Dodaj do ulubionych

“Listopad to dla Polaków niebezpieczna pora?”

28.11.22, 10:25
Wieczorem 29 listopada 1830 roku grupa spiskowców ze Szkoły Podchorążych w Warszawie, w sile 160 bagnetów pod dowództwem ppor. Piotra Wysokiego wszczęła działania, które przeszły do historii jako Noc Listopadowa i doprowadziły do tzw. Powstania Listopadowego, a faktycznie regularnej wojny polsko-rosyjskiej w roku 1831. Noc Listopadowa jest jednym z najbardziej niejednoznacznych momentów w naszej historii najnowszej, zaś postawa podchorążych budzić może kontrowersje. Przeprowadzili oni akcję bez głębszego planu, nie zamierzając nawet przejmować władzy, zaś kadra dowódcza polskiego wojska była im przeciwna. W efekcie na ulicach Warszawy z ręki podchorążych zginęło tej nocy wielu generałów i pułkowników polskiej armii. Doszło do bratobójczych walk.






Obserwuj wątek
    • gerlalt Re: “Listopad to dla Polaków niebezpieczna pora? 28.11.22, 16:03
      To nie było tak, że chcieli sobie kilka wakatów zrobić. Sytuacja była niewojenna i o awans było ciężko. No i pieniądze pruskie jakieś w tym są a i napitku mocniejsze też chyba do głów zbyt szybko poszły.
      • oleg3 Re: “Listopad to dla Polaków niebezpieczna pora? 28.11.22, 16:32
        > i napitku mocniejsze też chyba do głów zbyt szybko poszły
        Narkotykiem była poezja. To dla nas teraz niepojęte, ale ja stary nie rozumiem też fejsa czy innych socjal mediów. Lord Bayron jednym wierszem czy poematem dał Grekom niepodległość.
      • qwardian Marnowanie pieniędzy. Jestem Świętym Przymierzem.. 28.11.22, 17:10
        gerlalt napisał(a):

        > No i pieniądze pruskie jakieś w tym są a i napitku mocniejsze też chyba do głów zbyt szybko poszły.


        Według okólnika wysłanego 9 grudnia z berlińskiej centrali do pruskich placówek dyplomatycznych za granicą ze względu na powszechnie znane usposobienie Polaków wybuch powstania nie mógł zaskakiwać. Jego rozpoczęcie w momencie koncentracji rosyjskich wojsk na wschodnich granicach Kongresówki uznano za skutek porywczości i niecierpliwości, błędnych rachub i oceny sytuacji. Na życzenie cara już następnego dnia król Prus wydał edykt zakazujący wwozu do Królestwa Polskiego materiałów wojennych i koni. Na jego podstawie konfiskowano wszystkie transporty broni, amunicji, koni, pieniędzy i lekarstw. Zamrożono też niemieckie aktywa Banku Polskiego. Wzmocniono ochronę granicy z Królestwem Polskim, koncentrując na wschodnich rubieżach państwa trzy specjalnie w tym celu zmobilizowane korpusy – łącznie 80 tys. żołnierzy dowodzonych przez weterana wojen napoleońskich gen. Augusta von Gneisenaua. Nie ufano złożonej w znacznym stopniu z Polaków landwerze z Wielkiego Księstwa Poznańskiego i profilaktycznie cofnięto ją w głąb państwa. Pod groźbą konfiskaty majątku zakazano brania udziału w powstaniu.

        Wszystkich podróżujących z i do Kongresówki traktowano jak potencjalnych emisariuszy lub wojskowych i poddawano policyjnemu nadzorowi oraz różnorakim szykanom administracyjnym. W kwestii ich dalszych losów często konsultowano się z rosyjskim ambasadorem w Berlinie, któremu przekazywano także odpisy przejętej przez pruskie służby polskiej korespondencji dyplomatycznej. W związku z epidemią cholery i rzekomymi napadami na terytorium Prus band rabunkowych w maju 1831 roku na granicy ustanowiono kordon.

        Oceniając jednak całościowo wpływ polskiego powstania na Prusy i rolę pruskiej opinii publicznej, wypada stwierdzić – pisał badacz tego zagadnienia Henryk Kocój – że jakkolwiek wydarzenia znad Wisły wywarły na monarchię Fryderyka Wilhelma III pewien wpływ, to jednak nie doprowadziły do żadnego konkretnego rezultatu.
        Zupełnie inaczej niż elity rządowe na wieść o powstaniu listopadowym zareagowały rzesze społeczeństwa niemieckiego. Polacy byli dla nich walecznymi szermierzami wolności, apostołami wyzwolenia, opierającymi się carskiemu despotyzmowi i stanowiącymi ochronę Europy przed groźbą rosyjskiej interwencji. Rzucili oni wyzwanie Rosji, jednemu z głównych członków Świętego Przymierza, architektowi i strażnikowi niekorzystnych z punktu widzenia niemieckich interesów narodowych postanowień kongresu wiedeńskiego. Wolność Polaków i Niemców wydawała się ze sobą związana, zaś triumf tych pierwszych traktowano jako klucz do wyzwolenia drugich. Głęboko wierzono w naturalne braterstwo ludów. Zjawisko to nazwano zachwytem Polakami ([Polenbegeisterung]). Nastroje w Niemczech przypominały nieco te sprzed dekady, kiedy trzymano kciuki za walczących z tureckim jarzmem Greków.



        Czytaj więcej: histmag.org/Buntownicy-czy-apostolowie-wolnosci-Prusy-i-Niemcy-wobec-powstania-listopadowego-17418

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka