"promocja wielodzietności....

IP: *.torun.dialup.inetia.pl 03.07.02, 00:11
"promocja wielodzietności jest siłą napędową ubóstwa,
dziedziczonego upośledzenia przyszłych pokoleń"
wypowiedź z 2000 roku premiera L. Millera
Inna wypowiedź tego gnoja, niestety nie znalazłem
innego dowodu na jej istnienie jak tylko moja pamięć o
niej z telewizji:
"Ja po wojnie miałem dużo kłopotów z powodu nazwiska
[niemieckiego - Miller], mój syn tego nie odczuwał, a
moja wnuczka to z tego powodu będzie miała już same
przywileje" - ta wypowiedź pochodzi z ubiegłego roku na
spotkaniu polsko-niemieckim w Zgorzelcu.
Uważam, że Miller to zwykła menda i te wszystkie
czerwnoe qurwy należałoby potraktować Azotoxem
Nowy
    • Gość: Nowy Re: link IP: *.torun.dialup.inetia.pl 03.07.02, 00:22
      info.onet.pl/1064356,11,artykul.html
      Zupełnie niechcący na to trafiłem. Jak to się dzieje,
      że Polacy wybrali tego skurwysyna na premiera. Temu
      gnojowi siekierą łeb uciąć, nic więcej.
      Nowy
      • Gość: krzys52 __Czy Twoja Rodzina Pochodzi z Jedwabnego...__ IP: *.proxy.aol.com 03.07.02, 05:50
        ...czy tez moze z Kielc?
        ..
        Z lekka Zaciekawiony
        K.P.
        ..
        ..

        Gość portalu: Nowy napisał(a):

        > <a href="http://info.onet.pl/1064356,11,artykul.html"target="_blank">info.onet.
        > pl/1064356,11,artykul.html</a>
        > Zupełnie niechcący na to trafiłem. Jak to się dzieje,
        > że Polacy wybrali tego skurwysyna na premiera. Temu
        > gnojowi siekierą łeb uciąć, nic więcej.
        > Nowy

    • Gość: krzys52 ____Cos Krecisz, Nowy____ IP: *.proxy.aol.com 03.07.02, 05:48
      Bo skoro wiesz, ze to powiedzial Miller, to po jaka cholere na F.Kraj prosisz
      porzadnych ludzi by cie oswiecili w tym wzgledzie.
      ..
      K.P.
    • Gość: zyx Ksiadz z Dukli promuje tez WIELODZIETNOSC. IP: *.rdu.bellsouth.net 03.07.02, 06:50
      na kolanach swoich , obcalowuje wiele dzieci. Potem paluchy wtyka ponizej pasa.
      Gość portalu: Nowy napisał(a):

      > "promocja wielodzietności jest siłą napędową ubóstwa,
      > dziedziczonego upośledzenia przyszłych pokoleń"
      > wypowiedź z 2000 roku premiera L. Millera
      > Inna wypowiedź tego gnoja, niestety nie znalazłem
      > innego dowodu na jej istnienie jak tylko moja pamięć o
      > niej z telewizji:
      > "Ja po wojnie miałem dużo kłopotów z powodu nazwiska
      > [niemieckiego - Miller], mój syn tego nie odczuwał, a
      > moja wnuczka to z tego powodu będzie miała już same
      > przywileje" - ta wypowiedź pochodzi z ubiegłego roku na
      > spotkaniu polsko-niemieckim w Zgorzelcu.
      > Uważam, że Miller to zwykła menda i te wszystkie
      > czerwnoe qurwy należałoby potraktować Azotoxem
      > Nowy

      • Gość: Nowy Podciągnąłeś wątek i zrobiłes kontekst... IP: *.torun.dialup.inetia.pl 03.07.02, 10:30
        Ty mendo czerwona, przyjdzie czas, że łeb ci ukręcą.
        Powiedz jeszcze: "millera bronić będziemy jak
        niepodległosci".
        Nowy
        • Gość: natt ty to bys tylko lby ukrecal... IP: *.pgi.waw.pl 03.07.02, 10:32
          ... jak nie przymierzajac komunista jakis.

          Gość portalu: Nowy napisał(a):

          > Ty mendo czerwona, przyjdzie czas, że łeb ci ukręcą.
          > Powiedz jeszcze: "millera bronić będziemy jak
          > niepodległosci".
          > Nowy

        • Gość: komodor Re: Podciągnąłeś wątek i zrobiłes kontekst... IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 03.07.02, 12:09
          Jak to miło i przyjemnie trafic na inteligentnego dżentelmena!
    • Gość: doku Zła robota Nowy! IP: 145.237.1.* 03.07.02, 10:53
      Gość portalu: Nowy napisał(a):

      > "promocja wielodzietności jest siłą napędową ubóstwa,
      > dziedziczonego upośledzenia przyszłych pokoleń"

      Człowiek kulturalny nie cytuje czerwonych, kiedy mówią coś mądrego, mam nadzieję,
      że rozumiesz dlaczego.
      • Gość: AndrzejG Re: Zła robota Nowy! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.07.02, 11:02
        Gość portalu: doku napisał(a):

        > Gość portalu: Nowy napisał(a):
        >
        > > "promocja wielodzietności jest siłą napędową ubóstwa,
        > > dziedziczonego upośledzenia przyszłych pokoleń"
        >
        > Człowiek kulturalny nie cytuje czerwonych, kiedy mówią coś mądrego, mam nadziej
        > ę,
        > że rozumiesz dlaczego.

        Powiedz mi co w tym jest mądrego?
        • Gość: siedem poczekaj IP: *.tgory.pik-net.pl 03.07.02, 11:06
          Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

          > Powiedz mi co w tym jest mądrego?

          Dokensztajn Wertuje Talmud

          7,07

        • Gość: doku Re: Zła robota Nowy! IP: 145.237.1.* 03.07.02, 12:45
          Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

          > Powiedz mi co w tym jest mądrego?

          U ludzi ważna jest jakość, a nie ilość. Dzieci trzeba kochać, opiekować się nimi,
          troszczyć się o nie, wychowywać i kształcić je starannie, pozwalać im na
          eksperymenty i eksplorację, czyli na ryzyko, a więc chronić je trzeba ode złego.
          Klasy w szkołach powinny być nieliczne, studia dostępne, lekarze do dyspozycji
          itd.

          Dzieci nie powinni gzić się jak króliki czy szczury, chować bez dorosłych,
          zabijać się swobodnie nawzajem na ulicach, gdzie nie starcza policjantów do
          patrolowania. Dorosłych powinno być w społeczeństwie przynajmniej dwa razy tyle
          co dzieci, inaczej zamiast społeczeństwa mamy dzicz.
          • Gość: AndrzejG Re: Zła robota Nowy! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.07.02, 14:47
            Gość portalu: doku napisał(a):

            > Gość portalu: AndrzejG napisał(a):
            >
            > > Powiedz mi co w tym jest mądrego?
            >
            > U ludzi ważna jest jakość, a nie ilość. Dzieci trzeba kochać, opiekować się
            nimi, troszczyć się o nie, wychowywać i kształcić je starannie, pozwalać im na
            > eksperymenty i eksplorację, czyli na ryzyko, a więc chronić je trzeba ode złego
            > Klasy w szkołach powinny być nieliczne, studia dostępne, lekarze do dyspozycji
            > itd.

            >
            > Dzieci nie powinni gzić się jak króliki czy szczury, chować bez dorosłych,
            > zabijać się swobodnie nawzajem na ulicach, gdzie nie starcza policjantów do
            > patrolowania. Dorosłych powinno być w społeczeństwie przynajmniej dwa razy tyle
            > co dzieci, inaczej zamiast społeczeństwa mamy dzicz.


            Tylko przeginanie w drugą stronę jest bardziej szkodliwe.
            Promowania rodzin wielodzietnych nie rozumiem jako podawania
            za wzorzec rodziny z13-gierm dzieci , a w tych stereotypach myslicie.
            Przeginanie pały polega na wmawianiu dobrodziejstw rodziny z 1 dzieckiem.
            W obecnych czasach pod rodzine wielodzietną podciąga sie już
            z trojgiem dzieci , których jest sporo,
            nie mówiąc już o czwórce dzieci.
            Dla co niektórych jest to tragedia rodzinna przy tej ilości dzieci,
            a wcale tak nie jest .

            Nie wiem w jakich proporcjach powinni być dorośli w stosunku do dzieci
            uważam ,że ilośc urodzeń powinna lekko przekraczać liczbe zgonów.
            W gospodarce deflacja nie jest dobrodziejstwem
            i swiadczy o zwijaniu sie tej gospodarki
            tak samo ujemny przyrost naturalny świadczy o zwijaniu się społeczeństwa.

            Andrzej
            • Gość: doku Nic nawet nie zacytuję, bo w pełni się zgadzam IP: 145.237.1.* 03.07.02, 14:53
              Ale Ty oczywiście możesz nadal się ze mną nie zgadzać
            • bimi Re: Zła robota Nowy! 03.07.02, 15:01
              Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

              > Tylko przeginanie w drugą stronę jest bardziej szkodliwe.
              > Promowania rodzin wielodzietnych nie rozumiem jako podawania
              > za wzorzec rodziny z13-gierm dzieci , a w tych stereotypach myslicie.

              Andrzeju, nie wiem jak Tobie, ale mi pojęcie wielodzietnej rodziny kojarzy się z
              większą liczbą dzieci niż 3. Generalnie pojęcie to kojarzy mi się po prostu z
              wiejskimi rodzinami, które nie uznają takich rzeczy jak antykoncepcja czy
              planowanie rodziny - to jest po prostu żywioł!
              Oczywiście kwestia nazewnicta - równie dobrze można powiedzieć "wielodzietna" na
              rodzinę z trójką dzieci. Jaką jednak definicję wielodzietności miał na mysli
              autor wątku?


              > Przeginanie pały polega na wmawianiu dobrodziejstw rodziny z 1 dzieckiem.

              Kto to robi?


              > W obecnych czasach pod rodzine wielodzietną podciąga sie już
              > z trojgiem dzieci , których jest sporo,
              > nie mówiąc już o czwórce dzieci.
              > Dla co niektórych jest to tragedia rodzinna przy tej ilości dzieci,
              > a wcale tak nie jest .

              Masz rację, tak nie jest - przynajmniej nie dla tych rodzin. I myslę, że nawet
              nie dla Millera... - on miał z całą pewnością na myśli inne "wielodzietne
              rodziny".
              • Gość: AndrzejG Re: Zła robota Nowy! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.07.02, 12:00
                bimi napisał(a):

                >Andrzeju, nie wiem jak Tobie, ale mi pojęcie wielodzietnej rodziny kojarzy się z
                > większą liczbą dzieci niż 3. Generalnie pojęcie to kojarzy mi się po prostu z
                > wiejskimi rodzinami, które nie uznają takich rzeczy jak antykoncepcja czy
                > planowanie rodziny - to jest po prostu żywioł!
                > Oczywiście kwestia nazewnicta - równie dobrze można powiedzieć "wielodzietna"
                na rodzinę z trójką dzieci. Jaką jednak definicję wielodzietności miał na mysli
                > autor wątku?
                >


                Mam rodzinę na wsi i to prawdziwej wsi podkrakowskiej
                i tak patrząc po rodzinach pokolenia moich rodziców widać ,
                że rodziny z liczbą dzieci powyżej 10 to nie była rzadkość
                teraz już tego nie ma
                owszem zdarzy się jeszcze taki ewenement
                ale bardzo rzadko
                Model rodziny wiejskiej zbliża się pomału do tego w miastach.

                Jeżeli chodzi o planowanie rodziny
                to czy znasz historię prób wprowadzenia takiego planowania w Indiach?
                Kobiety dostały naszyjniki z zielonymi i czerwonymi koralikami
                czerwone oznaczały dni płodne i oczywiste skutki stosunków płciowych.
                Z czasem okazało się ,że Hinduski nosiły naszyjniki
                tylko z zielnymi koralikami-czerwone wyrzuciły i to nie względów politycznych

                Muru głową nie przebijesz
                i w tym miejscu , rzeczywiście jest potrzebna edukacja seksualna
                a model rodziny wyjdzie sam
                Jest tylko takie zagrożenie ,że wyedukowany człowiek
                za bardzo patrzy na swoje doraźne korzyści materialne
                jak po prostu wygodnictwo
                czy też karierę zawodową.
                Te wszystkie czynniki powodują odsunięcie w czasie podjęcie
                decyzji o dziecku , a czasami bywa potem za późno na następne
                Za późno ze względu na możliwości fizyczne kobiety
                jak i wytrzymałość psychiczną rodziców.

                Z tego względu przedstawianie rodzin prawdziwie wielodzietnych
                jako tylko patologicznych jest błędem
                jest jednym z czynników zniechęcających do następnych dzieci
                aby nie być posądzonym o patologię i wytykanie palcami.
                A przecież jakże często są to normalne rodziny
                z normalnym ojcem i normalną matką
                dlaczego mamy ich potępiać?
                Za zielone koraliki w naszyjniku?

                Andrzej
                • bimi Re: Zła robota Nowy! 04.07.02, 12:37
                  Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

                  > Mam rodzinę na wsi i to prawdziwej wsi podkrakowskiej
                  > i tak patrząc po rodzinach pokolenia moich rodziców widać ,
                  > że rodziny z liczbą dzieci powyżej 10 to nie była rzadkość
                  > teraz już tego nie ma
                  > owszem zdarzy się jeszcze taki ewenement
                  > ale bardzo rzadko
                  > Model rodziny wiejskiej zbliża się pomału do tego w miastach.
                  >
                  > Jeżeli chodzi o planowanie rodziny
                  > to czy znasz historię prób wprowadzenia takiego planowania w Indiach?
                  > Kobiety dostały naszyjniki z zielonymi i czerwonymi koralikami
                  > czerwone oznaczały dni płodne i oczywiste skutki stosunków płciowych.
                  > Z czasem okazało się ,że Hinduski nosiły naszyjniki
                  > tylko z zielnymi koralikami-czerwone wyrzuciły i to nie względów politycznych
                  >
                  > Muru głową nie przebijesz
                  > i w tym miejscu , rzeczywiście jest potrzebna edukacja seksualna
                  > a model rodziny wyjdzie sam
                  > Jest tylko takie zagrożenie ,że wyedukowany człowiek
                  > za bardzo patrzy na swoje doraźne korzyści materialne
                  > jak po prostu wygodnictwo
                  > czy też karierę zawodową.
                  > Te wszystkie czynniki powodują odsunięcie w czasie podjęcie
                  > decyzji o dziecku , a czasami bywa potem za późno na następne
                  > Za późno ze względu na możliwości fizyczne kobiety
                  > jak i wytrzymałość psychiczną rodziców.

                  Z wszystkim powyższym się zgadzam.


                  > Z tego względu przedstawianie rodzin prawdziwie wielodzietnych
                  > jako tylko patologicznych jest błędem

                  Tak było by to błędem. Ale czy coś takiego zrozumiałeś w wyrwanej z kontekstu
                  wypowiedzi Millera? (bo o tym jest wątek)


                  > jest jednym z czynników zniechęcających do następnych dzieci
                  > aby nie być posądzonym o patologię i wytykanie palcami.

                  Nie wierzę w to, że jakakolwiek para rodziców w Polsce zrezygnuje z kolejnego
                  dziecka tylko po to, "aby nie być posądzonym o patologię i wytykanie palcami".


                  > A przecież jakże często są to normalne rodziny
                  > z normalnym ojcem i normalną matką
                  > dlaczego mamy ich potępiać?
                  > Za zielone koraliki w naszyjniku?

                  Nie mamy ich potępiać. Nie wolno nam ich potępiać!
                  Wolno nam za to mówić głośno, że "promowanie wielodzietncyh rodzin prowadzi do
                  ubóstwa". A przez "promowanie" rozumiem promowanie, czyll np. coś takiego, co
                  praktykuje niemały procent polskich księży katolickich. Oni robią źle!!!
                  • Gość: AndrzejG Re: Zła robota Nowy! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.07.02, 14:04
                    bimi napisał(a):

                    >
                    > Nie mamy ich potępiać. Nie wolno nam ich potępiać!
                    > Wolno nam za to mówić głośno, że "promowanie wielodzietncyh rodzin prowadzi do
                    > ubóstwa". A przez "promowanie" rozumiem promowanie, czyll np. coś takiego, co
                    > praktykuje niemały procent polskich księży katolickich. Oni robią źle!!!

                    Dla mnie promowanie to ulgi podatkowe na dzieci
                    i wszelkiego rodzaju zasiłki na każde następne dziecko.
                    Księża nie dadzą zasiłków , tylko doraźną pomoc i to nie każdemu.
                    Myślę ,że Millerowi chodziło właśnie o pomoc państwa
                    w postaci finansowej dla rodzin wielodzietnych.

                    Andrzej
                    • bimi Re: Zła robota Nowy! 04.07.02, 14:10
                      Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

                      > Dla mnie promowanie to ulgi podatkowe na dzieci
                      > i wszelkiego rodzaju zasiłki na każde następne dziecko.
                      > Księża nie dadzą zasiłków , tylko doraźną pomoc i to nie każdemu.
                      > Myślę ,że Millerowi chodziło właśnie o pomoc państwa
                      > w postaci finansowej dla rodzin wielodzietnych.

                      A ja myślę, że mu chodziło o promowanie w sensie zachęcania do tego, aby mieć
                      więcej dzieci. Nie o zasiłki na dziecko, bo te już są, a nie wyobrażam sobie,
                      żeby taki polityk jak Miller chciał je krytykować.
                      Zadaniem pomocy (tych zasiłków) jest łagodzenie skutków - nie można chyba
                      powiedzieć, że pomoc państwa jest promowaniem. Co innego ględzenie księży.
                      • bimi Re: Zła robota Nowy! 04.07.02, 14:13
                        bimi napisał(a):

                        > A ja myślę, że mu chodziło o promowanie w sensie zachęcania do tego, aby mieć
                        > więcej dzieci.

                        Przez "więcej dzieci" rozumiem oczywiście więcej niż dani rodzice są w
                        stanie "obsłużyć" (sorry za określenie), a nie żadną konkretną liczbę.
    • bimi Re: 03.07.02, 11:35
      Gość portalu: Nowy napisał(a):

      > "promocja wielodzietności jest siłą napędową ubóstwa,
      > dziedziczonego upośledzenia przyszłych pokoleń"
      > wypowiedź z 2000 roku premiera L. Millera

      No i co? Nie zgadzasz się z tym? Uważasz, że im więcej dzieci w rodzinie, tym
      lepiej jej się powodzi?


      > Inna wypowiedź tego gnoja, niestety nie znalazłem
      > innego dowodu na jej istnienie jak tylko moja pamięć o
      > niej z telewizji:
      > "Ja po wojnie miałem dużo kłopotów z powodu nazwiska
      > [niemieckiego - Miller], mój syn tego nie odczuwał, a
      > moja wnuczka to z tego powodu będzie miała już same
      > przywileje" - ta wypowiedź pochodzi z ubiegłego roku na
      > spotkaniu polsko-niemieckim w Zgorzelcu.

      Chciał zapunktowac u Niemców - dyplomaci tak robią. A może uważasz, iż powinien
      mówić Niemcom, że wstydzi się niemieckiego nazwiska? Czy może powinien unikac
      tematu ze względu na jego "delikatność"? smile


      > Uważam, że Miller to zwykła menda i te wszystkie
      > czerwnoe qurwy należałoby potraktować Azotoxem

      Ja nie wiem jak Miller, ale uważam, że podobna kuracja należy się tobie.
      • Gość: ¥ Re: IP: *.radom.net / 192.168.200.* 03.07.02, 11:51
        bimi napisał(a):

        > No i co? Nie zgadzasz się z tym? Uważasz, że im więcej dzieci w rodzinie, tym
        > lepiej jej się powodzi?

        Dzieci kolego to inwestycja na przyszłość. I tak je trzeba traktować.
        Chyba ze wg. ciebie lepiej nie miec dzieci a "zaoszczędzone" w ten sposob
        pieniądze wydać na np. dom starców.

        Inny przykład; rzemieślnik za zarobione pieniądze kupuje nowe maszyny do swego
        zakładu, w zwiazku z tym jego rodzinie zabraknie piniedzy na urlop na Majorce i
        na remont mieszkania.
        Czy w zwiazku z tym uwazasz promocje inwestowania w swoje miejsce pracy
        za "promocje biedy"?


        > Chciał zapunktowac u Niemców - dyplomaci tak robią. A może uważasz, iż powinien
        > mówić Niemcom, że wstydzi się niemieckiego nazwiska? Czy może powinien unikac
        > tematu ze względu na jego "delikatność"? smile

        Tak powinien unikac tego tematu. Nie tylko strzelił gafę ale i wielu ludzi mogło
        sie poczuć zaniepokojonych i obrażonych. To nie było zachowanie godne premiera
        polski, to było zachowanie godne lidera narodowosocjalistycznej partii niemiec


        • bimi Re: 03.07.02, 12:05
          Gość portalu: ¥ napisał(a):

          > > No i co? Nie zgadzasz się z tym? Uważasz, że im więcej dzieci w rodzinie,
          > > tym lepiej jej się powodzi?
          >
          > Dzieci kolego to inwestycja na przyszłość. I tak je trzeba traktować.
          > Chyba ze wg. ciebie lepiej nie miec dzieci a "zaoszczędzone" w ten sposob
          > pieniądze wydać na np. dom starców.

          To tylko teoria. W praktyce jest tak, że każde nowe dziecko musi wiązać się ze
          spadkiem jakości życie rodziny, w której się rodzi. Chyba nie muszę ci wyjaśniać
          dlaczego?
          Nie przeczę, że dzieci to inwestycja dla Polski, ale jeśli będziemy inwestować w
          kilkunasto-osobowe rodziny, to zapewniem cię, że efekt będzie odwrotny od
          zamierzonego! Jeśli chcesz, to wyjaśnie ci dlaczego.
          Bo, jak rozumiem proponujesz, aby za każde dziecko wieloosobowa rodzina
          otrzymywała comiesięczną zapomogę od państwa na jego utrzymanie. Tak?


          > Inny przykład; rzemieślnik za zarobione pieniądze kupuje nowe maszyny do swego
          > zakładu, w zwiazku z tym jego rodzinie zabraknie piniedzy na urlop na Majorce i
          > na remont mieszkania.
          > Czy w zwiazku z tym uwazasz promocje inwestowania w swoje miejsce pracy
          > za "promocje biedy"?

          To nie ma związku. Maszyne kupuje się po to, aby na niej zarobić; dzieci ma się z
          innego powodu.



          > > Chciał zapunktowac u Niemców - dyplomaci tak robią. A może uważasz, iż powinie
          > > mówić Niemcom, że wstydzi się niemieckiego nazwiska? Czy może powinien unikac
          > > tematu ze względu na jego "delikatność"? smile
          >
          > Tak powinien unikac tego tematu. Nie tylko strzelił gafę ale i wielu ludzi mogło
          > sie poczuć zaniepokojonych i obrażonych. To nie było zachowanie godne premiera
          > polski, to było zachowanie godne lidera narodowosocjalistycznej partii niemiec

          smile Czy jest na tym forum jakakolwiek osoba, która nie jest uprzedzona do Millera,
          a poczuła się "zaniepokojona" lub "obrażona"? Tylko proszę bez kłamstw! smile

          Dlaczego miał by unikać? - myslę, że takie nawiązanie do "niemieckości" swego
          nazwiska to idealny sposób na niekrzywdzące nikogo zapunktowanie Niemcom.
          Myslisz, że to nie ma znaczenia? Szczególnie kiedy potrzebujemy poparacia Niemców
          nie tylko w kwesti wejścia do Unii...
          Moim zdaniem powiedział zajebiście. I nie widzę w tym niczego niestosownego - a
          sam jestem Polakiem.
          • Gość: siedem skaza IP: *.tgory.pik-net.pl 03.07.02, 12:17
            "ilość dóbr jest niezmienna"
            po tej 'rysie' najłatwiej lewusa rozpoznasz

            bimi napisał(a):
            > To tylko teoria. W praktyce jest tak, że każde nowe dziecko musi wiązać się ze
            > spadkiem jakości życie rodziny, w której się rodzi.

            nie jestes bimi, czasem 7ym dzieckiem stróża?
            • bimi Re: skaza 03.07.02, 12:20
              Gość portalu: siedem napisał(a):

              > "ilość dóbr jest niezmienna"
              > po tej 'rysie' najłatwiej lewusa rozpoznasz

              Krytykujesz, czy prowokujesz?


              > bimi napisał(a):
              > > To tylko teoria. W praktyce jest tak, że każde nowe dziecko musi wiązać się
              > > ze spadkiem jakości życie rodziny, w której się rodzi.
              >
              > nie jestes bimi, czasem 7ym dzieckiem stróża?

              Nie - pierwszym murarza i trzecim praczki. smile
              • Gość: siedem widzisz, bimi IP: *.tgory.pik-net.pl 03.07.02, 12:26
                bimi napisał(a):

                > Gość portalu: siedem napisał(a):
                >
                > > "ilość dóbr jest niezmienna"
                > > po tej 'rysie' najłatwiej lewusa rozpoznasz
                >
                > Krytykujesz, czy prowokujesz?

                stwierdzam smutne fakty.
                Dawno Dawno temu pewien Emilian dziwił się czemu robotnik 100 lat temu z jednej
                pensji wykarmił i ubrał 15 osobowa rodzinę [cały czas był pod butem krwiożerczego
                burżuja, pamiętasz?]. Dlaczemu więc dziś postępowa 3 osobowa rodzinka chroniona
                zusem, krusem, fiskusem, szajbusem millerem i innymi nie jest w stanie utrzymać 4
                członka rodziny???

                zastanów się głęboko a samodzielnie
                7,55
                ps
                acha
                tu nie masz strefy ochronnej no chyba ze pejsate hieny zbiegna sie tu po twoich
                sladach
                • bimi Re: widzisz, bimi 03.07.02, 12:31
                  Gość portalu: siedem napisał(a):

                  > > Krytykujesz, czy prowokujesz?
                  >
                  > stwierdzam smutne fakty.
                  > Dawno Dawno temu pewien Emilian dziwił się czemu robotnik 100 lat temu z jednej
                  > pensji wykarmił i ubrał 15 osobowa rodzinę [cały czas był pod butem krwiożercze
                  > go
                  > burżuja, pamiętasz?]. Dlaczemu więc dziś postępowa 3 osobowa rodzinka chroniona
                  > zusem, krusem, fiskusem, szajbusem millerem i innymi nie jest w stanie utrzymać
                  > 4 członka rodziny???

                  A dlaczego do mnie to pytanie? I dlaczego uważasz, że nie jest w stanie? Bo ja
                  znam bardzo wiele 4-osobowych (żyjących w Polsce) rodzin, którym powodzi się co
                  najmniej wystarczająco.
                  Sugerujesz, że 100 lat temu bezrobotnym rodzicom łatwiej było utrzymać dwójkę
                  dzieci niż dziś? Czy może coś źle zrozumiałem?


                  > zastanów się głęboko a samodzielnie

                  Kogo niby miał bym się przy tym radzić? Ciebie? smile


                  > tu nie masz strefy ochronnej no chyba ze pejsate hieny zbiegna sie tu po twoich
                  > sladach

                  Nie mam. I ty też nie...
                  • Gość: ¥ Re: widzisz, bimi IP: *.radom.net / 192.168.200.* 03.07.02, 13:00
                    bimi napisał(a):

                    > Sugerujesz, że 100 lat temu bezrobotnym rodzicom łatwiej było utrzymać dwójkę
                    > dzieci niż dziś? Czy może coś źle zrozumiałem?

                    Nie, on nic nie sugeruje bo ten przekład jaki 7 podał nie odnosił sie do
                    bezrobotnych.
                    • Gość: siedem a poza tym 100 lat temu IP: *.tgory.pik-net.pl 03.07.02, 13:02
                      słówko bezrobocie NIE ISTNIAŁO nie istniało tez zjawisko.

                      7,00
                      • bimi Re: a poza tym 100 lat temu 03.07.02, 13:27
                        Gość portalu: siedem napisał(a):

                        > słówko bezrobocie NIE ISTNIAŁO nie istniało tez zjawisko.

                        smile Zjawiska głodu i nędzy też nie istniały?
                        • Gość: siedem Re: a poza tym 100 lat temu IP: *.tgory.pik-net.pl 03.07.02, 13:43
                          bimi napisał(a):

                          > Gość portalu: siedem napisał(a):
                          >
                          > > słówko bezrobocie NIE ISTNIAŁO nie istniało tez zjawisko.
                          >
                          > smile Zjawiska głodu i nędzy też nie istniały?

                          wtedy było 3 razy mniej ludzi dlatego był głód i nędza. samoudupiłeś się
                          antylogiku marksistowski.

                          7,40
                          • bimi Re: a poza tym 100 lat temu 03.07.02, 13:49
                            Gość portalu: siedem napisał(a):

                            > > > słówko bezrobocie NIE ISTNIAŁO nie istniało tez zjawisko.
                            > >
                            > > smile Zjawiska głodu i nędzy też nie istniały?
                            >
                            > wtedy było 3 razy mniej ludzi dlatego był głód i nędza. samoudupiłeś się
                            > antylogiku marksistowski.

                            smile Cóż za przytłaczające argumenty. A jakie logiczne! wink - wszak każdy wie, że
                            kiedy ludzi jest 3 razy mniej, to głód i nędza być musi (w przeciwieństwie do
                            bezrobocia), a kiedy 3 razy więcej to rodzi się bezrobocie i...
                            Do czego ty siedem właściwie zmierzasz? Co próbujesz mi powiedzieć? Ciągle
                            upierasz się przy tym, że "robotnik 100 lat temu z jednej pensji wykarmił i ubrał
                            15 osobowa rodzinę", a teraz jest mu to dużo trudniej osiągnąć? Jesli tak, to
                            musisz się bardziej postarać, bo chyba poszedłeś nie w tą stronę....
                            • Gość: siedem nie jestes pierwszym IP: *.tgory.pik-net.pl 03.07.02, 14:22
                              bimi napisał(a):

                              > Gość portalu: siedem napisał(a):
                              >
                              > > > > słówko bezrobocie NIE ISTNIAŁO nie istniało tez zjawisko.
                              > > >
                              > > > smile Zjawiska głodu i nędzy też nie istniały?
                              > >
                              > > wtedy było 3 razy mniej ludzi dlatego był głód i nędza. samoudupiłeś się
                              > > antylogiku marksistowski.
                              >
                              > smile Cóż za przytłaczające argumenty. A jakie logiczne! wink - wszak każdy wie, że
                              > kiedy ludzi jest 3 razy mniej, to głód i nędza być musi (w przeciwieństwie do
                              > bezrobocia), a kiedy 3 razy więcej to rodzi się bezrobocie i...
                              > Do czego ty siedem właściwie zmierzasz? Co próbujesz mi powiedzieć? Ciągle
                              > upierasz się przy tym, że "robotnik 100 lat temu z jednej pensji wykarmił i ubr
                              > ał
                              > 15 osobowa rodzinę", a teraz jest mu to dużo trudniej osiągnąć? Jesli tak, to
                              > musisz się bardziej postarać, bo chyba poszedłeś nie w tą stronę....

                              czerwonym kołkiem tkwacym niezmiennie w jednej pozycji/stanowisku. nie mam
                              zamiaru tego zmieniac.

                              7,22
                              • bimi Re: nie jestes pierwszym 03.07.02, 14:23
                                Gość portalu: siedem napisał(a):

                                > czerwonym kołkiem tkwacym niezmiennie w jednej pozycji/stanowisku. nie mam
                                > zamiaru tego zmieniac.

                                nie masz możliwości ani mocy tego zminić. poza tym nie masz racji smile
                            • Gość: ¥ Re: a poza tym 100 lat temu IP: *.radom.net / 192.168.200.* 03.07.02, 14:32
                              bimi napisał(a):

                              > Ciągle
                              > upierasz się przy tym, że "robotnik 100 lat temu z jednej pensji wykarmił i ubr
                              > ał
                              > 15 osobowa rodzinę", a teraz jest mu to dużo trudniej osiągnąć?

                              Co w tym dziwnego?

                              • bimi Re: a poza tym 100 lat temu 03.07.02, 14:37
                                Gość portalu: ¥ napisał(a):

                                > > Ciągle upierasz się przy tym, że "robotnik 100 lat temu z jednej pensji
                                > > wykarmił i ubrał 15 osobowa rodzinę", a teraz jest mu to dużo
                                > > trudniej osiągnąć?

                                > Co w tym dziwnego?

                                Dziwnego pewnie nic. Ale nie ma to żadnego związku z rzeczywistością. To prawda,
                                że 100 lat temu było znacznei więcej 15 osobowych rodzin. Ale to nieprawda, że
                                powodziło im się dobrze - te rodziny żyły w nędzy i gdyby nie to, że pomiędzy
                                pierwszy a piętnastym dziekiem było kilkanaście lat różnicy (więc najstarszy syn
                                mógł już pomagac w utrzymywaniu swojego rodzeństwa) to żyłe by w jeszcze gorszej
                                nędzy!!!
                                A ty jak sobie to wyobrażasz? Jak sobie wyobrażasz 15-osobową rodzinę fabrycznego
                                robotnika sprzed 100 lat? Wolał byś być takim robotnikiem wtedy czy teraz?
                                • Gość: ¥ Re: a poza tym 100 lat temu IP: *.radom.net / 192.168.200.* 03.07.02, 15:05
                                  bimi napisał(a):

                                  > To prawda
                                  > że 100 lat temu było znacznei więcej 15 osobowych rodzin.

                                  A to dlatego że ludzie byli zamożniejsi. To prawda że raczej takiego robotnika
                                  nie było stać na samochód czy penicyline, ale to już raczej kwestia rozwoju
                                  cywilizacyjnego a nie samej zamożności społeczeństwa.

                                  > Ale to nieprawda, że
                                  > powodziło im się dobrze - te rodziny żyły w nędzy

                                  Nikt bimi nie pisał tu że 15-osobowej rodzinie robotnika "powodziło się dobrze".
                                  [W dydkusji z tobą najbardziej irytujące jest to że wmawiasz oponentowi słowa
                                  których on nie napisał. To jest naprawdę bardzo męczące. Jeżeli zechcesz mi teraz
                                  odpowiedzieć to, proszę, trzymaj się sztywno tematu.]
                                  Kolega 7 napisał tylko że w tamtych czasach zwykły robotnik mógł sobie pozwolić
                                  na utrzymanie 15 osobowej rodziny (choć napewno standard ich życia był bardzo
                                  niski).


                                  > i gdyby nie to, że pomiędzy
                                  > pierwszy a piętnastym dziekiem było kilkanaście lat różnicy (więc najstarszy sy
                                  > n
                                  > mógł już pomagac w utrzymywaniu swojego rodzeństwa) to żyłe by w jeszcze gorsze
                                  > j
                                  > nędzy!!!

                                  O ile nie założył własnej rodziny.

                                  > Wolał byś być takim robotnikiem wtedy czy teraz?

                                  Zdecydowanie wolałbym życ "wtedy".
                                  • bimi Re: a poza tym 100 lat temu 03.07.02, 15:16
                                    Gość portalu: ¥ napisał(a):

                                    > bimi napisał(a):
                                    >
                                    > > To prawda
                                    > > że 100 lat temu było znacznei więcej 15 osobowych rodzin.
                                    >
                                    > A to dlatego że ludzie byli zamożniejsi. To prawda że raczej takiego robotnika
                                    > nie było stać na samochód czy penicyline, ale to już raczej kwestia rozwoju
                                    > cywilizacyjnego a nie samej zamożności społeczeństwa.

                                    Co to sie porobiło!? 100 lat temu robotnicy w Polsce byli "zamożniejsi" niż
                                    teraz...! smile
                                    Powiedz mi więc na czym polegała zamożniejszośc robotnika, skoro nie było go stać
                                    na "penicyline"? A może był zamożny duchowo? Spirytualnie? smile


                                    > > Ale to nieprawda, że
                                    > > powodziło im się dobrze - te rodziny żyły w nędzy
                                    >
                                    > Nikt bimi nie pisał tu że 15-osobowej rodzinie robotnika "powodziło się dobrze".
                                    > [W dydkusji z tobą najbardziej irytujące jest to że wmawiasz oponentowi słowa
                                    > których on nie napisał. To jest naprawdę bardzo męczące. Jeżeli zechcesz mi
                                    > teraz odpowiedzieć to, proszę, trzymaj się sztywno tematu.]
                                    > Kolega 7 napisał tylko że w tamtych czasach zwykły robotnik mógł sobie pozwolić
                                    > na utrzymanie 15 osobowej rodziny (choć napewno standard ich życia był bardzo
                                    > niski).

                                    Koega 7 napisał:
                                    "Dawno Dawno temu pewien Emilian dziwił się czemu robotnik 100 lat temu z jednej
                                    pensji wykarmił i ubrał 15 osobowa rodzinę [cały czas był pod butem krwiożerczego
                                    burżuja, pamiętasz?]. Dlaczemu więc dziś postępowa 3 osobowa rodzinka chroniona
                                    zusem, krusem, fiskusem, szajbusem millerem i innymi nie jest w stanie utrzymać 4
                                    członka rodziny???"

                                    Czym zasugerował (w moim mniemaniu), że kiedyś jeden robotnik mógł "wykarmić i
                                    ubrać" 15 osobową rodzinę, a teraz nie może ("nie jest w stanie utrzymać 4
                                    członka rodziny")! Który fargment źle zrozumiełem?



                                    > O ile nie założył własnej rodziny.

                                    Do czegoś zmierzasz, czy chcesz tylko rozwinąć mój wątek?



                                    > > Wolał byś być takim robotnikiem wtedy czy teraz?
                                    >
                                    > Zdecydowanie wolałbym życ "wtedy".

                                    Acha. Jak dla mnie spoko (ja bym wolał teraz).
                                    • Gość: ¥ Re: a poza tym 100 lat temu IP: *.radom.net / 192.168.200.* 03.07.02, 15:38
                                      bimi napisał(a):

                                      > Powiedz mi więc na czym polegała zamożniejszośc robotnika, skoro nie było go st
                                      > ać
                                      > na "penicyline"?

                                      Zamożność polegała na tym że bez pomocy państwa mógł wyzywić wielodzietną
                                      rodzinę.
                                      Zaś co do penicyliny to jeszcze w okresie 20-lecia międzywojennego cena kuracji
                                      tym atybiotykiem była wyższa niż roczna pensja urzędnika państwowego, co
                                      oczywiście nie znaczy że ów robotnik zarabiał rocznie "na nasze" 20 PLN.
                                      Chyba jasno się wyraziłem?

                                      > Czym zasugerował (w moim mniemaniu), że kiedyś jeden robotnik mógł "wykarmić i
                                      > ubrać" 15 osobową rodzinę, a teraz nie może ("nie jest w stanie utrzymać 4
                                      > członka rodziny")! Który fargment źle zrozumiełem?

                                      Napisałeś:
                                      "..To prawda,
                                      że 100 lat temu było znacznei więcej 15 osobowych rodzin. Ale to nieprawda, że
                                      powodziło im się dobrze .."
                                      1. Gdzie 7 napisał że 15-osobowej rodzinie żyło się dobrze?
                                      2. Czy "wykarmienie i wyżywienie" to "dobrze"?
                                      3. Dla mnie to raczej socjalne minimum.

                                      • bimi Re: a poza tym 100 lat temu 03.07.02, 15:49
                                        Gość portalu: ¥ napisał(a):

                                        > > Powiedz mi więc na czym polegała zamożniejszośc robotnika, skoro nie było
                                        > > go stać na "penicyline"?
                                        >
                                        > Zamożność polegała na tym że bez pomocy państwa mógł wyzywić wielodzietną
                                        > rodzinę.

                                        Teraz też by mogli jak by się uparli. I WCALE nie było by im trudniej! Więc jeśli
                                        by tak patrzeć, to teraz też są zamożni. O co więc chodzi?


                                        > Zaś co do penicyliny to jeszcze w okresie 20-lecia międzywojennego cena kuracji
                                        > tym atybiotykiem była wyższa niż roczna pensja urzędnika państwowego, co
                                        > oczywiście nie znaczy że ów robotnik zarabiał rocznie "na nasze" 20 PLN.
                                        > Chyba jasno się wyraziłem?

                                        Bardzo jasno. Ale kiedy rodzicom-robotnikom łatwiej było by wychować 10 dzieci:
                                        teraz czy 100 lat temu? Bo zdaje się twierdzisz, że 100 lat temu....
                                        Chodzi mi oczywiście o wychowywanie na tym samym poziomie - bez inwestowania w
                                        buty Nike, wakacyjne kolonie, rower, czy ładny piórnik od szkoły. O studiach już
                                        nie wspomnę...


                                        > Napisałeś:
                                        > "..To prawda,
                                        > że 100 lat temu było znacznei więcej 15 osobowych rodzin. Ale to nieprawda, że
                                        > powodziło im się dobrze .."
                                        > 1. Gdzie 7 napisał że 15-osobowej rodzinie żyło się dobrze?

                                        OK, ale siedem napisał, że teraz 4 osobowym rodzinom jest trudniej niż 15
                                        osobowym 100 lat temu. Tak czy nie?


                                        > 2. Czy "wykarmienie i wyżywienie" to "dobrze"?

                                        Nie - samo "wykarmienie i wyżywienie" to ubóstwo. Takie samo ubóstwo, jak to, o
                                        którym mówił Miller w przytoczonej na początku wypowiedzi.


                                        > 3. Dla mnie to raczej socjalne minimum.

                                        Dla mnie to nawet nie socjalne minimum. Choć podoba mi się, iż użyłes
                                        słowa "socjalne". wink
          • Gość: ¥ Re: IP: *.radom.net / 192.168.200.* 03.07.02, 12:26
            bimi napisał(a):

            > To tylko teoria. W praktyce jest tak, że każde nowe dziecko musi wiązać się ze
            > spadkiem jakości życie rodziny, w której się rodzi. Chyba nie muszę ci wyjaśnia
            > ć
            > dlaczego?

            Nie, to jest oczywiste. Tak samo jak to ze w przyszłości

            > Nie przeczę, że dzieci to inwestycja dla Polski, ale jeśli będziemy inwestować
            > w
            > kilkunasto-osobowe rodziny, to zapewniem cię, że efekt będzie odwrotny od
            > zamierzonego! Jeśli chcesz, to wyjaśnie ci dlaczego.
            > Bo, jak rozumiem proponujesz, aby za każde dziecko wieloosobowa rodzina
            > otrzymywała comiesięczną zapomogę od państwa na jego utrzymanie. Tak?

            Mylisz się. Nie jestem zwolennikiem ingerencji państwa w rodzinę, z bardzo
            prostej przyczyny; za co państwo nie weźmie, to spirdoli.
            Poza tym, jeżeli państwo zabiera obywatelowi do 80% jego przychodów i ma jeszcze
            pretensję że ten za te 20% co mu zostaną nie chce się rozmnażać (a tak jest teraz
            po publikacji tych badań demograficznych) to nie można nazwać tego inaczej niż
            skrajnym, bezczelnym chamstwem lub takążsama głupotą.

            > To nie ma związku. Maszyne kupuje się po to, aby na niej zarobić; dzieci ma się
            > z
            > innego powodu.

            Dla mnie powody są takie same. Rożnica polega tylko na czasie zwrotu inwestycji i
            oczywiście sferze emocjonalnej (choć niektórzy pewnie wolą przytulić tokarkę niż
            dziecko).


            > smile Czy jest na tym forum jakakolwiek osoba, która nie jest uprzedzona do Miller
            > a,
            > a poczuła się "zaniepokojona" lub "obrażona"? Tylko proszę bez kłamstw! smile

            Tak, ja jestem obrazony i zaniepokojony. Choć przypisuję to raczej
            millerowowem "pieprzeniu bez zastanowienia".

            > Myslisz, że to nie ma znaczenia? Szczególnie kiedy potrzebujemy poparacia Niemc
            > ów
            > nie tylko w kwesti wejścia do Unii...

            Miller i jego kolesie pewnie tego potzrebują. Ja jakoś nie dostrzegam dla siebie
            kożyści z tego powodu. Na stołek się nie załapię, dotacji ani subwencji nie
            dostanę .... co najwyżej podniosą mi podatki bo przecież trzeba za coś utrzymać
            tą ich Unię.

            > Moim zdaniem powiedział zajebiście. I nie widzę w tym niczego niestosownego - a
            > sam jestem Polakiem.

            Powiedział że w przyszłości ludzie będą mieli przywileje z powodu "brzmienia ich
            nazwiska" nie wiem co w tym "zajebistego" - sam co prawda polskiego nazwiska nie
            posiadam ale nie wyobrażam sobie zycia w kraju w którym "przejęzyczenia" pana
            millera stały byt się rzeczywistością.

            • bimi Re: 03.07.02, 12:55
              Gość portalu: ¥ napisał(a):

              > Nie, to jest oczywiste. Tak samo jak to ze w przyszłości

              Czy to, że wychowanie 10 razy większej ilości dzieci wymaga większej ilości
              środków materialnych nie jest oczywiste? Czy to, ze w wielodzietnych rodzinach
              procent dzieci, które idą na studia jest diametralnie niższy nie jest oczywiste?
              Czy to, ze wielodzietne rodziny w Polsce zamieszkują głównie na wsi, a ich poziom
              życia jest dużo niższy niż jedynaków z miasta nie jest oczywiste?
              Co dla ciebie nie jest tu oczywiste?


              > Mylisz się. Nie jestem zwolennikiem ingerencji państwa w rodzinę, z bardzo
              > prostej przyczyny; za co państwo nie weźmie, to spirdoli.

              No to już w ogóle nie wiem jak sobie wyobrażasz wspieranie wielodzietnych rodzin
              bez równoczesnego pogrążania ich w biedzie!



              > Poza tym, jeżeli państwo zabiera obywatelowi do 80% jego przychodów i ma jeszcze
              > pretensję że ten za te 20% co mu zostaną nie chce się rozmnażać (a tak jest ter
              > az
              > po publikacji tych badań demograficznych) to nie można nazwać tego inaczej niż
              > skrajnym, bezczelnym chamstwem lub takążsama głupotą.

              Głupotą jest to, co piszesz. Myślisz, że np. ja nie chcę się rozmnażać, bo
              państwo zostawi mi zaledwie 20% moich dochodów!? Myślisz, że jak by mi zostawiało
              99%, to nagle nabrał bym ochoty na rozmnażanie? A ty byś nabrał? Naparwdę
              uważasz, że istnieje udowodniony związek pomiędzy zarobkami, a liczbą dzieci w
              rodzinie? Bo wiesz, ja uważam, że istnieje - im biedniejsza i bardziej zacofana
              rodzina, tym więcej ma dzieci.
              A ile ty masz dzieci? Ile planujesz mnieć? Więcej niż czwórkę? Dlaczego?


              > Dla mnie powody są takie same. Rożnica polega tylko na czasie zwrotu inwestycji
              > i oczywiście sferze emocjonalnej (choć niektórzy pewnie wolą przytulić tokarkę
              > niż dziecko).

              Traktujesz swoje dzieci jak inwestycję? No to gratuluję!



              > Tak, ja jestem obrazony i zaniepokojony. Choć przypisuję to raczej
              > millerowowem "pieprzeniu bez zastanowienia".

              Ty nienawidziesz Millera - to się nie liczy, bo twoje obrażenie i zaniepokojenie
              prawdopodobnie jest tylko skutkiem twojej niechęci do niego.


              > Miller i jego kolesie pewnie tego potzrebują. Ja jakoś nie dostrzegam dla siebie
              > kożyści z tego powodu. Na stołek się nie załapię, dotacji ani subwencji nie
              > dostanę .... co najwyżej podniosą mi podatki bo przecież trzeba za coś utrzymać
              > tą ich Unię.

              Dostrzegasz tylko to, co ci wygodnie. Ja dostrzegam dla siebie korzysci z
              przystąpienia Polski do UE.


              > Powiedział że w przyszłości ludzie będą mieli przywileje z powodu "brzmienia ich
              > nazwiska" nie wiem co w tym "zajebistego" - sam co prawda polskiego nazwiska nie
              > posiadam ale nie wyobrażam sobie zycia w kraju w którym "przejęzyczenia" pana
              > millera stały byt się rzeczywistością.

              Ty to tylko tak zrozumiałeśsmile Powiedział, że jego wnuczka będzie miała przywileje
              z tego powodu, że będzie nosiła nazwisko Millera. Wszak każdy będzie ją
              utożsamiał z rodem byłego premiera...

              A ty sugerujesz, że Miller od razu przeforsuje ustawę, która zagwarantuje
              wszystkim Polakom o niemiecko brzmiących nazwiskach jakieś specjalne
              przywileje... Nie bądź śmeiszny!
          • Gość: luka Re: IP: *.k.mcnet.pl 03.07.02, 12:29
            bimi napisał(a):

            > To tylko teoria. W praktyce jest tak, że każde nowe dziecko musi wiązać się ze
            > spadkiem jakości życie rodziny, w której się rodzi. Chyba nie muszę ci wyjaśnia
            > ć dlaczego?

            Wyjaśnij.
            Jakość życia wcale nie spada - następuje tylko przesunięcie części finansów na
            inne cel (pieluchy, oliwki, ubranka itd). Do tego dochodzą korzyści zdrowotne
            (częstsze przebywanie na świeżym powietrzu na spacerach z dzieckiem), towarzyskie
            (odnowienie i poszerzenie kontaktów towarzyskich - ciocie i wujkowie przychodzą
            zachwycać się nad gówniarzem) itd. - tego nie przeliczysz na forsę, liczykrupo.
            No i najważniejsze - śmiech własnego dziecka to jedna z najpiękniejszych chwil
            szczęścia w życiu człowieka.
            Owszem, jak dziecko jest małe, to rodzice nie pójdą do kina czy restauracji, ale
            przynajmniej na stare lata będzie ktoś, kto im zrobi zakupy, poprawi poduszkę pod
            głową czy potrzyma za rękę, gdy przyjdzie chwila pożegnania ze światem doczesnym.
            A na koniec - a kto ma pracować na Twoję emeryturę, jeśli nie przyszłe pokolenia?

            > Nie przeczę, że dzieci to inwestycja dla Polski, ale jeśli będziemy inwestować
            > w
            > kilkunasto-osobowe rodziny, to zapewniem cię, że efekt będzie odwrotny od
            > zamierzonego! Jeśli chcesz, to wyjaśnie ci dlaczego.

            Wyjaśnij. Obiecujesz tylko na lewo i prawo jakieś rewelacje, zamiast od razu
            napisać.

            > Bo, jak rozumiem proponujesz, aby za każde dziecko wieloosobowa rodzina
            > otrzymywała comiesięczną zapomogę od państwa na jego utrzymanie. Tak?

            Nie.

            > To nie ma związku. Maszyne kupuje się po to, aby na niej zarobić; dzieci ma się
            > z innego powodu.

            Jakiego?
            • bimi Rozmowa z tobą luka jest bezcelowa! 03.07.02, 12:40
              Poszukaj sobie jakiegoś innego frajera. Albo używaj drugiego nicka i gadaj sam
              ze sobą.
              • Gość: luka Re: To naucz się wreszcie gadać! IP: *.k.mcnet.pl 03.07.02, 12:51
                bimi napisał(a):

                > Poszukaj sobie jakiegoś innego frajera. Albo używaj drugiego nicka i gadaj sam
                > ze sobą.

                Miałeś wyjaśnić parę rzeczy, tłuku. Tylko skąd z góry wiedziałem, że to obiecanki-
                cacanki, jak widać na załączonym obrazku?
                • bimi Re: To naucz się wreszcie gadać! 03.07.02, 12:56
                  Gość portalu: luka napisał(a):

                  > Miałeś wyjaśnić parę rzeczy, tłuku. Tylko skąd z góry wiedziałem, że to obiecan
                  > ki-
                  > cacanki, jak widać na załączonym obrazku?

                  spierdalaj!

                  (nie denerwuję sie) smile
                  • Gość: luka Re: To naucz się wreszcie gadać! IP: *.k.mcnet.pl 03.07.02, 13:03
                    bimi napisał(a):

                    > spierdalaj!
                    >
                    > (nie denerwuję sie) smile

                    Ta treściwa, wyszukana i odznaczająca się mocnym przekazem opinia wymaga głębszej
                    analizy.
                    Treść - jej głębia jest niezmierzona, zatem zatrzymajmy się na kulku rzeczach
                    podstawowych:
                    a) jej Autor informuje nas, że pragnie, a nawet rozkazuje adresatowi, by ten się
                    nie zwlekając oddalił;
                    b) kolokwializm sugeruje, że Autor ma silne związki z przedstawicielami marginesu
                    społecznego, w którym zwrot ten jest pospolity;
                    c) żołnierska skrótowość przekazu obrazuje porażkę poniesioną w starciu z
                    posiadanym zasobem słów - Autor nie był w stanie znaleźć w głowie innego
                    sformułowania, bardziej opisowego czy eufemistycznego;
                    d) jednocześnie moc przekazu znamionuje, że Autor to silna osobowość, która nie
                    podda się za żadną cenę zdrowemu rozsądkowi.

            • Gość: Hania Do luki IP: ACOPWP* / 195.217.253.* 03.07.02, 16:17
              Gość portalu: luka napisał(a):

              >
              > Wyjaśnij.
              > Jakość życia wcale nie spada - następuje tylko przesunięcie części finansów na
              > inne cel (pieluchy, oliwki, ubranka itd). Do tego dochodzą korzyści zdrowotne
              > (częstsze przebywanie na świeżym powietrzu na spacerach z dzieckiem), towarzysk
              > ie
              > (odnowienie i poszerzenie kontaktów towarzyskich - ciocie i wujkowie przychodzą
              >
              > zachwycać się nad gówniarzem) itd. - tego nie przeliczysz na forsę, liczykrupo.
              > No i najważniejsze - śmiech własnego dziecka to jedna z najpiękniejszych chwil
              > szczęścia w życiu człowieka.

              Drogi luko,
              To prawda, ze smiech wlasnego dziecka to jedna z najpiekniejszych chwil szczescia
              w zyciu czlowieka i nie sposob sie z tym nie zgodzic. Ale dziecko to naprawde
              ogromny, nieustajacy wydatek. To co wymieniles - pieluchy, oliwki, itd. kosztuje
              majatek, a poza tym to nie jedyne wydatki na dziecko. Rozumiem osoby, ktore
              odkladaja decyzje o urodzeniu dziecka na "za jakis" czas z powodow ekonomicznych.
              No ale znajac bimi, pewnie tlumaczyl wydatki na dziecko jako uzasadnienie dla
              przerywania ciazy. Tego tematu juz nie podejme, poniewaz na forum Kraj od paru
              dni toczy sie burzliwa dyskusja na ten temat i czuje sie troche znuzona tematem.
              To wszystko niniejszym pisze jak na razie szczesliwa ciocia, a w przyszlosci
              (miejmy nadzieje) szczesliwa mama.
              Pozdrawiam.


              • bimi Re: Do luki 03.07.02, 16:30
                Gość portalu: Hania napisał(a):

                > No ale znajac bimi, pewnie tlumaczyl wydatki na dziecko jako uzasadnienie dla
                > przerywania ciazy.

                smile
                Jak widzę, znając mnie nie trzeba nawet czytać tego co napisałem. smile
                Bo po co, skoro i tak wszystko sprowadzam do "uzasadnienia przerywania ciąży"? smile

                A tak naprawdę usparwiedliwiałem tylko wypowiedź Millera. Usprawiedliwiałem, bo w
                tym pzrypadku się z nią zgadzam - "promocja wielodzietności jest siłą napędową
                ubóstwa, dziedziczonego upośledzenia przyszłych pokoleń"!!!
                Piszę oczywiście o "promocja wielodzietności" w sensie ubogich, zacofanych,
                katolickich rodzin zamieszkujących głównie tereny wsi we wschodniej (choć nie
                tylko) Polsce.

                To tak tylko, gwoli sporostowania.
                • Gość: Hania Do bimi IP: ACOPWP* / 195.217.253.* 03.07.02, 16:32
                  bimi napisał(a):

                  > Gość portalu: Hania napisał(a):
                  >
                  > > No ale znajac bimi, pewnie tlumaczyl wydatki na dziecko jako uzasadnienie
                  > dla
                  > > przerywania ciazy.
                  >
                  > smile
                  > Jak widzę, znając mnie nie trzeba nawet czytać tego co napisałem. smile
                  > Bo po co, skoro i tak wszystko sprowadzam do "uzasadnienia przerywania ciąży"?
                  > smile
                  >
                  > A tak naprawdę usparwiedliwiałem tylko wypowiedź Millera. Usprawiedliwiałem, bo
                  > w
                  > tym pzrypadku się z nią zgadzam - "promocja wielodzietności jest siłą napędową
                  > ubóstwa, dziedziczonego upośledzenia przyszłych pokoleń"!!!
                  > Piszę oczywiście o "promocja wielodzietności" w sensie ubogich, zacofanych,
                  > katolickich rodzin zamieszkujących głównie tereny wsi we wschodniej (choć nie
                  > tylko) Polsce.
                  >
                  > To tak tylko, gwoli sporostowania.

                  Przeczytalam Twoje pierwsze posty tutaj - nie chcialo mi sie czytac calej wymiany
                  korespondencji.
                  • bimi Re: Do bimi 03.07.02, 16:34
                    Gość portalu: Hania napisał(a):

                    > > To tak tylko, gwoli sporostowania.
                    >
                    > Przeczytalam Twoje pierwsze posty tutaj - nie chcialo mi sie czytac calej wymia
                    > ny
                    > korespondencji.

                    Aaaaa, to sorry!
                    A z którego (jeśli wolno spytać) wywnioskowałaś, że "tlumaczyłem wydatki na
                    dziecko jako uzasadnienie dla przerywania ciazy"?
                    • Gość: Hania Re: Do bimi IP: ACOPWP* / 195.217.253.* 04.07.02, 10:22
                      Przepraszam. pomylilam Cie z kims innym.
                      • bimi Re: Do bimi 04.07.02, 10:25
                        Gość portalu: Hania napisał(a):

                        > Przepraszam. pomylilam Cie z kims innym.

                        smile Powiedzmy, że Ci wierzę...
                        • Gość: Hania Re: Do bimi IP: ACOPWP* / 195.217.253.* 04.07.02, 10:27
                          bimi napisał(a):

                          > Gość portalu: Hania napisał(a):
                          >
                          > > Przepraszam. pomylilam Cie z kims innym.
                          >
                          > smile Powiedzmy, że Ci wierzę...

                          Naprawde.
                          • bimi Re: Do bimi 04.07.02, 11:06
                            Gość portalu: Hania napisał(a):

                            > Naprawde.

                            OK. Więc zapominam o tym "incydencie".

                            Pozdrawiam.
              • Gość: luka Re: Do p. Hani IP: *.k.mcnet.pl 03.07.02, 16:30
                Gość portalu: Hania napisał(a):

                > Ale dziecko to naprawde
                > ogromny, nieustajacy wydatek. To co wymieniles - pieluchy, oliwki, itd. kosztuj
                > e majatek, a poza tym to nie jedyne wydatki na dziecko.

                Zgadza się.
                Tyle tylko, że jest to co najmniej 18-letni wydatek, który zaprocentuje w
                przyszłości.
                Czy otrzymała Pani od swoich Rodziców rachunki za wydatki w latach szczenięcych?
                Czy nie zrobi Pani dla Nich wszystkiego, nie domagając się zapłaty?

                > Rozumiem osoby, ktore
                > odkladaja decyzje o urodzeniu dziecka na "za jakis" czas z powodow ekonomicznyc
                > h.

                Najczęściej jest to strach przed odpowiedzialnością i/lub wulgarny sybarytyzm.

                Pozdrawiam Panią.

                • Gość: Hania Do p. luki IP: ACOPWP* / 195.217.253.* 03.07.02, 16:35
                  Gość portalu: luka napisał(a):

                  > Gość portalu: Hania napisał(a):
                  >
                  > > Ale dziecko to naprawde
                  > > ogromny, nieustajacy wydatek. To co wymieniles - pieluchy, oliwki, itd. ko
                  > sztuj
                  > > e majatek, a poza tym to nie jedyne wydatki na dziecko.
                  >
                  > Zgadza się.
                  > Tyle tylko, że jest to co najmniej 18-letni wydatek, który zaprocentuje w
                  > przyszłości.
                  > Czy otrzymała Pani od swoich Rodziców rachunki za wydatki w latach szczenięcych
                  > ?
                  > Czy nie zrobi Pani dla Nich wszystkiego, nie domagając się zapłaty?

                  A co to sa za pytania??????

                  >
                  > > Rozumiem osoby, ktore
                  > > odkladaja decyzje o urodzeniu dziecka na "za jakis" czas z powodow ekonomi
                  > cznyc
                  > > h.
                  >
                  > Najczęściej jest to strach przed odpowiedzialnością i/lub wulgarny sybarytyzm.

                  Tego juz w ogole nie skomentuje.

                  Zapytam tylko: odpowiedzialnoscia jest staranie sie o dziecko, kiedy nie ma sie
                  wlasnego mieszkania ani stalej pracy?

                  >
                  > Pozdrawiam Panią.
                  >

                  Pana rowniez pozdrawiam.
                  • Gość: luka Re: Do p. Hani IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.07.02, 18:12
                    Gość portalu: Hania napisał(a):

                    > A co to sa za pytania??????

                    Retoryczne. A propos inwestycji na przyszłość.

                    > Tego juz w ogole nie skomentuje.

                    Nie zgadza się Pani?

                    > Zapytam tylko: odpowiedzialnoscia jest staranie sie o dziecko, kiedy nie ma sie
                    > wlasnego mieszkania ani stalej pracy?

                    Nie to komentowałem, tylko sytuację odkładania decyzji o dziecku na przyszłość.

                    Z szacunkiem
                    • Gość: Hania Re: Do p. luki IP: ACOPWP* / 195.217.253.* 04.07.02, 10:22
                      Gość portalu: luka napisał(a):

                      > Gość portalu: Hania napisał(a):
                      >
                      > > A co to sa za pytania??????
                      >
                      > Retoryczne. A propos inwestycji na przyszłość.
                      >
                      > > Tego juz w ogole nie skomentuje.
                      >
                      > Nie zgadza się Pani?

                      Pytania sa absurdalne. Pyta Pan o cos, co chyba jest naturalne i normalne w
                      stosunkach pomiedzy rodzicami i dziecmi. Chyba, ze byly to, jak Pan byl laskaw
                      stwierdzic, wylacznie pytania retoryczne.

                      > > Zapytam tylko: odpowiedzialnoscia jest staranie sie o dziecko, kiedy nie m
                      > a sie
                      > > wlasnego mieszkania ani stalej pracy?
                      >
                      > Nie to komentowałem, tylko sytuację odkładania decyzji o dziecku na przyszłość.

                      Wlasnie taka, miedzy innymi, sytuacje Pan komentowal.

                      >
                      > Z szacunkiem
                      Z podrowieniami

                      • Gość: luka Re: Do p. Hani IP: *.k.mcnet.pl 04.07.02, 10:45
                        Gość portalu: Hania napisał(a):

                        > Pytania sa absurdalne. Pyta Pan o cos, co chyba jest naturalne i normalne w
                        > stosunkach pomiedzy rodzicami i dziecmi. Chyba, ze byly to, jak Pan byl laskaw
                        > stwierdzic, wylacznie pytania retoryczne.

                        Aborcja to też "naturalne i normalne" stosunki pomiędzy rodzicami i dziećmi?
                        Widzi Pani, dla niektórych mordowanie dzieci jest najzupełniej normalne, podobnie
                        jak kasandryczne wizje ubóstwa rodzin o wielkości większej od 2+1.

                        > Wlasnie taka, miedzy innymi, sytuacje Pan komentowal.

                        Podziwiam Pani upór. Pozwalam sobie jednak stwierdzić, że lepiej od Pani znam
                        swoje myśli.

                        Padam do stóp,
                        luka
                        • Gość: Hania Re: Do p. luki IP: ACOPWP* / 195.217.253.* 04.07.02, 10:52
                          Gość portalu: luka napisał(a):

                          > Gość portalu: Hania napisał(a):
                          >
                          > > Pytania sa absurdalne. Pyta Pan o cos, co chyba jest naturalne i normalne
                          > w
                          > > stosunkach pomiedzy rodzicami i dziecmi. Chyba, ze byly to, jak Pan byl la
                          > skaw
                          > > stwierdzic, wylacznie pytania retoryczne.
                          >
                          > Aborcja to też "naturalne i normalne" stosunki pomiędzy rodzicami i dziećmi?
                          > Widzi Pani, dla niektórych mordowanie dzieci jest najzupełniej normalne, podobn
                          > ie
                          > jak kasandryczne wizje ubóstwa rodzin o wielkości większej od 2+1.

                          O ile rozumiem, pytal pan o cos zupelnie innego niz aborcje, wiec nie rozumiem
                          skad to pytanie akurat?

                          >
                          > > Wlasnie taka, miedzy innymi, sytuacje Pan komentowal.
                          >
                          > Podziwiam Pani upór. Pozwalam sobie jednak stwierdzić, że lepiej od Pani znam
                          > swoje myśli.

                          Czy bylby Pan zatem laskaw uscislic, jakie sytuacje uwaza pan za bagno moralne
                          odkladania decyzji o dziecku na pozniej?
                          Prosze pozwolic mi zauwazyc, ze swoje mysli i poglady znam rownie dobrze, jak Pan
                          swoje.

                          > Padam do stóp,
                          > luka

                          Tradycyjnie pozdrawiam.
                          • Gość: luka Re: Do p. Hani IP: *.k.mcnet.pl 04.07.02, 11:07
                            Gość portalu: Hania napisał(a):

                            > O ile rozumiem, pytal pan o cos zupelnie innego niz aborcje, wiec nie rozumiem
                            > skad to pytanie akurat?

                            Nie dostrzega Pani związku między faryzeuszowskim wydziwianiem wobec "ubóstwa"
                            rodzin wielodzietnych, a akceptacją aborcji? Ci kapłani cywilizacji śmierci za
                            normalne uznają więzi rodzinne polegające na rozszarpywaniu płodu, a nie na
                            wspólnym obiedzie, może niezbyt sutym, ale w gronie, które nie pozostawi członków
                            swego stadła zapakowanych w czarną folię na śmietniku za rogiem.

                            > Czy bylby Pan zatem laskaw uscislic, jakie sytuacje uwaza pan za bagno moralne
                            > odkladania decyzji o dziecku na pozniej?

                            Przecież napisałem - sybarytyzm i/lub strach przed odpowiedzialnością. Niech Pani
                            spyta małego bimiego, czy chciałby mieć dziecko.

                            > Prosze pozwolic mi zauwazyc, ze swoje mysli i poglady znam rownie dobrze, jak P
                            > an swoje.

                            Nigdy nie przeszło mi na myśl to kwestionować, proszę Pani.

                            Ukłony
                            • Gość: Hania Re: Do p. luki IP: ACOPWP* / 195.217.253.* 04.07.02, 11:23
                              Gość portalu: luka napisał(a):

                              > Gość portalu: Hania napisał(a):
                              >
                              > > O ile rozumiem, pytal pan o cos zupelnie innego niz aborcje, wiec nie rozu
                              > miem
                              > > skad to pytanie akurat?
                              >
                              > Nie dostrzega Pani związku między faryzeuszowskim wydziwianiem wobec "ubóstwa"
                              > rodzin wielodzietnych, a akceptacją aborcji? Ci kapłani cywilizacji śmierci za
                              > normalne uznają więzi rodzinne polegające na rozszarpywaniu płodu, a nie na
                              > wspólnym obiedzie, może niezbyt sutym, ale w gronie, które nie pozostawi członk
                              > ów
                              > swego stadła zapakowanych w czarną folię na śmietniku za rogiem.

                              Zauwazylam.
                              Ale prosze zauwazyc, ze sa rodziny wielodzietne, w ktorych o wspolnym obiedzie
                              nie ma mowy, bo tatusiowie sa Bog wie gdzie, a mamusia z nowym tatusiem wlasnie
                              sprowadzaja na swiat kolejnego dzidziusia.
                              (Zeby nie bylo niedomowien - jestem przeciwniczka aborcji.) Problem rodzin (choc
                              nie wiem, czy niektore stadla, gdzie dzieci rodza sie przypadkowo i nic nie
                              obchodza rodzicow, mozna rodzinami nazwac) ubogich i wielodzietnych istnieje. Sa
                              oczywiscie prawdziwe rodziny, gdzie niezaleznie od poziomu materialnego istnieja
                              prawdziwe wiezy rodzinne, milosc, itd. No i sa te wlasnie "stadla", o ktorych
                              mowilam. Chodzilam do szkoly z dziecmi z domu dziecka. Zadne z nich nie bylo
                              sierota ani nawet pol-sierota. Natomiast wiekszosci z nich rodzice nie chcieli.
                              Nigdy - ani przed urodzeniem, ani tym bardziej po. Pamietam opowiesci o
                              wystawaniu na balkonie, niezaleznie od pory roku, kiedy u rodzicow byla impreza.
                              Opowiesci o biciu, glodzeniu. Co zrobic, zeby takim dzieciom stworzyc w miare
                              normalne warunki rozwoju? Gdzie maja sie nauczyc milosci, odpowiedzialnosci za
                              drugiego czlowieka?
                              Oczywiscie, mozna powiedziec, ze gdyby byla powszechnie dostepna aborcja, to te
                              dzieci nie przychodzilyby na swiat i bylby spokoj. Spokoj? Czyj spokoj?
                              >
                              > > Czy bylby Pan zatem laskaw uscislic, jakie sytuacje uwaza pan za bagno mor
                              > alne
                              > > odkladania decyzji o dziecku na pozniej?
                              >
                              > Przecież napisałem - sybarytyzm i/lub strach przed odpowiedzialnością. Niech Pa
                              > ni
                              > spyta małego bimiego, czy chciałby mieć dziecko.

                              A co to jest ten sybarytyzm? Tzn. prosze nie tlumaczyc mi znaczenia tego slowa,
                              tylko okreslic, co Pan za sybarytyzm uwaza.
                              Pozdrawiam.
                              • Gość: luka Re: Do p. Hani IP: *.k.mcnet.pl 04.07.02, 11:42
                                Gość portalu: Hania napisał(a):

                                > Ale prosze zauwazyc, ze sa rodziny wielodzietne, w ktorych o wspolnym obiedzie
                                > nie ma mowy, bo tatusiowie sa Bog wie gdzie, a mamusia z nowym tatusiem wlasnie
                                > sprowadzaja na swiat kolejnego dzidziusia.

                                Proszę Pani, degrengolada przedstawicieli marginesu społecznego nie może być
                                uzasadnieniem do podważania zasad - równie dobrze mogłaby Pani powiedzieć, że
                                skoro zdarzają się wypadki samochodowe, to należy zakazać w ogóle poruszania się
                                autami.
                                Rzecz nie w tym, że istnieją środowiska zdemoralizowane, ale w tym, że problemem
                                dla normalnych ludzi pragnących mieć kilkoro dzieci jest ich sytuacja finansowa,
                                wynikająca z kondycji państwa. Dopóki u władzy będą socjaliści, dopóty nie ma co
                                liczyć na niskie podatki i prawdziwie wolny rynek, co przełożyłoby się na wzrost
                                zamożności obywateli.

                                > Natomiast wiekszosci z nich rodzice nie chcieli.

                                Można by zapytać - dlaczego nie kupili za 1 zł paczki prezerwatyw? Ponieważ są
                                całkowicie nieodpowiedzialni. To typowa przypadłość w socjalizmie -
                                nieumiejetność ogarniania następstw swoich czynów.
                                Po drugie: jeżeli rodzice nie chcą swoich dzieci, to niech je oddają! Po
                                zrzeczeniu się praw rodzicielskich można starać się o adopcję, często za granicą.
                                Tysiące szlachetnych ludzi, którzy nie mogą mieć dzieci, stoi w kolejce po takie
                                nieszczęsne maluchy.

                                > Opowiesci o biciu, glodzeniu. Co zrobic, zeby takim dzieciom stworzyc w miare
                                > normalne warunki rozwoju? Gdzie maja sie nauczyc milosci, odpowiedzialnosci za
                                > drugiego czlowieka?

                                Proszę Pani, nie zadekretuje Pani powszechnej szczęśliwości. Takie rzeczy będą
                                się zawsze zdarzały.

                                > A co to jest ten sybarytyzm? Tzn. prosze nie tlumaczyc mi znaczenia tego slowa,
                                > tylko okreslic, co Pan za sybarytyzm uwaza.

                                W piątek fryc, w sobotę disco, w niedzielę śniadanko z nowym znajomym. Dzidziś
                                nieco utrudniłby ten harmonogram, o stracie figury nie wspominając.
                                • Gość: Hania Re: Do p. luki IP: ACOPWP* / 195.217.253.* 04.07.02, 11:50
                                  Gość portalu: luka napisał(a):

                                  > Gość portalu: Hania napisał(a):
                                  >
                                  > > Ale prosze zauwazyc, ze sa rodziny wielodzietne, w ktorych o wspolnym obie
                                  > dzie
                                  > > nie ma mowy, bo tatusiowie sa Bog wie gdzie, a mamusia z nowym tatusiem wl
                                  > asnie
                                  > > sprowadzaja na swiat kolejnego dzidziusia.
                                  >
                                  > Proszę Pani, degrengolada przedstawicieli marginesu społecznego nie może być
                                  > uzasadnieniem do podważania zasad - równie dobrze mogłaby Pani powiedzieć, że
                                  > skoro zdarzają się wypadki samochodowe, to należy zakazać w ogóle poruszania si
                                  > ę
                                  > autami.
                                  > Rzecz nie w tym, że istnieją środowiska zdemoralizowane, ale w tym, że probleme
                                  > m
                                  > dla normalnych ludzi pragnących mieć kilkoro dzieci jest ich sytuacja finansowa
                                  > ,
                                  > wynikająca z kondycji państwa. Dopóki u władzy będą socjaliści, dopóty nie ma c
                                  > o
                                  > liczyć na niskie podatki i prawdziwie wolny rynek, co przełożyłoby się na wzros
                                  > t
                                  > zamożności obywateli.

                                  Dlaczego nie odniosl sie Pan do calosci mojej wypowiedzi, tylko do czegos
                                  wyrwanego z kontekstu? Problemem jest to, ze istnieja srodowiska zdemoralizowane,
                                  poniewaz z nich wywodza sie nastepne srodowiska zdemoralizowane, itd. A co do
                                  tego, ze normalnych ludzi nie stac na tyle dzieci ile by chcieli, to prawda. I
                                  jest to ogromny problem.

                                  >
                                  > > Natomiast wiekszosci z nich rodzice nie chcieli.
                                  >
                                  > Można by zapytać - dlaczego nie kupili za 1 zł paczki prezerwatyw? Ponieważ są
                                  > całkowicie nieodpowiedzialni. To typowa przypadłość w socjalizmie -
                                  > nieumiejetność ogarniania następstw swoich czynów.

                                  Mysle, ze sporo ludzi jest po prostu nieodpowiedzialnych, niezaleznie od systemu.

                                  > Po drugie: jeżeli rodzice nie chcą swoich dzieci, to niech je oddają! Po
                                  > zrzeczeniu się praw rodzicielskich można starać się o adopcję, często za granic
                                  > ą.
                                  > Tysiące szlachetnych ludzi, którzy nie mogą mieć dzieci, stoi w kolejce po taki
                                  > e
                                  > nieszczęsne maluchy.

                                  Hm... Kazdy chce miec dziecko zdrowe, ladne. Co z dziecmi chorymi? Uposledzonymi.
                                  Majacymi chorobe sieroca. Takie dzieci nie znajduja zbyt wielu chetnych. A
                                  adopcja za granice jest u nas obwarowana tyloma trudnosciami, ze tylko naprawde
                                  zdeterminowanym ludziom moze sie to udac (znam jeden przypadek).

                                  >
                                  > > Opowiesci o biciu, glodzeniu. Co zrobic, zeby takim dzieciom stworzyc w mi
                                  > are
                                  > > normalne warunki rozwoju? Gdzie maja sie nauczyc milosci, odpowiedzialnosc
                                  > i za
                                  > > drugiego czlowieka?
                                  >
                                  > Proszę Pani, nie zadekretuje Pani powszechnej szczęśliwości. Takie rzeczy będą
                                  > się zawsze zdarzały.

                                  Nie zadekretuje. Ale to nie znaczy, ze mozna nad tym problemem wzruszyc
                                  ramionami.

                                  >
                                  > > A co to jest ten sybarytyzm? Tzn. prosze nie tlumaczyc mi znaczenia tego s
                                  > lowa,
                                  > > tylko okreslic, co Pan za sybarytyzm uwaza.
                                  >
                                  > W piątek fryc, w sobotę disco, w niedzielę śniadanko z nowym znajomym. Dzidziś
                                  > nieco utrudniłby ten harmonogram, o stracie figury nie wspominając.

                                  Co to jest "fryc"?
                                  Co do definicji sybarytyzmu zgadzam sie z Panem.

                                  Pozdrawiam.
                                  • Gość: luka Re: Do p. Hani IP: *.k.mcnet.pl 04.07.02, 12:07
                                    Gość portalu: Hania napisał(a):

                                    > Dlaczego nie odniosl sie Pan do calosci mojej wypowiedzi, tylko do czegos
                                    > wyrwanego z kontekstu?

                                    Odnoszę się do tych części, z którymi się nie zgadzam.

                                    > Problemem jest to, ze istnieja srodowiska zdemoralizowan
                                    > e,
                                    > poniewaz z nich wywodza sie nastepne srodowiska zdemoralizowane, itd.

                                    Co oznacza, że cały czas istnieje margines społeczny - i tyle.
                                    Należy natychmiast zaprzestać wspierania finansowego takich środowisk, ponieważ
                                    utrwala się tylko ich status. Albo wyginą, albo wezmą się za siebie.

                                    > Mysle, ze sporo ludzi jest po prostu nieodpowiedzialnych, niezaleznie od system
                                    > u.

                                    Gdyby nie było obowiązkowego OC, to jak by Pani jeździła - ostrożniej czy wręcz
                                    przeciwnie?

                                    > Hm... Kazdy chce miec dziecko zdrowe, ladne. Co z dziecmi chorymi? Uposledzonym
                                    > i.
                                    > Majacymi chorobe sieroca. Takie dzieci nie znajduja zbyt wielu chetnych.

                                    Myli się Pani. W domu dziecka, w którym jestem wolontariuszem, pojawiło się
                                    polskie małżeństwo z Niemiec, które chciało wziąć dziecko z chorobą sierocą,
                                    umysłową i molestowanym seksualnie w przeszłości przez ojca. Wiedzieli, jakie to
                                    trudne dziecko, ale nie zrezygnowali. Nie chcieli tych normalnych i ładniejszych.

                                    > A
                                    > adopcja za granice jest u nas obwarowana tyloma trudnosciami, ze tylko naprawde
                                    > zdeterminowanym ludziom moze sie to udac (znam jeden przypadek).

                                    W rzeczonym domu dziecka w ciągu ostatnich 12 miesięcy za granicę do rodzin
                                    adopcyjnych wyjachała piątka dzieci (w tym rodzeństwo). Jak ktoś chce mieć
                                    dziecko, to pokona bezdusznych biurokratów.

                                    > Nie zadekretuje. Ale to nie znaczy, ze mozna nad tym problemem wzruszyc
                                    > ramionami.

                                    To proszę pomagać! Istnieją fundacje, związki, organizacje charytatywne.

                                    > Co to jest "fryc"?

                                    Fryzjer.

                                    > Co do definicji sybarytyzmu zgadzam sie z Panem.

                                    Bardzo się cieszę,
                                    ukłony
                                    • Gość: Hania Re: Do p. luki IP: ACOPWP* / 195.217.253.* 04.07.02, 12:13
                                      Gość portalu: luka napisał(a):

                                      > Gość portalu: Hania napisał(a):
                                      >
                                      >
                                      > > Problemem jest to, ze istnieja srodowiska zdemoralizowan
                                      > > e,
                                      > > poniewaz z nich wywodza sie nastepne srodowiska zdemoralizowane, itd.
                                      >
                                      > Co oznacza, że cały czas istnieje margines społeczny - i tyle.
                                      > Należy natychmiast zaprzestać wspierania finansowego takich środowisk, ponieważ
                                      >
                                      > utrwala się tylko ich status. Albo wyginą, albo wezmą się za siebie.

                                      Nie chodzi o sponsorowanie, tylko o to, zeby dzieci z takich srodowisk pochodzace
                                      nie czerpaly wzorcow wylacznie ze swojej "rodziny" i znajomych "rodziny". Zeby
                                      mialy szanse na cieply posilek, na wybicie sie z tego srodowiska, nie przy pomocy
                                      kila baseballowego.

                                      >
                                      > > Mysle, ze sporo ludzi jest po prostu nieodpowiedzialnych, niezaleznie od s
                                      > ystem
                                      > > u.
                                      >
                                      > Gdyby nie było obowiązkowego OC, to jak by Pani jeździła - ostrożniej czy wręcz
                                      >
                                      > przeciwnie?

                                      Tak samo. Akurat jazda samochodem to nie kwestia odszkodowania, tylko osobistego
                                      bezpieczenstwa. OC nie uchroni ani mnie, ani osob, ktore podwoze przed utrata
                                      zdrowia lub zycia w razie wypadku.

                                      >
                                      > > Hm... Kazdy chce miec dziecko zdrowe, ladne. Co z dziecmi chorymi? Uposled
                                      > zonym
                                      > > i.
                                      > > Majacymi chorobe sieroca. Takie dzieci nie znajduja zbyt wielu chetnych.
                                      >
                                      > Myli się Pani. W domu dziecka, w którym jestem wolontariuszem, pojawiło się
                                      > polskie małżeństwo z Niemiec, które chciało wziąć dziecko z chorobą sierocą,
                                      > umysłową i molestowanym seksualnie w przeszłości przez ojca. Wiedzieli, jakie t
                                      > o
                                      > trudne dziecko, ale nie zrezygnowali. Nie chcieli tych normalnych i ładniejszyc
                                      > h.

                                      To jeden przyklad. Ja mowie o normie. Cale szczescie, ze zdarzaja sie tacy ludzie.

                                      >
                                      > > Nie zadekretuje. Ale to nie znaczy, ze mozna nad tym problemem wzruszyc
                                      > > ramionami.
                                      >
                                      > To proszę pomagać! Istnieją fundacje, związki, organizacje charytatywne.

                                      Akurat to wiem.

                                      >
                                      > > Co to jest "fryc"?
                                      >
                                      > Fryzjer.

                                      Dziekuje za wyjasnienie. Zapomnial Pan o solarium i silowni wink
                                      >
                                      Pozdrawiam.
                                      • Gość: luka Re: Do p. Hani IP: *.k.mcnet.pl 04.07.02, 12:21
                                        Gość portalu: Hania napisał(a):

                                        > Nie chodzi o sponsorowanie, tylko o to, zeby dzieci z takich srodowisk pochodza
                                        > ce
                                        > nie czerpaly wzorcow wylacznie ze swojej "rodziny" i znajomych "rodziny". Zeby
                                        > mialy szanse na cieply posilek, na wybicie sie z tego srodowiska, nie przy pomo
                                        > cy kila baseballowego.

                                        Od tego są fundacje, organizacje, kościoły itd. oraz ludzie życzliwi - może i
                                        Pani?

                                        > Tak samo. Akurat jazda samochodem to nie kwestia odszkodowania, tylko osobisteg
                                        > o
                                        > bezpieczenstwa. OC nie uchroni ani mnie, ani osob, ktore podwoze przed utrata
                                        > zdrowia lub zycia w razie wypadku.

                                        Nie mówię o utracie zdrowia i życia, ale o słuczkach i drobnych kolizjach. Czy
                                        wiedząc, że otarcie lakieru na cudzym mercedesie klasy S będzie Panią kosztować z
                                        własnej kieszeni równowartość półrocznych zarobków, potwierdza Pani swoje zdanie?

                                        > To jeden przyklad. Ja mowie o normie. Cale szczescie, ze zdarzaja sie tacy ludz
                                        > ie.

                                        Zdarzają się takie heroiczne jednostki.
                                        A wady również nie są normą, proszę Pani...

                                        > Dziekuje za wyjasnienie. Zapomnial Pan o solarium i silowni wink

                                        Jest lato, niech Pani nie przepala sobie twarzy w jakimś zatęchłym solarium!
                                        Pozdrawiam
                                        • Gość: Hania Re: Do p. Hani IP: ACOPWP* / 195.217.253.* 04.07.02, 12:28
                                          Gość portalu: luka napisał(a):

                                          > Gość portalu: Hania napisał(a):
                                          >
                                          > > Nie chodzi o sponsorowanie, tylko o to, zeby dzieci z takich srodowisk poc
                                          > hodza
                                          > > ce
                                          > > nie czerpaly wzorcow wylacznie ze swojej "rodziny" i znajomych "rodziny".
                                          > Zeby
                                          > > mialy szanse na cieply posilek, na wybicie sie z tego srodowiska, nie przy
                                          > pomo
                                          > > cy kila baseballowego.
                                          >
                                          > Od tego są fundacje, organizacje, kościoły itd. oraz ludzie życzliwi - może i
                                          > Pani?

                                          Zgadza sie - wiec po co ta dyskusja?

                                          >
                                          > > Tak samo. Akurat jazda samochodem to nie kwestia odszkodowania, tylko osob
                                          > isteg
                                          > > o
                                          > > bezpieczenstwa. OC nie uchroni ani mnie, ani osob, ktore podwoze przed utr
                                          > ata
                                          > > zdrowia lub zycia w razie wypadku.
                                          >
                                          > Nie mówię o utracie zdrowia i życia, ale o słuczkach i drobnych kolizjach. Czy
                                          > wiedząc, że otarcie lakieru na cudzym mercedesie klasy S będzie Panią kosztować
                                          > z
                                          > własnej kieszeni równowartość półrocznych zarobków, potwierdza Pani swoje zdani
                                          > e?
                                          >

                                          Jesli nawet OC nie bedzie obowiazkowe, i tak wykupie sobie ubezpieczenie OC. I i
                                          tak bede jezdzic ostroznie.

                                          >
                                          > > Dziekuje za wyjasnienie. Zapomnial Pan o solarium i silowni wink
                                          >
                                          > Jest lato, niech Pani nie przepala sobie twarzy w jakimś zatęchłym solarium!
                                          > Pozdrawiam

                                          Nie mowilam o sobie. Mnie nie wolno chodzic na solarium ani przebywac dlugo na
                                          sloncu.
                                          Chyba, ze zrobil Pan malo zgrabna aluzje.
                                          • Gość: luka Re: Do p. Hani IP: *.k.mcnet.pl 04.07.02, 12:45
                                            Gość portalu: Hania napisał(a):

                                            > Zgadza sie - wiec po co ta dyskusja?

                                            Nie wiem - Pani zaczęła, więc podtrzymuję dla przyjemności.

                                            > Jesli nawet OC nie bedzie obowiazkowe, i tak wykupie sobie ubezpieczenie OC. I
                                            > i tak bede jezdzic ostroznie.

                                            Nie wykupi Pani OC innym, prawda?

                                            > Chyba, ze zrobil Pan malo zgrabna aluzje.

                                            Nie. Po prostu nie zwróciła Pani uwagi, że odnosiłem się do panienek...
                                            • Gość: Hania Re: Do p. luki IP: ACOPWP* / 195.217.253.* 04.07.02, 12:51
                                              Gość portalu: luka napisał(a):

                                              > Gość portalu: Hania napisał(a):
                                              >
                                              > > Zgadza sie - wiec po co ta dyskusja?
                                              >
                                              > Nie wiem - Pani zaczęła, więc podtrzymuję dla przyjemności.

                                              Zbyt mocny skrot myslowy - zgadzam sie, ze instytucje, ktore Pan wymienil (siebie
                                              za instytucje nie uwazajac, nie mnie jednak nie zwalniajac sie z obowiazku
                                              pomocy) powinny sie zajmowac tym, o czym pisalismy.

                                              > > Jesli nawet OC nie bedzie obowiazkowe, i tak wykupie sobie ubezpieczenie O
                                              > C. I
                                              > > i tak bede jezdzic ostroznie.
                                              >
                                              > Nie wykupi Pani OC innym, prawda?

                                              Nie. Ale tez nigdy nie bede jezdzic mercedesem klasy S.

                                              >
                                              > > Chyba, ze zrobil Pan malo zgrabna aluzje.
                                              >
                                              > Nie. Po prostu nie zwróciła Pani uwagi, że odnosiłem się do panienek...

                                              Panienek?
                                              Tak sie sklada, ze znam panie (juz raczej nie panienki), ktore decyzje o
                                              macierzynstwie odkladaja ad calendas graecas z przyczyn przez Pana wymienionych,
                                              a znam i panie, ktore odkladaja decyzje o macierzynstwie np. do konkretnego
                                              terminu z przyczyn tzw. zyciowych.
        • Gość: Ania Przepraszam,ze sie wtrace IP: *.upc.chello.be 03.07.02, 12:17
          Gość portalu: ¥ napisał(a):

          > bimi napisał(a):
          >
          > > No i co? Nie zgadzasz się z tym? Uważasz, że im więcej dzieci w rodzinie,
          > tym
          > > lepiej jej się powodzi?
          >
          > Dzieci kolego to inwestycja na przyszłość. I tak je trzeba traktować.
          > Chyba ze wg. ciebie lepiej nie miec dzieci a "zaoszczędzone" w ten sposob
          > pieniądze wydać na np. dom starców.


          A jaka to inwestycja jezeli nie masz co im jesc i za co ich wyksztalcic?
          Inwestowac pieniadze moze ten kto je ma .Ten kto nie ma co zainwestuje?Tak jak
          w gospodarce ten kto ma duzo moze zainwestowac w duza fabryke ale ktos kto ma
          malo moze zinwestowac w budke z hot dogami.
          >
          > Inny przykład; rzemieślnik za zarobione pieniądze kupuje nowe maszyny do swego
          > zakładu, w zwiazku z tym jego rodzinie zabraknie piniedzy na urlop na Majorce i
          >
          > na remont mieszkania.
          > Czy w zwiazku z tym uwazasz promocje inwestowania w swoje miejsce pracy
          > za "promocje biedy"?

          Ale moze sie zastanow co piszesz?Rodzina ,ktora posiada dochod przypuscmy 1500
          zl i ma juz 5 -ro dzieci ,ktorej nie stac jest na buty ,ksiazki i zeszyty to co
          ma sie postarac o nastepna piatke?Za co wyzywi te dzieci za co je wyksztalci?Ty
          bedziesz ze swoich podatkow placil na opieke spoleczna?bo jak sie mowi o
          wielodzietnosci na tym forum to wszyscy krzycza,ze kazdy powinien miec tyle
          dzieci na ile go stac.
          Rzadko zgadzam sie z Bimi ale w tym przypadku przyznaje mu racje.
          Przeczytalam kiedys jak to przeciwnicy antykoncepcji oburzaja sie na to ilez tto
          pieniedzy wydaje sie na srodki antykoncepcyjne.Wiesz jaki byl komentarz?Ilez to
          domow dziecka mozna by wybudowac za tz pieniadze!!!!
          A o domach dziecka byl tu zdaje sie watek Aloszy?to jest inwestycja wg.Ciebie?
          Inwestycja w sierocy spoleczne?
          Pozdrawiam.
          >
          >
          > > Chciał zapunktowac u Niemców - dyplomaci tak robią. A może uważasz, iż pow
          > inien
          > > mówić Niemcom, że wstydzi się niemieckiego nazwiska? Czy może powinien uni
          > kac
          > > tematu ze względu na jego "delikatność"? smile
          >
          > Tak powinien unikac tego tematu. Nie tylko strzelił gafę ale i wielu ludzi mogł
          > o
          > sie poczuć zaniepokojonych i obrażonych. To nie było zachowanie godne premiera
          > polski, to było zachowanie godne lidera narodowosocjalistycznej partii niemiec
          >
          >

          • Gość: luka Re: Przepraszam,ze sie wtrace IP: *.k.mcnet.pl 03.07.02, 12:36
            Gość portalu: Ania napisał(a):

            > A jaka to inwestycja jezeli nie masz co im jesc i za co ich wyksztalcic?

            Jak Pani nie stać na dziecko, to dlaczego je Pani robi?

            > Ale moze sie zastanow co piszesz?Rodzina ,ktora posiada dochod przypuscmy 1500
            >
            > zl i ma juz 5 -ro dzieci ,ktorej nie stac jest na buty ,ksiazki i zeszyty to co
            >
            > ma sie postarac o nastepna piatke?

            A dlaczego ma się starać??? Jest jakiś przmus nadprodukcji dzieci?

            • Gość: Ania Re: Przepraszam,ze sie wtrace IP: *.upc.chello.be 03.07.02, 13:12
              Gość portalu: luka napisał(a):

              > Gość portalu: Ania napisał(a):
              >
              > > A jaka to inwestycja jezeli nie masz co im jesc i za co ich wyksztalcic?
              >
              > Jak Pani nie stać na dziecko, to dlaczego je Pani robi?
              >
              > > Ale moze sie zastanow co piszesz?Rodzina ,ktora posiada dochod przypuscmy
              > 1500
              > >
              > > zl i ma juz 5 -ro dzieci ,ktorej nie stac jest na buty ,ksiazki i zeszyty
              > to co
              > >
              > > ma sie postarac o nastepna piatke?
              >
              > A dlaczego ma się starać??? Jest jakiś przmus nadprodukcji dzieci?
              >

              Dlatego,ze niektorzy promuja wielodzietnosc i twierdza,ze dzieci to inwestycja.To
              nie moja bajka.

              • Gość: luka Re: Przepraszam,ze sie wtrace IP: *.k.mcnet.pl 03.07.02, 13:13
                Gość portalu: Ania napisał(a):

                > Dlatego,ze niektorzy promuja wielodzietnosc i twierdza,ze dzieci to inwestycja.
                > To nie moja bajka.

                Myli Pani zachętę z terrorem.
                A dzieci to faktycznie inwestycja - na wiele lat naprzód.

                • Gość: Ania Re: Przepraszam,ze sie wtrace IP: *.upc.chello.be 03.07.02, 13:41
                  Gość portalu: luka napisał(a):

                  > Gość portalu: Ania napisał(a):
                  >
                  > > Dlatego,ze niektorzy promuja wielodzietnosc i twierdza,ze dzieci to inwest
                  > ycja.
                  > > To nie moja bajka.
                  >
                  > Myli Pani zachętę z terrorem.
                  > A dzieci to faktycznie inwestycja - na wiele lat naprzód.
                  >


                  Nie myle dla mnie terror to stawianie znaku rownosci miedzy antykoncepcja a
                  aborcja .Utrudnianie dostepu do srodkow antykoncepcyjnych itd...
                  Zgoda z tym,ze kazdy powinien miec tyle dzieci by moc dac im gogne warunki zycia
                  i zapewnic wyksztalcenie.Czy jezeli ktos ma czworo dzieci to wyksztalci tylko
                  troje a czwartemu powie.Dla Ciebie nie ma na szkole idz pracowac na budowe?

                  • Gość: luka Re: Przepraszam,ze sie wtrace IP: *.k.mcnet.pl 03.07.02, 13:50
                    Gość portalu: Ania napisał(a):

                    > Czy jezeli ktos ma czworo dzieci to wyksztalci tylko
                    > troje a czwartemu powie.Dla Ciebie nie ma na szkole idz pracowac na budowe?

                    Pani rzeczywiście wydaje się, że każde dziecko nadaje się na studenta? A jeśli 16-
                    latek - geniusz komputerowy - zarabia więcej niż reszta 10-osobowej rodziny?

                    • Gość: Ania Re: Przepraszam,ze sie wtrace IP: *.upc.chello.be 03.07.02, 14:01
                      Gość portalu: luka napisał(a):

                      > Gość portalu: Ania napisał(a):
                      >
                      > > Czy jezeli ktos ma czworo dzieci to wyksztalci tylko
                      > > troje a czwartemu powie.Dla Ciebie nie ma na szkole idz pracowac na budowe
                      > ?
                      >
                      > Pani rzeczywiście wydaje się, że każde dziecko nadaje się na studenta? A jeśli
                      > 16-
                      > latek - geniusz komputerowy - zarabia więcej niż reszta 10-osobowej rodziny?
                      >

                      Nie nie kazde sie nadaje.Z tym,ze wszystkim trzeba dac jesc i ubrac i dac
                      przynajmniej rowna szanse startu.(pisze o rodzinie)To pan pisal o nadprodukcji
                      dzieci.Ja twierdze ,ze plodzic dzieci trzeba odpowiedzialnie by pan nie musial
                      placic podatkow na cudze dzieci.Poza tym o ilosci dzieci w rodzinie powinni
                      decydowac rodzice a nie politycy.
                    • Gość: jaski Re: Przepraszam,ze sie wtrace/do Luki IP: 64.37.254.* 03.07.02, 19:01
                      Drogi ParteiGenosse!

                      Widzac jaki to zaszczytny i niezlomny boj (ostatni?) prowadzicie w obronie
                      jedynie slusznej sprawy, pozwolicie mi zadac Wam Luka mala zagadke pochodzaca
                      zreszta ze zgnilego moralnie i ekonomicznie spoleczenstwa tfu! zachodniego. Otoz
                      Co robi murzynka, samotna matka 5 ciu dzieci, zyjaca oczywiscie z welfare kiedy
                      dochodzi do wniosku, ze ma za male dochody?
                      • Gość: luka Re: Proszę, towarzyszu jaski IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.07.02, 22:11
                        Gość portalu: jaski napisał(a):

                        > Drogi ParteiGenosse!

                        Jak się masz, neonazisto! Dawno Cię nie widziałem.

                        > Widzac jaki to zaszczytny i niezlomny boj (ostatni?) prowadzicie w obronie
                        > jedynie slusznej sprawy,

                        To znaczy której?

                        > pozwolicie mi zadac Wam Luka mala zagadke pochodzaca
                        > zreszta ze zgnilego moralnie i ekonomicznie spoleczenstwa tfu! zachodniego. Oto
                        > z
                        > Co robi murzynka, samotna matka 5 ciu dzieci, zyjaca oczywiscie z welfare kiedy
                        > dochodzi do wniosku, ze ma za male dochody?

                        Następne bachory?
                        • Gość: jaski Re: Proszę, towarzyszu jaski/dziekuje, a co IP: *.chicago-03-04rs.il.dial-access.att.net 04.07.02, 06:26
                          Gość portalu: luka napisał(a):

                          > Gość portalu: jaski napisał(a):
                          >
                          > > Drogi ParteiGenosse!
                          >
                          > Jak się masz, neonazisto! Dawno Cię nie widziałem.

                          Rowniez uklony dla Was Luka z partyjnym pozdrowieniem.
                          A to podrozowalo sie nieco, Ojczyzne czas odwiedzic byl, nasi trzymaja sie
                          jeszcze krzepko. Pochod taki sobie , ale zawsze......
                          >
                          > > Widzac jaki to zaszczytny i niezlomny boj (ostatni?) prowadzicie w obronie
                          >
                          > > jedynie slusznej sprawy,
                          >
                          > To znaczy której?

                          Luka- 1 reszta(oponeci)-1/2
                          >
                          > > pozwolicie mi zadac Wam Luka mala zagadke pochodzaca
                          > > zreszta ze zgnilego moralnie i ekonomicznie spoleczenstwa tfu! zachodniego
                          > . Oto
                          > > z
                          > > Co robi murzynka, samotna matka 5 ciu dzieci, zyjaca oczywiscie z welfare
                          > kiedy
                          > > dochodzi do wniosku, ze ma za male dochody?
                          >
                          > Następne bachory?

                          Z wlasciwa Wam przenikliwoscia i przyrodzonym niuchem udzieliliscie jedynie
                          slusznej czyli poprawnej odpowiedzi. Mozecie sie smiac(a czemu nie?) ale to
                          naprawde zycie. Paczka dwadziescia za leb, jak ma ze szesc to zarabia prawie tyle
                          co ja i jeszcze podatku nie placi. Pytanie teraz do Was Luka bedzie- Kogo do
                          towarzyszki od lekkich obyczajow nedzy na to stac? I to jeszcze w Polsce?
                          Oczywiscie nie musze przypominac skad idzie ta kasa. Precz z dziecmi!!!Dzieci
                          tylko na talony!!!

                        • Gość: AndrzejG Przepraszam ,że się wtrącę IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.07.02, 07:13
                          Gość portalu: luka napisał(a):

                          > Gość portalu: jaski napisał(a):
                          >
                          > > pozwolicie mi zadac Wam Luka mala zagadke pochodzaca
                          > > zreszta ze zgnilego moralnie i ekonomicznie spoleczenstwa tfu! zachodniego
                          > Otoz.Co robi murzynka, samotna matka 5 ciu dzieci, zyjaca oczywiscie z
                          welfare kiedy dochodzi do wniosku, ze ma za male dochody?
                          >
                          > Następne bachory?


                          Czy to prawo do zasiłków dotyczy tylko murzynek?
                          Czy zacna obywatelka słusznej rasy nie dostanie zasiłku w przypadku
                          urodzenia gromadki dzieci?
                          O czym świadczy ten zasiłek?
                          Czy nie o zachęcaniu do posiadaia większej liczby dzieci?
                          Tylko urzędasy to urzędasy , jak się za coś wezmą to spieprzą.

                          Andrzej
                          • Gość: luka Re: Oto właściwa odp. do tow. jaski /nt IP: *.k.mcnet.pl 04.07.02, 08:08
                            Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

                            > Gość portalu: luka napisał(a):
                            >
                            > > Gość portalu: jaski napisał(a):
                            > >
                            > > > pozwolicie mi zadac Wam Luka mala zagadke pochodzaca
                            > > > zreszta ze zgnilego moralnie i ekonomicznie spoleczenstwa tfu! zachod
                            > niego
                            > > Otoz.Co robi murzynka, samotna matka 5 ciu dzieci, zyjaca oczywiscie z
                            > welfare kiedy dochodzi do wniosku, ze ma za male dochody?
                            > >
                            > > Następne bachory?
                            >
                            >
                            > Czy to prawo do zasiłków dotyczy tylko murzynek?
                            > Czy zacna obywatelka słusznej rasy nie dostanie zasiłku w przypadku
                            > urodzenia gromadki dzieci?
                            > O czym świadczy ten zasiłek?
                            > Czy nie o zachęcaniu do posiadaia większej liczby dzieci?
                            > Tylko urzędasy to urzędasy , jak się za coś wezmą to spieprzą.
                            >
                            > Andrzej

                      • Gość: siedem Re: Przepraszam,ze sie wtrace/do jaski IP: *.tgory.pik-net.pl 04.07.02, 09:25
                        Gość portalu: jaski napisał(a):

                        > Co robi murzynka, samotna matka 5 ciu dzieci, zyjaca oczywiscie z welfare kiedy
                        > dochodzi do wniosku, ze ma za male dochody?

                        dzwoni do jaski'ego by namówić go na spłodzenie kolejnego mulata, lewusa i
                        postępowca...

                        7,05
    • Gość: AndrzejG Powiem inaczej IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.07.02, 12:58
      Gość portalu: Nowy napisał(a):

      "promocja rodzin z jednym dzieckiem jest siłą napędową upadku Państwa,
      dziedziczonego upośledzenia przyszłych pokoleń"

      Z normalnej arytmetyki wychodzi prosty model rodziny 2+3
      i taki powinien być promowany , jeżeli taka promocja ma wogóle być,
      jeżeli ma ona sens.
      Jedno wiem -rodzina z jednym dzieckiem jest bez sensu
      jest żałosna i nie rokująca nadziei na przyszłosc

      Andrzej
      • Gość: Ania Re: Powiem inaczej IP: *.upc.chello.be 03.07.02, 13:17
        Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

        > Gość portalu: Nowy napisał(a):
        >
        > "promocja rodzin z jednym dzieckiem jest siłą napędową upadku Państwa,
        > dziedziczonego upośledzenia przyszłych pokoleń"
        >
        > Z normalnej arytmetyki wychodzi prosty model rodziny 2+3
        > i taki powinien być promowany , jeżeli taka promocja ma wogóle być,
        > jeżeli ma ona sens.
        > Jedno wiem -rodzina z jednym dzieckiem jest bez sensu
        > jest żałosna i nie rokująca nadziei na przyszłosc
        >
        > Andrzej


        Zgadzam sie z Toba w pelni Andrzej.Sama bylam jedynaczka.
        Pozdrawiam

    • Gość: Nowy A czołowi lewaccy politycy w Polsce IP: *.torun.dialup.inetia.pl 03.07.02, 13:39
      Kwaśniewski z żoną Jolantą jedno dziecko
      Miller z żoną jedno dziecko (synuś-nie miał przykrości
      z powodu niemieckiego nazwiska, pensja po protekcji
      5000zł), wnuków 1 wnuczka (będzie miała same korzyści z
      niemieckiego nazwiska)
      .........................
      biedaczków nie stać na więcej dzieci.
      A może dla nich dzieci to bachory i tylko nieuwaga
      spowodowała zajście? A może zbyt późno zdecydowali się
      na tak gloryfikowaną przez nich aborcję?
      Jak takie kanalie mogą stanowić jakikolwiek autorytet?
      NOwy
      • bimi A ty? Ile masz dzieci? /nt 03.07.02, 13:40
      • Gość: komodor Re: A czołowi lewaccy politycy w Polsce IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 03.07.02, 14:01
        Stać ich na dzieci czy nie stać - to ich sprawa i kazdego człowieka. Odkąd to
        autorytet zalęzy od ilości posiadanych dzieci.Apropos - ile ich masz?
        Tak się dziwnie składa, ze jezeli miałem do czynienia z wielodzietną rodziną
        (np.powyzej 50 to ojciec gorzałkował a dzieci chodziły bose i głodne.Dziwna
        jest skłonność kościelnych do wkładania ich brudnych łap kobietom pod sukienki.
      • Gość: AndrzejG Re: A czołowi lewaccy politycy w Polsce IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.07.02, 14:12
        Gość portalu: Nowy napisał(a):

        > Kwaśniewski z żoną Jolantą jedno dziecko
        > Miller z żoną jedno dziecko (synuś-nie miał przykrości
        > z powodu niemieckiego nazwiska, pensja po protekcji
        > 5000zł), wnuków 1 wnuczka (będzie miała same korzyści z
        > niemieckiego nazwiska)
        > .........................
        > biedaczków nie stać na więcej dzieci.
        > A może dla nich dzieci to bachory i tylko nieuwaga
        > spowodowała zajście? A może zbyt późno zdecydowali się
        > na tak gloryfikowaną przez nich aborcję?
        > Jak takie kanalie mogą stanowić jakikolwiek autorytet?
        > NOwy

        Przemawia przez Ciebie ogromna nienawiść
        a to wyklucza normalną dyskusję
        ponieważ będziesz stawiał dziwne wnioski
        jak ten powyższy
        uzalezniający autorytet od ilości dzieci.
        Czy Wałęsa miał wystarczający u Ciebie autorytet?

        • Gość: AndrzejG a Jan Paweł II ?Jak z jego autorytetem? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.07.02, 14:13
          • bimi :) /nt 03.07.02, 14:14
        • Gość: doku Zaczynam podejrzewać manipulację IP: 145.237.1.* 03.07.02, 15:09
          Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

          > Przemawia przez Ciebie ogromna nienawiść

          Po raz drugi Nowy podaje informacje świadczące o wysokiej jakości tych ludzi.
          Zaczynam podejrzewać, że forma jego postów, wymuszona i nieszczera, ma na celu
          pokazanie, jacy to wybitni ludzie, albo sprowokowanie naprawdę złych ludzi,
          którzy dadzą się nabrać i mu przytakną.

          To tak jakby ktoś napisał: "Ten idiota ukrywał przez całą wojnę i uratował
          żydowskie dziecko. Taka pseudobohaterska kanalia zasługuje tylko na śmierć, bo
          sztucznie zwiększa ilość parchów na tym zatłoczonym świecie". Taki tekst byłby
          oczywiście wędką na antysemitów pokroju np. ... sami zresztą ich znacie.

          Ale kogo chce złowić Nowy?
          • Gość: luka Re: Zaczynam podejrzewać manipulację IP: *.k.mcnet.pl 03.07.02, 15:15
            A ja zaczynam podejrzewać, że ci się nudzi, wampirze. Skoro nie masz nic do
            roboty to dupa w troki i przywoź mi w zębach forsę, którą jesteś mi winny.
            • Gość: Ania Czy Nowy wydukal wreszcie ile ma dzieci??? . IP: *.upc.chello.be 03.07.02, 17:34
              Ten sam watek jest na forum kraj tam tez ktos spytal Nowego ile ma dzieci.?No i
              co ?Cisza.Nowy nie wstydz sie odpisz choc tutaj ja przekaze to na kraj zebys
              sie nie trudzil.
              • mariusz1212 Rodzina wielodzietna to nieco nieaktualny model 03.07.02, 18:32
                Opinie na temat ilosci dzieci w rodzinie moga byc rozne i mysle, ze nie sa uzaleznione od pogladow
                politycznych. Mam natomiast wrazenie, ze w dzisiejszych czasach rodzina wielodzietna to luksus, na ktory nie
                kazdego stac. Co innego w sredniowieczu! Wtedy wyzywienie dziesieciorga dzieci kosztowalo zapewne niewiele
                wiecej niz pieciorga, a dodatkowo kazde nastepne zapewnialo pomoc w gospodarce. Wtedy to rzeczywiscie
                byla inwestycja - bez obrazy ale rowna urodzeniu sie nowej krowy czy konia. Poza tym smiertelnosc byla tak
                wielka, ze wiek dojrzaly osiagalo niewiele pociech i nie bylo wiekszych problemow z podzialem majatku. Nie bylo
                tez wydatkow na edukacje, ubrania, pieluch itd. itp.. Dzisiaj "produkcja" dzieci, ktorych nie jest sie w stanie
                utrzymac powinna byc co najmniej odradzana. Dlaczego? Bo kto utrzymuje szescioro dzieci ciagle pijanego
                bezrobotnego Adonisa z typowej polskiej "bramy"??? My wszyscy!!!, a dzieki temu wiekszosci z nas wszystkich
                nie stac na tyle dzieci, choc pewnie nie jeden z myslacych i pracujacych chcialby miec kilkoro. Dzieci to jedyny
                sens walczenia o cokolwiek w zyciu ale nie badzmy takimi draniami i nie skazujmy ich na biede i beznadzieje.
                Zupelnie na marginesie dodam, ze Kosciol nasz wszechobecny promuje wielodzietnosc bo RZECZYWISCIE bieda
                rodzi ciemnote a ciemnote najlatwiej sie kontroluje
                Pozdrawiam i mam nadzieje, ze przynajmniej jednego(jedna) z bioracych udzial w dyskusji stac na zapewnienie
                godnego zycia pieciorgu dzieciom.
                • Gość: AndrzejG Re: Rodzina wielodzietna to nieco nieaktualny model IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.07.02, 19:07
                  mariusz1212 napisał(a):

                  > Pozdrawiam i mam nadzieje, ze przynajmniej jednego(jedna) z bioracych udzial w
                  > dyskusji stac na zapewnienie
                  > godnego zycia pieciorgu dzieciom.

                  Tylko czwórce
                  ale ani jednego nie jest za dużo

                  Andrzej
                  • mariusz1212 Re: Rodzina wielodzietna to nieco nieaktualny model 03.07.02, 19:12
                    Gratuluje! Mam nadzieje, ze i one odniosa sukces, a wtedy beda tworzyc druzyne nie do przejscia. Rodzina to
                    niesamowia sila, jezeli jest oparta na solidnych podstawach.
                    • Gość: AndrzejG Re: Rodzina wielodzietna to nieco nieaktualny model IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.07.02, 19:33
                      mariusz1212 napisał(a):

                      > Gratuluje! Mam nadzieje, ze i one odniosa sukces, a wtedy beda tworzyc druzyne
                      > nie do przejscia. Rodzina to
                      > niesamowia sila, jezeli jest oparta na solidnych podstawach.


                      też mam taka nadzieję
                      ba
                      mam pewność

                      Andrzej
    • Gość: Nowy Re: Można ten temat wałkować w nieskończoność IP: *.torun.dialup.inetia.pl 03.07.02, 22:11
      www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=KRAJ&wid=1886590&aid=1886590
      Na forum kraj odbyła się już pośrednio dyskusja na temat.
      Już teraz starych ludzi jest przerażająco dużo,
      samotnych, nikomu niepotrzebnych, siedzących w swych
      blokowych klitkach. Patrzą całymi dniami przez okna,
      czekając na listonosza. Czekają na swoje dziecko(!) bo
      stwierdzili, że 1 czy dwoje to aż nadto kłopotów.
      Uwierzyli w lewicowe brednie. I tak wychowali dzieci. A
      dzieci teraz już dorosłe - lewicowe też jedno góra
      dwoje dzieci czasami napiszą, raz do roku wpadną w
      odwiedziny.
      Wyobraźcie sobie, jeżeli zastosujecie do siebie model
      Millera czy Kwacha to tak za 30 lat jak zobaczycie
      jakiegoś dwudziestolatka (daj Bóg by był to Polak), to
      całymi dniami będziecie na śmietniskach przywoływać
      jego widok. A dlaczego na śmietniskach? A jak myślicie
      kto qurwa będzie pracował na wasze utrzymanie.
      Nowy
    • jane-0072 Re: 04.07.02, 10:03
      <> UE/ PE "NIEWIĄŻĄCO" WZYWA DO LEGALIZACJI ABORCJI
      03.07.2002 Bruksela (PAP) - Parlament Europejski wezwał w środę wszystkie
      państwa członkowskie i
      kandydujące do UE, żeby zalegalizowały aborcję i zapewniły jej dostępność, a
      przynajmniej - żeby
      powstrzymały się od ścigania poddających się jej kobiet.


      W niewiążącej prawnie rezolucji unijny parlament oświadczył, że "w celu ochrony
      zdrowia i praw
      reprodukcyjnych kobiet aborcja powinna być zalegalizowana, bezpieczna i
      dostępna dla wszystkich".

      Parlament "wzywa rządy państw członkowskich i przystępujących do Unii, żeby w
      każdym razie
      powstrzymały się od ścigania kobiet, które poddały się nielegalnej aborcji" -
      głosi rezolucja.

      Uchwalono ją 280 głosami socjalistów, Zielonych i liberałów przeciwko 240
      głosom chadeków i
      konserwatystów, przy 28 wstrzymujących się.

      Autorką projektu rezolucji i raportu w tej sprawie była belgijska socjalistka
      Anne Van Lancker. Nie
      ukrywała ona, że chce skierować swój apel przede wszystkim do Irlandii i Polski.

      Irlandia jest jedynym krajem Unii, w którym aborcja jest całkowicie zakazana z
      wyjątkiem
      przypadków, gdy tylko w ten sposób można uratować życie matki.

      Van Lancker napisała w wyjaśnieniu, dołączonym do projektu rezolucji, że "w
      Polsce aborcja jest
      zakazana po prawie 40 latach, w czasie których była legalna i szeroko
      dostępna". W dodatku Polska
      "nie ma jakiejkolwiek edukacji seksualnej".

      Według autorki raportu, rozmaite restrykcje w dopuszczalności przerywania ciąży
      istnieją też w
      Hiszpanii, Portugalii i na Cyprze. W Turcji musi na nią wyrazić zgodę mąż.

      Sam parlament przyznał od razu, że rezolucja nie jest wiążąca prawnie, gdyż
      zgodnie z obowiązującą
      w Unii zasadą pomocniczości takie sprawy regulują same u siebie państwa
      członkowskie.

      Również Komisja Europejska, organ wykonawczy UE, oświadczyła, że tego rodzaju
      sprawy należą do
      "wyłącznych kompetencji państw członkowskich". Szczególnie mocno podkreślał to
      w debacie komisarz UE
      ds. ochrony zdrowia i konsumentów, Irlandczyk David Byrne.

      Irlandzcy deputowani podzielili się na dwa obozy. Przeciwnicy z
      centroprawicowej partii Fine Gael
      ostrzegli, że takie "mieszanie" się parlamentu UE w wewnętrzne sprawy Irlandii
      może zachęcić część
      obywateli tego kraju do ponownego głosowania "nie" w zaplanowanym na
      październik drugim referendum w
      sprawie Traktatu z Nicei.

      Wejście tego traktatu w życie, do czego potrzebna jest ratyfikacja wszystkich
      państw członkowskich,
      w tym Irlandii, jest uważane za niezbędny warunek poszerzenia Unii.

      "Podniesienie sprawy aborcji w Parlamencie Europejskim dostarcza argumentów
      irlandzkim
      eurosceptykom. Będą przytaczać te rekomendacje na dowód, że Europa chce
      narzucić Irlandii aborcję
      wbrew naszej woli. A to absolutnie nieprawda" - skomentował irlandzki
      eurodeputowany John Cushnahan
      z Fine Gael.

      Autorka raportu podała, że najniższy wskaźnik aborcji w Unii mają Belgia,
      Holandia i Niemcy (około
      7 przypadków na 1000 kobiet), a najwyższy Szwecja, Dania i Wielka Brytania (17-
      18/1000). W krajach
      kandydujących wskaźnik ten waha się od 17/1000 w Czechach do 52/1000 w Rumunii
      (brak danych o
      Polsce).

      Holandia, która jest najbardziej liberalna i w sprawach edukacji seksualnej,
      dostępności środków
      koncepcyjnych i aborcji, ma również najniższy w Europie odsetek nastolatek
      zachodzących w ciążę (7
      na 1000) - podkreśliła Van Lancker.

      -------------------------------------
    • jane-0072 Re: aborcja 04.07.02, 11:36
      <> UE/ PE "NIEWIĄŻĄCO" WZYWA DO LEGALIZACJI ABORCJI
      03.07.2002 Bruksela (PAP) - Parlament Europejski wezwał w środę wszystkie
      państwa członkowskie i
      kandydujące do UE, żeby zalegalizowały aborcję i zapewniły jej dostępność, a
      przynajmniej - żeby
      powstrzymały się od ścigania poddających się jej kobiet.


      W niewiążącej prawnie rezolucji unijny parlament oświadczył, że "w celu ochrony
      zdrowia i praw
      reprodukcyjnych kobiet aborcja powinna być zalegalizowana, bezpieczna i
      dostępna dla wszystkich".

      Parlament "wzywa rządy państw członkowskich i przystępujących do Unii, żeby w
      każdym razie
      powstrzymały się od ścigania kobiet, które poddały się nielegalnej aborcji" -
      głosi rezolucja.

      Uchwalono ją 280 głosami socjalistów, Zielonych i liberałów przeciwko 240
      głosom chadeków i
      konserwatystów, przy 28 wstrzymujących się.

      Autorką projektu rezolucji i raportu w tej sprawie była belgijska socjalistka
      Anne Van Lancker. Nie
      ukrywała ona, że chce skierować swój apel przede wszystkim do Irlandii i Polski.

      Irlandia jest jedynym krajem Unii, w którym aborcja jest całkowicie zakazana z
      wyjątkiem
      przypadków, gdy tylko w ten sposób można uratować życie matki.

      Van Lancker napisała w wyjaśnieniu, dołączonym do projektu rezolucji, że "w
      Polsce aborcja jest
      zakazana po prawie 40 latach, w czasie których była legalna i szeroko
      dostępna". W dodatku Polska
      "nie ma jakiejkolwiek edukacji seksualnej".

      Według autorki raportu, rozmaite restrykcje w dopuszczalności przerywania ciąży
      istnieją też w
      Hiszpanii, Portugalii i na Cyprze. W Turcji musi na nią wyrazić zgodę mąż.

      Sam parlament przyznał od razu, że rezolucja nie jest wiążąca prawnie, gdyż
      zgodnie z obowiązującą
      w Unii zasadą pomocniczości takie sprawy regulują same u siebie państwa
      członkowskie.

      Również Komisja Europejska, organ wykonawczy UE, oświadczyła, że tego rodzaju
      sprawy należą do
      "wyłącznych kompetencji państw członkowskich". Szczególnie mocno podkreślał to
      w debacie komisarz UE
      ds. ochrony zdrowia i konsumentów, Irlandczyk David Byrne.

      Irlandzcy deputowani podzielili się na dwa obozy. Przeciwnicy z
      centroprawicowej partii Fine Gael
      ostrzegli, że takie "mieszanie" się parlamentu UE w wewnętrzne sprawy Irlandii
      może zachęcić część
      obywateli tego kraju do ponownego głosowania "nie" w zaplanowanym na
      październik drugim referendum w
      sprawie Traktatu z Nicei.

      Wejście tego traktatu w życie, do czego potrzebna jest ratyfikacja wszystkich
      państw członkowskich,
      w tym Irlandii, jest uważane za niezbędny warunek poszerzenia Unii.

      "Podniesienie sprawy aborcji w Parlamencie Europejskim dostarcza argumentów
      irlandzkim
      eurosceptykom. Będą przytaczać te rekomendacje na dowód, że Europa chce
      narzucić Irlandii aborcję
      wbrew naszej woli. A to absolutnie nieprawda" - skomentował irlandzki
      eurodeputowany John Cushnahan
      z Fine Gael.

      Autorka raportu podała, że najniższy wskaźnik aborcji w Unii mają Belgia,
      Holandia i Niemcy (około
      7 przypadków na 1000 kobiet), a najwyższy Szwecja, Dania i Wielka Brytania (17-
      18/1000). W krajach
      kandydujących wskaźnik ten waha się od 17/1000 w Czechach do 52/1000 w Rumunii
      (brak danych o
      Polsce).

      Holandia, która jest najbardziej liberalna i w sprawach edukacji seksualnej,
      dostępności środków
      koncepcyjnych i aborcji, ma również najniższy w Europie odsetek nastolatek
      zachodzących w ciążę (7
      na 1000) - podkreśliła Van Lancker.

      -------------------------------------
      • Gość: Nowy "Prawa reprodukcyjne kobiet"- niezłe IP: *.torun.dialup.inetia.pl 04.07.02, 13:15
        Czy to jest tylko kiepskie tłumaczenie, czy w UE
        rzeczywiście myśli się o mężczyznach i kobietach jako
        reproduktorach
        NOwy
        • Gość: natt ujecie reprodukcyjne - no wlasnie, gdzie? IP: *.pgi.waw.pl 04.07.02, 13:32
          maly konkurs - z kad ten cytat:

          Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się,
          abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami
          morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po
          ziemi».
    • Gość: Nowy Czy zostaną tylko starcy? IP: *.torun.dialup.inetia.pl 19.07.02, 20:34
Pełna wersja