoznacznych wypowiedzi wygłaszanych w publicznej debacie politycznej, wynikające wprost z zapisów Konstytucji RP, zostało dodatkowo potwierdzone licznymi orzeczeniami krajowych sadów powszechnych i Europejskich trybunałów” – wskazują w oświadczeniu, przekazanym przez Polską Agencję Prasową, współpracownicy polityka. Sztab Brauna twierdzi też, że wykluczenie Brauna z dyskusji na kilka dni przed wyborami w Rzeszowie, naruszyło nie tylko „zasadę równości szans kandydatów, zapisaną w prawie wyborczym, ale też obowiązujące normy, wynikające z prawa o radiofonii i telewizji oraz kodeksu etyki dziennikarskiej”.

      Komitet Grzegorza Brauna wezwał „redakcję radia Zet do wyjaśnienia zaistniałej sytuacji i wyciagnięcia konsekwencji wobec red. Andrzeja Stankiewicza – prowadzącego debatę oraz do publicznego przeproszenia pana posła Grzegorza Brauna za nieetyczne i nieuczciwe zachowanie redakcji podczas debaty”.

      Sam Stankiewicz podkreśla, że nie zmieniłby nic w swojej reakcji. – Ze spokojem czekam na to, jak Konfederacja poskarży się do wszystkich możliwych instancji we wszystkich możliwych instytucjach. I tyle. Nie zmieniłbym w żaden sposób tego, co zrobiłem – mówi w rozmowie z Faktem. (...)

      – Nie oczekuję od niego akceptacji dla LGBT, ale na moje pytanie mógł odpowiedzieć, że nie zgodzi się na marsz środowisk LGBT, bo nie akceptuje ich postulatów. Podobnie w drugiej kwestii. Mógł odpowiedzieć na moje pytanie, że nie wierzy w pandemię bo uważa, że rząd nas okłamuje, a minister Niedzielski nam szkodzi. Ma pełne prawo do używania takich słów. Natomiast mówienie o dewiantach czy psychopatach jest odzieraniem ludzi z godności. Na to się nie zgodzę. Takich gości będę wykluczał bez względu na to, z jakiej będą partii – zaznacza Stankiewicz.

      Swoją rolę definiuję tak, że kiedy politycy ewidentnie mijają się z rzeczywistością albo ją przedstawiają w zbyt czarnych lub w zbyt kolorowych barwach, to jestem od tego aby ich punktować. Podobnie, gdy używają nieakceptowalnych słów. Dziękuję im wtedy za uwagę – zaznaczył prowadzący debatę i stwierdził, że zawsze będzie tak robił.

      Jeśli ktoś nie chce uczestniczyć w debatach, które prowadzę przyjmując takie zasady, to jego sprawa. Nie jestem statywem do mikrofonu, który pozostanie niemy albo będzie udawał, że nie słyszy – podsumowuje Stankiewicz.

      Każdy pogląd, każdy światopogląd, każdy opis rzeczywistości można wypowiedzieć słowami akceptowalnymi. One mogą być ostre ale nie mogą odzierać nikogo z godności – konkluduje."

      www.fakt.pl/wydarzenia/grzegorz-braun-wykluczony-z-debaty-andrzej-stankiewicz-odpowiada/0mjjxnn


      Tak.

      "Każdy pogląd, każdy światopogląd, każdy opis rzeczywistości można wypowiedzieć słowami akceptowalnymi. One mogą być ostre ale nie mogą odzierać nikogo z godności."

      Wydaje sie proste. Nic w tym odkrywczego. Przeciez kiedys tak bylo.
      A przynajmniej 'czesciej bywalo' niz teraz.

      Niestety - z czasem okazalo sie, ze 'odzieranie z godnosci' moze byc fascynujace
      dla politykow, publicystow, komentatorow a dla publicznosci
      - entuzjastycznie wrecz przyjmowana rozrywka. Teraz to codzienna praktyka.

      Andrzej Stankiewicz po prostu przypomnial dziennikarskie standardy.
      Nic odkrywczego. Ale uzmyslowil - takze dziennikarskiej 'braci' - jak bardzo
      wszyscy od tych standardow odeszli.


      tete

      • xiazeluka Re: Stankiewicz o .... 08.06.21, 09:44
        "ale na moje pytanie mógł odpowiedzieć"
        "Ma pełne prawo do używania takich słów"
        "Podobnie, gdy używają nieakceptowalnych słów"
        "można wypowiedzieć słowami akceptowalnymi"

        Czy po powyższym regulaminie Głównego Urzędu Kontroli Prasy Publikacji i Widowisk masz jeszcze jakieś wątpliwości, że tow. Stankiewicz jest cenzorem, a nie dziennikarzem? Cenzorem uchwalającym zbiory słów "dozwolonych i akceptowalnych" oraz zbiory słów zakazanych, a także pouczających swoich gości, jak mają odpowiadać, aby cenzorowi się podobało? Dziennikarz - w przeciwieństwie do cenzora Stankiewicza - wysłuchuje zaproszonych, stara się dopilnować, aby precyzyjnie i obszernie odpowiadali na zadawane pytania w sposób całkowicie swobodny i ekspresyjny, natomiast z całą pewnością nie jest od tego, by im dyktować, jakich zwrotów czy sformułowań będą używać. A Hipokrytka tę brutalną cenzurę nazywa "standardami"... Jak u komunistów: nicowanie pojęć, nadawanie im znaczeń przeciwnych od używanych przez normalnych ludzi.

