Pontyfikat straconych szns.

12.04.05, 17:22
"Der Spiegel" krytycznie o Papieżu

Autor: szatek100
Data: 11.04.2005 21:54

W najnowszym numerze "Forum" jest przedruk artykułu autorstwa szwajcarskiego
teologa (nie pamietam nazwiska) , który został opublikowany w "Spieglu".W
tekscie ów Helwet krytykuje pontyfikat Jana Pawła II.Oskarza Ojca Świetego ,
ze pod płaszczykiem pustych gestów i deklaracji forsował katolicki
fundamentalizm doprowadzajac do kryzysu w Kosciele.Karol Wojtyła zmarnował
zaufanie do religii , jakie wypracował Jan XXIII.Nie potrafił nawiazac
dialogu ze srodowiskami lewicowymi i liberalnymi co dało trwałe podłoze
ideowemu antyklerykalizmowi i spowodowało stopniowe pustoszenie światyn na
zachodzie Europy - kolebce chrzescijanstwa.Twierdził , ze jest przeciwnikiem
głodu , ale potepiał antykoncepcję , przez co w był współwinnym eksplozji
demograficznej w np. Afryce , gdzie nie ma pozywienia dla zwiekszonej liczby
ludnosci.Mimo szumnie rozgłaszanych na calym swiecie ekumenicznych modłów z
jego udziałem cały czas marzył o powtórnym podporzadkowaniu poszczególnych
odłamów Chrzescijanstwa Rzymowi dajac tym samym przykład iscie
średniowiecznego myslenia.tym samym dialogo miedzy Chrzesciajnami wbrew
temu , co głosi propaganda został wstrzymany.Centralizacja w Kosciele i
zadanie slepego posłuszenstwa od biskupów zakonczyło się tym , ze dziś
episkopat jest zdominowany przez ludzi wyjatkowo twardogłowych i nie
rozumiejacych współczesnego swiata.Za czasów Jana Pawła II odumarła teologia
pozwajalaca rozwijac i uzupełniac nauke Chrystusa.Jezuici , którzy w
przeszłości oddali wielkie zasługi dla twórczej i owocnej reinterpretacji
wiary zostali zmarginalizowani.Ich miejsce u bogu biskupa rzymu zajeła
ultrakonserwatywna , półtajna organizacja Opus Dei , która skompromitowała
się współpraca z Hitlerem .Jak się to wszystko odnosi do słynnego motta
Papieza "Kosciół powinien byc dla człowieka , a nie człowiek dla
koscioła" ?.Utrzymanie absurdalnych przepisów o celibacie objawia się dzisiaj
całkowitym brakiem chetnych do pełnienia posługi kapłanskiej , gdyz młodzi
mężczyźni nie mogą w nim realizowac swoich naturalnych humanistycznych
potrzeb.Zdaniem autora tekstu to własnie zycie w celibacie prowadzi czesto do
seksualnych wypaczeń - stad liczne i głosne przypadki pedofilii wśród
ksieży.Karol Wojtyła był człowiekiem o wybitnej osobowosci , ale jego słuzba
Bogu powinna byc nazwan "pontyfikatem straconych szans"

Rozumiem , ze dla narodu polskiego strata tak znanego rodaka jest bardzo
bolesna , ale uwazam , ze składnikiem każdej zdrowej demokracji jest
dywersyfikacja informacji.Tym czasem w mediach zawiązała się wielka koalicja
która permanentnie bombarduje nas peanami na cześć Ojca Świętego.Można
odniesc wrazenie , ze nie odszedł biskup Rzymu ale sam Bóg.
----------
Nie widzę w tym tekście niczego z czym bym się nie zgadzał smile
    • patience Re: Co to jest to "Opus Dei"? /nt 12.04.05, 17:28

      • rycho7 Dzielo Boze 12.04.05, 17:37
        patience napisała:

        > Co to jest to "Opus Dei"? /nt

        Skrzyzowanie tajnej szkoly rabinackiej z kartelem bankierow kompinujacych pod
        gorkie. Toa jak to dzielo boze.
      • palnick "Opus Dei" - plama na pontyfikacie. 14.04.05, 21:09

        Jan Paweł II popierał, w odróżnieniu od swych poprzedników, rozrost wpływów
        Opus Dei, półtajnej integrystycznej organizacji wewnątrz Kościoła, bo, jak
        powiedział po swej podróży do Ameryki: "jedyną organizacją kościelną całkowicie
        mi wierną jest Opus Dei" (El Pais, 16.08.2001). Dzieło od 1982 r. zorganizowane
        jest w formie prałatury personalnej, czyli jest taką quasi-diecezją-
        biskupstwem, lecz bez określonego terytorium. Jest wszędzie i nigdzie. To
        prezent od naszego Rodaka, który jest ewenementem w Kościele. Wcześniejsi
        papieże odmawiali tego uprzywilejowania spośród innych organizacji katolickich
        (biskupi pozbawieni zostali praktycznie władzy nad tą instytucją, która
        podporządkowana jest bezpośrednio papieżowi).

        Niedługo po śmierci założyciela, "wyniósł go na ołtarze". Beatyfikacja
        Josemarii Escriva de Balaguer y Albasa nastąpiła już w 17 lat po jego śmierci,
        jeszcze nikt nigdy nie został tak szybko beatyfikowany, czy ten człowiek
        wyróżniał się czymś szczególnym? Była to beatyfikacja władzy. "Portret Escrivy,
        jaki wielu kreśliło za jego życia i po śmierci, mógł budzić wątpliwości, a w
        każdym razie kazać dłużej się zastanowić kongregacji przeprowadzającej procesy
        beatyfikacji i kanonizacji. Czasem trwają one całe wieki. Proces beatyfikacyjny
        założyciela Opus Dei (zmarłego w 1975 r.) był nadzwyczaj krótki: dziesięć lat,
        co w działalności Kościoła oznacza parę minut. Przeprowadzano go w wielkim
        pośpiechu, mimo (dość licznych) świadectw, które w innych okolicznościach
        zainteresowałyby raczej "adwokata diabła" (...) Starzy członkowie Opus Dei
        (...) opisywali Josemarię Escrivę jako człowieka raczej megalomańskiego,
        zarozumiałego, łatwo wpadającego w gniew, kłamliwego, antyfeministę, pronazistę
        i antysemitę. A przede wszystkim związanego niejedną nicią z reżimem
        frankistowskim. (...) Cud przypisywany Josemarii Escrivie (uzdrowienie kobiety
        chorej na raka) budził wątpliwości wielu ekspertów". (Bernardo Vali, La
        Republika, za: Forum).

        "Podczas gdy inni papieże - zwłaszcza Jan XXIII, ale Paweł VI również -
        podchodzili do Opus Dei z ostrożnością i sceptycyzmem, uchylając się od
        kanonicznego dowartościowywania tego stowarzyszenia, Jan Paweł II zaczął
        torować mu drogę. Od samego początku swojego pontyfikatu nie ukrywał sympatii
        dla Opus Dei, wspierał krok po kroku umacnianie się władzy w tej organizacji
        wewnątrz Kościoła, a teraz dopomógł jej w odniesieniu największego jawnego
        triumfu" (Matthias Mettner). Jak zauważa Bernardo Vali: "Może tu wchodzić w grę
        wdzięczność za pomoc uzyskaną w czasie gdy Wojtyła jako metropolita krakowski
        znajdował się na pierwszej linii walki z panującym jeszcze komunizmem.
        Prawdziwy monarcha nie zapomina. W homilii wygłoszonej w hołdzie Josemarii
        Escrivie, "wzorowemu kapłanowi", papież wspomniał (i pośrednio usprawiedliwił)
        o dobrach materialnych, których Opus Dei nie zaniedbuje, choćby dlatego, że
        działa wśród możnych i bogatych. Nie ma powodu, by potępiać posiadanie dóbr
        materialnych, "jeśli używa się ich właściwie, ku chwale Stwórcy i w służbie
        braciom". Nic nowego w Kościele trwającym od 2000 lat. Należy to do tradycji".
    • 7em dodam od siebie 12.04.05, 17:43
      - wciaż zwleka sie z otwarciem przyparafialnych quckzaretów aborcyjnych.
      - słownie: zero transseksualnych, czarnych lezbijek dostąpiło zaszczytów
      biskupich
      - karitas odmowil 100 refundacji pigułki ru486 nie podajac powodów
      - katokretyni wciaz utrzymuja ze zwiazek dwoch pedziow nie moze doczekac sie
      potomstwa. buchhaha ale ciemnota
      - i wiele innych

      5040
      • abprall Re: dodam od siebie 12.04.05, 17:52
        7-ma, nie bron pedałow, organicznie ich nie znoszę, jak na koncertach widze
        lesby i pedi to qrwa towarzyszące mi osoby musza mnie powstrzymac , bym w ryja
        im nie strzelił...
        pamietam , jak to waldorfowicz z taką lesbą raz na jasnej sie pokazał...
        qrwa, co się potem działo....
        ale palcowy na klawiaturze jeszcze odpierdaalam...
    • rycho7 analiza lingwistyczna 12.04.05, 18:15
      abprall napisał:

      > rycho nie pierdól, "opus dei" to "dzieło boga" , a nie rodzaj zakonnika w
      > cieście...qrwa , ty bluznierco....

      Ja napisalem wyraznie w tytule swojego postu "Dzielo Boze". Ty napisales
      troszke inaczej "dzieło boga". Czy moglbyc mi wyjasnic na czym polega roznica i
      jak ta roznica sprawia, ze bluznie. Chetnie poprawie sie. Ale wiedza pomoglaby
      mi w tym jak sie poprawic. No i nie bluznilbym wiedzac co to jest bluznierstwo.
    • domix Re: Pontyfikat straconych szns. 12.04.05, 20:12
      Zapomniał tylko dodać, że za czasu pontyfikatu JPII na świecie przybyło 200 mln
      katolików ( dobrowolnie ). Ale pewnie mu to nie pasowało do wniosków.
    • domix Re: fabryka aniołków.. 12.04.05, 20:33
      Oczywiście, że Ci nie odpowiem. Nie widzę bowiem związku. Może przybyło
      ludności w Brazylii???
      • palnick "Karol, były aktor". 13.04.05, 01:12
        Nie tyko lewicowa prasa krytykuje papieza na Zachodzie jak pisze Rzepa. Rowniez
        krytyka papieza jest o wiele bardziej obszerna, niz w ponizszym artykule.

        www.rzeczpospolita.pl/dodatki/dodatek2_050412/dodatek2_a_1.html
        "Lewicowa prasa w Europie i USA nie szczędzi krytyki zmarłemu Ojcu Świętemu

        Papież - osoba kontrowersyjna

        Lewicowa prasa nie zostawiła suchej nitki na Janie Pawle II. O papieżu
        napisano, że nie był wielkim religijnym przywódcą, a jego pontyfikat można
        uznać za jeden z najgorszych w historii.

        Człowiek kontrowersyjny, anachroniczny, średniowieczny - pisano. "Cała
        zachodnia liberalna Europa postrzegała go głównie jako anachronicznego,
        konserwatywnego polskiego kleryka, który nigdy w swoim dorosłym życiu nie żył w
        demokracji" - napisał brytyjski "The Guardian". W innym artykule ta sama gazeta
        stwierdziła, że Jan Paweł II tak naprawdę demokracji nie rozumiał. "To był
        jeden znajlepszych, ale i najgorszych pontyfikatów w historii" -podsumował "The
        Guardian".

        Papieżowi wypominano wręcz, że jest przeciwko homoseksualistom i feminizmowi.
        Takie słowa usłyszała od szwedzkiego dziennikarza emigrantka z Chile, która
        zadzwoniła do szwedzkiego radia Ring P1, by powiedzieć, że modli się za Ojca
        Świętego. - Przecież on był przeciwko homoseksualistom - zdziwił się
        dziennikarz.

        "The Guardian" pisał, że papież nie bardzo lubił nowoczesny świat, nie
        interesował go kapitalizm. Rozwód, homoseksualizm, aborcję, środki
        antykoncepcyjne, a nawet feminizm - wszystko to określał jednym terminem:
        kulturą śmierci na Zachodzie. Dokonał więcej kanonizacji niż wszyscy jego
        poprzednicy. Więcej też pisał. Sztuki teatralne, poematy. "Czy dzięki nim
        zmienił świat? " - zastanawiała się gazeta.

        Amerykański "New York Times" zarzucił papieżowi, że w Kościele katolickim
        przywrócił surową dyscyplinę i odsunął od duszpasterstwa liberalnych teologów.
        Na kardynałów wybierał wyłącznie konserwatystów, "bezmyślnych potakiwaczy i
        intelektualne miernoty".

        Niektóre gazety nieprzychylnie pisały o Polakach, najbliższych
        współpracownikach papieża. Najbardziej dostało im się od włoskiej "La
        Repubbliki". Gazeta napisała wczoraj, że o Polakach mówi się już w Watykanie w
        czasie przeszłym, i to z satysfakcją. "Bycie Polakiem było dla kardynałów,
        biskupów, prałatów z kurii, a nawet zakonnic pewniejszą przepustką niż
        jakakolwiek rekomendacja" - czytamy w artykule pt. "Wszyscy ludzie polskiej
        partii".

        Z kolei francuska "Libération" zamieściła artykuł o polskich pielgrzymach,
        którzy do Rzymu przybyli pociągiem. Tytuł: "Polacy wycieńczeni dwudziestoma
        siedmioma godzinami podróży". Już w pierwszym akapicie czytelnik dowiaduje się
        o zapchanych toaletach oraz koszach, z których wysypują się śmieci. Relację
        kończy wypowiedź mieszkanki Krakowa, która stwierdza, że patrząc na wycieńczone
        Polki, Włoszki "najwyraźniej zastanawiały się, czy my naprawdę jesteśmy z
        Europy".

        Wielu gazetom nie podobał się pogrzeb Ojca Świętego. Czeskie "Pravo" pisało o
        cieszącym się "największą oglądalnością serialu smutku, turystyki, religijnego
        uniesienia i histerii". Dziennik porównał papieża do księżnej Diany i
        prezydenta USA Johna F. Kennedy'ego. "Ubolewanie z powodu odejścia takich
        ulubieńców z reguły przemienia się w show (...), płacze się mimowolnie z
        tłumem,podobnie jak wiwatuje się na koncercie rockowej megagwiazdy" - czytamy.

        W dniu pogrzebu Jana Pawła II francuski "Libération" pisał o "autoreklamie,
        niezbędnej do uwiedzenia telewizji spragnionych intymnych szczegółów", jaką
        robił sobie "Karol, były aktor". Papież został gwiazdą, dzięki wykorzystaniu na
        początku pontyfikatu wizerunku sportowca, "i pozostał nią do ostatnich dni
        swojej agonii, wystawiając na widok publiczny z okien Watykanu swą
        degradację fizyczną". "Kościół katolicki nigdy jeszcze nie był tak słaby; nigdy
        jeszcze papież, nawet zmarły, nie miał się tak dobrze" - kończy swój
        komentarz "Libération".

        Wielu czytelnikom nie spodobało się również, że ich dzienniki poświęcają tyle
        miejsca papieżowi. Redakcję "Guardiana" zalało morze listów. "Piszecie o nim
        więcej, niż chciałbym wiedzieć" - to podobno jeden z najłagodniejszych. We
        Francji telewidzowie ubolewali nad "żarliwością religijną" programów telewizji
        publicznej i prowadzących je dziennikarzy. Raziły ich nawet sformułowania jak
        "Jego Świątobliwość" czy "Ojciec Święty", bo słysząc je "wchodziło się w sferę
        religii". Rolę ich rzecznika wziął na siebie komunistyczny
        dziennik "L"Humanité". "Z wyjątkiem kilku katolików zadowolonych, że ich
        religia zyskała uznanie i nie jest już
        przedmiotem żartów, telewidzowie ubolewają nad tą hiperobsługą" - mówił Jean-
        Claude Allanic z telewizji France 2. Gazeta ubolewała, że z powodu śmierci
        papieża cała Francja została zmuszona przez władze do powiedzenia "amen"."
        • xiazeluka Palancie, przecież sam sobie odpowiadasz: 13.04.05, 10:57
          "Lewicowa prasa w Europie i USA nie szczędzi krytyki zmarłemu Ojcu Świętemu".

          I tyle. Wojujący politpoprawni antyklerykałowie mają pretensję o to, że JP2 nie
          afirmuje ICH, modnych medialnie, ideałów...
          • xiazeluka Przykład: 13.04.05, 11:15
            Dzisiejszy "Guardian" omawia ustalenia Konferencji Episkopatu Górnej Wolty, nie
            szczędząc przy tym krytyki; gazeta zwraca uwagę na fakt, że obradujący długo
            rozwodzili się na tematy teologczne, nijak się mające do wyzwań współczesnego
            świata, zaś ani słowem nie wspomnieli o niezwykle aktualnym problemie
            dotyczącym czystości w toaletach redakcji "Guardiana", w których notorycznie
            oddaje się mocz na ściany, a nie do pisuarów. Zaciekle konserwatywna postawa
            biskupów Górnej Wolty ignorujących tak doniosłe zagadnienia spotkała się z
            potępieniem także w środowisku autorytetów moralnych; oto np. prof. Shyshcovsky
            z Ruchu Samoobrony Antyklerykalnej stwierdziła, że oderwanie od rzeczywistości
            zemści się w końcu na zacofanych górnowoltowskich katolach i lepiej będzie,
            jeśli zechcą oni wreszcie wysłuchać i zaakceptować jej nowoczesne propozycje.
            Prof. Shyshcovsky do kościoła nie chodzi, ponieważ czuje w jego murach zatęchły
            odór reakcyjnej opresyjności; jeśli kościół Górnej Wolty nie zreformuje swoich
            zacofanych poglądów na rzeczywistość, to nie może liczyć na udział pani
            profesor w odprawianych tam nabożeństwach. "Dopóki na ołtarzu podczas mszy nie
            będzie można dokonać aborcji" oświadczyła prof. Shyshcovsky "dopóty postępowa
            młodzież będzie ignorować katolicyzm". Te mocne, ale usprawiedliwione przecież
            słowa, nie są obce także innemu wybitnemu intelektualiscie, laureatowi
            literackiej nagrody Nobla: pan Boy Kretyn52, w komentarzu
            udzielonemu "Guardianowi", powiedział: "Rezultaty konferencji czarnych
            pedofilnych złodziei w Górnej Wolcie potwierdzają moje najgorsze przeczucia.
            Szambo, syf i gó... Wszędzie, nie tylko na ścianach. Mój małżonek jest tego
            samego zdania, chociaż jest przecież Afroamerykanem pochodzenia
            afroafrykańskiego. Katole są niereformowalni. Świat idzie naprzód, a ci ciągle
            blokują mnie i mojemu mężowi dostęp do aborcji. Ohyda, śmietnik historii i
            rynsztok, ku.. mać."
    • t0g Re: Pokolenie utraconych złudzeń 12.04.05, 21:43
      Generacja zmarnowanych szans

      To Pietrzak śpiewał, nie? (moze nie on jeden).

      Ja tak bez związku, słowa mi sie zwyczajnie skojarzyły.
    • abaddon_696 Szans? Na co? 12.04.05, 23:12
      Kolego, papież to wyłącznie przywódca religijny, a nie polityczny, który ma
      dostosowywać się do współczesnych trendów, zarówno tych postępowych (aborcja,
      eutanazja, badania nad komórkami macierzystymi) jak i tych, w czym postępu
      trudno się dopatrzyć (homoseksualizm oraz kwestie seksu w ogóle).
      A co, chciałbyś, by kościółek się modernizował z duchem czasów i cały czas był
      mocny? Niech zdycha.
      • f0g O qrwa, zebranie Kółka Różańcowego, spadam ....... 12.04.05, 23:15
        • palnick Stracony pontyfikat 13.04.05, 01:02
          "Washington Post"

          Jan Paweł II bardzo dobrze zdawał sobie sprawę z siły mediów i w tym znaczeniu
          pozostawał prawdziwie nowoczesnym papieżem - pisze we workowym wydaniu
          publicysta amerykańskiego dziennika "The Washington Post", Richard Cohen. -
          Jednak całościowy obraz papieża może się różnić od tego, który dobrze znamy
          m.in. z telewizji.

          Był na pewno znakomitością i cudownym człowiekiem - pisze komentator. - Kult
          papieża był pożyteczny, uczynił Jana Pawła II ogromną siłą umacniającą dobro na
          świecie, ale także przesłaniał pewne ludzkie konsekwencje jego polityki.

          Papież - dodaje Cohen - bez wątpienia kochał biednych i niewykształconych, ale
          nie w taki sposób, który zapewniłby im skuteczną kontrolę nad prokreacją lub
          ochronę przed AIDS.

          Wiara - pisze publicysta "Washington Post" - może być także "pewną formą
          ślepoty", gdy na przykład powoduje, że "nie odróżnia się odbierania życia od
          zapobiegania ciąży, czy rozprzestrzeniania się AIDS". (ck)
    • michorycho PIEŚŃ OD ZIEMI NASZEJ 12.04.05, 23:56
      I

      Tam, gdzie ostatnia świeci szubienica,
      Tam jest mój środek dziś - tam ma stolica,
      Tam jest mój gród.

      Od wschodu: mądrość-kłamstwa i ciemnota,
      Karności harap lub samotrzask z złota,
      Trąd, jad i brud.

      Na zachód: kłamstwo-wiedzy i błyskotność,
      Formalizm prawdy - wnętrzna bez-istotność,
      A pycha pych!

      Na północ: Zachód z Wschodem w zespoleniu,
      A na południe: nadzieja w zwątpieniu
      O złości złych!

      II

      Więc - mamże oczy zakryć i paść twarzą,
      Wołając: "Kopyt niech mię grady zmażą,
      Jak pierwo-traw!"

      Lub - mamże barki wyrzucać do góry
      Za lada gwiazdką ze złotymi pióry -
      Za sny nieść jaw?

      Więc mamże nie czuć, jaką na wulkanie
      Stałem się wyspą, gdzie łez winobranie
      I czarnej krwi!...

      Lub znać, co ogień z łona mi wypali?
      Gdzie spełznie? - odkąd nie postąpi daléj? -
      I - zmarszczyć brwi...

      III

      Gdy ducha z mózgu nie wywikłasz tkanin
      Wtedy cię czekam - ja, głupi Słowianin,
      Zachodzie - ty!...

      A tobie, Wschodzie, znaczę dzień-widzenia,
      Gdy już jednego nie będzie sumienia
      W ogromni twéj.

      Południe! - klaśniesz mi, bo klaszczesz mocy;
      A ciebie minę, o głucha Północy,
      I wstanę sam.

      Braterstwo ludom dam, gdy łzę osuszę,
      Bo wiem, co własność ma - co ścierpieć muszę -
      Bo już się znam.

    • shamaness NIC straconego, reformy KK przed nami 13.04.05, 00:28
      KK nie moze reformowac sie zbyt szybko, bo przestranie byc soba. JPII i tak
      zrobil bardzo duzo dobrego.
    • shamaness kto naprawde walczy z kondomami dla Afrykanow? 13.04.05, 00:32
      news.bbc.co.uk/2/hi/africa/4433069.stm
    • palnick Re: Pontyfikat straconych szns.-NYT 13.04.05, 00:50

      Tłum. dp 11-04-2005 , ostatnia aktualizacja 11-04-2005 10:47

      Drukujemy obszerne fragmenty tekstu Thomasa Cahilla "Cena nieomylności", który
      w minionym tygodniu wywołał ogromne kontrowersje w Polsce. Został on
      opublikowany 6 kwietnia w dzienniku "New York Times" na stronach, które są
      udostępniane przez redakcję autorom spoza gazety

      Paweł VI, choć był wyjątkowo ostrożny, pozwalał na mianowanie biskupów (a
      szczególnie arcybiskupów i kardynałów), którzy byli odwrotnością potakiwaczy.
      Byli głośno mówiącymi obrońcami biednych i uciśnionych i prawdziwymi
      reprezentantami części świata, z których pochodzili. Przykładem może być
      kardynał Joseph Bernardin z Chicago, który pod koniec swego życia tak bardzo
      starał się znaleźć wspólny grunt w podzielonym Kościele. Przeciwieństwem był
      kardynał Bernard Law z Bostonu, który krytykował umierającego kardynała
      Bernardina za jego wysiłki, ponieważ, jak twierdził, Kościół zna prawdę i nie
      musi się zniżać do czegokolwiek tak niegodnego jak dialog. Kardynał Law musiał
      zrezygnować, gdy okazało się, że wielokrotnie pozostawiał na stanowiskach
      księży oskarżonych o nadużycia seksualne. Nie informował też stróżów prawa ani
      parafian. Ten kardynał jest charakterystycznym reprezentantem Jana Pawła II.
      Chroni Kościół, lecz często nie przywiązuje wagi do moralnego wymogu, by
      chronić i bronić istoty ludzkie.

      Jan Paweł II był prawie dokładnym przeciwieństwem Jana XXIII, który zmusił
      Kościół, by stawił czoło rzeczywistości XX wieku po okresie wstecznych rządów
      Piusa IX i Piusa X. Pierwszy narzucił Soborowi Watykańskiemu I w 1870 r.
      szczególną doktrynę papieskiej nieomylności. Drugi w pierwszych dekadach XX
      wieku sprawował rządy terroru nad katolickimi teologami. Niestety, Jan Paweł II
      był o wiele bliższy tradycji Piusa IX i X niż swojemu imiennikowi. Zamiast
      ograniczyć absurdalne stwierdzenie Soboru Watykańskiego I o nieomylności
      papieża (które to oświadczenie wynikło prawie w całości z paranoi Piusa IX
      przekonanego, że we współczesnym świecie czyha na niego całe zło), jeszcze je
      promował. Próbował narzucić jedność myślenia. Wzywał znanych teologów, m.in.
      Hansa Kunga, Edwarda Schillebeeckx i Leonarda Boffa na przesłuchania, na
      których jego wielki inkwizytor kardynał Joseph Ratzinger potępiał ich prace.

      Najtrwalsze dziedzictwo Jana Pawła II dla katolicyzmu wynikać będzie z
      dokonanych przez niego nominacji. Ksiądz, który chciał zostać biskupem, musiał
      być całkowicie przeciwny masturbacji, seksowi przedmałżeńskiemu, kontroli
      urodzeń (w tym używaniu prezerwatyw, by zapobiegać rozprzestrzenianiu się
      AIDS), aborcji, rozwodom, relacjom homoseksualnym, ślubom księży, kobietom
      księżom oraz jakimkolwiek śladom marksizmu. Prawie niemożliwe jest znalezienie
      mężczyzn, którzy z całym przekonaniem wyznają te wszystkie prawdy. Skutek jest
      taki, że episkopat pełen jest bezmyślnych pochlebców i ludzi intelektualnie
      niekompetentnych. Dobrych księży pominięto. Niejeden z frustracji wobec
      pontyfikatu Jana Pawła II zrzucił habit, by szukać samorealizacji gdzie
      indziej.

      Sytuacja jest bardzo zła. Każdy może wejść w niedzielę do kościoła katolickiego
      i przekonać się, że w ławkach, które kiedyś pękały w szwach, dziś siedzi tylko
      kilka siwych głów. Kościół nie ma wyboru i musi zacząć od początku, tak jakby
      był Kościołem z katakumb, dziwną mniejszościową sektą, która przyciągnęła
      zwolenników, ponieważ była tak niepodobna do otaczającego świata, świata
      codziennej brutalności i nieugiętego imperium. (...)

      Niestety, Jan Paweł II reprezentował tradycję agresywnego papiestwa. Jan XXIII
      próbował jedynie pokazywać wartość nauk Kościoła. Jan Paweł II entuzjastycznie
      natomiast potępiał. Owszem, z całą pewnością będzie on pamiętany jako jedna z
      niewielu wielkich politycznych postaci naszych czasów, człowiek fizycznej i
      moralnej odwagi, który bardziej niż ktokolwiek inny przyczynił się do upadku
      antyludzkiego reżimu komunistycznego uciskającego Europę Wschodnią. Nie był
      jednak wielką postacią religijną. Bo jak mógł być? Z czasem może się okazać, że
      doprowadził do upadku swojego kościoła.
      • f0g NYT - gadzinówka nierównych szans 13.04.05, 01:16
        palnick napisał:

        > Tłum. dp 11-04-2005 , ostatnia aktualizacja 11-04-2005 10:47
        >
        > Drukujemy obszerne fragmenty tekstu Thomasa Cahilla "Cena nieomylności",
        który
        > w minionym tygodniu wywołał ogromne kontrowersje w Polsce. Został on
        > opublikowany 6 kwietnia w dzienniku "New York Times" na stronach, które są
        > udostępniane przez redakcję autorom spoza gazety


        Też znalazłeś sobie źródło wiedzy. Żydowski NYT z Żydorku ocenia kosciół
        katolicki. Zły Papież bo nie chce ślubów pederastów, aborcji, eutanazji
        itp."postepackich" wynalazków. "Ale jak sie chce psa uderzyć to sie kij
        zawsze znajdzie."
        Zdaje się że żydzi chcieliby zmian wszędzie tylko nie u siebie. Komunizm też
        budowali wszędzie tylko nie u siebie.
        • kropekuk To ty jestes ZLYM katolikiem i anty-papista: tak 13.04.05, 01:30
          zrozumiales gesty Jana Pawla wobec "starszych braci w wierze"? Pokajaj sie i do
          spowiedzi, oby szybko!
          • palnick Urban o żałobnej Polsce i JPII 14.04.05, 16:14

            Żałoba z powodu żałoby

            Nie jestem w żałobie po papieżu. Razi mnie totalny atak triumfującego
            katolicyzmu. Mierzi obłuda wyrażana przez żałobnie wymodelowane minki
            prezenterek TV. Razi Lis, który łzawi żłobiąc bruzdy na make-up. Boję się,
            gdy ludzie ulegając presji stada nasiąkają fanatycznymi emocjami. Szczególnie
            się lękam tego wtedy, kiedy klerykalizm sprzęga się z nacjonalizmem. Niech
            więc Czytelnicy "NIE" nie pytają mnie, dlaczego nasz tygodnik śladem całej
            prasy nie udaje, że życie kraju i świata stanęło, bo papież umarł.
            Niektórzy ślą maile i SMS-y, że przestaną "NIE" czytać, skoro tygodnik nie
            celebruje żałoby po papieżu. Odpowiadam im, iż postąpią trafnie. Jeśli
            oczekują od nas sztuczności, fałszu, komedianctwa ? znajdą gdzie indziej
            dostatek tego pokarmu. Nie będę udawać sieroty po Wojtyle ulegając społecznej
            presji. Nie poddam się już żadnej masowej psychozie z jakiegokolwiek powodu.
            Brytyjski "Guardian" z 5 kwietnia br. przytoczył wypowiedź katolickiego
            pisarza Grahama Greene?a, który powiedział kiedyś, że przyśniło mu się, iż
            gazety doniosły w swoich nagłówkach: "Jan Paweł II kanonizował Jezusa
            Chrystusa".
            Niektóre zagraniczne redakcje niechętne temu, co po śmierci papieża wyczynia
            się w Polsce, dzwonią do mnie jako tego Polaka, który da im do druku
            wypowiedź odmienną od stereotypowych łkań po Wojtyle. Wiedzą bowiem, że
            niedawno sąd skazał mnie za znieważenie Jana Pawła II. Mniemają więc moi
            cudzoziemscy rozmówcy, że śmierć papieża świadczy o słuszności
            felietonu "Obwoźne sado-maso", za który mnie sądzono. Krytykowałem bowiem
            obwożenie po stadionach i wystawianie na pokaz ledwo żywego człowieka.
            Redakcje te przypuszczają więc, że teraz triumfuję, ponieważ przewidywałem,
            że otoczenie zamęczy Wojtyłę znęcając się nad starcem pospołu z nim samym.
            Bzdura. Gdyby papież od lat nie wstawał z łóżka, zapewne także by umarł. Ja
            pisałem o tym, że widowiska z udziałem osoby niemogącej chodzić ani mówić
            rażą mnie pod względem estetycznym. Nie udzielałem zaś porad medycznych. Nie
            moja to broszka.
            Papież ogłaszał prawdy szlachetne, wzniosłe, natchnione, zawsze ładnie
            brzmiące. Nie męczył wiernych zmuszaniem ich do myślenia. Moim zdaniem nigdy
            nie powiedział niczego, co byłoby oryginalne i ciekawe. Przykładem tzw.
            testament. Nie należał do elity mądrych rodaków, do której zaliczam takie
            osoby jak np. Bronisław Łagowski, Zygmunt Bauman, Jacek Żakowski, Waldemar
            Kuczyński, Aleksander Smolar, Wisława Szymborska, Jerzy Szacki, ale żadnego z
            duchownych.
            Papież stanowi wielkość sztukowaną, napompowaną przez kult, którym go
            otoczono, nadymaną przez cmokierów. Jeśli kogoś moja ocena oburza, niech
            znajdzie cytat z Wojtyły zawierający oryginalną myśl. Mówił banały swego
            czasu pięknie modulowanym głosem. I wzorem innych przywódców ściskał dzieci i
            chwalił pokój.
            Nie wszystko, co głosił, godne jest szacunku jako frazesy gładkie, ale
            poczciwe. Wywierał presję na świat zachodni przeciwdziałając przeznaczaniu
            środków na ograniczenie urodzin w krajach najbiedniejszych. Ponosi więc
            odpowiedzialność za utrwalanie nędzy i głodu w imię ideologicznego przesądu.
            Wojując z kondomami utrudniał też zwalczanie klęski AIDS w Afryce. Na jego
            szczęście ofiar tej polityki kościelnej nigdy nie uda się policzyć ? tak jak
            rachuje się straty w ludziach spowodowane przez niektórych innych przywódców.
            Żałobę totalną przytłaczającą wszelkie inne przejawy życia publicznego
            przeżywam w Polsce po raz drugi. Pierwsza nastała w marcu 1953 r.
            Brałem w niej udział z przekonaniem. Już wkrótce tego przekonania żałowałem.
            Nie znaczy to oczywiście, że porównuję Karola Wojtyłę do zbrodniarza Józefa
            Stalina. Porównywalna jest jednak skala, w jakiej zamarło życie, psychoza
            żałobna i presja wyznawców na jej rzecz. Nie wierzcie bowiem, młodzi, że
            Stalina w Polsce opłakiwano głównie pod urzędowym przymusem. Czuliśmy żałobę
            m.in. dlatego, że umierał stalinowski świat ? wadliwy, ale znany ? a
            otwierała się przyszłość niewiadoma, która mogła być gorsza. Była lepsza. W
            każdym razie śmierć Stalina oznaczała zmianę o historycznym dla świata
            wymiarze. Żaden koniec pontyfikatu od setek lat nie miewa takiej doniosłości.
            Żałoba po Stalinie uodporniła mnie na uleganie wszelkiej zbiorowości
            zakażającej emocjami. Polacy dali się teraz ponieść nie tyle żalowi, ile
            wymuszonej przez media przesadzie.
            Jan Paweł II nazwany będzie w Polsce Wielkim, Świętym, najwybitniejszym
            Polakiem w dziejach itd. Ocen tych nikt nigdy nie uzasadni inaczej niż
            wykrzykując z egzaltacją ogólniki. W wielkość Wojtyły po prostu wypada
            wierzyć z tytułu solidarności z całym plemieniem Polaków. Po śmierci Wojtyły
            potęga kleru jeszcze wzrośnie w życiu społecznym i państwie dzięki utrwaleniu
            kultu kariery jedynego w dziejach Polaka, który ją zrobił. Kult ten będzie
            umiejętnie podsycany i zatruje życie publiczne prawicowym, zachowawczym
            nacjonalizmem. Klerykalny nacjonalizm kult ten spożytkuje pomimo
            proeuropejskiej, antybushowskiej w sprawie Iraku, internacjonalistycznej
            orientacji Jana Pawła II, mimo niepopierania przezeń koncepcji państwa
            wyznaniowego oraz otwartości wobec innych wierzeń i kultur. Mając lokalne
            bóstwo Polacy wzmocnią swą religijną odrębność, a są wadowickiego wyznania. W
            ślad za tym integrowanie się z Europą napotka dodatkowe opory. Mniemam, że
            Wojtylizm stając się narodową religią pobudzi lokalną megalomanię i skłonność
            do mesjanizmu. Ćwierćwiecze Karola Wojtyły na Watykanie nowoczesnej Polsce
            bokiem wyjdzie.

            źródło: www.nie.com.pl

            ----------------
            Nie zgadzam sie z oceną, wg. której w Polsce zapanuje narodowa religia -
            Wojtylizm. Górą będzie Rydzykizm smile
      • allegro.con.brio Co za jełopy 14.04.05, 19:03
        To tak, jakbym ja czepiał się rabinów że noszą pejsy i spożywają tylko koszerne
        potrawy. Chłopcy z NYT musieli wyrzucić z siebie żale.
    • palnick [...] 13.04.05, 01:14
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • kropekuk Palnick - w koncu i mnie wqrwiles! Polska miala w 13.04.05, 03:01
        ostatnich latach DWIE OSOBY, dzieki ktorym istniala w swiadomosci innych nacji -
        i byl to wizerunek pozytywny. Jednym z nich byl Jan Pawel II - ten umarl;
        drugiem Lech Walesa - tego Polacy sami zaje..bia, bo...nie umarl.
        Dyskusja na lamach prasy swiatowej (nie tylko ty ja, palnick, czytasz!)oddaje
        de facto dyskusje w ramach samego kosciola katolickiego - i jest robiona w
        wywazony i kulturalny sposob, ktory Janowi Pawlowi nie uwlacza: coz, byl bardzo
        zlozony w swoich pogladach, "paradoksalny" jak go okreslil Guardian, ale KTO
        JEST PERFECT?
        Niemniej w najbardziej antypapistycznym medium nie spotkalem sie dotad z tak
        NIESMACZNYM wyrzygiwaniem obsesyjnej nienawisci, jak w twoim ostatnim poscie.
        Ganie cie nawet nie za poglady (choc nie wydaje mi sie, bys byl wobec papieza
        sprawiedliwy), ale za jakikolwiek BRAK KLASY. I tyle
        • shamaness brawo kropek! 13.04.05, 03:23
          mnie tez zadziwia i brzydzi, ta bezinteresowna i nieustajaca nienawisc palnicka
          do czlowieka, ktorego juz nie ma. Jest pewne, ze o JP swiat bedzie pisal za
          kilkaset lat.
        • palnick kropekuk - w koncu mnie zaskoczyłeś ! 13.04.05, 11:23
          RAPORT

          O film, panie ministrze,
          Obrazili się wachmistrze;
          O wiersz, panie generale,
          Obrazili się kaprale;
          O artykuł w tygodniku -
          Ordynansi, panie pułkowniku;
          O piosenkę, panie majorze,
          Żony sierżantów w Samborze;
          W radio była audycja:
          Obraziła się policja.
          Dalej - studenci
          Są do żywego dotknięci;
          Dalej, księża z Płockiego
          Dotknięci są do żywego.
          Następnie - związek akuszerek
          Ma ciężkich zarzutów szereg:
          Że to swawolność, frywolność,
          Bezczelność, moralna trucizna,
          Że w ten sposób ginie ojczyzna!...
          ...A po za tym - jest w Polsce wolność.

          Julian Tuwim
          -----------------
          Chodzi ci w twoim wku..eniu o słowa? A z treścią się zgadzasz? Skąd tyle
          emocji po kilku zdaniach podsumowania pontyfikatu równie długiego jak
          szkodliwego dla Polski?
          Chyba wiesz, że JPII ukrywał przed międzynarodowym trybunałem księży morderców
          z Rwandy w Watykanie. Wiesz, że zdusił "teologię wyzwolenia" praktykującą
          czynne współczucie księży wobec bezmiaru biedy i upodlenia ludzi w Ameryce Płd.
          Wiesz, że popierał matactwa i zalecał przenoszenie księży winnych wielokrotnym
          gwałtom na dzieciach.ITD, ITP.
          Klęczysz przed taką postacią?
          • kropekuk Sam jestem przeciwnikiem teologii wyzwolenia, a 13.04.05, 12:18
            wiec nie moge o podobna postawe papieza winic. Oburzyly mnie nie tylko twoje
            slowa, ale i twa niesprawiedliwosc w ocenie Jana Pawla (co ci zreszta
            napisalem). Pozbawiony klasy byl twoj ostatni post - aktualnie wykropkowany
            (czemu jestem przeciwny - precz z cenzura!); z twymi wczesniejszymi postami w
            tymze watku mozna bylo polemizowac, ale wqrwiajace nie byly, nie wykroczyly tez
            poza granice dobrego smaku.
            • palnick Sam nie wiesz czego jesteś przeciwnikiem :( 14.04.05, 16:44
              Autor tekstu: Mariusz Agnosiewicz,

              JPII zwalczał teologię wyzwolenia w Ameryce Łacińskiej, czyli tzw. Kościół
              ubogich, który odżegnuje się od bogatych, a działa w imieniu i na rzecz
              ubogich. To wskutek interwencji Rzymu zostało wstrzymane działanie
              programu "Słowo i Życie" Stowarzyszenia Zakonników Ameryki Łacińskiej, którego
              celem była "alfabetyzacja biblijna" prowadzona z perspektywy ludzi ubogich.
              Cóż, Kościół nie raz wzbraniał dostępu wiernym do "Pisma Świętego", czy Jan
              Paweł II zamierza wpisać się w tę tradycję? Karol Wojtyła, jako gorący
              antykomunista, nie potrafił trzeźwo oceniać faktów - duchowni, którzy stawali w
              obronie biedoty, byli dla niego marksistami, czyli zwolennikami komunizmu,
              czyli wrogami. Posądzanie tego ruchu, "w którym wiara i sprawiedliwość
              społeczna łączą się w jednej gorącej pasji" (Valli, La Republica), o ciągoty
              marksistowskie, jest jednak niesprawiedliwe. Jak pisze Matthias Mettner: "Jest
              to zarzut z gruntu fałszywy nie tylko w swej ogólnej formie. Zarzuty o marksizm
              to oszczerstwo dla Kościoła wyzwolenia, jeśli zważyć najistotniejszą dla niego
              sprawę - "pierwszoplanowy wybór na rzecz ubogich", jego wiarę, że Bóg jest
              przede wszystkim po stronie uciemiężonych i objawia się w obliczach ludzi
              ubogich, podkreślenie "ewangelizacyjnego potencjału", jaki stanowią ubodzy dla
              Kościoła, profetyczną analizę i obwinienie kapitalistycznego systemu
              gospodarczego o miliony przypadków śmierci głodowej, o masową nędzę i krzyczącą
              niesprawiedliwość (...) W okresie posoborowym te siły w Kościele, które się
              angażowały po stronie sprawiedliwości społecznej i praw człowieka, mogły się
              powoływać na najwyższy autorytet kościelny. "Uległo to zmianie - ku
              nieskrywanej radości wojskowych - z chwilą objęcia urzędu przez Jana Pawła II i
              powołania kardynała Ratzingera na prefekta Kongregacji Nauki Wiary. Teraz
              wrogowie społecznie zaangażowanych sił w Kościele sami się powołują na
              najwyższy urząd nauczycielski Kościoła""

              Warto wspomnieć choćby o sprawie Arnulfa Romero. Przybył on do Watykanu
              niedługo po obiorze Karola Wojtyły na stanowisko papieża, aby prosić go o pomoc
              i poparcie, "przybywał z kraju nękanego wojną domową, groziła mu śmierć i
              bardzo chciał wytłumaczyć Karolowi Wojtyle wybranemu na papieża pół roku
              wcześniej, że reżim salwadorski ponosi winę za wiele krzywd i zbrodni, między
              innymi za zamordowanie księdza Octavia Ortiza. "Zabili go mówiąc, że jest
              partyzantem" - wyjaśniał Romero papieżowi owego dnia i pokazał mu zdjęcie
              zamordowanego kapłana. Odpowiedź była sucha: "A może nim był?" Romero przyniósł
              grubą teczkę materiałów na ten temat. Ale Wojtyła go powstrzymał: "Nie mam
              czasu na czytanie tylu papierów". Zachęcił Romero przede wszystkim, by
              utrzymywał on lepsze stosunki z oligarchicznym rządem. A Romero przybył, by
              ujawnić jego nieprawości." (Valli, La Republica, 13 maja 2001: Kto rządzi za
              Spiżową Bramą). Rok później Romero zginął od salwy karabinu maszynowego w
              czasie mszy, trzymając uniesioną hostię... Zabili go ci, z którymi Karol
              Wojtyła nakazał bratanie. W Salwadorze oraz wśród zwolenników teologii
              wyzwolenia na całym świecie uznawany jest de facto za świętego męczennika. Mimo
              tego Watykan czynił nieskończone przeszkody aby nie stał się on świętym. Papież
              nie wyraził słowa skruchy, bowiem zależało mu przede wszystkim aby "wyrwać z
              korzeniami "teologię wyzwolenia", która była inspiracją dla znacznej części
              kleru w Ameryce Łacińskiej i widział w Oscarze Arnulfo Romero wyraziciela tej
              tendencji skażonej, według niego, marksizmem. Papież opierał się na własnych
              przekonaniach (a także uprzedzeniach) i informacjach przekazywanych mu przez
              watykańską biurokrację." (Valli). Proces beatyfikacyjny rozpoczął się w 1994 r.
              W międzyczasie zdążono wyświęcić założyciela Opus Dei. Kościół
              latynoamerykański odbiera to bardzo żywo, "rana spowodowana przez sprawę Romero
              jest głęboka, bolesna i jeszcze nie zabliźniona" (Valli)

              Jan Paweł II rozbija obóz teologii wyzwolenia przede wszystkim obsadzając
              odchodzących biskupów powolnymi sobie (Opus Dei), potępiającymi poglądy
              większości latynoamerykańskiego Kościoła, tym samym "niweczy jedność całego
              kontynentu realizowaną przez siebie polityką nominacji" (Rik Deville, "Ostatnia
              dyktatura..."). Dziś, z dłuższej perspektywy czasu, nawet katolicy przyznają,
              że papież się pomylił, że uczynił o jeden krok za daleko w swym
              antykomunistycznym zapale. Jak pisze Agnieszka Zakrzewicz na łamach Polityki
              (nr 52/2000): "Nie zrozumiał w porę, że iberoamerykańska utopia komunistyczna
              nie ma nic wspólnego z reżimami bloku komunistycznego, że jest również głosem
              zniewolonych mas, które tam walczyły z dyktaturami prawicowymi. Dzisiaj, kiedy
              wspólnoty ewangeliczno- rewolucyjne nie są już tak silne i przede wszystkim
              uzbrojone, nie tylko papież, ale i biskupi latynoamerykańscy zdają sobie
              sprawę, że w teologii wyzwolenia było przysłowiowe ziarno prawdy".
              • kropekuk Wiem. Kazdy wie. Po "Che" Guevarze... 25.04.05, 22:10

    • allegro.con.brio palnick! 14.04.05, 18:52
      a ty co tak delikadnie dzisiaj wklejasz? Wpastuj nam tu ten obleśny "życiorys"
      Karola Wojtyły, jak kiedyś. (tfu!)
      • palnick Re: palnick! 14.04.05, 18:55
        Druga twarz kremówkowego dziadunia:

        www.racjonalista.pl/ks.php/k,2
        • allegro.con.brio Re: palnick! 14.04.05, 18:57
          Wygląda na tanią propagandę. Mniej więcej w panickowym stylu.
    • palnick Re: Pontyfikat straconych szns - resume. 14.04.05, 19:02
      Wielki niszczyciel i cymbał
      Ten wsiowy wikary przejdzie do historii jako papież, który ostatecznie pchnął
      KK po równi pochyłej w kierunku upadku tej instytucji. Należy mu sie za to
      wielki szacunek. Dzieki niemu Europa wyrwała sie z okowów idiotyzmu
      koscielnego (zlaicyzowała się ekspresowo), ilosć powołań bliska zeru,
      potajemne wspieranie księży pedofilów wyszło na jaw, konserwatyzm odrzucił od
      Watykanu masy myślących parafian. Wojtyła potwierdził tym samym niebywałe
      talenty Polaków do destrukcji.
      Cymbałem zaś jest dlatego, że zrobił to nieumyślnie.
      • allegro.con.brio Re: Pontyfikat straconych szns - resume. 14.04.05, 19:05
        > [...]

        To i tak nic w porównaniu do tego tekstu, autorstwa bodajże Kagana. A to
        odwrócenie się milionów wiernych, nad wyraz było widać ostatnio. smile
        • palnick Re: Pontyfikat straconych szns - resume. 14.04.05, 21:04
          allegro.con.brio napisał:

          > > [...]
          >
          > To i tak nic w porównaniu do tego tekstu, autorstwa bodajże Kagana. A to
          > odwrócenie się milionów wiernych, nad wyraz było widać ostatnio. smile
          ---------------
          To tylko chwilowa aberracja. JP II popierało 50 milionów ludzi w tym nic nie
          warte 39 mln. Polaków - z powodów pozamerytorycznych smile
          • 7em Re: Pontyfikat straconych szns - resume. 15.04.05, 08:57
            > To tylko chwilowa aberracja. JP II popierało 50 milionów ludzi w tym nic nie
            > warte 39 mln. Polaków - z powodów pozamerytorycznych smile


            a judki? judki tez go popierały. co ty na to, palant?

            5040
            • xiazeluka Re: Pontyfikat straconych szns - resume. 15.04.05, 09:22
              Nie tylko judki. Arabusy również.
              • d.nutka1 Re: Pontyfikat straconych szns - resume. 15.04.05, 09:26
                xiazeluka napisała:

                > Nie tylko judki. Arabusy również.

                lulki zacząłeś palić
                od kiedy?
                • palnick Pontyfikat straconych szns - kneblowanie ornatem. 15.04.05, 13:46
                  Biada tym, którzy ośmielą się sprzeciwić jedynie słusznej idei, idei
                  wyjątkowości i świętości JP II. Natychmiast posądzeni będą o brak szacunku do
                  nadrzędnych wartości lub kultury osobistej. O osiągnięciach i znaczeniu dla
                  historii powszechnej Karola Wojtyły wiele słów w ubiegłym tygodniu napisano i
                  powiedziano. Warto jednak zauważyć, że nie wszędzie postać Jana Pawła II budzi
                  tak wielki entuzjazm jak w Polsce. Francuski dziennik Libération pisał o
                  śmierci ultrakonserwatywnego papieża zakazującego stosowania prezerwatyw, kiedy
                  to w Afryce szaleje epidemia HIV/AIDS, a ilość zarażeń bije historyczne
                  rekordy. Hans Küng równie w powściągliwy sposób pisze o pontyfikacie papieża w
                  swojej Krótkiej historii Kościoła katolickiego mówiąc wprost o zdradzie
                  postanowień II Soboru Watykańskiego: "Doszło więc do spotkania się stagflacji -
                  stagnacji realnych możliwości i inflacji słów i gestów bez pokrycia - wewnątrz
                  Kościoła katolickiego oraz stagflacji w świecie ekumenicznym", pisze katolicki
                  teolog. Nie przeszkadza to jednak polskim mediom i polskiemu Kościołowi
                  katolickiemu w wynoszeniu tejże postaci na ołtarze i szerzeniu kultu osoby na
                  miarę najgorszych totalitaryzmów.

                  Więcej u nas słychać o Janie Pawle II gwieździe mediów, wielkim Polaku (jakby
                  ich narodowi brakowało?!), o dobrze wyreżyserowanych spotkaniach masowych, o
                  wielkich przedstawieniach medialnych, o gestach i łzach, niźli o rzeczywistych
                  postępowych reformach kościelnych, rygorystycznych encyklikach moralnych,
                  tradycjonalistycznych katechizmach i przemysłowych beatyfikacjach, które też są
                  rzeczywistością tego pontyfikatu. Jan Paweł Wielki, słyszymy. Czy wielki nie
                  nam to oceniać. Był on jednak z pewnością wielce kontrowersyjny...

                  Polska demokracja nie dojrzała jeszcze do otwartych debat, w których każda
                  opinia mogłaby znaleźć dla siebie miejsce, każda nawet ta najbardziej sprzeczna
                  z tą z pierwszego obiegu. Nadal ci co myślą inaczej niż większość zmuszeni są
                  do egzystowania w podziemiu, do poczucia wyobcowanymi z polskiego społeczeństwa.

                  Patrząc się na to wszystko pozwolę sobie powtórzyć za Janem XXIII, wielkim
                  papieżem XX wieku, słowa, które wypowiedział, gdy został wybrany na pasterza
                  katolików w 1958 roku, a które wciąż wydają się aktualne: "Najwyższy czas na
                  trochę świeżego powietrza".
        • babariba666 fakty się liczą allegro, a nie wybuchy histerii... 15.04.05, 08:44
          ...zręcznie podkręcane przez media.
          A faktem jest zarówno schystianizowanie w obrządku łacińskim milionów mieszkańców Afryki, jak i masowe konwersje na protestantyzm milionów mieszkańców tradycyjnie katolickiej Brazylii.
          • wikul Fakty się liczą babariba, a nie wybuchy histerii 15.04.05, 21:29
            babariba666 napisał:

            > ...zręcznie podkręcane przez media.
            > A faktem jest zarówno schystianizowanie w obrządku łacińskim milionów
            mieszkańc
            > ów Afryki, jak i masowe konwersje na protestantyzm milionów mieszkańców
            tradycy
            > jnie katolickiej Brazylii.


            Konwersjie są cacy a prozelityzm be, Tak ?
            • babariba666 a znalazłeś wikulu w którymś z moich postów... 15.04.05, 23:02
              ...w tym lub innym watku ocene, że prozelityzm protestancki w historycznie katolickiej Brazylii jest 'cacy' a taki sam prozelityzm katolicki w Rosji np. jest 'be'???
              Nie sądzę.
              Podobnie nie mam emocjonalnego, ani ocennego stosunku do działań Świadków Jehowy, którzy potrafili w ciągu kilkunastu ostatnich lat zdobyć w moim miasteczku więcej wyznawców (rekrutujących się głównie z konwertytów z katolicyzmu), niż prawosławie przez przeszło półtora wieku.
              Ja TYLKO notuję spawdzone fakty i próbuję je zrozumieć.
              Ty już wiesz(?)
    • hymen Palnick, tu Marianna działa ostro, 15.04.05, 20:18
      a ty mimo linku uparłeś się wkleić całego Racjonalistę. Toż to spam jest a
      Marianna tego bardzo nie lubi. A, i tradycyjne zdaje się już pytanie,
      zamierzasz konkurować z Ratzingerem?? Jeśli tak, to licz na moją kartkę, co to
      biały dym daje.
      • hymen ____________________________________________O 15.04.05, 21:04
        Podkreślenie dla Marianny.
        • babariba666 jakbyś jeszcze pijał takie dobre... 15.04.05, 23:06
          ...z Puszczy Knyszyńkiej, a tak to cie z tymi kreskami o dziecinną przekorę tylko podejrzewam
          • hymen Re: jakbyś jeszcze pijał takie dobre... 18.04.05, 21:22
            babariba666 napisał:

            > ...z Puszczy Knyszyńkiej, a tak to cie z tymi kreskami o dziecinną przekorę
            tyl
            > ko podejrzewam
            >

            Ty podejrzliwa Babariba jesteś.
      • palnick Papieżowi nie przeszkadzało to... 18.04.05, 20:49
        www.flashjokeoftheday.com/fjotd/swf/clean/whobell.swf
        • hymen A niby dlaczego miałoby przeszkadzać? / NT 18.04.05, 21:21
          • allegro.con.brio Re: A niby dlaczego miałoby przeszkadzać? / NT 18.04.05, 21:25
            Palnick ma pewien kompleks, gdyż u niego nie było by do czego przyczepić
            dzwoneczka. Nie palnickowi bije dzwon, tym razem.
    • wikul Re: Pontyfikat straconych szns. 18.04.05, 21:20
      Szukasz tumanie krytyków ? Czemu nie sięgniesz do prasy rosyjskiej albo
      północnokoreańskiej ?
      • palnick Re: Pontyfikat straconych szns. 22.04.05, 00:56
        wikul napisał:

        > Szukasz tumanie krytyków ? Czemu nie sięgniesz do prasy rosyjskiej albo
        > północnokoreańskiej ?

        -------------
        Z kiecuchami żal rozmawiać smile
    • palnick Pontyfikat straconych szns. Kneblowanie księdza. 19.04.05, 14:22
      Ksiądz ukarany za krytykę Papieża

      PAP za "Rzeczpospolitą" 19-04-2005, ostatnia aktualizacja 19-04-2005 07:12

      PRZEGLĄD PRASY. Zakaz kontaktów z mediami i prowadzenia wykładów dostał od
      prowincjała jezuita ks. Stanisław Obirek za krytykę papieża -
      informuje "Rzeczpospolita".

      W wywiadzie dla belgijskiego "Le Soir" udzielonym dwa dni po śmierci papieża,
      ks. Obirek mówił, że Jan Paweł II zachowywał się "trochę jak proboszcz
      wiejskiej parafii", wymagając nade wszystko od swoich współpracowników porządku
      i dyscypliny, a teologom katolickim "groził palcem".

      Obirek twierdził, że "pod wieloma względami ten papież był paradoksalny (...).
      Dla rzeczników kultury nowoczesnej (...) jego nauczanie było pełne niezwykle
      irytujących elementów". Zdaniem jezuity w efekcie "powstał obraz katolicyzmu
      egzotycznego, niemal kuriozalnego dla tych, którzy myślą w kategoriach
      cywilizacji"

      Jak dowiedziała się "Rzeczpospolita" od poglądów ks. Obirka zdystansował się
      jego prowincjał, ks. Krzysztof Dyrek S.J. Ukarał on jezuitę upomnieniem i
      zakazał wypowiadania się w prasie, radiu i telewizji. Ks. Obirek nie może też
      prowadzić wykładów w jezuickiej Wyższej Szkole Filozoficzno-Pedagogicznej
      Ignatianum.
      ---------------
      No proszę! Miał odwagę powiedzieć to samo co ja tu piszę smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja