Dodaj do ulubionych

Polska olała wyrok TSUE. Beda problemy :O)

18.08.21, 06:36
Polska odpowiedziała KE, ale nie zastosowała się do wyroku TSUE. Eksperci: Kary sięgające miliardów euro

Joanna Zajchowska
17.08.2021 17:29

Polski rząd odpowiedział KE ws. wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej dotyczącego odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów i funkcjonowania Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. W opinii ekspertów Polska nie zastosowała się do decyzji TSUE i może liczyć się z sankcjami wysokości miliardów euro.

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,27465996,polska-odpowiedziala-ke-ale-nie-zastosowala-sie-do-wyroku-tsue.html#do_w=46&do_v=142&do_st=RS&do_sid=289&do_a=289&do_t=16&do_g=5&do_s=A&s=BoxNewsImg9
Niewatpliwie antydemokratyczne gowno, na czele z Kretynem, cieszy sie jak dzieci ale to dopiero spodziewany poczatek problemow.
Ciekawe jak Ziobro z Kaczynskim i Kretynem beda animowac polska gospodarke gdy firmy zachodnie zdecyduja by sie powyprowadzac, inflacja poleci do sufitu, i nawet 500+ nie pomoze wielu rodzinom w utrzymaniu sie na jakim takim poziomie(?)
Obserwuj wątek
      • benek231 Wojnę z Europą Polska może tylko przegrać :O) 18.08.21, 18:08
        gerlalt napisał(a):

        Zasadniczo emigrant z dala niech się nie wpierda.a?
        **
        A ja uwazam, ze 'zasadniczo cymbal z dala niech się nie wpierda.a'


        PiS znów próbuje zwieść unijne instytucje. Wojnę z Europą Polska może tylko przegrać

        Jakub Majmurek
        Data publikacji: 18.08.2021, 10:37


        Odpowiedź rządu na ultimatum Komisji Europejskiej to kolejna próba mydlenia oczu i działań pozorowanych. Trudno uwierzyć, by zachowując się w ten sposób PiS ugrał cokolwiek poza czasem. A czas nie sprawi, że spór prawny z Unią rozejdzie się po kościach i zniknie groźba ciężkich finansowych kar dla Polski za łamanie unijnego prawa.

        W poniedziałek o północy upłynął termin, jaki polski rząd miał na odpowiedź na ultimatum Komisji Europejskiej, domagającej się wyjaśnienia w jaki sposób Warszawa zamierza wykonać lipcowe orzeczenia TSUE w sprawie tzw. Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, nakazujące zawieszenie jej działalności.

        Rząd wysłał odpowiedź w ostatnim możliwym terminie, o jej treści poinformował we wtorek. Co wynika z odpowiedzi? Czy rząd PiS cofnął się i zapowiedział wykonanie wyroków TSUE?

        Niestety, nie sposób odpowiedzieć pozytywnie na to pytanie. Komunikat rządu informujący o treści odpowiedzi sprawia wrażenie, jakby gabinet Morawieckiego znów próbował zwieść instytucje unijne. Liderzy PiS wierzą najwyraźniej, że w napiętych do granicy wytrzymałości relacjach z Unią, polski rząd ciągle ma przestrzeń do prowadzenia swojej gry.

        Odpowiedź rządu PiS dla Unii. Marchewka i wiązka kijów

        W tym wypadku gry w kije i marchewkę. Rząd zapowiada likwidację Izby Dyscyplinarnej w obecnym kształcie przez odpowiednie zmiany ustawowe – tak, jak jego liderzy robili to wcześniej w wypowiedziach dla mediów. PiS ma więc argument, że wcale nie jest zamknięty na dialog z Europą, że wykonuje krok w jej stronę i usuwa przedmiot sporu. Może przedstawić się swoim bardziej umiarkowanym wyborcom – jeśli tacy jeszcze zostali – jako siła rozsądna i koncyliacyjna. Jeśli Unia po tej propozycji ciągle będzie niezadowolona, to swojemu twardemu elektoratowi PiS raz jeszcze sprzeda opowieść o tym, jak instytucje unijne uwzięły się na polski rząd, są głuche na nasze argumenty i dybią na polską suwerenność.

        Jednocześnie odpowiedź skierowana do Unii oprócz malutkiej marchewki w postaci zapowiedzi likwidacji Izby Dyscyplinarnej, zawiera całą wiązankę wymierzonych w Unię kijów. Rząd w swoim komunikacie raz jeszcze przywołuje pogląd, że polska konstytucja jest najwyższym źródłem prawa i polski sąd konstytucyjny ma prawo badać zgodność z nią umów międzynarodowych – w tym traktatów unijnych. Trudno się nie zgodzić, problem w tym, że PiS używa tego argumentu nie do obrony konstytucji, ale ustaw sądowych, które nie tylko nie są częścią polskiej ustawy zasadniczej, ale – zdaniem wielu konstytucjonalistów – są z nią wręcz sprzeczne.

        O co tak naprawdę chodzi w sporze PiS z TSUE i Komisją?

        Unijne traktaty były już badane pod kątem zgodności z konstytucją i – zanim PiS nie rozpętał sporu z instytucjami unijnymi i nie obsadził Trybunału orzekającymi zgodnie z linią partii sędziami – nikt nie widział tu żadnej sprzeczności.

        Rządowy komunikat nie odnosi się w ogóle do kluczowego problemu z tzw. Izbą Dyscyplinarną – bo nie polega on na tym, że ciało z taką nazwą stanowi część Sądu Najwyższego. Problem z Izbą w świetle prawa unijnego tkwi w tym, że jej członkowie zostali wyłonieni przez nową, upolitycznioną, wybraną przez rządzącą większość Krajową Radę Sądownictwa. Przez co rzeczona Izba nie daje gwarancji niezależności i nie jest sądem w rozumieniu prawa.

        Usunięcie realnego źródła naruszenia unijnego prawa wymagałoby więc zmiany ustawy o KRS i przywrócenia niezależności temu ciału. Z wcześniejszych wypowiedzi rządzących trudno wnioskować, by w ogóle rozważali taką opcję – oznaczałoby to przyznanie, że jedna z kluczowych reform wymiaru sprawiedliwości okazała się pomyłką naruszającą europejskie prawo.

        W komunikacie rząd zapowiada za to kontynuowanie swoich „reform” wymiaru sprawiedliwości, w tym wzmacnianie systemu „dyscyplinowania sędziów”. „Nieefektywność systemu odpowiedzialności karnej i dyscyplinarnej sędziów jest od wielu lat problemem polskiego wymiaru sprawiedliwości i jednym z powodów niskiego zaufania do niego w polskim społeczeństwie” – czytamy w rządowym komunikacie. Problem w tym, że po sześciu latach „reformy” władzy sądowniczej przez PiS, Europa nie będzie mogła inaczej odczytać podobnych słów, niż jako zapowiedzi dalszych ataków na sędziowską niezależność. Której Unia musi bronić: cała konstrukcja wspólnego rynku i wspólnoty europejskiej opiera się przecież na istnieniu niezależnych sądów, zdolnych pilnować tego, by reguły wspólnego rynku i zawierane na nim umowy były faktyczne przestrzegane. Także wtedy, gdy proces ten próbuje zakłócić któryś z unijnych rządów.

        Trybunał Konstytycyjny w odwodzie prezesa

        Polski rząd w odwodzie ma też niezawodny Trybunał Julii Przyłębskiej. Ten już w lipcu orzekł, że przepisy traktatów unijnych, pozwalające unijnym sądom nakładać środki tymczasowe – postanowienia mające zapobiegać dalszym naruszeniom prawa do czasu ostatecznego rozstrzygnięcia sporu – w związku ze sprawami dotyczącymi sądów są niekonstytucyjne.

        Także w lipcu inny skład Trybunału – pod przewodnictwem samej prezes Przyłębskiej – miał wydać postanowienie w sprawie znacznie większej wagi: rządowej skargi, nakazującą zbadanie czy przepisy Traktatu o UE, na postawie których TSUE orzeka w sprawach polskich sądów są zgodne z polską ustawą zasadniczą. Gdyby orzekł, że nie są, rząd miałby podkładkę do tego, by ignorować wszelkie wyroki europejskich sądów w sprawie polskiego wymiaru sprawiedliwości.

