"Postępowy" zamordyzm znowu podnosi łeb

04.06.05, 19:34
Jakiś czas temu list oburzonych "yntelygentów" w sprawie "Warto rozmawiać",
teraz czerwońce znowu kipią:
serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,2747339.html
Ahhh, zamarzył się szujom powrót stalinowskiej cenzury.

PS. Trzęsiawki lewaki dostały po wydrukowaniu tego artykułu:
serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,42786,2747344.html?as=1&ias=4
    • abprall Re: "Postępowy" zamordyzm znowu podnosi łeb 04.06.05, 19:46
      ksiądz Oko uważa, że "dla zdrowego rozumu akceptacja homoseksualizmu jest nie
      do przyjęcia....., za księdzem Oko stoi sam Bóg.............
      pewnie , że tak......
      homosexualisci na szafot....albo walcie się jak chcecie , tylko nie polujcie na
      dupę spoleczenstwa i nie zawracajacie dupy roszczeniami...

      -------------------------------------
      pieprzone cywile

      • sas15 Kanibalizm też potepia ksiądz Oko. 04.06.05, 23:38
        • sas15 a to tylko odmieność kulinarna... 04.06.05, 23:40
    • wikul Re: "Postępowy" zamordyzm znowu podnosi łeb 05.06.05, 00:41
      ...posługując się często słowem wytrychem "tolerancja".

      Nie lubię tolerancji - Ryszard Legutko

      Trzeci rząd ważności. Moje zastrzeżenia dadzą się wyrazić w trzech punktach.

      Tolerancja jest kategorią drugiego czy trzeciego rzędu ważności. Ma sens tylko
      w stosunku do wcześniej uznanych podstawowych zasad ładu moralnego czy
      politycznego; sama takich zasad nie tworzy. Z tego powodu mierziła mnie wrzawa
      wokół niej w pierwszych latach niepodległości. Uznałem, że potrzeba refleksji
      nad podstawowymi zasadami ustrojowymi i moralnymi, a nie czymś, co w najlepszym
      razie ma funkcję drugorzędną.

      Drugie zastrzeżenie bierze się z upraszczającego charakteru tolerancji. Ci,
      którzy lubią się na nią powoływać, stracili zdolność rozróżnienia między
      zdolnościami moralnymi i zachowaniami ludzkimi. Tolerancja zabiła takie pojęcia
      jak wyrozumiałość, otwartość, pojednawczość, pobłażliwość, życzliwość, poczucie
      sprawiedliwości, dobre wychowanie oraz wiele innych cnót i postaw, które różnią
      się od siebie, wynikają z różnych motywacji i dotyczą różnych zachowań czy
      czynów.

      Tolerancja nie tylko spustoszyła nasz język etyczny, ale także zniosła granice
      między tym co prywatne, społeczne i polityczne, wytwarzając przekonanie, iż
      jest kluczem do wszystkich tych sfer. Pozwala się równie apodyktycznie
      wypowiadać o stosunkach między sąsiadami, rodzicami i dziećmi, narodami, rasami
      czy religiami, wymądrzać się na temat wojny, społecznych obyczajów, rozrywki
      czy metod wychowawczych w przedszkolu.

      Trzecia przyczyna niechęci to znikomość pozytywnych skutków praktycznych
      dzisiejszej idei tolerancji. Ludzie najgłośniej powołujący się na nią sprawiają
      wrażenie osób dogmatycznych, zainteresowanych reglamentacją życia społecznego,
      a w każdym razie flirtujący z pomysłem zasadniczej reedukacji społecznej.
      Nigdzie nie spotkałem takiego schematyzmu umysłowego i równie wielkiej niechęci
      do poważnej wymiany zdań.

      Dlaczego? Jedną z przyczyn jest głębokie, lecz naiwne przekonanie, że świat
      pełen tolerancji będzie dobry, będzie czymś w rodzaju zeświecczonej i
      zliberalizowanej wspólnoty pierwszych chrześcijan, a kto o tym wątpi, ma złą
      wolę. Tolerancja przekształciła się w wygodny środek arbitralnych potępień i
      pochwał rozmaitych form życia zbiorowego i indywidualnego, ocen których nie da
      się uzasadnić, ale od których nie ma odwołania. Apodyktyczność przybiera formy
      szalenie niepokojące: tolerancja i ład liberalny jawią się jak wielki buldożer,
      który ma przeorać naszą świadomość.

      Tolerancja dla tolerujących

      Ktoś powie, że to nie przyrodzone wady tolerancji, lecz uproszczenia i
      zafałszowania. Nie ma wszak szlachetnej idei, której nie dałoby się
      zwulgaryzować. A czy tolerancja w wersji uszlachetnionej da się obronić? Za
      przykład weźmy wersję Sadurskiego. Autor ten nie popełnia podstawowego błędu:
      stwierdza, że tolerancja jest wartością drugiego rzędu, a nie pierwszego; nie
      jest ideałem, lecz postawą obowiązującą w sytuacji, gdy ideały już istnieją.
      Zgadzam się ochoczo, lecz na moje wnioski profesor Sadurski zapewne by nie
      przystał.

      Jeśli tolerancja jest wartością drugiego rzędu, to nie ma sensu określanie
      społeczeństw jako tolerancyjnych lub nietolerancyjnych. Określenia te niewiele
      mówią. Skoro chcemy coś istotnego wiedzieć o zbiorowości, powinniśmy ją
      identyfikować poprzez cechy i zasady, które są dla niej istotne, a więc
      wartości pierwszego rzędu.

      Jeśli decydujemy się, jak Sadurski, mówić o społeczeństwach tolerancyjnych, to
      tym samym czynimy założenie, iż tolerancja nie jest zasadą drugiego rzędu, lecz
      podstawową wartością organizującą ludzkie zachowania, społeczne obyczaje i
      kryteria ocen. A jeśli tak, to podlega zastrzeżeniom, jakie sformułowałem, a
      także wielu innym, które pominąłem.

      Podstawowy argument Sadurski zilustrował przykładem marszu grupy nazistów przez
      dzielnicę uciekinierów z hitlerowskich Niemiec. Postawa tolerancji wymaga,
      abyśmy powstrzymali się od zakazywania tej demonstracji. Dlaczego? Nie chodzi o
      adwersarzy - mówi Sadurski - ale o nas samych. Wartość tolerancji nie dotyczy
      osób tolerowanych, w tym przypadku nazistów, lecz tolerujących, owych
      uciekinierów. Tolerancja przeto jest dobrem nie dla antysemitów,
      rozpowszechniaczy pornografii, obyczajowych skandalistów, krzewicieli
      umysłowego i artystycznego prymitywizmu, ale dla ludzi przyjaźnie nastawionych
      do narodu żydowskiego, znających umiar i mających wyczucie tego, co stosowne,
      dla ludzi o subtelnych umysłach i wrażliwości.

      Argument dziwaczny. Tolerancja w klasycznej formule miała wszak na celu dobro
      osób tolerowanych, nie tolerujących. Sadurski odwraca tę formułę. Narzuca się
      pytanie: co zyskują mieszkańcy dzielnicy żydowskiej, zgadzając się na
      demonstrację nazistów. Sadurski powiedziałby, że żydowska społeczność nie traci
      możliwości potępienia ideologii i praktyki nazistowskiej. A potępienie w
      sytuacji tolerancji dla demonstracji nazistowskich nabiera nawet większej mocy,
      stanowi ważny sygnał dla społeczeństwa. Zakaz prawny nie spełniłby podobnej
      funkcji równie dobitnie.

      Oburzenie pozbawione mocy

      Przekonanie, że w wolnym społeczeństwie prawo powinno być wstrzemięźliwe, a tam
      gdzie ono zawiesza swoją moc represyjną, inne sankcje, na przykład społeczne i
      obyczajowe, powinny podnosić koszty uzewnętrzniania się zjawisk gorszących,
      jest mi bliskie. Lecz łatwo stwierdzić, iż rozmija się ono dramatycznie z
      obecnymi tendencjami, a nawet z dominującymi schematami myślenia liberalnego.

      Jedną z cech "społeczeństwa tolerancyjnego" jest unikanie potępień. Oburzenie
      moralne, a nawet użycie języka pozbawionego neutralizmu bywa traktowane jako
      forma nietolerancji czy obskurantyzmu. Co więcej, świat nasz cechuje rosnąca
      liczba uprawnień jednostkowych i grupowych. Oburzenie na czyny i słowa, do
      których jednostki czy grupy mają uprawnienia, staje się aktem bardziej
      oburzającym niż pierwotny przedmiot oburzenia.

      Dzisiejsza kultura prawna temu sprzyja. Zasada, iż co nie jest prawnie zakazane
      jest dozwolone, bywa obficie wykorzystywana; obyczaj, który ją mitygował
      praktycznie przestał istnieć. Wielka liczba bojów sądowych ma na celu prawne
      usankcjonowanie tego, do czego możemy zgłaszać pozaprawne zastrzeżenia.
      Ponieważ prawo staje się jedynym sposobem rozstrzygania sporów, moralne
      oburzenie jest gestem pozbawionym mocy. Nie podnosi ono kosztów demonstrowania
      poglądów i zachowań uchodzących za oburzające.

      Społeczeństwo współczesne jest raczej przyzwalające niż tolerancyjne (w sensie
      użytym przez Sadurskiego). Podział jest jasny teoretycznie. W praktyce obie
      kategorie są ściśle łączone: tolerancja nie mająca w sobie silnego elementu
      przyzwalania jest dzisiaj pojęciem mało intuicyjnym. Oczywiście przyzwolenie
      nie jest bezwarunkowe i ma ograniczenia wynikające z obowiązującego systemu
      tabu. W świecie zachodnim lista grzechów głównych jest krótka: faszyzm, rasizm,
      seksizm i homofobia. Na tym obszarze usankcjonowane jest oburzenie moralne i
      tylko tu bywa względnie skuteczne. Ale bywa ono często wsparte prawnymi
      zabezpieczeniami, co zaprzecza użytemu przez Sadurskiego rozumieniu tolerancji.

      Coraz bardziej drobiazgowe są regulacje prawne związków między kobietami i
      mężczyznami, nauczycielami i uczniami, rodzicami i dziećmi; prawne lub quasi-
      prawne regulacje dotyczące języka, jakiego wolno używać publicznie. Z
      perspektywy realiów przykład tolerowania demonstracji nazistów w dzielnicy
      żydowskiej jest więc księżycowy.

      Moralność jako dom towarowy

      Sadurski ma jeszcze jeden argument na rzecz tolerancji. Na pytanie, dlaczego
      jest ona dobra dla tolerującego, odpowiada: "powinniśmy przejawiać tolerancję
      wobec ludzi i poglądów, których moralnie nie aprobujemy, gdyż ingerencja może
      prowadzić do zaniechania przejawiania owych innych poglądów, a w konsekwencji
      pozbawić nas samych możliwości racjonalnego wyboru po
      • wikul Re: "Postępowy" zamordyzm znowu podnosi łeb 05.06.05, 00:44
        Nie zmieściło się. Dokończenie.
        ...
        Moralność jako dom towarowy

        Sadurski ma jeszcze jeden argument na rzecz tolerancji. Na pytanie, dlaczego
        jest ona dobra dla tolerującego, odpowiada: "powinniśmy przejawiać tolerancję
        wobec ludzi i poglądów, których moralnie nie aprobujemy, gdyż ingerencja może
        prowadzić do zaniechania przejawiania owych innych poglądów, a w konsekwencji
        pozbawić nas samych możliwości racjonalnego wyboru poglądów i wartości, które
        pragniemy realizować we własnym życiu". Upraszczając: tolerujmy rzeczy moralnie
        odrażające, ponieważ jeśli nie będziemy ich tolerować, to mogą zniknąć, a gdy
        znikną, to zmniejszy się możliwość naszego wyboru.

        Zniknięcie rzeczy odrażających nie powinno nas kłopotać. Jeśli wyrażamy
        oburzenie, to nie tylko komunikujemy nasze stanowisko, ale chcemy je
        zakomunikować na tyle dobitnie, iż mamy nadzieję, że nastąpi zmiana na lepsze.
        Wyrażać oburzenie, a jednocześnie zakładać, iż nie będzie miało ono żadnych
        skutków praktycznych, kłóci się z podstawowymi odruchami ludzkimi.

        Z cytatu wynika, iż rzeczywistość moralna jawi się Sadurskiemu jak dom
        towarowy, tym lepszy, im zawiera więcej dóbr do wyboru. Ale w końcu taki pogląd
        słusznie odrzuca. W takim jednak razie nie należy z powodu ograniczenia wyboru
        popadać w zasmucenie. Publiczna obecność nazistów czy komunistów nie jest
        potrzebna do opowiedzenia się przeciw nazizmowi czy komunizmowi. Nasz wybór nie
        stanie się przez to ani mniej racjonalny, ani mniej świadomy, ani mniej
        autonomiczny, ani mniej doniosły moralnie. Publiczna obecność zwolenników
        niewolnictwa nie zmniejszy ani nie zwiększy naszego przekonania o
        niedopuszczalności takiej instytucji.

