ochrzszczony
31.12.04, 21:57
przyjął. Dlaczego?
"Dlaczego zostałem katolikiem?
Posłuszeństwo Chrystusowi
Figura ukrzyżowanego Chrystusa nad ołtarzem symbolizuje największy smutek,
jaki zna świat. Prawda jest ukrzyżowana; największa Mądrość, Mądrość Boga
jest ukrzyżowana. Miłosierdzie jest ukrzyżowane; Miłość jest ukrzyżowana, Bóg
ukrzyżowany jest w swoim Synu. Z Kościoła Chrystusa Króla, Króla
ukrzyżowanego, usłyszeć można żałosną pieśń Via Crucis. Pieta jest
zasłonięta; zasłona okrywa twarz Maryi. Oprócz ukrzyżowanego Chrystusa, nic
nie widać, nic nie słychać. O wszyscy, którzy przechodzicie obok... Boskość i
Ludzkość są ukrzyżowane. A jednak Chrystus, ukrzyżowany, poniżony, znieważony
i wyszydzony jest najwyższym wyrazem Zmartwychwstania. W Chrystusie każdy
smutek staje się czysty i święty; każdemu wędrowcy i każdemu, który w Nim
umiera, Chrystus mówi: Wstań i idź!. Ja jestem posłuszny. Z sercem
przepełnionym smutkiem wstaję i podążam śladami Chrystusa.
Dzieciństwo i początki nawrócenia
Ukrzyżowany budził we mnie uczucie wielkiego współczucia. Miałem silne
poczucie zarówno Jego niewinności, jak i Jego bólu... On cierpiał męczarnie.
Sprawiał, że myślałem o naszym sąsiedzie, panu Orrone mój ojciec pomagający
mu modlitwą Słuchaj Izraelu, stanowczym głosem, słowo po słowie; pan Orrone,
powtarzający słowa słabym szeptem. Cierpiał on od ran, które stały się
zgorzelinami i wiedział, że musi umrzeć. Pan Bóg w końcu go wybawił, jak
określali to moi krewni w rozmowach między sobą; dobrze, że nie cierpiał
więcej.
Lecz ten Człowiek na krzyżu nie umarł z powodu choroby; był młody. Schyla
głowę, jest bardzo zmęczony i za chwilę ogranie Go słodki sen. Nie płacze z
bólu, nie lamentuje, nie przeklina. Na Jego twarzy nie widać wyrazu
nienawiści lub złości. Gałązka oliwna nad Jego głową zdaje się szeptać cicho
o pokoju.
Nie. On, Jezus, ten człowiek teraz był to dla mnie On, przez duże O , On nie
był zły; nie mógł być w żaden sposób zły. Być może był, lub być może nie był
Sługą Boga, którego pieśni czytamy w szkole. Być może był, lub być może nie
był tym cierpiącym, o którym nauczyciel powiedział nam krótko: To Król
Ezechiasz, lub lud Izraela. Nie wiem. Lecz jednej rzeczy byłem pewien: On był
dobry.
To Chrystus wzywa...
Miałem około dwunastu lat. Ktoś niewidzialny zaczął stukać do drzwi mojej
duszy. Czułem ogromną pustkę; wiosna, zielone łąki, kwiaty zbierane przez nas
do kolekcji, jaką każdy uczeń musiał zgromadzić na polecenie nauczyciela
botaniki, wieczorne niebo usiane białymi gwiazdami, walka ojca i matki o
przezwyciężenie ubóstwa, które stawało się coraz większe i dokuczliwsze,
wszystko to wyostrzało moje poczucie pustki i opustoszenia. Pewnego dnia
włóczyłem się sam po polach, gdy nagle poczułem dziwną tęsknotę
przypominającą głód. Lecz nie był to głód chleba...; nie był to nawet głód
Pisma świętego. Było to pragnienie spokoju i śmierci. Wydawało się, iż moje
serce jest zamknięte.
Grzechy popełniane przez ludzi obrażają Boga. Wydaje mi się, że Bóg jest
ranny, Bóg cierpi w swej sprawiedliwości lub w swym miłosierdziu. Cierpi On z
powodu człowieka, który grzeszy, cierpi On z człowiekiem, który grzeszy,
ponieważ człowiek znajduje się w bardziej żałosnym stanie, niż dymiący len i
zgnieciona trzcina, wywołująca współczucie sługi Bożego.
Nawrócenie
Nadal nie miałem świadomości konfliktu z judaizmem. Pielgrzymi Boży chodzą po
samotnych ścieżkach. Nigdy nie rozmawiałem z nikim na temat stanu mojej duszy
i wzrastającej w niej miłości. Dla kochającego człowieka miłość może być
ciężarem, jest to jednak słodki ciężar, który nosi on z wewnętrznej
konieczności. Amor meus pondus meum, powtarzam za św. Augustynem. Człowiek,
który kocha, mówi św. Tomasz z Akwinu, stara się zbliżać coraz bardziej do
obiektu swojej miłości. A jak kochałem Jezusa kochałem Go z każdym dniem
coraz mocniej. Przez wiele lat potrafiłem godzić ze sobą judaizm i
chrześcijaństwo (a może było to tylko złudzenie? absurdalny pomysł?),
ponieważ kochałem i jedno, i drugie. Co innego mogłem uczynić?
Eugenio Zolli po przejściu na katolicyzm.
Wieczorem odprawiałem późne nabożeństwo, w czasie którego towarzyszyło mi
dwóch pomocników, jeden z prawej, a drugi z lewej strony. Czułem się tak
oderwany od rytuału, że pozwalałem innym recytować modlitwy i śpiewać. Nie
odczuwałem ani radości, ani smutku; byłem pozbawiony jakichkolwiek myśli i
uczuć. Serce w mojej piersi było jakby martwe. I właśnie wtedy zobaczyłem
oczami duszy wznoszącą się ku górze łąkę, pokrytą jasną trawą, ale bez
kwiatów. Na tej łące ujrzałem Jezusa Chrystusa w białym płaszczu, za Jego
Głową lśniło niebieskie niebo. Doświadczyłem ogromnego, wewnętrznego pokoju.
Gdybym miał zobrazować stan mojej duszy w tamtej chwili pomyślałbym najpierw
o kryształowo czystym jeziorze wśród wysokich gór. W moim sercu rozbrzmiewały
słowa: Jesteś tu po raz ostatni. Rozważałem je z największym spokojem duszy
bez emocji. Moje serce odpowiedziało: Tak jest, tak będzie, tak musi być. W
kilka dni później złożyłem mój urząd w społeczności żydowskiej i udałem się
do zupełnie nieznanego księdza, prosząc go o naukę. Upłynęło kilka tygodni aż
do owego dnia, 13 lutego, kiedy przyjąłem Sakrament Chrztu i zostałem
włączony do Kościoła katolickiego, Mistycznego Ciała Jezusa Chrystusa.
W 1945 r. zabłysło w moje duszy światło. Był to czas pełnego rozkwitu w moim
życiu duchowym po przebytym smutku wielka obfitość owoców zrodziła się z
wiecznie kwitnącego Drzewa Chrystusowego Krzyża. Powiedział mi: Pójdź za mną.
Było to wezwanie od Boga. Poszedłem za nim i 13 lutego 1945 r. przyjąłem
chrzest w Kościele rzymskokatolickim. Było dla mnie wielką radością, że tego
dnia towarzyszyła mi żona, która wraz ze mną przystąpiła do sakramentu.
Skutek nawrócenia
Jaki jest skutek nawrócenia człowieka w nim samym? Zgodnie z tradycją
Najwyższa Prawda ogłosiła św. Katarzynie: Wiedz, moja córko, że Ja jestem
Tym, który jest, a ty jesteś ta, która nie jest�. Tak przemawia Jezus do
duszy, którą wzywa do siebie. Nawrócenie oznacza nowe poznanie siebie i dusza
nawróconego słyszy słowa, które słyszała także św. Katarzyna: Pamiętaj, abyś
nigdy nie opuszczała celi poznania siebie, ale trwaj w niej i używaj
bogactwa, którym cię obdarzyłem, doktryny prawdy, opartej na żywym kamieniu
Chrystusa, słodkiego Jezusa, którego szatą jest światło. Nim się przyoblecz,
umiłowana i słodka, w prawdzie.
Wielkość papieża Piusa XII
�Czy nawrócił się pan z wdzięczności do Papieża, który tyle zrobił dla
włoskich Żydów w czasie nazistowskich prześladowań? To pytanie zadawali mi, i
nadal zadają, liczni reporterzy.
Ze Stolicy Piotrowej, podobnie jak z Krzyża Chrystusa, emanują duchowe
promienie, które dążą do tego, by do każdego dotrzeć, każdego oświecić i
wszystkim bez wyjątku wyświadczyć dobro. Możnaby powiedzieć o pontyfikacie
Pisa XII, że jest on inspirowany słowami Izajasza: Pokój jest harmonią, pokój
jest zbawieniem dla tych, którzy daleko, i dla tych, którzy blisko. Chcę ich
wszystkich uleczyć. Kościół katolicki miłuje wszystkie dusze. Cierpi ze
wszystkimi za wszystkich, oczekuje z miłością na progu świętego Piotra na
swoje dzieci, a jego dziećmi są wszyscy ludzie. Namiestnik Chrystusa chce,
aby wszyscy ludzie znaleźli się w kręgu ludzkiego i Boskiego miłosierdzia.
Tylko miłosierdzie czyni ludzi wolnymi.
Nie ma takiej otchłani rozpaczy, do której nie zstąpiłby duch miłości Piusa
XII. O wielorakich dziełach miłosierdzia Ojca Świętego możnaby napisać tomy.
Za wielkim Papieżem stoją księża katoliccy na całym świecie, zakonnicy i
zakonnice, a także świeccy. Kto zdoła opowiedzieć to, czego dokonali? Prawo
surowej klauzury zostało zniesione, wszystko razem i każda rzecz z osobna
oddane na usługi miłosierdzia. Gdy cierpienie się wzmogło, wzmocniło się
także światło bijące z Serca Chrystusa i z Jego Namiestnika, bar