        Ogłoszenie orzeczenia zostało jednak przesunięte, w tej chwili termin wyznaczony jest na 31.08. Rząd znów wydaje się tu prowadzić grę z Unią. Pierwszy wyrok TK z lipca był kijem, mającym pokazać, że Polska będzie grała twardo – bo przy takim a nie innym TK nikt nie wierzy, że orzeczenie to oparte było na prawnych przesłankach, a nie politycznej kalkulacji. Przesunięcie drugiego orzeczenia miało z kolei zostawić przestrzeń do rozmów i kompromisu z Unią.

        Gdyby TK faktycznie orzekł, że przepisy unijnych traktatów, na podstawie których TSUE wypowiada się o polskich sądach, są niekonstytucyjne, oznaczałoby to odpalenie przez Polskę opcji atomowej. Równałoby się to faktycznemu prawnemu Polexitowi, a przynajmniej początkowi tego procesu.

        Można się spodziewać, że „opcję atomową” rząd będzie trzymał w rezerwie, uzależniając jej użycie od reakcji Unii na poniedziałkową odpowiedź. Termin 31 sieprnia może więc zostać jeszcze przesunięty.
        • benek231 Wojnę z Europą Polska może tylko przegrać :O) - 2 18.08.21, 18:23
          Wojnę PiS z Europą Polska może wyłącznie przegrać

          Jak Unia zareaguje na odpowiedź polskiego rządu? Trudno uwierzyć, by zachowując się w ten sposób PiS ugrał cokolwiek więcej poza czasem. A czas nie sprawi, że spór prawny z Unią rozejdzie się po kościach i zniknie groźba ciężkich finansowych kar dla Polski za łamanie unijnego prawa. Nie zniknie, aż PiS wycofa się z kluczowych zmian w wymiarze sprawiedliwości, które wprowadził w ostatnich sześciu latach – do czego partia nie ma najmniejszej politycznej woli. Unia nie może zgodzić się na to, by po Węgrzech kolejny, większy i przez samo to politycznie istotniejszy kraj członkowski przeprowadzał udany zamach na niezależność sądów i przyjmował ustrojowe formy niedające się pogodzić z europejskimi wartościami.

          Jak dalej się ten spór nie będzie układał, dla Polski i polskiego interesu publicznego nie ma tu dobrych opcji. Jeśli Unia nałoży na Polskę kary, to zapłacimy je wszyscy, a anty-europejskie nastroje w społeczeństwie mogą radykalnie wzrosnąć, ku uciesze Konfederacji i ziobrystów. Jeśli PiS uda się przechytrzyć Unię i dokończyć swoje „reformy” bez europejskich kar, zagrożona będzie niezależność wymiaru sprawiedliwości. Najlepsze na co możemy liczyć to scenariusz, w którym osłabiony, sypiący się obóz władzy do najbliższych wyborów narobi jak najmniej szkód – zarówno na froncie europejskim, jak i w polskich sądach.

          www.newsweek.pl/opinie/odpowiedz-pis-na-ultimatum-komisji-europejskiej-w-sprawie-respektowania-orzeczen-tsue/brc9srm
          No dobrze, ale mozna tez przyjac, ze to poprawnie wybrana KRS, oraz sedziowie ID, wskocza na lecy sedziow wcalenie mniej skutecznie niz aktualnie wybrani KRS i ID. Co wowczas?!

          Amerykanskie podejscie do tego rodzaju problemu zaczyna sie od pytania o istote niezaleznosci sedziow oraz moznosc jej ograniczania, o mozliwosc wplywania kogokolwiek na samych sedziow oraz ich wyrokowanie. I bardzo predko dochodzimy tu do konkluzji, ze sedzia nie moze miec nad soba zadnej Izby Dyscyplinarnej gdyz samo jej istnienie moze wplywac na niezaleznosc orzecznictwa. A jesli tylko moze to najprawdopodobniej bedzie wplywalo.
          Sedzia musi po prostu dzialac w ramach prawa. I jesli np. dopusci sie jakiegos kryminalnego postepku to istnieja organy scigania oraz odpowiedni sad ktore sie tym zajma. Powod dyscyplinowania sedziego nie moze byc błahy. A jesli nie jest błahy to potrzebny jest sad, a nie ID. Jesli natomiast mialby byc błahy to nie moze byc uzasadnieniem dla powolywania do zycia ID dyscyplinujacej sedziow. Wystarczy reakcja srodowiska sedziowskiego.
    • benek231 A co powiecie na 440mln euro/mies, kary? :O) 19.08.21, 15:20


      Jak 5 mld grzywny może ocalić rządy prawa w Polsce

      Gerald Knaus, Magdalena Milenkovska
      15 sierpnia 2021 | 14:10


      Komisja powinna zatem zaproponować grzywnę, która następnie nałożona zostanie przez TSUE. Kara finansowa w wysokości 880 mln euro powinna być wznawiana co dwa miesiące do czasu wykonania przez rząd polski orzeczenia z 15 lipca.

      15 lipca Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) w Luksemburgu wydał historyczny wyrok.

      Odnosi się on do „strukturalnego załamania" polskiego sądownictwa, które „nie pozwala już ani na zachowanie pozorów niezawisłości i bezstronności wymiaru sprawiedliwości oraz zaufania, jakie sądy muszą wzbudzać w demokratycznym społeczeństwie, ani na rozwianie wszelkich uzasadnionych wątpliwości w umysłach jednostek".

      TSUE stwierdził, że sytuacja w Polsce jest swego rodzaju testem na to, czy możliwe jest stworzenie systemu sprawiedliwości w państwie członkowskim bez niezawisłych sądów, gdzie sędziowie mogą być nagradzani lub karani przez swój rząd za treść orzeczeń sądowych. Według Trybunału w takiej sytuacji prawo do rzetelnego procesu sądowego nie może być już zagwarantowane. Upada bowiem zaufanie niezbędne dla sądów w innych państwach członkowskich, aby akceptować polskie wyroki.

      Europejski Trybunał podkreślił również kluczowe znaczenie tego wyroku dla całej Unii. Gdy, jak ma to miejsce w Polsce, sędziowie krajowi karani są za zwracanie się do TSUE o wskazówki dotyczące stosowania prawa UE, niszczony jest europejski system prawny. A przecież tylko zaufanie między sądami umożliwia „swobodny przepływ orzeczeń sądowych". Bez takiego zaufania nie byłoby możliwe ani stworzenie jednolitego rynku, ani zniesienie granic wewnętrznych.

      Koen Lenaerts, 66-letni belgijski prezes TSUE, na początku 2020 r. stwierdził dosadnie: „bez niezależności sądów środki odwoławcze oparte na prawie UE stają się papierowym tygrysem". Dialog między niezależnymi sądami krajowymi a TSUE jest zdaniem Lenaertsa „zwornikiem unijnego systemu ochrony sądowej". Jak wiemy, bez zwornika sklepienie wali się na głowy.

      Do niedawna, pisze Lenaerts, zakładano, że po przystąpieniu do UE państwa członkowskie „pozostaną zaangażowane w obronę liberalnej demokracji, praw podstawowych i rządów prawa, a nie konkretnych osób. Ostatnie wydarzenia pokazują, że założenie to nie może być już uznawane za pewnik".

      Podobnego kryzysu nie było do tej pory nigdzie indziej w UE, w tym na Węgrzech, z którymi Polska jest często „leniwie" porównywana. Żaden minister sprawiedliwości w UE nigdy nie skupił w swoich rękach takiego ogromu władzy jak Zbigniew Ziobro, architekt i największy beneficjent załamania rządów prawa w Polsce.

      Po orzeczeniach Europejskiego Trybunału Ziobro szybko zadeklarował, że woli iść z nim na wojnę i ignorować europejskie traktaty, niż oddać posiadaną kontrolę. Jak to ujął 21 lipca, ostatnie orzeczenia Europejskiego Trybunału „nie są wiążące dla polskich władz, ponieważ działają one w oparciu o polską Konstytucję", a „poddanie się tym orzeczeniom byłoby rażąco niezgodne z prawem".

      Naiwnością jest oczekiwanie, że polski rząd z Ziobrą jako ministrem sprawiedliwości wykona wyrok. Równie nieracjonalne jest przekonanie, że TSUE zgodzi się na kilka kosmetycznych poprawek lub „jakieś porozumienie", jak sugerował niedawno polski premier. Kosmetyczne zabiegi i pozorowane kompromisy nie przywrócą zaufania do niezawisłości polskich sądów i nie rozwiążą głębokich problemów dostrzeżonych w tym orzeczeniu.

      Sąd najwyższy Unii Europejskiej od lat przygotowywał się do tego starcia. Rozwinął swoją „prawną amunicję" w pierwszych wyrokach dotyczących niezależności sędziowskiej wydawanych od lutego 2018. Wyrok TSUE z 15 lipca jasno określa, jakie stawia wymagania. Zawarto w nim cztery kluczowe punkty:

      Punkt 1.: Praworządność jest podstawową wartością wyrażoną w art. 19 traktatu o Unii Europejskiej. „Państwo członkowskie nie może zatem zmienić swojego ustawodawstwa w sposób prowadzący do osłabienia ochrony wartości państwa prawnego, której konkretny wyraz daje w szczególności art. 19 traktatu o Unii Europejskiej".

      Punkt 2.: Niezależne sądy mają kardynalne znaczenie dla praworządności. "Wymóg niezawisłości sędziowskiej, stanowiącej integralny element sądzenia, wchodzi w zakres istoty prawa do skutecznej ochrony sądowej oraz prawa podstawowego do rzetelnego procesu sądowego, które to prawo ma fundamentalne znaczenie jako gwarancja ochrony wszystkich praw, jakie podmioty prawa wywodzą z prawa Unii".

      Punkt 3.: Przepisy regulujące działalność sądów muszą rozwiewać wszelkie uzasadnione wątpliwości co do ich niezawisłości: „gwarancje niezawisłości i bezstronności oznaczają, że muszą istnieć zasady, w szczególności co do składu organu, powoływania jego członków, okresu trwania ich kadencji oraz powodów ich wyłączania lub odwołania, pozwalające wykluczyć, w przekonaniu jednostek, wszelką uzasadnioną wątpliwość co do niepodatności tego organu na czynniki zewnętrzne oraz jego neutralności względem ścierających się przed nimi interesów".

      Punkt 4.: Systemy dyscyplinarne NIE mogą być wykorzystywane do kontrolowania treści orzeczeń. „Jeżeli chodzi dokładniej o przepisy regulujące system odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów... system ten będzie przewidywał niezbędne gwarancje w celu uniknięcia ryzyka wykorzystywania takiego systemu jako narzędzia politycznej kontroli treści orzeczeń sądowych".

      TSUE sformułował również pięć konkretnych postulatów:
      zagwarantować niezależność nowej izby dyscyplinarnej;
      zaprzestać nadużywania procedur dyscyplinarnych do kontrolowania treści orzeczeń sądowych;
      stworzyć solidny i przewidywalny system dyscyplinarny;
      zaprzestać nadużywania tego systemu do nękania sędziów nieprzychylnych Ministerstwu Sprawiedliwości;
      zaprzestać nacisków na sędziów, aby nie kierowali pytań do TSUE (w celu uzyskania „orzeczeń wstępnych").
      Najważniejsze jest to, że UE nie jest bezsilna. Traktaty europejskie oferują rozwiązanie.

      20 lipca wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej Vera Jourova, gotowa użyć wszelkich środków, aby wyrok TSUE został wykonany, postawiła ultimatum: „Wystąpimy o sankcje finansowe, jeśli Polska nie naprawi sytuacji do 16 sierpnia. Prawa obywateli i przedsiębiorstw w UE muszą być chronione w taki sam sposób we wszystkich państwach członkowskich. W tej sprawie nie może być kompromisu". Możliwość nakładania sankcji finansowych w przypadku niewykonania wyroków TSUE istnieje od 1993 roku. TSUE nałożył takie sankcje 37 razy.
      • benek231 A co powiecie na 440mln euro/mies, kary? :O) - 2 19.08.21, 15:25
        Traktaty europejskie dają Komisji prawo do zaproponowania dowolnych sankcji finansowych. Stanowią one także, że TSUE ma ostatnie słowo co do wysokości grzywny, niezależnie od tego, jaką kwotę uzna za stosowną. Wysokość tych sankcji ustalanych na podstawie wzoru opracowanego przez Komisję w 2005 r. była zazwyczaj skromna. Wzór ten nie jest wiążący, a traktat UE nie określa górnej granicy możliwych grzywien. Zgodnie z wytycznymi Komisji należy dążyć do tego, aby „sama kara stanowiła czynnik odstraszający od dalszego naruszania przepisów". Przewidziana jest również możliwość nakładania wyjątkowo wysokich grzywien „w uzasadnionych przypadkach".

        Nigdy wcześniej nie było sprawy o naruszenie traktatów o podobnym znaczeniu dla systemu prawnego UE i dla przetrwania unijnej praworządności. Uzasadnia to nałożenie sankcji niespotykanej w historii UE. Komisja Europejska i TSUE mogłyby to uczynić w oparciu o zaproponowaną przez European Stability Initiative zasadę z artykułu 19 TUE:

        „Za każdym razem, gdy TSUE stwierdzi, że gwarantowane przez artykuł 19 Traktatu UE prawo do 'skutecznej ochrony prawnej' w sądach krajowych jest naruszone, a państwo członkowskie odmawia przy tym usunięcia uchybienia, nakładana jest sankcja finansowa w wysokości co najmniej 1 proc. PKB tego kraju rocznie".

        W przypadku Polski, której PKB wynosi ok. 520 mld euro, oznaczałoby to karę w wysokości ok. 5,2 mld euro rocznie. Komisja powinna zatem zaproponować grzywnę, która następnie nałożona zostanie przez TSUE. Kara finansowa w wysokości 880 mln euro powinna być wznawiana co dwa miesiące do czasu wykonania przez rząd polski orzeczenia z 15 lipca. Jeśli polski rząd zobowiąże się do pełnego wdrożenia tego wyroku do 16 sierpnia i porzuci dążenie do kontrolowania swoich sędziów, sankcji finansowych nie będzie.

        Jest to ogromna szansa zarówno dla Polski, jak i dla UE. Wdrożenie wyroku TSUE z 15 lipca skutecznie oddaliłoby perspektywę prawnego polexitu i przywróciłoby zaufanie do polskich sądów w całej Unii.

        Egzekwowanie zasady z artykułu 19 wzmocniłoby system prawny UE dla następnych pokoleń. Żadne państwo członkowskie UE nie powinno już nigdy ulec pokusie zniszczenia niezależności swoich sądów. Żadne państwo nie powinno też nigdy odważyć się na zignorowanie wyroków TSUE w tak fundamentalnej sprawie. Byłby to pozytywny punkt zwrotny w historii Unii. Jak to ujął Koen Lenaerts na początku 2020 roku:

        „Dziś Europejczycy stoją przed definiującym momentem w historii integracji (...) zasada niezawisłości sądów musi zostać zachowana, aby UE pozostała 'Unią demokracji', 'Unią praw' i 'Unią sprawiedliwości'. Jeśli następne pokolenie Europejczyków ma odkrywać nowe horyzonty dla coraz bardziej zintegrowanej Unii, w której obywatele mogą nadal korzystać ze sfery wolności osobistej wolnej od ingerencji publicznych, integracja poprzez rządy prawa jest jedyną drogą naprzód".

        wyborcza.pl/7,75968,27454809,jak-5-mld-grzywny-moze-ocalic-rzady-prawa-w-europie.html
        Osobiscie jestem za tym aby nalozyc na Polske kare w wysokosci 880mln euro co dwa miesiace. Do tych klero-faszystowskich banytow przemawia wylacznie pala w leb. Inaczej nie przestana kombinowac, oszukiwac, mataczyc, zwodzic, klamac.
        • institoris2 a ja osobiscie jestem 19.08.21, 19:09
          za tym, zeby pan Koen Lenaerts nalozyl na Polske kare w wysokosci, niech bedzie, 4 mld dolarow miesiecznie. Moze w koncu Polacy zrozumieja do jakiej ferajny sie zapisali i wyraza chec z tejze wyjsc.

          benek231 napisał:

          > Osobiscie jestem za tym aby nalozyc na Polske kare w wysokosci 880mln euro co d
          > wa miesiace. Do tych klero-faszystowskich banytow przemawia wylacznie pala w le
          > b. Inaczej nie przestana kombinowac, oszukiwac, mataczyc, zwodzic, klamac.

          • benek231 Wiem jestes zasmarkany debil :O) 19.08.21, 20:49
            institoris2 napisał(a):

            > za tym, zeby pan Koen Lenaerts nalozyl na Polske kare w wysokosci, niech bedzie
            > , 4 mld dolarow miesiecznie. Moze w koncu Polacy zrozumieja do jakiej ferajny s
            > ie zapisali i wyraza chec z tejze wyjsc.
            **
            Zanim zrozumieja to spoleczenstwo poprzegryza wam gardla, ty gowienko Putina.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka