33-letni facet i jedyna kobieta w jego zyciu

12.01.05, 10:49
jest mamusia?

33-letni facet, za ktorym lata piekna i zmyslowa Manka z Magdali, nie majaca
zbyt wielkich oporow? A on nic, a on jak kawalek drewna?

33-letni niezonaty facet, obracajacy sie w kregu innych niezonatych facetow,
przekazuja sobie znak milosci, strasznie duzo o tej milosci gadaja, sa dla
siebie najukochanszym uczniem i najukochanszym nauczycielem.

Caluja sie na znak milosci.

A, jeszcze sobie tajemnice przekazuja. Sakramenty milosci. Cichutko sza, zeby
nikt nie wiedzial.

No, kochaaani.

Znalem takich dwoch, co im baby, no wprost w lapy lazly i do poscieli. A oni
nic.

Jeden na ksiedza poszedl. Prawie dwa metry chlopa, koszykarz. "Nieszczesliwa
milosc" go w stan duchowny wpedzila. "Zawiodl sie na kobiecie". Nigdy
przedtem ani potem czegos takiego nie widzialem. Dziewczyny literalnie
wchodzily mu w lapy. Wisialy mu na szyi. Jakby szaleju sie objadly. Jak go
tylko ktora zobaczyla od razu rozum tracila. Nosil je, czasami jak mu sie
znudzilo wrzucil do wody. Zupelnie aseksualnie.

Drugi nie, bo niewierzacy.
    • wolomin_w_nocy Czy twój nick bierze się z tego, że 12.01.05, 11:04
      uprawiasz wodolejstwo? Czy to jakieś przekazy podświadome, czytać wstecz, czy
      jak?
      • oleg3 Eeeee tam 12.01.05, 11:57
        to erotoman-gawędziasz. Tylko preferencje seksualne niejasne. Nie wiadomo czy
        zazdrości tym facetom powodzenia u kobiet czy chce ich mieć na wyłączność.
      • antyk52 [...] 12.01.05, 12:29
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • antyk52 no nie no... 12.01.05, 12:55
          Jeśli to było takie straszne, to posty Kretino52 powinny być z definicji
          usuwane smile

          PS. Generalnie pisałem, że "leje-sie" to od tego, że leje sie go nieustannie po
          główce.
    • Gość: latawica Re: 33-letni facet i jedyna kobieta w jego zyciu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.05, 12:03
      leje-sie napisał:

      > Znalem takich dwoch, co im baby, no wprost w lapy lazly i do poscieli. A oni
      > nic.
      >
      > Jeden na ksiedza poszedl. Prawie dwa metry chlopa, koszykarz. "Nieszczesliwa
      > milosc" go w stan duchowny wpedzila. "Zawiodl sie na kobiecie". Nigdy
      > przedtem ani potem czegos takiego nie widzialem. Dziewczyny literalnie
      > wchodzily mu w lapy. Wisialy mu na szyi. Jakby szaleju sie objadly. Jak go
      > tylko ktora zobaczyla od razu rozum tracila. Nosil je, czasami jak mu sie
      > znudzilo wrzucil do wody. Zupelnie aseksualnie.
      >
      > Drugi nie, bo niewierzacy.
      >
      >
      >

      a może te latawice mało atrakcyjne były?
      albo ci faceci jacyś abstynenci kompletni?

      trzeciej opcji latawica nie widzi
      • oleg3 To homofobia ;-))))) 12.01.05, 12:05
        > a może te latawice mało atrakcyjne były?
        > albo ci faceci jacyś abstynenci kompletni?
        > trzeciej opcji latawica nie widzi
        • czyzunia Re: To homofobia ;-))))) 12.01.05, 13:21
          aco, tożydóki,to miały w poprzek.
          • dachs Re: To homofobia ;-))))) 12.01.05, 13:28
            czyzunia napisał:

            > aco, tożydóki,to miały w poprzek.

            Ach Czyzuniu, w to, to poza Toba juz nikt nie wierzy
            • 100krotki Re: To homofobia ;-))))) 12.01.05, 13:41
              dachs napisał:

              > czyzunia napisał:
              >
              > > aco, tożydóki,to miały w poprzek.
              >
              > Ach Czyzuniu, w to, to poza Toba juz nikt nie wierzy

              może warto powołać forumowego eksperta od badania "w poprzek"
              nieskromnie rzecz ujmując, to chyba ja rzuciłam "temat badawszy"
              mam jednak nieczyste sumienie, że tym "rzutem" przyczyniłam się jakiemuś
              niewinnemu stworzeniu do cierpień przy "badaniach laboratoryjnych"
              • dachs Re: To homofobia ;-))))) 12.01.05, 13:43
                100krotki napisała:
                > mam jednak nieczyste sumienie, że tym "rzutem" przyczyniłam się jakiemuś
                > niewinnemu stworzeniu do cierpień przy "badaniach laboratoryjnych"

                Istnieja 100krotko takze badanie nieniszcace smile))
                • 100krotki Re: To homofobia ;-))))) 12.01.05, 13:48
                  dachs napisał:

                  > Istnieja 100krotko takze badanie nieniszcace smile))

                  dzięki borsuku za słowa pocieszenia
                  bo już myślałam, że tym moim grzesznym rzutem uczyniłam niewinnej krzywdę
            • pro100 Re: To homofobia ;-))))) 12.01.05, 13:43
              dachs napisał:

              > czyzunia napisał:
              >
              > > aco, tożydóki,to miały w poprzek.
              >
              > Ach Czyzuniu, w to, to poza Toba juz nikt nie wierzy

              Wierzy, nie wierzy a zawsze sprawdzić nie zawadzi.

              pozdr anty
              • czyzunia Re: To homofobia ;-))))) 12.01.05, 13:47
                to było tylko pytanie na rybkę. bo tera to i ja wiem że miały normalnie wzdłuż.
                a maryśka z magdali to urodziła jezusowi wg tych od zorby kilkoro dzieciarów.
                i to widzi mi się najbardziej wiarygodne w tej historyjce.
              • dachs Re: To homofobia ;-))))) 12.01.05, 13:47
                Upewnic sie zawsze jest dobrze smile)

                pozdrawiam
                borsuk
                • czyzunia Re: To homofobia ;-))))) 12.01.05, 14:12
                  ale ja już wcześniej wiedziałem tylko tak se żartowałem.
    • magdusia8 Zazdroszczę wam, kochani, że większych problemów 12.01.05, 14:48
      nie macie. Widać podatków nie płacicie ;-((((
    • leje-sie Cytacik do rozwazenia: 12.01.05, 15:18
      Mat. 28: A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w
      swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa.
      • Gość: Kir Re: Cytacik do rozwazenia: IP: *.lubsza.sdi.tpnet.pl 12.01.05, 21:57
        > Mat. 28: A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już sięw
        > swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa.
        Proste:wzrokiem jej nie rozbieraji i w myślach do alkowy nie zabierajsmile))
        Grzeszyć można: myślą,mową i uczynkiem.
        To tak gwoli wyjaśnienia.Pytanie czy można niepożądliwie patrzeć na kobietę
        pozostawię bez odpowiedzi bo to już sprawa indywidualnych predyspozycji każdego.
        Nie każdy przecież musi być erotomanem.
        To jest moja wykładnia,więcej już niczego nie będę tłumaczył.

        Pozdrawiam
        Kir
        • biedronka24 Nie trzeba cytacikow. Mam pytanie chlopcy 12.01.05, 22:00
          - jak patrzycie na swoje dorastajace corki?
          • biedronka24 Krzysia nie pytam i wykluczam w tym przypadku 12.01.05, 22:04
            bo wiem ze Krzys patrzy w lustro bo tam.... jest jedyny piekny, doskonaly i
            wspanialy mezczyzna. Doskonale pozadliwy w stosunku do kobiet (ups- partnerow)
            doskonale regularnie i doskonale apetycznie oraz nowoczesnie wink
          • Gość: Kir Re: Nie trzeba cytacikow. Mam pytanie chlopcy IP: *.lubsza.sdi.tpnet.pl 12.01.05, 22:13
            biedronka24 napisała:

            > - jak patrzycie na swoje dorastajace corki?
            Wydaję mi się,że nie zrozumiałaś co napisałem i nie zdajesz sobie sprawy
            jakiego rodzaju pytanie zadałaś przyrównując patrzenie na kobietę do patrzenia
            na dziecko.Nie tylko na włsne ale i na cudze.Biedronko przesoliłaś!
            Co Ty sobie wyobrażasz,że o wierze nie można też rozmawiać żartobliwie.Wskaż mi
            fragment mojej wypowiedzi w którym naruszyłbym czyjeś uczucia,musiałbym
            naruszyć też i swoje.
            Pozdrawiam
            Kir
            • biedronka24 A to nie prawda? w sumie- 12.01.05, 23:10
              Co jest wazniejsze? Prawo wlasnosci do organu czy uczucia? Sadzisz ze zdradza
              sie tylko fizycznie? To grube uogolnienie...
              Nie - ktos inny tu przesolil. A nawet nawazyl. I nie byly to kluchy leniwe.
              Zartobliwie mozna tez i o niewierze. To zadna roznica wink.
              Kobieta to jednak badz co badz czyjes dziecko. A nastolatki to czesto sa juz
              kobietami a jeszcze dziecmi. Nieprawdaz?. Jakos ani zbuntowanym Kalwinistom ani
              ´barbarzynstwu´ sprzed chrzescijanstwa, ani nawet wspolczesnym reformatorom
              mysli spolecznej idee nie przeszkadzaly w dostrzeganiu tego faktu.
              Ktos zyje w blednym przekonaniu ze ktos inny dal mu szanse zycia
              ´bezgrzesznego´, bez wiekszego wysilku. A tak nie jest chyba - nawet w moim
              watlym rozumieniu osoby niepraktykujacej.....
              Poza tym to samo tyczy sie chlopcow- ich rowiesnikow. Ci czesto mezczyznami
              sensu stricte nie staja sie do konca. Praca to dla nich zabawa w budowanie
              pinokia z mozliwoscia pociagania za sznureczki. Nie zapewnienie bytu rodzinie
              tylko order uznania ze strony innych milosnikow brydza. Dzieci - dowod
              plodnosci. Czasem mysle nawet ze to tez rodzaj takiego idealu pojeciowego z
              zalozenia obciazonego grzechem wink. Gdyby nie moj malzonek to --nie wiem.
              To cosik w stylu: gdyby nie hormony to wszystkie kobiety chodzilyby bez glow
              albo jezykow itd.....
              A na powaznie.
              Dzis trudno sobie wyobrazic zycie w takich warunkach w jakich panowalo dawniej.
              Sterty przedmiotow produkowanych fabrycznie, ulatwienia i lenistwo.
              Mnie fascynuje niezmiernie wlasnie jednak ta racja. A ona mimo wszystko nie
              traci na aktualnosci. Nie trzeba sie z kims przespac zeby zdradzic zone. To samo
              dotyczy zdrad kobiecych. To jest potencjalna mozliwosc zadania komus bolu. I to
              pozostaje aktualne, choc jest niejako dosc mocno uwarunkowane nasza biologia.
              Bol - nie tylko fizyczny jak sie okazuje- tez....
              • Gość: Kir Re:w sumie-teraz to mogłem naważyć:(( IP: *.lubsza.sdi.tpnet.pl 13.01.05, 00:36
                Boże miej mnie w swojej opiece!Takiej tyrady to ja się nie spodziewałem.
                Odpowiedziałem na cytat Leje-się.Napisałem też,że grzeszyć można myślą,słowem
                i uczynkiem.
                To co piszesz o tej zdradzie nie fizycznej mieści się jednak w granicach
                grzechu.Ale to jest rozpatrywanie małżeństwa z punktu widzenia wiary.
                Tak, to prawda,ludzie swoje postępowanie bardzo często oceniają jedynie z
                punktu widzenia swoih uczynków:nikogo nie zabiłem,nikogo nie okradłem,nikogo
                nie pobiłem itd.czyli jestem jak najbardziej w porządku.Tak sobie interpretuje
                zasady wiary bo tak jest mu wygodniej.
                Co do dorosłości,rzeczywiście dzieckiem można być nawet do końca życia.
                Twoje pytanie było jednak konkretne i skierowane do ojców w kontekście cytatu
                Leje-się.Bój się Boga.Teraz jeszcze bardziej namieszałaś,jeżeli cęść Tojego
                wywodu przełożyć na autentyczną ojcowską miłość do dzieci bez jakiegokolwiek
                pożądania w wyniku czego zaniedbuje on swoją żonę i obowiązki małżeńskie.
                Po prostu przestaje mu być potrzebna.Może być też i sytuacja odwrotna.
                Siłą rzeczy może zrodzić się przeswiadczenie o zdradzie co w konsekwencji
                może prowadzić do licznych kłótni,kipiszy ubrań,podsłuchiwań rozmów,słuchania
                donosów "usłużnych" lub "zatroskanych" itp. ale to już sprawa wzajemnego
                zaufania i charakterów.Dojrzałości oczywiście też.
                Przecież wzjemne pozycie w małżeństwie to też akceptacja pewnych ułomności
                drugiej strony.Może lepiej sobie pewne sprawy wyjaśnić niż dusić to w sobie.
                Czasami dobrze skorzystać jest też z rady psychologa lub seksuologa.
                Wstydzimy się tego w Polsce ale przecież nie trzeba chyba do nich skierowań ani
                chwalić się wizytą w takich poradniach przed znajomymi.Wspólna wizyta pomogła
                już niejednej parze i nie zrobiła z nich wariatów.To tylko ograniczeni ludzie
                tak osądzają innych.
                Co do bólu o którym piszesz to wydaje mi się,że jest on czasami spowodoany
                właśnie wytworem naszej wyobraźni,bo przecież yobrażamy sobie wszystko co
                najgorsze a na szczerą rozmowę to raczej nas nie stać.Jeżeli mamy do czynienia
                rzeczywiście z dwojgiem "dzieciuchów" to rzeczywiście może skończyć się ona na
                etapie wykrzykiwania słów oburzenia "jak ci coś takiego mogło wpaść do
                tej...głowy" itdsmile)).
                Nie mam zamiaru bawić się w psychologa zostawiam to profesjonalistom.
                Tutaj Patience założyła taki wątek "Czy miłość jest tego warta?" tam można
                sobie z dziewczynami i nie tylko,ale też i z tymi "mężczyznami" podyskutować
                chociażby w taki sposób jak tutaj.
                Trudno znaleźć idealnych ludzi,nawet ci co na zewnątrz tworzą wrażenie
                idealnych par też mają swoje problemy.
                Pozdrawiam
                Kir
                • biedronka24 Mylisz sie i dlugo nad tym myslales 13.01.05, 01:23
                  a guzik wyszlo. Mozesz miec i tysiac nikow.
                  Nie - to nie jest aktualnosc w kategoriach wiary. To jest aktualnosc uniwersalna.
                  Chyba ze nie widzisz sensu w instytucji, sakramencie itd... malzenstwa. Ja
                  widze. Nie wstydzilabym sie niczego poza bezmyslnoscia, przestepstwem i
                  niepotrzebnym zadawniu komus bolu. Dla katolika to grzech dla mnie procz tego to
                  zasady wspolzycia miedzy ludzmi. Czy to tak trudno pojac?
                  W kazdym zwiazku dwojga ludzi sa umowy, i jakies normy. Nawet te niepisane. Ba
                  mozna zalozyc z duzym prawdopodobienstwem, ze sa tez oczekiwania.
                  Ja tylko chcialam wam przypomniec, ze ludzie sa rozni. Religia daje szanse o tym
                  pamietac, wasze tu prelekcje - niekoniecznie. Deklaracje niczego jakos nie
                  zmieniaja. Rozmowy Krzysia z samym soba - tez nie. Nie zmienia to faktu, ze sa
                  stare jak swiat sprawy, ktore tym roznym ludziom zadaja bol. Nawet jesli ktos
                  sie umowi inaczej to zawsze istnieje ryzyko, ze nie do konca jest z nami
                  szczery. Podalam to jako przyklad - nic wiecej.

                  Przyklad w ktorego swietle ten twoj cytat, z ktorego sobie pokpiwales nabiera
                  aktualnosci i nie traci uniwersalizmu.
                  Co zas sie tyczy tematu zdrady to caly czas mowie o czlowieku i jego
                  samokontroli. Ba o mechanizmach calkiem naturalnych, ktore prowadza do tego, ze
                  jednak calkiem spora czesc zdrowej wiekszosci patrzy na kobiete bedaca zarazem
                  corka - jak na corke a nie obiekt seksualny nie majac problemow z pozadaniem w
                  stosunku do zony. O ´przeswiadczenie o zdradzie´ sie prosze nie martwic. Sila
                  rzeczy i logiki nie o nim byla mowa w cytowanym tekscie- prawda?
                  Co zas sie tyczy idealnych par- to wychodzi na to ze znam pewien cud. Trwa on
                  juz ponad 11 lat i jakos wydaje mi sie ze nie teskni za ´pozadliwym patrzeniem
                  na inna kobiete´. Powiesz mi kirze, ze to zludzenie i napewno cos doradzisz wink A
                  moze inna kobieta to rysunek, abstrakcja naszego jurnego skadinac malarza czy
                  rysunek anatomii kobiecej z encyklopedii? Ja sie moge Boga bac. Obawiam sie,
                  jakos dziwnie, ze sa tacy, co boja sie nawet ludzi.....Zwlaszcza tych, ktorych
                  nie moga sklasyfikowac wg skali IQ lub tez tych slynnych kolorkow....

                  PS- jak beda miala problemy malzenskie to z pewnoscia do ciebie zajrze. Zalacz
                  tylko wizytowke tej komorki spolecznie udzielajacej porad w panstwie w ktorym
                  nawet podstawowa opieka medyczna dzieci - jak czesc podstawowych szczepien jest
                  odplatne niezaleznie od placonych podatkow na opieke zdrowotna.
                  A za filozoficzny koniec - szalenie dziekuje. Wiele prawd wniosl w moje zycie.
                  Zrewolucjonizowal je wrecz, hi, hi.
                  Nie, dziekuje. Dywagacje Patience na temat onanizmu i narcyzmu jakos mnie nie
                  pociagaja..Naturalizmu nie lubie w zadnej formie.
                  Do lekarzy udaje sie i udalabym sie pewno gdybym byla alkoholiczka, lub miala
                  opisywane przez ciebie problemy no i zaufanie ze nie okaza sie niestety omylnymi
                  ludzmi(ktorzy na ten przyklad nie nakarmia mnie dawka antybiotyku, ktora nie
                  tylko nie zalatwi choroby ale spowoduje, po ogolnym oslabieniu jej nawrot). Jak
                  sobie nie poradze z czytywaniem tu - tez nota bene uzaleznienie- takowych jak ta
                  ktora mnie poczestowales madrosci - to tez sie udam- obiecuje. Poki co -
                  hipochondryczka rowniez w zakresie problemow malzenskich czy tym podobnych
                  psychologicznych - raczej nie bywam.
                  A wiec zaserwowales mi zimne kluchy. Mieszajac przy okazji w kaszy - peczaku. No
                  to smacznego.
                  Ach powiedz Tomkowi ze sadzilam iz Kalifornia jest na poludniowym ale jednak
                  zachodzie stanow. Cholender jak mi sie te kierunki myla....wink
                  • Gość: Kir Mylisz sie - a to mnie cieszy IP: *.lubsza.sdi.tpnet.pl 13.01.05, 02:08
                    Właśnie,że nie myślałem długo i tego się obawiałem,jak sie okazuje słusznie.Ja
                    tego,że ktoś żyje szczęsliwie wspólnie ileś tam lat nie nazywam cudem.Znam
                    małżeństwa po złotych godach jakby dopiero byli po ślubie.Tylko im zazdrościć
                    a innym życzyć ich szczęścia.Ot i wszystko.Forum to nie miejsce na porady
                    a ja nie mam zamiaru bawić się w terapeutę.Jeżeli sądzisz że psycholog jest
                    tylko dla alkoholików to jesteś w błędzie,sprzydałby się i mającym problemy
                    z pracą,i z kontaktami z ludźmi,problemy z osobowością itd. jednak ludzie sie
                    go boją bo kojarzą z pastylkami.
                    Trudno kogoś z takim nastawieniem przekonać do psychologa to prawda,przecież
                    ludzie wiedzą lepiej,że tam chodzą tylko alkoholicy albo wariaci.Tak jak to
                    właśnie zademonstrowałaś.
                    Widzę też,że nadal nie rozumiesz mojego komentarza do cytatu,ale to
                    trudno.Jestem zbyt zmęczony na takie dyskusje.Ja nie chcę nikogo do niczego
                    przekonywać,szkoda,że jeszcze tego nie zauwayłaś.Moje sądy też nie są
                    kategoryczne.Doradzać komuś kogo nie znam jak ma postąpić nie znają całości
                    zagadnienia.Nie wiem,czy znalzłby się taki wariat.
                    Pozdrawiam
                    Kir
                    • biedronka24 Kir tez jestem zmeczona 13.01.05, 02:21
                      przeczytalam twoja wypowiedz, a odnioslam do cytatu z leje sie. Rozumiesz teraz?
                      Miales racje w tym pierwszym. NIe z Toba chcialam polemizowac. To co potem
                      napisales rozumiem - wiecej - zgadzam sie z tym. Powtorzylam Ciebie po prostu na
                      swoj- babski sposob i bardziej rozwlekle - uzywajac przykladow.
                      Nastawienia do psychologow nie mam z gruntu zlego. Nie o to chodzi. Czy ty tu
                      jakas reklama sie zajmujesz? wink
                      Zapewniam Cie ze jesli ktokolwiek ma faktyczne problemy - do psychologa go
                      wysylam . Nie sadzilam, ze to watek o psychologach i psychoanalitykach ?!
                      Kafara np - niejakiego juz dawno odsylalam smile. Krzysia tez. Rzeczywiscie nie na
                      forum jest miejsce dla takich problemow wewnetrznych. Jak sadzisz- czy potrzeba
                      ekshibicjonizmu kwalifikuje sie do leczenia? Ja uwazam, ze jak najbardziej.

                      A teraz dosc zartow.
                      Sprostowalam - wyjasnilam pomylke i przeprosilam. Jak nie wystarczy- to juz nic
                      na to nie poradze..
                      Dobranoc.
        • biedronka24 Zreszta kir 13.01.05, 01:25
          spieram sie z ´leje sie ´. Nie z Toba.

          Wszyscy tu dzis nieprzytomni. Odnioslam sie do twojego cytatu z Leje sie. Wybacz.
          • biedronka24 Mdla mnie po prostu 13.01.05, 01:28
            te rozbiorki swietych pism na czesci. Oraz zawijanie w nie Krzysiowej kielbasy
            wyborczej.
            Jeszcze raz przepraszam.
          • Gość: Kir Juz dawno się nie gniewam:)))) n/tx IP: *.lubsza.sdi.tpnet.pl 13.01.05, 03:49
    • leje-sie Nocnej wolowinie, antykom i magdusiatkom 12.01.05, 18:14
      Wolowinko - a ten Twoj nick to od czytania po ciemku?

      Tak sie mozemy przekomarzac na temat nickow, ale to goowno da.

      Dziwne mam wrazenie, ze z zamknietymi oczyma czytales. Byc moze dla
      bezpieczenstwa uszy tez sobie zatkales.

      Antysiu - nie mialem zamiaru byc z Toba prywatny. Ale skoro tak sie napraszasz
      to mialbym do Ciebie interes: moglbys troche po Ewangeliach polatac by znalezc
      cytaty na poparcie przedstawionej przeze mnie we wpisie wprowadzajacym tezy.

      Ja mam nieco za malo czasu przydzielonego.

      Pozniej sobie mozesz z moja egzegeza dyskutowac. Ale merytorycznie. Na glupawe
      pyskowki i prywatne zaczepki szkoda i Twojego czasu, nieprawdaz?

      Magdusiu ze zwisem, ciagle nie wyjasnilas (es?) jaka plec reprezentujesz i co
      Ci wlasciwie zwisa? Nie, zeby mnie to obchodzilo, ale Luka bardzo ciekawy a
      jestem pewien, ze on tutaj napewno zajrzy.

      Co do Twojego wpisu - dopoki nie jest zabronione miec roznych zainteresowan
      nawet przy opresji podatkowej dopoty ludzie beda pisali co im sie podoba.
      Pryncypialnie jednakowoz towarzyszko podchodzicie (lub towarzyszu) do
      problematyki, dopoki lud chinski cierpi pod uciskiem kuomintangu nie mozemy
      sobie pozwolic na pogaduszki o doopie Maryni!

      Wszytkim zas spowiadam sie z pewnego grzeszku - ja tego ksiedza tylko tak na
      rybke tu umiescilem, dla anekdoty. Nie wiem dlaczego wszyscy sie wlasnie jego
      uczepili?

      Swoja droga - ktos zna jakiegos dwumetrowego biskupa? Pewnie zajmuje sie
      sprawami administracyjno-prawnymi.

      Teraz do meritum.

      Pamietacie oczywiscie kto byl mistrzem J. z N. (nazwiska nie bede wyjawial az
      do wydania ostatecznego wyroku)?

      Taki facet, co wpol na golasa po pustyni ganial. Cierpial na smiertelna
      heterofobie porownywalna tylko z homofobia niektorych bywalcow Forum. Na nic
      zdaly sie wyuzdane tance Salci wiec glowa jego na talerzu wyladowala.

      Tu Salcia, tam Manka. Kumacie podobienstwo?

      No, kochaaani. Zajarajcie cus.
      • wolomin_w_nocy Re: Nocnej wolowinie, antykom i magdusiatkom 12.01.05, 18:55
        Mam to komentować? E tam po prostu to SIĘ OLEJE.
      • magdusia8 I słusznie, że cię moja płeć nie interesuje. 13.01.05, 11:42
        A skoro nie interesuje, to i nie będę wyjaśniać. Proste i logiczne.
        • leje-sie Wiec wnosze, zes chlopczyk. 13.01.05, 12:02
          To ci dopiero jest perwersja. Jak chlopiec sie imieniem dziewczynki przedstawia.

          A na mnie napadaja. Za frajer.
    • biedronka24 Ha, ha. To brzmi jak deklaracja pragnienia 12.01.05, 18:31
      niejakiej broni maszynowej Krysia52 by zostac lamaczem serc. Co ja mowie -
      lamaczem seks. Bo serce to jest z gatunku tych slow obelrzywych wink...
      No coz Krzysiu. Marzenia sie spelniaja. Np - w nawiazaniu kwestii ´milosci do
      siebie´. Takie pytanko - a czy ty inwestujesz w swoje nauczanie krzysiu?
      Nie?
      Bo mam dla Ciebie nowinke. To tez rodzaj milosci. Tak niestety. Tej obrzydliwej.
      A jednak. Tej co to jak rzep - psiego ogona itd...
      Wiec jesli nie inestujesz to niestety nie kochasz siebie. Conajwyzej tak
      krotkotrwale no wiesz przy pomocy silikonow, ale to znaczy, ze siebie zdradzasz.
      Odkryj sie wiec przed nami wink.
      Goly juz jestes ale jeszcze sie odkryj. Zaszokuj nas....
      Bo mam dla Ciebie smutna wiadomosc. Jesli nie mozesz sie odkryc w tym zakresie
      to... jednak polecam wizyte u tego tam... psychoanalityka.... Moze uda mu sie
      zrekonstruowac Twoje drazliwe ego...
      Gdzie jest ten 33 letni. To ja tez za nim polatam. Na rozgrzewke... I po to by
      Ci pomoc radzic sobie z tym bolem ......
      • leje-sie A Ty biedronko czegos sie juz o tak 12.01.05, 18:34
        wczesnej porze nachlala? Uwazaj by nie zarzygac klawiatury.
        • biedronka24 umilowales sie? 12.01.05, 18:35
          czy moze swoj jezyk. Bo nic poza tym nie wypociles.
      • tomek.giebultowicz Dobrze, że jesteś, Biedronko. 12.01.05, 19:56
        Moi znajomi mieli dużo uciechy, kiedy im powiedziałem, ze w Europie Sea World
        uważa się za amerykański Park Narodowy.

        Sea World to masa uciechy dla dzieciaków i rzecz warta obejrzenia, ale parkiem
        narodowym zdecydowanie nie jest. Podobnie jak DisneyLand i DisneyWorld. To sa
        tzw. "amusement parks", służace dobrej rozrywce (połączonej często z niezłymi
        elementami dydaktycznymi). Oczywiście są i amusement parks oferujące rozrywke
        bardzo podłego gatunku, np. jakieś tam horrory, które Amerykanie kochają.
        Te wszystkie parki to jednak są przedsięwziecią prywatne.

        Państwo nie bawi sie w takie rzeczy i Parki Narodowe to jest cos zupełnie
        innego. Zarząd Parków zajmuje sie tez opieką nad wszelkimi pamiątkami
        historycznymi objetymi ochroną (np. polami bitewnymi, jak, dajmy na to, to pod
        Gettysburgiem, czy np. wojskowe cmentarze, np. ten w Arlington) oraz własciwe
        parki narodowe. Tutaj masz stronę internetowa z całym spisem:

        www.nps.gov/parks.html
        My w Oregonie mamy skromnie, tylko jeden, Crater Lake National Park. Ale lubie
        tam zawozić gośći. Jezioro ukazuje sie nagle i reakcja ludzi jest zawsze taka
        sama - "zatyka ich z wrażenia" na paredziesiąt sekund.

        Robic jaja z Ameryki, ze nie ma szacownych zabytków architektury liczacych wiele
        setek lat, oczywiście mozna - ale to broń niebnezpieczna. Tak samo Włoch, jak mu
        sie pokaże przedmiot naszej dumy, Katedrę w Gdańsku (zbudowana zreszta bardziej
        przez Niemców niż Polaków, rozumiem) to przecież może zaczxąć sobie robic
        kpinki, bo takich to oni maja dosłownie na kopy u siebie. A w porownabiu z np.
        katedra w Mediolanie ta w Gdansku wygląda jak skromniutki karzełek.


        Serdecznie pozdrawiam, Tomek
        • biedronka24 Tomku zlosliwosc to taka smieszna przywara 12.01.05, 21:57
          zwlaszcza wtedy, gdy sie chce pod jej wplywem wcisnac komus cos, czego nie
          powiedzial.
          Ja moge tak samo. Moi znajomi tez moga sie niezle usmiac jak powiem ze pewien
          pan, wykladowca twierdzi ze jedynymi zabytkami USA sa parki narodowe. I ze jego
          zdaniem utrzymanie ich to to samo co restauracja zabytkowych katedr.
          Jak widzisz ja tego nie powiedzialam.
          Czy Joshua Tree skarbie to nie jest park narodowy? Czy nie napisalam, ze jest i
          ze ten JEDEN widzalam? Ale ty sie rozbulgotales....smile
          Ja sobie nie ´robie jaj´, tylko wymieniam fakty.
          Ten park ktory widzialam nie oczarowal mnie az tak, zeby mnie ´zatkalo´ jak
          piszesz. Mnie Tatry polskie wciaz zatykaja a zwlaszcza Morskie Oko. Natura ma to
          do siebie ze zatyka. Z tych rzeczy ktore tak na mnie podzialaly w naturze byl
          wodospad w Zimbabwe. A wlasciwie na jego granicy. Sam sobie poszukaj linkow.
          Poza tym nie nobilituj mnie tak. Nie uwazam swoich opinii za europejskie. Prosze
          Cie wiec wyprowadz swoich przyjaciol z podwojnego bledu. Po pierwsze tego - w
          ktory sam ich wprowadziles- tzn - ze tak powiedzialam, po drugie z tego iz ja to
          ´opinia europejska....

          Odwzajemniam serdeczne pozdrowienia i ide na pyszne kluchy leniwe na kolacje.
          • tomek.giebultowicz Re: Tomku zlosliwosc to taka smieszna przywara 12.01.05, 23:29
            Biedronko, zlosliwosc, jesli jej sie dopatrzylas, nie byla w zaden sposob
            zamierzona. Zapewniam Cie. Caly ten "wyklad" bral sie glownie z tego, ze ja mam
            zawodowe przyzwyczajenie do dydaktyki. Jesli moge kogos oswiecic co do jakiejs
            rzeczy, ktora sam wiem, to staram sie korzystac z okazji.

            Parki narodowe i zabytkowe katedry MAJA "wspolny mianownik". Jedno i drugie
            bowiem stanowi, ze tak powiem, "bogactwo" danego narodu.Amerykanom nalezy sie
            uznanie za sposob zorganizowania opieki nad swoimi "skarbami natury" i ich
            ubozuchnymi zasobami zabytkow. Wszystko to podpada pod National Park Service,
            ktora jest instytucja o duzej "visibility" i bardzo duzym prestizu. Dla wielu
            innych panstw moze stanowic wzor do nasladowania.

            Co do Tatr, to akurat nie bardzo sie roznimy naszym stosunkiem. Ja jako
            chlopiec spedzalem kazde wakacje w Malym Cichem, w bardzo sympatycznej
            podhalanskiej wiosce. Do Morskiego Oka jest stamtad 24 km po bitej drodze, przez
            Zazadnie, Las Poronin, Lysa Polane i Wodogrzmoty. Jest rowniez wiele innych
            mozliwych drog. Prawdopodobnie nie ma takiej, ktora ja bym nie przeszedl -
            niekiedy po wiele razy. Dla mnie w tych czasach zrobienie 40 km na nogach w
            jednym dniu bylo fraszka. Wedrowki piersze kochalem. Nie ma tez w Tatrach
            Wysokich szlaku, ktorego bym nie przeszedl. Tylko Zachodnich nie zdolalem w
            calosci zeksplorowac. I na Giewoncie nigdy nie bylem. Giewontem gardzilem, bo
            uwazalem go za cel wedrowki dobry dla ceprow.

            Przypuszczam, ze zagialbym Cie na niejednym, jesli chodzi o geografie
            Tatrzanskiego Parku Narodowego. Na przyklad - jak sie dostac do Kaplicy
            Zbojnickiej, ulokowanej w bardzo dobrze ukrytym miejscu w rejonie Soltysich Kop?
            Wiekszosc ludzi w ogole nie wie o jej istnieniu. Ba, nawet nazwa "Soltysie
            Kopy" wielu nic nie mowi.

            Oczywiscie, jak przypuszczam, mnie tez na niejednym mozna by zagiac. Ale
            chcialem Cie przekonac, ze Tatry znam i autentycznie je kocham.

            Tym nie mniej, na Tatrach przeciez swiat sie nie konczy. Sa na swiecie miejsca,
            ktore bardzo warto zobaczyc. W USA to sa wlasnie parki narodowe. Wiele z nich
            warto zobaczyc, bo takich rzeczy nie zobaczy sie nigdzie indziej na swiecie.
            Tego Joshua Tree, o ktorym piszesz, akurat nie widzialem. Te najciekawsze
            polozone sa raczej w zachodniej czesci kraju. Do tych "obowiazkowych" naleza m.
            in. Wielki Kanion, Yosemite, Yellowstone, czy Redwood National Park (redwood to
            jeden z dwoch gatunkow sekwoi, osiaga 110 m wysokosci; ten drugi gatunek nie
            osiaga az takiej wysokosci, ale za to imponujacy wiek, do 6000 lat).

            No, to tyle dydaktyki. I jeszcze raz Cie zapewniam, ze zadna zlosliwosc bnie
            byla zamierzona.

            Mam za to niewieklkas prosbe: jesliby nie sprawilo Ci to roznicy, to skoncz moze
            w wymianie ze mna z "osobistymi przytykami". Tutaj wystepujemy jako osoby
            prywatne i to, czym zajmujemy sie zawodowo, nie jest "relevantne", ze tak z
            rosyjska powiem. Czy ja w kazdym poscie tytuluje Cie "Pani Magister"?

            Pozdrawiam i zycze udanych kluch. My leniwych nie robimy, bo twarog trzeba by
            samemu robic. W USA rzecz nieznana. Kupic mozna w ruskim sklepie, ale tam znow
            godzine trzeba jechac w kazda strone. Ale ja za to robie pyszne kopytka. Mam
            swoja sekretna metode, jak zmniejszyc zawartosc wody w ziemniakach bez psucia
            smaku. Przez co moge uzyc mniej maki i kluski wychodza mi super-delikatne.
            Odsmazone na patelni - niebo w gebie! A co do leniwych, to nadrabiam zaleglosci
            podczas wizyt w Polsce - wtedy sie nimi doslownie obzeram. Byle tylko nie byly
            na slodko! Na slodko mi zupelnie nie samkuja.

            Rowniez wszystkie tutejsze polskie panie unosza sie nad ciastem pierogowym
            mojego wyrobu. Ja uzywam przepisu Neli Rubinstein. Tylko sztuka polega na tym,
            zeby trafic odpowiednio z iloscia wody. Nie moze byc ani za miekie, ani za
            twarde, zeby sie dalo rozwalkowac dokladnie na te grubosc, ktora jest potrzebna.
            Ostatnio na Wigilii mielismy 18 osob i uszka do barszczu w moim ciescie
            (nadzienie z miejscowych prawdziwkow) zrobily prawdziwa furore.
            • zdanka1 aha:)))))) 13.01.05, 13:09
              No, ale w czym problemsmile)Kopy Sołtysie są nieznakowane [szlak], także chadza
              się na własną rękęsmile))))) Ale powiem Ci szczerze, że nie wiem, gdzie tam jest
              kaplica zbójnicka----. najbliżej kojarzę tylko Wiktorówki, ale to nie tosmile))) A
              gdzie jest????????
    • Gość: patience Re: 33-letni facet i jedyna kobieta w jego zyciu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.01.05, 20:04
      faktycznie. Sami niezonaci faceci, całujący się na znak miłości tylko między
      sobą.
      hehe
      • biedronka24 i myjacy innym nogi. To uwazam juz za szczyt perwe 12.01.05, 21:58
        rsji seksualnej.....

        He, he.
    • gretshen ____ W tym tkwic musi Bozy Palec 12.01.05, 20:59
      albo i dwa...
      .

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=19288100&a=19337335
      • Gość: bozy palec Re: ____ W tym tkwic musi Bozy Palec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.05, 21:24
        gretshen napisała:

        > albo i dwa...
        > .

        o ile umiem liczyć, to ja występuję zawsze w postaci 4x5 licząc po dwie pary
        chyba ktoś tu posługuje się moim piórem do pisania biorąc go za mojego palca
        a swojego paluszka nie każdemu dam potrzymać
    • gretshen Przeciez nawet Bog byl homoseksualny, zanim 12.01.05, 23:08
      wymyslil czlowieka oraz inne zyjatka, by juz homoseksualnym nie byc.
    • leje-sie Biedronko, przepraszam za moja 13.01.05, 11:57
      brzydka odpowiedz.

      Nie ma dla mnie oczywiscie usprawiedliwienia.

      Chcialbym jedynie stwierdzic, ze Twoj wpis byl dla mnie zupelnie niezrozumialy.
      Probowalem go czytac z boku, do gory nogami, co trzecia litera, jak rowniez z
      prawa do lewa. I nic.

      Potem sobie z Kirem pogwarzylas. Juz bardziej zrozumiale, tyle tylko, ze nie za
      bardzo na temat. Bardzo mnie cieszy, ze Twoje szczescie rodzinne trwa juz
      jedenascie lat.

      W sprawie zas psychoanalizy i psychologii zgadzam sie z Kirem. Powiem nawet, ze
      wiecej korzysci analiza moze przyniesc zdrowym niz porabanym - od tych to sa
      rzeczywiscie juz psychiatrzy i tabletki.

      Ale do tematu.

      Cytacik:

      "Mat. 28: A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w
      swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa."

      A jak brzmi to przykazanie w wersji oryginalnej:
      VII

      "Nie wolno ci cudzołożyć"

      Znaczy to w przekladzie na jezyk polski - nie bedziesz obcowal cielesnie z
      kobieta zamezna lub zonatym mezczyzna. Nic o ososbach stanu wolnego nie jest
      powiedziane.

      w X nastepuje uscislenie:

      "Nie wolno ci pożądać domu twojego bliźniego, nie wolno ci pożądać żony twojego
      bliźniego, jego sługi, jego służącej, jego wołu, jego osła ani niczego, co
      należy do twojego bliźniego"

      Poza tym, ze zona wymieniona jest wsrod rzeczy posiadanych, co np feministkom
      bardzo sie nie podoba i ja je tutaj doskonale rozumiem to nastepuje uscislenie -
      chodzi o kobiete zamezna, wlasnosc innego mezczyzny. Wiadomo tez dlaczego X
      nie ma uzupelnienia "ani meza twej blizniej"

      I znowu - co do niezameznych zadnego zakazu nie ma, mozna je sobie pozadac do
      woli.


      Teraz dopiero slowa Mateusza nabieraja innego znaczenia - jeszcze raz:

      "Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią
      cudzołóstwa.

      Kazda kobiete!

      Uprawnione wydaje mi sie przypuszczenie, ze zakaz ten, wespol z innymi tropami
      wystepujacymi w Ewangeliach mozna traktowac jako wyraz heterofobii
      homoseksualnej.

      I pomyslec, ze dwa tysiace lat seksualnych zakazow i strachow, nerwic,
      grzechow, celibatow ma swoje zrodlo we wzajemnym uwielbieniu trzynastu facetow.

      Dlatego tez uwazam, ze wszystkie teksty nalezy czytac krytycznie, tak jak w
      szkole - "co tez poeta mial na mysli". Dotyczy to rowniez, a moze przede
      wszystkim prawd objawionych.

      A jeszcze jedno pytanko - sakrament malzenski jest potwierdzeniem milosci, nie
      paszportem do niej? Wiec mozna sie kochac przed malzenstwem, po malzenstwie i
      miedzy malzenstwami? Czego wszystkim zycze.

      Antysiu, a co z moja prosba?


      Tomku, jakis wpis na temat, co?

      No, kochaaani.
    • Gość: diabelek Pan Jezus w supermarkecie. IP: *.sympatico.ca 13.01.05, 15:22
      Katolicy rzymscy uwazaja Jezusa za syna bozego, chrzescijanscy Ortodoksi maja
      inne zdanie. Hitlerowcy mieli dwie wersje. Dla wyznawcow Wotana byl Jezus
      zydowskim konspiratorem podobnie jak przywodcy rewolty w listopadzie 1918 roku.
      Dla hitlerowcow chrzescijan wersja syna rzymskiego legionisty Pandory bardziej
      sie nadawala. Bolszewicy uwazali Jezusa za wytwor wyobrazni starozytnych
      literatow.
      Teraz jeszcze dochodza homosoksualisci, ktorzy przekonani sa, ze Jezus z
      apostolami sobie w wieczerniku gej bar zalozyli.
      Ciekawe ktora wersja jest blizsza prawdy? smile
      • Gość: Krzys52 A co powiedzialbys na piwo JEZUS ? IP: *.proxy.aol.com 13.01.05, 15:42
        Teraz jeszcze dochodza homosoksualisci, ktorzy przekonani sa, ze Jezus z
        apostolami sobie w wieczerniku gej bar zalozyli.
        Ciekawe ktora wersja jest blizsza prawdy? smile
        .
        ;
        Najblizsza prawdy wersje znajdziesz za linkiem.

        w skrocie

        Jezus jakim znamy go z NT nigdy nie istnial.

        .... A 'inny' Jezus takze nie istnial, gdyz nie mamy zadnego przekazu na
        temat 'innego' Jezusa.

        .


        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=314505&s=0
      • leje-sie Prosze tylko bez liczby mnogiej. 13.01.05, 16:22
        Jest nas raz.

        Do diabelka:

        Wlasne poglady i prowokacje przedstawiam.

        Nie chce byc prezentowany przyszlym pokoleniom w ten mniej wiecej sposob:

        "W poczatku ubieglego stulecia w srodowiskach homoseksualnych zrodzila sie
        teoria, jakoby Jezus..."

        > Teraz jeszcze dochodza homosoksualisci, ktorzy przekonani sa, ze Jezus z
        > apostolami sobie w wieczerniku gej bar zalozyli.

        Prosze jeszcze raz o podawanie zrodla i autora.

        > Dla hitlerowcow chrzescijan wersja syna rzymskiego legionisty Pandory
        bardziej
        > sie nadawala



        Nie chce mi sie w tej chwili poszukiwac zrodel, ale proba odzydzenia
        chrzescijanstwa i jego germanizacji byla bardzo powaznie zakrojona.

        Zreszta, czym innym, niz odzydzona wersja chrzescijanstwa w polskim kosciele
        katolickim sie poslugiwano do calkiem niedawna.

        A i teraz jakos nad zydowskoscia tak sie kosciol w swoim nauczaniu
        przeslizguje. Niby sa ci Zydzi, a tak jakby Izraelici i w ogole niewiadomo kto
        zacz.

        Co do opinii Krzysia - jak najbardziej uwazam, ze Jezus byl postacia
        historyczna. Niekonsekwencje jak rowniez oczywiste klamastwa i manipulacje
        Ewangelii w przewrotny sposob tego dowodza. Oczywiscie bez cudow, cudow nie
        bylo.

        I oczywiscie uwazam, ze zaproponowane przeze mnie odczytanie Ewangelii jest jak
        najbardziej uprawnione. Zbyt duzo tych sladow dla kogos, kto chce je dojrzec!


        Ale kazdy moze w pokoju i spokoju pozostac przy wlasnym zdaniu.

        Do diabelka
Inne wątki na temat:
Pełna wersja