benek231
04.09.21, 20:11
Leszek Miller: Dzisiaj nieprzekraczalną granicą jest kolaboracja z PiS
Donata Subbotko
4 września 2021 | 06:00
Donata Subbotko: Wprowadził pan do Unii Europejskiej konia trojańskiego.
Leszek Miller: Niestety. Obawy Zachodu sprzed naszego wejścia do Unii okazały się słuszne.
Że rozwalimy i wyjdziemy, i jeszcze weźmiemy za to kasę?
- 17 lat temu tego nie przewidziałem.
A co pan teraz przewiduje, jak już się spakujemy z naszymi wartościami i wyjdziemy z Unii?
- Rosja albo Chiny, taka logika. Ewentualnie Turcja. Mamy jedną drogę, bo Unia odgrodzi się paszportami, cłami itd.
Ruski ład?
- To się dopiero okaże. Już wszyscy mówią, że mamy w Polsce ruski ład, ale w oczach ludzi nie powoduje to żadnego przewartościowania. Zresztą ten „ruski ład" to ryzykowna figura stylistyczna. Jak się spotkam z Tuskiem, to mu to powiem. Równie dobrze jest to węgierski ład, turecki albo białoruski.
Może rodzi się rodzaj wspólnoty „suwerennych" państw pod patronatem Putina?
- Stara Europa jest rozczarowana krajami członkowskimi z Europy Środkowo-Wschodniej, są opinie, żeby pozbyć się tych, z którymi są kłopoty. W samej Unii próbują się dogadać eurosceptyczni nacjonaliści: Kaczyński, Salvini, Le Pen, Orbán. Ale czy to będzie zinstytucjonalizowana współpraca? Nie sądzę.
Prawica rozprawia o polexicie, nasze wojsko zbroi się w Turcji, TVP Info przegląda się jak w lustrze w Russia Today, w TVP królują programy w stylu PRL, a nawet seriale rosyjskie i tureckie, jakby przygotowywały grunt u suwerena.
- Za daleko idąca teza. Jeżeli w 2022 r. Orbán straci władzę, to Kaczyński zostanie bez sojusznika. Ale oczywiście jest zainteresowany taką formą rządów jak na Węgrzech, w Turcji czy Rosji, gdzie silny przywódca kontroluje wszystko.
Za pierwszych rządów PiS, kiedy premierem był jeden Kaczyński, a prezydentem drugi, spotkałem się w Brukseli z Günterem Verheugenem, wtedy wiceprzewodniczącym Komisji Europejskiej, a wcześniej pomagającym Polsce w negocjacjach. I on mówi przy koniaku: „Leszek, ty i Kwaśniewski nas oszukaliście, przekonywaliście do Polski, której nie ma. Gdybyśmy wiedzieli, że możecie mieć takie rządy, to nigdy byśmy was nie przyjęli".
Kiedy przed 2004 r. decydowało się nasze wejście do Unii, to Kaczyńscy byli w rozkroku: niby tak, ale więcej było zastrzeżeń niż życzliwości. My w rządzie naprawdę obawialiśmy się o wynik referendum. Traktat akcesyjny można było ratyfikować w Sejmie, mieliśmy wystarczającą większość, ale pomyślałem: jeśli załatwimy to przez parlament, to za kilka lat inna większość powie: my tego nie uznajemy. Dlatego wybraliśmy referendum, bo to trudniej zlekceważyć. Ale Kaczyński może nas wyprowadzić z Unii w każdej chwili, nie musi organizować referendum. Wystarczy uchwała Rady Ministrów, którą akceptuje parlament, prezydent podpisuje i koniec. Potem, podobnie jak to było z Wielką Brytanią, kraj wnioskuje o wyjście z UE. Proszę uprzejmie.
(...)
Jaka rusofobia? Polacy z Węgrami chcą budować elektrownię atomową w Rosji. Z wrogiem nie wchodzi się w tak strategiczną inwestycję.
- To fatalny pomysł. Polska i Węgry, dwa kraje z oskarżeniami o łamanie praworządności, pod groźbą realnych sankcji, które nad nami wiszą, chcą pokazać Unii, że mogą sobie poradzić bez niej, że jak Unia im tak, to oni Unii tak, że mają alternatywę. Kolejna inicjatywa na osłabienie zwartości Unii, w którą PiS wpycha Polskę. Po demonstracyjnym sojuszu z europejskimi wrogimi Unii nacjonalistami następuje demonstracja gospodarcza.
(...)
Zawsze możemy być narzędziem. Kiedyś utknęła panu rzodkiewka w przełyku – może trzeba uważać na czerwone?
- Rzodkiewka w środku jest biała, jak pani wie. Nie, wpływ Rosji to zbyt proste wytłumaczenie. PiS sam prowadzi politykę odrębności od Unii Europejskiej, odejścia od zasad demokracji liberalnej, pogwałcenia trójpodziału władz, omnipotencji reżimu, budowania jednego ośrodka dyspozycji politycznej – bo Kaczyński tak sobie wyobraża dobrze funkcjonujące państwo. Czytam wpisy polityków PiS i pisowskich dziennikarzy, widzę tę eksplozję niechęci do Stanów Zjednoczonych, a tego przecież nigdy nie było. Oni nie akceptują Ameryki Bidena, bo nie akceptują liberalnej demokracji.
Kaczyński to człowiek bardzo niebezpieczny, tylko UE jeszcze mu przeszkadza - bez niej będzie mógł robić, co chce. Na razie Unia przestrzega przed łamaniem praworządności, daje nam różne terminy, stawia ultimatum, czeka. Niepotrzebnie, ale to zachodnia kultura kompromisu. Jeśli jednak PiS nie dostanie pieniędzy, będą urządzać kolejne kampanie nienawiści do Unii, bo żeby z niej wyjść, muszą mieć poparcie w sondażach.
A kto na naszym wyjściu z UE najbardziej zyska, jeśli nie Rosja?
- Zyska Kaczyński, jego wyznawcy oraz naśladowcy. Ale Rosja oczywiście też. I wszystkie europejskie ruchy antyunijne. Natomiast my wszyscy stracimy.
A co, jeśli przegrają
Czyli po co Kaczyński wyprowadza nas z Unii?
- Żeby rządzić długo. Fundamentalnie przekształcić ustrój naszego kraju. I zbudować nowego człowieka.
Jakiego?
- Człowieka bez refleksji, który łyka wszystko, co podrzuca mu propaganda. Wychowywanego w szkole zgodnie z doktryną pana Czarnka. Być może Kaczyński uważa, że Polska jako kraj o takim położeniu musi podkreślać swoją autonomię z silnym pierwiastkiem religijnym. Nie przypadkiem mówi o Trójmorzu, czyli koncepcji wyniesionej z Międzymorza sformułowanej przez Józefa Piłsudskiego jeszcze przed I wojną światową, zakładającej utworzenie silnej federacji państw Europy Środkowo-Wschodniej. Wtedy to miała być strefa buforowa między Rosją a Niemcami, ale dzisiaj to nie ma sensu, bo Niemcy nie są naszym wrogiem.
(...)