Dodaj do ulubionych

"Ale o kochankach zapomniano" :O)

11.10.21, 15:34
„Szarańcza obsiadła spółki skarbu państwa i kradnie”

Konrad Sadurski
10.10.2021, 20:00


Zarządy i rady nadzorcze spółek skarbu państwa działają jak drzwi obrotowe. Tam się wchodzi, żeby się trochę pokręcić, rozejrzeć i wyjść. To jest okradanie państwa poprzez okradanie spółek – mówi Andrzej S. Nartowski, wieloletni prezes Polskiego Instytutu Dyrektorów.

Newsweek: Ile kosztuje nas nepotyzm?

Andrzej S. Nartowski: Nie przepadam za tym słowem, bo na ogół wiąże się z sukcesją rodzinną, a tutaj mamy do czynienia z szarańczą, która obsiadła spółki i kradnie. Ogromne pieniądze trafiają do ludzi niekompetentnych, a ich niekompetencja powoduje nieprawdopodobne straty. Przed chwilą czytałem o produkującej amunicję firmie Mesko, która przez cztery lata miała sześciu prezesów! Kiedy mówimy: „słuchajcie, wasi ludzie są niekompetentni”, to słyszymy: „ale muszą gdzieś pracować”. Tak mówi pan Stanisław Karczewski, czołowy etyk partii rządzącej.

Wymyślił pan termin „ornamentariusze”. To powoływani do władz spółek nie ze względu na kompetencje, ale dla ozdoby – tak jak emerytowany stryj prezydenta Antoni Duda, który nadzoruje PKP Cargo.

– To jest na rympał obsadzanie posad na masową skalę. Dlaczego oni to robią? Bo mogą. W takim Orlenie państwo ma mniej więcej 30 proc. akcji, a zachowuje się, jakby miało 300 albo 430 proc. Nie liczy się z większością i narzuca swoich ludzi na różne stanowiska. Nazwałbym ich pieszczochami władzy.

Czy w swojej karierze widział pan podanie o pracę zaczynające się od słów: „cześć, wujku”?

– Nie widziałem.

Joachim Brudziński – jak wynika ze strony Poufnarozmowa.com – dostał takie w listopadzie 2018 r., gdy był szefem MSWiA. „Myśleliśmy nad twoją propozycją, jednak nadal skłanialibyśmy się w stronę Rzeszowa, nawet ze względu na studia czy możliwość wynajęcia mieszkania. Nie chcemy jednak robić kłopotów i jeśli będzie problem ze znalezieniem czegoś w Rzeszowie, to Grupę Azoty Tarnów również bierzemy pod uwagę. W pierwszej kolejności myśleliśmy o PGE”.

– Dobry wujek załatwił i pieszczoch dostał posadę. To dowodzi, że e-maile są prawdziwe. Niestety, nie zrobiliśmy fundamentalnej rzeczy, nie oddzieliliśmy polityki od spółek. Prywatyzowano je po kawałku, bo skarb państwa chciał mieć pieniądze i jednocześnie zachować elementy władztwa.

To dalej. Były harcmistrz Michał Kuczmierowski, gdy grozi mu zwolnienie z zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej, pisze do premiera: „Jeśli jest tak, że powodem odwołania mnie ma być to, że Błaszczak wymusił to na Sasinie, aby na złość zrobić Dworczykowi, to jednak jest skandal i w taki głupi sposób nie powinno się rozporządzać w Aktywach Państwowych – a do tego podważanie autorytetu Premiera. I, jeśli mogę, rekomenduję niepozwolenie na takie (jak rozumiem) nieuzgodnione działania”.

– To są jakieś tajemne ruchy, a w tle mafijne porozumienia. Gospodarka wymaga fachowego zarządzania, a w PGZ utopiono już miliardy złotych. Rezultaty są żałosne.

Przed laty argumentowano, że trzeba odkupić polskie banki od zagranicznych właścicieli, bo oni nie kredytują naszego górnictwa ani przemysłu obronnego. Nie robiły tego, bo żaden rozsądny akcjonariusz nie pozwoliłby bankowi topić pieniędzy w przedsięwzięciach bezsensownych. Już wtedy słyszałem od zachodnich komentatorów, że kopalnia Bełchatów to największy truciciel Europy, a w polskim przemyśle obronnym jest korupcja i pojawiają się pomysły od czapy. Ale my zabraliśmy się do odzyskiwania banków, żeby finansować bezsensowne przedsięwzięcia i żeby mieć przechowalnie dla pieszczochów partii rządzącej.


Państwo, według Ministerstwa Aktywów Państwowych, ma 353 firmy, nie licząc spółek zależnych. Spośród 15 największych pracodawców w kraju 11 to firmy państwowe zatrudniające 400 tys. ludzi. Co tam się dzieje?

– Największym kłamstwem jest skrót, że to są firmy państwowe. To są spółki, w których jest skarb państwa, ale są przecież też drobni i wielcy instytucjonalni akcjonariusze krajowi i zagraniczni. Jeżelibym zainwestował w Orlen, to czułbym się teraz pokrzywdzony, bo nie miałbym absolutnie nic do gadania, podobnie jak rzesza akcjonariuszy reprezentujących większość kapitału tej spółki.

Prywatni akcjonariusze walczą o swoje prawa?

– Nie walczą, bo niewielkie mają szanse. Posłużę się przykładem kopalni Bogdanka, którą całkowicie sprywatyzowano. Ład korporacyjny był w niej ponadprzeciętny. Ale Bogdankę przejęła Enea, spółka z większościowym udziałem skarbu państwa. Pytałem przedstawicieli funduszy emerytalnych, dlaczego nie protestują przeciwko nacjonalizacji, a oni mówili: „Mamy udziały w Bogdance, ale mamy też w Enei i opłaca nam się sprzedać kopalnię, bo na tym zarobimy”. W takich sytuacjach drobnym akcjonariuszom radzi się sprzedać akcje, co często wiąże się ze stratą. Udomowiony bank Pekao jest teraz wart znacznie mniej niż wtedy, gdy państwo go odkupiło od Włochów, a przecież mamy fantastyczną koniunkturę. Premier Jan Olszewski rozpaczał kiedyś, że niewidzialna ręka rynku okazała się ręką aferzysty. Tymczasem niewidzialna ręka rynku prywatnego właściciela bywa bardziej efektywna niż państwowa widzialna ręka uzbrojona w maczugę, którą tłucze drobnych akcjonariuszy.

Nowoczesna – za czasów Ryszarda Petru – zorganizowała akcję „Misiewicze” i ujawniła 227 osób powiązanych z PiS, którzy nie mieli kompetencji, by zajmować wysokie stanowiska. Potem PSL zrobiło akcję „Sami swoi” i w 2018 r. powstał internetowy wykaz 150 samorządowców PiS, którzy łączyli mandaty z pracą dla państwowych spółek. I niewiele to dało.

– Szarańcza jest niepoliczalna. Na kongresach finansowych organizowanych przez profesora Leszka Pawłowicza lansowano kiedyś koncepcję wydzielenia aktywów państwowych w gospodarce do instytucji niezależnej od polityków. Powstałby krajowy fundusz majątkowy podobny do tego w Norwegii czy w Singapurze. Choć należą do państwa, są zarządzane profesjonalnie i niezależnie od polityki. Druga koncepcja zakładała powołanie komitetu nominacyjnego złożonego z ludzi rynku, którzy opiniowaliby kandydatury do rad nadzorczych spółek z udziałem skarbu państwa. Przyjęto ten pomysł ciepło, ale nagle, jak na komendę, pojawiły się głosy krytyki, że komitet nie będzie niezależny, bo jego członków będzie wyznaczał premier. A kto miałby wyznaczać – prymas? Potem, gdy wybuchała jakaś afera, premier się budził i mówił: „powołamy komitet nominacyjny”, ale na drugi dzień pomysł znikał jak potwór w odmętach Loch Ness.

W ramach śledztwa „Partia i spółki” Onet wspólnie z „Gazetą Wyborczą” i Radiem Zet opublikował nazwiska 900 osób we władzach spółek wstawionych tam z partyjnego klucza. Który z przypadków najbardziej pana razi?

– Spółki PGZ, gdzie jakaś radna czy urzędniczka zarządza nimi bez jakichkolwiek kompetencji. Jakaś pani z Kancelarii Prezydenta jest we władzach PZU, a prasa rozpisuje się na temat jej bajecznych zarobków, mniej uwagi zwracając na kwalifikacje. Kiedyś były słynne karuzele w KGHM, gdzie menedżerów z międzynarodowym doświadczeniem po niedługim czasie zwolniono, bo nie byli z Lubina ani okolic. We władzach koncernu trzymają się tylko sami swoi, tworzą siatkę powiązań, swoistą ośmiornicę. Optymizmem napawa to, że media to pokazują, więc nie zamydli się oczu opinii publicznej.

Na sierpniowym kongresie PiS przyjęto uchwałę o zakazie zatrudnienia we władzach państwowych spółek mężów, żon, dzieci, rodzeństwa oraz rodziców posłów i senatorów.

– Ale o kochankach zapomniano. Uchwały PiS mają taką wartość jak przyrzeczenia prezesa, że się rozliczy z Austriakiem, który mu projektował „kacze wieże”. Skończyło się tym, że jeszcze Austriak miał przynieść grubą kopertę z pieniędzmi.

Obserwuj wątek
    • benek231 "Ale o kochankach zapomniano" :O) - 2 11.10.21, 15:41
      Szybko po podjęciu tej uchwały pracę w Banku Gospodarstwa Krajowego dostał poseł Lech Kołakowski, który wrócił do klubu PiS.

      – BGK to poważna instytucja, państwowa w 100 proc. Mamy tu przekupywanie ludzi na zasadzie: „słuchaj, Mietek, nie odchodź od nas, to damy ci posadę za 40 tys. zł miesięcznie”. Nie można kleić większości parlamentarnej poprzez przekupstwo.

      Dwóch członków Państwowej Komisji Wyborczej też dostało posady w radach nadzorczych. Dariusz Lasocki był radnym PiS w dzielnicy Warszawa-Praga, znalazł się w spółce córce Agencji Mienia Wojskowego. Arkadiusz Pikulik, adwokat niezwiązany bezpośrednio z polityką, zasiadł w Galwanizerze, spółce zależnej od Agencji Rozwoju Przemysłu.

      – „Dostał radę” – to oddaje sens sprawy. Oni nie wygrali konkursów, stołki się dostaje jako formę premii za posłuszeństwo. Proszę zapytać szefów wielkich światowych agencji doradztwa personalnego, czy dostają zlecenia od skarbu państwa na poszukanie znakomitych menedżerów. Jeszcze niedawno tak bywało: „Słuchajcie, jest silny nacisk na to, żeby promować różnorodność w składach rad nadzorczych. Czy możecie nam znaleźć jakąś kobietę?”. Ale to już też przestało działać.

      Janina Goss, przyjaciółka domu Kaczyńskich, dostała rady nadzorcze w PGE i Banku Ochrony Środowiska. Koleżanka Beaty Szydło Sabina Bigos-Jaworowska dostała radę nadzorczą spółki PL.2012. Ta karuzela zmian wydaje się przyspieszać.

      – Karuzela? Użyłbym określenia „diabelski młyn”, z akcentem na diabelski. Zarządy i rady nadzorcze działają jak drzwi obrotowe. Tam się wchodzi, żeby się trochę pokręcić, rozejrzeć i wyjść. Trzeba zacząć od szacunku dla wartości pieniądza. Jeżeli sprywatyzowaliśmy koleje linowe, to nie ma żadnego argumentu, żeby je nacjonalizować, przepłacając pięciokrotnie.

      Ogromne pieniądze przepłaciliśmy za wykupienie energetyki z rąk zagranicznych inwestorów. Teraz ta branża jest bardzo słabym ogniwem gospodarki. Zobaczymy to już niebawem na rachunkach za prąd. Przepędzając inwestorów zagranicznych, straciliśmy też szansę na to, że wstawią się za nami rządy ich państw, gdy Europa w końcu powie: „dość, Polsko, zakało ekologiczna kontynentu”.

      Wielu politycznych nominatów zarabia więcej niż Warren Buffett, który jako prezes Berkshire Hathaway dostawał 100 tys. dol. rocznej pensji. Jego majątek jest porównywalny z wartością wszystkich spółek na warszawskiej giełdzie. Który z pieszczochów władzy zasłużył na swoją pensję?

      – O tym powinna przesądzać ocena rady nadzorczej. To ona pokazuje, gdzie na drodze do pomyślności znajduje się aktualnie spółka. Pojawiają się wymogi, by spółki publiczne miały swoje polityki wynagrodzeń i rady nadzorcze mają oceniać, czy one są adekwatne. Niestety, często mamy do czynienia z syndromem pana Zagłoby, który podpowiada Janowi Sobiepanowi Zamojskiemu: „a daj, waść, królowi szwedzkiemu Niderlandy”. No więc dajemy wysokie wynagrodzenia, bo to nie nasze pieniądze. Ale to nie znaczy, że wszyscy prezesi są niekompetentni. W tym roku odwołano Zbigniewa Jagiełłę, prezesa PKO BP, który wygrał konkurs na to stanowisko, nim PiS przyszło do władzy. Nie wiem, czy znaleźli lepszego człowieka, ale już czytam, że on ma odejść na inną posadę, bo do banku ktoś inny się dobija.

      Jak poza przyzwoitością radzić sobie z nepotyzmem?

      – Prywatyzacja w dużej mierze może ograniczyć władztwo partyjne. Partie czepiają się stanowisk, żeby zachować większe szanse na finansowanie, bo albo nominat odpala partii dolę ze swoich wynagrodzeń, albo kierowana przez niego spółka daje pieniądze.

      Wróciłbym do idei powołania krajowego funduszu majątkowego, który teraz nazywałby się pewnie narodowy. Należy postawić chiński mur pomiędzy własnością państwową a zarządzaniem i do zarządzania powoływać fachowców. Powinien to robić komitet nominacyjny złożony z ludzi z rynku, ale zamiast niego PiS powołało jakąś komisję urzędniczą. Ci ludzie są zależni bezpośrednio od przełożonych w politycznych instytucjach państwa, więc nie położą się Rejtanem, by nie wpuścić do spółki pieszczocha władzy.

      To wymagałoby od rządzących, by poskromili swoje apetyty.

      – Sami nie poskromią. To społeczeństwo obywatelskie musi poskromić rozkapryszoną władzę. Trzeba się organizować, działać, krzewić świadomość, że dzieje się źle. Bo to jest okradanie państwa poprzez okradanie spółek.



      Andrzej S. Nartowski jest honorowym Członkiem Giełdy. Prawnik, ekspert rynku kapitałowego i zasad współpracy spółki z rynkiem i inwestorami


      www.newsweek.pl/biznes/andrzej-s-nartowski-o-tym-ile-polske-kosztuje-nepotyzm-pis-rozmowa/zf6z54n

      Ciekawe gdzie podzialy sie te wszystkie pisiory, ktore przez kilka lat z luboscia przypominaly o korupcyjnych osmiorniczkach?
    • benek231 Wy jestescie kupa imbecyli, Najmilsi :O) 12.10.21, 08:17
      Bo pamietam jak przez rok namietnie walkowaliscie tu, i nie tylko tu, te cztery porcje osmiorniczek po 14 zl. za kilogram i wrecz kipieliscie nadetym oburzeniem na to skorumpowanie wladzy, a nie dostrzegacie niczego niewlasciwego gdy na waszych oczach ta sama wladza rozkrada miliardy i rujnuje panstwo. Ale moze to i dobrze, bo pewnie nie dostrzezecie nawet gdy Polska znajdzie sie w ruinie naprawde. Czyli nadal bedzie wam dobrze.
        • benek231 Wy jestescie kupa imbecyli, Najmilsi :O) 12.10.21, 15:35
          kretynaluka napisała:

          tak jak najlepiej moglo antydemokratyczne gowno.

          **
          Jakos nie slyszalem ciebie, Kretyn, bys usprawiedliwial Platfusow mowiac, ze "kazda wladza korumpuje". Gdy zarli te osmiorniczki. Po takim numerze od razu widac, zes koscielna kurwa, bo taka sliskosc jest dla Pedofilow bardzo charakterystyczna. No i wyszlo u ciebie, ze osmiorniczki za 50 zl od 4 porcji to jest ta korupcja o ktorej nalezy pruc ryje, a rabowanie panstwa i podatnikow na miliardy nie jest warte wysilku, ty koscielny strozu moralnosci i specjalisto od moralnosci i moralnych zasad.

          A moze to jest tak jak z tym "Polexitem", czyli ci co kradna, przekrecaja, oszukuja to nie ci skorumpowani, lecz skorumpowani sa ci ktorzy o korupcji wladzy mowia?
          Bo najwyrazniej pisiory nauczyly sie tych szpagatow od ciebie, a od ciebie nie ma w tym lepszych. W wyniku czego zaczely nagle twierdzic, ze oni nawet o "Polexicie" nie pomysleli ale, ze dazy do niego opozycja gdyz to wlasnie opozycja o "Polexicie" ciagle mowi - tak jak w UK gdzie do "Brexitu" doprowadzili ci ktorzy o nim mowili.
          • xiazeluka Re: Wy jestescie kupa imbecyli, Najmilsi :O) 13.10.21, 21:28
            Nie, Kretynie52, ośmiorniczki to symbol - symbol pychy tego towarzystwa, która samo mianowało się na moralną elitę mającą zadanie przewodzić chamskiej, ciemnej tłuszczy polskojęzycznej patologii. Obecnie zamiast ośmiorniczek za totem robią kagańce - platfusy, lewusy i pisuary na pokaz paradują w nich przed kamerami, a poza ich zasięgiem ich ryje świecą pełnym blaskiem. To nie jest problem korupcji, lecz mentalności.
            A korupcja oczywiście była - wpisz sobie do przeglądarki słowa "koryto" i "xiazeluka" a amnezja Ci się cofnie, Kretynie52.

            O polexicie bredzicie wy - groteskowa opozycja. Pisuarom ani ta myśl w głowie nie przemknęła, podpisują posłusznie wszelkie świstki, które im w Brukseli podtykają pod czerwone nochale. Zgodzili się na utratę suwerenności, zgodzili się na nielegalny mechanizm praworządności, zgodzili się na skandaliczny zielony ład - to ma być polexit?
    • benek231 "Ale o kochankach zapomniano" :O) 13.10.21, 18:27
      "Budżet 2022 jest mętny. Umożliwi władzy kradzież pieniędzy". Leszczyna wskazuje pięć oszustw PiS

      Dziś w Sejmie odbyło się pierwsze czytanie projektu budżetu na 2022 roku. W rozmowie z naTemat ustawę przygotowaną przez rząd PiS ocenia posłanka opozycji Izabela Leszczyna, wiceminister finansów w rządzie PO–PSL. Leszczyna wskazuje 5 oszustw budżetowych PiS, ale dodaje, że lista nie jest zamknięta. Jej zdaniem projekt budżetu 2022 jest mętny i ułatwi władzy kradzież pieniędzy podatników.

      Izabela Leszczyna ostrzega, że budżet 2022 jest bardzo mętny, co umożliwi władzy kradzież pieniędzy podatników, gdyż strumienie środków popłyną poza Sejmem, bez jakiejkolwiek kontroli.
      – Jest tam wiele manipulacji i wiele nieprawdziwych danych – mówi naTemat posłanka Izabela Leszczyna. Podkreśla, że już pobieżne przejrzenie projektu ustawy wskazuje, że jest w niej zawarte przynajmniej 5 oszustw budżetowych rządu PiS.

      1. Zaniżanie poziomu inflacji (drożyzny)

      2. Zmniejszanie nakładów na zdrowie

      3. Brak Krajowego Planu Odbudowy i puste obietnice inwestycyjne

      4. Ukrycie połowy wydatków państwa

      5. Wydawanie pieniędzy podatników bez kontroli Sejmu


      (omowienie poszczegolnych punktow - za linkiem)


      natemat.pl/378299,budzet-2022-leszczyna-punktuje-5-oszustw-pis-ws-finansow-publicznych

      Tak tak, Najmilsi, takze dzieki aktywnosci Perly, Institorisa, Kretyna, Olega3, Felusiaka, Sz0ka, czy Qwardiana, wasza ekononia tak pierdyknie, ze niedawne pierdykniecie ekonomii Grecji to przy waszym okaze sie maly pikus.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka