Dodaj do ulubionych

Grabowski i Engelking oczyszczeni z zarzutow :O)

16.08.21, 19:51
Znamy uzasadnienie wyroku w sprawie Grabowskiego i Engelking

Wojciech Czuchnowski

16 sierpnia 2021 | 16:52


- Sala sądowa nie jest miejscem do prowadzenia debaty historycznej, może to prowadzić do cenzury badań naukowych - orzekł warszawski sąd apelacyjny, uchylając wyrok, według którego Barbara Engelking i Jan Grabowski musieli przeprosić rodzinę sołtysa wsi Malinówka.

– Poszukiwanie prawdy historycznej jest pożądane, a publikowanie świadectw na temat faktów historycznych i biorących w nich udział osób stanowi przejaw dopuszczalnej wolności badań i wypowiedzi. Także wtedy, gdy towarzyszą temu oceny kontrowersyjne i niezgodne z dominującą wersją wydarzeń historycznych – mówiła w uzasadnieniu sędzia Joanna Wiśniewska-Sadomska.

Wydany przez nią w poniedziałek wyrok jest bardzo ważny dla swobody i przyszłości badań historycznych w Polsce. Sąd miał tego świadomość, dlatego w końcowej części orzeczenia znalazło się zdanie: „Każdy naród musi rozliczyć się z własną historią, nawet jeżeli efekty tego będą bolesne i trudne do zaakceptowania".

Dwie relacje ocalałej z Zagłady
Proces dotyczył monografii „Dalej jest noc" pokazującej losy Żydów ukrywających się w czasie wojny na polskiej prowincji. Wśród tysięcy przykładów różnych postaw badacze opisali historię sołtysa Edwarda Malinowskiego, który na początku pomagał Żydom, potem ich okradał, a wreszcie zadenuncjował Niemcom, którzy ich wymordowali. Autorka tego fragmentu prof. Engelking oparła się na dwóch relacjach Żydówki ocalałej z Zagłady. Jedna została złożona w 1946 r. i oczyszczała sołtysa z winy. W drugiej, powstałej pół wieku później, kobieta mówiła, że po wojnie była zmuszona bronić sołtysa, bo świadkowie byli bici, terroryzowani, a jeden z nich został nawet zabity. Choć Engelking przytoczyła obie wersje, to za bardziej wiarygodną uznała tą z czasów, gdy autorka wspomnień nie musiała już bać się odwetu oraz represji.

Fragment o sołtysie Malinowskim zaskarżyła jego bratanica – zainspirowana i wspierana przed sądem przez organizację o nazwie Reduta Dobrego Imienia, która w państwie rządzonym przez PiS pilnuje obowiązującej w Polsce polityki historycznej. Podstawą tej polityki jest twierdzenie, że w czasie wojny Polacy masowo pomagali Żydom i w żaden sposób nie przykładali rąk do ich tragedii.

Hejt na historyków
W lutym 2021 r. sąd I instancji orzekł, że historycy muszą przeprosić za nieścisłości, jakie pojawiły się w ich pracy. Naukowcy mieli na stronie Instytutu Badań nad Holocaustem PAN umieścić oświadczenie. A w nim napisać, że przepraszają Filomenę Leszczyńską, bratanicę opisanego w „Dalej jest noc" Edwarda Malinowskiego, za „naruszenie jego czci" poprzez „podanie nieścisłych informacji" o tym, że w czasie wojny ograbił Żydówkę i przyczynił się do śmierci Żydów, którzy ukrywali się w lesie. Takie oświadczenie mieli też wysłać w liście do Leszczyńskiej. W następnych wydaniach książki fragment o Malinowskim miał być zmieniony.

Jednocześnie sąd pierwszej instancji odrzucił żądanie, by historycy zapłacili 100 tys. zł odszkodowania. Nie zgodził się też, by w tekście przeprosin Grabowski i Engelking przyznali, że w książce specjalnie podali nieprawdę i chcieli zarzucić Polakom udział w zagładzie Żydów.

Reduta triumfowała. Na historyków wylał się hejt. Media publiczne i prorządowe nazywały ich kłamcami, a prawicowi publicyści domagali się odebrania im pieniędzy na badania naukowe.

Sąd za prawem do oceny
Od wyroku sprzed sześciu miesięcy apelację złożyły obie strony. Ale w poniedziałek sąd apelacyjny całkowicie podzielił racje badaczy, uchylił wyrok i oddalił całe powództwo.

