t_ete
30.06.21, 01:04
Ja wiem, ze 'wiecie lepiej' ......... jak to jest z osobami transplciowymi, z korekta plci, z problemami,
ktore maja osoby transplciowe - ale czasem - dobrze jest poczytac co na ten temat pisze
osoba transplciowa.
Tak po prostu.
Slawek Wrona :
Porozmawiajmy o korekcie płci w PL.
1. Kosztuje w chuj. Mnie obecnie ratuje moja lekarka rodzinna, która mi przedłuża recepty na hormony, bo jak miałbym co 50 dni (na tyle starcza opakowanie Omnadrenu) płacić seksuologowi 150 złotych plus 90 za leki i zestawy do zastrzyków
to bym kurwa nie wyrobił. Ale zacząłem od chodzenia do seksuologa-psychiatry co miesiąc, więc co miesiąc buliłem 240 złotych za samą hormonoterapię. Plus badania. EEG, psycholog, kariotyp, okulista - wszystko albo za sto lat, albo prywatnie.
Wybierałem opcję prywatnie, bo jak zaczęły się zmiany na hormonach (u mnie - błyskawicznie, a w połączeniu z moją budową ciała i sposobem ubierania się efekt był świetny już po paru miesiącach) to każda sytuacja wymagająca skonfrontowania moich dokumentów z wyglądem zrobiła się
tak kurwa niezręczna i upokarzająca, że zależało mi na czasie.
2. Sprawa w sądzie. Dzięki Andrzejowi Dudzie, którego za zawetowanie Lex Grodzka będę nienawidzić do końca życia, musiałem pozwać moich starych. A więc mojego biologicznego ojca, którego nigdy nie poznałem, a imię
które podała w dokumentach matka, okazało się jej wymysłem. Więc o mojej tranzycji decydowała pani mecenas w zastępstwie za ojca. Na szczęście ta wspaniała kobieta sama powiedziała mi (spotkaliśmy się raz w życiu!), że to prawo to żart nieśmieszny i że nie będzie robić problemów.
A drugą osobą decydującą o tym, czy mogę żyć, była moja matka, moja matka, która znęcała się nade mną całe życie, która mnie biła, która miała wyjebane w mój stan psychiczny, która nigdy nie zapytała, jak się czuję. Z która nie chcę mieć nic wspólnego, a jak umrze, to będę pił z
radości. Na szczęście wyraziła łaskawie zgodę. I nie chcę jej nigdy więcej widzieć na oczy.
I ta osoba w trakcie sprawy sądowej dostała w ręce pełną opinię seksuologa na mój temat. Szczegóły mojego intymnego życia i tak dalej. Bo była stroną. Rzygać mi się chce, jak o tym myślę.
Minęło 1,5 roku. Straciłem pracę i cudem zyskałem nową - nienawidzę jej z całego serca, ale praca z lekarzami niweluje problem posługiwania się dokumentami niezgodnymi ze stanem faktycznym.
Mam zarost, włosy na 3 mm, męski głos i sylwetkę niskiego, ale jednak trochę czołgu.
I styl ubierania się między dresem z Brynowa a seniorem z Brynowa, więc nie bardzo unisex (nie mam nic do stylu unisex, póki nie ląduje na mojej dupie).
Więc każda wizyta w urzędzie, przychodni, na poczcie itd., to wymuszony coming out. Niezależnie od tego, kto jest w okienku i
ile osób stoi za mną muszę się wyoutować jak transmężczyzna. Jak to wpływa na moje poczucie godności i bezpieczeństwa? No wyobraźnie sobie.
Tego upokorzenia nie zmieni nic, nawet to, że nie spotkał mnie żadnej otwarcie transfobiczny komentarz (co najwyżej niezręczność).
3. Sąd wydał wyrok, więc zmiana dokumentów. Oczywiście za każdy papier muszę zapłacić, ale już chuj. Niech to się skończy.
Nic mi i tak nie wróci mojego dzieciństwa, nic mi nie wróci czasu na studiach, kiedy totalnie wyłączyłem się z życia społecznego, bo siedząc w szafie
chciałem się przede wszystkim zabić, a konieczność wychodzenia z szafy przy kurwa każdym sprawiała, że chciałem się zabić jeszcze bardziej.
Ja naprawdę nie rozumiem, co sprawiło, że przeżyłem tak 25 lat.
A teraz chciałbym o tych 25 latach zapomnieć. Nie mam żadnych dobrych
wspomnień z dzieciństwa, bo wszystkie mają w sobie cierń. Każde jedno ma w sobie ten jadowity cierń i poczucie, że to nie byłem ja. Nikt mi tego nie wróci.
Miałem 11 lat, kiedy miałem pewność, że jestem transem. Gdybym wtedy zaczął tranzycję...
Nie mam żadnych znajomych z
podstawówki, gimnazjum - nawet na fejsie. Bo siedziałem w szafie, a jak już założyłem fejsa, to na wybrane przeze mnie dane. Nie wyoutowałem się przed większością znajomych na studiach, więc nawet nie próbowałem z nimi stworzyć więzi. Kiedy wystąpiłem przeciwko przemocowej matce,
straciłem większość rodziny. Nic mi tego nie wróci.
Tranzycję trzeba zaczynać jak najwcześniej się da. Bo bez tego można chodzić, oddychać, nawet osiągać sukcesy na studiach - ale to nie ma nic wspólnego z życiem.
Ostatni raz byłem na wycieczce szkolnej/ze znajomymi
w SP. A później nie byłem w stanie spać czy rozebrać się do podkoszulka przy kimkolwiek.
Ominęły mnie szkolne imprezy, ominęło mnie chlanie na Mariackiej, ominęły mnie ogniska i palenie w krzakach przed szkołą. Ominęły mnie wyjazdy szkolne, ominął mnie czas pierwszych związków i
miłości. Ominęło mnie całowanie się z dziewczynami, ominął mnie seks będący po prostu seksem, a nie walką z samym sobą i własnym ciałem.
Jak słyszę, że bycie trans to wymysł i moda, że Lex Grodzka miało sprawić, żeby korekta płci stała się fanaberią... To mogę się tylko śmiać.
Proszę, ubierz na chwilę moje buty. Proszę, przejdź się. Jakbym miał opowiadać o każdym momencie mojego życia, kiedy bycie transem okazywało się być ciężarem ponad moje siły, to nie wystarczyłoby życia.
Ale obiecałem sobie kiedyś, że nigdy nie odmówię odpowiedzi, kiedy ktoś pyta.
Edukacja seksualna w tym kraju to kurwa żart nieśmieszny, więc przez te wszystkie lata mojej szkolnej edukacji nie usłyszałem w ustach żadnego nauczyciela słowa"transpłciowość". Jedyne, co usłyszałem, to słowo "dziwolągi" w kontekście osób trans w ustach mojej wychowawczyni z LO.
Więc kiedy już się przed kimś wyoutowałem, to zawsze mówiłem, że może pytać o wszystko. Chociaż tak naprawdę to nauczyłem się mówić o byciu transem dzięki internetowi i ludziom młodszym ode mnie.
I nadal... Nadal nic mi nie wróci 25 lat życia.
Nie wiem, czemu ja przetrwałem, a Milo nie. Nie wiem, co sprawiało, że kurwa przetrwałem, chociaż naprawdę trudno nazwać to życiem.
"Zmiana płci", panie ministrze Woś, to coś, to Graal, który majaczył przede mną i dawał szansę, że każdy kolejny oddech ma sens.
Teraz już prawie mam go w rękach, jest tuż przede mną, a mi nadal strach odbiera głos i chęć życia.
Nikt, kurwa nikt, nie wybierze z własnej woli bycia transem. Godzina w moich butach i większość z was będzie się chciała zabić.
Nienawiść do osób trans to uderzanie w najsłabszych. To uderzanie w ludzi, którym trudno jest unieść nawet to, że są transami, a co dopiero beznadzieję, życie w tym kurwa zjebanym państwie, chodzenie do polskiej szkoły i tych skurwysynów u władzy.
Nie ma nic bardziej podłego."
twitter.com/WronaAwek/status/1408543223312797696