Czy Polska jest państwem prawnym?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 13:35
users.nethit.pl/forum/read/tata/1864083/



    • dokowski Jest prawowym 16.01.05, 13:39
      • Gość: . Re: Jest prawowym IP: *.aster.pl / *.aster.pl 16.01.05, 22:36
        A ty debilowym !
      • Gość: Obywatel Czy Polska może być państwem prawa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.05, 20:18
        j.w.
    • Gość: Tyt Re: Czy Polska jest państwem prawnym? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 17:47
      A jeszcze niedawno sam Marek Ungier z kancelarii Prezydenta RP osobiście
      organizował nobliwą konferencję pod tym samym tytułem smile))
      users.nethit.pl/forum/read/tata/1864083/2/
    • sas15 Jest prawie państwem 16.01.05, 17:50
      • Gość: Naim Re: Jest prawie państwem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 19:36
        Każde miejsce tworzą ludzie!
        • Gość: Odp Re: Jest prawie państwem IP: 111.111.26.* / 212.14.50.* 20.01.05, 09:03
          Odpowiedź
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=19640743&v=2&s=0
      • Gość: ( Re: Jest prawie państwem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 23:13
        Wszystko to jest przerażające!

    • Gość: jacek#jw Oni pilnują prawa! IP: *.toya.net.pl 16.01.05, 19:43
      serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,2483155.html?as=1&ias=4
      i przykład:
      Kobieta zgłasza kradzież telefonu komórkowego. Wiadomo, sprawa do umorzenia.
      Nie tym razem. Po tygodniu od zdarzenia kobieta przynosi biling rozmów
      telefonicznych. Widać, że złodziej wykonał kilka połączeń. Wystarczy ustalić
      osoby, do których dzwonił. Pojawia się cień szansy na dorwanie sprawcy. Decyzja
      przełożonego: umorzyć. Robię, co każą. Kobieta jest nieustępliwa. Pisze skargę
      do prokuratury okręgowej. Po dwóch miesiącach okręgowa zwraca akta i każe
      podjąć dochodzenie. Sprawa ma już nowy numer, więc dobrze wygląda w statystyce.
      Biorę się do roboty. Wysyłam do operatorów pytanie o dane osób, z którymi
      kontaktował się złodziej. Długo to trwa, więc zawieszam sprawę. Wiadomo,
      statystyka. Wreszcie przychodzi odpowiedź, a sprawa dostaje kolejny numer.
      Wzywam te osoby. Pytam, kto do nich dzwonił pół roku temu. Patrzą na mnie jak
      na wariata. A pan by pamiętał? - odpowiadają pytaniem. Umarzam sprawę. Na
      szczęście kobieta też ma dosyć. Nigdzie się już nie żali.


      Pozdr / Jacek
      • mr_watchman Re: Oni pilnują prawa! 16.01.05, 20:22
        Gość portalu: jacek#jw napisał(a):

        > serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,2483155.html?as=1&ias=4

        Ech, ten artykuł. Czekam, kiedy Wybiórcza zgłosi wniosek, aby studenci prawa
        wyrzucili podręczniki i uczyli się wyłącznie na podstawie GW. Ja jednak pokuszę
        się o mini-egzegezę.

        > i przykład:
        > Kobieta zgłasza kradzież telefonu komórkowego. Wiadomo, sprawa do umorzenia.

        Wiadomo.

        > Nie tym razem. Po tygodniu od zdarzenia kobieta przynosi biling rozmów
        > telefonicznych. Widać, że złodziej wykonał kilka połączeń. Wystarczy ustalić
        > osoby, do których dzwonił.

        Które oczywiście powiedzą, że to była pomyłka i nie wiedzą, kto dzwonił.

        > Pojawia się cień szansy na dorwanie sprawcy.

        Fakt - cień jest.

        > Decyzja przełożonego: umorzyć.

        Jakiego przełożonego? Asesorowi nikt by nic takiego nie kazał (na zasadzie -
        chce mu się robić, niech robi), a tym bardziej - prokuratorowi, który tego
        rodzaju decyzji nie uzgadnia z NIKIM. Takie słowa mógł napisać tylko policjant,
        którego decyzje prokurator/asesor zatwierdza. I jeszczo jedno - kradzieży
        telefonu nie robią śledztwa.

        > Robię, co każą. Kobieta jest nieustępliwa. Pisze skargę do prokuratury
        > okręgowej. Po dwóch miesiącach okręgowa zwraca akta i każe podjąć dochodzenie.

        I jak to się ma do wypowiedzi tych samych panów o głupocie i niekompetencji
        nadzoru?

        > Sprawa ma już nowy numer, więc dobrze wygląda w statystyce.

        Wcale nie wygląda w statystyce, bo ta obejmuje wyłącznie sprawy powyżej 2
        miesięcy (okresu "pobytu" akt w okręgowej nie wlicza się do terminu).

        > Biorę się do roboty. Wysyłam do operatorów pytanie o dane osób, z którymi
        > kontaktował się złodziej. Długo to trwa, więc zawieszam sprawę.

        Oj, kłamczuszek! Najdłużej trwa to trzy tygodnie.

        > Wiadomo, statystyka. Wreszcie przychodzi odpowiedź, a sprawa dostaje kolejny
        > numer.
        > Wzywam te osoby. Pytam, kto do nich dzwonił pół roku temu. Patrzą na mnie jak
        > na wariata. A pan by pamiętał? - odpowiadają pytaniem. Umarzam sprawę.

        Czyli wróciliśmy do punktu wyjścia. Ale spacer był udany, no nie?

        > Na szczęście kobieta też ma dosyć. Nigdzie się już nie żali.

        Na szczęście? Oj, panie, jak tak można? Cieszyć się z porażki pokrzywdzonej?

        PS. I tak wygląda typowy artykuł w gazecie wybiórczej. Ale grunt to dobre
        samopoczucie.
        • Gość: jacek#jw Re: Oni pilnują prawa! IP: *.toya.net.pl 16.01.05, 20:57
          Z tego co przeczytałem wynika, że nie mówił to dziennikarz GW. Uważasz, że to
          projekcje przegranego prokuratora? Chyba przyjąłeś błędną metodę dyskusji.

          Pozdr / Jacek
          • mr_watchman Re: Oni pilnują prawa! 16.01.05, 22:45
            Gość portalu: jacek#jw napisał(a):

            > Z tego co przeczytałem wynika, że nie mówił to dziennikarz GW.

            Zgadza się. Mówił to jeden z tych "desperados".

            > Uważasz, że to projekcje przegranego prokuratora?

            Po pierwsze, nie wiem, czy autor tych słów jest przegranym prokuratorem. Nie
            mnie to oceniać. Po drugie, wskazuję jedynie na okoliczności, które podawał
            ów "desperatek", a które nie znajdują potwierdzenia w rzeczywistości.
            Przeczytaj uważnie mój post, bo odnoszę wrażenie, że wersja "desperatów" tak
            bardzo pasuje ci do twojego wyobrażenia o prokuraturze, że boli cię, iż może
            nie być w 100% tak, jak to zostało opisane.

            > Chyba przyjąłeś błędną metodę dyskusji.

            Hm, ty nie przyjąłeś żadnej.
            Ja odniosłem się merytorycznie do wypowiedzi jednego z "desperatów" wykazując
            nieścisłości i błędy logiczne. Chętnie poznam twoje stanowisko, ale obawiam
            się, że nie za bardzo masz co napisać na ten temat. Może się mylę?
            • hymen Re: Oni pilnują prawa! 17.01.05, 20:45
              mr_watchman napisał:

              > > Chyba przyjąłeś błędną metodę dyskusji.
              >
              > Hm, ty nie przyjąłeś żadnej.
              > Ja odniosłem się merytorycznie do wypowiedzi jednego z "desperatów" wykazując
              > nieścisłości i błędy logiczne. Chętnie poznam twoje stanowisko, ale obawiam
              > się, że nie za bardzo masz co napisać na ten temat. Może się mylę?

              Problem w tym, że nie jestem w stanie prostować i poprawiać nie swoje
              nieścisłości i błędy logiczne. Dla mnie z przytoczonego tekstu wynika, że
              prokuratura nie widzi możliwości skutecznego działania w sprawie kradzieży
              telefonu komórkowego, a Ty swoimi uwagami wspierasz taki punkt widzenia. Np.

              > Decyzja przełożonego: umorzyć.

              Jakiego przełożonego? Asesorowi nikt by nic takiego nie kazał (na zasadzie -
              chce mu się robić, niech robi), a tym bardziej - prokuratorowi, który tego
              rodzaju decyzji nie uzgadnia z NIKIM. Takie słowa mógł napisać tylko policjant,
              którego decyzje prokurator/asesor zatwierdza. I jeszczo jedno - kradzieży
              telefonu nie robią śledztwa.
              ------

              Tego nie da się potwierdzić bez samego "deserado" i wyjaśnienia o kim on pisał.
              Mogę z góry założyć, że cała trójka w jakimś stopniu ubarwia swoje opowieści
              (to częsty przypadek) jednak ich opisy są odzwierciedleniem sytuacji w
              prokuraturze.
              • mr_watchman Re: Oni pilnują prawa! 17.01.05, 23:53
                hymen napisał:

                > Problem w tym, że nie jestem w stanie prostować i poprawiać nie swoje
                > nieścisłości i błędy logiczne. Dla mnie z przytoczonego tekstu wynika, że
                > prokuratura nie widzi możliwości skutecznego działania w sprawie kradzieży
                > telefonu komórkowego, a Ty swoimi uwagami wspierasz taki punkt widzenia. Np.

                Chętnie się dowiem, jak się szuka złodziei telefonów komórkowych. Dodam tylko,
                że 99% z nich - zanim jeszcze odbiegnie pierwsze 100 metrów - otwiera telefon i
                wyrzuca kartę SIM. Ale - jako się rzekło - jestem otwarty na nową wiedzę.

                > Tego nie da się potwierdzić bez samego "deserado" i wyjaśnienia o kim on
                > pisał.

                Ja za to ci mówię, o kim pisać NIE MÓGŁ. Kiedy prokurator dostaje sprawę i po
                dwóch miesiącach uznaje, że trzeba ją umorzyć, to jego szef o tym nie wie, bo
                takich decyzji prokurator z nim nie uzgadnia. W przypadku asesora może zdarzyć
                się odwrotnie niż to desper. opisywał, tzn. asesor chce umorzyć, a jego
                aprobant nie pozwala - każe sprawę prowadzić dalej i szukać nowych źródeł
                dowodowych.
                Ergo - deseperatek z całą pewnością nie pisał o prokuratorze/asesorze.

                > Mogę z góry założyć, że cała trójka w jakimś stopniu ubarwia swoje opowieści
                > (to częsty przypadek) jednak ich opisy są odzwierciedleniem sytuacji w
                > prokuraturze.

                A skąd masz tę pewność? Na jakiej podstawie tak uważasz?
                • Gość: jacek#jw Re: Oni pilnują prawa! IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 18.01.05, 08:29
                  mr_watchman napisał:

                  > Chętnie się dowiem, jak się szuka złodziei telefonów komórkowych. Dodam
                  tylko,
                  > że 99% z nich - zanim jeszcze odbiegnie pierwsze 100 metrów - otwiera telefon
                  i
                  >
                  > wyrzuca kartę SIM. Ale - jako się rzekło - jestem otwarty na nową wiedzę.

                  A tu akurat opisywany był inny przypadek, w którym szybkie działanie miało
                  zasadnicze znaczenie. Skąd wiesz, że 99%.

                  >
                  > > Tego nie da się potwierdzić bez samego "deserado" i wyjaśnienia o kim on
                  > > pisał.
                  >
                  > Ja za to ci mówię, o kim pisać NIE MÓGŁ. Kiedy prokurator dostaje sprawę i po
                  > dwóch miesiącach uznaje, że trzeba ją umorzyć, to jego szef o tym nie wie, bo
                  > takich decyzji prokurator z nim nie uzgadnia. W przypadku asesora może
                  zdarzyć
                  > się odwrotnie niż to desper. opisywał, tzn. asesor chce umorzyć, a jego
                  > aprobant nie pozwala - każe sprawę prowadzić dalej i szukać nowych źródeł
                  > dowodowych.
                  > Ergo - deseperatek z całą pewnością nie pisał o prokuratorze/asesorze.

                  A ja mówię, że nie jestem w stanie wyjaśnić nieścisłości jakie występują w
                  wywiadzie. Możesz stwierdzić, że opisywane sytuacje przez despertów są wyssane
                  z palca? Bo o to tu przecież chodzi.

                  >
                  > > Mogę z góry założyć, że cała trójka w jakimś stopniu ubarwia swoje opowie
                  > ści
                  > > (to częsty przypadek) jednak ich opisy są odzwierciedleniem sytuacji w
                  > > prokuraturze.
                  >
                  > A skąd masz tę pewność? Na jakiej podstawie tak uważasz?

                  Na podstawie szeregu opowieści wysłuchanch osobiście przeze mnie przez ludzi ze
                  środowisk prewniczych, co prawda przede wszystkich sędziów, ale jednak.

                  Pozdr / Jacek
                  • mr_watchman Re: Oni pilnują prawa! 19.01.05, 20:27
                    Gość portalu: jacek#jw napisał(a):

                    > A tu akurat opisywany był inny przypadek, w którym szybkie działanie miało
                    > zasadnicze znaczenie.

                    Więc zamiast umarzać sprawę Jego Wysokość Najmądrzejszy z Prokuratorów powinien
                    był sprawę prowadzić. I zgody szefa na to nie potrzebował. Ale cóż, tak już
                    bywa. Kobiecie zajęło tydzień uzyskanie billingów, a jemu - bidulkowi - kilka
                    miesięcy zdobycie danych osób z billingu. Brzmi to tak samo wiarygodnie jak
                    cały artykuł.

                    > Skąd wiesz, że 99%.

                    Bo tak się dzieje w 99 sprawach na 100.

                    > A ja mówię, że nie jestem w stanie wyjaśnić nieścisłości jakie występują w
                    > wywiadzie.

                    Więc ja je wytłumaczyłem. Cóż, ty wolisz wersję desparada. Nie będę cię
                    przekonywał, bo swoje możliwości już wyczerpałem - przedstawiłem, jak się
                    rzeczy mają. A ty mi możesz wierzyć albo nie - twój wybór.

                    > Możesz stwierdzić, że opisywane sytuacje przez despertów są wyssane
                    > z palca? Bo o to tu przecież chodzi.

                    Opis sprawy kradzieży telefonu jest - delikatnie mówiąc - niewiarygodny. Brzmi
                    jak opowieść o lekarzu, który wyleczył pacjentowi raka mózgu witaminą C. To
                    podobnie jak sceny pościgów w amerykańskich filmach sensacyjnych - wszyscy
                    wiemy, że są fizycznie niemożliwe, ale świetnie się je ogląda. Z tą różnicą, że
                    opowieści desperados są w 10% prawdziwe, ale kiepsko się je czyta.

                    > Na podstawie szeregu opowieści wysłuchanch osobiście przeze mnie przez ludzi
                    > ze środowisk prewniczych, co prawda przede wszystkich sędziów, ale jednak.

                    Gdyby nie publiczna forma mojej wypowiedzi, opowiedziałbym ci różne ciekawostki
                    o niektórych sędziach. Ale cóż, pewnych rzeczy nie wypada mi mówić.
                    • hymen Re: Oni pilnują prawa! 19.01.05, 20:56
                      mr_watchman napisał:

                      > > A tu akurat opisywany był inny przypadek, w którym szybkie działanie miał
                      > o
                      > > zasadnicze znaczenie.
                      >
                      > Więc zamiast umarzać sprawę Jego Wysokość Najmądrzejszy z Prokuratorów
                      powinien
                      >
                      > był sprawę prowadzić. I zgody szefa na to nie potrzebował. Ale cóż, tak już
                      > bywa. Kobiecie zajęło tydzień uzyskanie billingów, a jemu - bidulkowi - kilka
                      > miesięcy zdobycie danych osób z billingu. Brzmi to tak samo wiarygodnie jak
                      > cały artykuł.

                      I nie bardzo wiem o co Ci chodzi. To ma umarzać takie sprawy czy prowadzić, bo
                      raz tak piszesz raz inaczej. Przełożony wystąpił nieco później, po interwencji.

                      >
                      > > Skąd wiesz, że 99%.
                      >
                      > Bo tak się dzieje w 99 sprawach na 100.

                      Chwalisz się, że wiesz na czym polegają procenty?

                      >
                      > > A ja mówię, że nie jestem w stanie wyjaśnić nieścisłości jakie występują
                      > w
                      > > wywiadzie.
                      >
                      > Więc ja je wytłumaczyłem. Cóż, ty wolisz wersję desparada. Nie będę cię
                      > przekonywał, bo swoje możliwości już wyczerpałem - przedstawiłem, jak się
                      > rzeczy mają. A ty mi możesz wierzyć albo nie - twój wybór.

                      Zrozum, ani nie wierzę w wersję desperada (pisałem coś o ubarwianiu) ani w
                      Twoją logikę prostowania tego desperada.

                      >
                      > > Możesz stwierdzić, że opisywane sytuacje przez despertów są wyssane
                      > > z palca? Bo o to tu przecież chodzi.
                      >
                      > Opis sprawy kradzieży telefonu jest - delikatnie mówiąc - niewiarygodny.
                      Brzmi
                      > jak opowieść o lekarzu, który wyleczył pacjentowi raka mózgu witaminą C. To
                      > podobnie jak sceny pościgów w amerykańskich filmach sensacyjnych - wszyscy
                      > wiemy, że są fizycznie niemożliwe, ale świetnie się je ogląda. Z tą różnicą,
                      że
                      >
                      > opowieści desperados są w 10% prawdziwe, ale kiepsko się je czyta.

                      Kradzież jak kradzież, może i zmyślona ale tu chodzi o sposób postępowania w
                      takich sprawach. Są one z reguły umarzane i tylko w przypadkach upierdliwych
                      poszkodowanych toczą się dalej przy wyraźnej niechęci zajmowania się tego typu
                      sprawami przez prokuraturę. To wynika z tego tekstu. A w ogóle tam nie było
                      opisu kradzieży.

                      >
                      > > Na podstawie szeregu opowieści wysłuchanch osobiście przeze mnie przez lu
                      > dzi
                      > > ze środowisk prewniczych, co prawda przede wszystkich sędziów, ale jednak
                      > .
                      >
                      > Gdyby nie publiczna forma mojej wypowiedzi, opowiedziałbym ci różne
                      ciekawostki
                      >
                      > o niektórych sędziach. Ale cóż, pewnych rzeczy nie wypada mi mówić.

                      I o tym mówiłem właśnie. Oni z reguły opowiadają o sobie smile, rzadko o innych.
                      • mr_watchman Re: Oni pilnują prawa! 20.01.05, 18:12
                        hymen napisał:

                        > I nie bardzo wiem o co Ci chodzi. To ma umarzać takie sprawy czy prowadzić,
                        > bo raz tak piszesz raz inaczej.

                        I na tym polega praca prokuratora - właściwa ocena zgromadzonego materiału
                        dowodowego, czyli - analiza tego, co już jest, oraz ocena, czy są jakieś
                        niesprawdzone jeszcze źródła dowodowe. I czy jest sens je sprawdzać. Jeśli
                        dokonano kradzieży po uprzednim otwarciu drzwi oryginalnym kluczem, a dostęp do
                        klucza ma dwadzieścia osób (które także mogły zostawić papilary na miejscu), to
                        nie ma sensu ich wszystkich przesłuchiwać.

                        > Przełożony wystąpił nieco później, po interwencji.

                        Jakiej interwencji?

                        > Chwalisz się, że wiesz na czym polegają procenty?

                        Nie, odpowiadam ci na pytanie.

                        > Zrozum, ani nie wierzę w wersję desperada (pisałem coś o ubarwianiu) ani w
                        > Twoją logikę prostowania tego desperada.

                        To nie jest kwestia logiki, tylko faktów - organizacji pracy prokuratury. Jeśli
                        chcesz - dyskutuj z faktami, to nie moje zmartwienie.

                        > Kradzież jak kradzież, może i zmyślona ale tu chodzi o sposób postępowania w
                        > takich sprawach.

                        Toteż nie twierdzę, że kradzież została zmyślona, tylko że opisany sposób
                        postępowania brzmi niewiarygodnie. A dlaczego - to już wytłumaczyłem. Czytaj
                        uważnie.

                        > Są one z reguły umarzane i tylko w przypadkach upierdliwych
                        > poszkodowanych toczą się dalej przy wyraźnej niechęci zajmowania się tego
                        > typu sprawami przez prokuraturę. To wynika z tego tekstu.

                        I mimo upierdliwości (jak sam raczyłeś to określić) pokrzywdzonych sprawy te
                        kończą się niczym. Prosty przykład - facetowi kradną w nocy samochód. Jeśli
                        samochodu nikt nie odnalazł, a faktu kradzieży nie widział żaden świadek, to
                        jak sądzisz - jakie są szanse wykrycia sprawcy?

                        > A w ogóle tam nie było opisu kradzieży.

                        Gdzie - tam? I niby do czego odnosi się to zdanie?

                        > I o tym mówiłem właśnie. Oni z reguły opowiadają o sobie smile, rzadko o innych.

                        A kim są owi tajemniczy "oni"?
                        • Gość: Sędzia Re: Oni pilnują prawa! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 18:16
                          - Elementem istotnym jest przyjrzenie się pracy sędziów po wyroku rozwodowym,
                          kiedy wiele postanowień zapada na posiedzeniach niejawnych, gdzie jedynym
                          materiałem dowodowym są np. opinie kuratorów w bardzo dużym stopniu
                          uzależnionych, których ocena pracy uzależniona jest od sędziego.

                          - Chyba dość oczywistym postulatem będzie namawianie sędziów, proszenie, choćby
                          w warunkach istniejącego prawa, które nie wydaje się jakieś uniemożliwiające,
                          wręcz przeciwnie; o bardziej dogłębne, aktywne poszukiwanie rzeczywistych
                          przesłanek. Pogłębienie wywiadu środowiskowego, przyjrzenie się profilom
                          psychologicznym rodziców, przyjrzenie się również warunkom materialnym.

                          - Problem jest ważny, wart zbadania, czy przypadkiem nie musimy jako mężczyźni
                          dochodzić równouprawnienia nie tylko na tym polu, ale i w wielu innych
                          miejscach.

                          - Sędziowie pracują niestety bardzo z za biurka. Wykonują tylko formalnie swoją
                          pracę. Widać to niestety po niektórych orzeczeniach. Myślę, że ten mechanizm
                          wymaga rzeczywiście weryfikacji, głębszego spojrzenia i przełamywania tych
                          stereotypów.

                          www.tata.pl/polsat.htm
                        • Gość: jacek#jw Re: Oni pilnują prawa! IP: *.toya.net.pl 20.01.05, 19:33
                          A twierdziłeś, że posługujesz się logiką. Gdzie ona w Twoich odpowiedziach? Ja
                          nie dostrzegam jej w żadnej Ywojej odpowiedzi.

                          mr_watchman napisał:


                          > I na tym polega praca prokuratora - właściwa ocena zgromadzonego materiału
                          > dowodowego, czyli - analiza tego, co już jest, oraz ocena, czy są jakieś
                          > niesprawdzone jeszcze źródła dowodowe. I czy jest sens je sprawdzać. Jeśli
                          > dokonano kradzieży po uprzednim otwarciu drzwi oryginalnym kluczem, a dostęp
                          do
                          >
                          > klucza ma dwadzieścia osób (które także mogły zostawić papilary na miejscu),
                          to
                          >
                          > nie ma sensu ich wszystkich przesłuchiwać.

                          Mówiliśmy o konkretnym akapicie wywiadu. Przykład jest nieadekwatny.

                          >
                          > > Przełożony wystąpił nieco później, po interwencji.
                          >
                          > Jakiej interwencji?

                          Kobiety mr_watchman, kobiety.

                          >
                          > > Chwalisz się, że wiesz na czym polegają procenty?
                          >
                          > Nie, odpowiadam ci na pytanie.

                          Pytanie nie dotyczyło istoty procentów. Skoro tak prostego pytania nie
                          zrozumiałeś, to jak chcesz analizować wywiady zamieszczane w gazetach.

                          >
                          > > Zrozum, ani nie wierzę w wersję desperada (pisałem coś o ubarwianiu) ani
                          > w
                          > > Twoją logikę prostowania tego desperada.
                          >
                          > To nie jest kwestia logiki, tylko faktów - organizacji pracy prokuratury.
                          Jeśli
                          >
                          > chcesz - dyskutuj z faktami, to nie moje zmartwienie.

                          Faktem jest, że prokuratorzy działają opieszale i z tym zdaje się chcesz
                          dyskutować. Tym razem jest tak jak napisałeś, twoje zmartwienie.

                          >
                          > > Kradzież jak kradzież, może i zmyślona ale tu chodzi o sposób postępowani
                          > a w
                          > > takich sprawach.
                          >
                          > Toteż nie twierdzę, że kradzież została zmyślona, tylko że opisany sposób
                          > postępowania brzmi niewiarygodnie. A dlaczego - to już wytłumaczyłem. Czytaj
                          > uważnie.

                          Czytałem uważnie i w dalszym ciągu uważam, że prokuratorzy nie chcą się
                          zajmować drobnymi sprawami. Nawet, gdyby przyjąć, że przyłożony był zwykłą
                          wymówką desperada. Teraz coś spoza artykułu. Jedną z największych bolączek w
                          Polsce jest drobna przestępczość. Po blokowiskach chodzi młodzież, która
                          zabiera drobne dzieciakom, niszczy bloki, terroryzuje okolice, napada na kogo
                          popadnie dając mu w ucho, zbierając rower czy kurtkę. Z reguły każdy z nich ma
                          telefon komórkowy, którego nigdy nie kupił. Przy jednej z poważniejszych spraw
                          tego typu (doszło do poważnych obrażeń ciała) wyszło na jaw, że sprawca miał
                          ponad sto udokumentowanych takich drobnych spraw.

                          >
                          > > Są one z reguły umarzane i tylko w przypadkach upierdliwych
                          > > poszkodowanych toczą się dalej przy wyraźnej niechęci zajmowania się tego
                          > > typu sprawami przez prokuraturę. To wynika z tego tekstu.
                          >
                          > I mimo upierdliwości (jak sam raczyłeś to określić) pokrzywdzonych sprawy te
                          > kończą się niczym. Prosty przykład - facetowi kradną w nocy samochód. Jeśli
                          > samochodu nikt nie odnalazł, a faktu kradzieży nie widział żaden świadek, to
                          > jak sądzisz - jakie są szanse wykrycia sprawcy?

                          Wiem coś o tym, skradziono mi samochód. Ale przykład raz, że nieadekwatny a po
                          drugie świadczy o słabości działań operacyjnych policji oraz słabości rozwiązań
                          systemowych.

                          >
                          > > A w ogóle tam nie było opisu kradzieży.
                          >
                          > Gdzie - tam? I niby do czego odnosi się to zdanie?

                          Do tego akapitu, którego łaskawie tu wyciąłeś.

                          >
                          > > I o tym mówiłem właśnie. Oni z reguły opowiadają o sobie smile, rzadko o inn
                          > ych.
                          >
                          > A kim są owi tajemniczy "oni"?

                          Ci z tytułu, każdego naszego wpisu w tym wątku.

                          Pozdr / Jacek
                          • mr_watchman Re: Oni pilnują prawa! 20.01.05, 23:16
                            Gość portalu: jacek#jw napisał(a):

                            > A twierdziłeś, że posługujesz się logiką. Gdzie ona w Twoich odpowiedziach?
                            > Ja nie dostrzegam jej w żadnej Ywojej odpowiedzi.

                            Hm, widzę, że postawiłeś sobie za cel uniemożliwić wszelką dyskusję w
                            najprostszy znany ci sposób, to znaczy - próbując mnie obrazić. Bo nie
                            zakładam, abyś nie rozumiał, co do ciebie piszę. Tak czy owak - życzę miłej
                            zabawy. Beze mnie - żegnam ozięble i bez żalu.

                            Na post jednak odpowiem - noblesse oblige.

                            > Mówiliśmy o konkretnym akapicie wywiadu. Przykład jest nieadekwatny.

                            Widzisz - przykłady mają to do siebie, że mają ilustrować pewien GENERALNY
                            mechanizm, a nie wykazywać zasadność rozwiązań KONKRETNEGO przypadku. Tyle że
                            zrozumienie powyższego wymaga pewnego poziomu inteligencji. Słowa-klucze
                            wyróżniłem wersalikami.

                            > Kobiety mr_watchman, kobiety.

                            To nie była interwencja, tylko dostarczenie dowodów. Przestudiuj etymologię
                            słowa "interwencja" - dla ułatwienia podpowiem, że trzeba sięgnąć po łacinę.

                            > Pytanie nie dotyczyło istoty procentów. Skoro tak prostego pytania nie
                            > zrozumiałeś, to jak chcesz analizować wywiady zamieszczane w gazetach.

                            Wydaje mi się - ba! jestem nawet pewien - że mamy do czynienia z odwrotnym
                            problemem. Ty nie zrozumiałeś mojej odpowiedzi, chociaż wyraziłem ją
                            pojedynczym zdaniem oznajmującym. Widocznie za wiele wymagam.

                            > Faktem jest, że prokuratorzy działają opieszale i z tym zdaje się chcesz
                            > dyskutować. Tym razem jest tak jak napisałeś, twoje zmartwienie.

                            Kolejny raz stwierdzam, że nie zrozumiałeś, co napisałem. Ale to powoli
                            przestaje mnie dziwić. W swojej łaskawości wyciąganie wniosków pozostawiam
                            tobie, ale nie musisz mnie o nich informować.

                            > Czytałem uważnie i w dalszym ciągu uważam, że prokuratorzy nie chcą się
                            > zajmować drobnymi sprawami.

                            Nie chcą? A co mają do powiedzenia? Przecież to praca - spraw się nie wybiera.
                            I jeszcze coś - niemal każda sprawa jest drobna, oczywiście nie dla
                            pokrzywdzonego.

                            > Nawet, gdyby przyjąć, że przyłożony był zwykłą wymówką desperada. Teraz coś
                            > spoza artykułu. Jedną z największych bolączek w Polsce jest drobna
                            > przestępczość. Po blokowiskach chodzi młodzież, która
                            > zabiera drobne dzieciakom, niszczy bloki, terroryzuje okolice, napada na kogo
                            > popadnie dając mu w ucho, zbierając rower czy kurtkę. Z reguły każdy z nich
                            > ma telefon komórkowy, którego nigdy nie kupił. Przy jednej z poważniejszych
                            > spraw tego typu (doszło do poważnych obrażeń ciała) wyszło na jaw, że sprawca
                            > miał ponad sto udokumentowanych takich drobnych spraw.

                            To znaczy - jakich? Posiadania telefonu? A ty nosisz przy sobie dowód zakupu
                            wszystkich rzeczy, jakie masz przy sobie?

                            > Wiem coś o tym, skradziono mi samochód. Ale przykład raz, że nieadekwatny a
                            > po drugie świadczy o słabości działań operacyjnych policji oraz słabości
                            > rozwiązań systemowych.

                            Pewnie tak, szkoda tylko że ogólnikowo i nie na temat. Przy okazji - co twoim
                            zdaniem może zrobić policja, aby walczyć z kradzieżami samochodów? Postawić
                            przy każdym stójkowego?

                            > Do tego akapitu, którego łaskawie tu wyciąłeś.

                            Widocznie nie było w nim nic istotnego.

                            > Ci z tytułu, każdego naszego wpisu w tym wątku.

                            Pozdrów ich przy najbliższej okazji. Dobranoc.
                            • Gość: jacek#jw Re: Oni pilnują prawa! IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 21.01.05, 09:21
                              mr_watchman napisał:

                              > Tak czy owak - życzę miłej
                              > zabawy. Beze mnie - żegnam ozięble i bez żalu.
                              > Na post jednak odpowiem - noblesse oblige.

                              Według tej samej zasady.

                              >
                              > > Mówiliśmy o konkretnym akapicie wywiadu. Przykład jest nieadekwatny.
                              >
                              > Widzisz - przykłady mają to do siebie, że mają ilustrować pewien GENERALNY
                              > mechanizm, a nie wykazywać zasadność rozwiązań KONKRETNEGO przypadku. Tyle że
                              > zrozumienie powyższego wymaga pewnego poziomu inteligencji. Słowa-klucze
                              > wyróżniłem wersalikami.

                              Ale to Ty przy pomocy swojej egzegezy próbujesz zanegować ten GENERALNY
                              mechanizm, wykazując słabości konkretnego przypadku. Jeśli wrócisz do początku
                              naszej wymiany zdań znajdzesz tam tekst "przyjąłeś złą metodę dyskusji".
                              Podtrzymuję tę opinię.

                              >
                              > > Kobiety mr_watchman, kobiety.
                              >
                              > To nie była interwencja, tylko dostarczenie dowodów. Przestudiuj etymologię
                              > słowa "interwencja" - dla ułatwienia podpowiem, że trzeba sięgnąć po łacinę.
                              >

                              Nie ma potrzeby. W pojęciu interwencja zawiera się dostarczanie dowodów. Samo
                              dostarczanie zakończyłoby się na policji.

                              > > Pytanie nie dotyczyło istoty procentów. Skoro tak prostego pytania nie
                              > > zrozumiałeś, to jak chcesz analizować wywiady zamieszczane w gazetach.
                              >
                              > Wydaje mi się - ba! jestem nawet pewien - że mamy do czynienia z odwrotnym
                              > problemem. Ty nie zrozumiałeś mojej odpowiedzi, chociaż wyraziłem ją
                              > pojedynczym zdaniem oznajmującym. Widocznie za wiele wymagam.

                              Żeby było prościej powtórzę pytanie, rozszerzając je. Skąd wiesz, że 99%
                              zgłoszonych przypadków kradzieży telefonów komórkowych z góry nadaje się do
                              umorzenia? I teraz wyjaśnienie, bo bez niego się nie obejdzie. Pytanie to
                              sformułowałem na podstawie tekstu:
                              "Chętnie się dowiem, jak się szuka złodziei telefonów komórkowych. Dodam tylko,
                              że 99% z nich - zanim jeszcze odbiegnie pierwsze 100 metrów - otwiera telefon i
                              wyrzuca kartę SIM. Ale - jako się rzekło - jestem otwarty na nową wiedzę."
                              i zawiera ono tak jak i pierwsze pytanie w tej sprawie pewne skróty myślowe,
                              które niniejszym wyjaśniam. Przyjąłem, że wyrzucenie karty SIM, zgodnie z Twoją
                              sugestią uniemożliwia złapanie sprawcy (tu zaznaczam, że nie zgadzam się z
                              tym), i dlatego sprawy ulegają umorzeniu. Takich spraw jest 99 na 100, jak to
                              zaznaczyłeś później. Żeby dojść do umorzenia bez skrótów, musiałbym zadać cały
                              szereg pytań, które w tym momencie po prostu sam sobie zadaj.


                              > > Faktem jest, że prokuratorzy działają opieszale i z tym zdaje się chcesz
                              > > dyskutować. Tym razem jest tak jak napisałeś, twoje zmartwienie.
                              >
                              > Kolejny raz stwierdzam, że nie zrozumiałeś, co napisałem. Ale to powoli
                              > przestaje mnie dziwić. W swojej łaskawości wyciąganie wniosków pozostawiam
                              > tobie, ale nie musisz mnie o nich informować.

                              Skoro nie zrozumiałem, wytłumacz.

                              >
                              > > Czytałem uważnie i w dalszym ciągu uważam, że prokuratorzy nie chcą się
                              > > zajmować drobnymi sprawami.
                              >
                              > Nie chcą? A co mają do powiedzenia? Przecież to praca - spraw się nie
                              wybiera.
                              > I jeszcze coś - niemal każda sprawa jest drobna, oczywiście nie dla
                              > pokrzywdzonego.

                              Nie ma znaczenia, czy sprawy się wybiera czy też nie. Tu chodzi o podejście do
                              tych spraw, inaczej mówiąc o rzetelność wykonywania swojego zawodu.

                              >
                              > > Nawet, gdyby przyjąć, że przyłożony był zwykłą wymówką desperada. Teraz c
                              > oś
                              > > spoza artykułu. Jedną z największych bolączek w Polsce jest drobna
                              > > przestępczość. Po blokowiskach chodzi młodzież, która
                              > > zabiera drobne dzieciakom, niszczy bloki, terroryzuje okolice, napada na
                              > kogo
                              > > popadnie dając mu w ucho, zbierając rower czy kurtkę. Z reguły każdy z ni
                              > ch
                              > > ma telefon komórkowy, którego nigdy nie kupił. Przy jednej z poważniejszy
                              > ch
                              > > spraw tego typu (doszło do poważnych obrażeń ciała) wyszło na jaw, że spr
                              > awca
                              > > miał ponad sto udokumentowanych takich drobnych spraw.
                              >
                              > To znaczy - jakich? Posiadania telefonu? A ty nosisz przy sobie dowód zakupu
                              > wszystkich rzeczy, jakie masz przy sobie?

                              Udokumentowanych, oznacza udowodnionych przez policję i nie zakończonych
                              procesem drobnych, wyszczególnionych przeze mnie w akapicie spraw(nie bierz
                              tego zbyt dosłownie, uprzedzając Twoją odpowiedź). Co ma do tego dowód zakupu,
                              doprawdy nie wiem.

                              >
                              > > Wiem coś o tym, skradziono mi samochód. Ale przykład raz, że nieadekwatny
                              > a
                              > > po drugie świadczy o słabości działań operacyjnych policji oraz słabości
                              > > rozwiązań systemowych.
                              >
                              > Pewnie tak, szkoda tylko że ogólnikowo i nie na temat. Przy okazji - co twoim
                              > zdaniem może zrobić policja, aby walczyć z kradzieżami samochodów? Postawić
                              > przy każdym stójkowego?

                              Może np poprawić system informacji o kradzieżach samochodu, jest kiepski, lub
                              poprawić skuteczność działań operacyjnych, zmniejszając działania
                              biurokratyczne (ogółem zgłoszenie i wypełnienie formularzy trwało ok 2 godz, a
                              to czas tylko z moim udziałem).

                              >
                              > > Do tego akapitu, którego łaskawie tu wyciąłeś.
                              >
                              > Widocznie nie było w nim nic istotnego.

                              Skoro tak uważasz.

                              >
                              > > Ci z tytułu, każdego naszego wpisu w tym wątku.
                              >
                              > Pozdrów ich przy najbliższej okazji. Dobranoc.

                              A dzień dobry.

                              Pozdr / Jacek
    • Gość: sas Polska jest państwem policyjno-fiskalnym IP: 80.51.255.* 16.01.05, 20:39
      Nie mam czasu ani sił by to udowadnać-dość,że występują w grubych odblaskowych
      kubraczkach,smile,smile0
    • Gość: Czytelnik Re: Czy Polska jest państwem prawnym? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 22:30
      Jeśli ktokolwiek zastanawia się, dlaczego niedawny raport Banku Światowego na
      temat Polski, wymienia korporację zawodową tutejszych sędziów jako jedną z grup
      najbardziej podatnych na korupcję, powinien prześledzić mechanizmy
      odpowiedzialności dyscyplinarnej polskich sędziów, choćby na przykładzie
      poniższej historii. Niestety nic nie wiemy, czy i co zamierza przedsięwziąć
      resort sprawiedliwości dla rzetelnego wyjaśniania wszelkich niejasności
      prawnych rozstrzyganych spraw dyscyplinarnych, dla jednoznacznego wyjaśnienia
      nieetycznego zachowania czy też niejasności majątkowych przedstawicieli
      tutejszego wymiaru sprawiedliwości, którzy w sposób oczywisty podważają
      społeczny wymiar zaufania do państwa?

      Więcej: www.tata.pl/swinoujscie.htm
    • Gość: tata.pl Re: Czy Polska jest państwem prawnym? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 19:50
      politykę społeczną Państwa w ostatnich dekadach, bezpośredni wpływ miała
      retoryka dyskursu feministycznego, który w readaptując marksistowska teorię,
      przedstawiał układ stosunków społecznych w kategoriach zero, jedynkowych, to
      znaczy jako relację pomiędzy wyzyskiwanymi i wyzyskiwaczami. Feminizm
      konsekwentnie drążąc wątek konieczności naprawienia historycznego upośledzenia
      kobiet we wszelkich dziedzinach życia doprowadził w istocie do wykreowania z
      kobiety głównego aktora na scenie społecznej. Kobieta stała się punktem
      odniesienia dla wszystkich regulacji zmierzających do wzmocnienia społeczeństwa
      obywatelskiego.
      Ze zrozumiałych względów tak jednostronne podejście do równouprawnienia nie
      budzi sprzeciwu w grupie najbardziej zainteresowanych, czyli w feministkach,
      które zdają się nie zauważać, że nie maja monopolu na prawo do równego
      traktowania. Co więcej, występując o wzmocnienie pozycji kobiet w życiu
      politycznym, ekonomicznym nie mają zamiaru ustąpić z uprzywilejowanej pozycji,
      która niejako a priori przynależy im w życiu rodzinnym.

      www.wstroneojca.ngo.pl/tata_pl2.htm
    • gandalph Nie, Polska jest krajem prawników. 21.01.05, 10:29
      Gość portalu: Podatnik napisał(a):

      > users.nethit.pl/forum/read/tata/1864083/
      >
      >
      >
      • Gość: Tata Re: Nie, Polska jest krajem prawników. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.05, 10:37
        Moje: Ci, którzy nie potrafią zarządzać - sądzą

        users.nethit.pl/forum/read/tata/1864083/4/
Inne wątki na temat:
Pełna wersja