Stosy klamstw o Inkwizycji-3- z morza Internetu...

IP: *.almda1.sfba.home.com 28.06.01, 03:58
CD.3- W swoim podręczniku dla inkwizytorów wspomniany już Bernard Gui uczy, że
Inkwizytor powinien "zawsze zachować spokój, nie dać się ponieść złości ani
oburzeniu... powinien nie zatwardzać swego serca i nie odmawiać zmniejszenia
albo złagodzenia kary zależnie od towarzyszących okoliczności... W przypadkach
wątpliwych powinien być ostrożny, powinien wysłuchiwać, dyskutować i badać, aby
dojść cierpliwie do światła prawdy".

Równie nie przystają do otaczającej autora legendy zachowane zapiski
znienawidzonego Tomasza Torquemady. Zredagowane przez niego Instrukcje pełne są
napomnień, aby sędziowie nie ulegali gniewowi ani łatwym uproszczeniom, aby
pamiętali o miłosierdziu i o tym, że ich celem jest zwalczanie grzechu, nie
grzeszników.

Na takich wskazówkach raczej nie wychowywali się fanatyczni zbrodniarze.
Niechętni religii historycy zazwyczaj wszystkie te wskazania odsuwają na bok, z
lekceważącą kwalifikacją "hipokryzja". Po cóż jednak miałby Torquemada udawać w
swoich prywatnych, w ogóle nie przeznaczonych dla niczyich oczu zapiskach,
które pełne są podobnych myśli? Przed kim odgrywałby komedię, żyjąc w ascezie i
przeznaczając cały majątek na wsparcie dla ubogich - w tym często dla rodzin
osób skazanych przez jego trybunały? Przed swymi współczesnymi na pewno niczego
odgrywać nie musiał, a trudno podejrzewać, by przewidział encyklopedystów,
oświeceniowy antyklerykalizm i dzisiejszą antykatolicką propagandę.

O ile wyłaniające się ze źródeł postacie inkwizytorów zdumiewają, to
przyjrzenie się procedurom pracy trybunałów inkwizycyjnych w zestawieniu z
czarną legendą wręcz szokuje.

Wspominaliśmy już tutaj o dominującym w renesansowej Europie prawie
magdeburskim, wyjątkowo okrutnym, znającym jeden jedyny dowód - przyznanie się
oskarżonego do winy, i jeden jedyny sposób zdobycia tegoż dowodu - tortury.
Proces przed zwyczajnym, świeckim sądem czasów renesansu w ogromnej większości
przypadków był sprawdzianem odporności podejrzanego na ból. Chronić go mogło
tylko wysokie urodzenie lub przynależność do grup mających własne sądy (jak np.
wojskowi). Zwykły plebejusz, aby zostać uznanym za niewinnego, musiał wytrzymać
pięciokrotne "palenia", czyli tortury. Nawiasem mówiąc, stąd pozostałe do dziś
w polszczyźnie powiedzenie "pal go sześć" - w ustach prowadzącego przesłuchanie
oznaczało to ostatnią, szóstą kolejkę tortur, po której już bez dalszych
indagacji wypuszczano podejrzanego na wolność.

W wypadku sądów inkwizycyjnych, żaden z ich sędziów nie miał wątpliwości, że
jego celem nie jest skłonienie oskarżonego, by się przyznał, ale ustalanie
prawdy. Stąd Inkwizycja przywróciła szereg instytucji nie znanych Europie od
czasów antycznych oraz dodała szereg nowych, przejętych później przez sądy
świeckie i uważanych dziś za nieodłączny warunek wolności obywatelskich.

I tak, oskarżony przed trybunałem inkwizycyjnym nie tylko mógł, ale na
stanowcze polecenie Grzegorza IX musiał korzystać z usług obrońcy - zawodowego
prawnika. Wyrok wydawał wprawdzie zawodowy sędzia, ale miał w tym obowiązek
konsultowania się z liczącą od kilku do dwudziestu osób ławą przysięgłych,
którą instrukcje Świętego Officjum nakazywały wybierać spośród najbardziej
szanowanych miejscowych obywateli. A wreszcie, innowacja wręcz rewolucyjna -
oskarżonemu i jego obrońcy sąd miał obowiązek udostępnić wszystkie zebrane
dowody winy, wraz z podaniem nazwisk zeznających przeciwko oskarżonemu
świadków. Mówiąc nawiasem, tym ostatnim groziły bardzo surowe - do śmierci
włącznie - kary w wypadku udowodnienia fałszywych oskarżeń.

Od połowy wieku XIII inkwizytorom wolno było posyłać skazańca na tortury,
instrukcje jednak wyraźnie zabraniały uwzględniania wydobytego na torturach
zeznania jako materiału dowodowego, stąd w praktyce nie korzystano z tej
możliwości zbyt często. Zupełną nowością w historii była przyjęta właśnie przez
Inkwizycję zasada, iż człowiek niepoczytalny nie może być sądzony ani karany.
Stąd wymogiem sądu była rozpoczynająca przewód obdukcja lekarska. Dokonujący
jej medyk mógł, stwierdziwszy zły stan zdrowia, zabronić stosowania tortur, a
stwierdzenie choroby psychicznej podsądnego automatycznie uwalniało go od
wszelkiej odpowiedzialności.

Uniknąć kary można było zresztą także na wiele innych sposobów; instrukcje
Inkwizycji przewidywały różnorakie formy łagodzenia wyroków i amnestii. Jeszcze
w ostatniej chwili przed egzekucją skazany mógł publicznie ukorzyć się i
uniknąć stosu.

Tę ostatnią karę stosowano jednak rzadko. Trybunały wymierzały głównie rozmaite
kary kanoniczne, nakładały grzywny, nakazywały noszenie znaków hańby, wreszcie
udział w "obrzędzie pojednania" - auto da fe. Wiele przeinaczeń dotyczących
Inkwizycji Hiszpańskiej opiera się na kłamliwym utożsamieniu tego ostatniego
obrzędu ze spaleniem na stosie. W istocie w większości wypadków miał on
charakter całkowicie bezkrwawy - jego punktem kulminacyjnym było zapalenie...
świec, trzymanych przez wyznających swe winy nawróconych heretyków. Gdy
przyjęło się łączyć auto da fe z quemadero (stosem), liczba spalonych stanowiła
z reguły kilka procent ogólnej liczby pokutników; w dużych auto da fe z
udziałem ponad stu skazanych, bywało ich kilku, bardzo rzadko kilkunastu.
Wystarczyło jednak, dzięki prymitywnej manipulacji słownikowej, utożsamić
zapisane w dokumentach liczby uczestników auto da fe z liczbą spalonych na
stosie, a już liczba rzekomych ofiar "inkwizycyjnego terroru" została w
potocznej świadomości pomnożona kilkunastokrotnie.

Przymierzmy wiedzę, którą na temat Inkwizycji dysponujemy, do tła epoki. Do
rzezi, jakie w tym czasie urządzali katolikom Henryk VIII lub Cromwell (Robert
Steel w szanowanym dziele Social England pisze wręcz: "W Anglii liczba
powieszonych za herezję przewyższa trzydzieści do czterdziestu razy analogiczne
dane dla działalności Inkwizycji Hiszpańskiej"). Do morderstw dokonywanych
przez Luteran i Hugenotów, do praktyki ówczesnego prawa karnego. Nawet
szczególnie ponoć "krwawa" Inkwizycja Hiszpańska prezentuje się na ich tle
niezwykle skromnie. Tym bardziej, że przecież Inkwizycja w większości wypadków
spełniała zadanie, dla którego ją powołano - ocaliła spójność i byt katolickich
królestw, zapobiegła wielu rewolucjom, rzeziom, wojnom domowym i masowym
zbrodniom. Trzeba o tym koniecznie pamiętać, zanim przystąpi się do wyliczania
w jej dziejach rzeczy, których człowiek dwudziestego wieku nie akceptuje.

Tym bardziej trudno o jakiekolwiek porównanie działalności Inkwizycji ze
zbrodniami Rewolucji Francuskiej, kiedy to tylko w ciągu dwóch lat (1792 - 94)
zamordowano 36.000 ludzi, w tym 12.000 bez żadnego w ogóle wyroku sądowego.
Trudno znaleźć jakiekolwiek proporcje pomiędzy działalnością Inkwizycji a
krwawą pacyfikacją katolickiej Wandei, czy ze zbrodniami Komuny Paryskiej, nie
mówiąc już o stu kilkudziesięciu milionach ofiar dwudziestowiecznego komunizmu.

Mimo to nie słyszy się jakoś, aby komuś, kto odwołuje się do idei praw
człowieka i obywatela, do wolności, równości i braterstwa, do sprawiedliwości
społecznej albo republikanizmu, kazano wstydzić się i bić w piersi za owe
miliony grobów, jakie po sobie te idee pozostawiły. Natomiast kilkuset
skazanych przez Inkwizycję Hiszpańską, w cudowny sposób pomnożonych do
dziesiątek, a nawet już setek (!) tysięcy, jest bezustannie przywołanych jako
argument przeciwko katolicyzmowi i przy każdej okazji opatrywanych żądaniem
jakichś specjalnych ekspiacji oraz pokut.

Ten stan rzeczy będzie się utrzymywał tak długo, jak długo pozwolimy naszym
współczesnym trwać w historycznej ignorancji na ten temat. Przekazanie im
prawdy o Inkwizycji i położenie kresu czarnej legendzie pozostaje wielkim
zadaniem dla historyków i publicystów.

(Rafał A. Ziemkiewicz)
    • Gość: Indris Re: o Inkwizycji i ciemnogrodzie IP: *.ibspan.waw.pl 28.06.01, 14:41
      Tekst Ziemkiewicza (prawdopodobnie skopiowany z Rydzykowej witryny Instytutu Edukacji
      Narodowej) jest dosyć charakterystyczną manipulacją współczesnego ciemnogrodu. Pomijam już to,
      że zawiera oczywiste fałsze.
      Np. "oskarżonemu i jego obrońcy sąd miał obowiązek udostępnić wszystkie zebrane dowody winy,
      wraz z podaniem nazwisk zeznających przeciwko oskarżonemu świadków. " Otóż WSZYSTKIE źródła
      są zgodne, że tych nazwisk NIE podawano, tłumacząc to zresztą troską o bezpieczeństwo świadków.

      Istotniejsze jest coś innego. Otóż Inkwizycja rzeczywiście dorobiła się "czarnej legendy". Ilość ofiar
      zawyżano, faktyczne znaczenie zwrotu auto-da-fe przeinaczono, postacie inkwizytorów bywały różne.
      Ale z - niewątpliwie potrzebnej - korekty czarnej legendy Ziemkiewicz robi obronę instytucji Inkwizycji
      jako takiej. A to trochę tak, jakby bronić instytucji KL Auchwitz przez stwierdzenie, że nie zagazowano
      tam 6 milionów ofiar tylko jeden milion. Nie jest dla oceny Inkwizycji ważne, czy wyroków śmierci było
      2% czy 92%. Ważne jest to, że były, że można było w majestacie prawa uśmiercić (i to okrutnie)
      człowieka za poglądy. I nie zmienia moralnej oceny Inkwizycji fakt, że protestanci też uśmiercali
      katolików (innych protestantów zresztą również), bo to jest 'argument' w stylu 'a u was Murzynów biją'.
      Inkwizycja była i pozostanie hańbą ludzkości podobnie jak niewolnictwo i tortury.
      A jedną z najpiękniejszych rzeczy w dawnej Rzeczypospolitej Obojga Narodów było to, że tego
      draństwa u siebie zainstalować nie pozwoliła.
      Zainteresowanym tematem mogę polecić książeczkę Grzegorza Rysia (zresztą księdza) "Inkwizycja" z
      serii 'krótko i węzłowato' wydawnictwa "Znak"
      • Gość: davide14 Re: o Inkwizycji i ciemnogrodzie IP: 10.0.5.* / 193.193.130.* 28.06.01, 15:27
        Gość portalu: Indris napisał(a):

        > Nie jest dla oceny Inkwizycji ważne, c
        > zy wyroków śmierci było
        > 2% czy 92%.
        Dla kogo nie jest wazne? Nie ma roznicy? Bardzo humanistyczne podejscie.
        > Ważne jest to, że były, że można było w majestacie prawa uśmiercić
        > (i to okrutnie)
        > człowieka za poglądy.
        To dotyczy kazdego wyroku smierci.
        > Inkwizycja była i pozostanie hańbą ludzkości
        To takze jest wzgledne. Dla mnie np. nie.
        > A jedną z najpiękniejszych rzeczy w dawnej Rzeczypospolitej Obojga Narodów było
        > to, że tego
        > draństwa u siebie zainstalować nie pozwoliła.
        Za to inne dranstwo zainstalowala.
        > Zainteresowanym tematem mogę polecić książeczkę Grzegorza Rysia (zresztą księdz
        > a) "Inkwizycja" z
        > serii 'krótko i węzłowato' wydawnictwa "Znak"
        A coz to ma za znaczenie, ze ksiadz? Autorytet z definicji? Zwlaszcza, jesli
        zgodny z linia partii? Relatywizm moralny jest bardzo dobry, byle tylko ktos nie
        negowal moich pogladow jako wzglednych.
        • Gość: Indris Re: o Inkwizycji i wyrokach IP: *.ibspan.waw.pl 28.06.01, 15:52
          davide14 pisze: "(..)To dotyczy kazdego wyroku smierci. " (o uśmiercaniu za poglądy). Ja akurat
          jestem przeciwnikiem kary śmierci, ale nawet jej namiętni zwolennicy (u nas np. Korwin-Mikke)
          domagają się jej TYLKO za morderstwa z premedytacją. Czy davide14 naprawdę nie widzi różnicy
          między straceniem Mv Veigh'a winnego śmierci przeszło 100 osób a spaleniem Giordana Bruna za
          'niepoprawne' poglądy ?
          • Gość: davide14 Re: o Inkwizycji i wyrokach IP: 10.0.5.* / 193.193.130.* 28.06.01, 18:09
            Obaj zgineli za swoje poglady. Jakiekolwiek niedorzeczne by one byly.


        • Gość: kraken Re: DO INDRIS IP: *.100.252.64.snet.net 29.06.01, 16:13
          Gleboko sie mylisz,inkwizycja zainstalowala sie w Polszcze obojga narodow i
          miala sie zupelnie niezle-ZRESZTA POLSKA BYLA JEDNYM Z NIEWIELU KRAJOW GDZIE
          ZWYCIEZYLA KONRREFORMACJA(a skutki glupoty sarmatow daja o sobie znac az do
          dzis)
          • Gość: Indris Re: do Krakena IP: *.ibspan.waw.pl 29.06.01, 16:36
            W Rzeczypospolitej faktycznie zwyciężyła kontrreformacja, ale BEZ użycia przemocy. Jeżeli masz
            dowody, że było inaczej - podaj je.
            • Gość: Kraken Re: Do Indris IP: *.100.252.64.snet.net 30.06.01, 21:19
              chciales dowodow???Oto pierwsze z nich-Katolickie komanda śmierci w Polsce

              W naszym kraju również mieliśmy inkwizycję i jej gorliwych sługusów. Zbrodnia w
              imię Boga i krzewienia wiary, miłości i bożego miłosierdzia, stała się
              najwyższą cnotą, a zostanie inkwizytorem - najwyższym zaszczytem. Metody
              działania nakazywał Rzym. Dysponujemy listą 55 inkwizytorów wyszczególnionych
              od 1254 do 1571 r. w kronikach kościelnych. Wymienieni inkwizytorzy decydowali,
              kogo zamordować dla Boga, umacniając prawa szatana, gdyż tylko on mógł stworzyć
              w obrębie religii tak specyficzną „organizację” do zadań specjalnych. Nie
              sposób wymienić tych wszystkich morderców działających w Polsce oraz ogromu ich
              zbrodni.

              Ustawodawca polski nie oszczędza innowierców i heretyków. Król Władysław
              Jagiełło (1386-1434) ogłasza w roku 1424, że herezja szkodzi wierze
              chrześcijańskiej i Polsce. Dlatego mieczem ma być tępiona w granicach państwa.
              Heretyk i jego obrońca lub o herezję podejrzany mają być ujęci i ukarani.

              Sejm w Korczynie z roku 1436 występuje przeciwko szerzeniu błędów kacerskich i
              podobnie stanowi konfederacja w roku 1438. Kazimierz IV Jagiellończyk (1447-
              1492) nakazał starostom, kasztelanom i wszystkim innym urzędnikom państwowym
              pomagać inkwizytorom i karać heretyków stosownie do ustaw wydanych przez
              cesarza Fryderyka II.

              Ustanowiono na heretyków karę analogiczną do kary za morderstwo i obrazę
              majestatu królewskiego: śmierć! Heretyków miały obowiązek wyłapywać starostwa i
              urzędy państwowe. Sejm krakowski w r. 1542 postanowił, że każdy może wystąpić
              przeciw heretykom, a nikomu nie wolno im pomagać.

              Król Zygmunt I Stary (1506-1548) zakazuje w roku 1543 sprowadzać do Polski
              księgi uznane przez Kościół za heretyckie. Janusz III (ok. 1502-1526) książę
              mazowiecki wydaje dekret przeciw dysydentom, aby nie odważyli się na terenie
              księstwa, a szczególnie w Warszawie, propagować swoich nauk, gdyż za to grozi
              im kara śmierci i konfiskata majątku.

              Inkwizycja kościelna tak dalece domagała się prawa zbrodni, że papież Urban IV
              (1261-1264) stosowną konstytucją unieważnił wszelkie decyzje władzy świeckiej,
              czyli zwierzchników miast, zamków, obozów, itd., którzy na różne sposoby
              utrudniali lub wręcz uniemożliwiali działanie inkwizytorom kościelnym. Papież
              zadecydował, że zwierzchnik cywilny na bezzwłocznie wydać statut - nie
              krępujący w niczym inkwizytorów - biskupowi lub zmienić go tak, aby mieli oni
              możliwość i swobodę działania. Do tego miały ich zmusić cenzury (kary)
              kościelne.

              Papież Marcin V (1417-1431) wzywa w roku 1418 wszystkich panujących, aby
              usuwali heretyków z granic swych państw. Apelował też do krakowskiego biskupa
              Alberta, by skłonił Władysława Jagiełłę do gorliwszej obrony wiary
              chrześcijańskiej w Polsce.

              „Władcy świeccy słuchają głosu zwierzchników kościelnych i chętnie

              spełniają ich rozkazy, gdy idzie o obronę wiary” - chełpią się historycy
              kościelni. Kościół będąc inspiratorem zbrodni, rozgrzeszał ją i katom
              błogosławił...

              poszukam konkretow i przesle ci je lacznie z przyblizona liczba ofiar-po
              prostu mo=uzse znalezc odpowoiednie strony
              • Gość: Indris Re: To NIE ten temat - szczególnie do Krakena IP: *.ibspan.waw.pl 02.07.01, 14:37
                Pisałem, że w Rzeczypospolitej (a NIE w Polsce !) kontrreformacja zwyciężyła BEZ używania fizycznej
                przemocy i to podtrzymuję. NIE twierdziłem natomiast nigdy, że w Polsce w ogóle nie było Inkwizycji.
                Mniej się może zaznaczała, bo tzw 'herezji' przedreformacyjnych z różnych powodów na ziemiach
                polskich było - w porównaniu z Europą Zachodnią niewiele. Docierał głównie husytyzm. Ale - niestety
                - Inkwizycja działała, np kilku husyckich duchownych spalono w Poznaniu. Ale kontrreformacją przyjęto
                nazywać katolickie przeciwdziałanie Reformacji zapoczątkowanej przez Lutra i Kalwina, rozpoczęte po
                soborze trydenckim. I ta kontrreformacja przyszła na ziemie polsko-litewskie prawie w czasie Unii
                Lubelskiej, kiedy to w izbie poselskiej sejmu jeszcze Królestwa Polskiego większość stanowili
                protestanci
                Nie pamiętam dokładnej daty, ale to za Zygmunta Augusta sądy państwowe zaprzestały
                egzekwowania wyroków trybunałów inkwizycyjnych. Kontrreformacja zaczęła zwyciężać w
                Rzeczypospolitej za Wazów (szczególnie Zygmunta III-go) a wtedy państwowy przymus w sprawach
                religii był i formalnie i faktycznie niemożliwy.
      • Gość: Abaddon Re: o Inkwizycji i ciemnogrodzie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.06.01, 16:14
        Z ludźmi typu Indrisa nie sposób poważnie rozmawiać . Dlatego , że w dyskusji
        nie rozróżniają argumentów według zasady prawda - fałsz tylko my - ciemnogród .
        A nie jest to żadna wartość obiektywna . Wiadomą rzeczą jest , że ocena faktów
        dokonywana jest według przekonań oceniającego bądź innych kryteriów :
        politycznych , religijnych etc. Zawsze tak było i jest tak dalej .
        Jak można tak beztrosko przyznawać się że nie jest ważne czy w AUSCHWITZ
        zginęło 6mln ludzi czy 1mln , w Jedwabnym 200 a nie 1600 osób . Dla ofiar to
        rzeczywiście nieistotne ale dla oceny faktów historycznych kwestia zasadnicza .
        Jeżeli wszyscy przyjmiemy punkt widzenia Indrisa et consortes to musimy się
        pożegnać z nadzieją na poznanie prawdy na jakikolwiek temat .
        Indrisowi wystarczy , że przeczyta Wyborczą lub Tygodnik Powszechny i już ma
        poczucie , że posiadł wiedzę absolutną . Biedny człowiek . 50 lat temu uwierzył
        by , że amerykanie zrzucają nam stonkę ziemniaczaną . W końcu pisali o tym w
        poważnych gazetach .
        • Gość: Indris Re: o znaczeniu liczb IP: *.ibspan.waw.pl 28.06.01, 16:55
          Dla OPISU takiego zjawiska jak KL Auchwitz liczba ofiar JEST istotna. Ale dla jego moralnej oceny -
          NIE JEST. Istotny jest fakt, że ofiary były i to w jaki sposób nimi sięstały. W Auchwitz zagazowywano
          ludzi TYLKO za ich rasową przynależność. I gdyby ich zagazowano "tylko" 1000, to wyrok na Rudolfa
          Hoessa byłby identyczny. Podobnie dla zbrodni w Jedwabnem: dla jej moralnej oceny ważniejsze jest
          DLACZEGO zginęli ci ludzie, niż to ILU zginęło.
          To NIE oznacza, że lekceważę faktografię. Fakty i liczby POWINNO się ustalać i w razie potrzeby
          spierać się o nie. Ale tak jak zmiana oszacowania liczby ofiar KL Auschwitz nie oznacza zmiany oceny
          moralnej tej 'instytucji', tak zmiana oszacowania liczby ofiar Inkwizycji nie zmienia jej ponurego
          oblicza.
      • Gość: Krates Re: o Inkwizycji i ciemnogrodzie IP: 217.153.16.* 28.06.01, 19:14
        Dla ścisłości to chyba nie posiadanie poglądów ani nawet nie ich głoszenie tylko
        bluźnierstwo (odszczepieństwo?) było karane przez Inkwizycję.
        GB wiedział co go czeka gdy podtrzymywał swoje tezy.
        Gdyby miał lepszego prawnika to może by go wybronił bo też zamiarem Bruno nie
        było chyba bluźnierstwo? Doszło zatem do tragicznego nieporozumienia (pomyłki)
        sądowej.

        Takie obruszanie się na prawo i sądy w zupełnie innych czasach raczej przesłania
        nam to, co co działo się później i dzieje się obecnie. Czy dokonał się znaczący
        postęp? Wprawdzie w Polsce nie pójdzie się na stos ale można zgnić w więzieniu za
        głoszenie poglądów (kłamstwo oświęcimskie, lżenie organów) lub za unikanie jawnie
        zdzierskiego haraczu (ZUS, ustawa skarbowa). Kary łagodniejsze ale to sprawa
        obyczaju - niesprawiedliwość ww praw idzie w zawody z zakazem bluźnierstwa.
        Kto wie ilu padnie ofiarą niesprawiedliwości na przestrzeni najbliższych kilkuset
        lat a tyle przecież trwało działanie inkwizycji? Zauważ, że powszechnie uważa się
        ZUS za niesprawiedliwy ale równie powszechne jest przekonanie, że "tak już musi
        być". Skąd wiesz, że nie było podobnie w średniowieczu? Czy dzisiejszy Giordano
        Bruno świadomie niepłacący ZUS-u (na znak protestu) miałby prawo oczekiwać że NIE
        PÓJDZIE do więzienia? Dura lex sed lex. Za odwagę głoszenia poglądów trzeba
        płacić.

        Ziemkiewicz nie usprawiedliwa całkiem Inkwizycji - chce jedynie właściwych
        proporcji w ocenie. Jeśli prawdą jest, że rewolucja francuska uśmiercała w kilka
        dni tyle ofiar ile Inkwizycja przez cały okres swojego istnienia, to już to
        wystarczy mi by stwierdzić że rfranc była znacznie gorsza.
        (Powiedz szczerze Indrisie - w czyje łapy wolałbyś trafić niesłusznie posądzony?
        Torquemady czy Robespiera?)
        Porównajmy jeszcze jaki PROCENT wyroków stanowiła kara śmierci w obu przypadkach.
        Najprawdopodobniej znów sądy rewolucyjne okażą się okrutniejsze.
        Sam wiesz, że powszechna opinia jest odmienna. Dziwnie łatwo zapomina się setki
        tysięcy ofiar rozmaitym rewolucjom (miliony tym dwudziestowiecznym) a klikuset
        skazanych na stos spośród tysięcy sądzonych na przestrzeni kilkuset lat przez
        Inkwizycję wzbudza jednogłośne potępienie.
        A przecież rewolucje nie zdarzyły się w średniowieczu, odwoływały się do
        humanistycznych ideałów takich jak postęp więc... skąd większe okrucieństwo i
        krwawe nienasycenie mordem w porównaniu z tym "ciemnym średniowieczem"?

        Krates



        Gość portalu: Indris napisał(a):

        Ważne jest to, że były, że można było w majestacie prawa uśmiercić
        > (i to okrutnie)
        > człowieka za poglądy.


        • Gość: Indris Re: o porównaniach IP: *.ibspan.waw.pl 28.06.01, 20:44
          Żadnego zbrodniarza nie usprawiedliwia wskazanie
          większego zbrodniarza.
          Co do odpowiedzialności (w III RP) za znieważanie
          organów, uważam ją za relikt totalitaryzmu (podobnie
          jak za kłamstwo oświęcimskie). Tu akurat najlepsze
          jest rozwiązanie amerykańskie - któraś-tam poprawka
          załatwiła sprawę skutecznie.
          Rzezi Wielkiego Terroru nie tylko nikt nie broni, ale
          zostały one zahamowane przez samo społeczeństwo
          republikańskie a ich promotorzy - zgilotynowani. To
          tak jakby ścięto ostatniego inkwizytora. (albo
          ostatniego ubeka)
          Inkwizycja karała HEREZJĘ a nie bluźnierstwa. Te
          ostatnie karano oddzielnie.
          Zasada 'dura lex sed lex' jest obrzydliwa. Nie można
          szanować obrzydliwego prawa. Chyba nie muszę podawać
          przykładów ?
      • Gość: nigers Re: o Inkwizycji i ciemnogrodzie IP: *.eds.de 29.06.01, 06:53
        Gość portalu: Indris napisał(a):

        > Tekst Ziemkiewicza (prawdopodobnie skopiowany z Rydzykowej witryny Instytutu Ed
        > ukacji
        > Narodowej) jest dosyć charakterystyczną manipulacją współczesnego ciemnogrodu.
        > Pomijam już to,
        > że zawiera oczywiste fałsze.
        > Np. "oskarżonemu i jego obrońcy sąd miał obowiązek udostępnić wszystkie zebran
        > e dowody winy,
        > wraz z podaniem nazwisk zeznających przeciwko oskarżonemu świadków. " Otóż WSZY
        > STKIE źródła
        > są zgodne, że tych nazwisk NIE podawano, tłumacząc to zresztą troską o bezpiecz
        > eństwo świadków.
        >
        > Istotniejsze jest coś innego. Otóż Inkwizycja rzeczywiście dorobiła się "cza
        > rnej legendy". Ilość ofiar
        > zawyżano, faktyczne znaczenie zwrotu auto-da-fe przeinaczono, postacie inkwizyt
        > orów bywały różne.
        > Ale z - niewątpliwie potrzebnej - korekty czarnej legendy Ziemkiewicz robi obro
        > nę instytucji Inkwizycji
        > jako takiej. A to trochę tak, jakby bronić instytucji KL Auchwitz przez stwierd
        > zenie, że nie zagazowano
        > tam 6 milionów ofiar tylko jeden milion. Nie jest dla oceny Inkwizycji ważne, c
        > zy wyroków śmierci było
        > 2% czy 92%. Ważne jest to, że były, że można było w majestacie prawa uśmiercić
        > (i to okrutnie)
        > człowieka za poglądy. I nie zmienia moralnej oceny Inkwizycji fakt, że protesta
        > nci też uśmiercali
        > katolików (innych protestantów zresztą również), bo to jest 'argument' w stylu
        > 'a u was Murzynów biją'.
        > Inkwizycja była i pozostanie hańbą ludzkości podobnie jak niewolnictwo i tortur
        > y.
        > A jedną z najpiękniejszych rzeczy w dawnej Rzeczypospolitej Obojga Narodów było
        > to, że tego
        > draństwa u siebie zainstalować nie pozwoliła.
        > Zainteresowanym tematem mogę polecić książeczkę Grzegorza Rysia (zresztą księdz
        > a) "Inkwizycja" z
        > serii 'krótko i węzłowato' wydawnictwa "Znak"


        Hi!

        Tak trzymaj! Dokladnie to samo chcialem powiedziec. Nara

    • Gość: gomez Re: Stosy klamstw o Inkwizycji-3- z morza Internetu... IP: *.solutions.net.pl 28.06.01, 20:36
      tak.ktos jednak podpalal te stosy.tym gorzej jesli robili to ludzie
      kosciola.przeczyli w ten sposob idei milosci dzieki ktorej kosciol powstal.nie
      mozna mowic ze sa mniej winni bo zabili nie tyle ludzi ile chcieli a tylko tyle
      ile mogli.wszak to bylo zacofane pod wzgledem technologii zabijania
      sredniowiecze .mozna tylko gdybac ile wiecej osob wyprawiliby na tamten swiat
      gdyby byli bardziej zaawansowani technologicznie.nie trzeba negowac
      historii.byly w kosciele schizmy byli papieze mordercy z rodu Borgiow i byla
      inkwizycja.'A jednak sie kreci'.
    • Gość: zyx Moj STOS Inwizycja zrobila z drzewa: Joanna D'Arc. IP: *.rdu.bellsouth.net 29.06.01, 05:16
      Klamstwa byly na rozprawie, ale drzewowybrali na stosy, lepiej sie palily.

      Ktos tu nie ma zupelnie sluchu jezykowego wybierajac te slowa na post (stosy klamst o inkwizycji)
      • Gość: nigers Re: Moj STOS Inwizycja zrobila z drzewa: Joanna D'Arc. IP: *.eds.de 29.06.01, 06:55
        Gość portalu: zyx napisał(a):

        > Klamstwa byly na rozprawie, ale drzewowybrali na stosy, lepiej sie palily.
        >
        > Ktos tu nie ma zupelnie sluchu jezykowego wybierajac te slowa na post (stosy kl
        > amst o inkwizycji)



        Cos Ci sie pokrecilo?!
      • Gość: urban Re: Moj STOS Inwizycja zrobila z drzewa: Joanna D'Arc. IP: 10.0.5.* / 193.193.130.* 29.06.01, 16:46
        Gość portalu: zyx napisał(a):

        > sluchu jezykowego
        Slyszalem o dupie z uszami, ale o uszatym jezyku pierwsze slysze.
Pełna wersja