Uzasadniając swoją decyzję, sędzia Wiśniewska-Sadomska podkreśliła „precedensowy charakter sprawy, która wzbudziła ogromne zainteresowanie opinii publicznej, budząc silne, często bardzo negatywne emocje". Jak mówiła, w sprawie „doszło do konfliktu różnych wartości – prawa do wolności badań naukowych i prawa do ochrony dóbr osobistych w postaci dobrej pamięci o osobie zmarłej". Według sądu Filomena Leszczyńska miała prawo do wystąpienia z powództwem w sprawie ochrony czci zmarłego wuja, bo w jej pamięci pozostał on jako człowiek prawy. Jednocześnie jednak badacze mieli prawo, by weryfikować opisywaną historię i dokonywać oceny źródeł.

– Nie jest rolą sądu rozstrzyganie o kwestiach sporów historycznych czy wynikach badań naukowych. Przyjęty przez sąd pierwszej instancji standard pracy historyka, pozbawiający go prawa do krytycznej oceny źródeł, wypaczył tę zasadę – mówiła sędzia. I podkreślała: – Nie może być przedmiotem postępowania sądowego ocena metodologii badań historycznych, krytyka źródeł, ich weryfikacja i ocena warsztatu badacza. Sąd nie może narzucać historykom, na jakich źródłach mają się opierać, bo stanowiłoby to niedopuszczalną formę cenzury.

Zdaniem sądu w pracy prof. Engelking nie było złej woli i celowego przekłamania.

Ocenie sądu mogłaby podlegać tylko interpretacja wynikająca ze złej woli i celowego przekłamania historycznego. – Dysponując dwiema sprzecznymi relacjami, autorka dokonała oceny i odrzuciła jedną z nich, miała do tego prawo – orzekł sąd. Zaś ingerencja w to prawo stanowiłaby „niedopuszczalny efekt mrożący, mogący zastopować dalsze badania". – Poszukiwanie prawdy historycznej wymaga poszerzenia granic swobody wypowiedzi i jak najmniejszej ingerencji państwa – przypominała sędzia.

Wyrok jest prawomocny. Od jego treści przysługuje kasacja do Sądu Najwyższego lub odwołanie do Izby do Spraw Nadzwyczajnych SN.

wyborcza.pl/7,75398,27462426,badacze-zaglady-wygrali-w-apelacji.html
Przypuszczam, ze ten wyrok musial bardzo dopiec narodowcom. Ałć!
Obserwuj wątek
    • benek231 Grabowski i Engelking oczyszczeni z zarzutow :O) 17.08.21, 16:03
      >
      >> W lutym 2021 r. sąd I instancji orzekł, że historycy muszą przeprosić za nieścisłości, jakie pojawiły się w ich pracy. Naukowcy mieli na stronie Instytutu Badań nad Holocaustem PAN umieścić oświadczenie. A w nim napisać, że przepraszają Filomenę Leszczyńską, bratanicę opisanego w „Dalej jest noc" Edwarda Malinowskiego, za „naruszenie jego czci" poprzez „podanie nieścisłych informacji" o tym, że w czasie wojny ograbił Żydówkę i przyczynił się do śmierci Żydów, którzy ukrywali się w lesie. Takie oświadczenie mieli też wysłać w liście do Leszczyńskiej. W następnych wydaniach książki fragment o Malinowskim miał być zmieniony.

      Powodowie domagali sie takze by historycy zapłacili 100 tys. zł odszkodowania, oraz by w tekście przeprosin Grabowski i Engelking, że w książce specjalnie podali nieprawdę i chcieli zarzucić Polakom udział w zagładzie Żydów. >>

      Ponoc narodowcy pęcznieli ze szczęscia oraz narodowej dumy, zalujac jednakze, iz na dodatek nie zazadali tez by G&E klekneli przed nimi i, w gescie przeprosin, ucalowali buty pani Leszczynskiej.
    • oleg3 Re: Grabowski i Engelking oczyszczeni z zarzutow 17.08.21, 20:42
      www.newsweek.pl/polska/ipn-ma-przeprosic-michnika-michnik-wygral-proces-z-ipn/pe188rh

      Instytut Pamięci Narodowej ma przeprosić Adama Michnika za podanie nieprawdziwej informacji, że jego ojciec został skazany za szpiegostwo na rzecz ZSRR - orzekł Sąd Apelacyjny w Warszawie. Wyrok jest prawomocny.
      W 2008 r., w przypisie wydanej przez IPN książki o Marcu 68 podano, że Ozjasz Szechter, ukraiński działacz komunistyczny i ojciec Michnika, był skazany w 1934 r. przez Sąd Okręgowy w Łucku na 8 lat więzienia za szpiegostwo na rzecz ZSRR. Michnik uznał, że godzi to w jego prawo do kultywowania pamięci ojca, którego w latach 30. skazano nie za szpiegostwo, ale za działalność w Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy i "próbę zmiany przemocą ustroju Państwa Polskiego". Redaktor "Wyborczej" pozwał IPN o ochronę dóbr osobistych, jakimi jest m.in. prawo o dobrej pamięci o bliskich.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka