Dodaj do ulubionych

Darowizny na KK bez limitów. Samobójstwo RP :)

15.03.05, 14:31
Darowizny na Kościół bez ograniczeń

NSA orzekł, że darowizny na Kościół można odliczać od dochodu bez
ograniczneń. Nie chodzi jednak o datki na tacę

Piotr Skwirowski 15-03-2005 , ostatnia aktualizacja 15-03-2005 08:55

Darowizny na Kościół można bez ograniczeń odliczać od dochodu - orzekło
wczoraj 20 sędziów NSA

Na tę precedensową uchwałę czekało wielu podatników. Sytuacja była niejasna.
Ustawy podatkowe ograniczają darowizny na cele kultu religijnego. Do 2004 r.
było to do 10 proc. dochodu rocznego. W 2004 r. - do 350 zł. W 2005 r. - do 6
proc. dochodu.

Jednak ustawy kościelne, o stosunku państwa do poszczególnych Kościołów, nie
przewidują żadnych ograniczeń w odliczaniu darowizn na działalność
charytatywno-opiekuńczą Kościołów. W skrajnym przypadku mogłoby to być nawet
100 proc. dochodu podatnika.

Kilka lat temu takie nielimitowane odliczanie zaakceptowało Ministerstwo
Finansów. Ale po zmianie szefostwa resort patrzył na to mniej przychylnie i
nie reagował, kiedy część składów NSA uznawała, że limity jednak obowiązują,
i wydawała wyroki niekorzystne dla podatników.

Niektórzy podatnicy ryzykowali pełne odliczenie. Inni w ogóle wstrzymywali
się z darowiznami.

Tę dwuznaczność przeciął wczoraj NSA. Uznał, że każdy ma prawo odliczyć od
dochodu całą kwotę darowizny. Tak jak jest to zapisane w ustawach kościelnych.

Ten werdykt nie spodobał się Ministerstwu Finansów. - Budżet na tym straci.
Otwiera się droga do nadużyć. Już dziś mamy wiele takich przypadków. Weźmy
choćby podatnika z dochodem rocznym w wysokości 230 tys. zł i udokumentowaną
darowizną na kwotę 213 tys. zł. To z daleka pachnie szwindlem. Tyle że trudno
go udowodnić - denerwował się wiceminister finansów Jarosław Neneman.

Jednak takich spraw jest niewiele. Znana jest historia popularnego piłkarza,
który sfałszował zaświadczenie o przekazanej darowiźnie. Były też nieliczne
przypadki, gdy podatnik dogadywał się z księdzem i za darowiznę dostawał
zaświadczenie o przekazaniu znacznie wyższej kwoty.

- Nie można wykluczyć takich przypadków. Jeśli jednak darowizna jest
oszustwem, to jest to przestępstwo, które powinno być ścigane przez
upoważnione do tego organy - powiedziała nam Irena Ożóg, była wiceminister
finansów, dziś doradca podatkowy. To ona kilka lat temu wydała ministerialną
interpretację w sprawie darowizn korzystną dla podatników. Wczoraj
triumfowała.

Decyzja sędziów dotyczy Kościoła katolickiego, prawosławnego i sześciu
mniejszych Kościołów, które mają w umowach z państwem zapisane ulgi podatkowe
od działalności charytatywnej.

O jakie darowizny chodzi?

Chodzi o szczególny typ darowizn. Nie te na tacę, ale te na działalność
charytatywno-opiekuńczą prowadzoną przez kościelne osoby prawne. Czyli np. na
prowadzone przez księży lub zakonnice hospicja, noclegownie dla bezdomnych,
stołówki dla ubogich. Nie jest wymagany bankowy dowód wpłaty pieniędzy.
Wystarczy wystawione przez księdza czy siostrę zaświadczenie o odbiorze
pieniędzy. Po dwóch latach kościelna osoba prawna musi przedstawić
sprawozdanie o wykorzystaniu darowizny. Jak ma wyglądać to sprawozdanie -
tego przepisy nie precyzują.

Najgłośniejsze "lewe darowizny"

Sławę dzięki sfałszowanej darowiźnie kościelnej zapewnił sobie piłkarz
Olgierd Moskalewicz. Próbował wyłudzić 66 tys. zł, przedstawiając
zaświadczenie o podarowaniu 444 tys. zł szczecińskiej parafii Św. Ottona.
Wyłudzenie było prymitywne - sfałszowano po prostu zaświadczenie parafii i
nieudolnie podrobiono pieczątkę. Urząd skarbowy bez trudu ujawnił przekręt.
Moskalewicz przed sądem przyznał się do winy, dostał osiem miesięcy w
zawieszeniu i 4 tys. zł grzywny.

Bardziej skomplikowany był przypadek Leszka Koniecznego, SLD-owskiego
wicemarszałka województwa łódzkiego i prawej ręki siedzącego obecnie w
areszcie posła Andrzeja Pęczaka. Jego również prokuratura oskarżyła o
fałszywe darowizny na rzecz kilku parafii. Miał w ten sposób zaoszczędzić
kilka tysięcy złotych. Jeden z księży zaprzeczył, że jego parafia dostawała
darowizny od Koniecznego, drugi nie chciał się w tej sprawie wypowiadać.
Obserwuj wątek
          • palnick Ustawy na pokuszenie - ulgi koscielne w praktyce 15.03.05, 15:35

            Kościoły

            Polskie prawo pozwala założyć Kościół każdemu, nawet kryminaliście, a potem
            czerpać ogromne zyski z odpisów podatkowych i zwolnień celnych. Jak pokazuje
            śledztwo "Newsweeka", korzystają z niego zarówno przestępcy, jak i nieuczciwi
            księża.
            Kilkakrotnie "Newsweek" uciekał się do prowokacji dziennikarskiej. To niekiedy
            jedyna metoda, by udowodnić praktyki sprzeczne z prawem, a wymykające się
            dziwnym trafem wymiarowi sprawiedliwości. Praktyki godzące w zasady moralne,
            dobre obyczaje i standardy życia społecznego.
            Każdą anomalię trzeba napiętnować. A jednak tym razem mieliśmy wątpliwości, czy
            prowokacja jest tym narzędziem, którego powinniśmy użyć. Sprawa dotyczy
            instytucji szczególnych - bo Kościołów. Również potężnego Kościoła
            katolickiego, który wśród społeczeństwa polskiego cieszy się dużym autorytetem.
            Nie chcieliśmy też, by ten artykuł współbrzmiał z ostatnim atakiem na Kościół
            sekretarza generalnego SLD Marka Dyducha. Tym bardziej że naszą niewzruszoną
            zasadą jest niezależność od wszelkich
            polityków i politycznych ugrupowań. Po wielogodzinnej dyskusji redakcyjnej
            doszliśmy jednak do wniosku, że sprawa jest niezmiernie poważna, a o jej
            rozwiązaniu wszyscy milczą. Kościół - bo tak mu wygodniej, parlament i rząd -
            bo boją się ewentualnego zatargu z hierarchią kościelną. Gdy tak niewiele
            zostało nam instytucji, na których możemy się oprzeć i im ufać, najmniejsze
            oznaki niecnego wykorzystywania wiary i Kościoła powinny być natychmiast
            rozpoznawane i napiętnowane.
            Chodzi o prawo regulujące sposób finansowania związków wyznaniowych oraz
            przepisy o darowiznach na cele religijne. Ustawy te - jak mówi prof. prawa
            Michał Pietrzak z Uniwersytetu Warszawskiego - to wręcz zaproszenie do
            nadużyć. - Problem nadużywania przepisów istnieje od 1989 r., odkąd obowiązuje
            prawo o związkach wyznaniowych. Urzędy skarbowe nie kwapią się z kontrolami -
            podkreśla dr Janusz Fiszer z Wydziału Zarządzania UW, ekspert prawa podatkowego
            i partner w kancelarii White & Case. Fiszer proponuje rozwiązanie radykalne,
            ale - jego zdaniem - jedynie słuszne i skuteczne, eliminujące patologię: -
            Należy całkowicie zlikwidować ulgi, które przysługują Kościołom - mówi. To
            wystarczy, by nie było księżowskich zaświadczeń o fikcyjnych sumach darowanych
            na kościół, bezcłowego sprowadzania dóbr rzekomo w celach religijnych, a
            naprawdę w biznesowych. Wystarczy, by zamknąć możliwości zakładania
            fałszywych Kościołów przez drobnych oszustów i duże organizacje przestępcze,
            masowo dziś wykorzystujące przywileje nadane w dobrej wierze związkom
            wyznaniowym. Obowiązujące przepisy wodzą na pokuszenie - nawet tych zacnych,
            kierujących się szczytnymi celami. Pokazała to nasza prowokacja. Wcieliliśmy
            się w rolę biznesmenów. Ciemne garnitury, w rękach eleganckie teczki. Ubrani
            starannie, ogoleni i pachnący, składaliśmy wizyty polskim duchownym. Scenariusz
            rozmowy był za każdym razem podobny. Prezentacja - jesteśmy przedstawicielami
            spółek Stars & Saga i Metropolis. Nie było zdziwienia ani dociekliwych pytań.
            Potem oferta: darowizna od 10 do 20 tys. złotych dla parafii, ale pod
            warunkiem, że zaświadczenie dla urzędu skarbowego o przekazaniu wpłaty opiewać
            będzie na dużo wyższą kwotę. Nie trzeba było tłumaczyć, że chodzi o odpis
            podatkowy. Żaden z duchownych - ani Jerzy Woźniak, ani Adam Ogiegło, ani Niward
            Karsznia z parafii rzymskokatolickich w Krakowie, ani Władysław Pietrzyk z
            jedynej w mieście parafii polskokatolickiej - nie odmówił współpracy. Parafia
            proboszcza Władysława Pietrzyka już kiedyś była obiektem zainteresowania
            organów ścigania. Jej poprzedni proboszcz Marian Wnyk w
            atmosferze skandalu w grudniu ubiegłego roku odszedł po wyroku krakowskiego
            sądu, który skazał go za oszustwo na 1,5 roku (w zawieszeniu na 3 lata).
            Proboszcz kupił w 1997 r. w niemieckich komisach trzy samochody (volkswagen,
            renault, ford). Na granicy w Rzepinie przedstawił sfałszowane przez siebie
            dokumenty, z których wynikało, że auta są zwolnioną z cła darowizną na rzecz
            parafii.
            Z następcą Wnyka umówiliśmy się w jego skromnie urządzonym mieszkaniu. Rozmowę
            nagraliśmy ukrytą kamerą. Po krótkich narzekaniach na wysokie podatki, którymi
            władze gnębią polski biznes, zaproponowaliśmy wpłatę 10 tys. zł, prosząc
            jednocześnie o zaświadczenie, że przekazaliśmy parafii 30 tys. zł. - Napiszę
            wam, ile zechcecie. Wszyscy zawyżają sumy darowizn na zaświadczeniach i jeszcze
            nie słyszałem, by ktokolwiek miał kłopoty. Urzędy skarbowe Kościołów nie
            kontrolują - mówił duchowny. Kilka dni po pierwszym spotkaniu z Pietrzykiem
            dowiedzieliśmy się, że od 2001 r. urzędy skarbowe wymagają, by darowizn dla
            Kościołów dokonywać za pośrednictwem wpłat na konta parafii - po to, by ukrócić
            proceder wyłudzania podatku poprzez przedstawianie nieprawdziwych zaświadczeń.
            Sprawa wydawała się
            nam skomplikowana. Kiedy myśleliśmy już, że z naszego "układu" nici, okazało
            się, że ksiądz Pietrzyk i na ten problem ma lekarstwo. Nie ma co lamentować.
            Wpłacicie na konto parafii 30 tys. zł, a ja potem wypłacę z niego 20 tys. i dam
            wam do ręki - stwierdził Pietrzyk. Księdzu Adamowi Ogiegle, proboszczowi
            parafii rzymskokatolickiej na krakowskiej Woli Justowskiej, również
            opowiedzieliśmy o kłopotach biznesmenów. Zaproponowaliśmy 20 tys. zł darowizny,
            zaznaczając, że chcemy mieć potwierdzenie, iż ofiarowaliśmy parafii
            o 10 tys. zł więcej. - Wpłacimy na konto kościoła 30 tys. zł, a po kilku
            tygodniach ksiądz zwróci nam 10 tys. - wyjaśniliśmy szczegóły operacji.
            Dwukrotnie potwierdzaliśmy gotowość księdza do "współpracy". Na koniec
            niespełna 20-minutowej rozmowy umówiliśmy się, że razem pójdziemy dokonać
            wpłaty do banku.
            Z ojcem Jerzym Woźniakiem, kapelanem więziennym krakowskiego aresztu przy ul.
            Montelupich w Krakowie, spotkaliśmy się w klasztorze księży misjonarzy, gdzie
            mieszka. W imieniu fikcyjnej spółki Metropolis, handlującej elektroniką,
            zaoferowaliśmy wpłatę 35 tys. zł. - Mamy jeden warunek. Po paru tygodniach od
            wpłynięcia pieniędzy na konto chcielibyśmy odzyskać 15 tys. zł. Potrzebujemy od
            księdza potwierdzenia zawyżonej kwoty, żeby uzyskać większe odliczenie
            podatkowe - oświadczyliśmy wprost. - Możemy nawet wysłać ojcu pismo, że prosimy
            o oddanie części darowizny, bo firma ma kłopoty finansowe. - Pisma nie musicie
            mi wysyłać. Oddam pieniądze i bez tego - odrzekł ojciec Woźniak. Mniej gładko
            poszło z księdzem Niwardem Karsznią, wieloletnim proboszczem parafii na osiedlu
            Szklane Domy w Nowej Hucie. Owszem, spokojnie wysłuchał bajki o polskich
            przedsiębiorcach, niemiłosiernie uciskanych przez urzędy podatkowe, ale naszych
            warunków nie zaakceptował. Początkowo upierał się, byśmy z wpłaty 25 tys. zł
            odzyskali jedynie 5 tys., chociaż chcieliśmy 10. Po krótkich negocjacjach do
            pięciu dorzucił jeszcze 2 tysiące. Gwoli sprawiedliwości - wszyscy czterej
            duchowni, którzy poszli na współpracę z "biznesmenami", złożyli deklaracje, na
            co przeznaczą darowizny. Ojciec Jerzy Woźniak postanowił wspomóc działalność
            wydawniczą zakonu misjonarzy. Ksiądz Adam Ogiegło całą sumę chciał zainwestować
            w odbudowę spalonego drewnianego kościółka, leżącego na terenie parafii.
            Proboszcz Niward Karsznia - na pomoc biednym w jego nowohuckiej parafii. Ksiądz
            Władysław Pietrzyk planował wmurować tablicę pamiątkową ku czci zamęczonego
            przez UB w 1951 roku biskupa Józefa Padewskiego, a resztę dołożyć do funduszy
            zbieranych na odnowienie elewacji świątyni. Na zawyżanych zaświadczeniach ciche
            spółki biznesmenów i duchownych różnych wyznań mogą obecnie robić złote
            interesy. Co prawda ustawa o podatku dochodowym nakazuje w ciągu dwóch lat
            przedstawić fiskusowi sprawozdanie z rozdysponowania darowizny, jednak w
            praktyce to martwy zapis. - Do dziś nie wydano żadnych aktów wykonawczych,
            określających, jak ma wyglądać sprawozdanie.
        • palnick Re: na Kościół 15.03.05, 15:17
          Nie jest ważne co piszesz w tytule darowizny. Kościół robi z nią co chce, bo
          nikt nie kontroluje czy pieniadze zostały wydane zgodnie z intencją donatora smile
          Myśl kiecuchu smile
          • antyk52 Re: na Kościół 15.03.05, 15:58
            Detektywie Palnickowski to zgłoś się do NSA żeby doprecyzowali przepisy,
            powołaj lotną policję urzędu skarbowego, działaj, działaj...

            > - Nie można wykluczyć takich przypadków. Jeśli jednak darowizna jest
            oszustwem, to jest to przestępstwo, które powinno być ścigane przez
            upoważnione do tego organy - powiedziała nam Irena Ożóg, była wiceminister
            finansów, dziś doradca podatkowy.

            > Nie jest wymagany bankowy dowód wpłaty pieniędzy.
            Wystarczy wystawione przez księdza czy siostrę zaświadczenie o odbiorze
            pieniędzy. Po dwóch latach kościelna osoba prawna musi przedstawić
            sprawozdanie o wykorzystaniu darowizny. Jak ma wyglądać to sprawozdanie -
            tego przepisy nie precyzują.
            • palnick Re: moralność klechów :) 17.03.05, 16:01
              Ksiądz wyłudzał dopłaty dla rolników

              az, Szczecin 15-03-2005, ostatnia aktualizacja 15-03-2005 21:22

              Przez kilka lat proboszcz z Połczyna Zdroju wyłudził od Agencji Rynku Rolnego
              ok. 700 tys. zł dopłat do interwencyjnego skupu zbóż - twierdzi prokuratura.
              Proboszcz się przyznaje

              - Księdzu Bolesławowi J. prokurator przedstawił zarzut oszustwa i potwierdzenia
              nieprawdy w dokumentach - powiedział "Gazecie" prok. Ryszard Gąsiorowski z
              koszalińskiej prokuratury okręgowej.

              Podczas przesłuchania ksiądz przyznał się do winy. Pozostał na wolności, bo
              zapłacił kaucję w wysokości 50 tys. zł (nie może też opuszczać kraju i
              pozostaje pod dozorem policji). Na poczet przyszłych grzywien prokuratura
              zabezpieczyła dwa należące do księdza auta i wystąpiła do sądu o ustanowienie
              przymusowej hipoteki na jego nieruchomościach.

              Przedsiębiorczy ksiądz prowadził m.in. wielkie przedsiębiorstwo rolne, a także
              ośrodek wypoczynkowy w Gąskach. Według prokuratury ksiądz od 2000 r. zawyżał
              ilość przechowywanego zboża, dzięki czemu dostawał wyższe dopłaty. Poza nim
              podejrzanych jest jeszcze kilka osób, w tym rolnicy.
        • antyk52 Wylesianie Amazonii zmienia klimat 15.03.05, 15:05
          Wylesianie Amazonii zmienia klimat (15.03.05): Naukowcy z Australian Nuclear
          Science and Technology Organisation dowiedli, że wylesianie lasów Amazonii
          ograniczyło w tym rejonie opady i doprowadziło do regionalnych zmian klimatu.
          Badania polegały na śledzeniu w Amazonii cyklu ciężkiej wody (zawierającej
          deuter - ciężki izotop wodoru). "Normalna" woda zawiera niewielkie ilości
          ciężkiej, która paruje z roślin o wiele szybciej niż z jezior i rzek. Ponieważ
          ilość ciężkiej wody zmalała w ciągu minionych 70 lat, tłumaczy się to tym, że
          ubyło roślin, które ją do atmosfery wydajnie transpirują. Istotne zmniejszenie
          transpiracji tłumaczy spadek ilości opadów.
          www.lonicera.hg.pl/news/akt_lasy.html
          • leje-sie A merytorycznie co uwazasz o zasadach: 15.03.05, 15:27
            1. Finansowanie kosciola/kosciolow na zasadzie opodatkowania.

            2. Scislego ksiegowania darowizn

            3. Zastosowania jawnosci finansowej i jawnej sprawozdawczosci rowniez i dla
            zwiazkow wyznaniowych

            4. Wplat na cele dobroczynne tylko przelewem

            5. Czyli o prostych sposobach ukrocenia mozliwosci oszustw?

            6. Innymi slowy - jak ktoremukolwiek zwiazkowi wyznaniowemu i dzialalnosc
            dobroczynnej te zasady moglyby zaszkodzic?

            7. Oczywiscie, wiekszosc z nich stosowana jest w Szwecji smile Jakos nie slyszalem
            o przekretach tego rodzaju, co w artykule cytowanycm przez Palnicka.

            8. I przestan rzepolic drzewa w Amazonii. Zupelnie sie na tym nie znasz.
            • palnick Szwecja broni obywateli przed Watykańczykami. 15.03.05, 15:48
              Oto co znalazłem w sieci:

              "Po wprowadzeniu reformy wyznaniowej panstwo szwedzkie nic kosciolom nie placi,-
              niektóre koscioly wyslaly formularze potwierdzenia wiary i checi przynaleznosci/
              opodatkowania sie w swych parafiach/dystryktach fiskalnych , Kosciól Rzymsko
              Katolicki w Szwecji nikomu zadnych formularzy nie wyslal,idac za metrykami
              chrztu lub donosem któregos z parafian,ze ta tam rodzina jest z katolickiego
              kraju i prawdopodobnie sa Rz.Katolikami ,-KK opodadkowal takie osoby nie
              pytajac sie ich czy w dalszym ciagu uwazaja sie za Rz.Katolików ,jezeli nie to
              zadal (KK) od tych osób oficjalnego zrzeczenia sie przynaleznosci go KK-zadajac
              przy tym cala mase dokumentów/zezwolen z ich krajów pochodzenia
              itp. "udogodnień" , KK nie podejrzewal ze terytorium szwecji dotyczy tylko
              jedno prawo -Szwedzkie Prawo ,Prawo Vatykanskie i Koscielne nie dotyczy w ogóle
              a próba użycia obcego prawa do tyranizacji obywateli/mieszkanców kraju -jest
              scigana/karane zgodnie z prawem szwedzkim.
              Jestem jednym z paru tysiecy którzy KK w Szwecji do sadu podali za psychiczny
              terroryzm i próbe wyludzenia funduszy , w moim przypadku doszlo do
              ugody ,skreslono mnie z listy wyznawców Kosciola Rzymsko Katolickiego,zwrócono
              mi nieslusznie pobrane podatki plus odsetki ,otrzymalem równiez odszkodowanie
              pieniezne (duze) za cierpienia moralne z powodu nachalnosci KK w Szwecji.
              Jest i w Polskim Kraju mozliwosc wystapienia z KK,bez widma piekla po smierci.
              Odwagi Wam Zycze .
              jan.
            • antyk52 Re: A merytorycznie co uwazasz o zasadach: 15.03.05, 15:51
              Bardzo ciekawe zasady. Kościoły zresztą same z tego co wiem od jakiegoś czasu
              zastanawiają się nad zmianami i "unowocześnieniem" tych wszystkich przepisów.

              > 8. I przestan rzepolic drzewa w Amazonii. Zupelnie sie na tym nie znasz.

              Czyli tak jak Palnick na Kościele. Jego umiejętności sprowadzają się do
              umiejętności używania kombinacji klawiszy ctrl-c ctrl-v, dalej to już tylko
              kompletny brak myślenia, żadnej refleksji, nieumiejętność czytania i
              upośledzenie połączone z manią prześladowczą, które powodują sprowadzanie
              wszystkiego do tych samych oklepanych tematów... reasumując nudny już jest.
              A mi jest przykro, że nie wyłapałeś ironii, widać kiepski w tym jestem.
              • leje-sie Re: A merytorycznie co uwazasz o zasadach: 15.03.05, 16:02
                antyk52 napisał:

                > Bardzo ciekawe zasady. Kościoły zresztą same z tego co wiem od jakiegoś czasu
                > zastanawiają się nad zmianami i "unowocześnieniem" tych wszystkich przepisów.

                To nie jest zadanie dla kosciolow, tylko dla sejmu, panstwa i prawa.

                Przepraszam, ze z grubej rury, ale byc moze ironii nie dostrzezesz - to tak
                jakby firmy same sobie ustalaly zasady sprawozdawczosci np podatkowej.

                I jeszcze raz - uchowaj nas wielki Manitou od kosciolow "zastanawiania sie nad
                zmianami w prawie ich samych dotyczacym". Wtedy nawet najlagodniejszy kosciol
                zamienic sie moze w wilka strzegacego owiec.
                >
                > > 8. I przestan rzepolic drzewa w Amazonii. Zupelnie sie na tym nie znasz.
                >

                > A mi jest przykro, że nie wyłapałeś ironii, widać kiepski w tym jestem.

                W ironii zaiste kiepski (pytales niejako o moje zdanie wink. Moze merytorycznie
                ciekawszy smile
                  • leje-sie Czyli jakby chylkiem milczkiem 15.03.05, 17:17
                    a zgadzasz sie nie tylko ze mna (w sprawie jawnosci i przejrzystosci dzialania
                    instytucji charytatywnych i kosciolow) ale nawet z Palnickiem.

                    W meritum.

                    Trzeba bylo tak od razu wink

                    antyk52 napisał:

                    > > To nie jest zadanie dla kosciolow, tylko dla sejmu, panstwa i prawa.
                    >
                    > Wprowadzenie tych przepisów oczywiście tak, nie znaczy to, że nie można im
                    > proponować pewnych rozwiązań.

                    Jeszcze zebys od siebie, nie od "kosciolow" pisal wink (chcialem zez na drugie
                    oko, ale nie spotrafilem).

                    Inaczej - co sam myslisz, nie nad czym "koscioly sie zastanawiaja".
                    • antyk52 Re: Czyli jakby chylkiem milczkiem 15.03.05, 17:54
                      > Inaczej - co sam myslisz, nie nad czym "koscioly sie zastanawiaja".

                      Ja nawet nie wiem nad czym oni się konkretnie zastanawiają, kołacze mi się
                      tylko jakiś artykuł, który kiedyś czytałem.
                      Mi sytuacja, która aktualnie jest specjalnie nie przeszkadza (napewno trzeba
                      coś zrobić z tym zamierzchłym reliktem PRL-u jakim jest Fundusz Kościelny, jak
                      to jednak rozwiązać nie wiem). Zresztą jak widać i większości społeczeństwa.
                      Najśmieszniejsze jest to, że takich ułomków pokroju Palnicka jest cała masa w
                      internecie, robią szum i sztuczny tłok jakich mało, jak przychodzi jednak co do
                      czego to takie twory jak 'APP Racja' mogą szczycić się jakimiś setnymi
                      cześciami promili poparcia (czyli chyba sami siebie popierają...) Im bardziej
                      Palniczek i jego przydupasy wyją tym bardziej mnie śmieszą (choć musze
                      przyznać, że nudne to niemożebnie...) bo to jedyne co oni potrafią... jak ma
                      przyjść do realnego działania to wtedy ukazuje się ich prawdziwa siła czyli
                      kompletna niemoc i miernota...
                      • palnick Re: Czyli jakby chylkiem milczkiem 17.03.05, 00:19
                        antyk52 napisał:

                        > > Inaczej - co sam myslisz, nie nad czym "koscioly sie zastanawiaja".
                        >-------------
                        Koscioły nie wiem ale KK myśli o tym jak wywierać wpływ na byłych ministrantów
                        i odurnionych uczestników "katechezy", żeby jeszcze więcej wyrwać szmalu z
                        budżetu. Dlatego wolą chyłkiem, niedopowiedzianie, nieostro i bezkarnie. Jeżeli
                        tego nie ukrócimy jako naród - wycyckają nas do sucha smile))
                          • palnick Szczęśliwie jest paru rozsądnych polityków 18.03.05, 18:39
                            SdPl o ulgach za darowizny: Obciąć Kościołom

                            psk 18-03-2005 , ostatnia aktualizacja 18-03-2005 18:05

                            Socjaldemokracja Polska chce ograniczenia wysokości odliczeń za darowizny na
                            działalność charytatywno-opiekuńczą Kościołów. W piątek Klub Parlamentarny SdPl
                            złożył w Sejmie projekt ustawy w tej sprawie

                            Posłowie SdPl swój projekt szykowali od dawna, a złożyli w Sejmie teraz w
                            reakcji na poniedziałkową uchwałę Naczelnego Sądu Administracyjnego. NSA uznał,
                            że takie darowizny można odliczać od dochodu w całości, bez żadnego limitu,
                            nawet jeśli są bardzo wysokie.

                            Do tej pory nie było to jasne. W ostatnich latach niektóre urzędy skarbowe, a w
                            ślad za nimi niektóre składy NSA, kwestionowały możliwość takiego odliczenia.
                            Twierdziły, że powinno ono być ograniczone limitami ulgi za darowizny z ustawy
                            o podatku dochodowym od osób fizycznych (PIT). Inne urzędy skarbowe i część
                            sędziów NSA respektowały pełne odliczenia.

                            Zdaniem posłów SdPl poniedziałkowa uchwała NSA pogłębi nierówne traktowanie
                            organizacji prowadzących działalność charytatywną. Gdy podatnik zechce wesprzeć
                            świecką organizację charytatywną, odliczy od dochodu darowiznę w wysokości nie
                            większej niż 6 proc. swojego rocznego dochodu - to limit z ustawy o PIT (w
                            przypadku dużych firm, tzw. osób prawnych, jest to 10 proc. dochodu). Z punktu
                            widzenia podatnika bardziej opłaca się więc darowizna na hospicjum prowadzone
                            przez Kościół niż na hospicjum np. Monaru.

                            SdPl proponuje w swojej ustawie ograniczenie odliczeń za darowizny na
                            działalność charytatywno-opiekuńczą Kościołów do poziomu odliczeń na świeckie
                            organizacje charytatywne.
    • krzys52 Wytlumacz mi Palnick, jesli mozesz... 18.03.05, 04:15
      Przyjmijmy tylko najpierw, ze wysokosc darowizn na koscioly, czy cele spoleczne
      ustalona jest na poziomie 10 procent dochodu.

      Zatem osoba z rocznym dochodem dochodem wysokosci 200 tys. przeznacza na
      hospicja 100 tys. czyli polowe dochodu. Ponadto ta sama osoba przeznacza 20
      tys. (czyli 10 procent) na potrzeby wlasnego kosciola. W konsekwencji nie
      poczatkowe 200 tys. dochodu naszego filantropa podlega opodatkowaniu lecz 80
      tys.
      I teraz pytanie, Palnicku: jak sadzisz czy wielu jest az takich altruistow jak
      ten powyzej?
      Mnie wydaje sie, ze sama mozliwosc lozenia na hospicja nie oznacza, ze osoby
      fizyczne ustawia sie w kolejce do obdarowywania - musza przeciez z czegos zyc,
      a na ogol to im nie zbywa. Dla kogo zatem odgrzebano to prawo oraz
      zatwierdzono? Wytlumacz mi Palnick, jesli mozesz...
      • palnick Re: Wytlumacz mi Palnick, jesli mozesz... 18.03.05, 18:46
        za Newsweekem:

        Obowiązujące przepisy wodzą na pokuszenie - nawet tych zacnych,
        kierujących się szczytnymi celami. Pokazała to nasza prowokacja. Wcieliliśmy
        się w rolę biznesmenów. Ciemne garnitury, w rękach eleganckie teczki. Ubrani
        starannie, ogoleni i pachnący, składaliśmy wizyty polskim duchownym. Scenariusz
        rozmowy był za każdym razem podobny. Prezentacja - jesteśmy przedstawicielami
        spółek Stars & Saga i Metropolis. Nie było zdziwienia ani dociekliwych pytań.
        Potem oferta: darowizna od 10 do 20 tys. złotych dla parafii, ale pod
        warunkiem, że zaświadczenie dla urzędu skarbowego o przekazaniu wpłaty opiewać
        będzie na dużo wyższą kwotę. Nie trzeba było tłumaczyć, że chodzi o odpis
        podatkowy. Żaden z duchownych - ani Jerzy Woźniak, ani Adam Ogiegło, ani Niward
        Karsznia z parafii rzymskokatolickich w Krakowie, ani Władysław Pietrzyk z
        jedynej w mieście parafii polskokatolickiej - nie odmówił współpracy. Parafia
        proboszcza Władysława Pietrzyka już kiedyś była obiektem zainteresowania
        organów ścigania. Jej poprzedni proboszcz Marian Wnyk w
        atmosferze skandalu w grudniu ubiegłego roku odszedł po wyroku krakowskiego
        sądu, który skazał go za oszustwo na 1,5 roku (w zawieszeniu na 3 lata).
        Proboszcz kupił w 1997 r. w niemieckich komisach trzy samochody (volkswagen,
        renault, ford). Na granicy w Rzepinie przedstawił sfałszowane przez siebie
        dokumenty, z których wynikało, że auta są zwolnioną z cła darowizną na rzecz
        parafii.
        Z następcą Wnyka umówiliśmy się w jego skromnie urządzonym mieszkaniu. Rozmowę
        nagraliśmy ukrytą kamerą. Po krótkich narzekaniach na wysokie podatki, którymi
        władze gnębią polski biznes, zaproponowaliśmy wpłatę 10 tys. zł, prosząc
        jednocześnie o zaświadczenie, że przekazaliśmy parafii 30 tys. zł. - Napiszę
        wam, ile zechcecie. Wszyscy zawyżają sumy darowizn na zaświadczeniach i jeszcze
        nie słyszałem, by ktokolwiek miał kłopoty. Urzędy skarbowe Kościołów nie
        kontrolują - mówił duchowny. Kilka dni po pierwszym spotkaniu z Pietrzykiem
        dowiedzieliśmy się, że od 2001 r. urzędy skarbowe wymagają, by darowizn dla
        Kościołów dokonywać za pośrednictwem wpłat na konta parafii - po to, by ukrócić
        proceder wyłudzania podatku poprzez przedstawianie nieprawdziwych zaświadczeń.
        Sprawa wydawała się nam skomplikowana. Kiedy myśleliśmy już, że z
        naszego "układu" nici, okazało się, że ksiądz Pietrzyk i na ten problem ma
        lekarstwo. Nie ma co lamentować.
        Wpłacicie na konto parafii 30 tys. zł, a ja potem wypłacę z niego 20 tys. i dam
        wam do ręki - stwierdził Pietrzyk. Księdzu Adamowi Ogiegle, proboszczowi
        parafii rzymskokatolickiej na krakowskiej Woli Justowskiej, również
        opowiedzieliśmy o kłopotach biznesmenów. Zaproponowaliśmy 20 tys. zł darowizny,
        zaznaczając, że chcemy mieć potwierdzenie, iż ofiarowaliśmy parafii
        o 10 tys. zł więcej. - Wpłacimy na konto kościoła 30 tys. zł, a po kilku
        tygodniach ksiądz zwróci nam 10 tys. - wyjaśniliśmy szczegóły operacji.
        Dwukrotnie potwierdzaliśmy gotowość księdza do "współpracy". Na koniec
        niespełna 20-minutowej rozmowy umówiliśmy się, że razem pójdziemy dokonać
        wpłaty do banku.
        Z ojcem Jerzym Woźniakiem, kapelanem więziennym krakowskiego aresztu przy ul.
        Montelupich w Krakowie, spotkaliśmy się w klasztorze księży misjonarzy, gdzie
        mieszka. W imieniu fikcyjnej spółki Metropolis, handlującej elektroniką,
        zaoferowaliśmy wpłatę 35 tys. zł. - Mamy jeden warunek. Po paru tygodniach od
        wpłynięcia pieniędzy na konto chcielibyśmy odzyskać 15 tys. zł. Potrzebujemy od
        księdza potwierdzenia zawyżonej kwoty, żeby uzyskać większe odliczenie
        podatkowe - oświadczyliśmy wprost. - Możemy nawet wysłać ojcu pismo, że prosimy
        o oddanie części darowizny, bo firma ma kłopoty finansowe. - Pisma nie musicie
        mi wysyłać. Oddam pieniądze i bez tego - odrzekł ojciec Woźniak. Mniej gładko
        poszło z księdzem Niwardem Karsznią, wieloletnim proboszczem parafii na osiedlu
        Szklane Domy w Nowej Hucie. Owszem, spokojnie wysłuchał bajki o polskich
        przedsiębiorcach, niemiłosiernie uciskanych przez urzędy podatkowe, ale naszych
        warunków nie zaakceptował. Początkowo upierał się, byśmy z wpłaty 25 tys. zł
        odzyskali jedynie 5 tys., chociaż chcieliśmy 10. Po krótkich negocjacjach do
        pięciu dorzucił jeszcze 2 tysiące. Gwoli sprawiedliwości - wszyscy czterej
        duchowni, którzy poszli na współpracę z "biznesmenami", złożyli deklaracje, na
        co przeznaczą darowizny. Ojciec Jerzy Woźniak postanowił wspomóc działalność
        wydawniczą zakonu misjonarzy. Ksiądz Adam Ogiegło całą sumę chciał zainwestować
        w odbudowę spalonego drewnianego kościółka, leżącego na terenie parafii.
        Proboszcz Niward Karsznia - na pomoc biednym w jego nowohuckiej parafii. Ksiądz
        Władysław Pietrzyk planował wmurować tablicę pamiątkową ku czci zamęczonego
        przez UB w 1951 roku biskupa Józefa Padewskiego, a resztę dołożyć do funduszy
        zbieranych na odnowienie elewacji świątyni. Na zawyżanych zaświadczeniach ciche
        spółki biznesmenów i duchownych różnych wyznań mogą obecnie robić złote
        interesy. Co prawda ustawa o podatku dochodowym nakazuje w ciągu dwóch lat
        przedstawić fiskusowi sprawozdanie z rozdysponowania darowizny, jednak w
        praktyce to martwy zapis. - Do dziś nie wydano żadnych aktów wykonawczych,
        określających, jak ma wyglądać sprawozdanie.
        • krzys52 Do korupcji kulturowo-sestemowej, do 64 miejsca 19.03.05, 04:49
          na swiatowej liscie korupcji (o ile nie spadla Polska jeszcze nizej) dodano
          kolejne koruptogenne prawo (czyli jesli nie spadla to spadnie z cala pewnoscia).
          A jeden z tych sedziow mondrali zauwazyl, ze przestepcow po prostu bedzie sie
          scigac - prawda ze proste...(?)

          Dziwi mnie tylko jedno Palnicku, ze narod bogaty w takich medrcow nadal
          zaopatruje sie w zamki do drzwi... Ten sedzia nie zamyka wlasnych z cala
          pewnoscia. Bo jesli go okradna to zlodzieja bedzie sie scigac...
    • krzys52 Re: Darowizny na KK bez limitów. Samobójstwo RP : 19.03.05, 18:49
      "Tę dwuznaczność przeciął wczoraj NSA. Uznał, że każdy ma prawo odliczyć od
      dochodu całą kwotę darowizny. Tak jak jest to zapisane w ustawach kościelnych."

      .
      No popatrz Palnick jak swobodnie napisali sobie o tych "ustawach koscielnych".
      Do tej pory powoli wysaczyly sie z nich zapiski o szczegolnym traktowaniu kk na
      polu zwrotow nieruchomosci itp., zwolnien celnych i podatkowych, ale o tym ze w
      tych ustawach zapisane bylo takze zwolnienie od opodatkowania darowizn to ja
      slysze po raz pierwszy. A GW tak to sobie lekko wrzucila, jakby od dawna byla
      to powszechna wiedza. Pytanie o prawomocnosc prawa ktore wysmazyla czerwona
      jaczejka, dla okupienia wlasnej skory, oczywiscie nie pada. Tak jak wiele
      innych pytan ktorych - choc cisnely sie na usta - GW nigdy nie zadala w
      ostatnim 15-sto leciu. Zupelnie jekby brala udzial w przekazywaniu narodu
      czarnej mafii przez mafie czerwona. No i w okolicznosciowej wymianie upominkow.
      .
      Zgadzam sie Palnicku, ze jest to wysoce koruptogenne prawo i bez watpienia
      wykorzystywnane bedzie w celu oszukiwania panstwa, a wiec w celach
      kryminalnych. Ta wstawka o opowiadaniu sie z rozporzadzenia ofiarowanymi
      kwotami to czysty smiech na sali bo kk jest autonomiczny w swojej dziedzinie.

      Zatem decyzja NSA nie jest niczym innym jak ostatecznym przypieczetowaniem,
      jeszcze jednego, upominku jaki czerwoni sprawili czarnym - nie ze swojej
      kieszeni (a czarnym, wiadomo, kradzione nigdy nie smierdzialo). To dlatego
      sedziowie NSA byli tacy jednomyslni - bez wzgledu na polityczne sympatie i
      zwiazki.

      Rozsadnie rzadzace sie spoleczenstwa tak tworzyly systemy polityczne by interes
      panstwa znajdowal sie przed interesami grupowymi. Tu o ZASADE chodzi Palnicku.
      O zasade mowiaca, ze panstwo (podatki) najpierw - a pozniej mozesz sobie
      rozdawac ile tylko chcesz. W Polsce zasada ta, jak wiele innych, a wiec niejako
      tradycyjnie, postawiona zostala na glowie. I to jest niszczenie panstwa. Nic
      nowego w Polszcze.

Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka