krzys52
06.05.02, 04:54
.......Witam Wszystkich
....I spieszę poinformować, że rektorowi PAT, T.Pieronkowi znów spadło się z
dębu. Skutkiem czego jego magnificencja czarownik wygaduje kolejne bania-luki.
Po niedawnym spotkaniu papieża z katolickimi kardynałami z USA, dotyczącego
plagi pedofilii i homoseksualizmu w łonie kk, stwierdził bowiem nadwiślanski
ksiądz profesor co następuje:_____
_____ Z³o nale¿y zwalczaæ wszelkimi sposobami (...a...) je¿eli to z³o jest
dotkliwe, zw³aszcza dla dzieci i m³odzie¿y, to trzeba u¿ywaæ mocniejszych
rodków, ¿eby dzia³anie przeciwko z³u by³o skuteczne.
_____(...) pedofilia nie jest zjawiskiem wspó³czesnym, ale jest ona plag± od
samego zarania i na pewno nie da siê jej zwalczyæ do koñca. - Jednak nale¿y
tych ludzi izolowaæ i uwiadamiaæ im, ¿e to nie jest tylko ludzka s³aboæ, ale ¿e
to jest po prostu przestêpstwo. (...)
_____(...) sprawa pedofilii plasuje siê te¿ w szerszym kontekcie wspó³czesnego
rozlu¼nienia obyczajów, zw³aszcza w dziedzinie seksualnej, gdzie na ka¿dym
kroku mo¿na spotkaæ siê z zachêt± do swobody w tej materii. - Jest to robione w
imiê wolnoci, co prowadzi czêsto do bardzo g³êbokiego zniewolenia cz³owieka i
wy¿ywania siê w sk³onnociach, które s± niezmiernie szkodliwe (...).
____(...)kryteria dla kandydatów do seminariów duchownych powinny byæ
zaostrzone. - Selekcja powinna byæ w³aciwa, ale jest to sito, przez które
diabe³ potrafi siê przedrzeæ. St±d trzeba na wielu etapach ¿ycia i dzia³alnoci
ksiê¿y szukaæ sposobu, by ich od tego ustrzec - doda³.____ (Gazeta.pl :
Wyborcza : Kraj Pi±tek, 26 kwietnia)
....Co jest bardzo ładną ilustracją deklarowanych dobrych chęci katolickiej
hierarchii, ale tak naprawdę sprowadza się jedynie do zwyczajowego mieszania
wody święconej w pecynach parafian. Tradycyjnie niejako próbuje podzielić się
Pieronek odpowiedzialnością za pedofilię księży - ze społeczeństwem, w którym
przecież także rozluźniły się obyczaje. Zapomniało mu się tylko, że chwilę
wcześniej twierdził, iż pedofilia “nie jest zjawiskiem wspó³czesnym, ale jest
ona plag± od samego zarania”. Co oznacza, że domniemane rozluźnienie obyczajów
nie ma tu nic do rzeczy, albo cytowane właśnie stwierdzenie mija się z prawdą.
....Oczywiście poprawna jest pierwsza opinia Pieronka, jako że pedofilia
rzeczywiście nie jest zjawiskiem nowym i (niestety) towarzyszy ludzkości od
dawien dawna. Ale też Pieronek musiałby nie być klechą by i przy tej okazji
choćby trochę nie ponarzekać na “współczesną(!) rozpustę”. A tym samym prastarą
pedofilię, która przez wieki całe towarzyszyła także katolickiemu klerowi,
uczynić zjawiskiem całkiem nowym i zaskakujacym – jednym z owoców (obwinianego)
rozluźnienia się obyczajów.
....Pieronkowe “odwracanie kota ogonem” polega na celowym myleniu pedofilskiej
aktywności kleru (która, przyznaję, obecna była w kk “od zarania”

z
ujawnianiem owych praktyk. A także rozwiązłości seksualnej (czy swobody
obyczajów) z wyzbywaniem się przez jednostki tych zahamowań które wcześniej
skutecznie zapobiegały ujawnianiu przypadków pedofilii kleru.
