Rocznica upadku Republiki Wietnamu

26.04.05, 10:11
10 marca 1975 roku Wietnamska Armia Ludowa,łamiąc postanowienia pokoju
paryskiego, rozpoczęła decydujący atak na Republikę Wietnamu. Pozbawiena
wsparcia USA armia RW stawiła zacięty opór, niestety skazany na niepowodzenie
po fatalnej w skutkach decyzji prezydenta Thieu, który nakazał oddanie
komuchom strategicznie ważnego Płaskowyżu Centralnego; strategiczny odwrót
zamienił się w paniczna ucieczkę. 25 marca padło miasto Hue, 30 marca Da
Nang, dopiero 60 km przed Sajgonem, w mieście Xuan Loc, 18 dywizja piechoty
ARW stawiła opór agresorom; pomimo czterokrotnej przewagi nieprzyjaciela,
żołnierze sajgońscy utrzymali swe pozycje przez prawie dwa tygodnie. Czas ten
nie został wykorzystany przez USA, prezydent Ford tchórzliwie nie skorzystał
z mozliwości użycia marynarki wojennej lub lotnictwa do obrony skrawka
wolnego świata przed komunistycznym zaborem. Upadek Xuan Loc otworzył
agresorom drogę na Sajgon, 25 kwietnia rozpoczęła się ewakuacja obywateli USA
i zagrożonych represjami Wietnamczyków:

"Wokół ambasady USA, z dachu której odlatywały helikoptery, zgromadziły się
tysiące, a może dziesiątki tysięcy ludzi. Jedni błagali Amerykanów, innni
próbowali ich przekupywać. [...] Zrozpaczeni rodzice podawali strzegącym
wejść żołnierzom piechoty morskiej dzieci, aby przynajmniej one zdołały się
wydostać. Rozdzielone rodziny, chaos, panika, obrazy Marines spychających
kolbami zdesperowanych Wietnamczyków - takie wrażenie pozostawiły ostatnie
godziny istnienia RW.
Symboliczne pożegnanie Amerykanów z Wietnamem wyglądało jeszcze gorzej. Kilku
Marines ochraniających ewakuację musiało utorować sobie drogę do ostatniego
helikoptera granatami z gazem łzawiącym.
Rozgoryczeni żołnierze ARW strzelali do ostatnich odlatujących amerykańskich
śmigłowców - co może osłużyć za tragiczne podsumowanie nieudanego dla obu
stronprzymierza".

/Artur Dmochowski, "Wietnam. Wojna bez zwycięzców", Kraków 1991/

30 kwietnia 1975 r. Sajgon padł.

Wojna pochłonęła życie ponad 57 tys. Amerykanów, ponadto poległo 300 tys.
żołnierzy ARW, 500 tys. cywilów oraz ponad milion bandytów z VC/WAL;
kilkadziesiąt tysięcy osób straciło życie podczas bombardowań Północy. Liczbę
uchodźców szacuje się na 8 milionów, z czego 270 tys. zdołało wydostać się z
Wietnamu przed upadkiem RW.

USA przegrały swoją najdłuższą i najkosztowniejszą wojnę, jednak mimo
wszystko zdołały opóźnić szerzenie się komunizmu w Azji południowo-wschodniej
o jakieś 20 lat, poważnie osłabić zdolności ofensywne agresywnego reżimu w
Hanoi, uchronić od czerwonego wąglika Tajlandię, Malezję i Singapur. Stany
wyszły z wojny osłabione politycznie, ekonomicznie i moralnie, potrzeba było
wielu lat, by Amerykanie otrząsnęli się z szoku i przestali wierzyć w
lewicowe brednie o "wojnie narodowowyzwoleńczej Wietnamczyków z
interwentami". Prezydentura Ronalda reagana zerwała z hańbiącą polityką
detente oraz spowodowała zwrot w ocenie konfliktu, oddając sprawiedliwość jej
uczestnikom.

Norman Podhoretz w książce "Dlaczego byliśmy w Wietnamie" udziela prostej
odpowiedzi na tytułowe pytanie: "gdyż próbowaliśmy uratować południową połowę
kraju przed złem komunizmu".
    • wqrwiony Re: Rocznica upadku Republiki Wietnamu 26.04.05, 10:30
      ze z kolegą Nurnim kiedyś bój wielki toczyłem i on wykazał mnie czarno na
      czarnym, że gdzie Amerykany by nie pomoczyły paluchów tam zawsze będzie
      korubcja, prostytucja, indyferentyzm moralny i narodowy panie, zniewolenie,
      śmierć i pożoga

      Bym coś w tym temacie napisałe ale boję się deja vu. Z tamtego wątku musiałem
      ewakuować się w podskokach. Wyobrażacie sobie? Ja wqrwiony uciekłem jak tchórz.
      Nie chcę prowokować losu i powtórki tych traumatycznych przeżyć.
      • xiazeluka Interpretacje 26.04.05, 10:38
        Herman Kahn: "...było wiele dróg prowadzących do zwycięstwa w Wietnamie, a
        tylko jedna wiodąca do przegranej - i ją właśnie wybrał Waszyngton".

        Armia USA przegrała wojnę nie przegrywając ani razu w polu, ponieważ politycy
        zlekceważyli czynniki wewnętrzne, a wojskowi nie potrafili wypracować
        skutecznej taktyki walki.
        • indris Armia USA przegrała wojnę... 26.04.05, 11:21
          ...bo była postrzegana w Wietnamie jako OBCY a zauważyła to opinia publiczna w
          samych USA. Tam żadna taktyka by nie pomogła.
          • wqrwiony o widzę kolega założyciel tamtego wątku 26.04.05, 11:43
            jak miło
          • xiazeluka Upraszczacie, towarzyszu 26.04.05, 11:52
            Jankesi byli faktycznie obcym elementem, ale Wietnamczycy ich obecność
            traktowali ambiwaletnie - chcieliby się ich pozbyć, ale jednocześnie
            rozpaczliwie potrzebowali. Zmiana nastąpiła dopiero pod koniec obecności USA w
            RW, kiedy to dostrzeżono wreszcie, że wojnę wygrać można jedynie opierając się
            na ludności, rozpoczęto tzw. wietnamizację - ludność wiejska otrzymała
            amerykańską broń, została zorganizowana w samodzielne milicje terytorialne,
            wojska regularne zostały rozbudowane i doposazone przez Amerykanów;
            jednocześnie ogłoszono amnestię dla komunistycznych bandziorów. Na efekty nie
            trzeba było czekać - VC/WAL został wyparty z wielu opanowanych przez siebie
            terenów, obszar ich władania skurczył się do 20% terytorium RW.
            Warto również zauważyć, towarzyszu, że ofensywa wielkanocna została odparta na
            lądzie wyłącznie przez ARW, jako że w 1972 r. Amerykanie mieli w oddziałach
            pierwszoliniowych zaledwie 6 tys. zołnierzy.

            Druga sprawa - opinia publiczna. Otóż fałszem jest, że Amerykanie w większości
            byli przeciwni wojnie, szum tworzyły mniejszościowe, ale hałaśliwe grupki
            porąbanych psycholi, gotowych nazywać Nixona "gorszym od Hitlera"; ta cudaczna
            aberracja ograniczała się do środowisk Nowej Lewicy, ośrodków uniwersyteckich,
            znajomych królika i lewicowych mass mediów. Tzw. "Milcząca większość" była
            zagłuszana przez histeryczny ruch antywojenny, ale stale obecna, choć
            niewidoczna na ulicach, w przeciwieństwie do znarkotyzowanej hałastry
            akademickiej. Sondaż z roku 1968 wykazał, że za nasileniem działań wojskowych
            opowiada się aż 53% obywateli, choć z drugiej strony prawdą jest również, że z
            biegiem czasu to poparcie malało, z powodu naporu medialnego (wojna w Wietnamie
            była pierwszą w historii "wojną telewizyjną"), niechęci do masowego poboru,
            zmęczeniem i innymi czynnikami. Mimo wszystko kłamstwem jest twierdzenie, by
            Amerykanie zajmowali jednoznaczne stanowisko: w maju 1970 r. 100 tys.
            robotników manifestowało w Nowym Jorku swe poparcie dla działań wojskowych,
            także w maju kilkuset robotników zaatakowało demonstrację studencką, pobili
            gó..arzy i pod siedzibą władz miasta zażądali podniesienia flagi, opuszczonej
            do połowy na znak żałoby po wypadkach na Uniwersytecie Kent. Nawiasem pisząc
            ankiety wykazały, że sympatia Jankesów w większości była po stronie żołnierzy
            Gwardii Narodowej, którzy ostrzelali manifestację studencką, a nie studentów
            właśnie.

            • janosik6 Re: Upraszczacie, towarzyszu 27.04.05, 00:24
              a tak pozatym dobrze sie czujesz ?
              • xiazeluka Towarzyszu janosik ver. 6 27.04.05, 10:08
                Uprzejmie dziękuję za wyczerpujący i merytorycznie nasycony komentarz. Jestem
                pod wielkim wrażeniem towarzysza erudycji. Proszę o więcej takich soczystych,
                uczonych postów.
          • kropekuk Coz, Wietnamcy placa dzisiaj za swa KSENOFOBIE... 26.04.05, 13:25
            I dobrze im tak wink
    • rycho7 tekst przecudnej urody 26.04.05, 11:58
      X tak trzymaj.
      • hasz0 Re: tekst przecudnej urody 26.04.05, 12:25
        a gdyby tak przypomnieć "urodę" jałtańską luty 45, teherańską 43 z gwarancjami
        dla BroZ-Tity i odwrotką dla gwarancji umów Sikorskiego,
        poczdamską z odwrotką Katynia...

        "Postawę" Zachodu w czasie kampanii wrzesniowej w kontraście do postawy 1
        Dywizji Grenadierów gen. Ducha na linii Maginota w Lotaryngii, 2 Dywizji
        Strzelców Pieszych w Alzacji, 10 Brygady Kawalerii Pancernej gen. Maczka w
        Szampanii, gen. Szyszko-Bohusza Brygady Strzelców Podhalańskich w Norwegii o
        Narwik?

        Bitwę o Anglię dywizjony 300. 301, 302, 303, 273 potwierdzone zestrzelenia!
        kampanie afrykanske Libia, włoskie Monte Casino, Ancona, Bolonia - wojny
        morskie na Atlantyku; Burza, Grom, Błyskawica, Piorun, Orkan,Orzeł M.
        Srodziemnym Sokół i Dzik blixniacze o. podwodne - inwazji na kontynent Falaise,
        Arnhem.

        Czy wytrzymało amerykanskie "piekno" jakiekolwiek porównanie?
        Z pozycji Rycha7 pewnie tak.
        • xiazeluka Trochę dziegciu 26.04.05, 12:30
          1. Kto doprowadził do zagłady SBSP?
          Odpowiedź: gen. Sikorski.

          2. W dywizjonie 303 17 zestrzeleń miał Czech Frantisek, kilka kolejnych
          brytyjscy członkowie dywizjonu. Jeśli liczyć co do sztuki, to dokładnie.

          3. "Sokół" i "Dzik" - przereklamowane "straszliwe bliźniaki". Wiele z
          ich "sukcesów" nie znalazło potwierdzenia po wojnie, np. zatopienie włoskiego
          niszczyciela "Acasta". Poza tym niszczyły one głównie drobnicę, szkunery, barki
          desantowe, małe frachtowce itd.
          • kropekuk No,po tobie sie nie spodziewalem obalania polskich 26.04.05, 13:28
            MITOW. Czyzbym znal cie wylacznie od tej gorszej strony?
            • xiazeluka Z innej strony. Nie "gorszej" /nt 26.04.05, 13:35
          • hasz0 Re: Trochę dziegciu 26.04.05, 13:55
            > 1. Kto doprowadził do zagłady SBSP?
            > Odpowiedź: gen. Sikorski.
            --------------------------------------
            #:Czy to Samodzielna Brygada Spadochronowa Sosabowskiego?
            która miała otworzyć aliantom drogę do Niemiec i pod naciskiem dowództwa
            brytyjskiego wzięła udział w operacji powietrzno-desantowej, walczyła pod
            Arnhem i straciła 23% swego stanu?

            > 2. W dywizjonie 303 17 zestrzeleń miał Czech Frantisek, kilka kolejnych
            > brytyjscy członkowie dywizjonu. Jeśli liczyć co do sztuki, to dokładnie.
            -----------------------------------
            #:Ależ miał! Nie wymieniłes tez innego pilota Pepika, który pomscił zagładę (?)
            SBSP (? ) w Gibraltarze.

            > 3. "Sokół" i "Dzik" - przereklamowane "straszliwe bliźniaki". Wiele z
            > ich "sukcesów" nie znalazło potwierdzenia po wojnie, np. zatopienie włoskiego
            > niszczyciela "Acasta". Poza tym niszczyły one głównie drobnicę, szkunery,
            barki> desantowe, małe frachtowce itd.
            -------------------------------------------
            #: Co niemieckimi kajakami bojowymi i rowerami podwodnymi - i takie przeciez
            były!
            A udział w wytropieniu Bismarcka ? Czyzby Enigma i V2 równiez odbrązowiono?

            No, no!
            • xiazeluka Re: Trochę dziegciu 26.04.05, 14:16
              hasz0 napisał:

              > #:Czy to Samodzielna Brygada Spadochronowa Sosabowskiego?

              SBSP to Samodzielna Brygada Strzelców Podhalańskich. Spadochroniarze to SBS
              (Samodzielna Brygada Spadochronowa).

              > #: Co niemieckimi kajakami bojowymi i rowerami podwodnymi - i takie przeciez
              > były!

              A po co ironizować? Jeżeli "Sokół", wbrew złożonemu meldunkowi, nie zatopił
              jednak tego niszczyciela, to co, uczciwe jest lekceważenie faktów?

              > A udział w wytropieniu Bismarcka ?

              Kolejna przereklamowana akcja. "piorun" nie działał sam, tylko wraz z całym
              dywizjonem niszczycieli, które, notabene, nie wdawały się z bezsensowną wymianę
              ognia, tylko przystąpiły do ataków torpedowych.

              > Czyzby Enigma i V2 równiez odbrązowiono?

              Tego faktycznie jeszcze nie, ale czy to wystarczający powód do fałszowania
              historii z pozycji hurrapatriotycznych?
              • grzmac Re: X ma niestety rację 26.04.05, 14:51
                Co do dywizjonu 303 to ich wynik należy niestety pomniejszyć może nawet
                dwukrotnie. W rekordowy dzień zestrzeleń podczs Bitwy o Anglię "pewnych
                zestrzleń" Polacy mnieli więcj niż wszystkie straty niemieckie w tym dniu na
                całym obszrze działań.
                Rodzaj zadanej straty ustalali oficerowie wywiadu, którzy zbierali informacje
                od pilotów zaraz po walkach. Na podstawie ich realacji zaliczono zestrzelenia
                pewne, prawdopodobne lub uszkodzenia. Starty zadane wrogom zawsze były
                przesadzone i to czasem grubo. W chwili obecnej można to weryfikować na
                podstawie dokumentacji dywizjonów uczestniczących w walkach wykazujących swoje
                straty, a nie zestrzelenia.
                To samo dotyczy wyczynów okrętów podwodnych wszystkich stron.
                • dymon1 Re: X ma niestety rację 26.04.05, 16:34
                  NIESTETY NIE MA RACJI!!!! ZESTRZELENIA LICZONO PO PRZEJRZENIU ZDJĘĆ Z
                  FOTOKARABINÓW-SKUTECZNOŚĆ 80%, JAK NIE WIESZ O CZYM PISZESZ TO NIE PISZ!!
                  • xiazeluka Mam rację 26.04.05, 16:47
                    Zestrzelenia liczono na podstawie zdjęć i relacji innych pilotów, jednak bardzo
                    rzadko zdarzało się, by na filmie było zarejestrowane zestrzelenie do końca,
                    czyli uderzenia w ziemię. Rozstrzygające są dokumenty strony przeciwnej, na
                    przykład sławna walka polskiego 315 Dywizjonu z 60 niemieckimi Fw-190 miała się
                    skończyć, wedle relacji pilotów i zapisów z fotokarabinów, zestrzeleniem 16
                    maszyn przeciwnika; po wojnie, gdy sprawdzono stosowną dokumentację niemiecką
                    okazało się, że w tej walce Luftwaffe straciła 8 samolotów...
                    • xiazeluka PS 26.04.05, 16:49
                      A propos tej walki 315 Dywizjonu - 3 zestrzelenia zaliczono Horbaczewskiemu,
                      który w tej walce zginął, rozstrzaskując się wraz ze swoim samolotem i
                      fotokarabinem na terenie zajętym przez Niemców. Na podstawie czego zatem
                      zaliczono mu 3 zestrzały? Zeznań innych pilotów, a zatem świadectw mało
                      wiarygodnych.
                      • piq Re: PS 26.04.05, 19:10
                        Potyczka powietrzna to nie fajny i uporządkowany atak i równie zgrabna obrona -
                        jak w szermierce. Bardziej to przypomina bójkę w knajpie gieesu, czyli
                        napinkala się do wszystkiego, co obce, a jest tego dużo i bardzo szybko lata w
                        różne strony. Dlatego wielokrotnie jedno zestrzelenie zaliczano - nawet na
                        podstawie zdjęć z kamer pokładowych - jako dwa lub trzy, bo do tego samego
                        samolotu strzelało wielu pilotów. Na przykład do bombowca może strzelać po
                        kolei kilka samolotów z formacji atakującej, bo taktyka myśliwców opierała się
                        na podejściu do dużego celu w formacji i sekwencji ataków na dużej prędkości,
                        by uniknąć ognia tylnej baterii pokładowej. A już zwłaszcza przy obronie
                        kołowej - tam dalibóg nikt nie wie, do którego samolotu strzela, tylko rąbie ze
                        wszystkich (w wypadku bitwy o Anglię z ośmiu) luf do krążącej formacji
                        obronnej, ponieważ taktyka ataku jest wówczas z góry w dół na dużej prędkości a
                        potem z dołu do przeciwległego skraju formacji i znów ponad, zwrot i z
                        powrotem. Tak więc zawyżanie liczby zestrzeleń (choć nie tak, jak u Niemców,
                        gdzie zaliczano nawet takie "zestrzały", które wynikały z błędu pilota, czyli
                        np. zderzenia w powietrzu lub przypadkowe rozbicie się w trakcie uniku - pisał
                        o tym bez żenady as niemiecki Hartmann) było powszechne i jak najbardziej
                        zrozumiałe.
                        pozdrowka
        • rycho7 Hasza jezuickie boje 26.04.05, 12:36
          hasz0 napisał:

          > a gdyby tak przypomnieć "urodę" jałtańską luty 45

          Mozesz rozszerzyc jakies proroctwa? Co twierdzles w lutym 45?
          • hasz0 Re: Hasza jezuickie boje 26.04.05, 13:09
            W lutym 1945 od pażdziernika 44 twierdziłem to samo:

            "Aaaaaaaaaaaaaaaaaeeeeeeeeeeeeeeeeyyyyyyyyyyyyiiiiiiiiiii..."

            Katiusza wyrwała przeciwległy róg domu schronu - az wózek z haszem podskoczył
            na póltora metra.
            dzień wczesniej grzejący się przy piecyku żołnierz Wermachtu,
            z pobliskich okopów podarowął mi tabliczke niemieckiej czekolady.
            Ten sam Wermacht we wrzesniu przerwał budowę mego rodzinnego domu
            powyżej stropu nad piwnicami. Dwu braci wsadził do Auswitz na pół roku i na
            miesiąc. Armia Czerwona chciała rostrzelac mame zaś brat dziadka walczący u
            cara w wojnie 1905 z Japonią uratował jej zycie. Swój dom mogłem zbudowac
            dopiero po wyjściu Armii Czerwonej - ledwo zdązyłem przed ponownym wejsciem
            Wermachtu czy jak się tam teraz nazywa.

            Nie służyłem ani jednym ani drugim.
            A Ty?


    • d.nutka1 Re: Rocznica upadku Republiki Wietnamu 26.04.05, 13:14
      xiazeluka napisała:

      > Norman Podhoretz w książce "Dlaczego byliśmy w Wietnamie" udziela prostej
      > odpowiedzi na tytułowe pytanie: "gdyż próbowaliśmy uratować południową połowę
      > kraju przed złem komunizmu".

      w Niemczech im się udało jednak
      czy Polska miałaby jakiekolwiek szanse wtedy?
      przypuszczam, że zakończyłaby się sprawa jeszcze gorzej niż w Wietnamie
      • hasz0 _______I znów intryga wygrała kosztem Polski______ 26.04.05, 13:32
        > "gdyż próbowaliśmy uratować południową połowę kraju przed złem komunizmu".

        > w Niemczech im się udało jednak
        > czy Polska miałaby jakiekolwiek szanse wtedy?
        > przypuszczam, że zakończyłaby się sprawa jeszcze gorzej niż w Wietnamie
        -------------------------------------------------------------------------

        Przypuszczam, ze przypuszczasz interesownie!
        W Teherenie intrygą Stalin pogrzebał wcześniejszy upadek Hitlera
        po niewykorzystanej inwazji z Turcji. Zmarnowano kierunek ( oddany Stalinowi)
        kilkunastomiesieczne z wielkim rozmachem poczynione przygotowania,
        bazy lotniska wyposazenie, uzbrojenie, koszta transportów.

        Ale i cały wysiłek dwu armii niedocenionej do dzis wojny w Jugosławii i w
        Polsce!
        O partyzantce (m. in w Grecji) w okupowanych przez Hitlera krajach nie
        wspominając. Nie byłoby mafii sycylijskiej i strat pod Monte Casino.

        • d.nutka1 Re: _______I znów intryga wygrała kosztem Polski_ 26.04.05, 13:37
          hasz0 napisał:

          >
          > Przypuszczam, ze przypuszczasz interesownie!


          ja?
          interesownie?
          przecież mnie na świecie jeszcze wtedy nawet w planach nie było!
          miałabym dzielić skórę na niedźwiedziu?
          jak jeszcze niedźwiedzia na oczy nie widziałam?
        • a.adas Re: _______I znów intryga wygrała kosztem Polski_ 26.04.05, 14:43
          atak przez Bałkany najbardziej interesował Churchila. Z prostego powodu -
          prawdopodobnie utrzymałby status quo w basenie Morza Śródziemnego i opóźnił
          rozpad Imperium. Ciekawe kogo Turcja miała wpuścić na swoje terytorium?
          Brytyjczyków (Gallipoli) a moze Greków (Tracja Wschodnia)? I może jeszcze korpus
          radziecki?

          Mafia sycylijska istniała juz przedtem; związana z mafią amerykańską. A inwazja
          przez Grecję i Jugosławię oznaczałaby dogadanie się z greckimi komunistami i
          Titą. I pchanie się na tereny objęte w zasadzie wojną domową (która zresztą
          wybuchła także we Włoszech).

          Juz Włochy miały byc miękkim podbrzuszem Europy, a jak sie skończyło wiadomo.
          Niemcy na Bałkany też by przerzucili dywizje z frontu wschodniego, a na
          Bałkanach też są góry.
    • zupper Re: Rocznica upadku Republiki Wietnamu 26.04.05, 13:26
      to wszystko jednak nie zmienia postaci rzeczy, że wuj sam dostał po dupie na
      tyle boleśnie by zrezygnować z wysyłania wojsk i dalszych strat. Nie
      powstryzmał komunizmu bo sam fakt upadku sajgonu dowodzi, że pół Wietnamu
      zmieniło kolor polityczny o kambodży i patologiach z tym związanych nie
      wspominając. Prawdą jest jednak to jak jeden z przedmówców zauważył, że tam
      gdzie pojawiają się krzewiciele demokracji szerzy się korupcja, prostytucja,
      gangsterstwo itd co nie idzie w parze z tradycyjnymi
      zobowiązaniami "wyzwolicieli". O Chile nie wspominam.
      • xiazeluka Kolego zupek 26.04.05, 13:41
        Do wypowiedzi kolegi wdarły się pewne prostackie uproszczenia:

        1. Istotnie, USA nie powstrzymały komunizmu, jednak, jak napisałem wcześniej,
        opóźniły jego ekspansję. Jest to zysk, aczkolwiek niewymierny.

        2. Korupcja, prostytucja itp. to koloryt miejscowy zdaje się większości państw
        tego regionu, teraz i w przeszłości. Nawiasem pisząc te brzydkie rzeczy
        występowały na długo przed pojawieniem się pierwszych Amerykanów w Indochinach.
        Co masz na myśli pisząc "gangsterstwo", to szczerze pisząc nie wiem, ponieważ
        VC na tym polu nie miało konkurencji, ale chyba nie o tym prawisz.

        3. Zobowiązania wyzwolicieli nie mogą być "tradycyjne".

        4. A co ma do rzeczy Chile?
      • grzmac Puknij się w głowę zupper 26.04.05, 14:25
        Zawsze zastanawiam jak powstają i kształtują się tacy ograniczeni
        psychicznie "obrońcy" niewinnych i biednych ludzi, którym niosący wolność od
        komunistycznego zniewolenia i poniżenia, jawią się jako krzewiciele korupcji,
        prostytucji, i gangsterstwa. Tak jakby w krajach takich Wietnam Północny, Kuba
        i kiedyś demoludy podobne zjawiska nie istniały. Fak faktem że tam największym
        gangsterem jest skorumpowana władza, a korupcją i sutenerstwem trudnią się
        większe lub mniejsze kacyki.
        A propo nasze kurewki to się przynajmniej cenią. Na Kubie jaką chcesz masz za 5
        dolarów i same do Ciebie przychodzą, koledzy brali po kilka na noc. Takie
        widzisz warunki pracy stworzono im czołowym kraju kochającym władzę ludową.
        Pewnie w Wietnamie jest jeszcze taniej.
        • 7em Re: Puknij się w głowę zupper 26.04.05, 14:53
          grzmac napisał:


          > Pewnie w Wietnamie jest jeszcze taniej.

          nie bylem ale kol. mowil ze drozej. wietnam wpuscil troche swiezego
          wolnorynkowego powietrza.

          5040
      • sen.dzia.li Re: Rocznica upadku Republiki Wietnamu 26.04.05, 15:45
        zupper napisała:

        > to wszystko jednak nie zmienia postaci rzeczy, że wuj sam dostał po dupie na
        > tyle boleśnie by zrezygnować z wysyłania wojsk i dalszych strat. Nie
        > powstryzmał komunizmu bo sam fakt upadku sajgonu dowodzi, że pół Wietnamu
        > zmieniło kolor polityczny o kambodży i patologiach z tym związanych nie
        > wspominając. Prawdą jest jednak to jak jeden z przedmówców zauważył, że tam
        > gdzie pojawiają się krzewiciele demokracji szerzy się korupcja, prostytucja,
        > gangsterstwo itd co nie idzie w parze z tradycyjnymi
        > zobowiązaniami "wyzwolicieli". O Chile nie wspominam.



        Przedmówca ironicznie przypomniał przebieg jakiejś dawnej dyskusji forumowej;
        nie wyrażał poglądu, który pochodziłby od niego, a który dla ciebie
        jest "prawdą" czyli pasującym elementem układanki twoich obleśnych lewacko-
        ksenofobicznie-antydemokratycznych wynurzeń.

        W świecie realnym nie ma rzeczy doskonałych. Nie zmienia to tego, że między
        niedoskonałymi a ZŁYMI może być jeszcze ogromna różnica.
    • 7em Re: Rocznica upadku Republiki Wietnamu 26.04.05, 14:01
      xiazeluka napisała:

      > Norman Podhoretz w książce "Dlaczego byliśmy w Wietnamie" udziela prostej
      > odpowiedzi na tytułowe pytanie: "gdyż próbowaliśmy uratować południową połowę
      > kraju przed złem komunizmu".

      tylko po co? misja rownie beznadziejna jak wprowadzanie obowiazkowych
      klimatyzatorów w etiopi albo demokracji w iraku. nie wierze ze druzja
      amerykance sa takie niemadre dlatego stawiam na nieszczerosc wyzej cytowanego
      zdania. uszczesliwianie na sile konczy sie dobrze tylko w prozie takich tworcow
      jak artur andersen.

      5040
      • wqrwiony koreańczycy z południa pewnie też tak myślą 26.04.05, 14:06
        • wqrwiony zdrowo by się odżywiali 26.04.05, 14:08
          pasąc się na łąklach trawą a nie żarli hamburgery
          • 7em kluczem do rozwiazania zagadki jest 26.04.05, 14:12
            słówko "świadomość". przymijmy skalę od 0-angola do 10-szwajcaria. jesli
            przekracza 7 ludnosc zaczyna żuć wrygleys spearmint i chodzic na wybory.
            widocznie polnocny koreanczycy sa na tyle ciemnym bydłem ze wola kapowac na
            sasiadów, chodzic na wiece, udawac ze pracuja, nie miec odwagi i
            nonkonformizmu, ze komunizm ma sie tam na tyle dobrze, ze wciaz trwa.

            5040
            • wqrwiony Re: kluczem do rozwiazania zagadki jest 26.04.05, 14:17
              7em napisał:

              "jesli przekracza 7 "

              Myślę, że to jest argumentacja naciagana i tendencyjna więc siłą rzeczy wnioski
              nie mogą być poprawne
              • 7em Re: kluczem do rozwiazania zagadki jest 26.04.05, 14:35
                wqrwiony napisał:

                > 7em napisał:
                >
                > "jesli przekracza 7 "
                >
                > Myślę, że to jest argumentacja naciagana i tendencyjna więc siłą rzeczy
                wnioski
                > nie mogą być poprawne

                postaw nowogwinejczyków przed sieciowymi autmatami do głosowania albo rozdaj im
                plamtopy to sobie, kórwa, z nich kolczyki do uszu zrobią.

                5040
      • xiazeluka Odpowiedź 26.04.05, 14:09
        W 1954 r. amerykański wywiad ocenił szanse stworzenia na Południu stabilnego
        rządu, nawet z poparciem USA, jako "nikłe". Mimo to, prezydent Eisenhower,
        kierując się teorią domina, zdecydował nie dopuścić do podporządkowania RW
        komunistom. Wietnam nie leżal w strefie strategicznych interesów Ameryki, Stany
        nie miały tam również żadnych istotnych powiązań gospodarczych, politycznych i
        wojskowych. Referendum na Południu (pytano: republika czy monarchia?) odbyło
        się jesienią 1955 r., zanim jeszcze Jankesi w jakikolwiek sposób zdołali
        zaznaczyć swą obecność (wynik - 98% za republiką; wynik byłby i taki nawet bez
        fałszerstw, których dopuścił się rząd ówczesnego prezydenta RW Ngo Dinh Diema).
        • 7em Re: Odpowiedź 26.04.05, 14:16
          xiazeluka napisała:

          > W 1954 r. amerykański wywiad ocenił szanse stworzenia na Południu stabilnego
          > rządu, nawet z poparciem USA, jako "nikłe". Mimo to, prezydent Eisenhower,
          > kierując się teorią domina, zdecydował nie dopuścić do podporządkowania RW
          > komunistom. Wietnam nie leżal w strefie strategicznych interesów Ameryki,
          Stany
          >
          > nie miały tam również żadnych istotnych powiązań gospodarczych, politycznych
          i
          > wojskowych. Referendum na Południu (pytano: republika czy monarchia?) odbyło
          > się jesienią 1955 r., zanim jeszcze Jankesi w jakikolwiek sposób zdołali
          > zaznaczyć swą obecność (wynik - 98% za republiką; wynik byłby i taki nawet
          bez
          > fałszerstw, których dopuścił się rząd ówczesnego prezydenta RW Ngo Dinh
          Diema).


          to nie jest dla mnie odpowiedz. ja pisze o metafizyce tego swiata. spojrz na
          mikroskalę. sytuacja: ciemna noc, smierdzacy uryna zaulek a w nim 2 ludzi
          roznej plci [moze malzenstwo] tłucze sie twardymi przedmiotami, moze nawet pan
          tłucze pania mocniej. policjant ratuje "niewiaste". co nastepuje? paradoks:
          niewiasta i pan zaczynaja tłuc policjanta. dlaczego? bo sa brudasami i dobrze
          im z tym

          5040
          • xiazeluka Skoro o metafizywe mowa 26.04.05, 14:20
            ...to ja nie podejmuję się, jako biały człowiek, zrozumienia azjatyckiej
            mentalności pitraszonej od wieków w sosie antyliberalnego konfucjonizmu. Jednak
            można uchwycić pewne powtarzalne pod wszystkimi szerokościami geograficznymi
            zachowanie stadne: z kraju komunistycznego ludzie spie..ją, w drugą stronę
            jadą na ferie tylko pogrążeni w letargu idealiści.
            • 7em Re: Skoro o metafizywe mowa 26.04.05, 14:28
              xiazeluka napisała:

              > ...to ja nie podejmuję się, jako biały człowiek, zrozumienia azjatyckiej
              > mentalności pitraszonej od wieków w sosie antyliberalnego konfucjonizmu.
              Jednak
              >
              > można uchwycić pewne powtarzalne pod wszystkimi szerokościami geograficznymi
              > zachowanie stadne: z kraju komunistycznego ludzie spie..ją, w drugą stronę
              > jadą na ferie tylko pogrążeni w letargu idealiści.


              tylko cierpienie podnosi swiadomosc. to jest taki czysciec. kilka lat temu
              górnikom w moich stronach soc zafundował po 50 tys pln. bydlo rzucilo sie na
              sklepy AGD. bonanza trwala miesiac, dwa po czym ich osiedla ponownie zamieniły
              sie w brazylijskie fawele.

              5040
              • xiazeluka Re: Skoro o metafizywe mowa 26.04.05, 14:38
                Cierpienie wyszlachetnia, jak mawiał pewien dusigrosz na widok żebraków.
                A tak serio, to podnoszenie świadomości jest możliwe tylko tam, gdzie są wzorce
                innych stanów majątkowych; jeśli nie ma odniesienia między własnym ubóstwem a
                pałacem nababa (a w komunizmie azjatyckim tak właśnie jest), to cierpienie nic
                nie daje, wypełnia życie w całości.
                Twoi kopacze przynajmniej wiedzą, czego liznęli i co stracili.
                • 7em Re: Skoro o metafizywe mowa 26.04.05, 14:43
                  xiazeluka napisała:

                  > Cierpienie wyszlachetnia, jak mawiał pewien dusigrosz na widok żebraków.
                  > A tak serio, to podnoszenie świadomości jest możliwe tylko tam, gdzie są
                  wzorce
                  >
                  > innych stanów majątkowych; jeśli nie ma odniesienia między własnym ubóstwem a
                  > pałacem nababa (a w komunizmie azjatyckim tak właśnie jest), to cierpienie
                  nic
                  > nie daje, wypełnia życie w całości.
                  > Twoi kopacze przynajmniej wiedzą, czego liznęli i co stracili.

                  nie, nie wiedzą. mogli wydac te pieniadze na szkoly lub chociaz na wakacje na
                  cyprze i zobaczyc na wlasne oczy prawdziwy marmur. dla obleńca nieuzbrojonego
                  rajem jest mikrofalówka i widełło. oni maja oczy ktore nie widza. oczywiscie w
                  warstwie ktora opisujesz masz absolutna racje, jak zwykle zreszta.

                  5040
                  • xiazeluka Re: Skoro o metafizywe mowa 26.04.05, 15:14
                    Wiesz, marmuru w jakichś gruzach na Krecie i tak by pewnie nie docenili
                    (horyzont niski), więc zażywali luksusu (materialnego, innego nie kumają) na
                    miarę swoich... eee... potrzeb? Nie będą czytać Pitigrilliego, bo o nim nie
                    słyszeli, ukojenie znajdą w "Przeglądzie Sportowym" (czy co tam macie na
                    południu), wkurzając się wieczorem przy postgieesowskiej szklance herbaty
                    ekspresowej, że im krzyżówka nie wychodzi (pięć poziomo "Rodzaj żyta",
                    wpisujemy "przenica"; dwa pion "mieszka za ścianą", znaczy "sąsiad" pewnie...
                    kurde, nie pasuje... Kto mieszka za ścianą na "r"?).

                    Nie masz wrażenia, że ewangelizacja tych ludzi to jak dawanie Arabom demokracji?
                    • xiazeluka Errata 26.04.05, 15:16
                      "Rodzaj zboża".
                    • 7em Re: Skoro o metafizywe mowa 26.04.05, 18:03
                      xiazeluka napisała:

                      > Wiesz, marmuru w jakichś gruzach na Krecie i tak by pewnie nie docenili
                      > (horyzont niski), więc zażywali luksusu (materialnego, innego nie kumają) na
                      > miarę swoich... eee... potrzeb? Nie będą czytać Pitigrilliego, bo o nim nie
                      > słyszeli, ukojenie znajdą w "Przeglądzie Sportowym" (czy co tam macie na
                      > południu), wkurzając się wieczorem przy postgieesowskiej szklance herbaty
                      > ekspresowej, że im krzyżówka nie wychodzi (pięć poziomo "Rodzaj żyta",
                      > wpisujemy "przenica"; dwa pion "mieszka za ścianą", znaczy "sąsiad" pewnie...
                      > kurde, nie pasuje... Kto mieszka za ścianą na "r"?).
                      >
                      > Nie masz wrażenia, że ewangelizacja tych ludzi to jak dawanie Arabom
                      demokracji
                      > ? = no własnie mam! dlatego taki przyklad daje. powiem wiecej to jest jak
                      budowanie wietnamczykom praworzadnego panstwa.
                      • wqrwiony Re: Skoro o metafizywe mowa 26.04.05, 18:19
                        Znaczy, że im więcej ciemnoty, tyranii tym lepiej, bo zwalnia to nas ze
                        zobowiązań wobec "obleńców".
                        Skoro ciemni to mają zerowy poziom świadomości, mając zerowy poziom świadomości
                        sami są sobie winni żyjąc w bagnie, dając się wodzić za nos dyktatorom. Poza tym
                        skoro są obleńcami to nie dzieje im się krzywda bo jak mawiał niejaki K. jak
                        kiełbasa - tego kto nie poznał smaku kisielu nie uwiera jego brak.
                        • 7em Re: Skoro o metafizywe mowa 26.04.05, 19:30
                          nie zerowy a niski poziom swiadomosci. poziom ten sie stale podnosi. znowu przyklad z naszego podworka. ludzie od 16 lat pracuja w biedronkach za 600 pln co bardzo pozytywnie wplywa na ich swiadomosc. dzis dzieki odszkodowaniom wyciagna od portugalcow kupe szmalu.

                          K. jak
                          > kiełbasa - tego kto nie poznał smaku kisielu nie uwiera jego brak

                          nasze ciemniaki poznali oglądaja TV a w nim "dynsatie" i co?

                          5040
                          • wqrwiony jeszcze raz bo Pan szanowny odpowiedział obok: 26.04.05, 21:56
                            xiazeluka :
                            "Norman Podhoretz w książce "Dlaczego byliśmy w Wietnamie" udziela prostej
                            odpowiedzi na tytułowe pytanie: "gdyż próbowaliśmy uratować południową połowę
                            kraju przed złem komunizmu".

                            siedem :
                            "tylko po co? misja rownie beznadziejna jak wprowadzanie obowiazkowych
                            klimatyzatorów w etiopi albo demokracji w iraku. nie wierze ze druzja
                            amerykance sa takie niemadre dlatego stawiam na nieszczerosc wyzej cytowanego
                            zdania. uszczesliwianie na sile konczy sie dobrze tylko w prozie takich tworcow
                            jak artur andersen."

                            wqrwiony
                            "koreańczycy z południa pewnie też tak myślą"

                            siedem:
                            "kluczem do rozwiazania zagadki jest słówko "świadomość". przymijmy skalę od
                            0-angola do 10-szwajcaria. jesli przekracza 7 ludnosc zaczyna żuć wrygleys
                            spearmint i chodzic na wybory.
                            widocznie polnocny koreanczycy sa na tyle ciemnym bydłem ze wola kapowac na
                            sasiadów, chodzic na wiece, udawac ze pracuja, nie miec odwagi i
                            nonkonformizmu, ze komunizm ma sie tam na tyle dobrze, ze wciaz trwa"
                            - - ->
                            sytuacja: ciemna noc, smierdzacy uryna zaulek a w nim 2 ludzi
                            roznej plci [moze malzenstwo] tłucze sie twardymi przedmiotami, moze nawet pan
                            tłucze pania mocniej. policjant ratuje "niewiaste". co nastepuje? paradoks:
                            niewiasta i pan zaczynaja tłuc policjanta. dlaczego? bo sa brudasami i dobrze
                            im z tym
                            - - ->
                            postaw nowogwinejczyków przed sieciowymi autmatami do głosowania albo rozdaj im
                            plamtopy to sobie, kórwa, z nich kolczyki do uszu zrobią.

                            xiazeluka:
                            Nie masz wrażenia, że ewangelizacja tych ludzi to jak dawanie Arabom demokracji?
                            siedem:
                            no własnie mam! dlatego taki przyklad daje. powiem wiecej to jest jak
                            budowanie wietnamczykom praworzadnego panstwa.

                            wqrwiony:
                            Znaczy, że im więcej ciemnoty, tyranii tym lepiej, bo zwalnia to nas ze
                            zobowiązań wobec "obleńców".
                            Skoro ciemni to mają zerowy poziom świadomości, mając zerowy poziom świadomości
                            sami są sobie winni żyjąc w bagnie, dając się wodzić za nos dyktatorom. Poza tym
                            skoro są obleńcami to nie dzieje im się krzywda bo jak mawiał niejaki K. jak
                            kiełbasa - tego kto nie poznał smaku kisielu nie uwiera jego brak.
                            • 7em słuchaj no, panie... zdenerwowany 26.04.05, 22:15

                              > wqrwiony:
                              > Znaczy, że im więcej ciemnoty, tyranii tym lepiej,

                              ani lepiej ani gorzej. ona jest ale ewoluuje ku swiatlosci choc czasem spada w przepasc jak na balkanach. w takich wypadkach jestem za interwencja zelazna piescia. rwanda, bałkany, korea pn, kabodja. wszedzie tam gdzie grupke ludzi opetal szatan i robi rzeczy obok ktorych niemozna spac spokojnie.

                              bo zwalnia to nas ze
                              > zobowiązań wobec "obleńców".

                              cały czas jestesmy zwolnieni. gdyby wszyscy ludzie dbali o siebie wtedy byliby zadbani i swiat byłby piekny jak w ksiazeczkach swiatkw jehowy.

                              > Skoro ciemni to mają zerowy poziom świadomości, mając zerowy poziom świadomości
                              > sami są sobie winni żyjąc w bagnie,

                              si! ja twierdze ze gdy nawet ciemniakowi dasz wedke by lowil ryby i przestal byc uzaleznionym ciemniakiem to on i tak ja sprzeda i kupi budapren lub nalewke za 6 pln.


                              dając się wodzić za nos dyktatorom.

                              tak to wlasnie dziala. do pilnowania miliona ciemniakow potrzeba powiedzmy 100 zlych ludzi. kiedy swiatlosc osiagnie 1000001 braknie jeden do pilnowania i system sie posypie.


                              5040
                              • wqrwiony znowu obok 26.04.05, 23:18
                                • 7em poddaje sie 26.04.05, 23:26
                                  zadaj konkretne pytanie np o numer telefonu. dostaniesz precyzyjna odpowiedz. teraz zgadne poraz ostatni: uwazam ze wojna w wietnamie byla niepotrzebna poniewaz nie mozna uszczesliwiac ludzi na sile a cale narody dzialaja wg tych samych prawidel co jednostki.

                                  a jezeli chcesz mnie wychac o to ze palmtop powieszony w uchu pigmeja jako kolczyk urwałby to ucho to faktycznie masz racje a ja sie poddaje klade na plecy i macham odnóżami jak żuczek.

                                  5040
                                  • wqrwiony Re: poddaje sie 26.04.05, 23:43
                                    Chyba się w pewnych kwestiach nie dogadamy, bo nie chcesz wyciągnąć konsekwencji
                                    ze swojej własnej optyki a jest ona z gatunku "real", co podzielam ale zbliżona
                                    bardziej do cynic niż "politik" co wywołuje u mnie mieszane uczucia.

                                    To o czym piszesz nie jest odpowiedzią na pojawiające się wątpliwości.
                                    Wytłumacz mi fenomen 38 równoleżnika w duchu zaproponowanej przez siebie
                                    podejścia do sprawy. Skoro każdy jest kowalem swego losu, (wprost sformułowałes
                                    tezę, że Koreańczycy z Północy są winni własnego upodlenia bo widocznie nie
                                    zasługują na nic innego albo im to odpowiada), to pytanie brzmi dlaczego ci z
                                    Poułudnia tak radykalnie różnią się mentalnie od swoich kuzynów zza miedzy.

                                    Przyznając, że "podniesienie poziomu świadomości" jest możliwe tylko tam gdzie
                                    taki wysiłek nie jest "nagradzany" szykanami, łącznie z więzieniem w gułagach a
                                    nierzadko śmiercią prowokuje pytanie, czy, gdzie i kiedy zasadne sa interwencje
                                    na rzecz tych którzy chcieliby skorzystać z wędki ale nie jest im dane.

                                    Ty rezerwujesz taką możliwośc tylko dla wjazdu karawanem i ewnetualnie tam gdzie
                                    z jakichś przyczyn zaciął się mechanizm wcześniej działający sprawnie.
                                    Dlatego uznajesz Wietnam za niepotrzebną awanturę. Być może masz rację. Tyle, że
                                    ex post łatwiej formułowac oceny w przypadku klapy jaką Amerykanie tam zaliczyli
                                    Gdyby im się powiodło (jak w Korei co nie było przecież nierealne), to wówczas
                                    dzisiaj nasze oceny inaczej by wyglądały.
                                    • 7em Re: poddaje sie 27.04.05, 00:21
                                      wqrwiony napisał:

                                      > Wytłumacz mi fenomen 38 równoleżnika w duchu zaproponowanej przez siebie
                                      > podejścia do sprawy.

                                      nie chce mi się. piszemy cały czas o mechanizmie nie o detalach.

                                      > Poułudnia tak radykalnie różnią się mentalnie od swoich kuzynów zza miedzy.

                                      poznaniacy tez sie roznia mentalnie od ludzi z bialej podlaskiej a warto ci wiedziec ze ci BP z wiadrami po wodke chodza. doslownie. na ten temat tez mi sie nie chce.


                                      > Przyznając, że "podniesienie poziomu świadomości" jest możliwe tylko tam gdzie
                                      > taki wysiłek nie jest "nagradzany" szykanami, łącznie z więzieniem w gułagach a

                                      pisalem - cierpienie uszlachetnia. tutaj - podnosi swiadomosc. dlatego wlasnie padaja zwiazki radzieckie i takie tam.

                                      > nierzadko śmiercią prowokuje pytanie, czy, gdzie i kiedy zasadne sa interwencje


                                      tez pisałem - tam gdzie dochodzi do zstapienia szatana. w mikroskali: jesli daja dzieci do beczek - interwencja a jesli maz z zona tłuka sie po twarzach - wyciszenie scian.

                                      > na rzecz tych którzy chcieliby skorzystać z wędki ale nie jest im dane.

                                      janko muzykant tez nie mial na skrzypce. mam płakac?



                                      > ex post łatwiej formułowac oceny w przypadku klapy jaką Amerykanie tam zaliczyl

                                      nie znajdziesz mi w historii przykładu interwencji z oswieceniem. amerykanie mi tu niczego nie ułatwili.


                                      > i
                                      > Gdyby im się powiodło (jak w Korei co nie było przecież nierealne), to wówczas
                                      > dzisiaj nasze oceny inaczej by wyglądały.

                                      gdy cos sie ma stac to sie staje a nie stalo. jak irak zacznie sie zamieniac w szwecję arabii to chocby minelo 10 lat wroce i przeprosze cie.

                                      5040
                                      • wqrwiony znowu obok, tym razem ja sie poddaję* 27.04.05, 08:29
                                        7em 50 lat temu napisał:
                                        "jak korea płd zacznie sie zamieniac w szwecję azjj to chocby minelo 10 lat
                                        wroce i przeprosze cie"


                                        Czekam od kilkudziesięciu lat.


                                        Znajomość mechanizmu wymaga wiedzy na temat jego elementów składowych ich
                                        rozmieszczenie i czynników mających wpływ na jego nie/sprawną pracę.

                                        38 równoleżnik jest może i detalem ale jeśli ktoś tłumaczy sytuację w Korei
                                        Północnej głupota i sparszywieniem charakterów jej mieszkańców to korci mnie
                                        żeby mu go pokazać na mapie, moze wreszcie skojarzy i wydusi z siebie, że jednak
                                        żeby zaistniało coś, musi coś zaistnieć.
                                        Poza tym uważam, że jako analogia do Wietnamu, przywoływanie wojny w Koreii jest
                                        uzasadnione, skoro dzisiaj kilkadziesiąt milionów Koreańczyków cieszy się, że
                                        nie zaopiekował się nimi kim ir sen, to zdarzenie tamto (wojna bratobójcza jej
                                        sens) w innym świetle stawia dywagacje jakie formułowałbyś w trakcie jej trwania.
                                        Byłyby one podobne (mylę się?)do twojej oceny wojny w Wietnamie (a co mnie
                                        koreańskie Janki muzykanty obchodzą skoro najwyraźniej sami nie chcą wędki).
                                        Cierpienie może i uszlachetnia ale nie jego nadmiar a o takiej sytuacji mówimy.
                                        W takim wypadku degeneruje i upadla nie trzeba zamykać psa w klatce głodząc go i
                                        znęcając się, żeby to sprawdzić wystarczy spojrzeć na to co dzieje się właśnie w
                                        korei płnocnej z ludźmi. Gdyby twoja teoria o dobroczynnym wpływie cierpienia na
                                        świadomość narodów się potwierdzała to przez te 50 parę lat uszlachetniania w
                                        koreańskim gułagu, byliby tam sami dysydenci.
                                        Skoro o nich nie słychać zbyt mocno ani o ich działalności to widocznie system
                                        jest bardziej "paternalistyczny" niż stalinowski i równie dobrze może, siłą
                                        bezwładu trwać klejne 150 lat.
                                        Niewtrącanie się w życie małżeństwa które wali się po mordzie jest może i
                                        najsensowniejszym podejciem ale czasem może warto się wtrącić dla dobra ich
                                        dzieci albo wtedy kiedy są szanse, że nasza interwencja skłoni ich do daleko
                                        idących przemyśleń, chociażby stwarzając im warunki do tych przemyśń


                                        *przynajmniej do wieczora bo teraz idę do roboty
                                        • 7em Re: znowu obok, tym razem ja sie poddaję* 27.04.05, 09:22
                                          zwolaj konferencje*. oglosze ze wygrales. niestety nie potrafie ubrac w slowa
                                          tego co mam na mysli.

                                          5040
                              • xiazeluka Siedem, niekonsekwencja 27.04.05, 10:20
                                "w takich wypadkach jestem za interwencja" plus adoracja nieszczęsnych powstań
                                polskich napaleńców - a z drugiej strony "niepotrzebna interwencja".

                                Nie kumam takiego stanowiska.
                                • 7em Re: Siedem, niekonsekwencja 27.04.05, 10:39
                                  > "w takich wypadkach jestem za interwencja" plus adoracja nieszczęsnych
                                  powstań
                                  > polskich napaleńców - a z drugiej strony "niepotrzebna interwencja".

                                  hahha! dziekuje za podanie tonacemu koła! wiec powstancy walczyli na swoj
                                  rachunek. cierpiac podnosili sobie ewolucyjnie swiadomosc. sami sobie. takie
                                  zosie samosie. interwencja jest jak wizyta Pani z Opieki Społecznej w melinie.

                                  5040
                                  • xiazeluka Re: Siedem, niekonsekwencja 27.04.05, 10:52
                                    Wietnamce również walczyli na swój rachunek! Od pokoju genewskiego w 1954 r. do
                                    1962 r., kiedy to w Wietnamie pojawili się pierwsi żołnierze amerykańscy w
                                    postaci Zielonych Beretów, lekkich oddziałów specjalnych, które ze swej natury
                                    mogły jedynie udzielić mocno ograniczone wsparcia.
                                    A teraz: czy za naganne uznałbyś wsparcie powstańców warszawskich przez ZSRS?
                                    Sami zaczęli, prawda, ale czy to wyklucza przyjęcie pomocnej dłoni?
                                    No i druga sprawa - jeśli Bałkany "nie dają Ci spać", to dlaczego Wietnam jest
                                    dla Ciebie jak kołysanka?

                                    PS. W jednej kwestii masz rację - pojawienie się silnego sojusznika fatalnie
                                    wpłynęło na świadomość Wietnamczyków, przestali dostrzegać konieczność
                                    osobistego zaangażowania w obronę własnego kraju, przynajmniej do ofensywy Tet
                                    w 1968 r., kiedy nastąpiło wahnięcie w drugą stronę, jednak bez udziału
                                    Amerykanów.
                                    • 7em Re: Siedem, niekonsekwencja 27.04.05, 11:22
                                      > A teraz: czy za naganne uznałbyś wsparcie powstańców warszawskich przez ZSRS?
                                      bandyci ze swej natury nie wspieraja. gdyby jednak tak zrobili
                                      [bezinteresowanie] to uznalbym to za bezcelowe. wznieciliby powstanie za 10 lat
                                      i zgineloby tyle ile trzeba i ani jeden wiecej.

                                      > No i druga sprawa - jeśli Bałkany "nie dają Ci spać", to dlaczego Wietnam
                                      jest
                                      > dla Ciebie jak kołysanka?

                                      nie jest.


                                      > PS. W jednej kwestii masz rację - pojawienie się silnego sojusznika fatalnie
                                      > wpłynęło na świadomość Wietnamczyków, przestali dostrzegać konieczność
                                      > osobistego zaangażowania w obronę własnego kraju, przynajmniej do ofensywy
                                      Tet
                                      > w 1968 r., kiedy nastąpiło wahnięcie w drugą stronę, jednak bez udziału
                                      > Amerykanów.

                                      czyli dobrobyt sztucznie zasiany w łepetynach dzikusów mógł jakis czas
                                      wegetowac po czym hamy stracili zloty róg. dopiero gdy sami na niego zarobia
                                      bedzie im dany na duzo dluzej.

                                      5040
                                      • xiazeluka Teraz ja się poddaję 27.04.05, 11:57
                                        Rozumiem, co do mnie rozmawiasz i się zgadzam, prawie. A kapituluję dlatego, że
                                        cały czas wyczuwam fałszywą nutę, której nie potrafię wyłowić i wskazać Ci
                                        palcem.
                                        • 7em Re: Teraz ja się poddaję 27.04.05, 12:15
                                          bo ja troche nie na temat pisze. zgadzam sie z twoimi pogladami i dodaje swoje.

                                          5040
                                    • 7em nie jestem pewien 27.04.05, 11:35
                                      Wietnamce również walczyli na swój rachunek! Od pokoju genewskiego w 1954 r. do
                                      1962 r., kiedy to w Wietnamie pojawili się pierwsi żołnierze amerykańscy w
                                      postaci Zielonych Beretów

                                      czy wlaczyli sami. po kolonializmie [interwencji] zostaly im elity ksztalcone w
                                      paryżewach i innych takich. czesto tak było. kolonialista wyjezdza, watłe elity
                                      zostaja, kilka lat demokracji i powrót ludożerców.

                                      5040

      • kropekuk Nie masz racji:u Andersena WSZYSTKO zle sie konczy 26.04.05, 14:24
        Mowie ci to jaki praktykujacy ojciec, ktory wlasnie Andersena przerabia wink
        • 7em Re: Nie masz racji:u Andersena WSZYSTKO zle sie k 26.04.05, 14:36
          kropekuk napisał:

          > Mowie ci to jaki praktykujacy ojciec, ktory wlasnie Andersena przerabia wink

          ja opowiadam bajki z dvd. moze wybierasz tylko te depresyjne utwory.

          5040
        • piq 7em mówi o Arturze Andersenie (audyt w Enronie)... 26.04.05, 19:25
          ...a nie Hansie Christianie Andersenie. To dowcipna aluzja dla inteligentnych
          dotycząca "bajek księgowych", które kończyły się lepiej niż w rzeczywistości.

          Czyżby znowu jakaś luka w brytyjskim wykształceniu? Pracownik Home Office
          publikujący w Schuster & Schuster powinien z łatwością taką aluzję wyłapać.
          • kropekuk To Artur Andersen spiewa na DVD? Stuknij sie 26.04.05, 22:49
            w pusta, acz zlosliwa glow...
            • piq To Artur Andersen pisze basnie? /nt 27.04.05, 02:38
    • turbogenerator Zgadzam sie. 26.04.05, 14:33
    • owca.amarantowa zaklamywanie historii 26.04.05, 18:54
      jest norma, a republikanscy neocons w USA w tym przoduja. Brutalne ludobojstwo
      Amerykanow dokonane na Wietnamczykach (zginelo ich ponad 5 milionow) i totalne
      zniszcxenie wietnamskiego srodowiska, gdzi nadal po "agent orange" rodza sie
      potworki, nie da sie niczym usprawiedliwic. To byla wojna korporacujnej mafii o
      KASE. Ginela na niej niewinna amerykanska mlodziez. Mafia bala sie, ze straci
      mozliwosci grabienia biednych na calym swiecie. Dzis specjalnie wyznaczeni
      apologeci maja za zadanie falszowanie historii i wybielabie tej wojny, zeby
      usprawiedliwic brutalny atak Buszytow na Irak, w wyniku ktorego zginelo ponad
      100 tysiecy Irakczykow, powstal swiatowy kryzyz paliwowoy i ogolny chaos
      gospodarczy, ponadto rozszerzyl sie terroryzm. Buszyci ukrywaja przed narodem
      swoj wlasny raport, ktory o tym wlasnie mowi, ale prasa amerykanska o tym
      pisala. Swiatem rzadza dzis mafie, kochani, pora zebyscie to zrozumieli i
      globalizacja jest wlasnie narzedziem tych mafii.
      • piq nie amarantowa, tylko po prostu czerwona /nt 26.04.05, 19:27
        • d.nutka1 Re: nie amarantowa, tylko po prostu czerwona 26.04.05, 19:32
          ze złości?
        • owca.amarantowa swinie zywia sie padlina, kazdy to wie 26.04.05, 21:10
          smacznegocrying(
      • xiazeluka Owca.czerwona beczy głosem carycy Leonidy 27.04.05, 10:27
        1. Kto napadł na RW - Amerykanie czy komuchy z północy?
        2. Jakiego rodzaju interesy w Wietnamie posiadała "mafia"? Na czym zarabiała
        kasę w biednym, postfeudalnym kraju pozbawionym bogactw naturalnych? Ile można
        zagrabić z wieśniaków, których majątek sprowadza się do poszczerbionej miski na
        ryż?
        3. Co ma Irak do Wietnamu, skoro rewizji oglądu wojny w Indochinach dokonano 20
        lat temu?
        4. Jak wyglądała globalizacja pod koniec lat 60?
        5. Skąd się biorą tacy kretyni jak Ty?
    • dokowski Przede wszystkim osłabiły ZSRR 26.04.05, 22:34
      xiazeluka napisała:

      > USA przegrały swoją najdłuższą i najkosztowniejszą wojnę, jednak mimo
      > wszystko zdołały opóźnić szerzenie się komunizmu w Azji południowo-wschodniej
      > o jakieś 20 lat, poważnie osłabić zdolności ofensywne agresywnego reżimu w
      > Hanoi, uchronić od czerwonego wąglika Tajlandię, Malezję i Singapur. Stany
      > wyszły z wojny osłabione politycznie, ekonomicznie i moralnie

      ale ZSRR wyszedł na tym jeszcze gorzej, gdyż dla Rosji był to wysiłek
      ekonomiczny ponad siły
      • perla Re: Przede wszystkim osłabiły ZSRR 26.04.05, 22:37
        dokowski napisał:

        > ale ZSRR wyszedł na tym jeszcze gorzej, gdyż dla Rosji był to wysiłek
        > ekonomiczny ponad siły

        oddałes już dług Luce?
        Sorry, że wpinkalam się w wasze sprawy ale wiedz Doku... jak oddałeś to Ok
        jest, a jak nieoddałeś to nie próbuj rozmawiac jak równy z równym właśnie.
        To co, oddałeś?
        • allegro.con.brio Re: Przede wszystkim osłabiły ZSRR 26.04.05, 22:39
          perla napisał:

          > To co, oddałeś?

          A jaka to już jest właściwie suma?
          • perla Re: Przede wszystkim osłabiły ZSRR 26.04.05, 22:46
            allegro.con.brio napisał:

            > perla napisał:
            >
            > > To co, oddałeś?
            >
            > A jaka to już jest właściwie suma?

            dokładnie nie wiem, on jakieś drobne ratami spłacał czy jcos takiego...
            Ja dziwię wyrozumiałości Luki się, windykacja powinna w końcu wykonana być. Dla
            dobra Doku, bo odsetki rosną właśnie.
            Nie lubię tych co pożyczki biora a potem oddac nie chcą.
        • dokowski Nie zwracam uwagi na nicki, ale na tytuły postów.. 27.04.05, 01:02
          perla napisał:

          > oddałes już dług Luce?

          ... i treści w nich zawarte.

          > jak oddałeś to Ok
          > jest, a jak nieoddałeś to nie próbuj rozmawiac jak równy z równym

          Luka też czasem pisze coś z sensem, wtedy warto podjąć dyskusję. Nie mam tego
          waszego "kwietnego" charakteru i nie odpływam, tak jak ty odpłynąłeś w tym
          poście.
      • xiazeluka Przeczytaj trzecią książkę w życiu, dokumendo 27.04.05, 10:35
        ...tym razem, po historii Azteków i dziejach Niderlandów, traktującej o wojnie
        wietnamskiej. Dowiesz się z niej, że głównym zapleczem materiałowym były dla
        Hanoi Chiny, a nie ZSRS, choć oczywiście Moskwa również zaopatrywała agresorów
        w sprzęt wojskowy. Porażka w Wietnamie była wzmocnieniem ZSRS i w ogóle sił
        ciemności na całym świecie, kraje zachodu przeszły do hańbiącej polityki
        detente, a Czerwoni nasilili ofensywę: Czerwoni Khmerzy zdobyli władzę w
        Kambodży, do "budowy socjalizmu" przystąpiły Etiopia, Angola i Mozambik, trzy
        lata później armia sowiecka wkroczyła do Afganistanu. W 1974 r. armia
        amerykańska została zredukowana do 2,1 mln żołnierzy, w tym samym czasie Armia
        Sowiecka wzrosła do 4 mln.
        Kto został osłabiony?

        No, a teraz napisz, kiedy oddasz mi moją forsę - 84 000 PLN.
        • dokowski Twoje luki w wykształceniu ogólnym są dużo większe 27.04.05, 21:30
          (w wychowaniu zresztą też, chamstwo wyłazi z ciebie) niż moje, nie jesteś nawet
          w stanie ogarnąć horyzontów, które ja ogarniam, m.in. dzięki temu, co
          przeczytałem. Jednak powinieneś w końcu zrozumieć przynajmniej to, że zimna
          wojna była czymś więcej niż zbiorem militarnych konfliktów, zbiorem dat i
          miejsc widzianych z pozycji historyka bez inteligencji. Zimna wojna była przede
          wszystkim rywalizacją pomiędzy gospodarkami dwóch światów. W końcu okazało się,
          że prywatni biznesmeni zwyciężyli w konkurencji z gospodarkami państwowymi.

          Nie ma z tej perspektywy znaczenia, że Chiny nieco więcej niż ZSRR wydały na
          wojnę w Wietnamie, ponieważ to ZSRR był przywódcą socjalistów w zimnej wojnie,
          to RWPG finansowało prawie wszystkie partie i partyzantki komunistyczne oraz
          komunistyczne reżimy na całym świecie, to właśnie w RWPG gospodarka zaczęła się
          sypać podczas wojny wietnamskiej. Każdy kolejny sukces komunistów na świecie
          stawał się dodatkowym obciążeniem dla socjalistycznej gospodarki. Komuniści w
          Mozambiku potrzebowali pomocy tak samo jak komuniści w Wietnamie, którzy
          chcieli przecież pokazać swojemu ludowi, że wygrana wojna przyniosła zmianę na
          lepsze. Sowieci musieli więc po wojnie nadal pompować kasę do Indochin, co
          jeszcze bardziej osłabiało ich gospodarkę.

          Jest dla mnie oczywiste, że wojna w Wietnamie przyspieszyła upadek ZSRR,
          ponieważ ja widzę syntetycznie całość współzależności, które do upadku ZSRR
          doprowadziły, ty zaś ze swoim analitycznym podejściem do historii tego nie
          dostrzegasz
          • xiazeluka A, z tym się zgodzę 28.04.05, 10:37
            Gdybym przeczytał w życiu tylko dwie książki, tak jak Ty, złodzieju minfinowy,
            to rzeczywiście miałbym szersze spojrzenie na świat, np. byłbym pewien, że
            Słońce obraca się wokół Ziemi. Z tym masz rację, wiedza zniewala.

            Z pozostałych bzdetów, które zamieściłeś wynika, że przeczytałeś na chybcika
            jakiś artykuł wyszukany w guglu, szkoda jedynie, że nie na temat, np. Chiny nie
            były członkiem RWPG, miały jedynie status obserwatora, zaś sam Wietnam został
            przyjęty w poczet członków już po zakończeniu wojny (choć prawdą jest, że
            Moskwa, RWPG i Chiny faktycznie pompowały w Północ kredyty wartości milionów
            rubli).

            Wojna wietnamska nie przyspieszyła upadku komunizmu, ponieważ USA na całą
            dekadę zrezygnowały z forsownego wyścigu zbrojeń i polityki siły, dobrowolnie
            oddając pole komunistom, politycznie, ekonomicznie i moralnie. Wydatki Stanów
            na wojnę doprowadziły do poważnego kryzysu gospodarczego, osłabiły potencjał
            Ameryki i spowodowały kryzys w militarnych projektach badawczych; do tego
            należy dodać utopione w RW miliardy dolarów, w postaci pomocy materiałowej i
            pożyczek na cele wojenne. Tylko w 1973 r. RW otrzymała pomoc w wysokości 2,2
            mld dolarów. W tym samym czasie gospodarka DRW krzepła, a nawet rozwijała się w
            niektórych dziedzinach dynamicznie, np. flota handlowa zwiększyła swój tonaż od
            roku 1954 do 1973 17 razy. To były wymierne korzyści, natomiast amerykańska
            pomoc dla RW poszła w błoto, a częściowo zasiliła skarbiec Hanoi w postaci
            zdobyczy wojennej: majątek przemysłowy wartości 12 mld dolarów oraz sprzęt
            wojskowy wart ponad 5 mld dolców.

            Dobra te zostały oczywiście zmarnowane, jak na komunistów przystało, jednakże
            bez udziału czy wpływu państw zachodnich - rozkład gospodarki SRW spowodowały
            wojenne awantury w Kambodży i w wojnie z Chinami (a w konsekwencji zawieszenie
            pomocy zagranicznej ze strony Szwecji, Japonii i Francji) oraz idiotyczne z
            natury inwestycje rządzących socjalistów (np. kosztem 250 mln dolarów
            wybudowano fabrykę papieru w okolicy pozbawionej zasobów drewna; w rezultacie
            zakład wykorzystywał 25% swojej mocy).

            Zatem nie wojna doprowadziła do upadku komunizmu, ponieważ fiasko jest wpisane
            w ustrój socjalistyczny, bez względu na to, ile wojen państwo rządzone przez
            Czerwonych stoczy i ile otrzyma bezzwrotnej pomocy, syntetyku z bożej łaski.
            • dokowski A skąd ci go głowy przyszło, że Chiny były w RWPG? 28.04.05, 20:57
              Tłumaczyłem ci przecież, że RWPG, w przeciwieństwie do Chin (drugi raz
              odpływasz w tej dyskusji do Chin), finansowało prawie cały ruch komunistyczny
              na świecie, tłumaczyłem ci też, że inwestycje RWPG w DRW po wygraniu wojny były
              dodatkowym obciążeniem dla gospodarki ZSRR. Cały ten wysiłek ekonomiczny
              przyspieszył upadek socjalizmu.

              Twoje opowieści o biednej Ameryce, która utopiła miliardy, są nie na temat,
              gdyż USA mogły sobie na to pozwolić, w przeciwieństwie do Rosji, którą osłabiał
              każdy dodatkowy wydatek. Jeżeli twierdzę, że wojna wietnamska przyśpieszyła
              upadek ZSRR, to ględzenie o wydatkach USA nie stanowi kontrargumentu. Podobnie
              mógłbyś argumentować, że skoro gwiezdne wojny osłabiły USA, to znaczy że
              wzmocniły ZSRR. Jest to typowo skojarzeniowe, a w tym przypadku błędne
              rozumowanie.

              Sądzę, że nie przypadkiem Polska musiała właśnie w latach 70-tych zacząć żyć na
              kredyt i z zachodnich kredytów finansować upadającą gospodarkę ZSRR. Wojna
              wietnamska wykończyła RWPG ekonomicznie, ale zgadzam się, że osłabiła też USA.

              I nie wplątuj Chin do tej polemiki, gospodarka Chin poradziła sobie mimo (a
              może dzięki) wojnie wietnamskiej - to nie ma związku z moją tezą, że wojna
              wietnamska przyspieszyła upadek ZSRR.

              Twoje dotychczasowe próby polemiki omijały moją tezę z jednym wyjątkiem – fakt,
              że zgodziłeś się z tym, że socjalizm naturalnie sam upada, implikuje, że
              chwilowe osłabienie USA, o którym piszesz, nie mogło wzmocnić ZSRR, nawet jeśli
              wysiłek zimnowojenny USA osłabł. A ja twierdzę nawet więcej. Wygrana
              wietnamskich komunistów wywołała entuzjazm rosyjskich imperialistów, którzy z
              głupoty wzmogli ofensywę na wszystkich frontach zimnej wojny, tym mocniej
              obciążając upadającą gospodarkę RWPG. To wszystko, co ty nazywasz „sukcesami”
              sowietów, moim zdaniem tylko przyspieszyły upadek ZSRR.
              • xiazeluka Mnie nie przychodzą do głowy bzdurne pomysły 29.04.05, 10:45
                Nie musisz mi tłuamczyć rzeczy znanych mi od dawna, towarzyszu dokumendo. Wam
                przydałyby się korki, w których towarzysz powinien przerobić temat "Wsparcie
                reżimu w Hanoi przez Chiny w latach 1954-1976", ponieważ zbywanie roli Pekinu
                dowodzi jasno, że biurokraci z MinFinu mają niewielkie pojęcie o zależnościach
                geoekonomicznych.

                Inwestycje w Wietnamie były również "obciążeniem" dla państw nie tylko nie
                zrzeszonych w RWPG, ale i przedstawicieli wolnego świata, w tym Szwecji,
                Japonii (która utopiła w SRW setki milionów dolarów) i Francji; w 1989 r. w
                miejsce pomocy sowieckiej SRW zaczęła otrzymywać na powrót wsparcie ze strony
                Chin, na początek wartości 2 miliardów dolarów. No i co dokumendo, Szwecja,
                Francja, Japonia i przede wszystkim komunistyczne Chiny upadły z tej przyczyny
                gospodarczo?

                Tłumaczyłem ci, złodziejaszku, że fiasko jest wpisane w strukturę socjalizmu,
                więc wydatki na wojny w Wietnamie, Afganistanie, wspierania ruchów
                komunistycznych itp. to jedynie drobiazgi, detale w ostatecznym rachunku.

                A opowieści o bogatej Ameryce, która stała się biedniejszą w wyniku wojny o RW,
                są na temat, głupku - nie umiesz uwzględniać wydarzeń w kontekście
                historycznym, jak to przyjęte jest u marksistów twojego pokroju. Jako wierny
                uczeń Karola Marksa jesteś ślepy na uwarunkowania geopolityczne, ekonomiczne i
                moralne. Twoja synteza dziejowa sprowadza się do czegoś takiego: "III Rzesza
                osłabiła się dokonując kolejnych podbojów, wspierając materiałowo i technicznie
                Włochy, Japonię i pozostałych sojuszników, w rezultacie 1 września nastąpił
                upadek tego socjalistycznego państwa już w 1989 roku".
                Gubisz czynnik nieopisywalny procesami stricte ekonomicznymi - czynnik ludzki.
                Wyobraźmy sobie, że Carter wygrywa z Reaganem i kontynuuje politykę detende,
                coraz bardziej strwożony sukcesami światowego komunizmu; proponuje butnemu
                Breżniewowi coraz to korzystniejsze umowy gospodarcze, wycofuje sie politycznie
                z kolejnych obszarów na mapie świata. W efekcie dochodzi do groźnej dla
                ludzkości symbiozy obu systemów, uczłowieczenia ZSRS i zsocjalizowania USA,
                powstaje jeden wielki globalny system skomplikowanych powiązań, których
                utrzymaniem jest zainteresowanych coraz więcej ludzi po obu stronach. A wtedy
                bardzo trudno byłoby gospodarce kapitalistycznej (a raczej już
                pseudokapitalistycznej) wykazać swą wyższość nad modelem parachińskim.

                Jeszcze a propos ksoztów wojny:
                Generał George Keegan: "[wojna] zdemoralizowała Stany Zjednoczone. Przerwała
                nasze programy obronne... Zniszczyła niemal doszczętnie rządowe programy
                badawcze i rozwojowe dla celów wojskowych[...] A badania te były fundamentem
                naszej techniki wojskowej od niepamiętnych czasów".

                Wojna kosztowała USA 140 miliardów (ówczesnych) dolarów, w wyniku czego powstał
                potężny deficyt budżetowy. Spowodowana nim inflacja zdestabilizowała gospodarkę
                amerykańską. Amerykańskie lotnictwo straciło podczas walk 10 tys. maszyn (w tym
                5 tys. śmigłowców), zużyli 11 milionów ton amunicji. W ręce komuchów wpadł
                nowoczesny sprzęt wojskowy, technologie komputerowe i materiałowe, dzięki czemu
                mogli niejako pójść na skróty w pracach badawczych, oszczędzając setki tysięcy
                dolarów - to też jest koszt amerykański.

                Co do analogii z wojnami gwiezdnymi - nie byłoby tego kosmicznego wyścigu,
                gdyby prezydentem pozostał Carter lub jakiś sikający po spodniach ze strachu
                inny lewak. To Reagan, a nie slepe procesy dziejowe, przyspieszył upadek
                komunizmu, wydając mu wojnę na technologie; wysiłku tego socjalistyczne państwo
                unieść już nie zdołało - a sam program SDI przecież nie został zrealizowany.
                • dokowski Ty nawet nie czytasz uważnie 01.05.05, 10:25
                  >SRW zaczęła otrzymywać na powrót wsparcie ze strony Chin, na początek
                  >wartości 2 miliardów dolarów. No i co dokumendo, Szwecja, Francja, Japonia
                  > i przede wszystkim komunistyczne Chiny upadły z tej przyczyny gospodarczo?

                  To nie był dla nich żaden wysiłek, gdyż nie miały one na utrzymaniu, w
                  przeciwieństwie do RWPG, całej tej międzynarodówki komunistycznej,
                  terrorystycznej i socjalistycznej.

                  >nie umiesz uwzględniać wydarzeń w kontekście historycznym, jak to
                  >przyjęte jest u marksistów twojego pokroju. Jako wierny uczeń Karola
                  >Marksa jesteś ślepy na uwarunkowania geopolityczne, ekonomiczne i moralne.

                  Zaplątałeś się w tych głupich obelgach jak dziecko. Wierny uczeń nie umie tego
                  co nauczyciele i jest ślepy tak jak oni!? Zachowujesz się jak kurdupel, który
                  chcąc obrazić wysokiego faceta podskakuje krzycząc na niego, że jest kurduplem
                  tak niskim, że nawet czubka głowy mu nie widać. Moje poglądy, głupku, są tak
                  odległe od marksizmu, że nawet nie potrafisz sobie tej odległości wyobrazić.

                  Nawet jeśli przyswoiłeś sobie dzięki moim postom wiedzę, którą od lat tu
                  zamieszczam, tłumacząc cierpliwie jak i dlaczego socjalizm nie wytwarza
                  wartości dodatkowej i musi upadać, to nie znaczy, że rozumiesz już ekonomię w
                  skali globalnej. Przywoływanie analogii między Chinami i ZSRR świadczy o tym,
                  że nie rozumiesz różnicy między gospodarką imperium a gospodarką Państwa
                  Środka. Bez zrozumienia tego nie pojmiesz skutków wojny wietnamskiej.

                  Po drugie, mylisz przyczyny ze skutkami w myśleniu historycznym. Pisząc, że
                  gdyby Regan nie został wybrany, to nie byłoby gwiezdnych wojen, pokazujesz, że
                  nie rozumiesz uwarunkowań moralnych w kontekście historycznym.

                  >To Reagan, a nie slepe procesy dziejowe, przyspieszył upadek
                  >komunizmu, wydając mu wojnę na technologie

                  To jest przykład najpoważniejszego błędu, jaki popełniasz. Otóż to nie Regan
                  sprawił, ale naród amerykański. Zauważ, że sam zdradzasz swoje marksistowskie
                  korzenie, pisząc, że dla ciebie istnieje tylko taka alternatywa: moc Wodza lub
                  ślepy proces dziejowy. Dla mnie natomiast jest jasne, kto sprawia, że historia
                  się toczy. Ja, umysł ścisły, widzę fizyczną rzeczywistość, a ona jest taka, że
                  każdy człowiek w podobnym stopniu kształtuje historię.

                  Oczywiście istnieją ślepe siły, takie jak zlodowacenia, wybuchy wulkanu w
                  rodzaju tego, który zniszczył kulturę minojską, czy starsze zdarzenie wlania
                  się wód Morza Śródziemnego do basenu Morza Czarnego, zwane Potopem, które
                  zniszczyło cywilizację Noego. Nie ma innych ślepych procesów dziejowych.

                  Podobnie nie ma nic takiego, jak wpływ Wodza na naród. Rzeczywistość jest
                  odwrotna, to ludzie decydują o tym, kto będzie nimi władać, jakie cechy
                  charakteru będzie mieć Wódz i jak powinien się zachowywać, aby ludzie za nim
                  szli. Jest to prosta fizyczna więź, którą doskonale opisał największy polski
                  antysocjalista, Jacek Fedorowicz, w „Poradniku estradowca”. Opisał on dokładnie
                  jak estradowiec modyfikuje na bieżąco i zmienia swój program obserwując,
                  niekoniecznie świadomie, reakcje tłumu. Fedorowicz był świadom tego, że
                  fizyczna rzeczywistość jest taka, że to nie występujący manipuluje tłumem, ale
                  to tłum manipuluje występującym. Złudzeniem jest tylko dla wodza to, że to on
                  kształtuje nastroje swojego otoczenia, wodzowie lubią w to wierzyć, to znów
                  dobrze objaśnia teoria woli mocy Nietzschego – każdy człowiek pragnie wierzyć w
                  swoją moc
                  • xiazeluka Nie piszesz nic ciekawego, dlatego 02.05.05, 10:29
                    dokowski napisał:

                    > To nie był dla nich żaden wysiłek, gdyż nie miały one na utrzymaniu, w
                    > przeciwieństwie do RWPG, całej tej międzynarodówki komunistycznej,
                    > terrorystycznej i socjalistycznej.

                    To jest odbijanie piłeczki, dokumendo. Koszt "utrzymania terrorystów" to
                    jednocześnie koszt posunięć obronnych państw zachodu, skutkujących obecnie
                    zwiększaniem dozoru nad Amerykanami przez rząd federalny; podobnie utrzymywanie
                    rozbudowanego aparatu szpiegowskiego owszem, kosztuje, ale jest tańsze od
                    prowadzenia własnych badań od podstaw.
                    W ten sposób to sobie możemy przerzucać się pseudoargumentami w nieskończoność.

                    > Zaplątałeś się w tych głupich obelgach jak dziecko. Wierny uczeń nie umie
                    tego
                    > co nauczyciele i jest ślepy tak jak oni!? Zachowujesz się jak kurdupel, który
                    > chcąc obrazić wysokiego faceta podskakuje krzycząc na niego, że jest
                    kurduplem
                    > tak niskim, że nawet czubka głowy mu nie widać. Moje poglądy, głupku, są tak
                    > odległe od marksizmu, że nawet nie potrafisz sobie tej odległości wyobrazić.

                    Nie są odlegle, przeciwnie, ty jesteś marksistą, marksisto. I jesteś równie
                    ślepy, jak twoi bakałarze od "Kapitału". Juz dawno zidentyfikowałem cię jako
                    agenta Czerwonych.

                    > Nawet jeśli przyswoiłeś sobie dzięki moim postom wiedzę, którą od lat tu
                    > zamieszczam, tłumacząc cierpliwie jak i dlaczego socjalizm nie wytwarza
                    > wartości dodatkowej i musi upadać, to nie znaczy, że rozumiesz już ekonomię w
                    > skali globalnej.

                    No i powyżej mamy dowód twojego marksistowskiego wykształcenia - nie istnieje
                    bowiem żadna "wartość dodatkowa", to puste hasełko wymyslone przez twojego
                    brodatego guru.

                    > Przywoływanie analogii między Chinami i ZSRR świadczy o tym,
                    > że nie rozumiesz różnicy między gospodarką imperium a gospodarką Państwa
                    > Środka. Bez zrozumienia tego nie pojmiesz skutków wojny wietnamskiej.

                    O, to poproszę o wykład na ten temat. Do tej pory wydawało mi się, jak się
                    okazuje błędnie, ponieważ nie po marksistowsku, że Wietnam był terenem
                    rywalizacji politycznej między ZSRS a Chinami; Hanoi postawiło na Moskwę
                    dopiero po wojnie.

                    > Po drugie, mylisz przyczyny ze skutkami w myśleniu historycznym. Pisząc, że
                    > gdyby Regan nie został wybrany, to nie byłoby gwiezdnych wojen, pokazujesz,
                    że nie rozumiesz uwarunkowań moralnych w kontekście historycznym.

                    To znaczy? Marksistowskie frazesy bez treści.

                    > To jest przykład najpoważniejszego błędu, jaki popełniasz. Otóż to nie Regan
                    > sprawił, ale naród amerykański. Zauważ, że sam zdradzasz swoje marksistowskie
                    > korzenie, pisząc, że dla ciebie istnieje tylko taka alternatywa: moc Wodza
                    lub
                    > ślepy proces dziejowy. Dla mnie natomiast jest jasne, kto sprawia, że
                    historia
                    > się toczy. Ja, umysł ścisły, widzę fizyczną rzeczywistość, a ona jest taka,
                    że każdy człowiek w podobnym stopniu kształtuje historię.

                    Wcale nie naród, a przynajmniej nie w konteście Wietnamu czy wojen gwiezdnych.
                    Przeciętny normalny (czyli o prawidłowych, prawicowych poglądach) obywatel jest
                    zainteresowany przede wszystkim polityką wewnętrzną swego kraju: wolnościami,
                    podatkami, klimatem gospodarczym, łatwością kupowania i zbywania, a nie losem
                    zabiedzonych Wietnamców gdzieś na końcu świata.
                    Co do "mocy Wodza" - kto się popisywał hagiografią tow. Balcerowicza, który
                    rzekomo zbudował III Rzesz... Rzeczpospolitą? Wpadasz we własnoręcznie wykopane
                    dołki, umyśle ścisły.

                    > Oczywiście istnieją ślepe siły, takie jak zlodowacenia, wybuchy wulkanu w
                    > rodzaju tego, który zniszczył kulturę minojską, czy starsze zdarzenie wlania
                    > się wód Morza Śródziemnego do basenu Morza Czarnego, zwane Potopem, które
                    > zniszczyło cywilizację Noego. Nie ma innych ślepych procesów dziejowych.

                    To nie są procesy dziejowe, tylko katastrofy naturalne. Proces dziejowy to
                    łańcuch skutków i przyczyn powodowanych ludzką premedytacją, a nie ślepe na
                    tego typu uwarunkowania jakieś głupie tsunami. Człowiek może i powinien brać
                    pod uwagę czynniki naturalne, ale to nie znaczy, że susza jest "procesem
                    dziejowym".

                    > Złudzeniem jest tylko dla wodza to, że to on
                    > kształtuje nastroje swojego otoczenia, wodzowie lubią w to wierzyć, to znów
                    > dobrze objaśnia teoria woli mocy Nietzschego – każdy człowiek pragnie wie
                    > rzyć w swoją moc

                    Marksistowskie teorie o roli jednostki w dziejach mnie nie interesują,
                    owco.amarantowa.
                    • dokowski Jestem nietzschenistą a nie marksistą 02.05.05, 10:54
                      xiazeluka napisała:

                      > > teoria woli mocy Nietzschego – każdy człowiek pragnie wie
                      > > rzyć w swoją moc
                      >
                      > Marksistowskie teorie o roli jednostki w dziejach mnie nie interesują

                      Biedny głupku, spróbuj ze zrozumieniem porównać tych dwóch filozofów, zanim
                      zaczniesz się znów wymądrzać na temat marksizmu.

                      > owco.amarantowa.

                      Ta paranoja cię ostatecznie kompromituje. Polemizujesz z własnymi urojeniami,
                      nie przyswajasz postów rozumowo, ale traktujesz je jako bodziec do
                      fantazjowania na temat realu.
                      • xiazeluka Jesteś marksistą i złodziejem 02.05.05, 10:58
                        dokowski napisał:

                        > Biedny głupku, spróbuj ze zrozumieniem porównać tych dwóch filozofów, zanim
                        > zaczniesz się znów wymądrzać na temat marksizmu.

                        A po co? Ty mi stręczysz marksizm, więc co ma do rzeczy Niecki?

                        > Ta paranoja cię ostatecznie kompromituje. Polemizujesz z własnymi urojeniami,
                        > nie przyswajasz postów rozumowo, ale traktujesz je jako bodziec do
                        > fantazjowania na temat realu.

                        Nie, towarzyszu. Nadajecie na tych samych falach, a u was, komuchów, jednostki
                        nie istnieją, są tylko bezkształtne masy. nie ma zatem znaczenia, czy zwracam
                        się do ciebie "dokumendo", "owco.amarantowa" czy "Soso".
                        • dokowski Głupek się zawstydził i kłamie 02.05.05, 15:27
                          xiazeluka napisała:

                          > Ty mi stręczysz marksizm

                          Pogrążasz się coraz bardziej. Każdy widzi, że to ty cały czas nawiązujesz do
                          marksizmu, to jest czarno na białym.

                          > Nadajecie na tych samych falach, a u was, komuchów, jednostki
                          > nie istnieją, są tylko bezkształtne masy. nie ma zatem znaczenia, czy zwracam
                          > się do ciebie "dokumendo", "owco.amarantowa" czy "Soso".

                          To co piszesz zdradza twój sposób komuszy sposób myślenia. Zresztą już nie raz
                          udowadniałem, że jesteś socjalistą przemalowanym tylko na czarno, ale
                          socjalista wychodzi z ciebie jak tylko przestajesz się kontrolować. Pisząc
                          o "nadawaniu na falach", zdradziłeś się tylko z tym, że myślisz i czujesz w
                          kategoriach tłumu, nie masz oryginalnej indywidualności, jesteś tylko częścią
                          tłumu.
                          • d.nutka1 Re: Głupek się zawstydził i kłamie 02.05.05, 16:31
                            dokowski napisał:

                            > Pisząc
                            > o "nadawaniu na falach", zdradziłeś się tylko z tym, że myślisz i czujesz w
                            > kategoriach tłumu, nie masz oryginalnej indywidualności, jesteś tylko częścią
                            > tłumu.

                            niekoniecznie "nadawanie na tych samych falach" jest równoznaczne z "falami"
                            jakim podlegaja tłumy
                            chyba nie muszę watku "fal rozwijać tu szerzej, aby różnica w "nadawaniu fal"
                            była widoczna
                          • xiazeluka Jesteś już w swojej prywatnej norze, złodzieju? 02.05.05, 16:43
                            Czy może nadal nadajesz za pieniądze podatników?

                            Jesteście, towarzyszu dokumendow, marksistą. Ja u was to diagnozuję, a nie sam
                            nawiązuję. I nie wdziewajcie piórek papugi, nie jesteście na trzepaku.

                            Przy okazji - jeżeli dwóch ludzi nadaje na tych samych falach, to tworzą tłum?
                            Znowu wpadliście we własnoręcznie wykopany dołek, marksisto. Tfu, co za
                            zdeklarowany komuch.
                            • d.nutka1 Re: Jesteś już w swojej prywatnej norze, złodziej 02.05.05, 16:46
                              xiazeluka napisała:

                              > Czy może nadal nadajesz za pieniądze podatników?
                              >

                              a w ameryce murzynów biją
                              może wszyscy uczestnicy tego forum podadzą,eee nie podadzą tylko nadadzą(może
                              być mały donosik?) z jakich miesc aktualnie nadają swoje posty
                            • dokowski Porównaj ten swój post z poprzednim 03.05.05, 13:20
                              xiazeluka napisała:
                              > jeżeli dwóch ludzi nadaje na tych samych falach, to tworzą tłum?

                              Wierzysz w to, że dwóch komuchów potrafi nadawać na tych samych falach?
                              • xiazeluka No i co? 04.05.05, 10:04
                                Komuchy nadają na jednej, dokładnie tej samej fali. Tak jak np. ty i Marks.
                        • dokowski Porównaj ten post z późniejszym 03.05.05, 13:35
                          xiazeluka napisała:

                          > są tylko bezkształtne masy. nie ma zatem znaczenia, czy zwracam
                          > się do ciebie "dokumendo", "owco.amarantowa" czy "Soso".

                          My, liberałowie, różnimy się od was, komuchów, tym że potrafimy nawiązać
                          porozumienie, rodzaj braterstwa dusz, pomiędzy dwoma indywidualnościami, wy
                          natomiast potrzebujecie większą ilość ludzi.

                          Tak samo inaczej patrzymy na historię. Dla nas liczy się każdy człowiek, bo
                          każdy ma swój osobisty, indywidualny wkład w historię, dlatego cenimy
                          demokrację, żeby każdy człowiek mógł oddać swój głos, aby każdy mógł decydować
                          o przyszłości. Dla was liczy się tylko wódz i masy, którymi wódz steruje,
                          sądzicie, że demokracja jest kiepskim systemem i że głos pojedynczego człowieka
                          się nie liczy.

                          Im więcej piszesz o Marksie, tym bardziej się pogrążasz, bo tym bardziej widać,
                          że jesteś socjalistą z przekonania. Moje poglądy są liberalne, to jest fakt dla
                          każdego oczywisty. Patrząc na Regana jak na wodza, zdradzasz swoją
                          socjalistyczną mentalność. Ja zaś w nim widzę wypadkową wolę wszystkich
                          Amerykanów, bo wierzą, że każdy w miarę uczciwy Amerykanin pragnął upadku ZSRR,
                          a nie tylko myślał o własnym żołądku, jak sugerujesz, głupi socjalisto.
                          • xiazeluka Urocza kazuistyka, towarzyszu "liberale" 04.05.05, 10:11
                            Wy, komuchy, rzeczywiście potraficie nawiązywać porozumienia - na podłożu
                            dialektycznym. I dlatego, towarzyszu, jeśli ktoś przebrnął przez teksty Marksa
                            nie musi już czytać waszych.

                            Dla was, komuchów, człowiek się faktycznie "liczy" - można go okraść na
                            nieskończoną liczbę sposobów, znęcać się nad nim ograniczając wolność, a
                            wszystko to uzasadniać koniecznością rozbudowy biurokracji, która ma się o
                            niego troszczyć, choć dalibóg żaden liberał o to nie prosi.
                            Dociera, darmozjadzie na minfinowym stołku, kiepsko zakamuflowany marksisto?

                            A kolejny dowód twoich komunistycznych przekonań jest tutaj:

                            "Ja zaś w nim widzę wypadkową wolę wszystkich
                            Amerykanów, bo wierzą, że każdy w miarę uczciwy Amerykanin pragnął upadku
                            ZSRR, a nie tylko myślał o własnym żołądku, jak sugerujesz, głupi socjalisto."

                            Tylko zdeklarowany czerwony pająk może wypowiadać się za "wszystkich
                            Amerykanów" - znowu się zdemaskowałeś, marksistowski kretynie, miłośniku
                            wielkich mas.
                            • dokowski E tam, zwyczajnie udajesz głupiego 04.05.05, 23:10
                              xiazeluka napisała:

                              > A kolejny dowód twoich komunistycznych przekonań jest tutaj:
                              >
                              > "Ja zaś w nim widzę wypadkową wolę wszystkich
                              > Amerykanów, bo wierzą, że każdy w miarę uczciwy Amerykanin pragnął upadku
                              > ZSRR, a nie tylko myślał o własnym żołądku, jak sugerujesz, głupi socjalisto."
                              >
                              > Tylko zdeklarowany czerwony pająk może wypowiadać się za "wszystkich
                              > Amerykanów" - znowu się zdemaskowałeś, marksistowski kretynie, miłośniku
                              > wielkich mas.

                              Nie udawaj, że zapomniałeś, co to znaczy "wypadkowa". Żeby uzasadnić swoje
                              debilne obelgi, musisz zniżać się do udawania głupszego niż jesteś. A może ty
                              naprawdę nie rozumiesz istoty liberalizmu? Może naprawdę nie rozumiesz, że z
                              punktu widzenia wpływu na politykę i kształtowanie histori, każdy człowiek jest
                              ważną osobistością?
                              • xiazeluka Boli zdarcie twojej mimikry, prawda? 05.05.05, 10:10
                                Jak tam na manowcach? Trzymasz jeszcze azymut? To może wyjaśnij, na czym polega
                                liberalna różnorodność każdego z osobna w twoim marksistowskim ujęciu "wpływu
                                każdego" na historię.
                                • dokowski Sam się napawaj swoim marsistowskim bełkotem 05.05.05, 12:14
                                  xiazeluka napisała:

                                  > na czym polega liberalna różnorodność każdego z osobna w twoim
                                  > marksistowskim ujęciu "wpływu każdego" na historię.

                                  Liberalna różnorodność jest faktem, tak jak faktem jest wpływ każdego człowieka
                                  na jego środowisko, a w tym na innych ludzi. Dla ciebie nawet fizyka i biologia
                                  są naukami maksistowskimi - jesteś klasycznym przypadkiem homo sovieticus,
                                  który nie może się uwolnić od marksistowskiego paradygmatu. Żyjesz jakby w
                                  świecie różnych frakcji tej samej partii socjalistycznej. Wydaje ci się, że
                                  jeśli jesteś człowiekiem religijnym, to należysz do frakcji prawicowej.

                                  A tymczasem gdzieś tam, gdzie twój wzrok ledwo sięga, istnieje wolny świat
                                  wolnych ludzi - Europa i Ameryka. Ale w tym wolnym świecie ty umiesz tylko
                                  dostrzegać to, co powierzchownie przypomina ci niektóre elementy twojej
                                  socjalistycznej duszy, socjalistycznej przeszłości i socjalistycznego
                                  wykształcenia.

                                  Jeżeli chcesz nadal zgłębiać tematykę marksizmu oraz jego podobieństwa do
                                  fizyki i liberalizmu, to znajdź sobie partnera o podobnym do twojego
                                  wykształceniu humanistycznym na bazie marksizmu i o równie głębokiej wierze.

                                  Doskonale pamiętam, kiedy po raz pierwszy ze złości nazwałeś mnie maksistą czy
                                  jakoś podobnie, było to wtedy, gdy z pozycji ateisty okazałem ci pogardę, jaką
                                  czuję do ludzi religijnych. Wciąż nie potrafisz uwolnić się od tej złości.
                                  • xiazeluka Zabraniam ci pisać z "pracy", gowermencie 05.05.05, 12:30
                                    Za kradzież pieniędzy podatników naliczam ci kolejna grzywnę, złodzieju.

                                    "Wpływ człowieka na człowieka" to pusty bełkot. Wysil się trochę, może
                                    przyczytaj czwartą książkę w życiu i po powrocie do domu podziel się z nami jej
                                    streszczeniem, marksisto.

                                    Przy okazji wyjaśnijmy sobie, że związek "człowiek religijny = prawica" to
                                    wyobrażenie typowe dla kretynów, podobnie jak nazywanie Europki "wolnym
                                    światem", socjalistyczny pasożycie o socjalistycznych przekonaniach na usługach
                                    socjalistycznych oprawców.

                                    Uprzejmie proszę o zaprzestanie epatowania forumowiczów swoim zoologicznym
                                    marksizmem, towarzyszu Karolu Dokumendow, tym bardziej, że robisz to w
                                    godzinach swojej "pracy" w MinFinie, siedlisku najbardziej zatwardziałych
                                    socjalistycznych mafiozów w tym kraju.

                                    To:
                                    "było to wtedy, gdy z pozycji ateisty okazałem ci pogardę, jaką
                                    czuję do ludzi religijnych. Wciąż nie potrafisz uwolnić się od tej złości."

                                    jest na twoje nieszczęście tylko żałosne z bardzo prostej przyczyny - nie
                                    jestem religijny, marksisto. Ntomiast jestem konsekwentny - oddawaj mi moje 85
                                    000 PLN, które mi ukradłeś, złodzieju.

                                    • piq z gowermenta doka bije zdumiewająca prostota,... 05.05.05, 13:38
                                      ...zupełnie jak z posłanki hojarskiej. A może doku to wręcz poseł witaszek?

                                      Jest niesłychanie prosty, o czym świadczy zwłaszcza użycie słowa "paradygmat".
                                      Jest to słowo, którego używa człowiek zdumiewająco prosty, aby zaznaczyć, że ma
                                      niesłychanie szerokie horyzonty. Horyzonty te dochodzą niekiedy rozmiaru brzegu
                                      studzienki kanalizacyjnej.
                                      Proponuję, aby doku przestał się nazywać "ateistą", a zaczął używać
                                      zamiennika "niebożę". Świetnie do niego pasuje.
                                      • piq szerokie horyzonty doka... 05.05.05, 13:43
                                        ..., pozwolę sobie uzupełnić, nie przekraczają jednak wielkości brzegu talerza
                                        w dotowanej z budżetu stołówce pracowniczej w minfinie lub taniej jadłodajni w
                                        agorze, gdyż wydaje mu się to przesadą. Przecież używa słowa paradygmat, to po
                                        co więcej?
                                      • d.nutka1 Re: z gowermenta doka bije zdumiewająca prostota, 05.05.05, 13:45
                                        piq napisał:

                                        > ...zupełnie jak z posłanki hojarskiej. A może doku to wręcz poseł witaszek?
                                        >
                                        > Jest niesłychanie prosty, o czym świadczy zwłaszcza użycie
                                        słowa "paradygmat".
                                        > Jest to słowo, którego używa człowiek zdumiewająco prosty, aby zaznaczyć, że
                                        ma
                                        >
                                        > niesłychanie szerokie horyzonty. Horyzonty te dochodzą niekiedy rozmiaru
                                        brzegu
                                        >
                                        > studzienki kanalizacyjnej.
                                        > Proponuję, aby doku przestał się nazywać "ateistą", a zaczął używać
                                        > zamiennika "niebożę". Świetnie do niego pasuje.

                                        a może bardziej by pasowało zamiast paradygmat ateisty zamiennik na "samodogmat
                                        niebożęcia"?
                                        nikt tego nie zrozumie takie to okreslenie jest oryginalne
                                        • dokowski Nie po tego śmiecia wpisałem do "nieprzyjaciół"... 05.05.05, 23:23
                                          d.nutka1 napisała:

                                          > piq napisał:
                                          >
                                          > > ...zupełnie jak z posłanki hojarskiej. A może doku to wręcz poseł witasze
                                          > k?
                                          > >
                                          > > Jest niesłychanie prosty, o czym świadczy zwłaszcza użycie
                                          > słowa "paradygmat".
                                          > > Jest to słowo, którego używa człowiek zdumiewająco prosty

                                          ... żeby czytać jego debilne wypociny. Ale tym razem dziękuję, bo mogłem się
                                          pośmiać. Jego prostactwo jest zdumiewające - zajrzał do słownika i wyobraził
                                          sobie, że każdy prostak dostaje taką szansę. Pewnie głupia świnia nie umiał nic
                                          więcej na temat tego słowa napisać
                                      • xiazeluka Lubi to słówko 05.05.05, 13:51
                                        Wyraz "paradygmat" pojawił się w 2004 roku na FA 13 razy, z czego 6 razy w
                                        postach naszego uroczego biurokraty.
                                        • d.nutka1 Re: Lubi to słówko 05.05.05, 13:56
                                          xiazeluka napisała:

                                          > Wyraz "paradygmat" pojawił się w 2004 roku na FA 13 razy, z czego 6 razy w
                                          > postach naszego uroczego biurokraty.

                                          nawiedzony finansista państwowy?
                                          ciekawe
                                          • dokowski Dałaś się nabrać? 05.05.05, 23:31
                                            d.nutka1 napisała:

                                            > nawiedzony finansista państwowy?

                                            Z pewnością zawód luki bliższy jest katabasowi niż mój finansisty.

                                            Nie myślałem, że zniżysz się do kwietnego poziomu postów tego chama.
                                            Chciałabyć, aby forumowicze próbowali cię obrażać, domyślając się w jakim to
                                            brzydkim zawodzie lub miejscu pracujesz? Wiedz, że ten sposób prowadzenia
                                            dyskusji, który luka tak kocha, świadczy o podłej psychice i umysłowości
                                            • d.nutka1 Re: Dałaś się nabrać? 06.05.05, 08:56
                                              dokowski napisał:

                                              > Nie myślałem, że zniżysz się do kwietnego poziomu postów tego chama.
                                              > Chciałabyć, aby forumowicze próbowali cię obrażać, domyślając się w jakim to
                                              > brzydkim zawodzie lub miejscu pracujesz? Wiedz, że ten sposób prowadzenia
                                              > dyskusji, który luka tak kocha, świadczy o podłej psychice i umysłowości

                                              czy dałam się nabrać?
                                              że pracujesz w "finansach" państwowych?
                                              to nie ma dla mnie znaczenia, kiedy czytam twoje posty.
                                              a o "nawiedzonym finansiście" to sobie tylko zamarzyłam
                                              co do moich "kwietnych wypowiedzi" to bywa i tak, ze też muszę odreagowywać
                                              czyjeś tu podłości psychiczne i umysłowe
                                              to chyba normalne reakcje aby zachować zdrowie i umiar
                                    • dokowski Spróbujcie teraz na mnie donieść, już się was ... 05.05.05, 23:54
                                      ... nie boję.

                                      xiazeluka napisała:

                                      > związek "człowiek religijny = prawica" to
                                      > wyobrażenie typowe dla kretynów

                                      W ustach takiego chama jak ty, tak z pewnością brzmi podziękowanie. Cieszę się,
                                      że wreszcie zrozumiałeś to, co ci tyle razy tłumaczyłem. Mam nadzieję, że inne
                                      ciemniaki też to rozumieją. Ciekawe kiedy do religijnych dotrze ta prawda, że
                                      ateizm wyklucza lewicowe poglądy?

                                      >, podobnie jak nazywanie Europki "wolnym światem",

                                      I to też kiedyś zrozumiesz. Wolny świat jest dziełem Holendrów, którzy jako
                                      pierwsi wolni ludzie stworzyli wolny przemysł i wolny handel. Tak powstała nowa
                                      cywilizacja o nowych wolnościowych korzeniach, cywilizacja czystego powietrza i
                                      dalekich horyzontów, przeciwieństwo cywilizacji mrocznych kościołów i dymów
                                      kadzideł - dlatego Europa jest przeciwko wpisywaniu chrześcijańskich korzeni do
                                      preambuły, ponieważ wolny świat ma zupełnie inne korzenie.

                                      A socjalizm, mój ty ciemniaku, jest częścią tego waszego mrocznego świata, tego
                                      religijnego.

                                      > socjalistyczny pasożycie o socjalistycznych przekonaniach na usługach
                                      > socjalistycznych oprawców.

                                      Ulegasz złudzeniu, jak każdy ciemniak, że ilość obelg jest wprost
                                      proporcjonalna do ilości racji. W rzeczywistości jest odwrotnie.

                                      > w MinFinie, siedlisku najbardziej zatwardziałych
                                      > socjalistycznych mafiozów w tym kraju.

                                      Balcerowicz też miał swoją siedzibę w MF, a on był głównym twórcą kapitalizmu w
                                      Polsce, przewodnikiem Polaków na drodze do wolnego świata. A zatrzymaliśmy się
                                      w połowie drogi przez was, ciemniaki.
                                      • blong drogi pasozycie 06.05.05, 00:18
                                        udowodnij ze ateizm = prawicowosc
                                        do tego chce zwrocic uwage ze holendrzy budowali swoja wolnosc nie na podstawie
                                        ateizmu a na podstawie odrzucenia hiszpanskiej dominacji i mocno
                                        nietolerancyjnego religijnego swiatopogladu
                                        jesli fundamentalizm protestantow uwazasz za ateizm to znow potwierdza twoj
                                        kretynizm
                                      • xiazeluka Nie boisz? A co, awansowałeś na wyższy stołek? 06.05.05, 10:07
                                        Złodziej dokowski napisał:

                                        > Ciekawe kiedy do religijnych dotrze ta prawda, że
                                        > ateizm wyklucza lewicowe poglądy?

                                        Komuniści jako prawicowi religianci, rzecze Dokutustra. Nawet twój guru, Karol
                                        Marks, wypiął się na religię, odnotujmy na marginesie.
                                        Ale nie przeszkadzaj sobie, w roli kabareciarza jesteś bardziej wiarygodny niż
                                        wtedy, kiedy udajesz, że coś wiesz.

                                        "Wolny świat jest dziełem Holendrów, którzy jako pierwsi wolni ludzie stworzyli
                                        wolny przemysł i wolny handel. Tak powstała nowa cywilizacja[...] cywilizacja
                                        czystego powietrza i dalekich horyzontów, przeciwieństwo cywilizacji mrocznych
                                        kościołów i dymów kadzideł - dlatego Europa jest przeciwko wpisywaniu
                                        chrześcijańskich korzeni do preambuły, ponieważ wolny świat ma zupełnie inne
                                        korzenie."

                                        Protestanckie, znaczy? No proszę, czegoś się jednak dowiedziałen, w zborach nie
                                        używa się kadzideł. Reszta jest nadal zabawna.

                                        > A socjalizm, mój ty ciemniaku, jest częścią tego waszego mrocznego świata,
                                        tego religijnego.

                                        Naszego, to znaczy czyjego, pocieszny marksisto?

                                        > Ulegasz złudzeniu, jak każdy ciemniak, że ilość obelg jest wprost
                                        > proporcjonalna do ilości racji. W rzeczywistości jest odwrotnie.

                                        Nie, mój drogi towarzyszu, to była parodia poprzedniej twojej wypowiedzi.

                                        > Balcerowicz też miał swoją siedzibę w MF, a on był głównym twórcą kapitalizmu
                                        w Polsce, przewodnikiem Polaków na drodze do wolnego świata.

                                        To też zabawne, szczególnie w kontekście przedwczorajszych twoich przemówień o
                                        roli jednostki w historii.

                                        No, pośmialismy się z was, towarzyszu, a teraz won do "pracy".
                                        • dokowski Nie rozumiesz roli reprezentanta w wolnym świecie 06.05.05, 11:57
                                          xiazeluka napisała:

                                          > Komuniści jako prawicowi religianci, rzecze Dokutustra.

                                          Aleś ty tępy! Tyle razy tłumaczyłem, że komuniści to lewicowi religianci, tacy
                                          jak jezuici w Ameryce przed wiekami. Sam niby przyznałeś w którymś z
                                          poprzednich postów, że religijność jest lewicowa, ale teraz widzę, że znów masz
                                          okres słabszej kondycji umysłowej

                                          > Nawet twój guru, Karol Marks

                                          Nie pajacuj. Każdym postem dowodzisz, że to twój guru.

                                          > Protestanckie, znaczy?

                                          Nie, wolnościowe. Tępi historycy przypięli Holendrom łatkę protestantów, choć w
                                          rzeczywistości to byli tylko sojusznicy (i to nie cały czas). Wolni Holendrzy
                                          gardzili ciemną hołotą protestancką tak samo jak katolickimi mordercami

                                          > To też zabawne, szczególnie w kontekście przedwczorajszych twoich
                                          > przemówień o roli jednostki w historii

                                          Różne jednostki mogą mieć różne role, głupku.

                                          > No, pośmialismy się z was, towarzyszu, a teraz won do "pracy".

                                          A co, zaraz zaczynasz lekcje religii? Pewnie nawet dzieci ci się nie udaje
                                          nabierać.
                                          • xiazeluka Rozumiem - tobie wolno kraść, boś wazeliniarz 06.05.05, 12:25
                                            ...tow. Balcerowicza.

                                            dokowski napisał:

                                            > Tyle razy tłumaczyłem, że komuniści to lewicowi religianci, tacy
                                            > jak jezuici w Ameryce przed wiekami.

                                            Czyli jesteś religiantem, towarzyszu neojezuito? To skąd te ambicje ateistyczne?

                                            > Nie pajacuj. Każdym postem dowodzisz, że to twój guru.

                                            Dowodzę każdym postem, prawda, że twój, marksisto.

                                            > Nie, wolnościowe. Tępi historycy przypięli Holendrom łatkę protestantów,
                                            choć
                                            > rzeczywistości to byli tylko sojusznicy (i to nie cały czas). Wolni Holendrzy
                                            > gardzili ciemną hołotą protestancką tak samo jak katolickimi mordercami

                                            Ciekawe, że po tylu wiekach 2/3 Holendrów nadal przyznaje się do wyznawania
                                            jakiejść religii. Pewnie udają, aby przechytrzyć historyków, urzędy
                                            statystyczne i Watykan.

                                            > Różne jednostki mogą mieć różne role, głupku.

                                            Naprawdę? Czyli jednak wpływ jednostki na historię jest różny, a nie taki sam?
                                            Biedny marksisto, dialektyka wymaga w tej chwili od ciebie polemiki z samym
                                            sobą. I, oczywiście, pokonania przeciwnika.

                                            > A co, zaraz zaczynasz lekcje religii? Pewnie nawet dzieci ci się nie udaje
                                            > nabierać.

                                            Tak, właśnie odprawiam mszę. Dochody z tacy jednak są żałosne, nie naprawię
                                            dachu kościoła bez zastrzyku finansowego. Oddawaj zatem moje 87 000 PLN,
                                            złodzieju.
                                            • dokowski Powinieneś wrócić do podstawówki 06.05.05, 12:52
                                              xiazeluka napisała:

                                              > Ciekawe, że po tylu wiekach 2/3 Holendrów nadal przyznaje się do wyznawania
                                              > jakiejść religii.

                                              Wolny człowiek może wyznawać jaką chce religię, głupku.

                                              > > Różne jednostki mogą mieć różne role, głupku.
                                              >
                                              > Naprawdę? Czyli jednak wpływ jednostki na historię jest różny, a nie taki sam?

                                              Powinieneś przypomnieć sobie, jak dodaje się wektory. Zrób to już teraz, żebyś
                                              zrozumiał nastepne zdanie.

                                              Jeżeli dodamy do siebie dużą liczbę różnie skierowanych wektorów, to może się
                                              zdarzyć, że wektor wypadkowy jest skierowany niemal równolegle do któregoś z (a
                                              nawet do większej liczby) wektorów składowych.

                                              Teraz się skup. Jeżeli dana społeczność (armia, naród) ma wodza, to
                                              indywidualny wektor wodza jest skierowany niemal równolegle do wypadkowego
                                              wektora tej społeczności.

                                              Ładnie to ująłem! Nawet ty musiałeś zrozumieć.
                                              • xiazeluka Re: Powinieneś wrócić do podstawówki 06.05.05, 13:26
                                                dokowski napisał:

                                                > Wolny człowiek może wyznawać jaką chce religię, głupku.

                                                Post wcześniej pisałeś, że Holendrzy odrzucili religię. Znowu sie własnoręcznie
                                                wkopałeś.

                                                > Powinieneś przypomnieć sobie, jak dodaje się wektory. Zrób to już teraz,
                                                żebyś zrozumiał nastepne zdanie.

                                                Zrozumiałem - autowpadka po raz drugi.

                                                No, marksisto, po tym wykładzie dialektyki czas na rozliczenia - kiedy oddasz
                                                mi moje 87 000 PLN, złodzieju?
                                                • dokowski Nie kłam, tylko cytuj, nie poddawaj się 06.05.05, 16:06
                                                  xiazeluka napisała:

                                                  > Post wcześniej pisałeś, że Holendrzy odrzucili religię.

                                                  Tak sromotnie dajesz ciała?

                                                  > Zrozumiałem - autowpadka po raz drugi.

                                                  Więc podziękuj.
                                                  • xiazeluka A oto cytaty: 06.05.05, 16:11
                                                    Złodziej dokumenda:
                                                    "Wolny świat jest dziełem Holendrów, którzy jako
                                                    pierwsi wolni ludzie stworzyli wolny przemysł i wolny handel. Tak powstała nowa
                                                    cywilizacja o nowych wolnościowych korzeniach, cywilizacja czystego powietrza i
                                                    dalekich horyzontów, przeciwieństwo cywilizacji mrocznych kościołów i dymów
                                                    kadzideł - dlatego Europa jest przeciwko wpisywaniu chrześcijańskich korzeni do
                                                    preambuły, ponieważ wolny świat ma zupełnie inne korzenie."

                                                    "Tępi historycy przypięli Holendrom łatkę protestantów, choć w
                                                    rzeczywistości to byli tylko sojusznicy (i to nie cały czas). Wolni Holendrzy
                                                    gardzili ciemną hołotą protestancką tak samo jak katolickimi mordercami."

                                                    luka:
                                                    Ciekawe, że po tylu wiekach 2/3 Holendrów nadal przyznaje się do wyznawania
                                                    jakiejść religii.

                                                    Złodziej dokumenda:
                                                    "Wolny człowiek może wyznawać jaką chce religię, głupku."

                                                    Buhahaha!
                                                  • dokowski Dziękuję. Jestem usatysfakcjonowany. Tak było. nt 08.05.05, 01:30
                                          • d.nutka1 Re:Panie Dokowski 06.05.05, 12:42
                                            dokowski napisał:

                                            >
                                            > Aleś ty tępy! Tyle razy tłumaczyłem, że komuniści to lewicowi religianci,

                                            Z pełnym szacunkiem, ale jakakolwiek dyskusja z takim tępakiem mija się z
                                            jakimkolwiek sensem i celem
                                            tępaka nie sposób zmienić póki sam nie zauważy swojej tępoty
                                            a ten akurat tępak woli thórzliwie "świętować" swoimi szarymi komórkami
                                            rocznice wietnamskie aby tylko nie musieć stanąć przed Putinem i Narodem w
                                            obliczu PRAWDY
                                            taki tępak to się będzie mondrzył po następnych 60 latach.
                                            • d.nutka1 Re:Panie Dokowski 06.05.05, 12:49
                                              d.nutka1 napisała:

                                              > dokowski napisał:
                                              >
                                              > >
                                              > > Aleś ty tępy! Tyle razy tłumaczyłem, że komuniści to lewicowi religianci,
                                              >
                                              >
                                              > Z pełnym szacunkiem, ale jakakolwiek dyskusja z takim tępakiem mija się z
                                              > jakimkolwiek sensem i celem
                                              > tępaka nie sposób zmienić póki sam nie zauważy swojej tępoty
                                              > a ten akurat tępak woli thórzliwie "świętować" swoimi szarymi komórkami
                                              > rocznice wietnamskie aby tylko nie musieć stanąć przed Putinem i Narodem w
                                              > obliczu PRAWDY
                                              > taki tępak to się będzie mondrzył po następnych 60 latach.

                                              a te 60 lat będzie takiemu tępakowi potrzebne do policzenia swoich "strat"
                                              jakie poniósł przeliczając swoje życie na pieniądze
                                              i nic takiego tępaka nie obchodzi, ze inni w tym czasie tracili życie, aby taki
                                              tępak miał co sobie liczyć doliczając ciągle zera do domniemanych strat
                                              kalkulowanych zysków
                                              ale to już nie tępactwo
                                              to już jest ŁAJDACTWO!!!
                                              • dokowski Tu już trochę kojarzę 06.05.05, 12:58
                                                d.nutka1 napisała:

                                                > a te 60 lat będzie takiemu tępakowi potrzebne do policzenia swoich "strat"
                                                > jakie poniósł przeliczając swoje życie na pieniądze
                                                > i nic takiego tępaka nie obchodzi, ze inni w tym czasie tracili życie, aby
                                                taki
                                                >
                                                > tępak miał co sobie liczyć doliczając ciągle zera do domniemanych strat
                                                > kalkulowanych zysków
                                                > ale to już nie tępactwo
                                                > to już jest ŁAJDACTWO!!!

                                                Złodziej, który stale domaga się od kogoś pieniędzy, które mu się nie należą,
                                                jest nie tylko złodziejem, ale łajdakiem, tyle rozumiem
                                            • dokowski Ja także czasem bywam tępy 06.05.05, 12:55
                                              d.nutka1 napisała:

                                              > woli thórzliwie "świętować" swoimi szarymi komórkami
                                              > rocznice wietnamskie aby tylko nie musieć stanąć przed Putinem i Narodem w
                                              > obliczu PRAWDY

                                              Nie potrafię domyślić się, co ma Pani na myśli.
                                              • d.nutka1 Re: Ja także czasem bywam tępy 06.05.05, 13:23
                                                dokowski napisał:

                                                > Nie potrafię domyślić się, co ma Pani na myśli.

                                                to nie jest konieczne
                                                czasami piszę tak sobie i....w ekran
                                                bywają fale...i to już nie jest kwestia ani wiary ani rozumienia
    • owca.amarantowa JAKIM PRAWEM DYSKUTIJECIE HOLOKAUST 27.04.05, 00:03
      Wietnamczykow w kategoriach ekononicznych. Trzeba samemu byc zbrodniarzem, zeby
      tak postepowac. Widac jestescie! To byla GIGANTYCZNA ZBRODNIA korporacyjnych
      amerykanskich mafii na niewinnym narodzie wietnamskim i na wlasnych dzieciach.
      To byl HOLOKAUST made in USA!
      • hasz0 Re: JAKIM PRAWEM DYSKUTIJECIE HOLOKAUST 27.04.05, 10:03
        Co to dokładnie oznacza
        "holokaust made in"? i czy nazwanie wojny tym terminem
        oznacza automatycznie zakaz dyskutowania?

        Bo znalazłem-->

        HOLOCAUSTNowa encyklopedia powszechna PWN © Wydawnictwo Naukowe PWN SA
        HOLOCAUST [łac.], Holokaust [gr.]: 1) religiozn. całopalenie, ofiara spalona
        całkowicie na ołtarzu, składana zwł. w starożytności przez Żydów; 2) termin
        przyjęty w języku ang. na określenie zagłady Żydów w Europie, dokonanej przez
        III Rzeszę; kwestionowany przez wielu badaczy, zwł. żyd. teologów,
        interpretujących „całopalenie” jako męczeństwo, ofiarę, przyjmujących natomiast
        dla ludobójstwa Żydów jednoznacznie negatywne określenie Szoa (Szoah) — zagłada.

        • owca.amarantowa Re: JAKIM PRAWEM DYSKUTIJECIE HOLOKAUST 27.04.05, 13:11
          Etymologicznie masz racje, ale holokaust uzywane jest dzis na swiecie dla
          okresklenia kazdego ludbojstwa. Jesli wiec wolisz, nazwe Wietnam GIGANTYCZNYM
          LUDOBOJSTWEM, ale poniewaz ten narod byl palony napalmem, wiec holokaust jak
          najbardziej pasuje. Oburzaja mnie takie dyskusje, bo one nie roznia sie od
          dyskusji, typu - czy bylo ekonomicznie produkowac mydlo z pomordowanych w
          Oswiecimiu Zydow. A najohydniejsze jest to, ze niejaki Podhoretz jest Zydem.
          • xiazeluka Kastracie.czerwony... 27.04.05, 13:22
            ...napalmem to wypalano pewne jadowite robactwo, które właziło na teren RW
            każdą możliwą szczeliną. Wytłuczono tego draństwa niestety tylko z milion, a
            więc za mało. Dlaczego za mało? Ponieważ "ludobójcy" stosowali ograniczone i
            niewystarczające środki, zamiast, jak sugerujesz, zrzucić parę bomb atomowych
            na teren DRW.

            Przy okazji - żadnego mydła z Żydów w Oświęcimiu nie produkowano. Twierdzi tak
            m.in. Lucy Dawidowicz ("Mydlana Lady"), znana żydowska historyczka holokaustu.

            Możesz wrócić z powrotem na drzewo.
            • allegro.con.brio Re: Kastracie.czerwony... 02.05.05, 14:59
              xiazeluka napisała:

              > Przy okazji - żadnego mydła z Żydów w Oświęcimiu nie produkowano. Twierdzi tak
              > m.in. Lucy Dawidowicz ("Mydlana Lady"), znana żydowska historyczka holokaustu.


              A produkowano gdzieś indziej? Ktoś mi kiedys mówił że to tylko 'plotka'. Co
              ciekawe ponoć po wojnie na wytoczonych procesach, przyznawali się do tego
              oskarżani Niemcy.
              • d.nutka1 Re: Kastracie.czerwony... 02.05.05, 15:05
                allegro.con.brio napisał:

                > xiazeluka napisała:
                >
                > > Przy okazji - żadnego mydła z Żydów w Oświęcimiu nie produkowano. Twierdz
                > i tak
                > > m.in. Lucy Dawidowicz ("Mydlana Lady"), znana żydowska historyczka holoka
                > ustu.
                >
                >
                > A produkowano gdzieś indziej? Ktoś mi kiedys mówił że to tylko 'plotka'. Co
                > ciekawe ponoć po wojnie na wytoczonych procesach, przyznawali się do tego
                > oskarżani Niemcy.

                jest w Gdańsku koło Akademi Medycznej budynek na murze którego była (nie wiem
                czy obecnie nadal jest) tablica informująca, że w "w tym to budynku w latach
                IIWŚ przeprowadzano doświadczenia z produkcją mydła ze szczątków ludzkich"-
                cytat z pamięci.
                Dlaczego w Gdańsku?
                niedaleko Gdańska zlokalizowany był w czasach IIWŚ obóz koncentracyjny 'Stuthof'
                • allegro.con.brio Re: Kastracie.czerwony... 02.05.05, 18:31
                  d.nutka1 napisała:

                  > tablica informująca, że w "w tym to budynku w latach
                  > IIWŚ przeprowadzano doświadczenia z produkcją mydła ze szczątków ludzkich"-
                  > cytat z pamięci.
                  > Dlaczego w Gdańsku?
                  > niedaleko Gdańska zlokalizowany był w czasach IIWŚ obóz koncentracyjny
                  > 'Stuthof'

                  Niczego nie neguję, jedynie zapytuję czy raczej wyrażam nadzieję, że sprawa
                  wytwarzania mydła ze szczątków ludzkich 'była badana'...
              • xiazeluka Re: Kastracie.czerwony... 02.05.05, 15:21
                Dawidowicz, o ile pamiętam, obaliła plotki o produkcji mydła z takiego
                niecodziennego materiału. A oskarżeni przyznawali się do wszystkiego, co się
                dało, a nawet więcej, jak komendant Ałszwic Rudolf Hoess - uparcie się trzymał
                wersji o zabiciu w tymże obozie 4 mln więźniów. Podobnie Eichmann - w swej
                relacji Hanna Arendt napisała, że ten gagatek należał do oskarżonych typu
                chetnego, współpracującego z prokuratorem z własnej nieprzymuszonej woli, ba,
                starającego się odgadywać życzenia oskarżenia. Poza tym - w procesach
                powojennych nikt nie kwestionował holokaustu, milcząco uznano, że nie podlega
                to wydarzenie rozbiorowi dowodowemu, zatem taktyka obrony szła nie w kierunku
                podważania faktu, tylko rozcieńczania odpowiedzialności podsądnych.
                • allegro.con.brio Re: Kastracie.czerwony... 02.05.05, 18:28
                  Dzięki za odpowiedź. Swoją drogą to ciekawe, że w XX/XXI wieku w tzw. "wolnym
                  świecie" ustalono jedyną słuszną interpretację faktów, gdzie przy samym
                  dotykaniu niektórych spraw, można mieć kontakt z prokuraturą. Dobrze że nie
                  jestem historykiem - mogę nie badać spraw i mieć cały czas czyste sumienie.
    • ben.huur kim jest podhoretz? 27.04.05, 13:52
      64.233.161.104/search?
      q=cache:2tdEfQSrPlgJ:www.lewrockwell.com/roberts/roberts68.html+Podhoretz+and+vi
      etnam+and+neocon&hl=en&lr=lang_en
      • ben.huur kim jest podhoretz? - dobry link 27.04.05, 13:54
        www.lewrockwell.com/roberts/roberts68.html
    • owca.amarantowa 300 tysiecy amerykanskich weteranow bezdomnych! 29.04.05, 06:47
      oto czemu sluzyla wojna w Wietnamie. Mordowaniu i okaleczaniu wlasnych i
      cudzych dzieci w interesie korporacyjnych mafii.
      news.bbc.co.uk/2/hi/americas/4462745.stm
      • xiazeluka Tak wygląda wdzięczność tchórzy za heroizm... 29.04.05, 10:03
        ...ich obrońców.

        Odpowiedzialność za traumę części weteranów wojny o Wietnam spoczywa na
        lewackich mass-mediach, uniwersyteckich sukinsynach dekujących się za plecami
        powołanych do wojska, by bluźnić przeciwko własnemu krajowi oraz urobionej
        przez te lewackie propagandowe gigantofony sporej części społeczeństwa.
        Niechęć, jaką okazywano wracającym z Wietnamu weteranom to niezatarta do tej
        pory hańba amerykańskiej Lewicy, najlepiej zorganizowanej i ustosunkowanej
        mafii na skalę światową.
        • owca.amarantowa Re: Tak wygląda wdzięczność tchórzy za heroizm... 29.04.05, 19:42
          nic nie rozumiesz z tego zycia, biedaku, zal mi ciebie. ale wytlumacze.
          weterani sa bezdomi, bo republikanskie wladze stale obcinaja in zapomogi, a
          ludzie bez rak, nog i psychicznie okaleczeni nie nadaja sie do zadnej pracy.
          kapitalizm polega na uzyciu ludzi do powiekszania majatku mafii co wlacza ich
          zabijanie lub okaleczanie i wyrzucanie na bruk, kiedy sa nieproduktywni. Ty tez
          staniesz sie niedlugo ofiara tego systemu, wiec przygotuj sie na zycie w pudle
          albo w rowie. powodzenia biedaczku.
          • xiazeluka Nie potrzebuję tłumaczeń od komuchów 02.05.05, 10:07
            Tym bardziej takich w końcowym stadium niepoczytalności.
            Na szczęście nawet w naszym socjalizmie są jeszcze możliwości na wpół
            kapitalistycznego zatroszczenia się o siebie, pracując na własny rachunek. Sam
            siebie nie wyrzucę, prawda, towarzyszko?

            Ale dziękuję za zainteresowanie. Masz może dla mnie jakąś dobrze płatną, mało
            męczącą pracę w niemafijnych strukturach czyli tam, gdzie sama pracujesz,
            towarzyszko?
            • d.nutka1 Re: Nie potrzebuję tłumaczeń od komuchów 02.05.05, 10:27
              xiazeluka napisała:

              > Tym bardziej takich w końcowym stadium niepoczytalności.
              > Na szczęście nawet w naszym socjalizmie są jeszcze możliwości na wpół
              > kapitalistycznego zatroszczenia się o siebie, pracując na własny rachunek.
              Sam
              > siebie nie wyrzucę, prawda, towarzyszko?
              >
              > Ale dziękuję za zainteresowanie. Masz może dla mnie jakąś dobrze płatną, mało
              > męczącą pracę w niemafijnych strukturach czyli tam, gdzie sama pracujesz,
              > towarzyszko?

              Luko!
              jak ja ci zazdroszczę!
              bo ja nawet takiej pracy już nie poszukuję.
              no wiesz....
              wraki statków tnie się na żyletki...i też może być z tego zysk jeszcze w
              przetapialni złomu
              a człowiek?
              w Łodzi "ucieli łęb" dobrze zapowiadającemu się biznesowi handlu skórami
              nie podali tylko czy "ten ucięty łeb" to była sprawka kapitalistów czy
              komunistów
              mnie w tym wypadku wszystko i tak jedno
              moja skóra niewarta żadnej wyprawki już
              • xiazeluka Re: Nie potrzebuję tłumaczeń od komuchów 02.05.05, 10:32
                d.nutka1 napisała:

                > wraki statków tnie się na żyletki...i też może być z tego zysk jeszcze w
                > przetapialni złomu a człowiek?

                Proszę się zgłosić do właściwej terenowo delegatury Komunistycznej Partii
                Polski, tam otrzymana Pani dokładne wyjaśnienia, jak socjalizm daje sobie radę
                z tym problemem. Proszę powołać się na towarzyszkę amarantową, to zapewne jakaś
                fisza w ich strukturach.

                > w Łodzi "ucieli łęb" dobrze zapowiadającemu się biznesowi handlu skórami
                > nie podali tylko czy "ten ucięty łeb" to była sprawka kapitalistów czy
                > komunistów

                Jeśli rzeczywiście ten proceder miał miejsce, to zapewne jest to wina
                kryminalistów.
                • d.nutka1 Re: Nie potrzebuję tłumaczeń od komuchów 02.05.05, 12:51
                  xiazeluka napisała:

                  > Proszę się zgłosić do właściwej terenowo delegatury Komunistycznej Partii
                  > Polski, tam otrzymana Pani dokładne wyjaśnienia, jak socjalizm daje sobie
                  radę
                  > z tym problemem.

                  Panie Luka!
                  Tą drogą składam Panu serdeczne podziękowania za Dobrą Radę.
                  Chyba jednak z niej nie skorzystam,pomna swoich osobistych doświadczeń z roku
                  69 w którym to roku Delegatura PZPR w moim mieście odprawiła mnie z tzw.
                  kwitkiem na mój ówczesny problem,a kolokwialnie bardziej pisząc wskazała mi
                  drogę na której już sama powinnam się domyślić z której strony mam zamknąć za
                  sobą klamkę tej Delegatury.

                  > Proszę powołać się na towarzyszkę amarantową, to zapewne jakaś
                  >
                  > fisza w ich strukturach.

                  niestety
                  nie mogłam Owcześnie,to znaczy w roku 69 powołać się w tej Delegaturze na
                  żadną "szyszkę" bo takowej z żadnej choinki nie urwałam wcześniej niepomna na
                  przestrogi, że tylko na Synaju rosną najlepsze szyszki.

                  >
                  > > w Łodzi "ucieli łęb" dobrze zapowiadającemu się biznesowi handlu skórami
                  > > nie podali tylko czy "ten ucięty łeb" to była sprawka kapitalistów czy
                  > > komunistów
                  >
                  > Jeśli rzeczywiście ten proceder miał miejsce, to zapewne jest to wina
                  > kryminalistów.

                  co nie zmienia mojej sytuacji, ze w imieniu prawa "kryminaliści" oskubali
                  mnie "na żywca" jeszcze

                  z uszanowaniem
                  dj
                  • xiazeluka Re: Nie potrzebuję tłumaczeń od komuchów 02.05.05, 14:37
                    d.nutka1 napisała:

                    > Chyba jednak z niej nie skorzystam,pomna swoich osobistych doświadczeń z roku
                    > 69 w którym to roku Delegatura PZPR w moim mieście odprawiła mnie z tzw.
                    > kwitkiem na mój ówczesny problem,a kolokwialnie bardziej pisząc wskazała mi
                    > drogę na której już sama powinnam się domyślić z której strony mam zamknąć za
                    > sobą klamkę tej Delegatury.

                    To nie byli prawdziwi komunisci.

                    > nie mogłam Owcześnie,to znaczy w roku 69 powołać się w tej Delegaturze na
                    > żadną "szyszkę" bo takowej z żadnej choinki

                    To już nie moja wina.

                    > co nie zmienia mojej sytuacji, ze w imieniu prawa "kryminaliści" oskubali
                    > mnie "na żywca" jeszcze

                    Antysemici, znaczy się.
                    • d.nutka1 Re: Nie potrzebuję tłumaczeń od komuchów 02.05.05, 14:49
                      xiazeluka napisała:

                      >
                      > > co nie zmienia mojej sytuacji, ze w imieniu prawa "kryminaliści" oskubali
                      >
                      > > mnie "na żywca" jeszcze
                      >
                      > Antysemici, znaczy się.

                      Szanowny Panie Xiaze Luka

                      "na żywca" po 69r to już mnie skubali "nieantysemici", ale
                      wszyscy "prawdziwipolacy" i skubali "tak na żywca" wszystkich
                      innych"prawdziwychpolaków" i ja miesciłam się zawsze w grupie stanu
                      średniego "wszystkichpolaków" oskubanych na żywca przez te wszystkie lata 1969-
                      2005 choć wykształcenie predystynowałoby mnie raczej do oskubania "na żywca" w
                      grupie stanu powyżej średniego a nawet stanu wyższego....proletariatu.
                      • xiazeluka Przykro mi, ale nie tworzymy tłumu... 02.05.05, 16:44
                        ...przynajmniej w świetle uczonej definicji marksistowskiego bubka dokumendy -
                        nie nadajemy na tych samych falach.
                        • d.nutka1 Re: Przykro mi, ale nie tworzymy tłumu... 05.05.05, 10:21
                          xiazeluka napisała:

                          > ...przynajmniej w świetle uczonej definicji marksistowskiego bubka dokumendy -

                          > nie nadajemy na tych samych falach.

                          w świetle mojej nieuczonej definicji to nawet jedna para może stanowić już
                          tłum...zwłaszcza jeśli kazdy but idzie badź kręci się po swojemu a nie wie
                          gdzie jest "prawidłowy" kierunek prostej drogi do....nadawania na tych samych
                          falach
          • blong powinni sie ubezpieczyc prywatnie przed wojna 03.05.05, 13:44
            jako prawdziwy najbardziej prawicowy liberal popieram likwidacje panstwowych
            dotacji dla weteranow
            kto uwaza inaczej to paskudny komuch
            weterani musza sobie radzic sami, trawy na lakach jest dosyc
Inne wątki na temat:
Pełna wersja