firion
16.03.05, 15:13
Radzę przeczytać jeszcze raz mojego posta - ze zrozumieniem.
>>>Przy okazji - może zacytujesz, kolego, "obraźliwe" wypowiedzi Zundela
względemofiar? Jakimi słowy propaguje on "nienawiść"? Znasz takie czy raczej
bezmyślnie powtarzasz medialno-lewicowe brednie?
Nie lubię siebie cytować, ale widać muszę:
"Nie znam szczegółów wypowiedzić tego całego Zundela, więc nie będę oceniał,
doktórej kategorii powinne być zakwalifikowane. "
Pokaż mi, gdzie napisałem COKOLWIEK o tym, jaka wg mnie jest wypowiedź
Zundela? Nie znam jej, więc nie nie napisałem.
Przedstawiłem po prostu, jak ja pojmuję wolność słowa, abstrahując od
konkretnego przypadku i stwierdziłem, że wg mnie teza autora wątku na temat
jej pogwałcenia w tym konkretnym przypadku MOŻE okazać się uproczona i błędna.
>>>Dlaczego wolno mi mieć swoje zdanie o tragedii ofiar
tsunami, a nie wolno na temat holokaustu, kolego ćwierćliberale?
Więc wystąp w telewizji i powiedz wszystkim rodzicom, którzy stracili dzieci w
tsunami, tych, których bliscy spłonęli w ruinach WTC i tym, których całe
rodziny zostały pomordowane przez nazistów, że nie miało to miejsca, że
kłamią, że są należało im się, bo są podludźmi, że wcale nie cierpieli.
Ponieważ, jak widzę, muszę Cię prowadzić dokładnie za rączkę - wyobraź sobie,
siebie na ich miejscu. A jakże, wolność słowa! Nie ma żadnych "ale", mogę
mówić wszystko, co mi się podoba!
Inny przykład - publicznie stwierdzę, że jesteś złodziejką, gwałcicielką i
jeszcze może, bo to modne ostatnio, pomagałaś prześladować społeczeństwo w
pracując w UB. Ludzie mi uwierzą, bo ja mam dostęp do mediów i siłę przebicia,
a twojego głosu obrony nikt nie usłyszy. Zrujnuję ci życie. Ale oczywiście nie
będziesz mi tego miała za złe, w końcu "Nawet jeden wyjątek, jedno "ale" od tej
wolności, to po prostu zamordyzm".

)
Każde, nawet najbardziej liberalne prawo w najbardziej demokratycznym kraju,
uwzględnia pewne granice wolności słowa. W przeciwnym wypadku nie mamy
liberalizmu, ale anarchię.
PS. Przyjąłem tak samo drwiący ton, jak Twój, jeśli taką formę dyskusji
proponujesz. Ja się mogę dostosować. Ale jednak nasza rozmowa będzie o wiele
bardziej owocna, jeśli nie będziemy wspomagać swoich argumentów uwagami ad
personam.