Gość: borsuk
IP: *.dip.t-dialin.net
04.09.01, 22:48
O Hiacyncie !
Siedze w ogromnej kaluzy lez, ktore wylaly sie z mnie po przeczytaniu opisu
Twych meczarni I nie wiem jak dowioslowac spowrotem do brzegu. Opis tych
katuszy poruszyl we mnie najlepsze struny jakie mam, no moze tylko jedna.
Juz bylem gotow rzucic sie na kolana i calowac wyloty kontusza #-a,
przyznac sie do wszystkiego, odszczekac i pokutowac tak dlugo, az w swej dobroci
uznac zechcasz, ze to nie ja pisalem :
"Nie wiem skąd u ciebie tyle nienawiści. Bałbym się zostawić z tobą mojego psa,
on wyczuwa złych ludzi. Nie mów że jesteś katolikiem, przynosisz im wstyd."
Ty natomiast w laskawosci swojej odpuszczasz mi z gory:
„Nie będę dodawał Twej zręcznej figury, w wątku o Jedwabnem nie raz
stosowanej. Czy mam ją przywoływać?“
O jak mnie Twoja dobroc zawstydza, czuje, ze nie moge jej naduzywac i dlatego
prosze przywolaj ja – te figure-, moze to tez nie moja, a jak moja to dobrze,
ze sie jeszcze raz ukaze.
Bedziesz tak dobry?
Wdzieczny Ci jestem za to, ze zwrociles moja uwage na watek„Czy zwierzeta maja
dusze“, bo watek ten jakos zlekcewazylem, a jest w nim tyle pieknych
wypowiedzi.
I takze ta , wlasnie od #-a:
„Mam jedno kryterium religii - jej stosunek do prawdy i milosci do kazdego
innego czlowieka.“
Jeszcze piekniejsze jest rozwiniecie tej mysli – wszystkie cytaty od #-a
„Czytajac zrozumialem dlaczego wymagajaca religia katolicka jest tak tu
lekcewazona,
trywializowana i ponizana.“ – Do chwili tej wpowiedzi nie bylo ani slowa
wartosciujacego religie katolicka, ale # jakos sie lekcewazenia doszukal.
Krates przytoczyl ladna bajke indianskia i mial pecha napisac:
„Katolikom polecam chwilę namysłu nad losem św.Franciszka w niebie. A cóż on
tam robi biedaczysko bez swoich ptasząt?“
Riposta #-a:
„Cos mi sie zdaje, ze byly dwie szczelina i rozpadlina, o ktorej nie piszesz.
Tam przeskoczyli niektorzy Forumiarze, weze jadowite i wredne monstra
zywiace sie czerwieniem trujacym.“
Dalsze cytaty z #-a:
„To postawa wyzszosci glupoty nad zdrowym rozsadkiem“
„To postawa ludzi,ktorzy powinni najpierw nauczyc sie prostej ortografii.“
„Pelno tu bufonow kretynoidalnych, niestety.“
„Musze dozyc w takim gnoju moralno-intelektualnym!“
To wszystko zapewne jako rozwiniecie mysli poczatkowej:
„Mam jedno kryterium religii - jej stosunek do prawdy i milosci do kazdego
innego czlowieka.“
Do przeczytania tego wszystkiego zacheciles mnie zdaniem , cytuje:
„Racz Borsuku przeczytać jego głos polemiczny w wątku,
"Czy zwierzęta mają duszę?". Przecież to jest perełka. Precyzji słowa, logiki i
przede wszystkim argumentacji - można jemu pozazdrościć.“
Faktycznie znalazlem perelke:
„W epoce syzyfowego podbijania swiata przez szatana, zawsze przez wieki przed
1989 r. zwanego CZARNYM, tylko katolicy sa mordowani i przesladowani na
swiecie.“
Hiacyncie wiem, ze oprocz tego, ze jestes nieskonczenie dobry, takze czytasz,
wiec nie musze tu pisac o krucjatach, hugenotach, majach, aztekach i roznych
innych, ktorych lepiej przemilcze.
Jak widzisz potraktowalem Cie powaznie
Z twojego postu wynika, ze masz slabosc to borsukow. Przezwyciez ja.
Moje zalzawione oczy nie wytrzymaja juz wiecej wzruszen.
Albo zaloz rekawice, albo przyznaj sie, ze robisz sobie jaja z biednego
borsuka, ktory
jednak ma dusze.
Pozdrawiam
borsuk
P.S. Zebys nie musial szukac swojego postu w innych watkach kopiuje tu jego
obszrene fragmenty.
<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
Szanowny Borsuku!
Zręcznie mnie sobie ustawiłeś. Serdecznie mnie pozdrawiasz, zauważasz łaskawie
posiadanie przeze mnie duszy, dostrzegasz iż jest zbolałą, co więcej o
balsamach
dla niej przemyśliwujesz. I jeszcze Borsuk jest Twoim zawołaniem. Ale spróbuję.
Zacznijmy od Twej chuci strawestowania przysłowia, której to chuci pospiesznie
uległeś - gdyż sama się prosiła o zaspokojenie.
Ileż to przewrotnych określeń, słów wieloznacznych i dwuznacznych, półsłówek
mam
ochotę wykorzystać by pogrążyć przeciwnika. Zdajesz sobie Borsuku sprawę, jaka
to
jest dla mnie udręka, gdy się ograniczam. Jak taki stan - niezaspokojenia - na
moje zdrowie szkodliwy wpływ ma. W dodatku - jeszcze ktoś wspomniał o mej
anielskiej dobroci. Przecież jestem skończony! Dobiło to mnie zupełnie, cóż
powinienem uczynić?
Jak bokser ma wygrać walkę, nie mogąc zadawać ciosów, a tylko stosować uniki.
W dodatku przeciwnikowi o tym doniesiono. Beznadziejna sprawa.
Cóż pozostaje?
Ignorowanie pewnych wątków, wypowiedzi i to solidarne - przecież,
aż się same o to proszą. Nie należy aportować nikogo, tym bardziej kobiety.
Piszesz Borsuku, że krzywdy Panu # nie zrobisz - myślę, że byłoby to trudne.
Ale zmasowany atak, wręcz nagonka na forum - w której wziąłeś udział to jest
coś
innego.
Czy mam cytować: "Nie wiem skąd u ciebie tyle nienawiści. Bałbym się zostawić z
tobą mojego psa, on wyczuwa złych ludzi. Nie mów że jesteś katolikiem,
przynosisz
im wstyd."
Jestem święcie przekonany, że gdyby Miriam była w potrzebie, to właśnie # -
człowiek z Takim Charakterem - pierwszy by się przy niej znalazł i by spieszył
z
pomocą. A wszelcy filo, spoglądając po sobie, pytali by się: co sie dzieje,
rady
szukając, czekając na wytyczne z centrali. Nie rozwijam, ale tak postrzegam
Pana
# i taki ogląd jest według mnie sprawiedliwym.
"#" ma poglądy ugruntowane, jest bezkompromisowy, walczy o dobre imię Polski.
Czy to jest jego grzechem?
Prosiłbym o te straszne cytaty, dyskwalifikujące # jako dyskutanta, obrażające
kogokolwiek.
Na koniec o pisaniu # -a. Racz Borsuku przeczytać jego głos polemiczny w wątku,
"Czy zwierzęta mają duszę?". Przecież to jest perełka. Precyzji słowa, logiki i
przede wszystkim argumentacji - można jemu pozazdrościć.
A jakiś nadgorliwiec mi nieznany pisze:
" Prosze popracować na gramatyką i jasnym formułowaniem myśli, a także prosze
postarać się nie używać słów, których znaczenia Pan nie rozumie ..."
Chciałem mu służyć swą osobą, ale zniknął.
Czasami pisze trudno, fakt. Po prostu trzeba być przygotowanym, by autora drogi
rozumowania zrozumieć, i wielość faktów i nazwisk przywołowywaną przyswoić. Ale
to już problem czytającego - nie ma przymusu.
Czy człowiek jest w stanie wytrzymywać te wszystkie razy, nawet próbując je
ignorować. Jak otwierać list, gdy nie wiadomo co tym razem nas tam czeka? Nie
kontynuuję, ale Panie Borsuku w tym też wziąłeś udział.
Piszesz Borsuku o swym szacunku dla Pana # , mam nadzieję, że moja wypowiedż
przysłuży się wyjaśnieniu niejasności.
Rozpisałem się, ale sprawa ma szerszy wydżwięk i dotyczy nas wszystkich.
Sam nie jestem bez grzechu, ale czułem potrzebę jeszcze raz zabrania głosu i
sprawa dla mnie jest zamkniętą.
Nie mieliśmy okazji skrzyżować rękawic (chociażem rozbrojony), ale będzie
okazja
bliżej poznać swoje punkty widzenia.