allegro.con.brio
20.05.05, 21:00
Dlaczego mieszam w to panią Pszczółkowską? Bo nie wiem. Tzn. jak każdy
inteligentny człowiek w tym kraju czytam GW. Niestety, ładuję swoją forsę i
jak to "psychole od Rydzyka" [(C) Wałęsa] mawiają, podtrzymuję propagandowe
imperium michnikizmu. Mawiam też tak sam do siebie jak me sumienie zacznie
męczyć jakiś większy wyrzut. Ale do rzeczy. Pani Pszczółkowska popełniła
dzisiaj tekst w GW pt. "Zgoda maryjna w Seattle" (swoją drogą w pierwszym
momencie myślałem że to reklama Seata, gdyż poniżej artykułu jest ładne
zdjęcie samochodu, wiecie, błękitne niebo, ruch i te sprawy - okazało się
jednak że to jakaś Dacia czy coś, ze wskazaniem bardziej na COŚ bo ja się na
markach nie znam). We wspomniamym tekście padają następujące zdania:
"Jeden z najważniejszych sporów dotyczył niepokalania (czyli dziewictwa) matki
Jezusa. Katolicy wierzą, jak ogłosił papież Pius IX w 1854 roku, że Maria
urodziła się dziewicą, jako dziewica powiła Jezusa i pozostała dziewicą do
końca życia."
Nie jestem teologiem, a nawet w żaden sposób nigdy się tym bliżej nie
interesowałem, ale odkąd pamiętam przekonany byłem że niepokalane poczęcie
dotyczy tego iż Maryja (matka Chrystusa) nie była skażona grzechem
pierwododnym. To że Maryja była Dziewicą głosił już (tu sprawdziłem w
Internecie) Sobór Laterański w roku 649. Również w Internecie znalazłem treść
dogmatu ogłoszoną przez papieża Piusa IX, którego zasadnicza część brzmi:
"ogłaszamy, orzekamy i określamy, że nauka, która utrzymuje, iż Najświętsza
Maryja Panna od pierwszej chwili swego poczęcia, na podstawie szczególnej
łaski i przywileju wszechmogącego Boga, mocą przewidzianych zasług Jezusa
Chrystusa, Zbawiciela rodzaju ludzkiego — została zachowana nietknięta od
wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego, jest prawdą przez Boga objawioną, i
dlatego wszyscy wierni powinni w nią wytrwale i bez wahania wierzyć"
Jeszcze raz zaznaczam że nie jestem ekspertem, więc czepiać się mogę p.
Pszczółkowskiej zupełnie bezpodstawnie. Tak tylko we mnie w pierwszej chwili
uderzyło.
Co do kwestii zasadniczej, która uderza mnie o wiele mocniej. Tekst mówi o
"kwestiach dotyczących Marii, matki Jezusa, które do tej pory dzieliły"
anglikanów i katolików. Zupełnie nie rozumiem tego "układania" się KK z
anglikanami. W tych sprawach nie powinno być kompromisów. Albo anglikanie
wracają na łono Koscioła albo nie.