....Ostatnie dwie dekady XXw. w Stanach naznaczyła istna rewolucja obyczajowa,
której jednym z efektów stało się ujawnianie kościelnych sekretów. Nastała
wtedy swego rodzaju moda na upublicznianie wstydliwych i bolesnych tajemnic -
ukrywanych przez jednostki, nierzadko po kilkadziesiąt lat. W publicznych
dyskusjach, nie tylko typu ‘talk show’, zaczęły dominować wtedy hasła: “zacznij
być sobą; wyrzuć z siebie to co cię boli – uwolnij się od cierpienia; wyzwól
się z własnych kompleksów i zahamowań”. Owczesny trend dotyknął oczywiście
wszystkich możliwych aspektów życia, np. celowe zaniżanie ‘self confidence’ u
kobiet, czy nagminność seksualnych (w podtekstach) wycieczek w miejscu pracy.
Nie pozostawił on w spokoju także obszarów tradycyjnie omijanych – wstydliwych
okoliczności religijnego wychowania. W latach osiemdziesiątych (pamietam jak
dziś te programy telewizyjne) zaczęło się od pretensji zgłaszanych przez
maltretowanych w dzieciństwie, tj. 30-40 lat wcześniej, wychowanków sierocinców
prowadzonych przez zakonice. Tabu zostało złamane – ruszyła lawina.W dalszej
kolejności ośmielonymi poczuły się osoby molestowane w dzieciństwie przez
pedofili.
....Jeśli powyższe przemiany zaliczyć można do rozluźnienia obyczajowości to z
całą pewnością nie należy ono do kategorii sugerowanej przez Pieronka. Nowa
obyczajowość odrzucała tabu nakazujące oraz piastujące “zmowę” milczenia
w “pewnych sprawach”. A jako taka nie ma nic wspólnego z seksualną swobodą czy
rozwiązłością, które to zachowania istotnie weszły do obyczajowości, jednakże
to nie one - jak chciałby Pieronek - były przyczyną poprzedzającej je o 20-40
lat, i wiecej, plagi pedofilii.
....Towarzyszące ludzkości zjawisko pedofilii “od zarania” nie jest obce także
klerowi katolickiemu. Z tym tylko, że nasycenie kleru pedofilami kilkakrotnie
przekracza ich wystepowanie w generalnej populacji. Przyczyn tego stanu rzeczy
jest kilka, a najważniejsze odzwierciedlają realizację (poprzez celibat)
średniowiecznej koncepcji harmonijnego funkcjonalnego społeczeństwa – złożonego
oczywiście z heteroseksualnych rodzin (podstawowych komórek) i wolnego od
jednostek powodujących dysonans. Nie mogą zaskakiwać zatem metody werbunku i
selekcji do stanu duchownego nastawione na wyławianie z religijnej wspólnoty
osobników “seksualnie niepewnych”, bądź takich którzy zdecydowanie wykazywali
się brakiem zainteresowania płcią odmienną. Efektem był nabór dużego odsetka
jednostek o zainteresowaniach odbiegających od heteroseksualnej normy
społeczeństwa harmonijnego. Ale o to przecież chodziło.
....Z jednej strony, bowiem, społeczeństwo było oczyszczane z osobników o
niepożądanej seksualności, podczas gdy z drugiej istniała szansa na
wykorzystanie ich do pracy na rzecz tegoż samego społeczeństwa. Które opuścili
w przekonaniu o pobudkach płynących prosto od Boga - z “powołania”. Czyli przy
jednym ogniu dawało się piec dwie pieczenie. O seksualnych sekretach
duchowieństwa społeczeństwo oczywiście nie miało zielonego pojęcia. Problemy
zaczęły się ostatnio. Wraz ze wspomnianymi zmianami w obyczajowości
przysłowiowe szydła zaczęły wychodzić z worków – na widok publiczny. Dopiero
teraz, choć tkwiły w nich “od zarania”.
....Jak na razie w starciu z wolnością słowa przegrali kościelni pedofile
oraz... sam kk. Zapewnienia, o tym, że kk wyjdzie z tego wzmocniony – można
między bajki włożyć. Bądź serwować je zbaraniałym przed klerem kretynom typu
bania-luka, czy podobnym ołtarzowym dziwkom. Z identycznym skutkiem. Tak długo
jak kk nie odejdzie od celibatu – podstawowego mechanizmu przewidzianego dla
realizacji harmonijnego społeczeństwa religijnego (obok użyteczności w
hierarchicznych strukturach podporządkowania na rzecz “jedynego i apostolskiego
kościoła powszechnego”

. Zatem jeszcze nie raz usłyszymy o ministrantach i
zboczonych katolickich ksieżach.
....Wkrótce i na polskich wielebnych pederastów przyjdzie kolej.
..
K.P.