Co ci sedziowie wyprawiają?

17.03.05, 09:43
Toż to przechodzi ludzkie pojęcie:

www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050317/kraj/kraj_a_16.html
    • sen.dzia.li Czas wydać wyrok 17.03.05, 10:16
      Czas wydać wyrok na malutkich sędziów podpiętych pod świat przestępczy i
      dogorywającego Wojtyłe.



      _____________________


      Dziś jednak nawet ławnicy, którzy stanęli murem i własnymi nazwiskami podpisali
      się pod pismem w jego obronie, proszą, by nie cytować ich pojedynczych
      wypowiedzi. - Żal chłopaka, ale wie pan, że dla nas to jednak delikatna sprawa -
      mówi jeden z nich, emerytowany radca prawny. - Nam wszystkim też zależy, żeby
      tu jeszcze trochę popracować.
      Tymczasem sędzia Leszek Mering awansował na wiceprezesa Sądu Okręgowego w
      Gdańsku. On sam oraz sędzia wizytator Krasnodębski kontaktują się z prasą
      wyłącznie za pośrednictwem biura prasowego. [...]

      Kiedy nieczuły na sugestie prezesa początkujący asesor wysłał za kraty m.in.
      dwóch wielokrotnie notowanych przestępców, sąd II instancji zawiesił wykonanie
      kary. Po wyjściu na wolność obydwaj ponownie popełnili przestępstwo. Dla
      doświadczonych sędziów oznaczało to kompromitację, ale głośne wymienianie tej
      sprawy na sądowych korytarzach nie było mile widziane.

      Maciej Socha na dobre podpadł prezesowi sądu, kiedy powziął decyzję o
      aresztowaniu biznesmenów podejrzanych o pranie pieniędzy w kościelnym
      wydawnictwie Stella Maris. - Prezes Mering jest znany z bardzo zażyłych
      kontaktów z gdańską kurią - mówi jeden z gdańskich dziennikarzy. Tymczasem
      decyzja Sochy o jednym z pierwszych aresztowań w Stella Maris okazała się
      niezwykle istotna dla całej afery. Wkrótce nastąpiły kolejne zatrzymania,
      aresztowani zaczęli sypać swoich wspólników, za kraty trafił m.in. Tomasz W.,
      syn znanego gdańskiego adwokata. Niebawem reflektory skierowane zostały na
      gdańskich hierarchów. Choć Maciej Socha nie zdawał sobie z tego sprawy,
      prawdopodobnie już wtedy nad jego głową gromadziły się czarne chmury. [...]

      Ocena charakteru i kultury osobistej kandydatów na sędziów jest dokumentowana
      na specjalnym formularzu, gdzie swoje uwagi wpisują sędziowie, którzy mieli do
      czynienia z kandydatem podczas dwóch lat aplikacji. W papierach Macieja Sochy w
      rubryce "Stosunek do stron, przełożonych, kolegów, pracowników administracji"
      sędziowie wpisywali "nad wyraz uprzejmy, taktowny, stosunek do stron,
      przełożonych, pracowników - nienaganny" (sędzia Anna Czaja), "grzeczny,
      uprzejmy, kulturalny" (sędzia Małgorzata Domagała), "nienaganny w stosunku do
      stron, przełożonych, kolegów, pracowników administracji, kulturalny" (sędzia
      Anna Strugała), "wzorowy" (sędzia Chyczewska). Tymczasem opinia, jaką w
      decydującym momencie prezes Mering wraz z sędzią wizytatorem Krasnodębskim
      przedstawili kolegium Sądu Okręgowego była dla Macieja Sochy druzgocąca.
      Niegrzeczny, bezczelny, chamski, gbur.
      Nie pomagała nawet doskonała opinia bezpośredniego szefa Sochy. Z protokołu
      kolegium wynika, że jego członkowie nie zostali nawet poinformowani o niej.
      [...]

      29 września 2003 zgromadzenie ogólne sędziów sądu okręgowego uznało, że po
      dwóch latach orzekania asesor Socha nie jest godny nosić sędziowskiej togi.

      W takim wypadku ostateczna negatywna decyzja Krajowej Rady Sądownictwa w
      Warszawie była już tylko formalnością: w tym momencie przed Maciejem Sochą na
      zawsze zatrzasnęły się drzwi do zawodu.
      • wikul Czas zacząć mysleć 17.03.05, 21:18
        A co ma do tego tumanie , Wojtyła ?
        • sen.dzia.li Myślałem, że nawet obskurne mózgi to wiedzą 18.03.05, 01:13
          wikul napisał:

          > A co ma do tego tumanie , Wojtyła ?


          Ten pan osobiście odpowiada za nominacje wysokich funkcjonariuszy Kościoła
          katolickiego. A o takich była mowa w poprzednim moim poscie w tym wątku.

          Nie zauważyłeś? Co ty, rozkojarzony dzisiaj jesteś wikul? (Właściwie już
          wczoraj.)
          • wikul Czy ty jesteś nieprzytomny ? 18.03.05, 02:15
            sen.dzia.li napisał:

            > wikul napisał:
            >
            > > A co ma do tego tumanie , Wojtyła ?
            >
            >
            > Ten pan osobiście odpowiada za nominacje wysokich funkcjonariuszy Kościoła
            > katolickiego. A o takich była mowa w poprzednim moim poscie w tym wątku.
            >
            > Nie zauważyłeś? Co ty, rozkojarzony dzisiaj jesteś wikul? (Właściwie już
            > wczoraj.)


            Czy ty jesteś nieprzytomny ? Czy wszystko ci się popie..ło ? Sprawdź bo to
            ważne . Jeżeli dalej uważasz że jest jakiś związek z Wojtyłą to szukaj czym
            prędzej psychiatry .
            • sen.dzia.li Re: Czy ty jesteś nieprzytomny ? 19.03.05, 01:21
              > Czy ty jesteś nieprzytomny ? Czy wszystko ci się popie..ło ? Sprawdź bo to
              > ważne . Jeżeli dalej uważasz że jest jakiś związek z Wojtyłą to szukaj czym
              > prędzej psychiatry .


              www.rzeczpospolita.pl: "na dobre podpadł prezesowi sądu, kiedy powziął decyzję
              o aresztowaniu biznesmenów podejrzanych o pranie pieniędzy w kościelnym
              wydawnictwie Stella Maris. - Prezes Mering jest znany z bardzo zażyłych
              kontaktów z gdańską kurią - mówi jeden z gdańskich dziennikarzy. Tymczasem
              decyzja Sochy o jednym z pierwszych aresztowań w Stella Maris okazała się
              niezwykle istotna dla całej afery. Wkrótce nastąpiły kolejne zatrzymania,
              aresztowani zaczęli sypać swoich wspólników, za kraty trafił m.in. Tomasz W.,
              syn znanego gdańskiego adwokata. Niebawem reflektory skierowane zostały na
              gdańskich hierarchów. Choć Maciej Socha nie zdawał sobie z tego sprawy,
              prawdopodobnie już wtedy nad jego głową gromadziły się czarne chmury"

              Nie mam jakiejś indywidualnej opinii w tej sprawie, w sądzie w Gdańsku nie
              byłem - opieram się na tym, że akurat Rzepa należy do najpoważniejszych,
              najbardziej wiarygodnych nie tylko gazet, ale i w ogóle mediów w Polsce. Dość
              oczywiste jest, że papież we wszystkich wchodzących tu w grę sprawach nie był
              aktywny, zaangażowany. Jak się zdaje, to próbujesz podkreślić, ale to nie
              wystarczy do zakwestionowania mojego stanowiska.
              Po pierwsze dlatego, że nie obciążałem go odpowiedzialnością za konkretne
              wydarzenia, lecz raczej wskazywałem, że pewne środowiska usiłuja wykorzystać
              autorytet innych środowisk dla wzmocnienia własnej pozycji (podpinają się pod
              siłę społeczna Kk).
              Po drugie dlatego, że papież nie jest prywatną osobą, ale wizytówką i symbolem
              związku wyznaniowego, na którego czele z własnej woli stoi.
              Po trzecie dlatego, że ten związek wyznaniowy ma dobrze zorganizowaną,
              zdyscyplinowana strukturę, w ktorej władza płynie z gory w dół, a autonomia
              wobec zwierzchników jest mocno ograniczona.
              Po czwarte dlatego, że o ile papież nie ponosi najmniejszej nawet
              odpowiedzialności za osobę, postawę, grzech pojedynczego księdza katolickiego,
              jakiegoś, dajmy na to, wikarego w parafii, to już z nieco
              wyższymi "dostojnikami" jest inaczej - decyzje personalne zatwierdzane są przez
              centralę w Watykanie. A w artykule mówiono o kurii, o hierarchach - przecież
              nie o kilku kumplach najniższego szczebla, których wspólną cechą byłyby akurat
              święcenia kapłańskie.
              • wikul Akurat jest odwrotnie niz ci sie wydaje 19.03.05, 01:54
                sen.dzia.li napisał:

                >Po drugie dlatego, że papież nie jest prywatną osobą, ale wizytówką i symbolem
                > związku wyznaniowego, na którego czele z własnej woli stoi.
                > Po trzecie dlatego, że ten związek wyznaniowy ma dobrze zorganizowaną,
                > zdyscyplinowana strukturę, w ktorej władza płynie z gory w dół, a autonomia
                > wobec zwierzchników jest mocno ograniczona.
                > Po czwarte dlatego, że o ile papież nie ponosi najmniejszej nawet
                >odpowiedzialności za osobę, postawę, grzech pojedynczego księdza katolickiego,
                > jakiegoś, dajmy na to, wikarego w parafii, to już z nieco
                >wyższymi "dostojnikami" jest inaczej - decyzje personalne zatwierdzane są przez
                > centralę w Watykanie. A w artykule mówiono o kurii, o hierarchach - przecież
                >nie o kilku kumplach najniższego szczebla, których wspólną cechą byłyby akurat
                > święcenia kapłańskie.


                Może cię rozczaruję ale jest akurat odwrotnie niz ci sie wydaje . Od II Soboru
                Watykańskiego poszczególne djecezje i stojący na ich czele biskupi
                (arcybiskupi) mają ogromną autonomię . To oni decydują o wszelkich sprawach
                dotyczących ich diecezji a Papież jest swoistym przewodnikiem duchowym i
                autorytetem moralnym wskazującym kierunki . Nie może być jednak inaczej .
                Społeczność katolicka to ponad 2 miliardy (!) ludzi na wszystkich
                kontynentach . Wyobrażasz sobie centralne zarządzanie takim zbiorem ? Poniżej
                masz link - Dokumenty Soboru Watykańskiego II . Zwróć uwagę na Rozdział III z
                Konstytucji dogmatycznej w Kosciele - O hierarchicznym ustroju Koscioła...

                www.archidiecezja.lodz.pl/sobor.html
          • hymen Re: Myślałem, że nawet obskurne mózgi to wiedzą 18.03.05, 11:35
            sen.dzia.li napisał:

            > Ten pan osobiście odpowiada za nominacje wysokich funkcjonariuszy Kościoła
            > katolickiego. A o takich była mowa w poprzednim moim poscie w tym wątku.

            Podmiotem tego postu byli sędziowie i ich zachowanie. Kler wystąpił jako strona
            konkretnej sprawy, Watykan nie wystąpił w ogóle. Równie dobrze możesz oskarżać
            za łapówkarstwo i spolegliwość sędziów szefa mafii wołomińskiej, który decyduje
            o nominacjach wysokich funkcjonariuszu mafii gdańskiej.
            • nick.kertiz Re: Myślałem, że nawet obskurne mózgi to wiedzą 23.06.05, 17:01
              hymen:
              ____

              sen.dzia.li napisał:

              > Ten pan osobiście odpowiada za nominacje wysokich funkcjonariuszy Kościoła
              > katolickiego. A o takich była mowa w poprzednim moim poscie w tym wątku.

              Podmiotem tego postu byli sędziowie i ich zachowanie. Kler wystąpił jako strona
              konkretnej sprawy, Watykan nie wystąpił w ogóle. Równie dobrze możesz oskarżać
              za łapówkarstwo i spolegliwość sędziów szefa mafii wołomińskiej, który decyduje
              o nominacjach wysokich funkcjonariuszu mafii gdańskiej.
              ____



              > Podmiotem tego postu byli sędziowie i ich zachowanie.

              Co Ci sie pomylilo. Chciałes pewnie napisać, że przedmiotem tego postu byli
              sędziowie i ich ich zachowanie. No trudno, nie wyszło, ale nie martw się.


              > Kler wystąpił jako strona
              > konkretnej sprawy, Watykan nie wystąpił w ogóle. Równie dobrze możesz
              oskarżać
              > za łapówkarstwo i spolegliwość sędziów szefa mafii wołomińskiej, który
              decyduje
              >
              > o nominacjach wysokich funkcjonariuszu mafii gdańskiej.

              Kler, hierarchowie z Gdańska - była o nich mowa. Była o nich mowa po prostu.
              Ale niekoniecznie jako o stronie w konkretnej sprawie (skoro nie sprawcy, to
              pewnie pokrzywdzeni..., hehe). Była mowa o ich podejrzanych powiązaniach z
              akurat tymi KIEPSKO się spisującymi członkami zbioru sędziów. I nie byly to
              jakies moje rewelacje czy interpretacje, tylko ewidentny cytat
              z "Rzeczpospolitej".

              Watykan oczywiście wystąpił, choć już nie w relacji "Rzeczpospolitej", a z
              mojej strony - jako figura retoryczna dogorywającego Wojtyły. Uzasadniłem to w
              tym wątku w innym miejscu i nie będe tego powtarzał. Dodam natomiast, że nie
              oskarżałem Watykanu o nieprawidłowości w gdańskim sądowictwie, ot po prostu
              złośliwie odnotowałem niejasne powiązania i nie bylo w tym nic niepoprawnego
              (co najwyżej mogło to być niepoprawne politycznie, ale to mi nie przeszkadza).
    • dokowski To największa afera III RP! Prawdziwy koszmar! 18.03.05, 22:06
      Szkoda że w artykule nie ma nic o Leszku Meringu: ile ma lat, gdzie studiował,
      w jakiej był partii, a może tylko w ZMS i SZSP, kto dał mu dyplom i w jakich
      okolicznościach, ilu opozycjonistów skazał w PRL za niewinność, ilu mafiosów w
      III RP uniewinnił itd.

      O Lechu Krasnodębskim napisali chociaż tyle, że to dawne komunistyczne ścierwo
      z PZPR.

      Ale skąd się wziął taki Mering, z jakiego wypełzł zaułka – gdzie lęgnie się zło
      w postaci tak ohydnej, bo trudno sobie wyobrazić ohydniejszą formę zła, niż zło
      w todze sędziowskiej.

      Istnienie takich sędziów jak Mering odbiera wszelką nadzieję, bo sąd jest
      ostatnią nadzieją dla ludzi krzywdzonych przez silniejszych – przez urzędy,
      przez bandytów, przez policjantów, przez Kościół, przez pracodawcę, przez
      wielką korporację itp. Jeżeli ten Mering i ci ludzie co za nim stoją ...

      („sędzia Leszek Mering awansował na wiceprezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku”wink

      ... ludzie, którzy go awansowali, jeżeli oni nadal po tej aferze będą sędziami,
      to znaczy, że Polacy muszą wziąć wymierzanie sprawiedliwości w swoje ręce.
      Istnienie takich sędziów jak Mering nasuwa wniosek, że Polska jest krajem
      stojącym kulturowo ma poziomie USA z czasów Dzikiego Zachodu, kiedy to
      kształtowała się tam kultura prawna w oparciu o ideę solidarności uczciwych
      ludzi, którzy widząc bezprawie sami się organizowali, wybierali szeryfów, a gdy
      było to konieczne, to sami potrafili wymierzyć bandytom sprawiedliwość. Tak czy
      siak Meringa musi jakoś dopaść sprawiedliwość.

      „Stella Maris okazała się niezwykle istotna dla całej afery. Wkrótce nastąpiły
      kolejne zatrzymania, aresztowani zaczęli sypać swoich wspólników, za kraty
      trafił m.in. Tomasz W., syn znanego gdańskiego adwokata”

      Być może ton mojego postu jest zbyt pesymistyczny, może to tylko Gdańskie jest
      dzikim wschodem, a reszta Polski jest ok.? Czy w innym mieście ksiądz może
      pozwolić sobie na jawne wciąganie ministrantów w narkotyki, na produkcję i
      sprzedaż alkoholu? Chyba nie. Mam wrażenie, że gdzie indziej jakieś sprawy się
      toczą, nie wszystko jest umarzane, sądy nie zajmują się skazywaniem artystów
      podczas gdy:

      „początkujący asesor wysłał za kraty m.in. dwóch wielokrotnie notowanych
      przestępców, sąd II instancji zawiesił wykonanie kary. Po wyjściu na wolność
      obydwaj ponownie popełnili przestępstwo”

      Sądy gdańskie wyższych szczebli są w kieszeni mafii.

      I jeszcze jeden aspekt:

      „Nawet jeżeli bydgoska prokuratura udowodni gdańskim sędziom złą wolę i
      złośliwość przy eliminowaniu młodego asesora z zawodu, przepisy nie stwarzają
      mu możliwości rehabilitacji”

      A gdyby tak prokuratura udowodniła, że ci sędziowie są opłacani przez mafię, tę
      właśnie mafię, przeciwko której ośmielił się wystąpić nasz młody bohater –
      początkujący asesor. A gdyby tak prokuratura udowodniła, że sędziowie ci
      odsunęli młodego asesora za to, że doprowadził do aresztowania ich przyjaciół i
      mocodawców. A gdyby tak okazało się, że sędziowie ci po prostu są członkami
      mafii – że są powiązani rodzinnymi i gospodarczymi więzami z bossami Stella
      Maris, z bossami handlarzy narkotyków, z bossami znanej od lat nietykalnej
      rosyjsko-polskiej mafii bursztynowej (nielegalne wydobycie i przemyt), czy jaka
      tam jeszcze zorganizowana przestępczość działa sobie jawnie w Gdańskiem.

      „Raz podjęte decyzje przez dostojne sędziowskie gremia nie przewidują żadnych
      odwołań w sprawie przywrócenia do zawodu”

      Czy w wypadku udowodnienia, że to dostojne grono jest częścią mafii, a jego
      negatywna decyzja była decyzją podjętą na bezpośredni rozkaz mafijnych bossów,
      czy taka decyzja mafii nadal jest przez polskie prawa uznawana jako
      nieodwołalna?

      Aha, jeszcze jedno, to już ostatnia, ale najważniejsza rzecz, która przyszła mi
      do głowy.

      „Wszystkie jego pisma skierowane do Ministerstwa Sprawiedliwości do dziś
      pozostały bez odpowiedzi”

      Czy jest w Polsce partia, która chce aby Polska była państwem prawa? Jeśli tak,
      to mam dla tej partii przepis, jak wygrać wybory. Uwaga, uwaga!, Oto recepta na
      wygranie najbliższych wyborów do parlamentu. Zanim ją podam, podzielę się z
      wami spostrzeżeniem, że recepty tej nie mogą wykorzystać partie nieuczciwe o
      nieczystych intencjach – wg poniższej recepty wybory może wygrać tylko partia
      ludzi uczciwych. Pewnie się domyślacie, jaka to recepta, bo wskazówki dałem
      wyraźne, więc z góry przepraszam tych, których inteligencję obraża domniemanie,
      że ktoś może jednak jeszcze się nie domyślił.

      Recepta:

      „Poprosić Macieja Sochę, aby zapisał się do partii. Partia ogłosi, że w
      przypadku wygrania wyborów Maciej Socha zostanie nowym Ministrem
      Sprawiedliwości”

      Na tę partię w ciemno oddaję swój głos (oczywiście pod warunkiem, że wystawią
      jakąś kobietę jako kandydata – jak pewnie wiecie, ja w wyborach parlamentarnych
      i podobnych oddaję swój głos tylko na kobiety).

      Prawda że proste, genialne i skuteczne? Tylko czy znajdzie się w Polsce partia,
      która zgodzi się na poważnie przyjąć uczciwy kurs? Bo człowiek tak uczciwy, jak
      Maciej Socha, na pewno nie da się kupić ani omamić hipokrytom.
      • wikul Jeszcze jeden kwiatek do tego skandalicznego stanu 18.03.05, 22:39
        ...polskiego sądownictwa . Niezależnie kto wygra wybory powinien natychmiast
        zabrać się za to bagno .

        miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,2607817.html?nltxx=1077927&nltdt=2005-03-18-04-05
Pełna wersja