Gość: doku
IP: *.mofnet.gov.pl
13.06.02, 12:50
Zwrócił moją uwagę tekst GW o tym, jak SLD usuwa urzędników Korpusu Służby
Cywilnej i obsadza ich stołki swoimi politykami. Zamiast konkursów na
stanowiska nieobsadzone jeszcze przez Korpus, które powinny być przez Korpus
obsadzone, stosuje zwykłe polityczne mianowania (oczywiście swoich ludzi,
którzy nie są z Korpusu).
Właściwy kierunek zmian rozwijającej się demokracji, to tendencja wzrostowa
proporcji ilościowej członków Korpusu do polityków na wyższych niepolitycznych
stanowiskach urzęniczych. Sensem tej idei jest wzrost profesjonalizmu,
niezależności i stabilności kluczowych służb państwa. Osiąga się to poprzez
takie prawne umocowanie Korpusu, aby jego członkowie nie mogli być zwalniani
lub przenoszeni na inne stanowiska wskutek zmian w rządzie czy parlamencie.
Niestety SLD spowodował, że Polska zaczeła się cofać w rozwoju w tym aspekcie,
jakby wracając w stronę socjalistycznego bałaganu.
I tu dochodzimy do sedna. Otóż UE z niepojem obserwuje ten regres, szczególnie,
że nawet za rządów Buzka nigdy nie zbliżyliśmy się do minimalnego udziału
Korpusu w administracji wg zachodnich standardów. Unia mówi nam wprost: "Macie
zbyt mało liczny Korpus i zbyt wielu partyjnych urzędników (spoza Korpusu) w
administracji na najwyższych stanowiskach niepolitycznych. I ta proporcja jest
coraz gorsza, zamiast zbliżać się do cywilizowanych standardów".
Czerwoni przewrotnie wyjęli z kontekstu zdanie "Macie zbyt mało liczny Korpus"
i zaczęli krzyczeć: "UE twierdzi, że mamy zbyt mało urzędników". Resztę znacie.
Różni ciemnogrodzcy głupcy dali się jak zwykle nabrać czerwonym i znów dali
upust swej nienawiści do zachodu.