        Każdy ma sferę świadomych decyzji moralnych. Aby ta sfera przetrwała, winniśmy
        dbać o wolność dla wszelkich decyzji jednostkowych. Jak szeroka ma być ta
        sfera, jakie koszty winny być związane z jej przekroczeniem i jak serio
        traktować zasady moralne, na te pytania - najważniejsze i najciekawsze - tekst
        Sadurskiego nie daje odpowiedzi, a to dlatego, iż kategoria tolerancji jest
        nieadekwatna do rozstrzygnięcia problemu.

        Pomysł, że dla istnienia wyboru moralnego winniśmy tolerować przemarsz nazistów
        przez dzielnicę żydowską, daje się tylko uzasadnić w przypadku potraktowania
        rzeczywistości moralnej jako wielkiego domu towarowego. Gdy jednak taki model
        odrzucimy, nie ma żadnej racji, dla której mielibyśmy dla własnego dobra
        tolerować podobne zachowania. Nie znajdziemy racji, byśmy dbając o rozwój
        subtelności zachowań, poczucia umiaru i stosowności mieli bronić publicznej
        obecności umysłowego i obyczajowego prymitywizmu.

        Powtarzam to od dziesięciu lat: jeśli mamy jakikolwiek problem do
        rozstrzygnięcia, ostatnią rzeczą, jaką należy zrobić, jest wprowadzenie pojęcia
        tolerancji. Nie czyni ono naszych myśli klarowniejszymi, ani działań lepszymi -
        Nie lubię nietolerancji

        Ryszard Legutko Profesor filozofii na Uniwersytecie Jagiellońskim, zajmuje się
        starożytną i nowożytną myślą polityczną
        • andrze_n krok do przodu w argumentach, dzieki profesorze/nt 05.06.05, 07:59
        • krzys52 Legutko czyli typowy ciemniak i koltun z U.J. 06.06.05, 03:24
          "Pomysł, że dla istnienia wyboru moralnego winniśmy tolerować przemarsz
          nazistów przez dzielnicę żydowską, daje się tylko uzasadnić w przypadku
          potraktowania rzeczywistości moralnej jako wielkiego domu towarowego."

          .;;
          Wiadomo ze ten zatechly U.J.est jednym z ostatnich miejsc schronienia dla
          tlukow Dulskich.

          Panie Legutko, chcialoby sie rzec, aktualnie zapowiadana parada
          homoseksualistow to kategoria prawna a nie moralna. Moralna byla ona na etapie
          rozstrzygania o konstytucyjnym zapisie stanowiacym o rownosci praw do
          korzystania z okreslonych wolnosci obywatelskich (slowa, zrzeszania sie,
          demonstrowania, prasy, itp.). W momencie wpisania odnosnego artykulu do
          Konstytucji, bez zadnych zastrzezen mogacych dotyczyc konkretnych grup badz
          jednostek, zapis ten obejmuje wszystkich obywateli - z homoseksualistami
          wlacznie. Tu juz nie ma miejsca na pogawedki o tolerowaniu lecz
          podporzadkowaniu sie prawu.

          Jesli wiec pan koltun Legutko tak bardzo troszczy sie o moralnosc obywateli,
          czy stan moralnosci w panstwie i spoleczenstwie, to, w pierwszej kolejnosci
          zabiegac winien o urzeczywistnienie sie tych wartosci w poszanowaniu dla
          obowiazujacego prawa.

          Przemarszu nazistow przez dzielnice zydowska nie musi profesor (ciekawe jak on
          tego dokonal) Legutko tolerowac, bo aktualnie nie ma w Polsce Nazistow oraz
          dzielnc zydowskich. Bedziemy zastanawiac sie nad tym gdy w/w pojawia sie.
          Ponadto partie, ugrupowania, nazistowskie sa zakazane a wiec nie moze byc
          dozwolony przemarsz takiej partii nawet pod obecnosc dzielnicy zydowskiej -
          czyli znow nie mowiy o tolerowaniu przemarszu lecz o jego zgodnosci z prawem. A
          ten, jako sie rzeklo, zgodny z prawem nie jest, wiec po coz gledzenie o
          tolerancji.
          Uh, ten debil Legutko winien byc oddany na leczenie zamkniete.
    • krzys52 Oko klamie. Najwiekszy procent pedofilow jest w kk 05.06.05, 04:51
      przy czym zgadza sie, ze odsetek ten jest tym wiekszy im bardziej dana
      spolecznosc przesycona jest homoseksualistami.

      Zatem katolicki kler skupia ok. 60 procent homoseksualistow oraz 8-10 procent
      pedofilow. I to akurat zostalo bardzo starannie wykazane.
      • krzys52 PS...Sipe Report czyli seksualne preferencje kleru 05.06.05, 05:02
        Wprawdzie Sipe opisuje problemy katolickiego kleru w Stanach lat 1960 - 90,
        niemniej w krajach typowo katolickich, gdzie, jak w Polsce, ksiadz tradycyjnie
        byl osoba swieta i nietykalna, spedofilenie i homoseksualizm kleru to istna
        plaga, ktorej nie mozna spenetrowac, obnazyc i zniszczyc.
        .


        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=494988&a=494988
    • krzys52 __ Czajkowski wam w Oko, Najmilsi __ 05.06.05, 07:04
      Oko to oficjalnie zdeklarowany homofob - prywatnie czynny
      homoseksualistaktoremu nakazano walniecie pryncypialnej mowki.

      Czajkowski to ten dobry policjant...
      .

      serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,42786,2747344.html?as=3&ias=4
      .
      Tyle tylko, Najmilsi ze te dwie klechy najwyrazniej znajduja sie w swiecie
      uludy, w ktorym mozna walic homoseksualistow po lbach lub, dla odmiany,
      delikatnie przywolywac ich do porzadku. Tamte czasy juz dawno sie skonczyly,
      jednak. Nawet w Polsce. Paternalizm oferowany przez Oko i Czajkowskiego to
      jednak paternalizm - bez wzgledu na jego opakowanie, gdy tymczasem
      homoseksualisci moga ich miec i zapewne maja obydwu gleboko - hmm, no
      wlasnie surprised))

      Aktualna debata prosze nygusa Oko i Czajkowski nie toczy sie na gruncie moralno
      filozoficznym, lecz na gruncie praw oraz moznosci korzystania z nich. Swoim
      wymadrzaniem sie moga wiec obydwa pasozyty wypchac zarowno siebie jak i swoich
      biskupow. Teraz o parade idzie a nie o przelewanie z pustego w prozne nt.
      samego homoseksualizmu.

      Zapowiadana parada natomiast, bo to jednak w zwiazku z nia pasozyci zioneli
      byli miloscia blizniego, to moznosc praktykowania podstawowych konstytucyjnych
      wolnosci, a nie jakies teologiczne kretynizmy, oraz prywatne poglady na
      zjawisko homoseksualizmu. O czym nagminnie zapominaja tez wladcy Gazety
      Wyborczej.

      Uwazam, ze Warszawe powinny objac europejskie sankcje gospodarcze, a centrum
      ekonomiczne winno zostac przeniesione z Warszawy do Lodzi. surprised))
      • dachs chyba sobie strzelasz w stope, Uszatku 05.06.05, 09:45
        > Oko to ... prywatnie czynny homoseksualista...

        Czy masz na to jakies dowody?

        Gdzie u niego widzisz homofobie, czy np w tym, zdaniu:

        "Homoseksualizm jest tylko jednym z elementów osobowości i może się łączyć z
        wieloma nawet bardzo pozytywnymi cechami. Każdy człowiek jest w stanie być
        przedziwnym połączeniem światła i ciemności, wielkości i małości, mocy i
        słabości, mądrości i głupoty, świętości i grzechu - w niewyobrażalnych wprost
        kombinacjach! Homoseksualiści pod pewnymi względami mogą wiele osiągać, mogą być
        np. wybitnymi artystami. Być może dlatego właśnie tak często koncentrują się na
        sferze estetycznej, bo wiedzą, co się dzieje z nimi w sferze etycznej. Zawsze
        zachowują jednak nieskończoną godność osoby i dziecka Bożego. Również dlatego
        trzeba ich szanować i tolerować. W niczym nie zmienia to oceny ich postępowania."

        Ten tekst, jezeli napisany przez homoseksualiste, ma jeszcze wieksza wymowe.
        Wiec, posadzajac ks. Oko o homoseksualizm, strzelasz sobie w stope.

        papatki Uszatku.

        borsuk
        • krzys52 Przeciez ksieza homoseksualisci tradycyjnie wypo 05.06.05, 18:49
          wiadaja sie przeciwko homoseksualizmowi. Na tym wlasnie polega kultywowanie
          zaklamania w tym parszywym kosciolku.
          Zupelnie tak samo jak wielu towarzyszy nie cierpiacych sowietow zalgiwalo sie
          publicznie na temat milosci do Zwiazku Radzieckiego. Taki rganizacyjny wymog.
          A ty co, znasz osobiscie ksiedza Oko?
          • lala.laleczna "Tak, bo tak". To jest ARGUMEN, Kłapouszku ;-D 06.06.05, 13:19
            • landkarte [...] 06.06.05, 13:24
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • krzys52 Dziekuje za plucie na to scierwo Smierduche :O)) 08.06.05, 06:12
              • landkarte dlaczego post zostal usuniety ? 08.06.05, 12:16
                wyrazalem zdumienie, ze ktos chce dyskutowac z takim chamidlem, jak
                lalalaleczna. czy pisze nieprawde ?
    • andrze_n to mi przypomina "masowki" z haselkami za komuny 05.06.05, 07:46

      • krzys52 Socjalizm TAK - Wypaczenia NIE! Tito z nozem 06.06.05, 03:05
        w zebach, lub toporem w garsci.

        Ci podobnie: nie chcemy takich tekstow! (o tekscie oburzonych na wypowiedz tego
        pedofila Oko).

        Oni nie rozumieja, ze im wiecej na sumieniu ma i im obrzydliwszy jest taki
        pedofil w sutannie - tym glosniej i gorliwiej bedzie wystepowal on przeciwko
        wszelkim zboczeniom.
    • lala.laleczna Słowu "tolerancja" postępacy odebrali sens i je 06.06.05, 13:37
      wręcz zakłamali!
      Zeby Komuch52 i inni lewacy lepiej zrozumieli, co to jest PRAWDZIWA tolerancja,
      dam wam przykład z życia wzięty:
      Czyjś syn (student na utrzymaniu rodziców) przychodzi do domu z narzeczonym.
      Rodzice tradycjonaliści są w rozpaczy. Oczywiście, że uwodziciela nie cierpią,
      a ponieważ chłopak wcześniej spotykał się z dziewczynami, próbują je zapraszać
      znów. Z narzeczonym rozmawiają tylko wtedy, gdy muszą, ale pozwalają mu bywać w
      domu.
      I to jest właśnie tolerancja.
      Bo gdyby narzeczonego syna od razu pokochali, to byłaby to pełna akceptacja, a
      nie tolerancja.
      • krzys52 Toleruje sie Smierduche gdy Smierduchem samemu 07.06.05, 03:27
        sie jest. Prawdziwa tolerancja bowiem jest tylko wtedy gdy toleruje sie to co
        sie kocha, lubi oraz szanuje. Dla osoby uwielbiajacej smierduchowatosc
        tolerowanie Smierduchy jest aktem prawdziwej i czystej tolerancji.
        • lala.laleczna Twoje teorie, Dlugouchy, sa coraz glupsze i coraz 08.06.05, 12:47
          bardziej odbiegaja od rzeczywistosci. Co jak ewa8, ktora mowi "dla mnie
          tolerancja to ...". Otóz nie, kłapouszku. Tolerancja to tolerancja. Wyłożyłam
          ci to wyżej. I wierz mi - jeśli różę zaczniesz nazywać stokrotką, to nie
          znaczy, że inni też to będą robić.
    • lala.laleczna Gdybyś był choć troszkę inteligentny, Kretynie, 06.06.05, 16:09
      to potrafiłbyś docenić moją inteligencję ;-D
      • krzys52 Do tego musialbym byc Borsukiem, Smierducho :O)) 07.06.05, 03:46
        Borsuk jest troche inteligentny smile)))
        • lala.laleczna Tak, Komuchu: Borsuk JEST inteligentny, a ty nie. 08.06.05, 12:16
          Jestem zdziwiona, że to przyznajesz, ale dobrze to świadczy o tobie.
    • leje-sie Ten zwlaszcza cytat z ks. Oko 08.06.05, 12:10
      przypadl mi do gustu:

      "Rozum powinien dostrzec, na czym polega sens i wartość seksualności człowieka.
      W tak potężnym dynamizmie, który tak dogłębnie określa każdą i każdego z nas, w
      istotny sposób wyraża się nasze podobieństwo do Boga, ma on prowadzić do
      wspólnoty najgłębszej miłości będącej odbiciem miłości Osób Trójcy..."

      Jak rozumiem "potezny dynamizm" to eufemizm dla rozkoszy seksualnej, w ktorej
      wyraza sie nasze podobienstwo do Boga?

      Ejakulacja jako akt strzelisty?

      I jeszcze jedno - kazda wypowiedz celibanta na temat seksu nasuwa dwie powazne
      watpliwosci:

      albo nie wie o czym mowi

      albo wie.
Pełna wersja