        Tak przy okazji: na czym polega "odzieranie kogoś z godności"? Definicja godności: sjp.pwn.pl/szukaj/godno%C5%9B%C4%87.html

        Jeśli wystarczy nieco grubsze słowo, by komuś poczucie własnej wartości gwałtownie zmalało, to jasny znak, że ta jego godność to napompowany ponad miarę balon, wrażliwy na byle muśnięcie. W dodatku "dewianci" nie odnosili się do kogoś konkretnego, a łobuz Niedzielski jest osobą publiczną, która podlega społecznej krytyce nawet wyrażanej ostro. Takie stanowisko zajmują eurotrybunały, przed którymi lubisz padać na kolana:

        www.prawo.pl/prawnicy-sady/krytyka-osob-sprawujacych-funkcje-publiczne-moze-byc-czasem-ostra,68198.html
        • t_ete Re: Stankiewicz o .... 08.06.21, 11:07
          xiazeluka napisała:

          > Dziennikarz - w przeciwieństwie do cenzora Stankiewicza - wysłuchuje zaproszonych, stara się dopilnować,
          >aby precyzyjnie i obszernie odpowiadali na zadawane pytania w sposób całkowicie swobodny i ekspresy
          > jny, natomiast z całą pewnością nie jest od tego, by im dyktować, jakich zwrotów czy sformułowań będą
          > używać. A Hipokrytka tę brutalną cenzurę nazywa "standardami"... Jak u komunistów: nicowanie pojęć, >nadawanie im znaczeń przeciwnych od używanych przez normalnych ludzi.

          Cenzura ... komunizm.... i co jeszcze ?
          A tu chodzi wylacznie o powsciagniecie jezyka - tak by wyrazic poglad a nie lansowac sie
          na 'dowalaniu wrogom'.

          > Jeśli wystarczy nieco grubsze słowo, by komuś poczucie własnej wartości gwałtow
          > nie zmalało, to jasny znak, że ta jego godność to napompowany ponad miarę balon
          > , wrażliwy na byle muśnięcie.

          Zyjesz wsrod ludzi a ludzie maja skore roznej grubosci.


          >W dodatku "dewianci" nie odnosili się do kogoś ko
          > nkretnego, a łobuz Niedzielski jest osobą publiczną, która podlega społecznej k
          > rytyce nawet wyrażanej ostro. Takie stanowisko zajmują eurotrybunały, przed któ
          > rymi lubisz padać na kolana:

          Lepszy 'dewiant' niz 'zboczeniec'. Ale i 'dewianta' mozna nie uzyc by wyrazic swoj stosunek do LGBT.
          Chciec to moc. Polski jezyk jest bogaty. Warunkiem jest - chciec.

          Nie chciec urazic. Chciec urazic.

          Liczyc sie z cudza wrazliwoscia lub uznac, ze to bez znaczenia.

          I miec w nosie.

          Cenie ludzi, ktorzy w debacie publicznej korzystaja z bogactwa jezyka,
          nie ida na skroty by zaspokoic oczekiwania niezbyt wymagajacej publicznosci.

          Wiem. Jestem w mniejszosci


          tete
          • sz0k Re: Stankiewicz o .... 08.06.21, 11:32
            t_ete napisała:

            > Cenie ludzi, ktorzy w debacie publicznej korzystaja z bogactwa jezyka,
            > nie ida na skroty by zaspokoic oczekiwania niezbyt wymagajacej publicznosci.
            >
            > Wiem. Jestem w mniejszosci

            Przecieram oczy, czytam kilka razy, ale jednak nie... tete rzeczywiście napisała to co napisała...
            Przecież to właśnie Ty zubażasz język, nie pozwalając Braunowi "korzystać z jego bogactwa" po to by "zaspokoić oczekiwania niezbyt wymagającej publiczności". O zboczeńcach i dewiantach tylko w samych superlatywach, grzecznie i układnie aby bynajmnniej tylko nikogo nie urazić i nie "odrzeć z godności"... No chyba, że tym dewiantem jest jakiś "PiSior"... a wtedy to co innego, można wyzywać od najgorszych, "jeb**", "wypier***", itp. itd.
          • xiazeluka Re: Stankiewicz o .... 08.06.21, 11:56
            "Cenzura ... komunizm.... i co jeszcze ?"

            To już w zupełności wystarczy. Bo następnym krokiem takich wrogów wolności słowa jak Ty są otwarte prześladowania.

            "A tu chodzi wylacznie o powsciagniecie jezyka - tak by wyrazic poglad a nie lansowac sie
            na 'dowalaniu wrogom'."

            Po pierwsze pan poseł Braun wyraził swój pogląd powściągając język - bo mógł przecież powiedzieć coś o odrażających zboczeńcach pakujących penisy do odbytów swoich "partnerów", po drugie robisz dokładnie to samo, co cenzor Stankiewicz: narzucasz innym zasoby leksykalne, po trzecie chyba nigdy nie czytałaś swoich własnych tekstów dowalającym pisiorom.

            "Zyjesz wsrod ludzi a ludzie maja skore roznej grubosci."

            Świetnie - tylko co z tego właściwie wynika? Mła przed każdym otwarciem ust ma badać grubość skóry każdego w zasięgu głosu? Dobierać słowa do wyników badań? To przecież nic innego jak kolejny sposób cenzurowania wypowiedzi pod pretekstem nieuchybiania cudzej wrażliwości. Jednak wolność słowa jest ważniejsza, jest dobrem cenniejszym od czyichś subiektywnych odczuć. Zawsze można zatkać uszy. Ciekawe, że "dewiant" wywołuje u Ciebie ostentacyjne wzmożenie, a "wypierdalać" czy "jebać pis" jakoś nie razi, o przyjacielskim gruchaniu z Kretynem52 nie wspominając.
            A potem jacyś malowani akwarelami dżentelmeni oburzają się przykładnie, że Mła nazywa Cię zgodnie z faktami - hipokrytką.

            "Ale i 'dewianta' mozna nie uzyc by wyrazic swoj stosunek do LGBT.
            Chciec to moc. Polski jezyk jest bogaty. Warunkiem jest - chciec."

            Pan poseł Braun wyraził swój stosunek do zboczeńców tak, jak chciał. Ma bardzo bogaty zasób słów i talent do pomysłowych związków frazeologicznych, zatem gdyby chciał użyć innych sformułowań, to by innych użył. No i ponownie - nie Twoja sprawa, jak ktoś określa zjawiska dla siebie paskudne. Mła nie widzi powodu, by odrażającą dewiację opakowywać tchórzliwymi eufemizmami.

            "Nie chciec urazic. Chciec urazic."

            Jak ktoś chce kogoś obrazić, to panią Ogórek nazwie "tym ogórkiem" - w czym przodowali tutejsi malowani akwarelami dżentelmeni. Natomiast stwierdzanie faktów jest obojętne emocjonalnie, zboczenie homoseksualne jest dewiacją i tyle. Protestujesz, gdy chodzi o fakty, zachowujesz milczenie, gdy Kserokopiarka czy inny kretyn bluzga w każdym wpisie.

            "Liczyc sie z cudza wrazliwoscia lub uznac, ze to bez znaczenia."

            A, z godnością nie udało się dokonać żadnej manipulacji, więc wyciągamy kolejnego królika z kapelusza, "wrażliwość". Tak, to bez znaczenia - wolność słowa jest ponad mimozowatymi odczuciami niestabilnych psychicznie osób, a terroryzowanie "wrażliwością" wolności słowa to kolejne zachodzenie wolności słowa od tyłu cenzurą.

            "Cenie ludzi, ktorzy w debacie publicznej korzystaja z bogactwa jezyka,
            nie ida na skroty by zaspokoic oczekiwania niezbyt wymagajacej publicznosci."

            Tak jak napisał sz0k: no przecież pan poseł Braun skorzystał z bogactwa języka polskiego nie idąc na skróty politpoprawnością, by zaspokoić oczekiwania niewymagającego lewactwa.
      • sz0k o "odzieraniu z godności" 08.06.21, 11:47
        Czym jest to "odarcie z godności"? Kto o tym decyduje? Przecież to jest pojęcie wyjątkowo subiektywne.
        Czy Pan redaktor Stankiewicz i inni biali rycerze walczący z "odzieraniem z godności" są równie wielikimi bojownikami z "obrazą uczuć religijnych"? Bo idę o zakład, że w tym drugim przypadku prezentują dokładnie odwrotne myślenie.

        Czy nazwanie mordercy - mordercą odziera go z godności? Czy może jednak sam się z niej odarł przez fakt, że zamordował jakąś osobę?
        Dokładnie tak samo jest ze zboczeńcami - to nie nazywanie ich zboczeńcami odziera ich z godności, ale sami to robią przez dopuszczanie się swoich zboczeń. Oczywiście w dzisiejszym chorym świecie, w którym wszelakie zboczenia nieustannie przedstawia się jako coś normalnego - jest to niedopuszczalna herezja. I stąd cały ambaras.

        Także Pan redaktor (i przyklaskujący mu) nie są żadnymi obrońcami niczyjej godności (choć nie wątpię, że za takich się uważają i chcą uchodzić), ale zwykłymi inżynierami społecznymi na usługach marksistowskiej rewolucji, mającej na celu wykształcenie w masach konkretnego myślenia na pewne tematy, poprzez nieustanne mówinie o nich w korzystnym świetle, a eliminowanie jakichkolwiek negatywnych skojarzeń.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka