Gość: babariba
IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl
02.11.04, 09:18
...wszyscy prawie etaty maja samorządowe:
Bóg umiera w Europie
W Hiszpanii katolicy domagają się prawa do wolnego seksu. W Niemczech ? sprzedają puste świątynie na licytacjach. We Francji ? wierzą bardziej państwu niż Kościołowi. Apokalipsa? Jeszcze nie, to dopiero początek kryzysu religijnego, który rozlewa się na cały kontynent.
(EL PAIS ? przedruk FORUM z 25 ? 31.10.2004)
Dane mówią same za siebie, W stycz-niu 2002 r. przeprowadzono son-daż, w którym Hiszpanie zadekla-rowali, że byliby skłonni ?poświęcić wszyst-ko, a nawet życie" dla rodziny (92,9 proc.). Z nieco mniejszym zapałem sygnalizowali swą gotowość do ?ratowania życia innych osób" (54,3 proc.), do obrony pokoju (47 proc.) i wolności (42,7 proc.). Najmniej entuzjazmu budziła w Hiszpanach obrona demokracji (27,4 proc.), sprawiedliwości (22,8 proc.), przekonań religijnych lub Boga (20,3 proc.) i ojczyzny (15,8 proc.). Dzięki tym badaniom ukazał się zupełnie nowy obraz hiszpańskiego społeczeństwa po krótkiej acz intensywnej transformacji społeczno-politycznej.
W kraju, który niegdyś uczestniczył w tak wielu wojnach religijnych, wyniki sondażu mogą zaskakiwać. Bóg i religijność interesują Hiszpanów w coraz mniejszym stopniu. Podobnie maleje przywiązanie do Kościoła rzymskokatolickiego, włącznie z papieżem i całą hierarchią duchowną. A przecież przez tyle stuleci katolicyzm był w tym kraju religią państwową.
Wiele innych zjawisk, pośrednio lub bezpośrednio, wskazuje na to, że Jezus
z Nazaretu ma coraz mniej wyznawców na południe od Pirenejów. Chociaż nadal miażdżąca większość Hiszpanów - 81 proc. - przyznaje się do katolicyzmu, dwie trze-cie z nich zaznacza, że ich udział w praktykach religijnych jest sporadyczny bądź żaden.
Niedawno biskup pomocniczy Walen-cji Rafael Sanus Abad wyraził zaniepoko-jenie złą sytuacją Kościoła w swojej ojczyź-nie. Przejawia się ona nie tylko w zmniejsza-niu się liczby wiernych - ?w ciągu ostatnich czterech lat ubyło ich ponad dwa miliony" - lecz również w dramatycznym spad-ku powołań kapłańskich. ?Przyjmowałem święcenia w towarzystwie 40 innych semi-narzystów - napisał Sanus Abad. - Wielu z nas udało się później do Afryki i Ame-ryki Łacińskiej jako misjonarze. Co robić jednak, gdy święcenia przyjmuje ośmiu czy dziewięciu księży? Jak mogą wyjeżdżać, gdy z trudem starcza ich, aby zaspokoić najbar-dziej naglące i podstawowe potrzeby krajo-wych diecezji?".
Sprawę kryzysu katolicyzmu podjął zwierzchnik hiszpańskich biskupów kardy-nał Antonio Maria Rouco Yarela. - Żyje-my w społeczeństwie naznaczonym i zagro-żonym zwątpieniem, w społeczeństwie, które cierpi z powodu zaniku pamięci i utraty chrześcijańskiego dziedzictwa - powiedział. Zjawi-ska te dotyczą dużej części Europy, jednak w Hiszpanii rozwinęły się w zastraszająco szybkim tempie.
Tyłem do parafii
Hiszpańska opinia publiczna kształtuje się pod wpływem silnego nurtu laicyzmu. Oddalania się wiernych od Kościoła kato-lickiego nie są w stanie powstrzymać zastę-py 20 tyś. księży świeckich, 64 tyś. zakonni-ków obu płci, 13 tyś. misjonarek i misjona-rzy oraz 14 tyś. członków zgromadzeń kon-templacyjnych. Na nic zda się sieć parafii, placówek naukowych (w katolickich szko-łach kształci się ponad milion uczniów) ani własne media. W przedstawionych pod koniec czerwca br. w Madrycie wynikach Światowych Ankiet Wartości (Worid Values Surveys), przeprowadzonych w latach 1999-2002 w 81 państwach, obrońcy kato-licyzmu w Hiszpanii wypadli bardzo słabo:
aż 64 proc. badanych oświadczyło, że Kościół nie budzi w nich zaufania.
- Do takich ankiet trzeba podchodzić V ze szczególną ostrożnością, gdyż religia porusza najgłębsze struny ludzkiej duszy i nie mamy dostatecznie precyzyjnych narzę-dzi, żeby zbadać te problemy - uważa profe-sor socjologii Uniwersytetu Complutense w Madrycie Rafael Diaz Salazar. - Często dochodzi do przemieszania spraw religijnych z kościelnymi, chociaż nie powinniśmy utoż-samiać religii z gronem biskupów. Sądzę, że warto przypomnieć słynne zdanie Arangureny (Josó López Arangurena, hiszpański filozof i eseista - przyp. FORUM): ?Boga można spotkać wszędzie, tylko nie w kościele".
Diaz Salazar uważa, że powyższe stwierdzenie dobrze ilustruje niechęć, jaką wywołują dziś zinstytucjonalizowane reli-gie. - Podejście Hiszpanów do religii nie jest dziś tak intelektualne, jak było za cza-sów Republiki (chodzi o Drugą Republikę Hiszpańską w latach 1931-1936 - przyp. FORUM). Dlatego odsetek ateistów i agno-styków jest w naszym społeczeństwie bardzo nikły - to zaledwie trzy lub cztery procent, chociaż jest to prężna grupa, która w pewnych środkach przekazu osiągnęła kulturową hege-monię. Współczesny Hiszpan albo jest religij-ny ze względu na tradycję, albo sprawy wiary traktuje z całkowitą obojętnością. Jest jeszcze religijność ludowa widoczna podczas pielgrzy-mek, świąt i rytuałów, które nadal odgrywają ważną rolę. Wśród rytuałów poczesne miej-sce zajmuje ślub kościelny, nadal cieszący się dużą popularnością. Statystyki dowo-dzą, że z 209 tysięcy zawartych w 2002 r. małżeństw tylko 26,64 proc. było związka-mi cywilnymi.
Zdaniem socjologów w Hiszpanii jeste-śmy świadkami przemiany, która polega na wyparciu spraw religijnych z centrum zainteresowania obywateli na jego peryfe-rie. Pokazują to wyraźnie dane statystycz-ne odnotowujące trwały spadek liczby wier-nych biorących udział w niedzielnej mszy w kościele - Domu Bożym, przestrzeni reli-gijnej par excellence.
Dzwony biją na alarm
Margania Finto de Cea-Naharro należy do grupy tych Hiszpanów, którzy - uważając się za ludzi religijnych - od lat nie przekro-czyli progu swojej parafii. Jako profesor teologii i członek Stowarzyszenia Teologów im. Jana XXIII pani Finto jest bardzo surowym krytykiem organizacji kościelnej w swojej ojczyźnie. Uważa, że katolicyzm zawiódł w procesie dostosowywania się do zmian społecznych. - W swych początkach chrześcijaństwo miało wyzwolicielską moc dla osób marginalizowanych w cesarstwie rzym-skim. Później święty Paweł przystosował je do praw obowiązujących w tym państwie, nie wyrządzając tym żadnej szkody religii. Mając to na uwadze, nie rozumiem, dlaczego Kościół nie chce się dostosować do współczesności. Będąc członkiem wspólnoty wzorującej się na ?pierwszych chrześcijanach", uważa, że podstawową trudność stanowi obsesja hie-rarchii katolickiej, aby sprawować kontrolę nad moralnością. - Nietykalne są dogmaty wiary - mówi Finto. - Tymczasem doktry-na moralna jest częścią zwykłego nauczania, nie jest zatem obowiązkowa dla wiernych. - Niektórzy hiszpańscy biskupi są tego same-go zdania, chociaż boją się powiedzieć o tym głośno - tłumaczy pewien duchowny pra-gnący zachować anonimowość. - W Koście-le katolickim przemożną rolę pełni papież. Jest tak szczególnie dziś, ze względu na silną osobowość Jana Pawia II. Uważam jednak, że Kościół powinien zrewidować swoją dok-trynę moralną oraz podejście do seksualności i małżeństwa. To nie są przecież tak podstawo-we kwestie jak Trójca Święta czy sakrament eucharystii. Jego zdaniem byłby to sygnał, że katolicyzm chce się zbliżyć do współ-czesnych ludzi, od których dotąd hierar-chowie kościelni konsekwentnie się odda-lali. Biskup uważa, że sprawa jest nagląca, bo dzwony biją już na alarm. - Porozumie-nie ze światem jest konieczne, inaczej grozi nam niebezpieczeństwo, że przeobrazimy się w sektę. Dlatego twierdzę, że nie wystarczy zmienić formę, lecz trzeba również zmodyfi-kować treść.
Może dziwić, że mimo atmosfery postę-pującej dechrystianizacji, w Kościele wzra-sta pozycja nie krytyków, lecz najzago-rzalszych zwolenników polskiego papie-ża. Organizacje takie jak Legiony Chry-stusa czy Opus Dei utrzymały silne wpły-wy na świecie, a w szczególności w Hisz-panii, swojej kolebce, gdzie liczba człon-ków Dzieła Bożego wynosi dziś 30 tysięcy. W tych kręgach rodzi się sprzeciw wobec jakichkolwiek zmian w doktrynie moral-nej Kościoła na przekór wszystkiemu i wszystkim.
- Debatowano na ten temat, gdy ukaza-ła się encyklika Pawła VI ?Humanae Vitae" z 1968 r. - opowiada Joseph-Ignasi Sara-nya