watto
17.11.04, 02:02
Oczywiscie to akcja propagandowa. Wyszło na jaw, że USA popełnia zbrodnie wojenne zabijając jeńców w świątyni (następna afera w stylu tortur w Abu Ghraib), to trzeba coć wymyslić Przy poprzedniej aferze było sciecie Berga.
Teraz nagle sobie przypomniano o zabitej zakładniczce. Akurat na drugi dzień.
A kto i dlaczego ją zabił.
Najprawdopodobniej była agentką brytyjską.
Okazało sie, że porwana Polska była agentką Saddama, i że teraz pomagała USA.
To samo pewnie było z Brytyjką.
Zastrzelono ją, a nie ścięto, co wskazuje że raczej nie były to figuranci USA albo Mossadu.
Co wiecej, strona Al Zarqawiego ("przywódcy" figuranckiej grupy terrorytsycznej "made in USA") wzywała do jej uwolnienia.
Nie ma powodu, dla którego prawdziwi partyzanci porywaliby kogos, kto im pomaga.
Najwiecej agentów udaje dziennikarzy i różnych pomocników charytatywnych.