karlin
03.11.04, 11:49
Ponieważ w komuniźmie prawda była tajna, więc jedynymi którzy ją znali, byli
agenci tajnych służb.
Powstało w zwiążku z tym wrażenie (i taki "trynd"), że są oni najlepiej
przygotowani do czasów, gdy prawda wyjdzie na jaw. No, część prawdy.
Tym bardziej, że zdawali się z definicji najlepszymi do zagospodarowywania
także tej części prawdy, która nigdy nie miała światła dziennego oglądać.
Niestety, parciany drelich III RP zaczął pękać w szwach i na głowy niektórych
posypały się paździerze. Rozpoczęło się szukanie winnych lub jak kto woli
kozłów ofiarnych.
Żagle na razie dumnie łopocą w przekonaniu, że awanturka jeno Polaczków
dotyczy (ten facet nawet po polsku już nie za bardzo mówi) i delegaci
Metropolii na kraj nie muszą się tym przejmować.
Ale Kulczyk czmychnął i jeśli się nie pojawi, możemy oczekiwać prawdziwej
epidemii znikania.
A jeśli wróci, żagle znów wypełni wschodni wiatr?