O celibacie. (polemika z Perłą)

10.06.01, 14:48
Perłę znowu emocje poniosły. Naskoczył na Terka (w wątku „Kuria chroni...),
jakby ów nie wiem co nawypisywał. A przecież fakt, iż ma wątpliwości, co do
instytucji celibatu, to rzecz normalna – mnóstwo ludzi ma takowe, wliczając w
to wielu teologów, a i samych duchownych (choć ci ostatni tylko prywatnie). Sam
uważam, że na kurczowym trzymaniu się instytucji celibatu najwięcej traci
przede wszystkim kościół. Niech mi Perła wybaczy, ale jego koncepcja zmierzchu
kościoła katolickiego poprzez terror księżych żon jest dość dziecinna. Jeśli
chodzi o poziom tzw. „bezinteresownej zawiści”, zaprawdę, powiadam Perle, u
mężczyzn i u kobiet jest on bardzo zbliżony, a ponadto, jeśli ktoś nie jest
zawistny z natury – żadna, nawet najbardziej marudna żona nie sprawi, by się
takim stał, a jeśli ktoś jest – żona mu niepotrzebna do tego, by nim został. To
oczywiste. Widać zatem jak nietrafionym argumentem jest ów Perłowy koronny i
największy.
Perła pisze: „Na celibat decyduje się człowiek DOROSŁY, który bardzo
dobrze zna pojęcie popędu seksualnego”. To oczywista nieprawda. Ta wypowiedź
mogłaby być prawdziwa, gdyby decyzję o wstąpieniu do stanu duchownego
podejmował mężczyzna trzydziestoletni, no – bądźmy ugodowi –
dwudziestopięciolatek. Tymczasem na celibat decyduje się dziewiętnastoletni
chłopak najczęściej bez żadnych doświadczeń seksualnych. I decyduje się, w
ogromnej mierze, WŁAŚNIE dlatego, iż tych doświadczeń nie ma. Przypuszczam, że
gdyby zrobić sondę wśród maturzystów – kandydatów do seminariów duchownych,
uczniowie po inicjacji seksualnej stanowiliby tam znikomy ułamek. Ogromna
większość to mocno zakompleksieni, mający problemy ze swoją seksualnością i
osobowością młodzieńcy uciekający przed światem i jego pytaniami pod ochronny
parasol kościoła. Po ucieczce tam, można odetchnąć – już nikt nie będzie się
dziwił (i szeptał po kątach), że taki a taki nie ma jeszcze dziewczyny, że
nigdy go z żadną nie widziano, że być może z nim nie wszystko w porządku, że
pewnie bardziej lubi chłopców... Od razu wszystko wiadomo: on by chciał, on
jest OK. tylko, po prostu, firma mu na to nie pozwala, no – ma takie wymagania
i już, a on, jako dobry jej członek, musi po prostu być posłuszny. Wielu,
natomiast, bardzo wartościowych ludzi, którzy byliby zapewne świetnymi,
zrównoważonymi, otwartymi na problemy innych duszpasterzami, rezygnuje z
kapłaństwa tylko dlatego, że właśnie są zdrowymi, normalnymi chłopakami i, nie
chcąc pogrążać się w hipokryzji, odpuszczają sobie stan duchowny. Nie twierdzę
iż w szeregi księży trafiają sami „zaproblemieni”, ale z racji, które
przytoczyłem powyżej, uważam, iż może zachodzić uzasadnione podejrzenie, że ich
procent wśród katolickiego duchowieństwa jest większy niż pośród innych grup
społecznych.
Jako kolejny argument przeciwko instytucji celibatu można przytoczyć
fakt, iż duchowny, prowadzący normalne życie seksualne, byłby zapewne większym
autorytetem w dziedzinie zachowań płciowych niż celibatariusz. Niech mi Perła
wybaczy, ale dla mnie, wszyscy duchowni katoliccy, którzy autorytatywnie
wypowiadają się na tematy seksu, to albo zarozumiali, zadufani w sobie laicy,
albo skończeni hipokryci. Kościół, zachowując instytucję celibatu, skazuje się
na niewiarygodność w sprawach płciowości. Dla większości ludzi aktywnych
seksualnie dyskusja z księdzem o seksie jest rozmową ze ślepym o kolorach lub
z Papuasem o śniegu. Słyszałem już, co prawda, argumenty w rodzaju, np. „nie
trzeba być zegarmistrzem, by wiedzieć która godzina” itp., ale dla mnie brzmią
one głupio. O wiele mądrzej brzmi zdanie typu: „nie chciałbym, by uczył mnie
pływania instruktor, który jest świetnym teoretykiem, ale nigdy nie był w
wodzie”.
Ten problem jest, co prawda drugorzędny, gdyż od poradnictwa seksualnego
powinny być (i są) inne instytucje, a wymądrzanie się na ten temat „teoretyków”
można sobie puścić mimo uszu. Ważniejszy wydaje mi się aspekt przytoczony
uprzednio: aspekt mechanizmu negatywnej selekcji wymuszanej przez wymóg
celibatu. Mechanizmu , który odrzuca wartościowych, normalnych ludzi na rzecz
ludzi z problemami, zakompleksionych, zamkniętych w sobie i alergicznie
reagujących na jakiekolwiek próby rozmowy z nimi na temat ich problemów.

Pozdrawiam wszystkich.
    • Gość: Perła Re: Luzerowe manipulacje IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 10.06.01, 16:05
      Luzer napisał:

      "Perłę znowu emocje poniosły."

      Nie emocje mój drogi, tylko FAKTY i MITY (Terek zrozumie)

      "Naskoczył na Terka (w wątku „Kuria chroni...),
      jakby ów nie wiem co nawypisywał."

      Co to znaczy naskoczył? Terek w wątku PROSTYTUTKA dla Perły nazwał mnie UBekiem
      i zarzucił, że manipuluję jego, Terka, osobowością.

      "A przecież fakt, iż ma wątpliwości, co do
      instytucji celibatu, to rzecz normalna – mnóstwo ludzi ma takowe, wliczając w
      to wielu teologów,"

      Wiele instytucji kościelnych jest brana na tapetę "dyskusji".

      "a i samych duchownych (choć ci ostatni tylko prywatnie)."

      a tu zgoda. Oni mają do tego przynajmniej PRAWO!


      "Sam uważam, że na kurczowym trzymaniu się instytucji celibatu najwięcej traci
      przede wszystkim kościół."

      Ooo. Pan Zagłoba by powiedział "diabeł się w ornat...". Uważaj Luzer bo zaraz
      tu Róża gotowa przyfrunąć by ZZ Luzerów (tak to było?) tropić.

      "Niech mi Perła wybaczy, ale jego koncepcja zmierzchu
      kościoła katolickiego poprzez terror księżych żon jest dość dziecinna."

      Szanowni Państwo. Luzer jest zbyt inteligentnym i dobrze wychowanym (ech, ta
      Francja!) człowiekiem aby Was nazwać głupim. Dlatego jak pisze dziecinnym to
      czytaj głupim.


      "Jeśli chodzi o poziom tzw. „bezinteresownej zawiści”, zaprawdę, powiadam
      Perle, u
      mężczyzn i u kobiet jest on bardzo zbliżony,"

      Oto lewicowa natura! Każdemu po równo.

      "a ponadto, jeśli ktoś nie jest
      zawistny z natury – żadna, nawet najbardziej marudna żona nie sprawi, by się
      takim stał, a jeśli ktoś jest – żona mu niepotrzebna do tego, by nim został. To
      oczywiste."

      "Ślepota polityczna tam u Was w kulturze i tyle". Wystarczy popatrzeć na około
      i różne małżeństwa. Po kobietach można WSZYSTKIEGO się spodziewać. A jak
      księdzu żonka zacznie się puszczać? To co? Będą mówili: ksiądz rogacz. Na pewno
      bedzie miał autorytet.


      "Widać zatem jak nietrafionym argumentem jest ów Perłowy koronny i największy."

      Szanowni Państwo. Luzer jest zbyt inteligentnym i dobrze wychowanym (ech, ta
      Francja!) człowiekiem aby nie wiedzieć, że podałem tylko JEDEN argument. Z tej
      ilości Luzer wybrał go jako "koronny i
      największy".

      "Perła pisze: „Na celibat decyduje się człowiek DOROSŁY, który bardzo
      dobrze zna pojęcie popędu seksualnego”. To oczywista nieprawda. Ta wypowiedź
      mogłaby być prawdziwa, gdyby decyzję o wstąpieniu do stanu duchownego
      podejmował mężczyzna trzydziestoletni, no – bądźmy ugodowi –
      dwudziestopięciolatek. Tymczasem na celibat decyduje się dziewiętnastoletni
      chłopak najczęściej bez żadnych doświadczeń seksualnych."

      Klasyczna manipulacja. Luzer liczy na to, że Szanowni Państwo są "dziecinni" i
      nie wiedzą, że księdzem się staje w chwili ślubów wieczystych, co ma miejsce w
      wieku 25 lat conajmniej.


      "I decyduje się, w
      ogromnej mierze, WŁAŚNIE dlatego, iż tych doświadczeń nie ma. Przypuszczam, że
      gdyby zrobić sondę wśród maturzystów – kandydatów do seminariów duchownych,
      uczniowie po inicjacji seksualnej stanowiliby tam znikomy ułamek. Ogromna
      większość to mocno zakompleksieni, mający problemy ze swoją seksualnością i
      osobowością młodzieńcy uciekający przed światem i jego pytaniami pod ochronny
      parasol kościoła."

      No i widzicie jakich to mamy księży w Polsce: "mocno zakompleksieni, mający
      problemy ze swoją seksualnością". Luzer wie, bo w seminarium był.

      "Po ucieczce tam, można odetchnąć – już nikt nie będzie się
      dziwił (i szeptał po kątach),"

      Szeptałeś na kolegów po kątach, Luzerze? To nieeleganckie. Bona francuska
      popełniła błędy wychowawcze jednak.


      "że taki a taki nie ma jeszcze dziewczyny, że
      nigdy go z żadną nie widziano, że być może z nim nie wszystko w porządku, że
      pewnie bardziej lubi chłopców... Od razu wszystko wiadomo: on by chciał, on
      jest OK. tylko, po prostu, firma mu na to nie pozwala, no – ma takie wymagania
      i już, a on, jako dobry jej członek, musi po prostu być posłuszny."

      No i jest sedno sprawy. Księdzem się zostaje po to aby ukryć swoją niemoć
      seksualną. Są na to przykłady. Księża naokoło mówią: "mógłbym dmuchać ale FIRMA
      mi niepozwala". Gratuluję przenikliwości, Luzerze.


      "Wielu,
      natomiast, bardzo wartościowych ludzi, którzy byliby zapewne świetnymi,
      zrównoważonymi, otwartymi na problemy innych duszpasterzami, rezygnuje z
      kapłaństwa tylko dlatego, że właśnie są zdrowymi, normalnymi chłopakami i, nie
      chcąc pogrążać się w hipokryzji, odpuszczają sobie stan duchowny."

      I chwała Bogu!


      "Nie twierdzę
      iż w szeregi księży trafiają sami „zaproblemieni”, ale z racji, które
      przytoczyłem powyżej, uważam, iż może zachodzić uzasadnione podejrzenie, że ich
      procent wśród katolickiego duchowieństwa jest większy niż pośród innych grup
      społecznych."

      Szanowni Państwo. Luzer jest zbyt inteligentnym i dobrze wychowanym (ech, ta
      Francja!) człowiekiem aby rzucać słowa na wiatr. On prowadził naukowe badania!
      I ma dowody na te procenty.

      "Jako kolejny argument przeciwko instytucji celibatu można przytoczyć
      fakt, iż duchowny, prowadzący normalne życie seksualne, byłby zapewne większym
      autorytetem w dziedzinie zachowań płciowych niż celibatariusz. Niech mi Perła
      wybaczy, ale dla mnie, wszyscy duchowni katoliccy, którzy autorytatywnie
      wypowiadają się na tematy seksu, to albo zarozumiali, zadufani w sobie laicy,
      albo skończeni hipokryci. Kościół, zachowując instytucję celibatu, skazuje się
      na niewiarygodność w sprawach płciowości. Dla większości ludzi aktywnych
      seksualnie dyskusja z księdzem o seksie jest rozmową ze ślepym o kolorach lub
      z Papuasem o śniegu."


      Zabraniam Ci się wypowiadać na temat kobiet bo nie przeżyłeś nigdy ich ORGAZAMU.


      Pozdrawiam Ciebie
    • luzer Re: Do mizogina Perły 10.06.01, 18:16
      Perełko, to, że Tobie, być może, nie szczęści się z płcią przeciwną (ta
      krzycząca mizoginia: "...wystarczy popatrzeć na około i różne małżeństwa. Po
      kobietach można WSZYSTKIEGO się spodziewać") nie jest jeszcze dowodem na to, że
      celibat jest czynnikiem najbardziej uświęcającym kościół katolicki. Cóż to Cię
      aż tak straszliwego spotkało ze strony kobiet, biedaku, że doszedłeś do wielce
      w końcu skrajnego wniosku: "PO KOBIETACH WSZYSTKIEGO SIĘ MOŻNA SPODZIEWAĆ".
      No, jeśli twój uraz do kobiet jest aż tak głęboko zakorzeniony, to może szkoda,
      że nie "poszedłeś na księdza"? wink) A poza tym cóż to za przykład: człowiek bez
      autorytetu, to taki, którego żona zdradza! Jesteś Włochem czy co? Przecież taki
      fakt (zdradzania męża), źle świadczy o żonie, a nie o zdradzanym !!! A może to
      Cię męczy??? Za wszelką cenę nie być tzw. "rogaczem"!, bo autorytet pójdzie w
      drzazgi??? Wyluzuj się! Nie będzie tak źle.
      Aha, przywołałeś tu Różę (pozdrowionka dla Różenki!), ciekawe, czy zgodziłaby
      się z Twoją tezą o niszczącym wpływie kobiet na stan kapłański? (swoją drogą
      niezły temat na pracę magisterską na jakimś seminarium...wink)
      Ja podałem sporo uzasadnień mego stanowiska (z którymi, na swój demagogiczny
      sposób, oczywiście się "rozprawiłeś" wink), podczas gdy Ty wysunąłeś jeden
      jedyny (baby są "be", więc trzymajmy je z dala od księży) argument, więc
      uznałem go za koronny i największy, mniemając, że masz jeszcze jakieś inne, a
      masz??
      Co do "szeptania po kątach", Perełko. Nie ja szepcę, ale moi katoliccy bliźni.
      To nie wiesz jak w naszym pełnym tolerancji i miłosierdzia narodzie z
      zapamiętaniem tropi się homoseksualistów i innych "odmieńców"? Jeśli nie wiesz,
      toś naiwniak. Młody człowiek, który spostrzega nagle, że jest inny od swych
      kolegów, szuka dróg ucieczki i wielu jako taką drogę postrzega szeroko otwartą
      bramę obligatoryjnego celibatu w kościele katolickim. Ot i wszystko.
      Badań żadnych (naukowych - jakbyś chciał, Perełko) nie prowadzę, ale znam
      bardzo wielu księży i wiem, że na dziesięciu przypada, mniej więcej, trzech
      mądrych, światłych i ludziom życzliwych. To chyba nie są proporcje, które
      zadowalałyby kościół.
      Nigdy, mój Perło, nie wypowiadałem się (ani nie zamierzam w przyszłości) na
      temat KOBIECEGO ORGAZMU, bo go nie przeżyłem. (na Twoje demagogiczne
      uogólnienie: orgazm kobiety = kobieta, spuszczam zasłonę miłosierdzia, co da Ci
      pewnie znów okazję do zachwytów nad wspaniałością mego charakteru - a niech
      tam - ulżyj sobie!). Natomiast księża wypowiadają się często i gęsto na temat
      seksu, mimo że go nie praktykują (tzn. wierzę im, że nie).
      A Tobie Perło, życzę wszystkiego najlepszego: jeśli nie masz jeszcze żony, to
      na pewno w końcu znajdziesz, jeśli żonę masz, a wraz z nią masz problemy w
      pożyciu (np. w/w żona ciosa Ci kołki na głowie), to pogadaj o nich z
      proboszczem - na pewno Ci dobrze poradzi, w końcu - fachowiec!

      Pozdrowionka od swawolnego Luzera!
      • Gość: Perła Re: Do Luzera o orgiach marzącym IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 10.06.01, 19:12
        Luzer napisał:

        "Perełko, to, że Tobie, być może, nie szczęści się z płcią przeciwną (ta
        krzycząca mizoginia: "...wystarczy popatrzeć na około i różne małżeństwa. Po
        kobietach można WSZYSTKIEGO się spodziewać") nie jest jeszcze dowodem na to, że
        celibat jest czynnikiem najbardziej uświęcającym kościół katolicki. Cóż to Cię
        aż tak straszliwego spotkało ze strony kobiet, biedaku, że doszedłeś do wielce
        w końcu skrajnego wniosku: "PO KOBIETACH WSZYSTKIEGO SIĘ MOŻNA SPODZIEWAĆ". "

        To nie ja powiedziałem, to Zyzio Krzepicki. Nie pamiętasz?

        "No, jeśli twój uraz do kobiet jest aż tak głęboko zakorzeniony, to może
        szkoda,
        że nie "poszedłeś na księdza"? wink)"

        I znów, masz urazy lub kompleksy toć na księdza się tylko nadajesz.

        "A poza tym cóż to za przykład: człowiek bez
        autorytetu, to taki, którego żona zdradza! Jesteś Włochem czy co? Przecież taki
        fakt (zdradzania męża), źle świadczy o żonie, a nie o zdradzanym !!! A może to
        Cię męczy??? Za wszelką cenę nie być tzw. "rogaczem"!, bo autorytet pójdzie w
        drzazgi??? Wyluzuj się! Nie będzie tak źle."

        Odwracasz kota ogonem. Martwię sie tylko, że zdradzany ksiadz będzie mówił
        kiepskie kazania. I krótkie! Bo cóż tam porabia żona. Czy aby nie ...

        "Aha, przywołałeś tu Różę (pozdrowionka dla Różenki!), ciekawe, czy zgodziłaby
        się z Twoją tezą o niszczącym wpływie kobiet na stan kapłański? (swoją drogą
        niezły temat na pracę magisterską na jakimś seminarium...wink)"

        Gdzie ja napisałem: "o niszczącym wpływie kobiet na stan kapłański?" Mazarini
        by powiedział: "O Mistrzu chytrości"

        "Ja podałem sporo uzasadnień mego stanowiska"

        Żartuj dalej. Pisałeś tylko o pieprzeniu się (po Twojej tezie na fraszkach
        stałem się trochę rozwięzły).

        "(z którymi, na swój demagogiczny
        sposób, oczywiście się "rozprawiłeś" wink)"

        Prowokacja i demagogia - to ulubione słowa lewicy!

        "podczas gdy Ty wysunąłeś jeden
        jedyny (baby są "be", więc trzymajmy je z dala od księży) argument, więc
        uznałem go za koronny i największy, mniemając, że masz jeszcze jakieś inne, a
        masz??"

        Mam

        "Co do "szeptania po kątach", Perełko. Nie ja szepcę, ale moi katoliccy bliźni."

        To się z nimi nie zadawaj!

        "To nie wiesz jak w naszym pełnym tolerancji i miłosierdzia narodzie z
        zapamiętaniem tropi się homoseksualistów i innych "odmieńców"?"

        Skąd ten cudzysłów? To są odmieńce.

        "Jeśli nie wiesz,
        toś naiwniak. Młody człowiek, który spostrzega nagle, że jest inny od swych
        kolegów, szuka dróg ucieczki i wielu jako taką drogę postrzega szeroko otwartą
        bramę obligatoryjnego celibatu w kościele katolickim. Ot i wszystko."

        I znów, jesteś PEDERASTĄ to na księdza się tylko nadajesz. Zapomniałeś tylko,
        że w seminarium jest bardzo ostra selekcja. Jak myślisz, ilu zaczyna a ilu
        kończy?

        "Badań żadnych (naukowych - jakbyś chciał, Perełko) nie prowadzę, ale znam
        bardzo wielu księży i wiem, że na dziesięciu przypada, mniej więcej, trzech
        mądrych, światłych i ludziom życzliwych. To chyba nie są proporcje, które
        zadowalałyby kościół."

        To Twoje osobiste i PRYWATNE zdanie. Ja uważam inaczej.

        "Nigdy, mój Perło, nie wypowiadałem się (ani nie zamierzam w przyszłości) na
        temat KOBIECEGO ORGAZMU, bo go nie przeżyłem. (na Twoje demagogiczne
        uogólnienie: orgazm kobiety = kobieta, spuszczam zasłonę miłosierdzia, co da Ci
        pewnie znów okazję do zachwytów nad wspaniałością mego charakteru - a niech
        tam - ulżyj sobie!). Natomiast księża wypowiadają się często i gęsto na temat
        seksu, mimo że go nie praktykują (tzn. wierzę im, że nie)."

        Jestem pewien, że nigdy nie zgwałciłeś, ale doskonale wiesz w czy rzecz. I
        możesz się wypowiadać! Czy to dobre czy złe.

        "A Tobie Perło, życzę wszystkiego najlepszego: jeśli nie masz jeszcze żony, to
        na pewno w końcu znajdziesz, jeśli żonę masz, a wraz z nią masz problemy w
        pożyciu (np. w/w żona ciosa Ci kołki na głowie), to pogadaj o nich z
        proboszczem - na pewno Ci dobrze poradzi, w końcu - fachowiec!"

        ZWYCIĘSTWO! UDAŁO MI SIĘ! Toż ja tu od trzech dni siedzę przy laptopie i dumam:
        jak tu Luzera wku...ć. Żeby zrzucił tą lipną wysmukaną pozę i udało mi się!
        Jednak jesteś Corleone, łobuzie. Sceptyk będzie rad.

        "Pozdrowionka od swawolnego Luzera!"

        pozdrowionka od MISTRZA PROWOKACJI - jak to tyu twierdzi!

        ps. Luzer a może byś się tak zajął wielożeństwem w Islamie. Co te biedne
        kobiety tam mają. Jak facet 2 obleci to te drugie są pokrzywdzone. Gdzie Twoje
        LEWICOWE poczucie sprawiedliwości?
        • luzer Re: Do Luzera o orgiach marzącym 10.06.01, 20:38
          Gość portalu: Perła napisał(a):

          > To nie ja powiedziałem, to Zyzio Krzepicki. Nie pamiętasz?

          Zyzio - Zyziem, a w Twoim poście powiedziałeś to Ty, nie stosując żadnych
          cudzysłowów, więc nie wykręcaj teraz kota ogonem - chlapnąłeś, to się teraz
          przyznaj.

          > I znów, masz urazy lub kompleksy toć na księdza się tylko nadajesz.

          Nie tylko, mógłbyś zostać też: politykiem ZChN-u, ale księdzem również, jak
          najbardziej.

          > Odwracasz kota ogonem. Martwię sie tylko, że zdradzany ksiadz będzie mówił
          > kiepskie kazania. I krótkie! Bo cóż tam porabia żona. Czy aby nie ...

          Trutututu! To Ty ciągle męczysz tego kota. Wyraźnie powiedziałeś (poczytaj sobie
          swoje pisma): "Będą mówili: ksiądz rogacz. Na pewno bedzie miał autorytet."
          Jaśnie pana własne słowo! Wyraźnie uzależniasz posiadanie autorytetu od
          niebycia "rogaczem".
          qed.

          > Gdzie ja napisałem: "o niszczącym wpływie kobiet na stan kapłański?" Mazarini
          > by powiedział: "O Mistrzu chytrości"

          Dosłownie nigdzie, ale skoro jako jedyny argument, przemawiający za celibatem,
          podałeś ten o niepożadanych małżeństwach księży, to co z tego wynika? Nic innego
          jak tylko mój wniosek.

          > Żartuj dalej. Pisałeś tylko o pieprzeniu się

          Nie, ja pisałem o problemach. To ty wywołałeś tematy "rogaczo-pieprzące". Zaraz
          Cię zacytuję (i nie mów mi, że to wyrwane z kontekstu, gdyż, jak sam napisałeś,
          był to twój JEDYNY argument): (Perła dicit)
          "...Ale ja podam inny. Gdyby zniesiono celibat to naturalną tego
          konsekwencją będą śluby księży. No, masz żonę to i KOBIETY trochę znasz. A one
          są wspaniałe tylko trochę jaby tu napisać, zazdrosne. I zacznie się: tamta to
          jest na bogatej parafii i ma to i tamto, a my to na tej biedzie siedzimy, no
          wyduś coś z tych ludzi, niech i ja mam coś z tego życia, chcę gdzieś pojechać,
          w towarzystwie się pokazać itp. itd. Znasz to, prawda? I KK stanie się jak
          protestancki."
          Proste i jasne? Celibat upada - kościół katolicki też (stanie się jak
          protestancki, czyli już niekatolicki!)

          > Prowokacja i demagogia - to ulubione słowa lewicy!

          A jak nazwać Twoją demagogię, nie używając "ulubionego słowa lewicy"?

          > "podczas gdy Ty wysunąłeś jeden jedyny (baby są "be", więc trzymajmy je z dala
          > od księży) argument, więc uznałem go za koronny i największy, mniemając, że
          > masz jeszcze jakieś inne, a masz??"

          > Mam

          Czekam na nie niecierpliwie (aczkolwiek z "pewnym takim niedowierzaniem")!!!


          > Co do "szeptania po kątach", Perełko. Nie ja szepcę, ale moi katoliccy
          > bliźni.
          >
          > To się z nimi nie zadawaj!

          Ależ nie o mi chodziło. Mnie oni (ci szepcący) wiszą jak kilo kitu. Chodziło mi
          (i Ty o tym wiesz, cyniku) o tych młodych, wrażliwych chłopców, bojących się jak
          ognia przylepienia etykietki "zboczeńca".

          > "To nie wiesz jak w naszym pełnym tolerancji i miłosierdzia narodzie z
          > zapamiętaniem tropi się homoseksualistów i innych "odmieńców"?"
          >
          > Skąd ten cudzysłów? To są odmieńce.

          Tylko dla "tolerancyjnego" Perły i jemu podobnych "miłujących bliźniego". A
          może "odmieńce" to już nie są, bliźni, co? Jeśli tak, to wszystko OK.

          > Zapomniałeś tylko, że w seminarium jest bardzo ostra selekcja. Jak myślisz, ilu
          > zaczyna a ilu kończy?

          Nie wiem, ale, biorąc po uwagę intelektualny poziom, większości z tych, którzy
          jednak kończą, nie wierzę w tę Twoją "bardzo ostrą selekcję".

          > To Twoje osobiste i PRYWATNE zdanie. Ja uważam inaczej.

          No i sprawa jest jasna. Masz prawo uważać inaczej.

          > Jestem pewien, że nigdy nie zgwałciłeś, ale doskonale wiesz w czy rzecz. I
          > możesz się wypowiadać! Czy to dobre czy złe.

          Nie, Perło, nie mam bladego pojęcia o tym, jak piszesz "w czym rzecz" - nie
          gwałciłem ani nie byłem gwałcony, a tylko ludzie, których udziałem było jedno
          albo drugie, mogą coś na ten temat autorytatywnie stwierdzić.

          > "A Tobie Perło, życzę wszystkiego najlepszego: jeśli nie masz jeszcze żony, to
          > na pewno w końcu znajdziesz, jeśli żonę masz, a wraz z nią masz problemy w
          > pożyciu (np. w/w żona ciosa Ci kołki na głowie), to pogadaj o nich z
          > proboszczem - na pewno Ci dobrze poradzi, w końcu - fachowiec!"
          >
          > ZWYCIĘSTWO! UDAŁO MI SIĘ! Toż ja tu od trzech dni siedzę przy laptopie i dumam:
          > jak tu Luzera wku...ć. Żeby zrzucił tą lipną wysmukaną pozę i udało mi się!
          > Jednak jesteś Corleone, łobuzie. Sceptyk będzie rad.

          Perła, zawsze mnie potrafisz zaskoczyć! Gdzież tu u mnie oznaki, jak
          piszesz "wku....nia"? Zagadka Perły!! Poza tym, co oznacza "wysmukana" i dlaczego
          ma być "lipna" (oj, coś za bardzo kolokwializujesz). Ja tylko chciałem Ci dobrze
          poradzić, mając za drogowskaz Twoje argumenty - skoro celibat nie przeszkadza
          księżom w zdobywaniu doświadczeń na polu seksu, proboszcz, ani chybi, jest dobrym
          fachowcem w tej dziedzinie.(wikary już mniej, bo on krócej celibat praktykował)

          > pozdrowionka od MISTRZA PROWOKACJI - jak to tyu twierdzi!

          Noo, to z takich ust spora pochwała. Zazdroszczę Ci, o mnie Tyu tak nigdy nie
          powiedział. Pozdrawiam Cię gorąco, MISTRZU.

          > ps. Luzer a może byś się tak zajął wielożeństwem w Islamie.

          Islam jest mi obojętny, bo nie żyję w islamskim kraju i imamowie nie wymądrzają
          mi się na co dzień na temat: jak mam żyć i co jest grzechem, a co nie.
          • Gość: Perła Re: Mój Drogi Luzer IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 10.06.01, 22:13
            Ten wątek jest już bodajby czwartą pochodną mojego "PROSTYTUTKI dla księży".
            Czy robicie to specjalnie aby rozmącić temat? Można było to wszystko TAM
            napisać. I teraz lataj, szukaj po wątkach co, gdzie, kto napisał.
            Nie chcesz celibatu. OK. Nie odpowiada Ci poziom intelektualny księży. OK. Masz
            za złe, że Kościół to robi to i tamto. OK.
            I właśnie dlatego WYPISAŁEŚ się z Kościoła. To daj nam teraz spokój albo wróć.
            A nie rzucaj gromów i nie poniżaj kleryków i księży imputując im, że są "mocno
            zakompleksieni, mający problemy ze swoją seksualnością". Stawiasz warunek aby
            księdzem został ktoś kto ma conajmniej 25 lat i gdy ja Ci wykazałem, że tak
            jest to pomijasz to milczeniem. OBŁUDNIE twierdzisz, że Kościół Ci mówi "jak
            mam żyć i co jest grzechem, a co nie". Ty już PRZECIEŻ jesteś WYZWOLONY Z TYCH
            PĘT. Nie chciałeś słuchać Kościoła to ZERWAŁEŚ z Nim. I kropka. Zauważyłem, że
            największe pretensje mają do Kościoła ci, którzy coś tam na sumieniu... I przy
            okazji łubudubu w Perłę jaki to on katolik a przecież nie "miłujący bliźniego",
            bo PEDERASTÓW za ZBOCZEŃCÓW ma. Tak samo mozna napisać, że jestem nie "miłujący
            bliźniego" bo chcę złodzieji do więzienia wsadzić. Tylko mi nie pisz, że
            PEDERASTÓW za złodzieji mam. Jasne? Co do pederastów. No cóż. Dla Ciebie to
            NATURALNE a dla mnie nie. Jesteś językoznawcą, to co znaczy NATURALNE? Czy nie
            zgodne z NATURĄ? Czy widziałeś kiedyś aby zgodnie z NATURĄ pies dmuchał psa? Bo
            ja nie. Zawsze to pies dmucha sukę. Osobiście w skali mikro to mi PEDERAŚCI nie
            przeszkadzają. W skali makro TAK. Cóż chcesz Drogi Luzerze, przemawia przeze
            mnie PRAWO ZACHOWANIA GATUNKU.

            pozdrawiam
            • luzer Re: Do Perły, biologizmem przepełnionego 10.06.01, 22:30
              Gość portalu: Perła napisał(a):

              Czy widziałeś kiedyś aby zgodnie z NATURĄ pies dmuchał psa? Bo
              >
              > ja nie. Zawsze to pies dmucha sukę.

              Czy wyprowadzasz psa na miejski trawnik? Jest mnóstwo takich właśnie
              homoseksualnych psich zachowań. Może psi świat też schodzi na psy? A w zoo byłeś?
              Przyglądałeś się szympansom? Bardzo często samiec usiłuje dobrać się do samca.
              Nie takie więc to proste. Tyle, że w świecie zwierząt nikt nikomu nie wymyśla od
              pedałów.

              > Osobiście w skali mikro to mi PEDERAŚCI nie przeszkadzają. W skali makro TAK.

              Wybacz przerysowane porównanie - antysemitom Żydzi też w skali mikro nie
              przeszkadzają (ten Jasiek Fajgier to równy gość) - w skali makro: Żydzi - won!!
              Polska dla Polaków!!!.

              > Cóż chcesz Drogi Luzerze, przemawia przeze mnie PRAWO ZACHOWANIA GATUNKU.

              To dość pierwotna, by nie powiedzieć - prymitywna motywacja.
              Nic wielkiego się nie stanie, jeśli gatunek ludzki zniknie z powierzchni Ziemi. A
              natura z pewnością odetchnie. Jak w tym starym dowcipie o dwóch planetach, z
              których jedna skarży się, że ma homo sapiens, a druga ją pociesza, że to
              wprawdzie mocno dokuczliwe, ale na szczęście samo przechodzi.

              Pozdrawiam serdecznie.

              • Gość: Perła Re: Do Luzera, pieprzeniem pochłoniętego IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 10.06.01, 23:36
                Szkoda, że wolałeś drugą część postu skomentować, tą o dmuchaniu się psów
                wzajemnie. A o pierwszej to się zapomniało? No tak, jak o pieprzeniu to
                interesujące.

                pozdrawiam jeszcze bardziej
    • Gość: piotrq celibat IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 10.06.01, 20:56
      jest problemem bardzo trudnym w Kosciele Katolickim. Zostal wprowadzony dosc
      pozno (o ile pamietam w XI czy XII wieku dopiero), uzasadnienie bylo oparte tak
      na Pismie Swietym, jak i na sytuacji zagrozenia Europy wielkimi zarazami
      (ksieza obarczeni rodzina mniej chetnie ryzykowali zycie opiekujac sie
      chorymi). Tak czy owak problem jest - zarowno dlatego, ze bezzenni ksieza znaja
      codzienne problemy ludzi raczej teoretycznie, jak i dlatego, ze w dzisiejszym
      swiecie, ktory jest - co tu ukrywac - nastawiony hedonistycznie (przyczyny
      siegaja moim zdaniem mentalnej rewolucji romantycznej sprzed 200 lat) sprawy
      kontaktow mesko-damskich staly sie dla wielu osia widzenia swiata, lub
      przynajmniej oska (patrz wywody Luzera), i ze tak powiem "praktyczna wiedza" w
      tej materii bylaby pomocna.
      Zwykle zgadzam sie z Perla, ale w tym przypadku sklaniam sie raczej ku mysli,
      ze przywrocenie malzenstw ksiezy byloby szansa (choc zdaje sobie sprawe, ze to
      nieproste) na pokazanie wzorcow zycia rodzinnego w sytuacji, kiedy instytucja
      rodziny przezywa kryzys. Byloby to poslannictwo nad wyraz trudne, ale chyba
      warte podjecia - bo zle funkcjonujaca rodzina jest zrodlem dalszych komplikacji
      w zyciu spolecznym, a wplyw takich "zlych" rodzin daje znac o sobie rowniez na
      poziomie indywidualnym, osobistym.
      Uwazam jednak, ze pierwsza czesc analizy Luzera ("kto zostaje ksiedzem") jest
      obciazona naduzyciem w postaci przedstawienia swoich wlasnych uogolnien jako
      argumentow. Sa bowiem ludzie, jest ich mysle niemalo, ktorzy chca poswiecic sie
      metafizyce i uciec od swiata z wlasnej woli mimo swietnego funkcjonowania
      towarzyskiego - i plciowego.
      pozdrawiam was obydwu serdecznie
      • luzer Re: Do Piotrqa 10.06.01, 21:47
        Witam, Piotrqu. Muszę Ci powiedzieć, tytułem wstępu, iż niezmiernie podoba mi się
        Twoja umiejętność merytorycznego ustosunkowania się do zamieszczanych postów.
        Jest to niezmiernie rzadka cecha na tym forum i ja, bardzo takich ludzi cenię.
        Naprawdę.
        Jeśli chodzi o moje wypowiedzi, to uściślając je, muszę powiedzieć, iż nie
        twierdzę, że księdzem zostaje każdy "z problemami". Oczywiście, przez myśl by mi
        nawet nie przeszło przypuszczać, że np. księża: Tischner, Oszajca, Czajkowski czy
        Boniecki to ludzie obciążeni kompleksami bądź uprzedzeniami. Wierzę, że tacy
        ludzie są w kościele i, że nawet jest ich niemało. Ale oni są w tym kościele
        MIMO, a NIE DZIĘKI celibatowi. Gdyby celibat był dobrowolny, tacy ludzie i tak
        trafiliby do kościoła, a oprócz nich, być może trafiłoby też sporo innych, równie
        wartościowych, którzy jednak, oprócz pragnienia bycia blisko Boga, snują marzenia
        o fizycznej bliskości jakiejś kochanej osoby. Natomiast stanowczo nie zgadzam się
        z tezą Perły, że żonaty ksiądz byłby gorszym księdzem, bo: byłby zazdrosny o
        żonę, wygłaszałby gorsze kazania, jego autorytet byłby mniejszy z powodu
        ewentualnej niewierności żony, itd.
        Podsumowując moje zdanie na ten temat: celibat - tak, ale dobrowolny. Wówczas
        taki duchowny, który by go dochowywał, byłby jeszcze bardziej świątobliwy i godny
        podziwu, no i nie byłby ciągle niezdrowo podejrzewany o, np. romanse z gospodynią
        itd.
        Bardzo serdecznie Cie pozdrawiam.
        • Gość: jaski Re: bravo!! IP: *.chicago-16-17rs.il.dial-access.att.net 10.06.01, 22:30
          Swietnie Wam idzie chlopaki, dowalacie sobie nawzajem jak prawdziwi fachowcy,
          czyta sie z przyjemnoscia. Mam jednak propozycje rozwiazania sporu, ktora mysle
          jest do przyjecia przez obie zainteresowane strony, krotko; LUZER - na msze,
          PERLA- na dziwki i potem podzielcie sie wrazeniami.


          Zawsze zyczliwy; jaski
          • luzer Re: Do Jaski 10.06.01, 22:37
            Gość portalu: jaski napisał(a):

            > Swietnie Wam idzie chlopaki, dowalacie sobie nawzajem jak prawdziwi fachowcy,
            > czyta sie z przyjemnoscia. Mam jednak propozycje rozwiazania sporu, ktora mysle
            >
            > jest do przyjecia przez obie zainteresowane strony, krotko; LUZER - na msze,
            > PERLA- na dziwki i potem podzielcie sie wrazeniami.

            Cześć Jaski, Twoja propozycja jest dla mnie nie do przyjęcia. Perle wyznaczyłeś
            znacznie przyjemniejsze zadanie!!!! wink)
            >
            >
            > Zawsze zyczliwy; jaski

            • Gość: jaski Re: Do Luzer IP: *.chicago-16-17rs.il.dial-access.att.net 10.06.01, 23:12
              Mr Luzer, prosze mnie zle nie zrozumiec. Ja osobiscie nic nie mam do Perly
              (nawet kiedys publicznie oswiadczylem, ze Perla nie jest idota) tylko do jego
              pogladow. Poza tym ufam jego deklaracjom moralno - swiatopogladowym, jako
              czarny i oddany sprawie zapewne nigdy na rzeczonych dziwkach nie byl, wiec jak
              sobie juz pojdzie to zobaczy co tracil i moze mu sie pod kopula rozwidni, czego
              wypada mu zyczyc. My, jako starzy bezboziowcy(?) mamy to za soba i dlatego
              mozemy patrzec z gory na maluczkich. Rozumiem, ze Twoja czesc jest o wiele
              mniej przyjemna, ale dla dobra nauki i Perly zacisnij zeby i .......

              jaski
              • Gość: Perła Re: Do jaski co ma maluczkiego IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 10.06.01, 23:27
                Jaski wykrztusił:

                "Mr Luzer, prosze mnie zle nie zrozumiec. Ja osobiscie nic nie mam do Perly
                (nawet kiedys publicznie oswiadczylem, ze Perla nie jest idota)"

                Bóg zapłać dobry człowieku

                "Poza tym ufam jego deklaracjom moralno - swiatopogladowym, jako
                czarny"

                No, no, tylko nie od Murzynów mi tu...

                "i oddany sprawie zapewne nigdy na rzeczonych dziwkach nie byl,"

                ale za to po różańcu lalę nadmuchuję

                "wiec jak
                sobie juz pojdzie to zobaczy co tracil"

                co zyskałem powiedz lepiej. nie musze jak ty biegać do dermatologa z syfem.

                "i moze mu sie pod kopula rozwidni, czego
                wypada mu zyczyc."

                ty jaski, ten twój nick to tak dla zmyły przeciwnika? aby odwrotnie od tego co
                w móżdżku jest.

                "My, jako starzy bezboziowcy(?) mamy to za soba i dlatego
                mozemy patrzec z gory na maluczkich."

                No to jasne, że z góry patrzysz na tego RZECZYWIŚCIE twojego maluczkiego.

                "Rozumiem, ze Twoja czesc jest o wiele
                mniej przyjemna, ale dla dobra nauki i Perly zacisnij zeby i ......."

                dla dobra Perły to rolnik pracuje chmiel uprawiając.

                • Gość: jaski Re: Do jaski co ma maluczkiego IP: 12.84.6.* 10.06.01, 23:44
                  CZesc! No masz. To ja sie staram w najlepszych intencjach a TY mi ulomnosc
                  plciowa zarzucasz. FE Perla, gdzie meska solidarnosc? Pozwolisz, ze sie posluze
                  Twoja metodologia:

                  > Jaski wykrztusił:
                  >
                  > "Mr Luzer, prosze mnie zle nie zrozumiec. Ja osobiscie nic nie mam do Perly
                  > (nawet kiedys publicznie oswiadczylem, ze Perla nie jest idota)"
                  >
                  > Bóg zapłać dobry człowieku. A nie ma za co, prawde powiedzialem
                  >
                  > "Poza tym ufam jego deklaracjom moralno - swiatopogladowym, jako
                  > czarny"
                  >
                  > No, no, tylko nie od Murzynów mi tu...Sorry, powiniwn byc "".(kolor ideo
                  polityczny)
                  >
                  > "i oddany sprawie zapewne nigdy na rzeczonych dziwkach nie byl,"
                  >
                  > ale za to po różańcu lalę nadmuchuję. Ty to swintuch jednak jestes.
                  >
                  > "wiec jak
                  > sobie juz pojdzie to zobaczy co tracil"
                  >
                  > co zyskałem powiedz lepiej. nie musze jak ty biegać do dermatologa z syfem.Tez
                  nie musze. Wiesz to problem gdzie, z kim i za ile. No i zawsze mozesz gume wziac.
                  >
                  > "i moze mu sie pod kopula rozwidni, czego
                  > wypada mu zyczyc."
                  >
                  > ty jaski, ten twój nick to tak dla zmyły przeciwnika? aby odwrotnie od tego co
                  > w móżdżku jest. Nie, nie, nie, jaski to dwa slowa I(ja) i SKI (od nart-
                  uwielbiam)to po obcemu.
                  >
                  > "My, jako starzy bezboziowcy(?) mamy to za soba i dlatego
                  > mozemy patrzec z gory na maluczkich."
                  >
                  > No to jasne, że z góry patrzysz na tego RZECZYWIŚCIE twojego maluczkiego.No nie
                  powiedzialbym. Az taki maluczki to nie jest, raczej taki lewicowy Sredniak.
                  >
                  > "Rozumiem, ze Twoja czesc jest o wiele
                  > mniej przyjemna, ale dla dobra nauki i Perly zacisnij zeby i ......."
                  >
                  > dla dobra Perły to rolnik pracuje chmiel uprawiając. E, daj spokoj. Po piwie to
                  tylko szczanie dobre.
                  >
                  jaski(iski)

            • Gość: Perła Re: Do Luzer IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 10.06.01, 23:15
              luzer napisał(a):

              > Gość portalu: jaski napisał(a):
              >
              > > Swietnie Wam idzie chlopaki, dowalacie sobie nawzajem jak prawdziwi fachow
              > cy,
              > > czyta sie z przyjemnoscia. Mam jednak propozycje rozwiazania sporu, ktora
              > mysle
              > >
              > > jest do przyjecia przez obie zainteresowane strony, krotko; LUZER - na msz
              > e,
              > > PERLA- na dziwki i potem podzielcie sie wrazeniami.
              >
              > Cześć Jaski, Twoja propozycja jest dla mnie nie do przyjęcia. Perle wyznaczyłeś
              >
              > znacznie przyjemniejsze zadanie!!!! wink)
              > >
              > >
              > > Zawsze zyczliwy; jaski
              >

              A Ty hultaju. Zazdrościsz mi "zadania"!

              pozdrawiam
    • Gość: Perła Tylko patrzeć jak tu Krzys52 będzie IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 11.06.01, 00:18
      diabli go nadali na to forum. kolejny nawiedzony. tylko bluzgać na Kościół
      potrafi. fanatyk.
    • jacek#jw Re: O celibacie. 11.06.01, 09:09
      W poruszanym tu problemie celibatu brakuje pewnego wątku. Otóż oceniana tu jest
      sama instytucja celibatu. Przytaczane argumenty mają przekonać czy celibat ma
      negatywny wpływ na życie, zwłaszcza życie w zakonie, oraz czy jest do
      przyjęcia jako ogólna zasada obowiązująca w KK. Myślę, że sam celibat nie jest
      zły. Złem jest przymus celibatu. Ludzie wybierający zawód kierują się
      powołaniem, chęcią służenia swoim ideałom, czasami bo nie widzą innej drogi
      (taką mam nadzieję). W ich przypadku celibat jest dodatkowym zobowiązaniem.
      Zmuszanie ich do niego będzie zawsze rodzić realną groźbę wynaturzeń. Ponadto
      tak jak każdy przymus jest on dużo gorszy od wolności wyboru, nawet dla księży
      i zakonnic. Dowodów na powyższą tezę szukajcie we własnych wystąpieniach.
      • Gość: Perła Re: O celibacie. IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 11.06.01, 23:30
        jacek#jw napisał(a):

        > W poruszanym tu problemie celibatu brakuje pewnego wątku. Otóż oceniana tu jest
        >
        > sama instytucja celibatu. Przytaczane argumenty mają przekonać czy celibat ma
        > negatywny wpływ na życie, zwłaszcza życie w zakonie, oraz czy jest do
        > przyjęcia jako ogólna zasada obowiązująca w KK. Myślę, że sam celibat nie jest
        > zły. Złem jest przymus celibatu. Ludzie wybierający zawód kierują się
        > powołaniem, chęcią służenia swoim ideałom, czasami bo nie widzą innej drogi
        > (taką mam nadzieję). W ich przypadku celibat jest dodatkowym zobowiązaniem.
        > Zmuszanie ich do niego będzie zawsze rodzić realną groźbę wynaturzeń. Ponadto
        > tak jak każdy przymus jest on dużo gorszy od wolności wyboru, nawet dla księży
        > i zakonnic. Dowodów na powyższą tezę szukajcie we własnych wystąpieniach.

        Ależ jacek, NIKT nie zmusza do celibatu. Jest on ŚWIADOMYM wyborem właśnie. Co do
        wynaturzeń. To popatrz na tych co nie żyją w celibacie. Sami święci nie?
        • luzer Re: O celibacie. 12.06.01, 00:05
          Perła, przecież kościół katolicki istniał przez ponad 1000 lat bez
          obligatoryjnego celibatu i nieźle mu się wiodło. Powiedziałbym, że lepiej niż po
          wprowadzeniu obowiązku bezżenności księży. Żadnych tam reformacji nie było, może
          więc, po prostu, lepiej wrócić "do korzeni"??

          Pozdrufka.
          • Gość: Perła Re: O celibacie. IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 12.06.01, 00:11
            luzer napisał(a):

            > Perła, przecież kościół katolicki istniał przez ponad 1000 lat bez
            > obligatoryjnego celibatu i nieźle mu się wiodło. Powiedziałbym, że lepiej niż p
            > o
            > wprowadzeniu obowiązku bezżenności księży. Żadnych tam reformacji nie było, moż
            > e
            > więc, po prostu, lepiej wrócić "do korzeni"??
            >
            > Pozdrufka.

            Polsce najlepiej się wiodło za Jagiellonów właśnie. Wróćmy do "korzeni".

            Pochwalony

            • luzer Re: O celibacie. 12.06.01, 00:25
              Gość portalu: Perła napisał(a):

              > Polsce najlepiej się wiodło za Jagiellonów właśnie.
              Wróćmy do "korzeni".

              O niczym innym nie marzę!! Ciekawe czy dałoby się
              sklonować np. Kazimierza Jagiellończyka??? Jakby się
              udało, to z miejsca zapisuję się do Klubu Zachowawczo-
              Monarchistycznego!

              > Pochwalony

              In saecula saeculorum.
              • Gość: Perła Re: O celibacie dla Luzera? IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 12.06.01, 00:32
                luzer napisał(a):

                > Gość portalu: Perła napisał(a):
                >
                > > Polsce najlepiej się wiodło za Jagiellonów właśnie.
                > Wróćmy do "korzeni".
                >
                > O niczym innym nie marzę!! Ciekawe czy dałoby się
                > sklonować np. Kazimierza Jagiellończyka??? Jakby się
                > udało, to z miejsca zapisuję się do Klubu Zachowawczo-
                > Monarchistycznego!
                >
                > > Pochwalony
                >
                > In saecula saeculorum.

                Ty tutaj Luzer nie czaruj. O Baśkę R. Ci chodzi. Ciągle o pieprzeniu tylko. Oj
                Luzer.


                • luzer Re: Dla fana celibatu 12.06.01, 01:11
                  Gość portalu: Perła napisał(a):

                  > Ty tutaj Luzer nie czaruj. O Baśkę R. Ci chodzi. Ciągle o pieprzeniu tylko. Oj
                  > Luzer.

                  No wiesz, Perła?!!! To ty, chyba już w trzecim poście, używasz
                  słowa "pieprzenie" - to jakaś Twoja "idee fixe"? Mnie tu chodzi o jagiellońską
                  tolerancję dla innowierców, państwo otwarte i rozległy mecenat kultury i sztuki,
                  a Ty ciągle o jednym! Pieprzenie i pieprzenie!!! Ja wiem, że ten celibat jest
                  dokuczliwy, ale lepiej raz to zrobić niż stale o tym gadać. A zatem, Perło -
                  "kopii dobywaj!!!"



                  • Gość: Pank Celibat dla polityków . IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.06.01, 01:26
                    No dobra . Celibat sprawdził się już w KK . Umocnił go i wzbogacił . Czas
                    najwyższy , aby wprowadzić go w najwyższych urzędach państwowych i przynajmniej
                    kierownictwach partii politycznych . Dla dobra , pomyslności i zamożności
                    przyszłych pokoleń.
        • Gość: Perle Re: celibat kłamstwo katolickie IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 12.06.01, 02:03
          Drogi Jacku, a co ma kleryczna zrobić, jeśli chce zostać księdzem? Może przejść
          do grekokatolików? A co wtedy z "karierą" kościelną wikarego,
          proboszcza, "karierą" naukową, watykańską? "Ci co nie żyją w celibacie" -
          Twierdzisz, że u nich to dopiero dochodzi do wynaturzeń! Jeśli myślisz, że
          wynaturzenia celibatariuszy to pestka z porównaniu z wynaturzeniami innych, to
          wpisujesz się w teologię tzw. religijnych "znawców". Dla, nich instynkt
          seksualny to podejrzana, niebezpieczna, "wynaturzajca się" sprawa. Wiedzą oni,
          że jego siła złamie najmocniejsze tamy. Dlatego jeszcze przed chrześcijaństwem
          spotykamy się z jego reglamentacją, kanalizowaniem i ograniczaniem. Jednak
          chrześcijaństwo to zinstytucjonalizowana forma seksualnych fobii i tabu. Stara
          się ono poprzez stulecia panować nad ludźmi, duszpaszerzując ich płciowością.
          Co prawda Bóg Ojciec stworzył popęd seksualny, ale jednak Bóg Odkupiciel staje
          się człowiekiem z wyjątkiem realizacji potrzeb seksualnych. Kto wymyślił
          takiego teologicznego eunucha? A konsekwencje są poważne. Np. o teściowej św.
          Piotra mówi się półgębkiem i o życiu seksualnym innych apostołów też. Do nieba
          apostołowie i inni dostają się za męczeństwo, a nie za udane pożycie
          małżeńskie. Teologia dziewictwa św. Pawła góruje. Celibat i dziewictwo staje
          się decydującym testem doskonałości chrześcijańskiej. Męscy, bezżenni
          hierarchowie dominują nad świeckimi, którzy realizują potrzeby niedziewicze i
          niecharyzmatyczne. Kościół katolicki utrwala elementy antycznej,
          hellenistycznej ludowej filozofii wrogiej kobiecie i ciału. Tych
          synkretystycznych elementów aseksualnych i antyfeministycznych kościół nie
          zamierza porzucić bojąc się zamieszania i utraty wpływów. Kobieta niewiele
          znaczy w kościele - jego strutury i urzędy tylko dla mężczyzn.Tych, co odważą
          się myśleć inaczej, spotykają różne represje. Mnożą się nakazy i zakazy.
          Bezżenny ksiądz staje się pokazową formą tłumienia przejawów życia seksualnego.
          Z czego ludzie spowiadaliby się, gdyby nie wpajanie im poczucie winy za
          przekroczenie VI przykazania, interpretowanego po swojemu przez kościół. A
          ksiądz celibatyczny jest schozofrenicznie rozdarty, tkwi po same uszy w
          zakłamanej dialektyce - występuje w podwójnej roli: karze innych i jest karany,
          jest sędzią i skazanym w jednej osobie.
          Celibat to szczyt obłudy, to zinstytucjonalizowane kłamstwo wymyślone po to, by
          panować nad wiernymi.
          Owszem, przyjemność seksualna ma swoje granice. Tą granicą jest np.
          niewyrządzanie szkody innym. Ale to nie ma nic wspólnego z kościelną formą
          represji instynktu seksualnego i jego reglamentacji na użytek struktur i
          majątków kościelnych. Owszem, niektórym popęd seksualny nie jest już potrzebny.
          Władza, purpura i wspomnienia im wystarczą! No, może jeszcze na wakacjach...
          • Gość: Beata Re: celibat kłamstwo katolickie IP: *.tnt17.tko2.da.uu.net 12.06.01, 08:15
            Luzer pozdrawiam serdecznie az milo sie Ciebie czyta!
            Perla no coz nic dodac nic ujac szkoda mi Go...
            Pozdrawiam z Tokio
            • Gość: Perła Re: Beatko!!!!!!!! Pożałuj mnie jeszcze!!!! IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 12.06.01, 18:19
              Gość portalu: Beata napisał(a):

              > Luzer pozdrawiam serdecznie az milo sie Ciebie czyta!
              > Perla no coz nic dodac nic ujac szkoda mi Go...
              > Pozdrawiam z Tokio

              Nareszcie ktoś się o mnie zatroszczył i mnie żałuje (Beatko, najbardziej lubię
              drapanie po plecach). Widzisz Luzer, jakbyś pisał to co ja, to i Ciebie by Beatka
              pożałowała i po plecach podrapała.

              Pozdrawiam

              ps. Tokio? Dlaczego TO podkreślasz? A gdzie to jest? Czy to nie kolonia Kozic
              Górnych aby?
              • jerry44 Beatko Pożałuj mnie jeszcze czyli do Perły, SztukMistrza z Lublina 13.06.01, 10:13
                Gość portalu: Perła napisał(a):

                > Gość portalu: Beata napisał(a):
                >
                > > Luzer pozdrawiam serdecznie az milo sie Ciebie czyta!
                > > Perla no coz nic dodac nic ujac szkoda mi Go...
                > > Pozdrawiam z Tokio
                >
                > Nareszcie ktoś się o mnie zatroszczył i mnie żałuje (Beatko, najbardziej lubię
                > drapanie po plecach). Widzisz Luzer, jakbyś pisał to co ja, to i Ciebie by Beat
                > ka
                > pożałowała i po plecach podrapała.
                >
                > Pozdrawiam
                >
                > ps. Tokio? Dlaczego TO podkreślasz? A gdzie to jest? Czy to nie kolonia Kozic
                > Górnych aby?

                Perła, Mistrzu wiedzy wszelakiej.
                Madrości na tematy polityczne , moralne i inne ogólnoludzkiej natury
                chłonę z ust Twych (czy raczej z klawiatury ) jak gąbka. W jednej kwestii
                jednak, to ja małej wiedzy człowiek pozwolę sobie Cię pouczyć.
                Beata nie pisała o trosce . Pisała o pożałowaniu. Musisz wiedzieć że kobiety
                raczej nie drapią po plecach facetów godnych pożałowania. To raczej luzer
                ma szansę. Zresztą skąd Ci przyszło do głowy że Ona w ogóle chce kogokolwiek
                drapać ??? Może ten pomysł z bajzlem był dobry , niewiele wiesz o kobietach.

                ps. do ps. A ten tekst to już zdecydowanie poniżej Twego poziomu. Tracisz formę ?
                Pogody ducha i poczucia humoru życzę smile

                ps. Pozdrowienia dla Beaty w Tokio , gdziekolwiek się znajduje smile)

                jerry






                • Gość: Perła Re: i przyjdzie On a na imię będzie miał jerry i 44 IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 13.06.01, 22:05
                  jerry44@ napisał:

                  "Perła, Mistrzu wiedzy wszelakiej.
                  Madrości na tematy polityczne , moralne i inne ogólnoludzkiej natury
                  chłonę z ust Twych (czy raczej z klawiatury ) jak gąbka."

                  Pozwól, że posłużę się "metaforą" Luzera: trululululu bum.


                  "W jednej kwestii
                  jednak, to ja małej wiedzy człowiek pozwolę sobie Cię pouczyć."

                  słucham Cię jak radia i patrzę w ciebie jak w telewizor

                  "Beata nie pisała o trosce . Pisała o pożałowaniu."

                  Beatka napisała "szkoda mi Go". Nie na pisała "on jest żałosny". Czy jak
                  mówisz "szkoda mi tych biednych dzieci" to myślisz, że są żałosne? A zwróciłeś
                  jerry44 uwagę, ze "Go" napisała z DUŻEJ litery? To ważne jest.


                  "Musisz wiedzieć że kobiety
                  raczej nie drapią po plecach facetów godnych pożałowania."

                  A skąd Ty wiesz. Kobietą jesteś?


                  "To raczej luzer ma szansę."

                  Niech Beatka zdecyduje kogo woli drapać, Luzera czy mnie. Liczę, że wybierze
                  mnie (tu szeptem: Beatko, Luzer jest żonaty...).

                  "Zresztą skąd Ci przyszło do głowy że Ona w ogóle chce kogokolwiek
                  drapać ???"

                  Dlaczego odmawiasz Beatce prawa do drapania kogokolwiek?

                  "Może ten pomysł z bajzlem był dobry , niewiele wiesz o kobietach."

                  Załóż wątek "Porozmawiajcie o kobietach z fachowcem"

                  "ps. do ps. A ten tekst to już zdecydowanie poniżej Twego poziomu. Tracisz
                  formę ?"

                  Standardowe sformułowanie jerry44. Ilekroć pisze do mnie to na koniec
                  dodaje "ten tekst to już zdecydowanie poniżej Twego poziomu". Co ma mi
                  podrażnić ambicję. Wykaż ten, który uważasz za "mój poziom".

                  "ps. Pozdrowienia dla Beaty w Tokio , gdziekolwiek się znajduje smile)"

                  Nie wiesz? To w Japonii (wschodnia Azja) jest. Ta wątpliwość to już
                  zdecydowanie poniżej Twego poziomu. Tracisz formę
          • jacek#jw Re: do perle 12.06.01, 08:31
            Czytam słowa - rozumiem, czytam zdania - rozumiem, jaki jest sens twojego postu
            nie wiem. Być może mój poziom intelektualny odbiega nieco poziomu uczestników
            tej dyskusji, ale mam dostęp do internetu, czytam co nieco i chciałybym coś
            zrozumieć. Bardzo proszę o jaśniejsze wyrażanie swoich myśli.
            • Gość: Perle Celibat - katolickie być albo nie być! IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 12.06.01, 23:24
              Drogi Jacku, nie rozumiesz, bo nie chcesz, bo to co napisałem nie zgadza się z
              Twoim przeświadczeniem. Czy jasne?
              Celibat od strony teoretycznej i praktycznej to nieporozumienie, to kłamstwo.
              Celibat to dyktat kościoła. Albo - albo! To nie ma nic wspólnego z trwałym
              staropanieństwem czy pozostaniem ciągle kawalerem, na co się powołujesz, gdy
              się tego chce lub tak się życie układa.
              Na nic się zda odsyłanie ludzi do Jagiellonów, ATK i gdzieś tam. Celibat
              cuchnie i to bardzo. Ale pastoralne wyrachowanie - lęk przed nieobliczalnym
              zamętem w skostniałych przez stulecia strukturach kościelno-zakonnych - każe
              brnąć kościołowi w ten smrodek.
              Kościołem katolickim w układzie hierarchicznym rządzą starzy ludzie, a oni są
              starej daty. Ich następcy są wyselekcjonowani przez nich jak u Darwina. Oni też
              podobni do tych, co ich mianują. Hierarchom na razie bardziej opłaca się
              trzymać księży w celibacie (duchowni są wtedy bardziej dyspozycjni podobnie jak
              bezżenni rzymscy żołnierze). Gdy jednak hierachowie zorientują się, że przez to
              tracą, celibat zniosą. Ale kiedy? Razu pewnego jeden z duchownych wyżalił
              się: "Ja tego nie doczekam, może moje wnuki..." .
              Jednostka, człowiek konkretny niewiele ich obchodzą, dobro ogółu, czytaj dobro
              kościoła liczy się najbardziej. Co ich trzyma na fali? Jakie są ich aktywa?
              Jest ich wiele. Np. zawłaszczenie i monopolizowanie dla siebie pytania: po co
              istniejemy? i mniemanie, że tylko oni mają odpowiedź: niebo. Ale tam, w niebie,
              jak wierzą, nie ma żeniaczki ani zamążpójścia.
              Teoria i praktyka każe kościołowi bronić celibatu w zaparte.
              • jacek#jw Re: Celibat - katolickie być albo nie być! 13.06.01, 09:38
                Drogi Jacku, nie rozumiesz, bo nie chcesz, bo to co napisałem nie zgadza się z
                Twoim przeświadczeniem. Czy jasne?

                Nie rozumiem, bo na to nie pozwoliła mi moja percepcja a nie wola. Moje
                przeświadczenie nie ma z tym nic wspólnego a czytanie postów i moje nieudolne
                wypowiedzi mają mi pomóc w ukształtowaniu tego przeświadczenia.

                Nie należę do KK w żadnym znaczeniu tych słów. Nie należę w ogóle do żadnego
                związku wyznaniowego. Dlatego staram się nie wypowiadać na tematy dotyczące
                wewnętrznych struktur kościoła. Nie chcę krytykować ludzi, którzy świadomie
                dokonali wyboru przynależności do KK. Żyjemy w jednym wspólnym świecie i
                zarówno decyzje (oczywiście niektóre) takich ludzi jak ja i decyzje ludzi z
                kręgu KK będą miały wpływ na życie i postawy wszystkich. W kwestii celibatu
                myślę, że więcej nas łączy niż dzieli. Różnica polega pewnie na sposobie
                podejścia do problemu. Mnie zupełnie nie interesuje co dzieje się z
                funkcjonariuszami kościoła za jego murami. Dla mnie problemem jest postawa tych
                funkcjonariuszy poza kościołem, w takich miejscach jak szkoła, ulica, prywatne
                mieszkania. Jeżeli w tych miejscach dochodzi do zdarzeń, które są niegodne,
                podłe czy zbrodnicze myślę, że mam prawo o tym mówić, dyskutować i zastanawiać
                się jak temu zapobiegać. Jeżeli w tych zdarzeniach biorą udział funkcjonariusze
                kościoła, wcale to nie powoduje ograniczenia wolności moich wypowiedzi nawet,
                jeśli dotykają one istotnych kwestii KK. Z drugiej strony, na podstawie kilku
                (kilkudziesięciu, kilkuset?) nie mam prawa oceniać sposobu zarządzania
                kościołem, skostniałości struktur czy tego co w kościele się opłaca. W kwestii
                celibatu, a raczej wstrzemięźliwości płciowej napisałem, że było by znacznie
                lepiej, gdyby w KK obowiązywała zasada dobrowolności. Pewnie nie wyeliminuje to
                skutków nieprzemyślanych decyzji wstąpienia do zakonu, ale może je ograniczyć.
                I takie dzisiaj jest moje przeświadczenie.

                Pozdrawiam wszystkich uczestników tej dyskusji.

                „NIEZAINTERESOWANY” Jacek

        • jacek#jw Re: Do Perła 12.06.01, 09:09
          Piszesz, że NIKT nie zmusza nikogo do celibatu i jest on ŚWIADOMYM wyborem. Nie!
          ŚWIADOMYM wyborem jest decyzja wstąpienia do zakonu, wszelkie regulaminy w nim
          obowiązujące, w tym również zasada celibatu to przymus. Być może to sztuczne
          rozróżnienie, ale ja tak to widzę. Nie oznacza to wcale, nawoływania do
          anarchii, czy pełnej wolności w KK. Nigdy nie jest tak, aby zasady tworzone
          przez człowieka były idealne i nie można było czegoś poprawić, nawet w zasadach
          KK. Zasada celibatu jest do zmienienia.
          Co do wynaturzeń. Celibat jako sposób na życie nie jest własnością KK. W moim
          bezpośrednim otoczeniu żyje kilka samotnych osób, z których jedna deklaruje
          świadomy wybór. Wszyscy to normalni, fajni ludzie. Nie oznacza to jednak, że
          powśiągliwość seksualna nie doprowadza do stresu i w konsekwencji w określonych
          warunkach do wynaturzeń. Najlepszym przykładem będzie tu sytuacja w
          więzieniach. Ludzie wchodząc na drogę przestępstwa dokonują ŚWIADOMEGO wyboru i
          pobyt w więzieniu jest oczywiście konsekwencją tego wyboru. Dewiacje w
          więzieniach przez nikogo nie są negowane a i ich przyczyna jest dla wszytkich
          raczej oczywista. KK jest miejscem szczególnym i argument, że poza celibatem
          też są wynaturzenia jest chybiony. W KK nie może być żadnych tego typu odchyleń.
          • Gość: Perła Re: Do Perła IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 14.06.01, 01:29
            jacek#jw napisał(a):

            > Piszesz, że NIKT nie zmusza nikogo do celibatu i jest on ŚWIADOMYM wyborem. Nie
            > !
            > ŚWIADOMYM wyborem jest decyzja wstąpienia do zakonu, wszelkie regulaminy w nim
            > obowiązujące, w tym również zasada celibatu to przymus. Być może to sztuczne
            > rozróżnienie, ale ja tak to widzę. Nie oznacza to wcale, nawoływania do
            > anarchii, czy pełnej wolności w KK. Nigdy nie jest tak, aby zasady tworzone
            > przez człowieka były idealne i nie można było czegoś poprawić, nawet w zasadach
            >
            > KK. Zasada celibatu jest do zmienienia.
            > Co do wynaturzeń. Celibat jako sposób na życie nie jest własnością KK. W moim
            > bezpośrednim otoczeniu żyje kilka samotnych osób, z których jedna deklaruje
            > świadomy wybór. Wszyscy to normalni, fajni ludzie. Nie oznacza to jednak, że
            > powśiągliwość seksualna nie doprowadza do stresu i w konsekwencji w określonych
            >
            > warunkach do wynaturzeń. Najlepszym przykładem będzie tu sytuacja w
            > więzieniach. Ludzie wchodząc na drogę przestępstwa dokonują ŚWIADOMEGO wyboru i
            >
            > pobyt w więzieniu jest oczywiście konsekwencją tego wyboru. Dewiacje w
            > więzieniach przez nikogo nie są negowane a i ich przyczyna jest dla wszytkich
            > raczej oczywista. KK jest miejscem szczególnym i argument, że poza celibatem
            > też są wynaturzenia jest chybiony. W KK nie może być żadnych tego typu odchyleń
            > .

            przesadziłeś. Z KK można wyjść w każdej chwili, z więzienia NIE.
            • jacek#jw Re: Do Perła 14.06.01, 08:54
              Może przesadziłem, ale wyjść z KK (myślę o tych co wstąpili do zakonu) nie jest
              łatwo.
    • Gość: Perła Re: Do wszystkich NIEZAINTERESOWANYCH IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 12.06.01, 18:21
      Chciałbym przypomnieć tylko to co wcześniej napisałem do Luzera,
      cytuję (siebie oczywiście):

      "Nie chcesz celibatu. OK. Nie odpowiada Ci poziom intelektualny księży. OK.
      Masz
      za złe, że Kościół to robi to i tamto. OK.
      I właśnie dlatego WYPISAŁEŚ się z Kościoła. To daj nam teraz spokój albo wróć.
      A nie rzucaj gromów i nie poniżaj kleryków i księży imputując im, że są "mocno
      zakompleksieni, mający problemy ze swoją seksualnością". Stawiasz warunek aby
      księdzem został ktoś kto ma conajmniej 25 lat i gdy ja Ci wykazałem, że tak
      jest to pomijasz to milczeniem. OBŁUDNIE twierdzisz, że Kościół Ci mówi "jak
      mam żyć i co jest grzechem, a co nie". Ty już PRZECIEŻ jesteś WYZWOLONY Z TYCH
      PĘT. Nie chciałeś słuchać Kościoła to ZERWAŁEŚ z Nim. I kropka. Zauważyłem, że
      największe pretensje mają do Kościoła ci, którzy coś tam na sumieniu..."

      Proszę NIEZAINTERESOWANYCH o NIEZABIERANIE głosu w sprawach im OBCYCH właśnie.
      • Gość: Indris Re: O celibacie bez piany na ustach IP: *.ibspan.waw.pl 12.06.01, 18:43
        Kościół katolicki istnieje ok 2000 lat. Więcej niż połowa tego okresu, to czas, kiedy celibat NIE
        obowiązywał. Nie jest to kwestia wiary, ale kwestia dyscyplinarna. Uczciwie mówiąc nie wiem
        dlaczego właściwie go wprowadzono. I czy te powody pozostają aktualne ? Przez przeszło 1000 lat
        używano w liturgii łaciny, czego powody rozumiem jak i rozumiem, dlaczego wprowadzono języki
        narodowe. Ale powodów wprowadzenia celibatu, jak i powodów jego utrzymywania - nie rozumiem.
        To nie jest zarzut, podstawowych założen teorii względności (niezmienność i nieprzekraczalność
        prędkości światła) też nie rozumiem. Zakładam, że nie są to jakieś głupie fobie, bo Kościół
        posoborowy wykazał dosyć dużo (dla fundamentalistów za dużo) odwagi w odchodzeniu od tego, co
        przestarzałe - a celibat zachował. Ale dlaczego ? Może ktoś wie ?
        • luzer Re: O celibacie bez piany na ustach 12.06.01, 19:09
          Indrisie drogi, trzynaście postów wstecz pisałem Perle to samo - przez ponad
          tysiąc lat kościół obywał się bez celibatu. Skutek? Odesłał mnie do Jagiellonów.

          Pozdrawiam serdecznie.
        • Gość: Perła Re: O celibacie bez piany na ustach IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 12.06.01, 21:05
          Gość portalu: Indris napisał(a):

          > Kościół katolicki istnieje ok 2000 lat. Więcej niż połowa tego okresu, to czas,
          > kiedy celibat NIE
          > obowiązywał. Nie jest to kwestia wiary, ale kwestia dyscyplinarna. Uczciwie mów
          > iąc nie wiem
          > dlaczego właściwie go wprowadzono. I czy te powody pozostają aktualne ? Przez p
          > rzeszło 1000 lat
          > używano w liturgii łaciny, czego powody rozumiem jak i rozumiem, dlaczego wprow
          > adzono języki
          > narodowe. Ale powodów wprowadzenia celibatu, jak i powodów jego utrzymywania -
          > nie rozumiem.
          > To nie jest zarzut, podstawowych założen teorii względności (niezmienność i nie
          > przekraczalność
          > prędkości światła) też nie rozumiem. Zakładam, że nie są to jakieś głupie fobie
          > , bo Kościół
          > posoborowy wykazał dosyć dużo (dla fundamentalistów za dużo) odwagi w odchodzen
          > iu od tego, co
          > przestarzałe - a celibat zachował. Ale dlaczego ? Może ktoś wie ?

          Drogi Indrisie
          Jeżeli tak BARDZO chcesz znać odpowiedź na stawiane przez Ciebie pytania, to
          macie w Warszawie Akademię Katolicką chyba. Tam Ci powiedzą. I to znawcy do tego
          a nie jakiś tam osamotniony na wątku Perła.

          pozdrawiam
      • Gość: tyu Re: Wszyscy są ZAINTERESOWANI - to RP! IP: *.BMJ.net.pl 14.06.01, 11:19
        Perło!
        Czyżby cenzura? "Siłę przewodnią" krytykować wolno wszystkim - pod warunkiem,
        że są dobrymi, zasłużonymi i pryncypialnymi towarzyszami?!

        Kościół katolicki ma zbyt wiele do powiedzenia we współczesnej Polsce, by
        JAKIKOLWIEK aspekt jego działalności mógł być traktowany, jako jego wewnętrzna
        sprawa.
        Poza tym, gdybyś nadal miał za złe takim, jak ja wtrącanie się: informuję, że
        do kościoła chodzę. W tym roku też już byłem.
        Pozdrawiam.
    • Gość: celibat Re: O celibacie. (polemika z Perłą) IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 13.06.01, 21:16
      Wątek dobry, bo nie dotyczy Żydów, antysemityzmu, antypolonizmu, SLD i AWS i
      czego tam jeszcze. Ale z celibatem jest tak jak z tym uczniem, który przyszedł
      do Sokratesa z pytaniem: Mistrzu! Mam się żenić czy nie? Na to Sokrates:
      Cokolwiek wybierzesz i tak będziesz żałował. Celibat w doskonały sposób
      rozwiązuje sprawy majątkowe Kościoła. Nie rozwiązuje problemów życiowych
      poszczególnych jednostek. Pastorzy Kościoła ewangelickiego mają żony i mają
      następny problem: rozwód. Bywają przecież małżeństwa nieudane nawet u
      najbardziej zdawałoby się pobożnych. Wielu mówi, że małżeństwo to los na
      loterii. Najtragniczniejsze w tym wszystkim jest to, że osoby przychodzące do
      sądu po rozwód patrzą na siebie z jawną nienawiścią. A przecież dzisiaj rzadko
      kiedy się zdarza, by ktokolwiek był zmuszany do małżeństwa. Królów i
      królewiczów już (przynajmniej w Polsce) nie ma. A zatem jakaś tam kiedyś miłość
      była. To dlaczego potem tyle niezgody? Prawdą jest, że od osób publicznych (a
      takim jest ksiądz, czy zakonnik lub zakonnica, a także prezydent choćby był
      prezydentem USA) wymaga się więcej, niż od innych. Ale i tutaj mogą i zdarzają
      się wynaturzenia. Jest to nieuniknione. Zdarzy się pedofil, homoseks itp.
      Zdarzy się też "siewca", który gdziekolwiek się znajdzie, tam "posieje". Ale
      jest też olbrzymia większość wierna swoim postanowieniom, podobnie jak jest
      olbrzymia większość małżeństw, które dozgonnie są sobie wierne. I trzeba to
      uszanować. W sprawach społecznych nie ma idealnej recepty na wszystko.
    • Gość: Gladmar Re: O celibacie. (polemika z Perłą) IP: 192.168.0.* / *.osowa.gda.osk.pl 14.06.01, 12:31

      Biblia przedstawiając kryteria, które mają spełniać kandydaci na biskupa,
      jednoznacznie potwierdza ze duchowni, wtym wypadku biskupi moga miec ,normalna
      rodzine. !!!!

      Przy okazji chciałbym nadmienić ze przypomnienie tych zasad dobrze by
      zrobiło niektórym wspolczesnym "ksieciom kosciola". !!!

      Pisze o nich apostoł Paweł w 1 Tymoteusza

      3,1 Prawdziwa to mowa: Kto o biskupstwo się ubiega, pięknej pracy pragnie.
      3,2 Biskup zaś ma być nienaganny, mąż jednej żony, trzeźwy, umiarkowany,
      przyzwoity, gościnny, dobry nauczyciel,
      3,3 nie oddający się pijaństwu, nie zadzierzysty, lecz łagodny, nie
      swarliwy, nie chciwy na grosz,
      3,4 który by własnym domem dobrze zarządzał, dzieci trzymał w
      posłuszeństwie i wszelkiej uczciwości,
      3,5 bo jeżeli ktoś nie potrafi własnym domem zarządzać, jakże będzie mógł
      mieć na pieczy Kościół Boży?
      3,6 Nie może to być dopiero co nawrócony, gdyż mógłby wzbić się w pychę i
      popaść w potępienie diabelskie.
      3,7 A powinien też cieszyć się dobrym imieniem u tych, którzy do nas nie
      należą, aby nie narazić się na zarzuty i nie popaść w sidła diabelskie
Pełna wersja