dokowski
22.11.04, 20:13
... okazało się korzystne tylko dla złodziei i innych osób zainteresowanych
używanymi samochodami?
Dlaczego nigdzie nie widzę hiszpańskich pomidorów?! Kilka lat temu obżerałem
się w Czechach hiszpańskimi pomidorami, były tańsze niż miejscowej produkcji.
Zresztą kupowałbym je nawet, gdyby były droższe (ale bez przesady). Wiem, że
niewielu jest w Polsce ludzi, nawet wśród moich znajomych, którzy znają smak
i zapach hiszpańskich pomidorów.
Dawno temu w młodości lubiłem polskie pomidory, które nazywałem w skrócie po
prostu pomidorami. Teraz też twierdzę, że lubię pomidory, ale twierdzę też,
że nie lubię polskich pomidorów. Zmiana w moich gustach dokonała się po tym,
jak po raz pierwszy spróbowałem pomidorów hiszpańskich. Mimo że byłem
uprzedzony (ale też nastawiony sceptycznie) zaskoczyła mnie kompletnie siła i
jakość smaku i aromatu, i słodycz pomidorów hiszpańskich. Trudno to sobie
wyobrazić, dopóki się nie spróbuje.
Wyobraźcie sobie, że wychowaliście się na piwie Amber lub innym sikaczu
podobnej klasy, a potem nagle w wieku 35 lat po raz pierwszy dane wam jest
skosztować Budwara z beczki w Pradze lub Guinnessa z beczki albo Kronenburga
czy jakiegoś innego piwa najwyższej jakości, np. belgijskiego klasztornego.
Po takim zdarzeniu zmienia się znaczenie słowa „piwo”. Tak się właśnie
dokonała we mnie przemiana znaczenia słowa „pomidor”.
Wszyscy pewnie wiecie, jak bardzo może zwykłą polską puszkę rybną zepsuć
dodatek pasty pomidorowej. Ta sama smaczna makrela czy inny filet podwędzany
w oleju - rybka pyszna – staje się świństwem, gdy puszka zawiera dodatek
pomidorów. Tak było zawsze, nawet w młodości tak mi to smakowało, mimo że
lubiłem „pomidory”. Wydawało mi się, że pomidory nie pasują do ryby w
puszkach. Unikałem ryb w pomidorach. Aż kiedyś ktoś mnie namówił na
spróbowanie puszki ryb w pomidorach wyprodukowanej w Hiszpanii.
Zaryzykowałem, bo znałem już smak pomidorów hiszpańskich. I okazało się, że
ryba była pyszna, była pyszniejsza właśnie o ten smak pomidorów, który tak mi
nie pasował w polskich puszkach.
Jak więc wytłumaczyć, że po zniesieniu granic i ceł nikt nie chce handlować i
zarabiać? Czy to wina tego czerwonego SLDowskiego ścierwa, że nadal nie ma w
Polsce wolnego handlu? A może to PSLowskie ścierwa wykombinowały jakieś
sztuczki chroniące polskie pomidory przed konkurencją? Tak czy inaczej
zaczynam tracić cierpliwość.
Ch... wam wielki w d... wy k... czerwone!