Dodaj do ulubionych

Orzeczenie TK niezgodne z zasadami Konstytucji :O)

09.10.21, 08:09
"Senat Rzeczypospolitej Polskiej uznaje orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z dnia 7 października 2021 r, za niezgodne z podstawowymi zasadami Konstytucji RP i sprzeczne z wymogami polskiej racji stanu" - stwierdzili senatorowie w przyjętej w piątek rezolucji. Rezolucję poparło 51 senatorów, 47 było przeciw. Nikt nie wstrzymał się od głosu.
(...)

"Senat wyraża obawę, że orzeczenie to, wydane przez Trybunał kontrolowany przez partię rządzącą, stanowi prawny wstęp do wyprowadzenia Polski z Unii Europejskiej" - dodano.

W treści rezolucji podkreślono, że "Konstytucja Rzeczypospolitej i prawo Unii Europejskiej nie stoją w sprzeczności", a uzupełniają się w kwestii takich wartości jak "wolność, godność jednostki, solidarność społeczna i rządy prawa".


wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,27665755,senat-przyjal-rezolucje-o-miejscu-polski-w-ue-orzeczenie-tk.html#do_w=46&do_v=142&do_st=RS&do_sid=288&do_a=288&s=BoxNewsImg1

Przeciw rezolucji bylo cale antydemokratyczne narodowo-katolickie gowno.

Senat uznal, ze tzw. TK to banda lotrow na uslugach pis. Oto do czego doprowadziliscie, Najmilsi.
Obserwuj wątek
    • benek231 Zdanie odrebne sedziego Pszczółkowskiego :O) 09.10.21, 08:28
      Zakwestionowane przepisy wciąż będą funkcjonować. Co mówił w zdaniu odrębnym "zbuntowany" sędzia TK?

      Łukasz Woźnicki

      9 października 2021 | 06:00

      - Wyroki TK nie mają mocy kasowania wyroków TSUE ani uchylania wykładni prawa Unii. W konsekwencji w polskim porządku prawnym nadal będą funkcjonowały zakwestionowane przepisy - mówił w zdaniu odrębnym Piotr Pszczółkowski.

      (...)

      - Postępowanie w niniejszej sprawie powinno zostać umorzone ze względu nie niedopuszczalność wydania wyroku - mówił. Według sędziego wniosek premiera tylko "pozornie" dotyczył kontroli konstytucyjności przepisów traktatu o UE i jako taki nie nadawał się do rozpoznania.

      TK nie może weryfikować orzeczeń TSUE
      - Wnioskodawca zmierzał w istocie do podważenia skutków prawnych konkretnych wyroków TSUE - mówił sędzia. Jak dodał, chodziło o to, aby "sparaliżować" możliwość podważenia "reform" sądownictwa uznanych za niezgodne z prawem UE. W wyrokach TSUE stwierdzał, że reformy naruszyły prawo UE albo wskazywał polskim sądom, jak badać, czy doszło do takiego naruszenia.

      W zdaniu odrębnym Pszczółkowski krok po kroku rozprawiał się z głównymi tezami wyroku TK.

      Zdaniem Trybunału i premiera TSUE wyszedł poza kompetencje przekazane UE przez Polskę, ingerując w organizację polskiego sądownictwa.

      - Orzecznictwo TSUE nie narzuca sposobu zorganizowania ustroju władzy sądowniczej w Polsce - podkreślał Pszczółkowski. - TSUE ocenia, czy efekt przyjętych przez Polskę rozwiązań daje rękojmię skutecznej ochrony sądowej w dziedzinach objętych prawem UE, do której zapewnienia zobowiązała się Polska - mówił.

      - Aby sądy mogły gwarantować ochronę praw i interesów wszystkich obywateli UE, kluczowe jest zapewnienie ich niezależności - dodał. Unijne standardy niezależnego sądownictwa określa zaś TSUE, który dokonuje wiążącej wykładni traktatów. - TSUE nie działał poza granicami traktatowej jurysdykcji, kiedy oceniał, czy RP dochowała traktatowego zobowiązania - mówił sędzia.

      Dodał, że TK nie mógł oceniać wykładni przepisów traktatowych dokonanej przez TSUE, o co wystąpił premier Mateusz Morawiecki. - TK nie posiada kompetencji do weryfikacji orzeczeń TSUE - podkreślał.

      Nie naruszono zasady nadrzędności konstytucji
      Zdaniem sędziego TK wykreował w czwartek "zasadę nadrzędności orzeczeń TK nad orzeczeniami TSUE", opierając się na zapisanej w ustawie zasadniczej zasadzie nadrzędności konstytucji.

      - Ja nie dostrzegam naruszenia tej zasady - stwierdził sędzia.

      Konstytucja mówi, że ustawa zasadnicza jest najwyższym prawem RP, ale mówi także, że RP przestrzega wiążącego ją prawa międzynarodowego. Tę drugą zasadę Trybunał pominął.

      - Obie zasady powinny zostać uzgodnione, a TK powinien dokonać wykładni konstytucji w sposób przychylny prawu międzynarodowemu - uważa Pszczółkowski.

      - TK przypisał jednocześnie konstytucji takie treści, które z niej nie wynikają. Uważam, że nie jest to właściwe rozumienie roli sądu konstytucyjnego w warunkach integracji europejskiej mającej zakotwiczenie w decyzji powierzonej przez naród w drodze referendum akcesyjnego - dodał.

      Sporą część zdania odrębnego Pszczółkowski poświęcił skutkom wyroku TK. Jak podkreślał, jego publikacja nie sprawi, że zakwestionowane unijne przepisy przestaną obowiązywać w Polsce.

      - Wyrok nie prowadzi do uchylenia czy też unieważnienia orzeczeń TSUE. Wyroki Trybunału Konstytucyjnego nie mają bowiem mocy kasowania wyroków TSUE ani uchylania wykładni prawa Unii - powiedział.

      - W konsekwencji w polskim wewnętrznym porządku prawnym nadal będą funkcjonowały zakwestionowane przepisy, który zobowiązują państwa członkowskie do zapewnienia skutecznej ochrony prawnej - podkreślił.

      Skutki wyroku według Pszczółkowskiego
      - Wniosek prezesa rady ministrów, jak i wyrok TK zmierzają do wywołania skutku wewnętrznego - uniemożliwienia sądom stosowania wykładni przepisów UE ustanowionych przez TSUE - zauważył Pszczółkowski.

      Jak mówił, TK wyrokiem ingeruje w kompetencje polskich sądów do rozstrzygania o zgodności ustaw z prawem UE, chociaż TK nie ma takich kompetencji.

      - Ustawodawca nie powierzył takich kwestii kognicji TK. Tym samym sądy zachowają swoją jurysdykcję do rozpoznawania ewentualnego niezgodności ustawy z prawem UE - mówił sędzia.

      Sądy mogą takie sprawy rozstrzygać samodzielnie, a jeśli nie mają pewności co do wykładni traktatów, powinny zapytać TSUE. - W tym mechanizmie nie ma miejsca dla TK - podkreślał Pszczółkowski. - Obawiam się natomiast ryzyka nadużywania wyroku TK w celu wywołania efektu mrożącego na sędziów poprzez inicjowanie postępowań dyscyplinarnych - dodał.

      Realne skutki wyroku będą według Pszczółkowskiego następujące: orzeczenie doprowadzi do utrwalenia stanu naruszenia prawa międzynarodowego przez Polskę oraz pogłębienia chaosu prawnego.

      - Konstytucyjnie trafniejszym sposobem wyjścia z sytuacji byłoby podjęcie działań legislacyjnych i dostosowanie polskich ustaw regulujących sądownictwo do unijnych standardów - mówił Pszczółkowski. Dzięki temu Polska przestałaby naruszać prawo UE, a jednocześnie przestrzegane byłyby standardy konstytucyjne. - Prawo każdego obywatela do rozpoznawania jego sprawy przez niezależny, niezawisły i bezstronny sąd ukształtowany zgodnie z obowiązującym prawem - wskazał Pszczółkowski.

      wyborcza.pl/7,75398,27663549,zakwestionowane-przepisy-wciaz-beda-funkcjonowac-co-mowil-w.html#S.DT-K.C-B.1-L.1.duzy
      To wprawdzie "tylko" zdanie odrebne niemniej tak wlasnie to groteskowe orzeczenie TK, czyli organu dyktatury klero-faszystowskiej, zostanie ocenione przez sadownictwo europejskie. Co bedzie mialo znaczenie, z cala pewnoscia.
          • benek231 Orzeczenie TK niezgodne z zasadami Konstytucji :O) 09.10.21, 20:37
            qwardian napisał:

            > Kali starannie wyjaśnił Stasiowi na czym to zjawisko polega..

            **
            A polega na tym, ze udawaliscie, iz wszystko jest OK gdy to wasz rzad lamal konstytucje gdy np. nie chcial publikowac wyrokow poprzedniego TK oraz obsadzil w TK tzw. "sedziow dublerow", takze niezgodnie z konstytucja. A teraz gdy zgodnie z prawem komentuje ktos (Senat) orzeczenie TK, ktore narusza wszelkie mozliwe standardy, oraz pokazuje kompletna nieznajomosc prawa miedzynarodowego, oraz wlasnej konstytucji, przez sadziow TK, i o ktorym wiadomo, ze zapadl z polecenia Kaczynskiego, to rozdzieracie ryje o naruszanie trojpodzialu wladzy, ktory dotad mieliscie gleboko w dupie gdy bez watpienia i wielokrotnie naruszali go pisiory.

            Powiedziec o waszym zachowaniu "kalizm" byloby naduzyciem, gdyz jest to skrajne skurwysynstwo. Wy nie macie wstydu, moralnosci, i honoru. Czy to w towarzystwie Kaczynskigo, czy tez Kretyna, jestescie banda szubrawcow, klamcow i zlodziei - jak na antydemokratyczne gowno przystalo.
      • benek231 Orzeczenie TK niezgodne z zasadami Konstytucji :O) 09.10.21, 17:11
        qwardian napisał:

        > Zgodność z Konstytucją orzeka Trybunał Konstytucyjny, nie senat, stąd trójpodzi
        > ał władzy.

        **
        Rozumiem, ze Kretyn jest takim debilem, ktory nie rozumie co to jest senacka rezolucja, ale ty?!

        Podobnie sedzia Pszczolkowski przedstawil zdanie odrebne, ktore - jak senacka - takze jest jedynie opinia.

        Rowniez ja stwierdzilem juz, ze tzw. "TK" za jednym zamachem podwazyl podstawy UE, prawa miedzynarodowego oraz polska Konstytucje i takze moja opinia niczego nie zmienia, gdyz ja moge jedynie wyrazic krytyczna opinie, co niniejszym czynie. Zwlaszcza, oraz pomimo, iz nie jestem systemowa instytucja powolana do skutecznego oceniania decyzji TK. Takze w sytuacji gdy ten tzw. "TK" jest na uslugach bandy zloczyncow - i jest czescia tej bandy.

        W przeszlosci kryrykowalem przerozne poczynania antydemokratycznego czerwonego gowna i moje opinie nie niosly ze soba zadnych konsekwencji, oprocz skutkow w postaci lepszego samopoczucia przebywajacych ze mna przyjaciol.

        Orzeczenia Trybunalu Konstytucyjnego sa ostateczne i niekwestionowane ale ta banda wyslugujaca sie Kaczynskiemu, z Piotrowiczem, Pawlowicz, kucharka, oraz dublerami to jest jakas groteska, upiorny zart, a nie TK.
    • qqazz Pojawiła się okazja 11.10.21, 10:20
      do robienia z siebie idiotów, to jeden z drugim robią to na wyścigi.
      Do tego ci jeden z drugim mieli swoje święto i postanowili je uczcić.
      www.szpzlo.pl/aktualnosc-116-10_pazdziernika_swiatowy_dzien_zdrowia.htm

      pozdrawiam
    • benek231 Oświadczenie 26 sędziów TK w stanie spoczynku :O) 11.10.21, 19:28
      "Fałszywe twierdzenia w wyroku TK". 26 sędziów TK prostuje orzeczenie o niekonstytucyjności prawa UE



      Trybunał Konstytucyjny wydał w dniu 7 października 2021 r. wyrok w sprawie K 3/21 dotyczący miejsca prawa unijnego w polskim porządku prawnym. Wyrok ten wywołał wielkie zaniepokojenie społeczne ze względu na jego przewidywalne niszczące następstwa dla pozycji Rzeczypospolitej Polskiej jako państwa członkowskiego Unii Europejskiej.

      Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku w pełni podzielają to zaniepokojenie. Ponadto jednak uważają za swój obowiązek sprostowanie wielu fałszywych twierdzeń zawartych w wyroku, jego ustnym uzasadnieniu i komentarzach przedstawicieli władzy politycznej. Tak więc:

      * nieprawdą jest, że wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 7 października 2021 r. został wydany w celu zagwarantowania nadrzędności Konstytucji wobec prawa unijnego, ponieważ taka pozycja Konstytucji została wystarczająco utrwalona w dotychczasowym orzecznictwie Trybunału (w sprawach K 18/04, K 32/09, SK 45/09);

      * nieprawdą jest, że sam wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 7 października 2021 r. mieści się w ramach kompetencji Trybunału i jest zgodny z Konstytucją;

      * nieprawdą jest, że prawo unijne i dotychczasowe orzecznictwo TSUE kwestionują czy naruszają nadrzędność Konstytucji w polskim porządku prawnym;

      * nieprawdą jest, że TSUE wymaga od polskich sądów zaniechania przestrzegania i stosowania Konstytucji jako nadrzędnego prawa Rzeczypospolitej;

      * nieprawdą jest, że stosowania przez polskie sądy prawa unijnego nie da się pogodzić ze stosowaniem przez nie Konstytucji;

      * nieprawdą jest, że kwestionowanie przez instytucje unijne naruszania przez polskie ustawy i praktykę ich stosowania zasad niezawisłości polskich sędziów, orzekających także w dziedzinach objętych prawem Unii, wykracza poza kompetencje przyznane Unii Europejskiej na podstawie art. 90 ust. 1 Konstytucji.

      * nieprawdą jest, że prawo Unii Europejskiej i orzecznictwo TSUE wkraczają w normowanie ustroju sądownictwa w Polsce, ponieważ obrona niezawisłości sędziowskiej nie należy do ustroju sądownictwa;

      * nieprawdą jest, że wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 7 października 2021 r. będzie w stanie wywołać inne skutki prawne niż wywieranie nacisku na działalność orzeczniczą polskich sędziów i grożenie im postępowaniem dyscyplinarnym.

      * nieprawdą jest, że Trybunał Konstytucyjny ma kompetencje do badania zgodności orzeczeń TSUE z Konstytucją i decydowania o wybiórczym respektowaniu orzecznictwa TSUE przez Polskę jako państwo członkowskie;

      * nieprawdą jest, że sądy konstytucyjne innych państw członkowskich w sprawach relacji między prawem krajowym a prawem unijnym wydawały wyroki podobne do wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 7 października 2021 r.


      wyborcza.pl/7,75398,27675397,26-sedziow-tk-niszczace-nastepstwa-dla-pozycji-polski-ue.html#S.https://wyborcza.pl/7,75398,27602592,prawo-unijne-niezgodne-z-konstytucja-tk-przylebskiej-podwazyl.html-K.C-B.3-L.1.maly

      Krotko mowiac caly ten TK Kaczynskiego zblaznil sie po raz kolejny.
    • benek231 Polska stała się prawną czarną dziurą :O) 12.10.21, 20:23
      Słynny prawnik: Polska stała się prawną czarną dziurą


      Jakub Dymek
      12.10.2021, 17:40

      Jest za późno na szukanie sposobu, by zażegnać konflikt Warszawa - Bruksela na drodze dyplomatycznej. Rubikon został przekroczony - mówi nam profesor Laurent Pech, profesor prawa europejskiego na Uniwersytecie Middlesex w Anglii, specjalizujący się w prawie konstytucyjnym UE.

      NEWSWEEK: „Polskie władze przeprowadzają niekonstytucyjny polexit z europejskiego porządku prawnego, usuwając przeszkody na drodze do autokracji” – skomentował pan wyrok kontestowanego międzynarodowo Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej. Pańskim zdaniem język prawa już się skończył i trzeba ostrzejszych słów, żeby wytłumaczyć co się stało?

      Laurent Pech: Doszliśmy do stanu kompletnej zapaści praworządności w Polsce. I tak, widzimy widmo polexitu i opuszczenia przez Polskę unijnego porządku prawnego. Więc uważam, że nazywanie rzeczy po imieniu i ostre słowa są jak najbardziej na miejscu.

      Jakie mogą być europejskie konsekwencje tego orzeczenia?

      - Mogę się mylić, ale sądzę, że polskie władze nie do końca zrozumiały naturę procesu, który właśnie uruchomiły. Bo z punktu widzenia europejskiego prawa Polska stała się właśnie czarną dziurą. Konsekwencje zaś dotkną nie tylko Polski, ale systemu prawnego w Europie w ogóle. Nie tylko Unia Europejska, ale też ciała takie jak Rada Europy nie będą bezczynnie przyglądać się niszczeniu niezależności sądownictwa w Polsce.

      Jakiś konkret poproszę.

      - Tych konkretów było już sporo w przeszłości. Polska może zapłacić bardzo konkretne pieniądze w postaci kar dziennych za nierespektowanie wyroków TSUE. Komisja Europejska całkiem niedawno zwróciła się do TSUE o zastosowanie środka zapobiegawczego w postaci kar przeciwko Polsce w sprawie Izby Dyscyplinarnej – zdaniem Brukseli, Polska nie wywiązuje się ze zobowiązań, jakie nakłada wyrok z czerwca. Inny konkret dotyczy Europejskiego Funduszu Odbudowy. Nie sądzę, żeby w tej sytuacji Komisja Europejska dała funduszom dla Polski zielone światło. Choć jeszcze kilka dni temu mówiło się w Brukseli, że decyzja o uruchomieniu środków dla Budapesztu i Warszawy jest raczej na „tak” niż na „nie”. A w tym kontekście wraca kwestia mechanizmu „pieniądze za praworządność”.

      Ale czy nie jest tak, że to państwa zadecydują o środkach, a nie Komisja Europejska?

      - Ale zanim to się stanie, Komisja Europejska musi zaakceptować Krajowy Plan Odbudowy.

      I tak odczytuje pan słowa przewodniczącej KE Ursuli von der Leyen: że niestosowanie się do wyroków TSUE będzie blokować akceptację środków z Funduszu Odbudowy dla Polski?

      - Myślę, że w tej sprawie wróciliśmy do punktu wyjścia. Nawet jeśli była wola zaakceptowania polskiego KPO – a była – to dziś jej nie ma. Nawet jeśli środki zostaną zaakceptowane przez Komisję, to nie ma gwarancji, że z kolei znajdzie się większość krajów w Radzie Europejskiej, która poprze wypłaty z Funduszu Odbudowy dla Warszawy. Kraje europejskie nie chcą zgodzić się na wspieranie państwa, które pozbawiło się niezależnego wymiaru sprawiedliwości.

      A istnieje, pańskim zdaniem, sposób, w którym można zażegnać ten konflikt na drodze dyplomatycznej, tak aby władze w Warszawie również zachowały twarz?

      - Myślę, że jest za późno – Rubikon został przekroczony, a mosty spalone. Polski rząd mógł powstrzymać się od ogłoszenia tego wyroku. [Został on jednak wydrukowany, już po naszej rozmowie - przyp. red.]

      Czy skutkiem tego i kolejnych sporów z europejskimi trybunałami będzie konieczność na przykład unieważnienia wyroków zapadających z udziałem sędziów wyłonionych przez tzw. neo-KRS? Bo akurat tego boją się nawet politycy opozycji w Polsce i nikomu nie zależy na pogłębianiu już istniejącego chaosu.

      - To jest bardzo skomplikowana i trudna kwestia. Jak wiemy, w sprawie Trybunału Konstytucyjnego i Sądu Najwyższego są już postanowienia nakazujące unieważnienie wyroków, które zapadły w składach sędziowskich z udziałem osób powołanych w sposób budzący zastrzeżenia co do ich niezawisłości. Jeśli chodzi o niezależność, wszyscy polscy sędziowie mają prawo nie uznawać wyroków takich składów sędziowskich.

      A w sądach powszechnych?

      - Trudniej robi się, gdy chodzi o sprawy zwykłych obywateli w sądach, gdy orzekają sędziowie powołani przez neo-KRS. Tu jest postanowienie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, które mówi, że można odwoływać się od każdego postanowienia wydanego przez takiego sędziego, którego powołano po rekomendacji neo-KRS. Nie unieważnić wyrok, ale go zakwestionować na drodze prawnej. Możemy to rozumieć jako otwarcie drogi dla wszystkich polskich obywateli, aby właśnie w sądzie w Strasbourgu szukali sposobu na podważenie takich wyroków. Przepraszam za tak szczegółową odpowiedź, ale właśnie widzimy, jak wygląda prawny koszmar, gdy się ziści.

      Zanim skończymy, chce jeszcze wrócić do języka mówienia o tym sporze. Pan w rozmowie z brytyjskim „Guardianem” stwierdził, że Polska tworzy dziś „wymiar sprawiedliwości na wzór radziecki”. Ma pan świadomość, jaką wagę mają w Polsce jakiekolwiek odwołania do ZSSR czy stalinizmu, prawda?

      - Tak. I to nie ja pierwszy użyłem tego porównania, ale Komisja Wenecka, która badała polski wymiar sprawiedliwości na zaproszenie członków polskiego rządu. W raporcie z bodajże 2017 roku pojawią się – nie raz, a wiele razy – odwołania do rozwiązań i instytucji radzieckich.

      I pan się pod tym podpisuje, pomimo całego ciężaru jaki niesie ze sobą porównanie dzisiejszego wymiaru sprawiedliwości z kształtem tego, jaki narzucono Polsce po drugiej wojnie światowej?

      - Tak, ja uważam, że to uprawnione, bo dziś w polskim wymiarze sprawiedliwości dzieją się rzeczy prawdziwie przerażające. Zdaniem ekspertów badających poziom demokracji, istnienie checks and balances i tak dalej, Polska jest państwem, które najszybciej oddala się od standardów demokratycznych. Tak, jak 20 lat temu Polska była wzorem i liderem rankingów demokratyzacji, tak dzisiaj jest analogicznych badaniach państwem, gdzie niszczenie standardów postępuje najszybciej.



      Laurent Pech jest profesorem prawa europejskiego na Uniwersytecie Middlesex w Anglii, specjalizuje się w prawie konstytucyjnym Unii Europejskiej, prawie rynku wewnętrznego UE, prawie konkurencji i prawach fundamentalnych UE. Działa w grupie „The Good Lobby Professors” zrzeszającej naukowców na rzecz praworządności, jest związany z RECONNECT Europe i think-tankiem CEU Democracy Institute.


      www.newsweek.pl/polska/polityka/po-wyroku-tk-o-wyzszosci-konstytucji-nad-prawem-unijnym-polska-prawna-czarna-dziura/kjsnwc1

      Ciekawe czy te podobienstwa do radzieckiego systemu maja cos wspolnego z naukami ktore Kaczynski pobieral na WUMLu.
    • benek231 "Prof. Zajadło: Na głupie pytanie wnioskodawcy,:O) 13.10.21, 07:16
      czyli premiera, TK odpowiedział jeszcze bardziej głupio"


      Dorota Wysocka-Schnepf
      12 października 2021 | 16:38


      Mieliśmy zawsze wątpliwości, czy to jest ten Trybunał Konstytucyjny, o który chodzi w konstytucji. To orzeczenie pokazuje, że ten organ się po prostu samodelegitymizował i samodelegalizował. Jako filozof prawa powiem tak: przyjmuję fikcję, że tego Trybunału, o którym stanowi konstytucja, po prostu nie ma. Bo ten organ, który mamy, nie wypełnia tych funkcji - mówi prof. Jerzy Zajadło

      Dorota Wysocka-Schnepf: Nieprawdą jest, nieprawdą jest, nieprawdą jest – i tak dziesięciokrotnie 26 sędziów Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku rozprawia się z kluczowymi zapisami orzeczenia Trybunału Julii Przyłębskiej – czy pan też tak po dziesięciokroć podpisałby się pod tym oświadczeniem?
      Prof. Jerzy Zajadło, filozof prawa:
      – Absolutnie, mnie to oświadczenie bardzo przekonuje. Wczoraj mieliśmy akurat zebranie Instytutu Nauk Prawnych PAN-u i też przygotowujemy taką uchwałę. Stanowisko 26 sędziów w stanie spoczynku Trybunału Konstytucyjnego jest bardzo przekonujące – nie jest agresywne, ale punkt po punkcie pokazuje, gdzie to orzeczenie mija się z prawdą. Im oczywiście – jako sędziom w stanie spoczynku, z uwagi na ich status – nie wypada sformułować jakiejś radykalnej tezy, po prostu punktują to orzeczenie. Ja jednak sformułowałbym taką tezę radykalnie. Często podnosi się ten aspekt niewłaściwej obsady TK z uwagi na trzech sędziów dublerów, ja natomiast myślę, że to nie jest najistotniejsze w tej sprawie, ten argument już jakby nie działa, tam są inne ważne elementy. Mamy do czynienia z pewnym paradoksem – organ, który został powołany do kontroli konstytucyjności, tym orzeczeniem w sposób rażący łamie konstytucję. I z tego stanowiska sędziów w stanie spoczynku to wynika, chociaż – jak mówię – nie wypada im tej tezy tak radykalnie sformułować.

      "Fałszywe twierdzenia w wyroku TK". 26 sędziów TK prostuje orzeczenie o niekonstytucyjności prawa UE

      Rozumiem, panie profesorze, że panu wypada, więc powiedzmy wprost – czy to orzeczenie tego tzw. Trybunału Konstytucyjnego jest z gruntu fałszywe, błędne, nie ma racji bytu?
      – Gdybym miał to określić to dla naszych słuchaczy, którzy nie są prawnikami, to skwitowałbym to orzeczenie w ten sposób: na głupie pytanie wnioskodawcy, czyli premiera, Trybunał Konstytucyjny odpowiedział jeszcze bardziej głupio, ale z daleko idącymi konsekwencjami.

      Mieliśmy zawsze wątpliwości, czy to jest ten Trybunał Konstytucyjny, o który chodzi w konstytucji, a to orzeczenie pokazuje, że ten organ się po prostu samodeligitymizował i samodelegalizował.

      Skutki tego orzeczenia są bardzo daleko idące i zobaczymy, co z niego jeszcze będzie. Tam zresztą, w uzasadnieniu sędziego sprawozdawcy, pojawiają się takie groźne formuły, bo on w pewnym momencie powiedział: no, jak trzeba będzie, to my się w ogóle zajmiemy wyrokami TSUE.

      On nie wykluczył, iż ten tzw. Trybunał "podda ocenie wprost zgodność z konstytucją orzeczeń TSUE, włącznie z usunięciem ich z polskiego porządku prawnego" – ta groźba ma rację bytu?
      – Dwuznaczność oświadczenia sędziego sprawozdawcy polega na tym, że po pierwsze to nie jest kompetencja TK. Więc Trybunał, zarzucając TSUE wychodzenie poza kompetencje przekazane mu przez państwa członkowskie UE, sam wykroczyłby tu znacznie poza swoje kompetencje. Zresztą w tym orzeczeniu też wykroczył. Ale jest jeszcze jedna bardzo ambiwalentna strona oświadczenia sędziego sprawozdawcy – Trybunał działa na wniosek, nie działa z urzędu. A to jest wypowiedź, która sugeruje, że jak będziecie chcieli sporządzić taki wniosek, to my go z przyjemnością rozsądzimy i rozpatrzymy. To jest po prostu coś, co dyskwalifikuje sędziego sprawozdawcę nie tylko jako sędziego, ale jako prawnika. Bo on antycypuje rzeczy, których jeszcze nie ma. Już mówi, co TK zrobi, jeśli taki wniosek się pojawi. A jak powiedziałem – Trybunał nie działa z urzędu, TK działa wyłącznie na wniosek, taki wniosek musi się pojawić.

      Często pojawiają się takie głosy w przestrzeni publicznej: ale jak to, ale o co macie do nas pretensje, skoro inne trybunały konstytucyjne, np. niemiecki, orzekły bardzo podobnie w sprawie wyższości konstytucji. Po pierwsze, nigdy nie działały na wniosek premiera, tylko jakichś innych podmiotów, więc nie rządu. Po drugie, tamte kwestie dotyczyły bardzo konkretnych spraw. I zaraz po orzeczeniu niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego pojawiła się mediacyjna postawa ze strony niemieckiego rządu, który właściwie bardzo złagodził stanowisko tamtejszego Trybunału. Więc są to sytuacje absolutnie nieporównywalne. Ale jest to bardzo typowe – to znaczy podaje się nam narrację, która jest z gruntu fałszywa, po to, żeby wprowadzić opinię publiczną w błąd: "zobaczcie, jaka ta Polska jest biedna, jak jest szykanowana w tej Unii Europejskiej, gdzie indziej robią tak samo". Nie, nie robią tak samo.

      A pan, panie profesorze, w ogóle uznaje ten Trybunał Julii Przyłębskiej za legalny, za uprawniony do orzekania Trybunał Konstytucyjny Rzeczpospolitej Polskiej?
      – Mnie jako prawnikowi nie wypada podważać legalność tego Trybunału, zwłaszcza że część z tych sędziów jest legalna.

      Właśnie – część, panie profesorze.
      – Powiem w ten sposób, przed dwoma laty miałem okazję uczestniczyć w debacie w Fundacji Batorego. Stanęło pytanie, co my zrobimy, jak odbudujemy to państwo prawa. I teza była taka, że powinniśmy postępować zgodnie z literą prawa, w związku z tym trzeba ten Trybunał utrzymać. Moje stanowisko było inne – że trzeba zadać sobie pytanie, czy ten Trybunał jest tym Trybunałem, o którym mówi konstytucja. Z punktu widzenia funkcji, które spełnia, z punktu widzenia wewnętrznej organizacji i z punktu widzenia tych głosów, które docierały jeszcze, kiedy inni sędziowie byli w tym TK kierowanym przez panią Julię Przyłębską. Otóż to nie jest ten Trybunał. My prawnicy lubimy konstrukcję takiej fikcji prawnej, w związku z tym jako filozof prawa powiem tak: przyjmuję fikcję, że tego Trybunału, o którym stanowi konstytucja, po prostu nie ma. Bo ten organ, który mamy, nie wypełnia tych funkcji. Natomiast nie jestem w stanie jako prawnik podważyć jego legalności.

      TK podważa fundamenty UE

      To co począć w tej sytuacji z tym tak ważnym wyrokiem takiego Trybunału?
      – Są prawnicy, którzy stawiają tezę, powiązaną z innymi wcześniejszymi wyrokami Trybunału, zwłaszcza z orzeczeniem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, że to jest właściwie orzeczenie nieistniejące. Dlatego że zostało wydane właśnie przez organ, w którego składzie zasiadają sędziowie, którzy nie powinni być tam sędziami. Ale ja nie chcę wchodzić w takie szczegółowe dyskusje na ten temat, mnie bardziej interesuje problem, co będzie z tym trybunałem, jak już odzyskamy możliwość budowania demokratycznego państwa prawnego. Sytuacja będzie rzeczywiście dramatyczna, bo proszę pamiętać, że np. kadencja tego sędziego sprawozdawcy upływa w 2029 roku. Co z tym zrobić, będziemy się zastanawiać, jak już dojdzie do tej sytuacji, na razie tkwimy w takiej rzeczywistości. To orzeczenie z punktu widzenia prawa jest dramatyczne.

      Organ, który ma stać na straży konstytucji i dokonywać oceny kontroli konstytucyjności, wydaje orzeczenie, które jest rażąco sprzeczne z konstytucją i wykracza poza swoje kompetencje.

      Tym bardziej, że towarzyszy temu taka retoryka i obawy, że to kolejny krok do polexitu. Że to jest taki polexit prawny. Ja nie lubię tego sformułowania, że dokonujemy jakiegoś polexitu prawnego, bo to pojęcie sugeruje, że tym orzeczeniem TK wychodzimy wprawdzie spod prawa europejskiego, ale we wszystkich innych pozaprawnych sferach, np. gospodarczej, to my sobie dalej będziemy tam w tej Unii funkcjonować. To jest po prostu absurd. Dlatego że cała Unia opiera się na prawie i jeśli my kwestionujemy prawo europejskie, to kwestionujemy swoją obecność w Unii Europejskiej.










      • benek231 "Zajadło: Na głupie pytanie wnioskodawcy, :O) - 2 13.10.21, 07:23
        Jourová: Komisja Europejska musi zareagować na wyrok Trybunału Konstytucyjnego

        Powiedział pan, że to orzeczenie jest dramatyczne z naszego punktu widzenia, ono jest też dramatyczne z punktu widzenia Brukseli. Komisarz Vera Jourová już mówi, że "będziemy musieli zareagować na orzeczenie polskiego Trybunału, bo inaczej Unia zacznie się rozpadać". A do tego trwa rozprawa przed TSUE i to w trybie przyspieszonym, w sprawie funduszy za praworządność. Jak pan to widzi, co dalej?
        – Dzisiaj jest akurat drugi dzień posiedzenia TSUE w tej sprawie, są przedstawiane stanowiska rządów Węgier i Polski, bo to one są "oskarżonymi" w tym postępowaniu. Ale jeśli Unia rzeczywiście chce utrzymać swoją jedność i trzymać się tego, po co została powołana, to chyba nie ma innego wyjścia. Nie wiem, jakie będzie orzeczenie, ale można śmiało przypuszczać, że jednak powiąże problem praworządności ze środkami europejskimi. Tym bardziej, że premier Morawiecki podpisał się przecież w grudniu pod tym, by powiązać te elementy. I zaraz po tym pojawiła się skarga Węgier i Polski w sprawie wiązania praworządności z funduszami. Wszystko to jest zatopione w sosie takiej fałszywej narracji.

        Bo z jednej strony słyszymy, że te środki są nam bardzo potrzebne i po prostu nam się należą – dziś miałem okazję słuchać pana ministra Przydacza w rozmowie z redaktorem Piaseckim i tam padło takie zdanie. Ale z drugiej strony prezes NBP Adam Glapiński mówił parę dni temu, że dynamika polskiego rozwoju właściwie kompletnie nie zależy od tych funduszy. Więc społeczeństwo otrzymuje sygnały takiej kompletnie niespójnej narracji. I jest obawa, że tych środków jednak zostaniemy pozbawieni – i na Krajowy Plan Odbudowy, a być może jeszcze dalej, bo w końcu powiązane jest to z całym budżetem. To wszystko może stworzyć dramatyczną sytuację finansową. Już jest zapowiedź Komisji Europejskiej, za chwilę dostaniemy wezwanie do zapłaty tych kar, które są nam wymierzane w związku ze sprawą Turowa. Nasz rząd, przepraszam za kolokwializm, idzie w zaparte i nie zamierza zapłacić, na co Unia Europejska mówi: to będziemy potrącać z tego, co Polsce się należy. Nie chciałbym dokonywać daleko idących interpretacji, ale polexit jest pewnym procesem i to trwa już od paru lat.

        Polexit. Czy PiS wyprowadzi Polskę z Unii Europejskiej?

        Jak gotowanie żaby.
        – Tak. Pamiętam artykuł w "Gazecie Wyborczej", pióra redaktora Pawła Wrońskiego, którego publicystykę sobie bardzo cenię, to była jesień 2015 r. I on tam, podsumowując fakt, że PiS doszedł do władzy, postawił taką tezę – ponad 5 lat temu – że PiS będzie próbował nas wyprowadzić z Unii Europejskiej. Jak ja to wtedy przeczytałem, to myślę sobie: Panie Pawle, co pan wygaduje! Przecież to jest niemożliwe! Nie wiem, co kierowało panem Pawłem Wrońskim, jakieś profetyczne zdolności, ale być może on po prostu przewidział, co się może stać, biorąc pod uwagę pewną filozofię władzy tej partii. Bo dlaczego właściwie cała ta awantura z UE została wywołana? Bo pewne przeszkody, na które PiS napotykał, powoli łamał. Zaczęło się od ułaskawienia ministra Kamińskiego przez prezydenta. Potem nastąpiła awantura wokół Trybunału Konstytucyjnego. Potem wokół sądów powszechnych, Sądu Najwyższego. I tu zaczęły się już opory ze strony Unii Europejskiej. Właściwie cała ta awantura toczyła się wokół tej tzw. reformy wymiaru sprawiedliwości. Ale w filozofii Jarosława Kaczyńskiego te przeszkody są po prostu nie do wytrzymania.
        (...)



        wyborcza.pl/7,82983,27680374,prof-zajadlo-na-glupie-pytanie-wnioskodawcy-czyli-premiera.html#S.https://wyborcza.pl/7,75398,27602592,prawo-unijne-niezgodne-z-konstytucja-tk-przylebskiej-podwazyl.html-K.C-B.4-L.1.maly

        Istotnie ten TK nie jest organem o ktorym mowi Konstytucja. Ta nie przewiduje TK jako organu partyjnego.
    • benek231 "Prawo UE sprzeczne z konstytucją? :O) 13.10.21, 19:20
      Przecież to Unia broni naszej konstytucji"


      Ernest Skalski
      13 października 2021 | 06:00

      Wygląda na to, że w roku 2021 Jarosław Kaczyński doszedł do wniosku, iż jego brat, podpisując historyczny traktat lizboński, zaaprobował dokument naruszający konstytucję.

      „W środę Trybunał w Luksemburgu jednoznacznie stwierdził, że przeniesienie sędziego do innego wydziału może być uznane za formę represji i może naruszać standardy niezależności sądownictwa i nieusuwalności sędziów" – napisał Adam Bodnar w magazynie „Wolna Sobota". W tym przypadku dotyczyło to sędziego Waldemara Żurka przeniesionego z wydziału karnego do cywilnego.

      Orzecznictwo TSUE, jak również całe postępowanie Unii Europejskiej w sprawie traktowania sądownictwa przez władzę PiS ma zdaniem tejże władzy stanowić nieuprawnioną ingerencję UE w polskie sprawy, które mają być regulowane tylko przez Konstytucję RP. Zobaczmy więc, jak ona je reguluje:

      Art. 180. 1. Sędziowie są nieusuwalni.

      2. Złożenie sędziego z urzędu, zawieszenie w urzędowaniu, przeniesienie do innej siedziby lub na inne stanowisko wbrew jego woli może nastąpić jedynie na mocy orzeczenia sądu i tylko w przypadkach określonych w ustawie.

      Ten artykuł reguluje więc sprawę sędziego Żurka zgodnie z punktem widzenia TSUE. Innych sędziów dotykają znacznie surowsze represje. Jak się do tego ma konstytucja?

      Art. 10. 1. Ustrój Rzeczypospolitej Polskiej opiera się na podziale i równowadze władzy ustawodawczej, władzy wykonawczej i władzy sądowniczej.

      2. Władzę ustawodawczą sprawują Sejm i Senat, władzę wykonawczą prezydent Rzeczypospolitej Polskiej i Rada Ministrów, a władzę sądowniczą sądy i trybunały.

      Art. 173. Sądy i Trybunały są władzą odrębną i niezależną od innych władz.

      Art. 178. 1. Sędziowie w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji oraz ustawom.

      Wychodzi więc na to, że Unia występuje w obronie polskiej Konstytucji, którą władza PiS łamie, twierdząc, że broni jej przed zakusami UE.

      A które prawo ważniejsze, unijne i krajowe, także nasza konstytucja określa:

      Art. 9. Rzeczpospolita Polska przestrzega wiążącego ją prawa międzynarodowego.

      Art. 87.1. Źródłami powszechnie obowiązującego prawa Rzeczypospolitej Polskiej są: Konstytucja, ustawy, ratyfikowane umowy międzynarodowe oraz rozporządzenia.

      Art. 91. 1. Ratyfikowana umowa międzynarodowa, po jej ogłoszeniu w Dzienniku Ustaw Rzeczypospolitej Polskiej, stanowi część krajowego porządku prawnego i jest bezpośrednio stosowana, chyba że jej stosowanie jest uzależnione od wydania ustawy.

      2. Umowa międzynarodowa ratyfikowana za uprzednią zgodą wyrażoną w ustawie ma pierwszeństwo przed ustawą, jeżeli ustawy tej nie da się pogodzić z umową.

      3. Jeżeli wynika to z ratyfikowanej przez Rzeczpospolitą Polską umowy konstytuującej organizację międzynarodową, prawo przez nią stanowione jest stosowane bezpośrednio, mając pierwszeństwo w przypadku kolizji z ustawami.

      A zatem wystarczyłoby przestrzeganie konstytucji, by kwestia, które prawo ważniejsze, była bezprzedmiotowa. Kiedy w roku 2004, na podstawie referendum, wstępowaliśmy do Unii Europejskiej i w roku 2007, gdy prezydent Lech Kaczyński podpisywał traktat lizboński, zatwierdzona przez referendum Konstytucja RP obowiązywała już od roku 1997. Wygląda na to, że w roku 2021 Jarosław Kaczyński doszedł do wniosku, że jego brat podpisał historyczny dokument naruszający konstytucję, której ochrona była podstawowym zadaniem jego urzędu.

      wyborcza.pl/7,75968,27681900,prawo-ue-sprzeczne-z-konstytucja-przeciez-to-unia-broni-naszej.html#S.main_topic-K.P-B.3-L.3.glowka

      Wprawdzie wymienione powyzej artykuly Konstytucji walkowalismy juz tu wielokrotnie, ale moze E.Skalski ma wieksza zdolnosc docierania do niektorych.
      • xiazeluka Re: "Prawo UE sprzeczne z konstytucją? :O) 13.10.21, 21:09
        Te, Kretyn52, a co właściwie chciałeś tym wpisem udowodnić? Bo zdaje się ani Ty, ani ten zadaniowiec Skalski nie rozumiecie na przykład tego:

        " Umowa międzynarodowa ratyfikowana za uprzednią zgodą wyrażoną w ustawie ma pierwszeństwo przed ustawą, jeżeli ustawy tej nie da się pogodzić z umową."

        Przed ustawą, a nie przed konstytucją, skończony Kretynie52.

        To też zabawne:

        "2. Złożenie sędziego z urzędu, zawieszenie w urzędowaniu, przeniesienie do innej siedziby lub na inne stanowisko wbrew jego woli może nastąpić jedynie na mocy orzeczenia sądu i tylko w przypadkach określonych w ustawie."

        A teraz sobie sprawdź co stanowi Art. 75 ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka