Francuzi nie chcą w pracy mówić po angielsku

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 19:17
To tak jak we Wrześni, tylko tam podobno bito za to, więc ci Francuzi nie mają
tak źle. A jak nie będą chcieli się uczyć, to świat przejdzie obok nich.
    • Gość: Adi Francuzi nie chcą w pracy mówić po angielsku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 19:19
      Pewnie mają rację że nie chcą w swojej ojczyźnie w pracy mówić w obcym języku.
      Ale jest chyba jeszcze inna strona medalu. Będąc kidyś we Francji ni jak nie
      mogłem się porozumieć po angielsku. Miałem wrażenie, że nie z nieznajomości,
      ale z przekory. Francuzi chyba tęsknią za czasami, kiedy ich język był
      międzynarodowy.
      • Gość: - Re: Francuzi nie chcą w pracy mówić po angielsku IP: *.adsl.witbe.net 26.11.04, 19:25
        > Ale jest chyba jeszcze inna strona medalu. Będąc kidyś we Francji ni jak nie
        > mogłem się porozumieć po angielsku. Miałem wrażenie, że nie z nieznajomości,
        > ale z przekory.

        O nie. To z czystej nieznajomosci. Nie probuj tlumaczyc zlosliwoscia
        tego, co da sie wytlumaczyc zwyklym nieuctwem.
        • Gość: ZZ Re: Francuzi nie chcą w pracy mówić po angielsku IP: *.top.net.pl 27.11.04, 18:57
          Nie ma nic gorszego niż Francuz starający się mówić po angielsku. Raz
          prowadziłem z Francuzami (z czego jeden był Arabem) rozmowy w języku angielskim.
          Koszmar. Oni nie odróżniają głosek fonetycznych "hu", "hau", "hai" od "u" "au",
          "ai". Kto chce, niech na próbę przeczyta na głos angielski tekst "z francuska" i
          poprosi kolegę o zrozumienie.
    • Gość: zib Re: Francuzi nie chcą w pracy mówić po angielsku IP: *.strong / *.internetdsl.tpnet.pl 26.11.04, 19:25
      To zwykły objaw francowatej ciasnoty umysłowej,albo jak kto woli prawo
      obywateli "wielkiego mocarstwa"-tak czy inaczej niedługo wszyscy będą mówić po
      arabsku.
    • Gość: .. Francuzi w ogóle nie chca mówić w innym jezyku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 19:43
      bo sie uważają za pepek swiata, zabojady jeszcze sa myslami w Indochinach i Algierii
      • uri_ja Re: Francuzi w ogóle nie chca mówić w innym jezyk 26.11.04, 19:57
        a Ty mówisz w pracy po angielsku?
        • Gość: Zenon Re: Francuzi w ogóle nie chca mówić w innym jezyk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 20:28
          A Ty oczywiscie mowisz w Niemczech po niemiecku, w Danii po dunsku, w
          Niderlandach po holendersku, we Francji po francusku, w Hiszpanii po
          hiszpansku, w Portugalii po portugalsku, we Italii po wlosku, w Grecji po
          grecku.......
          Niebywale uzdolniony z Ciebie poliglota. Moje najszczersze wyrazy podziwu i
          uznania.
          • uri_ja Re: Francuzi w ogóle nie chca mówić w innym jezyk 26.11.04, 20:34
            no właśnie, znajomość języków obcych w naszym kraju, to byłby atykuł. ja tam
            akurat mówię po angielsku, czytam i piszę nie chwaląc sie więcej niż dobrze.
            pytam tylko, czy krzyczący tutaj także?
        • Gość: Tomek Re: Francuzi w ogóle nie chca mówić w innym jezyk IP: *.bfad.de 26.11.04, 20:44
          Pracuje w Niemczech i mowie w pracy po angielsku. Niemcy sa pod tym wzgledem o
          niebo bardziej wyrozumiali niz Francuzi. Nie jest dobrze wyladowac w pracy w
          grupie jednolitej narodowosciowo, ale w przypadku grupy francuskiej to katastrofa.

          Kiedys w calej Europie studiowalo sie po lacinie. Przeciez Kroniki Dlugosza tez
          byly po lacinie.

          Obecnie role laciny pelni angielski. Albo raczej jego uproszczony,
          miedzynarodowy wariant. I wcale nie jest to zle.

          A to ze jezyk oficjalny wcale nie musi wypierac jezykow lokalnych widac na
          przykladzie Szwajcarii - oficjalnie w wielu kantonach pisza i studiuja po
          niemiecku. Ale na codzien mowia w dialekcie ktory rozni sie od niemieckiego
          mniej wiecej tyle ile polski od czeskiego.

          A Francuzom sie ciagle jeszcze wydaje, ze ta "nowoczesna lacina" to wlasnie
          francuski. Tymczasem francuski=greka, angielski=lacina jesli idzie o ich znaczenie.
          • de_oakville En français, s'il vous plaît! 27.11.04, 05:38
            Gdyby rozpisano konkurs na najlepszy jezyk miedzynarodowy sposrod trzech
            (angielski, francuski, niemiecki) i nie brano pod uwage ani pozycji ekonomicznej
            ani politycznej poszczegolnych panstw a jedynie walory jezyka, to mysle, ze
            wygralby jezyk francuski. Ma on wiele zalet jak np. scislosc, jasnosc i
            prostote wyrazania. Angielski ma wielka ilosc synonimow, w Anglii mowiono bowiem
            kiedys w jezyku staroangielskim, a potem wyzsze sfery tego kraju mowily po
            francusku (po podboju Anglii przez Normanow w 1066), wreszcie we wspolczesnym
            angielskim, ktory jest mieszanka i "dzieckiem" obu tych jezykow i na kazda rzecz
            ma conajmniej dwa okreslenia, jedno pochodzenia staroangielskiego
            (germanskiego), a drugie pochodzenia lacinskiego (francuskiego). Francuski byl
            kiedys pierszym jezykiem miedzynarodowym (przed II wojna swiatowa), a obecnie
            jest ciagle na drugim miejscu. Francuz tak odbiera panowanie angielskiego jak
            Chinczyk odbieralby panowanie japonskiego; cywilizacja chinska jest starsza od
            japonskiej i to Japonczycy przejeli pismo od Chinczykow, a nie odwrotnie. Po
            II-giej wojnie angielski zajal miejsce francuskiego, ktory byl kiedys traktowany
            jako najwazniejszy. Niemiec odbiera te sprawy inaczej niz Francuz, gdyz
            niemiecki nigdy nie mial takiej pozycji jak francuski lub angielski. Angielski
            jest blizszy niemieckiemu, gdyz pomimo ogromnych wplywow francuskiego jest
            zaliczany do jezykow germanskich, a Anglowie i Sasi, ktorzy skolonizowali wyspy
            brytyjskie przed podbojem Normanow przybyli z Niemiec (Sasi) i z Danii
            (Anglowie). Podejscie Francuzow do mowienia po angielsku denerwuje mnie tak jak
            wiele innych osob, ale troche to rozumie.

            • Gość: ZZ dowcip o językach IP: *.top.net.pl 27.11.04, 19:03
              Hiszpan, Francuz, Włoch, Anglik i Niemiec dyskutują o tym, czyj język jest
              najpiękniejszy.
              Hiszpan mówi, że najpiękniejszy jest hiszpański, bo motyl po hiszpańsku to
              "mariposa".
              Francuz mówi, że najpiękniejszy jest francuski, bo motyl po francusku to "papillon".
              Włoch mówi, że najpiękniejszy jest włoski, bo motyl po hiszpańsku to "farfallina".
              Anglik mówi, że najpiękniejszy jest angielski, bo motyl po hiszpańsku to
              "butterfly".
              Niemiec mówi, że najpiękniejszy jest niemiecki, bo motyl po niemiecku to
              "Schmetterling".
    • Gość: ZZ Re: Francuzi nie chcą w pracy mówić po angielsku IP: *.top.net.pl 27.11.04, 18:52
      W dzisiejszych czasach nieznajomość angielskiego jest równoważnikiem
      analfabetyzmu. Kto się nie nauczy angielskiego, tego natychmiast zwolnić. Na
      jego miejsce zatrudnić lepiej wykształconego Polaka. W końcu jest wspólny rynek
      pracy. Praca dla tych, którzy umieją i chcą pracować.
    • Gość: . Ja przezyłem szok na Paryskim lotnisku !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.11.04, 08:32
      Pomijam juz wszechobecny syf, sprzataczki chodzace ze niesamowicie brudnymi
      szmatami do podłogi, mase czarny mase arabow i mase ogolnie ludzi ktorzy
      przypominają przestepcow.

      Szokiem była dla mnie pani zresztą bardzo brzydka z mini baru na lotnisku do
      ktorej sie zwracałem po angielsku a ona rozumiejac co ja mowie odpowiadała po
      francusku, gdy zwrociłem sie aby mowiła do mnie po angielsku odparał ze ona
      mowi po francusku a tu jest francja.
      Juz szkoda mi było nawet z nią rozmawiac wiec na odchodne rzuciłem:no trzeci
      swiat normalnie ,wy tu macie juz afryke a nie europe i zreszta widac po tym
      lotnisku kto tu sie jeszcze uczy francuskiego na swiecie.
      Babka czerwona jak burak nadal udawał nie wiadomo co ale ja juz odeszłem , na
      szczescie w nastepnym było w miare ok.
      • Gość: gloubiboulga Re: Ja przezyłem szok na Paryskim lotnisku !!! IP: *.proxy.aol.com 28.11.04, 12:26
        Po tym calym przezyciu "oswiecimskim", jakie pozostaje wrazenie o Francji????
        • de_oakville Re: Ja przezyłem szok na Paryskim lotnisku !!! 28.11.04, 13:37
          Nie ulega watpliwosci, ze nieznajomosc angielskiego w dzisiejszych czasach jest
          jak analfabetyzm. Jednak w wiekszosci krajow "lacinskich" (np. Brazylia,
          Francja) jego znajomosc jest mniej powszechna niz np. w Skandynawii, w
          Niemczech, w krajach wschodniej i poludniowo-wschodniej Azji.
          Dla Chinczykow i Japonczykow jedynym jezykiem, ktorego chca sie uczyc wydaje sie
          byc angielski. Slyszac np. niemiecki (pewnie takze francuski) wiekszosc z nich
          nie potrafi powiedziec, co to za jezyk.
          W Paryzu, ja rowniez przezylem szok, ale w obfitej mieszance wrazen przyjemnych
          i mniej nieprzyjemnych uwazam jednak, ze Paryz to jest COS, mimo wszystko.
          W angielskim, niemal polowa slow zostala przejeta z francuskiego, pisze sie je
          tak samo, jak we francuskim, ale wymawia sie inaczej, w sposob "przekrecony" i
          najczesciej z akcentem na inne sylaby.
          Wyobrazmy sobie przez chwile, ze w 18-tym wieku jezykiem swiatowym jest polski.
          Nawet w Holandii wyzsze sfery mowia po polsku, ale trwa tam walka pomiedzy
          staro-holenderskim i polskim o to, ktory jezyk ma byc dominujacy. Wreszcie
          zwyciestwo odnosi holenderski, ale pod wplywem polskiego jest on zmieniony i
          zawiera ok. 50% slow polskiego pochodzenia.
          "miasto" znaczy w tym jezyku tez "miasto", ale wymawia sie je [majestou]
          "motyl" znaczy "motyl", ale wymawia sie [mou tajl] (ma rowniez synononim
          "szmytyrlok")
          Imie "Bozena" wymawia sie [bou ziina] itp. itd.

          W koncu 19-wieku polski traci pozycje jezyka swiatowego na rzecz holenderskiego,
          a dla Polaka zdanie w nim
          "obok domu lataja motyle"
          brzmi jak:
          "przy familioku frugaja szmytyrloki".

          I niejeden Polak powie: "Bede mowil nadal po polsku i niczego innego nie bede
          sie uczyl."
          Oczywiscie angielski to piekny jezyk i bardzo odlegly od ostatniego zdania
          gwarowego, a poza tym jego brzmienie i slownictwo nie ma nic do rzeczy. Jest
          jezykiem swiatowym i Francuzi tez mogliby w nim czesciej rozmawiac, gdyby
          chcieli i czasami mniej sie wywyzszali.


          • Gość: . Re: Ja przezyłem szok na Paryskim lotnisku !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.11.04, 14:02
            Nie wiem nie byłem poza lotniskiem bo czekałem na przesiadke, odnosze jednak
            wrazenie ze jest to najbrudniejsze lotnisko jakie widziałem a widziałem ich
            sporo.
            Francuzi tez powinni sie opanowac w swoim antyamerykanismie i w wszystkim co
            zwiazane z USA i UK bo jedynie skazuja sie na coraz wieksza ignorancje, oraz
            izolacje bo amerykanin lub inny mowiacy po angielsku fatalnie potraktowany
            wiecej juz nie wroci.Franzuci obnazaja tez swoj ogromny kompleks poprzez takie
            zachowanie.
        • Gość: . Re: Ja przezyłem szok na Paryskim lotnisku !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.11.04, 13:56
          Miałem tam przesiadke i stad 2 godziny spedziałem na tym lotnisku, poza
          lotnisko sie nie wychylałem wiec nie wiem jak tam na ulicy.

          Sygerujesz mi rasizm? nie to nie rasizm tylko fakt ze ci czarni oraz inni
          kolorowi z paryza jednak dalece odbiegają od tego co sie widzimy np. w New
          York , Wieden, Monachium, Frankfurt, Londyn cz Hong-Kong oraz Tokyo bo akurat
          na takich byłem , nawet nasze w Warszawie jest wrecz idealne przy Paryskim.

          Czy ulica wygląda tak samo?
          • de_oakville Re: Ja przezyłem szok na Paryskim lotnisku !!! 28.11.04, 15:21
            Paryz jest miastem kontrastow. Bylem tam w 1999. Jadac z lotniska (Charles de
            Gaulle) szybka koleja (RER) przejezdza sie przez rozne przedmiescia, jednak
            ogolne ich wrazenie jest "okropne" i rozczarowujace (jest to "Paryz-wschod", a
            wschod nie wiadomo dlaczego jest wszedzie "gorszy", np. w Londynie, Berlinie,
            Warszawie). A wiec te paryskie peryferie to cos takiego jak przedmiescia
            Warszawy, jakis Pruszkow, Ursus itp. ale widzi sie sporo kolorowych, nie
            potrafie powiedziec czy jest bardziej czy mniej szaro niz jadac przez Pruszkow.
            Z pewnoscia nie sa to wrazenia jak z Niemiec np. ze Sztuttgartu albo z
            Monachium, gdzie jest bardzo czysto i wszystko jest "prima". Wagony pociagu byly
            nowczesne, szybkie i dosc czyste, ale za mna siedzielo wtedy kilku cudzoziemcow
            spoza Europy (nie powiem skad) i nie pachnieli bynajmniej woda kolonska.
            Jednak jak sie juz dojedzie co centrum Paryza i wyjdzie na ulice np. z dworca
            polnocnego (Gare du Nord), to jadac dalej taksowka widzi sie piekny i zabytkowy
            Paryz o niepowtarzalnej siatce ulic i architekturze. Czystoscia nie szokuje i z
            pewnoscia nie robi juz dzis takiego wrazenia jak musial robic w XIX-tym wieku,
            kiedy wszystkie inne stolice "malpowaly" Pola Elizejskie, a architektura paryska
            byla najbardziej imponujaca i nowoczesna. Dzis to wszystko jest juz jak ogromny
            zabytek (Paryz uniknal zniszczen wojennych w przeciwienstwie do Berlina i
            Londynu). Niektore miejsca w Paryzu maja niepowtarzalny urok. Sekwana bardzo
            waska (daleko jej do Dunaju w Budapeszcie, Tamizy w Londynie, nawet do rzeki
            Moskwy w Moskwie, ktora ma imponujace granitowe nabrzeza). Ma jednak swoj urok.
            Oczywiscie sporo Murzynow, Arabow i innych cudzoziemcow. Wracajac ta sama szybka
            koleja na lotnisko, bylem swiatkiem bojki w wagonie pelnym podroznych. Nie
            wiedzialem o co chodzi, gdyz stalem daleko, ale w pewnej chwili jedna Murzynka
            (25-30 lat) zaczela bic po twarzy (policzkowac) inna (biala) kobiete, z ktora
            wczesniej dyskutowala. Wszyscy pasazerowie patrzyli zaszokowani, kilku facetow
            mowilo "o la la", wreszcie je rozdzielono. Nie wyobrazam sobie podobnej
            sceny np. w Niemczech, byc moze sie myle.
Pełna wersja