miluszka
14.09.01, 00:33
Dzis (czwartek) chyba o 16 sluchalam Radia Zet, gdzie wypowiadal sie jakis
reporter z Brukseli. Wyrazil on przypuszczenie, ze po atakach USA odpuszcza
Rosji Czeczenie, jako, ze wreszcie zrozumieli co to znaczy islamski terroryzm i
poprzez to uznaja ich walke z Czeczenami za słuszna ( jako, ze oni wysadzali
budynki w Moskwie i w innych miastach Rosji ). Takze stwierdził,ze USA mogą
przyznac, ze Rosjanie wlasciwie postapili atakujac Afganistan 20 lat temu , by
( jak sie wyrazil) zapobiec rozprzestrzenianiu sie terrozryzmu. Przyznam sie,że
te zdania, choć wyrażone w formie przypuszczeń,przejęly mnie zgrozą. Mnie sie
wydawalo, ze właśnie doświadczenie na własnej skorze takich atakow powinno
pozwolic Amerykanom na zrozumienie tragedii innych narodow w podobnej sytuacji.
I ze to raczej nie Czeczeni sa tymi terrorystami a raczej okupacyjne wojska
rosyjskie. No i do tej pory nie wiadomo, kto wysadzal te domy, prawdopodobnie
robil to Putin ( wtedy jeszcze KGBowiec) lub jego koledzy.
A jesli chodzi o Afganistan, to to, co dzieje sie tam teraz, jest bezposredna
pochodna wojny, ktora zaczeli Rosjanie i ktora wyniszczyla caly najlepszy
material ludzki. To przez te wojne zrobilo sie miejsce dla niepismiennych
fanatykow z zabitych dechami wioch, ktorzy ustanowili rzady Talibow. Ci, co
byli w Afganistanie w latach siedemdziesiątych lub wczesniej pamietaja ten kraj
dumnych i honorowych ludzi. Ich juz prawie nie ma, zgineli, albo chowaja sie
gdzies przed Talibami. Ale to Rosjanie zapoczatkowali kres tego poprzedniego,
pieknego Afganistanu.
M