benek231
22.07.21, 07:59
Ujawniamy: Nie tylko Pegasus, "ELKA" też podsłuchuje Polaków bez kontroli sądowej
Wojciech Czuchnowski
22 lipca 2021 | 06:00
W 2012 r. Służba Wywiadu Wojskowego kupiła trzy stacje do podsłuchiwania rozmów telefonicznych na wschodniej granicy. Po 2015 r. i wygranej PiS w wyborach urządzenia zaczęły być masowo zamawiane przez policję i służby specjalne do działań na terenie całego kraju. Nie ma nad tym kontroli sądowej ani operatorów telefonii komórkowej.
Urządzenia, zwane w służbach "ELKA" lub "Jaskółka", to coś innego niż słynny Pegasus, służący do przejmowania zawartości szyfrowanych komunikatorów takich jak WhatsApp czy Signal, instalowanych głównie na smartfonach.
"ELKI" są od lat sprzedawane przez koncern IAI (Israel Aerospace Industries), w którym działają kluczowe izraelskie firmy zajmujące się dostawą sprzętu obronnego. Wchodząca w skład grupa ELTA Systems specjalizuje się w radarach, walce elektronicznej, komunikacji, autonomicznych systemach naziemnych i produktach cybernetycznych.
Jedną z mniej znanych specjalizacji ELTA Systems są "urządzenia do monitoringu ruchu telefonicznego" oznaczane jako "ELK" i mające kolejne numery w zależności od generacji. Pod niewinnym określeniem "monitoringu" kryje się po prostu podsłuchiwanie rozmów telefonicznych oparte o "podłączenie się" "ELKI" do stacji bazowej BTS, z której korzystają użytkownicy telefonów komórkowych.
Podsłuch bez wiedzy operatora i sądu
Według informatora "Wyborczej", gdy w 2015 r. zmieniła się władza, SWW "zrobiła prezentację swoich zabawek" dla innych służb. A potem zaś zaczęły się "wielkie zakupy".
Dlaczego "ELKA" wzbudziła takie zainteresowanie? Bo w odróżnieniu od "tradycyjnego" podsłuchu nie musi "współdziałać" z operatorami telefonii komórkowej. Mają oni obowiązek współpracy ze służbami i policją, ale o założeniu kontroli operacyjnej są informowani, wcześniej zgodę na użycie podsłuchów musi wydać sąd.
Tymczasem "ELKA" omija te procedury, bo po prostu przejmuje rozmowy ze stacji bazowej, którą obejmuje swoim zasięgiem. Informacje zdobyte w taki sposób nie mogą być wykorzystywane jako dowody w sądzie lub w śledztwie, ale są przydatne operacyjnie i do nielegalnej inwigilacji.
"ELKA" występuje w dwóch wersjach: stacjonarnej i przenośnej, tzw. walizkowej. W tej pierwszej do złudzenia przypomina instalacje na masztach, gdzie są przekaźniki BTS, i tam zresztą najczęściej jest instalowana, by móc podsłuchiwać dany obszar. Właściciele przekaźników (operatorzy komórkowi) nie są o tym informowani, a nawet jeśli przy swoim maszcie znajdą coś podejrzanego, najczęściej wolą się tym nie interesować.
Urządzenia zakłada się przy przekaźnikach najbliższych miejsc interesujących dla służb – siedzib terrorystów, zorganizowanych grup przestępczych, ale może też służyć do inwigilacji partii politycznych, opozycyjnych mediów oraz stowarzyszeń.
Z kolei "ELKA" stacjonarna, którą w 2012 r. kupiła SWW, znajdowała się na przyczepie i była ustawiana wzdłuż granicy z rosyjskim obwodem kaliningradzkim i z Białorusią. Za jej pomocą podsłuchiwano rozmowy przemytników i grup przestępczych. SWW nie mogła jej używać do niczego innego, bo tak jak Agencja Wywiadu jest służbą, która może działać tylko w kraju.
Mamy specyfikację dla polskiej "ELKI"
"Wyborcza" ma specyfikację urządzenia, którą SWW przesłała producentowi. Wynika z niej, że jednym z głównych wymogów jest dobry kamuflaż. Specyfikacja ma klauzulę "tajne" i zawiera wymagania, które urządzenie spełniało w chwili zakupu i spełnia do dzisiaj.
Wśród nich jest m.in.:
- równoczesne monitorowanie ruchu telefonicznego na co najmniej 64 różnych częstotliwościach;
- równoczesne przechwytywanie co najmniej 16 połączeń dwustronnych;
- przechwytywanie informacji SMS z uwzględnieniem znaków narodowych występujących w standardzie GSM;
- bezpośredni odsłuch online;
- nagrywanie rozmów do późniejszego odsłuchu;
- rozkodowanie zaszyfrowanych połączeń;
- wyszukiwanie słów kluczowych w wiadomościach SMS;
- identyfikacja głosu;
- określanie położenia rozmówcy;
- identyfikacja urządzeń telefonicznych na podstawie m.in numeru IMEI (identyfikator przypisany do każdego telefonu, widoczny nawet po zmianie karty w telefonie):
- możliwość sterowania z wynośnego stanowiska (model "walizkowy" albo stacja ukryta w samochodzie);
- możliwość szybkiego wyjęcia i zabrania nośników ze zgromadzonymi informacjami lub w ostateczności natychmiastowe i trwałe wykasowanie ich zawartości.
Według specyfikacji system ma też być "wyposażony w trzy komplety łatwych do zakamuflowania anten", a jego obudowa "nie powinna posiadać żadnych oznaczeń ani opisów". Chodzi o to, by w razie wpadki nie można było przypisać urządzenia żadnej ze służb.
Tajna liczba urządzeń
Nie wiemy, ile "ELEK" mają służby i policja. Oficjalnie liczba urządzeń do "monitoringu ruchu telefonicznego" jest nie do ustalenia, bo informacje na ten temat są tajne.
wyborcza.pl/7,75398,27350868,ujawniamy-nie-tylko-pegasus-elka-tez-podsluchuje-polakow.html
Wspierany przez pisiorskich "wolnosciowcow" autorytaryzm Kaczynskiego polega glownie na tym, ze dziala w sposob (prawie) niekontrolowany, gdyz jest jeszcze kilka niezaleznych od klero-faszystow redakcji. Nic wiec dziwnego, ze antydemokratyczne gowno zaciekle zwalcza demokracje, gdyz ta stoi na drodze klero-faszystowskiego zamordyzmu.
Na tym forum, zas, najbardziej chetnym do wziecia was wszystkich za mordy jest, przede wszystkim, Kretyn z przyjaciolmi, czyli z Olegiem3, Perla, Institorisem2, Piqiem, Felusiakiem, Qwardianem, Kalika, oraz pomniejszym antydemokratycznym gownem.