Dodaj do ulubionych

"Rządzący mentalnie już opuścili Unię :O)

17.07.21, 15:17
Teraz próbują pociągnąć za sobą państwo"


JAKUB MAJMUREK
16.07.2021, 08:38


PiS jest pierwszą rządzącą po roku ’89 partią, która Zachód zdefiniowała nie jako cel aspiracji dla Polski, ale jako źródło zagrożenia dla naszej tożsamości.

W czwartek Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał ostateczny wyrok, stwierdzający, że polski system dyscyplinowania sędziów – wprowadzony przez „reformy Ziobry” – jest sprzeczny z unijnym prawem, a tzw. Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego powinna przestać działać. W tym samym dniu Komisja Europejska wszczęła procedurę w związku z naruszeniem praw podstawowych Unii przez Polskę. Jej przedmiotem są tzw. strefy wolne od LGBT: wymierzone w mniejszości uchwały samorządów różnych szczebli.

Komisja domagała się od polskiego rządu wyjaśnień w tej sprawie. Polska jednak – jak twierdzą europejscy urzędnicy – ignorowała prośby, naruszając jedną z podstawowych zasad UE: lojalnej współpracy państw członkowskich i instytucji europejskich.

Niezależnie od tego, jak się zakończy procedura, samo to, że do niej doszło, pokazuje jedno: rządzący obóz dawno sam już mentalnie opuścił Europę i próbuje pociągnąć za sobą polskie państwo i społeczeństwo.

We współczesnej Europie nie ma miejsce na homofobię

Artykuł 2 Traktatu o Unii Europejskiej, definiujący główne wartości wspólnoty, stanowi: „Unia opiera się na wartościach poszanowania godności osoby ludzkiej, wolności, demokracji, równości, państwa prawnego, jak również poszanowania praw człowieka, w tym praw osób należących do mniejszości. Wartości te są wspólne Państwom Członkowskim w społeczeństwie opartym na pluralizmie, niedyskryminacji, tolerancji.”

Jest oczywiste, że uchwały samorządowe wymierzone w „ideologię LGBT”, nie dają się pogodzić z brzemieniem tego artykułu, dyskryminują bowiem osoby ze względu na ich orientację seksualną. Że faktycznie dochodzi do dyskryminacji, stwierdziły także polskie Wojewódzkie Sądy Administracyjne, które uchylały zaskarżone przez Rzecznika Praw Obywatelskich uchwały „anty-LGBT” w takich gminach jak Istebna, Osiek czy Klwów.

Oczywiście, rząd nie ponosi bezpośredniej odpowiedzialności za uchwały samorządów. Jednak to rządząca dziś Polską ekipa stworzyła ideowy klimat, w którym samorządowcy mogli uznać, że podobnymi uchwałami przypodobają się władzy w Warszawie. Zresztą także czołowi politycy PiS posługiwali się stygmatyzującym mniejszości językiem rodem ze wspomnianych uchwał. W zeszłym roku, w trakcie kampanii, wyborczej Andrzej Duda nieustannie atakował „ideologię LGBT”, proponował też przepisy zakazujące jej „propagowania” w instytucjach publicznych.

Krytykowany za taki ton kampanii prezydent bronił się, że nigdy nie atakował ludzi o innej orientacji, tylko „ideologię LGBT”. W ten sposób swoich uchwał broniły samorządy i wspierający je prawicowi liderzy opinii. Jest to tłumaczenie głęboko obłudne i nieuczciwie intelektualnie. Ideologia to po prostu poglądy danej osoby lub grupy osób. Ludzie mają prawo do głoszenia bliskich sobie poglądów, także na temat praw osób LGBT – jak bardzo by się to nie podobało konserwatywnym politykom.

Przeciw „gejropie”….

Z pewnością tłumaczenia „chodzi nie o ludzi, a ideologię” nie przekonają nikogo w Europie. Nasz kontynent – podobnie jak Stany, Kanada, Australia i Nowa Zelandia, część społeczeństw Ameryki Łacińskiej – zakończył bowiem toczącą się przez dobrych kilka dekad dyskusję na temat praw osób LGBT. W jej wyniku zachód uznał, zgodnie z wiedzą naukową, że ludzie rodzą się z różnymi orientacjami seksualnymi, w tej homoseksualnej nie ma niczego złego czy nienaturalnego, a osoby LGBT mają takie samo prawo do szczęścia, budowania związków i obecności w przestrzeni publicznej, co osoby heteroseksualne. Stąd w większości krajów zachodu, od San Francisco, przez Berlin po Sydney nikogo nie dziwią parady równości, rzetelna edukacja o orientacjach seksualnych w szkole czy związki partnerskie i małżeństwa dla par tej samej płci.

Politycy, intelektualiści i liderzy opinii rządzącej prawicy w swojej większości nie są się w stanie pogodzić z tą zmianą społeczną. Za cel swojej polityki stawiają jej zablokowanie, a przynajmniej maksymalne opóźnienie w Polsce. Wsłuchując się w to, co szeroko rozumiana elita rządzącego obozu mówi o osobach LGBT, można odnieść wrażenie, że jej ideałem byłoby społeczeństwo, gdzie mniejszości są niewidoczne w sferze publicznej – na ulicy, w mediach, popkulturze – zostają zepchnięte głęboko do sfery prywatnej. Nieważne, czy politycy PiS wierzą w to, co publicznie mówią, czy nie: taki język i taki pomysł na urządzenie życia mniejszościom będzie ich izolował w Europie.

Rządzącej prawicy przeszkadzają też prawa kobiet (zwłaszcza reprodukcyjne), wielokulturowość zachodnich społeczeństw, dokonująca się w nich z wielką trudnością „dekolonizacja” języka i wyobraźni historycznej. Odrzucają liberalne zachodnie społeczeństwo, gdzie każda osoba może na swój sposób szukać szczęścia, obok siebie egzystuje pokojowo wiele różnych stylów życia i ściera się wiele różnych światopoglądów. Właściwie trudno powiedzieć, co elitom bliskim Nowogrodzkiej we współczesnym Zachodzie się podoba – poza prezydentem Trumpem i przelewami z Unii.

PiS jest pierwszą rządzącą po roku ’89 partią, która Zachód zdefiniowała nie jako cel aspiracji dla Polski, ale jako źródło zagrożenia dla naszej tożsamości. Osławiona MaBeNa – Maszyna Bezpieczeństwa Narracyjnego – prezydenckiego doradcy profesora Zybertowicza nie ma chronić Polski przed wpływem grających na destabilizację europejskich demokracji autorytarnymi państwami w typie Rosji Putina, ale przed ideami, wartościami i kulturowymi wyobrażeniami zachodnich społeczeństw.

…choćby z Putinem

Język, jakim rządzący i bliscy im liderzy opinii mówią o współczesnym zachodzie, coraz bardziej przypomina ten „demokracji suwerennych”: autorytarnych, zamykających się państw, jak Turcja, Węgry, czy wspomniana Rosja. Ta ostatnia od lat wytrwale buduje swoją „MaBeNę”, przyjęta w tym roku Strategia Bezpieczeństwa Narodowego Rosji stawia za cel „ochronę przed westernizacją rosyjskiej kultury”.

Rosja przy tym posiada dość zasobów – terytorium, populacja, broń jądrowa, wywiad, armia, przemysł zbrojeniowy – by faktycznie móc rościć sobie pretensje do miana „demokracji suwerennej”. Przed krajem w takim położeniu geograficznym i dysponującym taki zasobami jak Polska stoi inny wybór: albo zakorzeni się on mocno w świecie zachodu, albo będzie spychany do zdominowanej przez Moskwę międzynarodowej przestrzeni. Wszelkie inicjatywy regionalne w typie Grupy Wyszehradzkiej czy Trójmorza mają sens tylko o tyle, o ile pozostają zakorzenione w szerszych gospodarczych, politycznych i militarnych strukturach zachodu.

Trudno jednak pozostawać zakorzenionym na zachodzie, gdy odrzuca się jego podstawowe wartości i postrzega go jako cywilizację w stanie upadku. Wrogi zachodniemu społeczeństwu język polityków PiS, pełen tęsknot za państwem wychowującym wszystkich wedle jednego narodowo-katolickiego wzorca już wyrządził nam politycznie wiele szkód. Był jedną z przyczyn, dla których Polska jest dziś tak izolowana w Europie, a wkrótce pewnie będzie izolowana w relacjach z administracją Bidena. Ten język i stojący za nim światopogląd podziela część społeczeństwa – ciągle jest to jednak mniejszość. Czy większość pozwoli tej mniejszości i reprezentującej ją politycznej elicie określić polską przyszłość?

www.newsweek.pl/opinie/trybunal-sprawiedliwosci-unii-europejskiej/23rsch1
Po II W.Sw. milczaca, ponoc, wczesniej niemiecka wiekszosc plakala, ze wowczas nikt ich nie pytal o zdanie.
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka