NARCIARSKI ŻYWIOŁ !

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.05, 17:51
Cześć,
gdzie szalejecie na nartach, często bywam w Alpach i Dolomitach.
Ostatnio już tam trudno poszaleć! Kto zna ustronne miejsce, godne polecenia!

Pozdrawiam!!!


    • tomek.giebultowicz Re: NARCIARSKI ŻYWIOŁ ! 04.01.05, 09:36
      Gość portalu: bingo napisał(a):

      > Cześć,
      > gdzie szalejecie na nartach, często bywam w Alpach i Dolomitach.
      > Ostatnio już tam trudno poszaleć! Kto zna ustronne miejsce, godne polecenia!
      >
      > Pozdrawiam!!!
      >

      Troche nie na temat odpowiadam, ale, skoro lubisz narty, to z pewnoscia Ci sie
      spodoba to zdjecie, na ktorym jest Mt. Bachelor w stanie Oregon w USA. Ma 2900 m
      wysokosci i jest na nim sporo wyciagow, z czego jeden na sam szczyt - na zdjeciu
      widac gorna stacje i nawet podpor wyciagu mozna sie dopatrzec. Z powodu
      bliskosci Pacyfiku, warunki sniezne sa naogol doskonale. Wyciagi niekiedy chodza
      az do lipca. Zdjecie robilem przez szybe samochodu, wiec nie jest az tak dobre,
      jak moglo by byc - ale chyba ujdzie?

      groszek.741.com/kolekcja_Ady/mtbachelor.jpg
      Zycze wspanialych nart w Nowym Roku! Ja sam zainaugurowalem swoj 54-ty sezon
      narciarski w zyciu, wlasnie na Mt. Bachelor. Pierwszy raz narty mialem na nogach
      w wieku lat 5-ciu. Technika jazdy sie troszke zmienila od tamtych dni, oj, tak!
      Teraz wszyscy juz jezdza na tych "hourglass-shaped" nartach, a ja wciaz mam
      10-letnie K2, jeszcze starego ksztaltu. Ponoc na tych nowych bardzo latwo skrety
      wychodza. Ale ja akurat nie mam problemow ze skretami, na tych starych nartach
      zasuwam wcale nie gorzej, niz ludzie na nowiutkim sprzecie. Musze juz jednak
      pomyslec o nowych, bo spody sa juz solidnie zrypane. W Oregonie jest tyle
      sniegu, ze zadnych kamieni nigdy nie ma i spody po wielu sezonach nadal sa
      gladkie, jak pupcia niemowlecia. Tylko trzy lata temu pojechalismy sobie do
      Austrii, tam ze sniegiem bylo nienajlepiej i dlatego mi sie porypaly.

      • Gość: bingo Re: NARCIARSKI ŻYWIOŁ ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.05, 13:53
        Miło,miło!
        a jaki sprzęt w ogóle preferujesz?
        No i ta Ameryka to marzenie ścietej głowy!

        Pozdrawiam!!!
        • tomek.giebultowicz Sprzet, stoki, etc.,.... 04.01.05, 20:29
          Gość portalu: bingo napisał(a):

          > Miło,miło!
          > a jaki sprzęt w ogóle preferujesz?
          > No i ta Ameryka to marzenie ścietej głowy!
          >
          > Pozdrawiam!!!

          Co do sprzetu, Drogi Bingo, to ja byłem swiadkiem długiego procesu ewolucji.
          Zaczynałem na nieokantowanych drewnianych nartach. Szczytem marzeń były wtedy
          wiązania o nazwie "kandahary". Wspaniale łamało sie kosci przy ich pomocy! Narty
          trzeba było smarowac, przy intensywnym jeżdżeniu nawet kilka razy w ciagu dnia.
          Kiedy ja juz dosiegnąłem swojego dorosłego wzrostu (184), akurat pokawiły sie
          narty z plastikowym spodem. Drogie były jak cholera, więc poczatkowo to było
          tylko dla mnie marzenie. Wreszcie na studiach zacząłem zarabiac korepetycjami i
          kupiłem sobie pierwsze takie, o nazwie "Rysy". Były drewniane, potwornie
          cięzkie i sztywne. Według ówczesnych kryteriów, długośc odpowiednia dla mojego
          wzrostu i wagi była 220. Dzis w góle chyba tak długich nart sie nie robi!
          Alemiały taka zaletę, że na tych cięzkich, sztywnych i długaśnych nartach
          nauczyłem się skręcac w każdych warunkach.

          Pózniej pojawiły sie narty metalowe i zalecenia dotyczące długosci się stopniowo
          zmniejszały. Jakośc produktów z Fabryki Nartw w Szaflarach była tragiczna, więc
          ja kupowałem nowe tak co dwa sezony. Wreszcie mi sie znudziło i pod sam koniec
          lat 70-tych szarpnalem się na porządne austriackie Fischery, 205 cm. Jak je
          pierwszy raz załozyłem na Kasprowym, to to była bajka, mówię Ci! Same skręcały!
          Tak je lubiłem, ze zabrałem je ze soba do USA, kiedy wyjeżdżałem z Polski w
          1982 roku. I używałem jeszcze ponad 10 lat, aż zaczęły budzic niezdrowa sensację
          na stoku, że kto używa jeszcze tak muzealnych okazów? Wtedy kupiłem sobie
          dwumetrowe K2, te, które mam do dziś.

          Co do sprzętu, to ja generalnie uważam, że licza się cztery czynniki - wymienię
          je w kolenosci ważności:

          1. Siła w nogach,
          2. Siła w nogach,
          3. Siła w nogach,
          4. Narty, buty, wiązania, kijki.

          Jak człowiek ma siłe w nogach, to na byle jakim sprzęcie może pojechac tak, ze
          innym geby sie otwieraja z podziwu. Sam tak nie jeżdże, ale mam kolegów, którzy
          sa świetną ilustracja tej zasady. Jednemu z nichj kiedys odpieła się narta na
          wyciągu i pojechała sobie w siną dal, nigdy juz jej nie odnalazł. Pan od wyciagu
          na gorze powiedział: "akurat pared ni temu znalazlem narte podobnej długości,
          może będzie pasowac i uda ci sie zjechać na dół?" - okazało sie, ze wiazania
          akurat pasowały mu do buta. Ta druga narta była o jakies 3 cm krotsza, całkiem
          innej firmy. No i kolega do konca pobytu juz jezdzil na tej niedobranej parze. I
          jak wysaiadalismy z wyciagu, to mowil: "czekam na dole!" i tyle go widzialem! A
          ja wcale do wolnych narciarzy nie należe. Ten moj koles dbal wlasnie bardzo o
          sile w nogach, przed kazdym sezonem aplikowal sobie intesywne cwiczenia silowe
          na nogi. I rezultaty bylo widac na stoku, szczegolnie, na zamuldzonym!

          Mnie juz teraz bardziej obchodzi sprzetm, na ktorym jezdzi moja 16-letnia corka.
          Przuuczalismy dziewczynę wpierw do nart, ale w weku11 lat sie zbuntowala i
          przesiadla na snowboard, bo to byl szal wsrod młodych w USA. Ale dwa larta temu
          stal sie cud, sama nagle zdecydowala sie wrocic do nart i zapisala sie do klubu
          narciarskiego w swojej szkole. Zasuwaja im tam bardzo intensywny trening i co
          tydzien wywaza na zawody, slalom-gigant. Ja tez biore udzial, ale juz nie jako
          zawodnik... tylko sedzia bramkowy. Zasze potrzeba dwudziestu paru takich, wiec
          rodzice zawodnikow musza, nie ma wyjscia...

          Co do USA... Ja tez kiedys myslalem, ze moj swiat narciarski ograniczy sie do
          Kasprowego i Chopoka na Slowacji, a moze kiiiieeeedyyyś raaaz się uda do
          jakiejs Austrii czy Francji... Co do USA, to w ogole nie myslalem, ze
          kiedykolwiek tam bede jezdzil na nartach. Ale nigdy czlowiek nie moze
          przewidziec, jak zycie mu sie potoczy. Wiec jeszcze nie spiesz sie z tym
          werdyktem o "marzeniu scietej glowy"...

          Powiem Ci jeszcze cos - podobno Argentyna jest narciarsko rewelacyjna! I sezon
          tam przypada w naszym lecie!

          Serdecznie pozdrawiam i zycze wspanialego sezonu,

          Tomek G.
          • Gość: bingo Re: K2 = VOELKL IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.05, 21:05
            Witam, to mi Pan nagadał Panie Tomku w ogóle o możliwościach i o nartach,
            jakbym Pana poprośił to pewnie cały wieczór by nie starczył.
            Interesujące jest to że, ja to takie sosenki tylko widziałem no i kijki zdaje
            sie ze bambus to najlepszy bo najlżejszy ale to historia.
            W dobie obecnej technologii"Narciarskiej"firmy o dużych tradycjach łączą się i
            tak stało sie w tym sezonie US firmą K2 oraz Voelkl ta z kolei to niemiecka.
            Pewnie sie Pan zdziwi po co ta wiadomość a to przypadek sprawił ze,ja posiadam
            właśnie Voelkle 177 długie z wiązaniem Marker.
            A tą Argentynę to będę miał długo w pamięci!!!
            Jeszcze putanko. A Pan tam był?
            Pozdrawiam!!!
            • tomek.giebultowicz Argentyna 04.01.05, 21:48
              Byłem wszystkiego jeden dzień. Niestety, do Andów nie dotarłem!

              Sosenki na zdjęciu, ktore zalaczylem wczesniej, nazywaja sie ładnie "Ponderosa
              Pine". Piekne drzewa o bardzo długich szpilkach. U starszych drzew kora czasem
              przybiera piekny czerwonobrunatny kolor.

              U nas swego czasu byl bardzo popularny telewizyjny serial "Bonanza", ktorego
              bohaterami byli: starszy jegomosc o nazwisku Ben Cartwright (Beniek Stelmach?
              "cartwright" to to samo, co po polsku "stelmach") i jego trzej synowie.
              Mieszkali w rancho o nazwie "Ponderosa" własnie. Ale to nie najbardziej okazale
              drzewa w Oregonie. Bije je pod tym wzgledem gatunek jodly zwany "Daglezja". Te
              potrafia dosięgnąc wieku 500 lat i wysokosci 70 m. W ogole lasy sa tu przepiekne
              i bardzo urozmaicone.

              Wracajac do Argentyny - moge popytac o szczegoly.

              Choc narciarz ze mnie wsumie sredni, narty to moja pasja - dlatego sie tak
              rozpisalem, widzac kogos, kto podziela te pasje!

              A, jeszcze nie wspomnialem o telemarku, ktory byl jeszcze technika "w obiegu",
              kiedy ja zaczynalem. Poźniej juz tylko na filmach o historii narciarstwa
              widywałem te ewolucję. A teraz znów widze hobbystów, ktorzy zasuwają
              telemarkiem! Naogól sa to ludzie bardzo dobrze jezdzacy, wiec pewnie to robia
              dla frajdy. Jak sie ma wiazania pozwalajace robic telemark, to z kolei nie za
              bardzo mozna techniką rownoległa. Prawde mowiac, telemark w dobrym wykonaniu na
              duzej szybkosci nadzyczaj efektownie wyglada!

              Jak ja bylem na studiach, to popularny byl termin "christiania" - to byla
              tecnika skretu ktora przyszla po telemarku (obie nazwy maja korzenie norweskie,
              bo Telemark to czesc Norwegii, a Christiania to dawna nazwa Oslo, zanim
              Norwegia uzyskala niepodleglosc od Szwecji w 1905 roku). Nauke skrecania
              rownoleglego zaczynalo sie od ewolucji zwanej z francuska "christiania legere"
              (chyba tak sie pisze?), czyli "lekka christiania". To sie wymawia "christiania
              leżer" z akcentem na ostatniej zylabie. Oczywiście, natychmiast studenteria
              przerobiła to na "christiania - leżę!". Inny dowcip z tamtych czasow dotyczył
              techniki skretu rownoleglego zapoczatkowywanego przez "wyjscie w gore".
              Oczywiscie natychmiast powstal dowcip o ewolucji "z wyjsciem w gore i
              natychmistowym zejsciem w dol".
              Na poczatku nauki czesto wlasnie tak to wygladalo.

              Ja to zawsze mialem ambicje, zeby jezdzic "wasko", no i tak sie staralem, ze
              mialem wewnetrzne kostki w butach porypane od ustawicznego ocierania sie o
              siebie. Az wreszcie w jednej fachowej ksiazce przeczytalem, ze "narciarz jest
              stworzeniem dwunogim. Zbyt waska jazda jest nienaturalna, bociania", no to
              przestalem sie wysilac.

              Tak, Drogi Bingo, narty sa wspaniale miedzy innymi dlatego, ze zapelniaja
              ogromna frajde NA KAZDYM POZIOMIE UMIEJETNOSCI.

              Mam jeszcze pare ladnych "narciarskich" zdjec z Oregonu, to pokaze, tylko nieco
              pozniej, bo musze teraz leciec. Na razie!
              • vico1 Re: Argentyna 04.01.05, 23:48
                tomek.giebultowicz napisał:

                > Inny dowcip z tamtych czasow dotyczył techniki skretu rownoleglego
                > zapoczatkowywanego przez "wyjscie w gore". Oczywiscie natychmiast powstal
                > dowcip o ewolucji "z wyjsciem w gore i natychmistowym zejsciem w dol".
                > Na poczatku nauki czesto wlasnie tak to wygladalo.

                Wspominajac zmiany w technice narciarskiej warto wspomniec technike
                skretu "avalement", ktorej niedoscignionym wzorem (w latach 70tych) byl Patrick
                Russel.
                www.skipro.pl/skipro/technika_jazdy/?aid=9
                Technika ta owiana byla tajemnica, gdyz w poczatkowej fazie jej nauczania w
                Polsce nie bylo instruktora wykladowcy, ktory potrafilby ja dobrze
                zademonstrowac. Z radoscia zapomniano o niej kiedy do glosy doszla szkola
                austriacka ze swoim Jet Schwung.


      • ela.tu-i-tam Re: NARCIARSKI ŻYWIOŁ ! - Tomek ! Rany Boskie 05.01.05, 00:13
        Tomku najmilszy, jak pieknie piszesz o nartach.

        Prosze podaj troche informacji o cenach w Oregonie, chalupa i wyciagi.
        W tym sezonie co prawda snieg byl (jest) wspanialy w Alpach, ale kto wie ?
        Moje zdjecia z Francji (wlasnie wrocilismy z Valmorel) sa tutaj
        www.ccwhois.net/parisvarsovie/snieg-narty-ksiazki.html
        Pozdrowienia dla Ciebie i calej rodziny ! Jak sympatycznie odnalezc starych
        znajowmych na forum gazeta.

        Elzbieta (tak tak skrecona kostka w Bukowinie Tatrzanskiej to ja)

        • tomek.giebultowicz Jezus, Maria. Jozefie Swiety!!! Elka!!!! 05.01.05, 01:41
          ela.tu-i-tam napisała:

          > Tomku najmilszy, jak pieknie piszesz o nartach.
          >
          > Prosze podaj troche informacji o cenach w Oregonie, chalupa i wyciagi.
          > W tym sezonie co prawda snieg byl (jest) wspanialy w Alpach, ale kto wie ?
          > Moje zdjecia z Francji (wlasnie wrocilismy z Valmorel) sa tutaj
          > www.ccwhois.net/parisvarsovie/snieg-narty-ksiazki.html
          > Pozdrowienia dla Ciebie i calej rodziny ! Jak sympatycznie odnalezc starych
          > znajowmych na forum gazeta.
          >
          > Elzbieta (tak tak skrecona kostka w Bukowinie Tatrzanskiej to ja)
          >

          A to niespodzianka!!!
          Co Ty tu robisz na tym forum?!!

          Od dawna jestes? Ja, wyobraz sobie, od prawie dwoch lat. Tylko nie wystepowalem
          pod wlasnym nazwiskiem, jak zreszta przewazajaca wiekszosc forumowiczow. Ale w
          pazdzierniku jedna pani roztrabila, ze ja jestem Tomek Giebultowicz. Wtedy pewni
          forumowicze, z ktorymi mialem na pienku, rzucili sie robic dowcipy z mojego
          nazwiska. Okazji jest mnostwo, mozna przerobic na J_e_b-ultowicz, na przyklad -
          a jak ktos nie lubi Zydow (akurat nie jestem, ale wiele osob tu mnie uwaza za
          Zyda), to znow na Giefyltefisch. Wiec ja zniesmaczony sobie poszedlem stad na
          jakis czas. Ale Forum to dla mnie kontakt z "zywa Polska", ktorego mi bardzo
          brakuje w Oregonie. Wiec postanowilem wziac "byka za rogi" i wrocic po prostu
          pod wlasnym nazwiskiem.

          Widzisz, nie ma tego zlego, co by na dobre nie wyszlo! (moj sp. Tato mowil
          wprawdzie "na gorsze nie wyszlo"). Gdyby nie tamta afera, to pewnie jeszcze
          dlugo bysmy sie nie zorientowali, kim jestesmy "w realu".

          Po staropolsku mowiac, "sila jest do opowiadania". Ale to sie bardziej nadaje na
          e-mail, ludzxi tutaj nie bedzie to przeciez interesowac. Wiec ja do Ciebie
          wkrotce napisze na ela.tu_i_tam@gazeta.pl.

          Co do cen w Oregonie: Jak na USA, jest stosunkowo tanio, calodzienny bilet na
          wyciagi na Mt. Bachelor kosztuje chyba $49. Wada jest to, ze nie mas mozliwosci
          "ski-out-ski-in", co niektorzy lubia. Najblizszy hotel jest o jakies 20 km. My
          zawsze zatrzxymujemy sie albo w miasteczku Sunriver, albo w Bend, wtedy jest ok.
          40 km. Oczywiscie, to nie problem dla nas, bo zawsze od nas jedziemy samochodem.
          Jednak dla kogos z daleka problem moze byc wiekszy. trzeba albo brac "shuttle
          bus", albo pozyczyc samochod.

          Hotel, zaleznie od standardu, od $50 (spartanskie warunki) w gore. My sobie
          teraz wzielismy pokoj z pelnym wyposazeniem kuchennym w Bend, to cena byla $110
          za dzien.

          Mt. Bachelor ma dobra reputacje, bo ze sniegiem jest lepiej, niz w wielu innych
          miejscach, a ponadto nie ma kolejej do wyciagow (z wyjatkiem jakis specjalnych
          swiat). Sniegu, zdarza sie, potrafi byc 250 inchow, czyli ok. 6 metrow.

          Mt. Bachelor to "drzemiacy" wulkan, ostatni raz wybuchl cos 6 czxy 7 tysiecy lat
          temu. Ale od tamtej pory zachowuje sie spokojnie.

          Nasza Zosia jest juz na uczelni, o 3000 km od domu. A mlodsza wrocila do nart po
          kilku latach snowboardingu i teraz w domu robi za gwiazde slalomu. Twierdzi, ze
          "I will now easily outski Mom and Dad". Zobaczymy! W cichosci ducha, nic by
          mnie bardziej nie ucieszylo, gdyby rzeczywiscie nas przerosla. Ale bezczelnej
          smarkatej powiedziec tego otwarcie nie moge, oczywiscie. Problem jest tylko w
          tym, jakl to praktycznie sprawdzic? Jak jedziemy razem na narty, to my starzy
          tylko po to, zeby robic za sedziow bramkowych w slalomie, bo zawsze jest klopot
          ze znalezieniem potrzebnej liczby osob. Jak zawody sie skoncza, to ja jestem tak
          zesztywnialy z zimna, ze kazde dziecko mnie roluje na stoku!

          Mam zdjecia Julki w slalomie z poprzedniego sezonu i nawet krotki klip wideo, to
          wkrotce tutaj dam link.

          To ja na razie sie pozegnam, i do uslyszenia! Pewnie sobie duzo, duzo, duzo
          pogadamy w najblizszych dniach!

          Serdecznosci, Tomek
    • Gość: siedem kaukaz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.05, 14:02
      trasy po 15 kilometrów

      5040
      • Gość: bingo Re: kaukaz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.05, 14:11
        Jak infrastruktura (wyciągi,schroniska,baza noclegowa),trasy przygotowane?

        Pozdrawiam!!!
        • Gość: siedem survival /nt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.01.05, 10:41
          5040
    • Gość: ? cs137 zyje? IP: *.mechanik.er.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.05, 21:49
      • tomek.giebultowicz Re: cs137 zyje? Nie, nick cs137 nie istnieje juz 04.01.05, 21:56
        od dwoch miesiecy.
      • tomek.giebultowicz Re: cs137 zyje? 04.01.05, 21:58
        Przeczytaj to:

        www.oregonstatephysics.net/
        • Gość: bingo Re:narciarskie spotkania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 13:36
          Przyjemnie mi bardzo że, spotkaliście sie w tym wątku i rozmawiacie o starych
          narciarskich czasach. Wiem ,wiem narcirze to wspaniali ludzie zaprawieni w boju
          ducha i sprawni nie tylko fizycznie!
          Będę Was troszeczkę podsłuchiwał i oczywiście uczył sie dosknałości w jeździe
          ale i nie tylko!

          Pozdrawiam!!!
          • Gość: bingo Re:narciarskie spotkania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 21:47
            Haaaaaallllllllooooo!!!!!!,
            A ECHO ODPOWIADA- NNIIEE MMAA NNAASS!!!!


            Pozdrawiam!!!
    • Gość: ela w colorado Vail IP: *.echostar.com 05.01.05, 22:06
      A ja nauczylam sie jezdzic na nartach tu, w Colorado
      • Gość: bingo Re: PREDAZO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 22:32
        No to widzę towarzystwo International. W Zakopanem na H. Gąsienicowej jest nowa
        4 osobowa "KANAP" ale ludzi od holery, na Goryczkowej krzesełka nic sie nie
        zmieniło pamietają PRL.
        Za kilka dni jadę do PREDAZO to Dolomity tam nie daleczko bo w CAVALSE ten z
        US-FORCE przecioł line wyciągu linowego. Ami odbudowali go z należytą troską i
        jest bezpiecznie.

        Zapraszam do Zakopanego jest Piknie i ciągle sie zmienia całe miasto a przede
        wszystkim Krupówki!

        Pozdrawiam!!!
        • Gość: bingo NARCIARKI ŻYWIOŁ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.05, 18:26
          Narciarze wszystkich krajów łaczcie sie.

          Pozdrawiam!!!
          • Gość: bingo Re: NARCIARKI ŻYWIOŁ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.05, 17:54
            Ferie Zimowe tuż,tuż a Wy gdzie wybieracie sie na dechy,
            podpowiedzcie gdzie można wspaniale spędzić czas i jednocześnie obcować z
            naturą w szczególności górami opatulonymi w białym puchowym sniegu.
            Ponoc aktualnie na K. Wierchu da sie jeździć kto ma taką informacje.

            Pozdrawiam!!!
        • dachs Re: PREDAZO 13.01.05, 13:14
          Gość portalu: bingo napisał(a):

          > Zapraszam do Zakopanego jest Piknie i ciągle sie zmienia całe miasto a przede
          > wszystkim Krupówki!

          Ale na Krupowkach sie tak zle jezdzi... sad
          • Gość: adom Przednia jazda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.05, 20:32
            To sie dachs popisałe(a)ś chyba z obcy jestes!
            Najwspanialszy ślizg to "niebieską KRUPÓWKĄ"i to
            jeszcze o szóstej raniutko przed wjazdem na Kasprowy.
            Spróbuj a wtedy o nartach rozmawiaj!
            • dachs Re: Przednia jazda 13.01.05, 23:42
              a, jezeli niebieska, to co innego smile
              • tomek.giebultowicz Czesc, Borsuku! 13.01.05, 23:59
                Moze narty to bedzie taki temat, w ktorym sie nie poklocimy? Zdaje sie, ze i
                Ty, i ja lubimy ten sport.

                Moze potrafisz mi popradzic. Ja rzadko zmieniam narty, ostatnie kupilem 10 lat
                temu. Jeszcze wtedy nie zaczely sie te "waskie w talii". Jak one sie zaczely, to
                reklamowano je m. in. tym, ze "same skrecaja". Ale ja ze skrecaniem akurat
                wiekszych problemow nie mialem, wiec ten argument do mnie slabo przemawial. Wiec
                jezdzilem na tych starych i dobrze bylo. Teraz jednak najwyzsza pora je zmienic,
                bo spody juz sie zrypaly do imentu.

                Oczywiscie nowe musze juz sobie kupic te "waskie w talii", bo innych po prostu
                juz nie ma. Pojawia sie jednak problem. Jakie dlugie mam sobie kupic? Te
                dotychczasowe mialy 2 metry. Jaka jest odspowiednia dlugosc tych "waskich w
                talii" dla kogos, przyzwyczajonego do 2-metrowych "ze starego portfela"?

                Za krotkich nie chce kupowac, bo jednak na wiekszej szybkosci dlugosc sie liczy.
                za dlugich z kolei tez nie. No ale jaka jest ta "odpowiednia" dlugosc?

                Jezeli umialbys cos doradzic, to bylbym wdzieczny.

                Co do kwalifikacji, bo to ma znaczenie w danej sprawie: super-dobry nigdy nie
                bylem. Ale na nartach juz jezdze od lat 54. Wiec czegos sie zdolalem nauczyc.
                Typowy slalom-gigant naogol udaje mi sie przejechac w czasie niezbyt
                imponujacym, ale przynajmniej bez ominiecia ktorejs z bramek. Oczywiscie mowie o
                slalomie-gigancie na poziomie powiatowych zawodow, nie takim na "olimpijskim"
                stoku.
                • dachs Re: Czesc, Borsuku! 14.01.05, 10:58
                  tomek.giebultowicz napisał:

                  > Moze narty to bedzie taki temat, w ktorym sie nie poklocimy? Zdaje sie, ze i
                  > Ty, i ja lubimy ten sport.

                  Napewno nie. Narty to nie tylko sport, to styl zycia smile)

                  > Moze potrafisz mi popradzic. Ja rzadko zmieniam narty, ostatnie kupilem 10 lat
                  > temu. Jeszcze wtedy nie zaczely sie te "waskie w talii". Jak one sie zaczely,
                  > to reklamowano je m. in. tym, ze "same skrecaja". Ale ja ze skrecaniem akurat
                  > wiekszych problemow nie mialem, wiec ten argument do mnie slabo przemawial.

                  Masz racje to, ze same skrecaja to jest w zasadzie ich najwieksza wada.
                  Byle dupeq po tygodniu zacznie juz jako tako na nich jezdzic, a juz jak sie
                  przynapije, to narty same beda skrecac w takt jego kiwania.

                  > Za krotkich nie chce kupowac, bo jednak na wiekszej szybkosci dlugosc sie
                  > liczy za dlugich z kolei tez nie. No ale jaka jest ta "odpowiednia" dlugosc?

                  Ty jezdziles juz i tak na stosunkow krotkich nartach. Skadinad wiem ze jestes
                  wyzszy ode mnie, a ja uzywalem 205 lub 210.
                  Obecnie jezdze na nartach "mojego wzrostu" czyli 180 cm.
                  Wszystkie fachowcy doradzaja narty o 10 cm krotsze od wlasnego wzrostu.
                  Dlugosc nart stracila korelacje do szybkosci. Ich wlasciwosci zaleza w tej
                  chwili juz wylacznie od konstrukcji. Jezeli lubisz szusowac, musisz powiedziec
                  o tym w sklepie, i wybrac narte, ktora dobrze sie trzyma w jezdzie prosto.
                  Gdyz juz prawie sie nie zdarza, by narta laczyla w sobie dobre wlasciwosci w
                  skrecie i w jezdzie na wprost.
                  Ja sam jezdze teraz na Salomonach Crossmax 8 Pilot, bardzo jestem z nich
                  zadowolony, ale gdy musze pojechac wprost, mecze sie strasznie, gdyz narty
                  myszkuja i trzeba je bardzo mocno trzymac.
                  Maja natomiast te zalete, ze swietnie trzymaja na lodzie. W Alpach, gdzie
                  glownie jezdze, trasy sa coraz czesciej sztucznie nasniezane, przez co bardzo
                  twarde.
                  Moje poprzednie narty "Volant" byly po prostu na te warunki za miekkie. Ale jak
                  tylko troche popadalo lub zmieklo, czulem sie po krolewsku.
                  Z Twojego opisu, wynika ze w Oregonie jezdzisz raczej po trasach miekkich, wiec
                  moze Volanty allround o dlugosci 180 bylyby dla Ciebie niezlym wyborem.
                  Nie mowiac o tym, ze taka stalowa srebrzysta narta pieknie wyglada pod
                  siwowlosym dzentelmenem. smile)

                  Do tych paru uwag zalacza link do artykulu na temat roznic pomiedzy klasykami a
                  carwingowcami. Nie ze wszystkim sie tu zgadzam, ale artykul daje poglad na to,
                  co Cie czeka gdy juz odstawisz klasyczne narty. smile))

                  www.narty.pl/tresc.php3?id_tresc=255&kom=id_tresc

                  pozdrawiam

                  borsuk




                  • tomek.giebultowicz Borsuku!, wielkie dzięki za wyczerpująca odpowiedź 16.01.05, 22:43
                    Prepraszam, że z opoźnieniem dziękuje - wątek jednak sie "zapadł" i dopiero z
                    pewnym nakładem wysiłku go odnalazłem.

                    Tomek
                  • tomek.giebultowicz Borsuku: 18.01.05, 20:23
                    dachs napisał:

                    > Nie mowiac o tym, ze taka stalowa srebrzysta narta pieknie wyglada pod
                    > siwowlosym dzentelmenem. smile)

                    Problem w tym, psianoga, że ja za Chiny nie moge osiwieć... Rówieśnicy sie ze
                    mnie śmieją, że farbuję sobie włosy jak baba! A to guzik prawda!

                    Mam za to inny problem... Czy te narty robia nie tylko w stalowoszarym kolorze,
                    ale i w ŁYSYM kolorze? Za parę lat ja moge potrzebowac własnie takiego koloru...

                    Serdeczności, Tomek
                    • dachs Re: Borsuku: 18.01.05, 21:39
                      tomek.giebultowicz napisał:

                      > Mam za to inny problem... Czy te narty robia nie tylko w stalowoszarym
                      > kolorze, ale i w ŁYSYM kolorze?

                      Ask your dealer. smile
                      To sprawa interpretacji, srebrzysta narta bez ozdobek jest w pewnym sensie tez lysa.
                      www.volantski.com/englisch/englisch.htm
                      zazdroszcze Ci ze masz tak blisko do nart, ale w piatek ja sobie za to jade na
                      dwa tygodnie do Austrii.
                      pozdrawiam
                      smile)
                      borsuk
    • tomek.giebultowicz BINGO: sprzęt na pewno masz lepszy ode mnie, ale 16.01.05, 20:46
      założę się, że czapki lepszej od mojej na pewno nie masz!

      Załączam zdjęcie mnie samego w tejże czapce i pełnym rynsztunku, a następnie
      zjęcie samej tylko czapki:

      www.oregonstatephysics.net/czapka1.jpg
      www.oregonstatephysics.net/czapka2.jpg
      Serdecznie pozdrawiam!

      PS. Jutro u nas swieto, wioze młodzież z klubu narciarskiego, do którego moja
      córka należy, na zawody - może pare ladnych zdjęć uda mi sie pstrtyknąć.
    • tomek.giebultowicz SPRZĘT: dodatki do rzeczy zasadniczych 18.01.05, 20:18
      Kliknij, proszę, by przeczytać mój post:

      groszek.741.com/Aktualnosci/gadgety.html
      • Gość: Bingo Re: NARCIARSKI ZYWIOŁ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.05, 20:48
        Jestem spowrotem, cały i bez kontzji -
        było B O S K O !


        Wkrótce wiecej.


        Pozdrawiam!!!
        • tomek.giebultowicz Re: NARCIARSKI ZYWIOŁ 24.01.05, 01:19
          A u nas, cholercia, w tym roku śniezna posucha... Wczoraj trzeba było trase
          slalomu dla "ligi międzyszkolnej" wytyczyć w całkiem nowym miejscu, bo na
          stokach południowych, gdzie sie tradycyjnie slalom odbywa, trawka zamiast śniegu...
          Cała ta liga ma tylko symboliczne wsparcie od władz, wiec pomagać musza we
          wszytskim rodzice. No i ja pełniłem funcję sędziego bramkowego . Gdyby nie
          malutka (100 ml) buteleczka z rumem, przemycona na stok, to bym pewnie zamarzl,
          bo wszystko aż sześc godzin trwało, a wiał dośc zimny wiaterek (jak odczytałem z
          GPS-a, "moje" bramki były na wysokości 1800 m npm.).

          • abprall Re: NARCIARSKI ZYWIOŁ 24.01.05, 01:24
            tom, jestes ekspertem od polit-problemow, zejdz z stoku..w kuluarach dają
            whisky...
            • abprall Re: NARCIARSKI ZYWIOŁ 24.01.05, 01:26
              PObox
Inne wątki na temat:
Pełna wersja