Proces Zundela w Kanadzie

IP: *.cvx29-bradley.dialup.earthlink.net 08.05.02, 04:32
Strona 1 z 3

— SKOPIUJ — PODAJ DALEJ — OPOWIEDZ ZNAJOMEMU —




PROTOKÓŁ FREDA LEUCHTERA

Przedsłowie prof. Roberta Faurissona

Fred Leuchter, 45, jest inżynierem mieszkającym w Bostonie w stanie
Massachusetts. Specjalizuje się on w projektowaniu urządzeń egzekucyjnych
używanych w więzieniach na terenie całego USA. Jednym z jego głównych projektów
była konstrukcja nowej komory gazowej w Stanowym Więzieniu Missouri koło
Jefferson City.
W styczniu 1988 bylem w Toronto w Kanadzie asystując obronie Pana Ernesta
Zündela, Kanadyjczyka niemieckiego pochodzenia, którego sądzono za
rozpowszechnianie fałszywych wiadomości opublikowaniem: "Czy naprawdę sześć
milionów zmarło?" ("Did 6 Million Really Die?"), książki która poddała w
wątpliwość popularne przekonanie, iż sześć milionów Żydów zostało zamordowanych
przez narodowych socjalistów podczas Drugiej Wojny Światowej, głównie przez
użycie komór gazowych przy zastosowaniu gazu hydrocyjankowego (Zyklon B -
niem.).

Ernesta Zündela sądzono już poprzednio pod tym samym zarzutem w 1985. Proces
trwał siedem tygodni i zakończył się skazaniem i wyrokiem piętnastu miesięcy
więzienia. W styczniu 1987 Sąd Apelacyjny w Ontario obalił ten wyrok z powodu
poważnych błędów prawnych i nakazał ponowne przeprowadzenie procesu. Proces
zaczął się w styczniu 1988 i wciąż trwał w czasie niniejszego pisania.

Moja wstępna rozmowa z Fredem Leuchterem miała miejsce w Bostonie 3 i 4 lutego
1988. Duże wrażenie wywołały na mnie jego odpowiedzi na moje pytania i jego
umiejętność wytłumaczenia każdego szczegółu procesu gazowania. Potwierdził on
szczególnie niebezpieczne dyspozycje procesu egzekucji gazem hydrocyjankowym.
Egzekucje używające tego gazu wykonano po raz pierwszy w Stanach Zjednoczonych
w 1924 roku, ale nawet w 1988 wciąż istniały poważne trudności w konstruowaniu
komór gazowych, a wśród nich problem przecieków. Zauważyłem, że Leuchter nie
poddawal w wątpliwość standardowych opinii o “Holocauście”.

Po moim powrocie z Bostonu do Toronto i po tym, jak zdałem sprawozdanie Panu
Ernestowi Zündelowi o mojej dyskusji z Fredem Leuchterem, Pan Zündel zdecydował
poprosić tego ostatniego o przygotowanie opinii rzeczoznawcy o rzekomych
komorach gazowych w Oświęcimiu, Brzezince i Majdanku.

Pan Leuchter zaakceptował zlecenie po weekendzie w Toronto przeglądając zdjęcia
lotnicze obozów, planów krematoriów i rzekomych komór gazowych, dokumentacji
cyklonu B i przezroczy wykonanych na lokacjach w latach 1970-tych przez
szwedzkiego naukowca Ditliba Felderera.

25 lutego 1988 roku Pan Leuchter udał się do Polski razem ze swoją żoną
Carolyn, jego konstruktorem Howardem Millerem, filmowcem Jürgenem Neumannem i
tłmaczem polskiego, Tjudar-em Rudolph-em. Oni wrócili w osiem dni później, 3
marca.

Po swoim powrocie Pan Fred Leuchter napisał swój raport obejmujący 192 stron
włącznie z apendyksami. Jego konkluzja byla jednoznaczna: przygniatające dowody
wykazały, że nie było komór gazowych w Oświęcimiu, Brzezince i Majdanku i
rzekome komory gazowe w tych miejscach nie mogły być dawniej ani obecnie użyte,
lub poważnie funkcjonować jako komory gazowe.

20 i 21 kwietnia 1988 zeznawał on w charakterze świadka w Toronto. Wpierw
odpowiedział on na pytania zadane jemu przez adwokata Pana Zundela, Douglasa
Christie, majacego w asyście Keltie Zubko i Barbarę Kulaszkę. Następnie Pan
Leuchter odpowiadał na przesłuchanie Oskarżyciela Korony, Johna Pearsona,
któremu asystował przez całą rozprawe jeszcze jeden Adwokat Korony i żydowski
doradca, siedzący bezpośrednio za nim w sali rozpraw.

Rozpytywanie i krzyżowe przesłuchanie odbyło się w obecności sędziego i
siedmioosobowego jury. Napięcie w sali sądowej było ekstremalne. Siedziałem
obok kilku ekspertów rewizjonistycznych, w tym dra Williama Lindsey-a, głównego
badacza-chemika Dupont Corporation będącego przed emeryturą w 1985 roku. Każdy
znajdujący się w tej sali sądowej, niezależnie od własnych osobistych
zapatrywań na przedmiot rozprawy sądowej, był mocno świadomy, myślę, tego, że
uczestniczył w wydarzeniu historycznym. Kończył się mit o komorach gazowych.

Poprzedniego dnia dyrektor Stanowego Więzienia Missouri, Bill Armontraut,
zeznawał objaśniając procedury i praktyczne operacje komory cyjankowej. Stało
się jasne dla każdego uważnego słuchacza, że skoro jest tak trudno
przeprowadzić egzekucję na jednej osobie w ten sposób, to przeprowadzenie
rzekomych egzekucji na tysiącach osób przez Niemców przy użyciu cyklonu B
byłoby równe kwadraturze koła.

    • Gość: Fiona Re: Proces Zundela w Kanadzie IP: *.cvx29-bradley.dialup.earthlink.net 08.05.02, 04:33
      Strona 2 z 3

      Po zeznaniach Freda Leuchtera przyszedł dr James Roth - doktor filozofii z
      Cornell Univesity i dyrektor Alpha Analitical Laboratories w Ashland w stanie
      Massachusetts. Dr Roth składał raport z analizy probek pobranych ze ścian,
      podłóg, sufitów i innych konstrukcji wewnątrz rzekomych komór gazowych w
      Oświęcimiu I i Brzezince. Testy te bądź to nie wyjawiły żadnych śladów cyjanku,
      bądź też skrajnie niski ich poziom. Jedynym wyjątkiem była próbka numer 32
      pobrana z Odwszawialni Nr 1 w Brzezince. Rezultaty te były przedstawione
      graficznie w Apendyksie I Raportu i pokazane jury przez epidiaskop. Różnica
      odkrytego cyjanku między odwszawialnią z jednej strony, a rzekomymi komorami
      gazowymi, była sensacyjna. Skrajnie niskie poziomy cyjanku znalezione w
      niektórych krematoriach pochodziły zapewne, wedlug mojej opinii, z
      dezinfekowania pomieszczeń podczas wojny.

      Myślę, że ja byłem pierwszym, który wskazał na to, że wszystkie badania
      rzekomych niemieckich gazowych komor egzekucyjnych, mających jakoby używać
      cyklonu B, powinny być prowadzone adhezyjnie z badaniami amerykańskich gazowych
      komór egzekucujnych. Ja zacząłem indygacje w tej sprawie już w 1977 roku z
      pomocą mojego amerykańskiego przyjaciela, Eugene-a C. Bruggera, prawnika z
      Nowego Jorku. Podczas tego badania otrzymałem informacje od sześciu
      amerykańskich więzień: San Quentin w Kaliforni, Jefferson City w Missouri,
      Santa Fe w Nowym Meksyku, Raleigh w Północnej Karolinie, Baltimore w Maryland i
      Florence w Arizonie. Wówczas doszedłem do niechybnego wniosku, iż tylko ekspert
      w amerykańskiej technologii może ostatecznie rozstrzygnąć, czy rzekome
      niemieckie gazowe komory egzekucyjne miały zdolność użycia ich jak opisano w
      literaturze holocaustowej.

      Podczas następnych kilku lat moje artykuły o niemieckich komorach gazowych
      zawsze powoływały się na amerykańskie komory gazowe. Artykuły te obejmowa-
      ły: "Pogłoski o Oświęcimiu albo kwestii komór gazowych", opublikowanym 29
      grudnia 1978 we francuskim dzienniku Le Monde, oraz długi wywiad opublikowa-ny
      w sierpniu 1979 we włoskim periodyku Storia Illustrata. We wrześniu 1979
      odwiedziłem komory gazowe w Baltimore w stanie Maryland i otrzymałem tam osiem
      fotografii komory i dodatkową dokumentację. Wtedy, podczas spotkania w New York
      City pod przewodnictwem Fritza Berga, pokazałem Listę Kontrolną Procedury
      Komory Gazowej (Gas Chamber Procedure Check Sheet) więzienia w Baltimore i
      przedyskutowałem wnioski jakie z niej wynikają. W 1980, w pierw-szym wydaniu
      nowo powstałego Journal of Historical Review, opublikowalem artykuł
      pt.: "Mechanika gazowania", w którym opisałem w niektórych szczegółach
      procedury gazowania używane w Stanach Zjednoczonych. Tego samo roku opu-
      blikowałem w "Verite Historique ou Verite Politique?" osiem fotografii komory
      gazowej w Baltimore. Moje video zatytułowane: "Kwestia komór gazowych" ("The
      Gas Chamber Problem") zrealizowane w 1982 roku zaczyna się analizą
      amerykańskich komór gazowych.

      W 1983 przygotowałem dla Insitute for Historical Review w Los Angeles książkę w
      języku angielskim o kontrowersji holocaustowej, która zawierała po raz pierw-
      szy listę pytań zadanych naczelnikom więzień i ich odpowiedzi. Książka wszakże
      nigdy nie została opublikowana: 4 lipca 1984, w dzień amerykańskiego Świeta
      Niepodległości, Independence Day, archiwa Instytutu zostaly zniszczone przez
      podpalenie. Pożar ten, zgodnie z jego zamierzeniem i celem, zniszczył finansową
      podstawę Instytutu, a liczne projekty, włącznie z moją książką, zostały
      poniechane.

      “Holocaust” okazał się przedmiotem o gigantycznych rozmiarach. Jednakże
      ten "olbrzym", jak dr Arthur Butz wykazał w swoim "Największym oszustwie XX.
      stulecia" ("The Hoax of the Twentieth Century"), ma nogi z gliny. Żeby zobaczyć
      te nogi z gliny wystarczy tylko udać się do Obozu Koncentracyjnego w Oświęci-
      miu w Polsce. Według słów dra Wilhelma Staeglicha: "Twierdzenie o ekstermina-
      cji stoi albo upada wraz z pomówieniami, iż Oświęcim był 'fabryką śmierci' ".
      Dla mnie zaś cała tajemnica Oświęcimia skoncentrowała się na 65 metrach kwadra-
      towych rzekomych komór gazowych w Oświęcimiu I i na 210 metrach kwadrato-wcyh
      rzekomych komór gazowych w Brzezince. Te 275 metrów kwadratowych winny byly być
      zbadane bezpośrednio po wojnie przez sądowego biegłego z ini-cjatywy Aliantów
      [np.prowadzących sądy norymberskie - przyp. tłum.], ale takie badanie nigdy nie
      zostało przeprowadzone, ani wtedy ani później. Polski urzęd-nik sądowy Jan Sehn
      nakazał kilka badań sądowych w Oświęcimiu, lecz nigdy samych rzekomych komór
      gazowych.

      Badania rewizjonistów wykazały, że lokacje mające jakoby być gazowymi komorami
      egzekucyjnymi nie mogły być użyte do takiego celu. Ditlib Felderer opublikował
      fotografie wskazujące na wiotkość konstrukcji wentylatorów i drzwi i brak
      śladów niebieskiego gazu pruskiego [Prussian blue] na ścianach. W 1975 roku
      odkrylem w archiwach Państwowego Muzeum w Oświęcimiu (archiwach dobrze
      strzeżonych przez komunistyczna władze) plany owych rzekomych komór gazowych i
      byłem pierwszym, który opublikował je w różnych książkach i artyku-łach. Plany
      te również zostały pokazane na pierwszym zgromadzeniu Instytutu Przeglądu
      Historycznego (Institute for Historical Review) w Los Angeles w 1979 roku,
      kiedy Pan Zündel był obecny. W rzeczywistości te rzekome komory gazowe były
      kostnicami, czyli, według planów, "Leichenhalle" [trupiarnia - niem.] dla Kre-
      matorium I (później zamienioną na schron przeciwpożarowy) i "Leichenkeller"
      [trupiarnia piwniczna - niem.] dla Krematorium II.

      c.d. poniżej


    • Gość: Jurek Re: Proces Zundela w Kanadzie IP: *.cvx29-bradley.dialup.earthlink.net 08.05.02, 04:34
      Strona 2 z 3

      Po zeznaniach Freda Leuchtera przyszedł dr James Roth - doktor filozofii z
      Cornell Univesity i dyrektor Alpha Analitical Laboratories w Ashland w stanie
      Massachusetts. Dr Roth składał raport z analizy probek pobranych ze ścian,
      podłóg, sufitów i innych konstrukcji wewnątrz rzekomych komór gazowych w
      Oświęcimiu I i Brzezince. Testy te bądź to nie wyjawiły żadnych śladów cyjanku,
      bądź też skrajnie niski ich poziom. Jedynym wyjątkiem była próbka numer 32
      pobrana z Odwszawialni Nr 1 w Brzezince. Rezultaty te były przedstawione
      graficznie w Apendyksie I Raportu i pokazane jury przez epidiaskop. Różnica
      odkrytego cyjanku między odwszawialnią z jednej strony, a rzekomymi komorami
      gazowymi, była sensacyjna. Skrajnie niskie poziomy cyjanku znalezione w
      niektórych krematoriach pochodziły zapewne, wedlug mojej opinii, z
      dezinfekowania pomieszczeń podczas wojny.

      Myślę, że ja byłem pierwszym, który wskazał na to, że wszystkie badania
      rzekomych niemieckich gazowych komor egzekucyjnych, mających jakoby używać
      cyklonu B, powinny być prowadzone adhezyjnie z badaniami amerykańskich gazowych
      komór egzekucujnych. Ja zacząłem indygacje w tej sprawie już w 1977 roku z
      pomocą mojego amerykańskiego przyjaciela, Eugene-a C. Bruggera, prawnika z
      Nowego Jorku. Podczas tego badania otrzymałem informacje od sześciu
      amerykańskich więzień: San Quentin w Kaliforni, Jefferson City w Missouri,
      Santa Fe w Nowym Meksyku, Raleigh w Północnej Karolinie, Baltimore w Maryland i
      Florence w Arizonie. Wówczas doszedłem do niechybnego wniosku, iż tylko ekspert
      w amerykańskiej technologii może ostatecznie rozstrzygnąć, czy rzekome
      niemieckie gazowe komory egzekucyjne miały zdolność użycia ich jak opisano w
      literaturze holocaustowej.

      Podczas następnych kilku lat moje artykuły o niemieckich komorach gazowych
      zawsze powoływały się na amerykańskie komory gazowe. Artykuły te obejmowa-
      ły: "Pogłoski o Oświęcimiu albo kwestii komór gazowych", opublikowanym 29
      grudnia 1978 we francuskim dzienniku Le Monde, oraz długi wywiad opublikowa-ny
      w sierpniu 1979 we włoskim periodyku Storia Illustrata. We wrześniu 1979
      odwiedziłem komory gazowe w Baltimore w stanie Maryland i otrzymałem tam osiem
      fotografii komory i dodatkową dokumentację. Wtedy, podczas spotkania w New York
      City pod przewodnictwem Fritza Berga, pokazałem Listę Kontrolną Procedury
      Komory Gazowej (Gas Chamber Procedure Check Sheet) więzienia w Baltimore i
      przedyskutowałem wnioski jakie z niej wynikają. W 1980, w pierw-szym wydaniu
      nowo powstałego Journal of Historical Review, opublikowalem artykuł
      pt.: "Mechanika gazowania", w którym opisałem w niektórych szczegółach
      procedury gazowania używane w Stanach Zjednoczonych. Tego samo roku opu-
      blikowałem w "Verite Historique ou Verite Politique?" osiem fotografii komory
      gazowej w Baltimore. Moje video zatytułowane: "Kwestia komór gazowych" ("The
      Gas Chamber Problem") zrealizowane w 1982 roku zaczyna się analizą
      amerykańskich komór gazowych.

      W 1983 przygotowałem dla Insitute for Historical Review w Los Angeles książkę w
      języku angielskim o kontrowersji holocaustowej, która zawierała po raz pierw-
      szy listę pytań zadanych naczelnikom więzień i ich odpowiedzi. Książka wszakże
      nigdy nie została opublikowana: 4 lipca 1984, w dzień amerykańskiego Świeta
      Niepodległości, Independence Day, archiwa Instytutu zostaly zniszczone przez
      podpalenie. Pożar ten, zgodnie z jego zamierzeniem i celem, zniszczył finansową
      podstawę Instytutu, a liczne projekty, włącznie z moją książką, zostały
      poniechane.

      “Holocaust” okazał się przedmiotem o gigantycznych rozmiarach. Jednakże
      ten "olbrzym", jak dr Arthur Butz wykazał w swoim "Największym oszustwie XX.
      stulecia" ("The Hoax of the Twentieth Century"), ma nogi z gliny. Żeby zobaczyć
      te nogi z gliny wystarczy tylko udać się do Obozu Koncentracyjnego w Oświęci-
      miu w Polsce. Według słów dra Wilhelma Staeglicha: "Twierdzenie o ekstermina-
      cji stoi albo upada wraz z pomówieniami, iż Oświęcim był 'fabryką śmierci' ".
      Dla mnie zaś cała tajemnica Oświęcimia skoncentrowała się na 65 metrach kwadra-
      towych rzekomych komór gazowych w Oświęcimiu I i na 210 metrach kwadrato-wcyh
      rzekomych komór gazowych w Brzezince. Te 275 metrów kwadratowych winny byly być
      zbadane bezpośrednio po wojnie przez sądowego biegłego z ini-cjatywy Aliantów
      [np.prowadzących sądy norymberskie - przyp. tłum.], ale takie badanie nigdy nie
      zostało przeprowadzone, ani wtedy ani później. Polski urzęd-nik sądowy Jan Sehn
      nakazał kilka badań sądowych w Oświęcimiu, lecz nigdy samych rzekomych komór
      gazowych.

      Badania rewizjonistów wykazały, że lokacje mające jakoby być gazowymi komorami
      egzekucyjnymi nie mogły być użyte do takiego celu. Ditlib Felderer opublikował
      fotografie wskazujące na wiotkość konstrukcji wentylatorów i drzwi i brak
      śladów niebieskiego gazu pruskiego [Prussian blue] na ścianach. W 1975 roku
      odkrylem w archiwach Państwowego Muzeum w Oświęcimiu (archiwach dobrze
      strzeżonych przez komunistyczna władze) plany owych rzekomych komór gazowych i
      byłem pierwszym, który opublikował je w różnych książkach i artyku-łach. Plany
      te również zostały pokazane na pierwszym zgromadzeniu Instytutu Przeglądu
      Historycznego (Institute for Historical Review) w Los Angeles w 1979 roku,
      kiedy Pan Zündel był obecny. W rzeczywistości te rzekome komory gazowe były
      kostnicami, czyli, według planów, "Leichenhalle" [trupiarnia - niem.] dla Kre-
      matorium I (później zamienioną na schron przeciwpożarowy) i "Leichenkeller"
      [trupiarnia piwniczna - niem.] dla Krematorium II.

      c.d. poniżej


      • Gość: Muniek Re: Proces Zundela w Kanadzie IP: *.cvx29-bradley.dialup.earthlink.net 08.05.02, 04:36
        Strona 3 z 3

        Niemniej, ażeby osiągnąć całkowicie naukowe potwierdzenie tego, co widzieliś-my
        naocznie, kierując się zwykłym zdrowym rozsądkiem i co prace rewizjonistów
        odkryły, konieczne było spojrzenie amerykańskiego specjalisty od komór gazo-
        wych. Z desperacją starałem się takiego specjalistę znaleźć, lecz szczerze mó-
        wiąc, żywiłem słabą nadzieję, iż znajdziemy człowieka, który jest nie tylko
        specja-listą w technologii komor gazowych, ale także dość odważny, by
        przeprowadzić takie śledztwo w kraju komunistycznym i opublikować wyniki badań,
        jeśli one kiedykolwiek potwierdzą konkluzję rewizjonistów. Na szczęście byłem w
        błędzie.

        Fred Leuchter był tym specjalistą. On udał się do Polski, przeprowadził badania
        sądowe, napisał swój raport i zeznawał w kanadyjskim sądzie na rzecz Pana
        Zündela. To uczyniwszy, po cichu wszedł do historii.

        Fred Leuchter jest skromnym ale spokojnie zdeterminowanym człowiekiem, który
        wyraża się precyzyjnie. Byłby on znakomitym profesorem, on ma rzeczywiście dar
        tłumaczenia złożoności trudnego zagadnienia. Kiedy zapytałem jego, czy boi się
        niebezpiecznych konsekwencji, odpowiedział: "Fakt jest faktem." Podczas
        czytania "Raportu Leuchtera" David Irving, sławetny historyk brytyjski, [autor
        klasycznych dzieł: “Wojna Hitlera” i “Wojna Churchilla”] powiedział 22 kwietnia
        1988 roku podczas zeznania w Toronto, że jest to "druzgocący" dokument, który
        stał się istotny dla przyszłych historyków piszących o Drugiej Wojnie Światowej.
        Bez Ernesta Zündela, nic z tego, co obecnie wyszło na jaw, nieomal nie byłoby
        do pomyślenia. On poświęca wszystko dla historycznej dokładności jego badań i
        on żyje w trudnych warunkach, stawiając czoło wpływowym i potężnym wrogom.
        Nacisk wywierany na niego jest ciągły i przyjmuje najniespodziewańsze i czasami
        najzłośliwsze formy. On jednak ma silną osobowość i poświęcił się sprawie. Wie
        jak analizować daną sytuację, ocenić stosunek przewagi sił, by obrócić przeciw-
        ności w korzyści. Przyciąga i mobilizuje kompetentnych ludzi. Jest on człowie-
        kiem o głębokiej wnikliwości, który genialnie łączy zdrowy rozsądek z bystrym
        zrozumieniem ludzi i sytuacji.

        Może on pójść jeszcze raz do więzienia za swoje badania i przekonania, albo
        będzie zagrożony deportacją. Wszystko to jest mozżiwe. Wszystko może się
        zdarzyć, kiedy istnieje intelektualny kryzys i zbieg historycznych koncepcji o
        takich rozmiarach. Rewizjonizm jest wielką intelektualną przygodą u końca
        stulecia. Cokolwiek jednak nastapi, Ernest Zundel już jest zwycięzcą. Jest on
        pacyfistą-aktywistą, który osiągnął zwycięstwo przez siłę rozumu i perswazji.

        Robert Faurisson

        Toronto, 23 kwietnia 1988


        P.S. 11 maja 1988 Ernest Zundel zostal uznany przez jury winnym rozpowszech-
        niania fałszywych wiadomości o “Holocauście”. Został on zasądzony na dziewięć
        miesięcy więzienia i przyznano mu złożenie kaucji po podpisaniu nakazu (gag
        order), zabraniającego mu pisać, lub mówić o "Holocauście" aż do końca procesu
        odwoławczego. Tak więc przyłączył się on do Galilea.

        P.S. 27 sierpnia 1992 roku Sąd Najwyższy Kanady obalił wyrok skazujący Ernesta
        Zundela i stwierdził, że prawo, na podstawie którego ciągano go po sądach
        kanadyjskich przez dziewięć (9) lat, jest sprzeczne z konstytucją.
        Kanada odmówiła przeproszenia Ernesta Zundela za jego ciężkie przejścia i
        odrzuciła jego wniosek o zwrot jego kosztów sądowych itd.

        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

        Tytul oryginalu: "The Leuchter Protocol".

        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

        Zob. więcej: www.zundelsite.com




    • oborowy Re: Proces Zundela w Kanadzie 08.05.02, 05:23

      cale te akta procesu ,dalem moim krowom do obsrania.I co ? ano jedna z nich
      odpowiedziala wystukujac odpowiedz na komputerze( mam krowy XXI wieku) Panie
      oborowy my nawet srac nie chcemy na tym samym hektarze na ktorym sraja
      sedziowie i experci kanadyjscy.krotko i dosadnie.
Pełna wersja