dokowski
30.12.04, 22:20
Co, za czyje pieniądze i kiedy jedzą dzieci w szkołach w krajach
cywilizowanych? Czy w holenderskich lub włoskich podstawówkach są szkolne
stołówki? A jak to jest w USA lub w Szwecji?
Przynajmniej wiem jak było kiedyś we Francji – dzieci jadły tylko to, co
przyniosły sobie z domu w tornistrze – myślę, że tak jest najlepiej. Szkoła
powinna edukować, a nie zajmować się organizacją żywienia zbiorowego.
Jednak czerwonym świniom z MEN chodzi chyba o coś innego. „Minister będzie
obserwować nowe ceny obiadów i badać zasadność podwyżek. Jeśli będą
niepokojące, niewykluczone, że wyda nowe rozporządzenie”. Nóż się sam otwiera
w kieszeni.
„Ze zmian cieszą się firmy cateringowe.”
A najbardziej się cieszą skorumpowani politycy i biurokraci