xiazeluka
01.08.21, 19:35
2000 stron zeznań, relacji, dokumentów wraz z krytycznym komentarzem. Wszystko, czym dysponują obecnie historycy. Wnioski są następujące:
1) IPN nie zdołało zrekonstruować przebiegu wydarzeń, postawić zarzutów, dokonać prawidłowej analizy materiału. Nie istnieje konkluzja śledcza - IPN jedynie przedstawił uzasadnienie umorzenia postepowania, co jest po prostu skandalem.
2) Drugi skandal - pochopne przerwanie ekshumacji na podstawie bezprawnej (nie uzasadnionej przepisami) osobistej decyzji Lecha Kaczyńskiego.
3) Wnioski wyciągnięte przez Ignatiewa są jednostronne, wybiórcze, nie uwzględniające kontekstu historyczne, oparte na wątpliwej podstawie prawnej - to trzeci skandal, Ignatiew oparł śledztwo na komunistycznym dekrecie sierpniowym z 1944 roku, zamiast zastosować polski kodeks karny z 1932 r.
4) Czwarty skandal - Ignatiew (i Persak, kolega Mła ze studiów, znany tutaj na Akwanecie z bronienia sposobu postępowania IPN) dał wiarę wymuszonym w okresie stalinowskim przez UB zeznaniom oraz konfabulacjom Wasersztajna, nie poddając ich właściwej krytyce od strony metodologii śledczej stalinizmu oraz krytyce relacji wszechobecnego świadka, za jakiego podawał się Wasersztajn.
5) IPN nie ustalił przebiegu wydarzeń, nie zakończył śledztwa konkluzją, żadnych zatem pewnych ustaleń nie ma. I być nie może, z powodu wzajemnie sprzecznych zeznań świadków, na których Ignatiew oparł swoje działania. Jedyną możliwością popchnięcia spraw i rozszerzenia wiedzy o tym pogromie jest przeprowadzenie ekshumacji i weryfikacja dzięki niej dowodów materialnych. Tyle, że reżim PiS zapewne nie będzie miał odwagi, aby tego dokonać, co oznacza, że kłamliwa wersja GroSSa nadal będzie podstawą wszelkich dyskusji.